Zacznę od tego, że warto wchodzić w gwałtowne polemiki, bo one obnażają metody manipulacji. Oto pod wczorajszym tekstem, opublikowanym także na fejsie, zarzucono mi manipulację właśnie. Nie nadmieniłem bowiem, że Braun głosował razem ze Śmiszkiem i Kopacz dlatego, że w deklaracji, której był przeciwny „zaszyta” była umowa akcesyjna Ukrainy do UE. On zaś nie chciał dopuścić do tego, by banderowcy weszli do Unii, a do tego chciał też pokazać, że jest wierny swoim zasadom.
Moi polemiści zachowali się jak walterowcy na obozie kajakowym gdzieś nad Świdrem. – Bo pan manipuluje – rzekli zgodnym chórem – a do tego używa pan zbyt wielu słów, by opisać sprawy proste. A to trzeba krótko. Intencja jak dla mnie jest czytelna. Ktoś tym biednym ludkom kazał tak mówić, bo oni sami przecież nie rozumieją niczego. I to wynika z istoty tej niby krytyki. A argument – za dużo słów – to próba sprowadzenia polemisty do swojego poziomu. Nie wiem, kto im wręczał te instrukcje, ale mam nadzieję, że nie Braun, bo to by o nim świadczyło naprawdę źle. Mili państwo, jesteście na blogu coryllusa, który działa nieprzerwanie od 17 lat, a nie na blogu pana Gienka, który odkrył niedawno, że słońce świeci. Tu z istoty jest dużo słów, bo na tym polega moja misja. I będzie ich przybywać. Nie wierzę byście – zapisując się na listę moich znajomych – nie mieli tej świadomości. Mieliście ją, a mimo to, z jakichś powodów, wysłaliście mi zaproszenie. Ja nigdy takich zaproszeń na fejsie nie wysyłam. Bądźcie więc teraz tak mili i po prostu zniknijcie. Bo to nie jest miejsce dla was. Czy wyraziłem się dostatecznie jasno? Jeśli nie, dodam jeszcze, że ten blog żyje dzięki sprzedaży słów, a wy i tak nic nie kupujecie. Po co więc mamy się męczyć ze sobą? Jest tyle innych, fantastycznych miejsc w sieci, gdzie można się rozerwać.
Wróćmy do tajemniczych intencji posła Brauna. Od wielu już lat wmawia on swoim wyznawcom, że Eurokołchoz to samo zło, najlepiej zaś byłoby zeń wyjść. Jednocześnie pobiera stamtąd wynagrodzenie, którego wielu mu zazdrości, a równie wielu uważa, że on się tam znalazł, by robić sabotaż unijnych instytucji. To jest nieprawda. Poseł Braun korzystając z tego, że został wybrany do PE robi sobie promocję korzystając z tej instytucji, a przyzwyczajeni do konsumowania jego treści czciciele doszukują się w tym tajemniczych intencji. Musicie się na coś zdecydować ludzie – albo Eurokołchoz, albo banderowcy. Jeśli chcecie, wraz z posłem Braunem, bronić Eurokołchozu przed zalewem banderyzmu, to przypominam, że w tym Eurokołchozie są jeszcze lesbijki z AFD. Jeśli jednak Braunowi chodziło o to, by wesprzeć prezydenta Zełenskiego, to nie wiem jak Was pocieszyć. Bo kropelek na takie smutki akurat w żadnej aptece nie sprzedają.
W mojej ocenie intencja Brauna jest całkowicie czytelna. Idzie on tą samą ścieżką, którą wcześniej podążał Roman Giertych. Zaczynał od krytyki UE, walczył z pornografią, był wielką nadzieją białych, a jego wrogowie krzyczeli – Giertych do wora, wór do jeziora. Nikt jednak nikogo za te słowa nie pozywał, co umknęło wielu ludziom. Ja wtedy bloga jeszcze nie prowadziłem, więc jestem usprawiedliwiony. Zaufanie wyborców prawicy do Romana Giertycha było spore, a wzrosło znacznie, kiedy zawiązała się koalicja z PiS, ludzie zaś z przeciwnej strony barykady, zaczęli szydzić z niej, że przypomina rodzinę Adamsów. Potem zaś Roman Giertych zaczął powoli zmieniać kurs i dziś jest w tym samym miejscu, gdzie znajdują się jego dawni krytycy, którzy chcieli utopić go w jeziorze. Jego stryj zaś opowiada w książce Rozmowy rzymskie, że pornografia może leżeć w kiosku obok pism religijnych. – Co ma do tego stryj!? – zawoła jakiś oburzony tropiciel manipulacji. Ma, bo to bardzo zżyta rodzina, pan Roman często do stryja jeździ, co nie jest żadną tajemnicą.
Powtórzę – poseł Braun kroczy szlakiem przetartym przez Romana Giertycha, ale jego droga do Koalicji Obywatelskiej będzie trochę dłuższa. Możecie być jednak pewni, że po złożeniu samokrytyk zostanie tam przyjęty z otwartymi ramionami. Jeśli nie w tym sezonie serialu, to w kolejnym.
