Lis 302020
 

Pomysły na jednoczenie narodów za pomocą propagandy są w zasadzie wszystkie jak jeden chybione. Nie oglądałem co prawda jeszcze najnowszego izraelskiego filmu o wojnie sześciodniowej, ale nie sądzę, by obraz ten zmienił moje postrzeganie tych spraw.

Kiedy się już naprawdę zmęczę, szukam jakiegoś odmużdżenia i włączam sobie kawałki filmów puszczane na fejsie. No i wczoraj zobaczyłem coś absolutnie kuriozalnego. Wśród fragmentów filmów radzieckich, bo tak to trzeba określić, kino rosyjskie bowiem nigdy nie istniało i nadal nie istnieje, znajduje się i taki, w którym widzimy, jak przeciw faszystom występują zgodnie w jednym okopie żołnierze liniowi w furażerkach i hełmach, jakieś kobitki z karabinami snajperskimi i pop, czyli ksiądz prawosławny. Taki baćka z brodą w długiej sutannie i dziwnej czapce. Kiedy przychodzi rozkaz wszyscy oni zgodnie krzyczą urrrrrrrraaaaaa! No i biegną na naciągających faszystów, bez nadziei, że uda im się cokolwiek uzyskać, tradycyjnie bowiem w kinie radzieckim chodzi o to, by pokazać jak żołnierz ma umierać z honorem. I na nic zda się komu tłumaczenie, że żołnierz radziecki umierał z honorem tylko dlatego, że miał za plecami karabiny maszynowe oddziałów zaporowych NKWD, że bez tego w życiu nie wybiegł by z okopu, nawet po wódce, a także, że ci w niebieskich czapkach, z całą pewnością nie stanęliby w jednym szeregu z piechotą i nie atakowaliby wrażego faszysty. Prędzej zapakowaliby się do samochodów i pojechali w przeciwną stronę. No, ale jest potrzeba jednoczenia narodu wokół pewnych idei, a jedyną w odrodzonym ZSRR ideą pewną, jest wielka wojna ojczyźniana. Wojna, którą nigdy nie istniejący naród radziecki, prowadził przeciwko faszyzmowi. Żeby dziś wypadło to wiarygodnie, nie można pokazywać, jak dawniej, starych Gruzinów szukających na froncie syna, nie można pokazywać ślicznych jak obrazek dziewczyn w mundurach, które przechodzą szkolenie saperskie i za pomocą kija od szczotki z drutem na końcu szukają min przeciwpiechotnych na bagnie. To wszystko już przeszłość, dziś potrzebne są inne metafory. Stąd te dziewczyny w mundurach, które wyglądają jak młode nauczycielki gotowe w każdej chwili przekwalifikować się na hostessy z arabskiego burdelu i ten pop. Naród bowiem radziecki i radziecka polityka dziś, to polityka jedności z cerkwią i nie można tak po prostu pominąć duchownych w czasie ponownego jednoczenia tego nieistniejącego narodu.

Ktoś powie, że ja się czepiam Rosjan i szydzę z ich nieszczęść, natręctw i przywiązań, z których nie potrafią się wyzwolić. Bynajmniej. U nasz w Polszcze próby jednoczenia narodu także występują z tym że, naszych nawet nie próbuję włączać. Te ruskie mogę oglądać bez głosu i jakoś wchodzą, a z naszymi, nawet jak wyciszę do końca, to zawsze coś zrozumiem czytając z ruchu warg. Próbowałem raz obejrzeć pokazywaną w zwolnionym tempie szarżę pod Rokitną, ale nie dałem rady. Nie tylko dlatego, że to jest realizatorska nędza, ale także z tego powodu, że filmy jednoczące naród wokół obrazów ilustrujących wydarzenia sprzed stu lat mają mało sensu. Rosjanie mają o wiele wygodniej, bo oni wierzą, że tradycja państwowa trochę się tylko na 50 lat zmieniła, a teraz wraca do tego co było. A nawet jeśli w to nie wierzą, to w ogóle o tym nie myślą. My zaś nie mamy wyjścia. Nie możemy oglądać Wojciech Siemiona zwalczającego bandy NZS w lesie, bo to jest nie do wytrzymania. Cała produkcja komunistyczna, która Rosjanie mogą sobie puszczać bez popitki, raz za razem, u nas nie przejdzie. Musi być coś nowego, ale z tym jest kłopot, albowiem brakuje środków na propagandę, a jeśli już się te środki znajdują, osiągane za ich pomocą efekty są gorzej niż mizerne.

