paź 032026
 

Jest bliska zeru. I to łatwo wskazać, co też zaraz uczynię. Ktoś powie, że się powtarzam, bo taki tekst, a na pewno podobny już był. Weszliśmy w osiemnasty rok naszej działalności, możemy chyba, raz i drugi, powrócić do tych samych tematów?

Kreatywność w Polsce równa się cwaniactwu i unikaniu ryzyka, przy jednoczesnym dostarczaniu dopaminy odbiorcy. To zwykle polega na lansowaniu polskich wersji różnych zagranicznych formatów, albo eksploatowaniu jakichś nostalgii. Z naciskiem, że muszą być to nostalgie, bo inaczej się nie sprzeda. Ci sami ludzie, cwaniacy i fałszywi wspominkarze, wierzą w legendę o tym, że Jane Rowling napisała Harry’ego Pottera w kawiarni, że wydano jej najpierw 500 egzemplarzy, że nie miała co jeść i żywiła się odpadkami, a potem przyszedł wielki sukces. Wierzą i utwierdzają się w przekonaniu, że nie ma sensu ponosić żadnego ryzyka. Trzeba je minimalizować, bo inaczej się nie sprzeda. No więc cały kraj – jak bezmyślne stado baranów – powiela formaty Rowling i jej podobnych ancymonów, w przekonaniu, że czyni coś niesłychanie sensownego. I jeszcze zyskownego przy tym.

Rowling to przykład skrajny. Weźmy kryminały. Nie można ludziom wyjaśnić, że kryminał, jako format to nośnik propagandy. Bardzo zresztą prymitywnej. Każdy bowiem wierzy, a na pewno chce wierzyć, że te piramidalnej bzdury wypisywane przez Bondę i resztę kamandy, to przenikliwa, intelektualna przygoda. Nie inaczej jest z serialami i filmami. Sherlock Holmes, podobnie jak Harry P. to forpoczta interesów korony. I nie zdziwcie się, jak po śmierci Rowling, a ta może nastąpić z byle powodu, rozpocznie się kontynuacja serii, ale główny bohater  będzie już w turbanie, a różdżka w jego ręku zakończona będzie złotym półksiężycem.

Jak działa kryminalna propaganda każdy mniej więcej się orientuje. Nikt nie potrafi jednak uwierzyć, że cała ta nieprzytomna bzdura kręcona jest wyłącznie po to, by infekować mózgi nowymi ideami. Tak zwane skandynawskie kino noir, składa się z tych samych wątków. Mieszane pary policjantów, w których Arab lub Murzyn są zawsze inteligentniejsi niż biały lub biała, ścigają zwyrodnialca, reprezentującego tradycję. Najczęściej związanego z aparatem państwa, które musi się zmienić. Policjantka ma żonę, a razem wychowują pieska. W komendzie zaś pracuje arabski policjant, który chodzi po godzinach, po mieście razem ze swoim partnerem i pchają razem wózek, w którym kwili ich maleńka dziecina. Kto kogo zabił jest bez znaczenia. Zbrodnia musi być spektakularna, to znaczy albo dokonana na dziecku, albo dokonana ze szczególnym okrucieństwem. To zapewne też ma, poza widocznym – ogłupianie i masakrowanie wrażliwości widza – inny jakiś, ukryty sens.

Żaden polski twórca nie potrafi nic poza tępym naśladownictwem tego szajsu. Nie chodzi bowiem o kreację, ale o wpisanie się w trend. Tymczasem nagrody filmowe wręczane są za kreację właśnie. Nagrody literackie także. No więc, drodzy i szanowni czytelnicy, nie ma w tym żadnej kreacji. Jest natomiast uwiedzenie. I teraz opiszę Wam tu mechanizm uwiedzenia, Zaczyna się od złego rozpoznania intencji. I to mamy w każdy przypadku filmu lub książki oraz przypadkowej znajomości, nie tylko z przystojnym kolorowym panem, ale także ze swojskim oszustem matrymonialnym, który – w celu uwiedzenia powtarza bez zrozumienia jakieś kawałki z filmów. No, ale są też wypadki subtelniejsze.

Następnie mamy prezentację i ta może się odbywać na kilku obszarach. Oto młoda studentka wkracza do redakcji specjalistycznego pisma, gdzie siedzi, w jej ocenie, poważny i wpływowy redaktor, który nie jest może szczególnie przystojny, ale za to jego intelekt działa magnetycznie. On zaś patrzy na studentkę i widzi już oczami duszy, jak będzie ją kształtował na swój obraz i podobieństwo. Jest ona bowiem młoda, naiwna i ma różne inne atuty, których istnienie nasz redaktor ukrywa sam przed sobą, koncentrując się na jej potencjale intelektualnym. Rozmawiają o literaturze i toposach. Po sześciu spotkaniach, ona jest już trochę zniecierpliwiona, bo całkiem już przekonała się o tym, że ma do czynienia z geniuszem. W końcu geniusz, kompletna pierdoła, decyduje się na pierwszy krok. A dalej już leci, bo ona jednak nie była tak naiwna i czysta jest jemu się zdawało. Następuje eksplozja uczuć i erupcja konceptów związanych z toposami literackimi. Potem okazuje się, że ona jest w ciąży. Trochę kłopot, ale w końcu jest uczucie więc czym się przejmować? Pewnego dnia ona niespodziewanie wkracza do redakcji i słyszy już od progu, jak młodszy asystent świeżo upieczonego profesora, wraz z główną księgową, opieprzają geniusza, za coś, czego on na pewno nie zrobił, albowiem nie jest w ogóle zdolny do takich rzeczy. Ona słucha, i dociera do niej, kiedy słyszy, jak wybranek jej serca się tłumaczy, że nie jest on geniuszem, ale pomiotłem. I wie już, że całkiem źle zainwestowała swoje uczucia. Wychodzi trzaskając drzwiami i postanawia nigdy nie dopuścić go do dziecka.