Jego wielbicielom zostanie jedynie zaciśnięcie pięści i zębów i przetrwanie. Nie długo jednak będą się męczyć, bo w kolejce na trampolinę polityczną ustawieni są już inni heroje. Marcin Rola, na przykład, wystylizowany na późnego Lenina, który podąża ścieżką Brauna, nie rozumiejąc, że jest to ścieżka Giertycha. Zresztą, to co pan ten rozumie, albo nie rozumie, nie ma żadnego znaczenia, albowiem najistotniejszy w jego przypadku jest komunikat – jest kasa, nie ma kasy. Nie jest też świadomy ów człowiek swoich przyrodzonych ograniczeń. Ich skala, w pełni ujawniona – mam nadzieję – uniemożliwi mu wkroczenie na polityczne salony. No chyba, że PiS, zbudowany zasięgami jakie on robi doprosi go do koalicyjnego stołu, żeby zbudować jakąś jeszcze bardziej prawicową przeciwwagę dla Brauna. On bowiem na pewno z PiS współpracował nie będzie. To jest, jak wszyscy widzą, dom wariatów, w którym wspomniany tu Roman Giertych mógłby zostać pielęgniarzem, a nie pacjentem, jak się wielu wydaje. Posłowie PiS zaś, z każdym kolejnym dniem, dają dowody swojej coraz większej bezradności i całkowitego wymydlenia się wszystkich istotnych mocy. W rankingu charyzmatyków wystylizowanych na ojców narodu nie mogą już bowiem wystawić nikogo, poza prezesem. Co się jeden odezwie to większa katastrofa. I widać, że działacze niższych szczebli coraz mniej rozumieją z tego, co media z nimi robią. Nie ma żadnej komunikacji, która narzucała by sposób dyskusji tak, by zamknąć usta szurom. Przeciwnie, PiS usiłuje do szurii dorównać, albowiem fetyszem są zasięgi. No, ale także pomniki, o czym wczoraj wspominałem. Trzaskowski celowo nie przeniósł pomnika smoleńskiego do jakiegoś zaułka, jak to zapowiadał, albowiem tam właśnie może rozgrywać emocje osób z najwyższych szczebli PiS. Oni tam przychodzą jak łanie do wodopoju, a na miejscu zastają myśliwych, czyli ten cały biwak wariatów, z Katarzyną Augustynek na czele. No i policją która chroni prowokatorów. I ani mowy być nie może, żeby ktoś wymyślił sposób na rozbrojenie tej bomby. Tworzy się cała sfera komunikatów fikcyjnych, która zastępują rozum i decyzje. Rządzi demonstracja i emocje. No i eskalacja, a w niej PiS nigdy nie przebije szurii. Nie mówiąc już o Braunie. Dlaczego oni tak czynią? Albowiem szczytem ich aspiracji jest Eurokołchoz. I to tam chcą zmieniać rzeczywistość. Nie rozumieją jednak, że charyzmaty Eurokołchozu nie mają znaczenia, albowiem może je unieważnić pierwszy lepszy, emerytowany ubek. Ludzie to widzą i wyciągają z tego wnioski. Tych ludzi jednak nie widzi PiS, albowiem – o czym było wcześniej – zajmuje się tworzeniem sfery komunikatów fikcyjnych. Gwiazdą zaś Eurokołchozu jest poseł Braun i lesbijki z AFD. Minister Czarnek zaś jeździ po kraju uprawiając niemożliwy do zaakceptowania las i wdając się w polemiki z prowokatorami. PiS, że użyję starego i jakże malowniczego porównania, uważa że mecz sam się dogra. Czyli myślą tak samo, jak polscy zawodnicy piłki kopanej usiłujący awansować na mundial. Awansują, nie awansują, nie ma to znaczenia, zawsze paru podpisze jakieś lukratywne kontrakty. W przypadku PiS zawsze ktoś się dostanie do PE i tam będzie mógł decydować czy chce być za Eurokołchozem czy za banderowcami. Czy też może za jednym i drugim na raz.
Miłego dnia życzę. Na fejsie zaś, w wolnej chwili, zrobię generalne sprzątanie, bo nie mogę tam tolerować ludzi, którzy demonstrują wtórny analfabetyzm.
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/cypr-1570-1571/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/francuskie-wojny-domowe-1562-1598/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/wojna-czerwonej-chmury-1866-1868/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/andegawenia-w-latach-1009-1151/
To jest prawdziwy dom wariatów. Trzeba się zajmować swoimi sprawami i nie oglądać bo to beznadziejne. Jedźmy, nikt nie woła.
Problem w tym, że woła zbyt wielu
Ale to są „nikt”.
Odyseusz, chcąc posłuchać śpiewu syren, zatkał uszy załogi woskiem, siebie zaś przywiązał mocnymi sznurami do masztu. Ale tak słuchał i mogło mu to namącić w głowie.
Z domu wariatów należy uciekać, a nie zastanawiać się.
Problem, że menażeria KO, przebija Rolę, Bąkiewicza czy Brauna wielokrotnie. Jest jednak po drugiej stronie barykady, na ufortyfikowanym, bezpiecznym terenie, z dobrą kuchnią, prysznicem, masażem regeneracyjnym i dietą wydatnie poprawiającą nastrój.
Oni zaś są jak podkarmiona i wystawiona na dewizowy odstrzał zwierzyna, nawet niekoniecznie przy wodopoju.
Nie licząc oczywiście dobrze opłacanych aktorów i statystów.
No właśnie prezes i wszystkie jego stwory tak łatwo dają się prowokować babci Kasiu i innego rodzaju ptaszkom. Szuria zawsze sprowadzi przeciwnika do swego poziomu i pokona doświadczeniem. Program, doktryna, strategia – nic się nie liczy – tylko zasięgi generowane przez Januszy, którym imponuje Rola. Obraz mizerii i rozpaczy. Idę do Bosaka, nawet przełknę jakoś tego całego Mentzen.