O tym, by w ogóle przestać zajmować się wojną, sukcesami w polu i postaciami bohaterskich młodzieńców zakochanych w hożych dziewojach, nie może być mowy, albowiem centrala jest zaprogramowana tak, że nie można inaczej. I choćby ulica i wyczyniająca na niej różne ekscesy młodzież po tysiąckroć dowodziła, że takie treści jej nie interesują, Pawlicki za pieniądze ministerstwa nadal będzie je produkował. Myślę, że ma nad sobą kryszę premiera. Jak mnie kiedyś poufnie poinformowano Mateusz Morawiecki uważa, że takie treści, jednoczące naród wokół bohaterskich czynów ojców i dziadów, są koniecznie do właściwego zarządzania. Bez tego, za pomocą samej kiełbasy, się nie da. Nie wiem czy to prawda, bo nie słyszałem tego do samego premiera, ale wiem, że to jest pomysł kretyna. Ciekaw jestem bardzo kto Morawieckiemu tę koncepcję podsunął. Pewnie ten sam, co próbuje kroić kasę na produkcjach jednoczących naród. I nie ma doprawdy znaczenia, że one nie wywołują żadnego, ale to żadnego efektu, albowiem konkurencja jest miażdżąca, oferta bogata i nawet w czasie pandemii Netflix oferuje lepsze rzeczy niż polskie kino.

Ciekawi mnie jedno w tym wszystkim: co będzie kiedy obecna władza zacznie się kończyć i ten tak zwany obóz patriotyczny, zrozumie, że jego czas minął i wraca Kwaśniewski z Czarzastym, bezrobocie na poziomie 20 procent i frank szwajcarski po 5,50. Pamiętamy dokładnie co zrobili w takiej sytuacji komuniści. Zlecili Wajdzie nakręcenie filmów „Człowiek z marmuru” i „ Człowiek z żelaza”, potem zaś uwłaszczając się na majątku państwowym, puszczali to bez opamiętania w każdą niemal sobotę i niedzielę, żeby wszyscy wiedzieli, jak wielki sukces osiągnął naród wyzwalają się dzięki bohaterstwu, poświęceniu i oddaniu sprawie jakie zaprezentowali ludzie prości, ale świadomi, dzięki Lechowi Wałęsie i Janowi Pawłowi II. Gazety podkreślały istotną wagę tych produkcji, a Krystyna Janda, robiła sobie na tych gniotach legendę. To było sprytne, ciekawe z taktycznego punktu widzenia i efektywne, bo do dziś są tacy, co sobie te „człowieki” puszczają w długie zimowe wieczory i płaczą, nad straconą szansą pierwszej Solidarności. I mowy nawet nie ma, żeby te znaczenia całkiem zafałszowane jakoś zestrugać i stworzyć coś odrobinę bardziej autentycznego.

Co takiego zrobią „nasi’, jak będą odchodzić? Obstawiam, że film z ministrem Glińskim w zakonspirowanym mieszkaniu, jak w latach osiemdziesiątych dzieli pieniądze z zachodu z przeznaczeniem na kulturę, sztukę i wolność słowa. Będzie to szło w odcinkach, a w każdym kolejnym będziemy mieli różne metafory. Raz się Gliński będzie kłócił o pieniądze z panem, raz z plebanem, a w wersji reżyserskiej, dostępnej na płytach i sprzedawanej spod lady, z żydami. Potem wszystko się zawali, a Czarzasty, który przejmie władzę, rozkaże żeby puszczali w jedynce striptiz na zmianę z filmem radzieckim „Ojciec żołnierza”. Tam przynajmniej widać jak jeżdżą czołgi, armaty strzelają, a piechota wyjąc nieludzko idzie do ataku. I napić się pod to można, bo jakoś tak poręczniej, i o kredycie i bezrobociu zapomnieć…

  40 komentarzy do “Jednoczenie narodu”

  1. co zrobili w takiej sytuacji komuniści. Zlecili Wajdzie nakręcenie filmów

  2. Pop to prawosławny synonim klechy. Prawosławni to wiedzą ☺

  3. ten baćka z brodą w długiej sutannie, to wyraźna forma scalenia,  tego co bolszewia rozwaliła, co z tego będzie nie wiadomo, na salonie 24,  była na początku roku informacja że do obchodzenia świąt religijnych  przyznaje się 2 procent społeczeństwa rosyjskiego, to świadczy  jednak o tym że z postacią baćki trudno będzie społeczność scalić, no ale próbują.