Czy podobnie jest z czytelnikami polskich książek i filmów? Nie, jest inaczej. Opisałem bowiem wersję optymistyczną.

Teraz pora na pesymistyczną. Ona wcale nie wkroczyła tam, do tej piwnicy, gdzie schowano redakcję rocznika „Toposy”, przypadkiem, wiedziała bowiem, że ze swoją urodą dojarki z PGR Siemiatycze, krótkimi nogami i brakiem czegokolwiek z przodu, nie ma szans na karierę w środowisku literatów. Potrzebny był więc jej ktoś, kto zastąpi trampolinę, a jednocześnie sam uwierzy w to, że ona jest ósmym cudem świata. Nie patrzyła więc nawet w stronę aktywnych na różnych forach asystentów, rozbrajających z wdziękiem prestidigitatora różne intelektualne bomby, ale od razu skierowała swoje kacze kroki do tej piwnicy, gdzie siedział ten cały Jurek, od dawna już obserwowany, z dobrze rozpoznaną mapą deficytów, czego dokonała jej koleżanka, zdeklarowana lesbijka. Reszta rozegrała się niczym intryga w skandynawskim kinie noir. Obydwie harpie pożywiły się duchowym i intelektualnym trupem Jurka i rozpoczęły nowe, szczęśliwe życie w parze. Na uczelni zaś ogłoszono, że Jurek odchodzi z pracy ze względu na towarzyszący jej stres.

I tak dzieje się właśnie z widzami i czytelnikami polskich książek, które naśladują formaty zachodnie. I każdy, kto ma aspiracje i pretensje do dojrzałości powinien sobie zdawać z tego sprawę.

Co wobec tego potrzebne jest do stworzenia dzieła, które można uznać za kreację. Zdziwicie się. Przede wszystkim nośny tekst kultury, taki którym od razu każdy widz się zainteresuje. Potem należy zmienić format i intencję postaci, ale nie zdradzać tego czytelnikowi od razu. Można też przenieść schemat w inne czasy. No i odwrócić pointę. To naprawdę proste. Myślę, że niebawem, jak za dawnych, dobrych czasów salonu24, spróbujemy tu wszyscy razem zrealizować takie przedsięwzięcie. Na dziś to tyle. Pamiętajcie o nowościach i promocjach.

Pioter wydał nową książkę. Oto ona

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/mateusz-pretoriusz-orbis-gothicus-swebia-scytia-i-sarmacja/

Mamy nowe książki, o czym nieustająco przypominam.

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/zywot-sw-jozafata-kuncewicza-opowiedziany-na-tle-historii-kosciola-ruskiego/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/przemysl-polski-w-xvi-wieku/

Ponieważ na jesień zaplanowałem sporo premier, muszę oczyścić magazyn, który jest bardzo mały niestety. Postanowiłem więc, że obniżę ceny nawigatorów. Bez tego i tak nie mógłbym powrócić do wydawania kwartalnika, a w robocie są już kolejne numery. Tak więc dla własnej przyjemności i dla dobra zakładu wydawniczego „Klinika Języka” kupujcie ludzie ile możecie.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-46-pomorze/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-44-fuggerowie/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-41-galicja/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-40-poswiecony-pociagom-pancernym/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-39-poswiecony-szermierce-i-pojedynkom-na-bron-biala/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-38-wegierski/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-luzyce-nr-37/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-36-poswiecony-morzu-i-zwiazkom-rzeczpospolitej-obojga-narodow-z-morzem/

Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

  Jedna odpowiedź do “Kreatywność Polaków…”

  1. Jakiś czas temu, „zachęcona” tutejszymi rewelacjami na temat Bondy, wzięłam któryś z jej kryminałów do czytania. Nie przeczytałam zbyt dużo. To nie jest kryminał, to jest jakaś gonitwa myśli czy tam strumień świadomości. Podejrzewam, że w wydawnictwie tną jej teksty na części i mieszają, żeby wyglądało hm, jak pisane przez intelektualistkę. Nie mam pojęcia czy skutecznie. Po kilkunastu kartkach trudno stwierdzić.

    W każdym razie kryminał ma przede wszystkim tę podstawową własność, że „się czyta”. Płynnie. Wciąga.  A jej teksty są inne. No wielu marzy aby być inną lub innym. Szydzę oczywiście, te jej pisaniny to podróbki.

    Bo taka Agata choćby, propaganda, ale jaki piękny obraz starej dobrej Anglii sprzedała -:)).

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)