  4. Braun powinien nakrecic serial a pan napisać do tego serialu scenariusz. Kiedys dawno temu w Londynie przemawiał Braun , po spotkaniu zapytałem pana Brauna co z tandemem Maciejewski-Braun , padła odpowiedz że pan na swoim blogu żle się wyraża. Co ciekawe ludzie nie za bardzo pana kojarzyli a Braun miał podniesione ciśnoienie gdy usłyszał pańskie nazwiski.

  5. Popów to chyba przed rewolucją w Rosji opisał rzeczowo Hipolit Korwin-Milewski.Wypadł bardzo blado w poröwnaniu z katolickim księdzem.Wykształcenie i tryb życia nie budziłby u włościanina katolickiego najmniejszego szacunku .Śmiertrlne niebezpieczeństwa rewolucji rosyjskiej.

  6. Przepraszam bardzo, co to znaczy źle się wyrażam? Nie mogę zrozumieć jednego. Oni by chcieli polemizować ostro z każdym, bo to podnosi popularność, ale żeby się nikt o nich źle nie wyrażał przy tym. Nigdy nie wyrażałem się źle o Grzegorzu Braunie. Czasem z niego zadrwiłem. Jak się ktoś będzie o nim naprawdę źle wyrażał, to Grzegorz Braun będzie wobec niego nadzwyczajnie uprzejmy.

  7. Cóż to znaczy dla radzieckiej propagandy

  8. Wychodzi to komicznie bo baćka jest snajperem w filmie

  9. Dla nas to jedno z prawdziwych źródeł wiedzy .Skazane na zapomnienie żeby się Jande lżej oglądało i wódeczkę pochlipywało.

  10. Dzień dobry. Przykład rosyjski jest oczywiście ciekawy i momentami zabawny, ” i smieszno i straszno” jak mówi stare powiedzenie, jednak na nasze potrzeby chyba mało użyteczny. Co zaś do naszych baranów (nomen omen) to myślę, że ta nędza produktów propagandowych jest etapem wstępnym do likwidacji naszej tak zwanej kultury jako takiej. A na pewno tożsamości. Czarzasty raczej niczego nie przejmie, bo wtedy będzie miał już taką demencję, że własnego Zandberga nie pozna. Po co oglądać jakiś stary złom z WWII, nawet strzelający w telewizorze, jak jest World od Tanks… wszystko pójdzie na śmietnik i nikt specjalnie tego żałował nie będzie. Netflix nie będzie miał ani konkurencji ani nawet alternatywy. No może jakieś ładnie wydane książki opisujące świat inaczej niż wszyscy.

  11. Dziwne, bo Pana pierwszy tom Baśni był właśnie opowieścią o bohaterach jednoczącą naród.

  12. To było 11 lat temu. Napisałem to z przekonaniem i sercem. A zrobiłem to zanim ktokolwiek wydał pozwolenie na kolportaż takich treści. Potem okazało się, jak zwykle w takich przypadkach, że każdy tak może pisać, nawet młody Łysiak. Co prawda gorzej, ale jakie to ma znaczenie. Uważa pan, że powinienem cały czas pisać takie historie? Powiedzą, że naśladuję program reżimowej telewizji

  13. Po wódce agitacja działa, zwłaszcza z muzyką.

  14. I dlatego nie jestem przeciwnikiem pisania historii o bohaterach, tylko trzeba to zrobić z gracją, jak Pan, a 1 tom baśni powinien być szkolną lekutrą (oczywiście wydanie z ilustracjami)

  15. Dobrze pan wie, że nigdy nie będzie, a gracja jest ostatnią rzeczą, o jaką się ci ludzie troszczą. Niech pan popatrzy na Pawlickiego

  16. Jest takie powiedzenie, że jakość broni się sama. Doraźnie tandeta może osiągać większe sukcesy, bo zwykle jest popychana na różne sposoby, jednak pozostaje tandetą i nawet niewyrobiony odbiorca w końcu to dostrzeże i odrzuci. A Baśń I jest napisana pięknie i widać to od pierwszego czytania. Dlatego przetrwa. Moim zdaniem warto po prostu robić swoje, nie chodzić na kompromisy i nie wahać się wskazywać na nagość rozmaitych okolicznych królów. Czas pokaże.

  17. Już nam nową „historię” i nową „kulturę” na Oksfordzie szykują bo to tam właśnie bije serce „postępu”. Kto przegląda czasem jakieś „łonety” i podobne treści ten z pewnością zauważył, że każdy dzień bez jakiejś wzmianki o brytyjskiej rodzinie królewskiej byłby dniem straconym. Nie mamy swojego monarchy ale cóż nam szkodzi żeby podpiąć się ze swoimi emocjami pod ten „prawdziwie nam panujący” dom królewski. Wirus socjalizmu zrodził się u Brytoli, zmiótł niemal wszystkie monarchie w Europie  ale , o dziwo! , jakoś nie przyjął się na samej wyspie na tyle by „zrobić porządek” z domem panującym 🙂 .

  18. Ja myślę, że filmy w całości oglądane są już tylko z rozpędu, lub jako wstępniaki – przerywniki. Dlatego są takie słabe. Nasze i inne.

  19. Chodziło o to co pan wypisuje na temat pana Brauna na pańskim blogu. Śledze pański blog długo i nie znalazłem niczego za co Braun mógłby się obrazić. Myśle że nie dał pan się ustawić jako służebny braunowców.

  20. Myślę, że usłużne błazenki i nadworni kapusie dorobili trochę historii i przedstawili je panu posłowi, jako szczerą prawdę.

  21. Postęp zrobił się tak postępowy, że można obejrzeć nawet takie „cudo”: https://www.youtube.com/watch?v=GNO1Y1NmNj8

  22. A to chyba w łagrze kręcili.

  23. Lekturą szkolną powinna być jeszcze „Dzieci PRL-u” i jej poszerzona edycja.

  24. Kto wymyślił termin „lektura szkolna”? Nie Prusacy aby?

  25. Jakość nie broni się sama, a ja chciałbym widzieć swój sukces, a nie karmić się nadzieją, że mnie docenią po śmierci

  26. Najważniejszy towar eksportowy z wyspy

  27. W końcu film padnie, a książka przetrwa

  28. Popyt na dobrych Niemców rośnie

  29. Ja myślę, że już odniósł Pan sukces, zważywszy ma jak trudne zadanie Pan się porwał, na efekt jaki Pan osiągnął i środki jakimi Pan dysponował. Oczywiście, apetyt rośnie w miarę jedzenia i naturalne jest myślenie o tym, jak wykorzystując pozycję, jaką ma Pan dziś, osiągnąć w przyszłości jeszcze więcej. To zapewne możliwe, choć nie trywialnie proste. Nic odkrywczego zapewne. Ja życzę Panu jeszcze większego sukcesu, podobnie jak wszyscy czytający Pańskie książki. Przede wszystkim zaś osiągnięcia poziomu bezpieczeństwa, tak by móc planować spokojnie nie obawiając się o przyszłość.

  30. Świetny tekst

  31. Jakieś pięć lat temu zaszczycił nas następca tronu z małżonką. Zachowywał się jak u siebie… Nie wiem czy nasi jakieś hołdy lenne składali czy nie, ale tak sobie, to  JW tu nie był.

  32. a kto im się kazał pchać w cudze zagony, włażenie w szkodę ma swoja nazwę , wygląda na to że jak niemiec lezie w szkodę i podpala cudzy dom,  to jest to cywilizacja a kiedy ten zaatakowany się broni to się go zabija strzelając w plecy

  33. we wspomnieniach z  pracy w kopalni w workucie, jest info, że im wyższy stopniem niemiec był tam 'zatrudniony' /po wojnie/ tym obrzydliwszą robotę latrynową miał do wykonania, każdy z nich pilnie wykonywał

  34. „Baćka snajperem w filmie”???

    Za „wzięci miecza do ręki” w prawosławiu karano nie tylko księży ale i biskupów śmiercią…

  35. Ja tylko pragnę zameldować, że metoda propagandowa Gospodarza bardzo mi odpowiada.

    Nabyłem 2 książki na święta:)

  36. tak jest

    jakby powiedział znany polski historiozof, trafił turańsko – bizantyjski ubermensch na turańsko – bizantyjskiego odwetowca

    i sie wyrównało

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.