Lut 192015
 

Znajoma przysłała mi dziś życiorys człowieka, o którym prasa rozpisywała się co prawda, ale gdzieś nam to umknęło. Jak napisał o nim swego czasu minister Bartłomiej Sienkiewicz w Tygodniku Powszechnym „życiorys ten dopełnia się poza narodowymi desygnatami”. Oto przed nami Jan Prosper Witkiewicz, którego biografię łatwo znajdziecie w sieci. Mnie zaś dziś interesować będzie najbardziej jego krótka i dziwna relacja z Mickiewiczem. Otóż piszą o stryjecznym dziadku Witkacego, że jako piętnastoletni młodzian założył organizację wywrotową pod nazwą „Czarni Bracia”, bo chciał wspomóc aresztowanych niedawno Promienistych i Filomatów, w tym Mickiewicza. Liczył, że kiedy car zobaczy jak wielka i silna jest litewska konspiracja to się przestraszy i złagodzi wszystkim wyroki. Tak to przynajmniej zrozumiałem. No, ale niestety stało się tak, że po rozesłaniu 400 listów do uczniów i nauczycieli, a także urzędników guberni wileńskiej, ktoś Czarnych Braci wydał policji. Sąd w osobie dwóch oficerów i sekretarza skazał ich szybciutko na karę śmierci. Na karę śmierci, powtarzam, gdyby ktoś nie usłyszał dobrze co napisałem. W czasie kiedy Filomaci i Promieniści siedzą sobie w pootwieranych celach, w wigilię Bożego Narodzenia, a strażnik donosi im wino, żeby się nie nudzili, trzech szesnastolatków jedzie w nieznane w kajdanach na rękach i nogach o wadze 16, 5 kg komplet. Czy widzimy różnicę? A może tylko ja ją widzę i znowu się czepiam. Mickiewicz o ile pamiętam nie poszedł na zesłanie, jeździł po Krymie i stepach i tęsknił. No, a młody Jan Prosper Witkiewicz miał zostać powieszony, ale zamieniono mu wyrok na roty aresztanckie w Orenburgu. Tam, jak pisze niezrównany Bartłomiej Sienkiewicz, przeszedł piekło, zanim zaczęto traktować go inaczej niż pozostałych żołnierzy. Uczył się miejscowych języków, opanował je dobrze, a w końcu zdarzyło się tak, że w stepy przyjechał niemiecki przyrodnik Aleksander von Humboldt i zobaczywszy tam Jana Prospera wstawił się za nim u cara. Podobnie musiało być z Tomaszem Zanem – promienistym – on został wręcz asystentem Humboldta. Ja się nigdy nie interesowałem polskim romantyzmem i teraz z niejakim zdziwieniem przeczytałem skąd się wzięła nazwa promieniści. Oto tenże Zan wymyślił coś takiego:

każdy człowiek promieniuje się stosownie do ścisłości i ładności swego połączenia duszy z ciałem i tworzy wokoło siebie atmosferę obszerniejszą lub ściślejszą, mniej lub więcej ujmującą lub wstrętną

Kariera Jana Prospera jest niezwykła i kończy się tragicznie. Został on carskim dyplomatą posłującym do emira Kabulu, by przekonać go do sojuszu z Rosją. Dzięki niemu udało się na chwilę zastopować ekspansję brytyjską w Afganistanie. Witkiewicz po swoim sukcesie pojechał do Petersburga, ale w czasie oczekiwania na audiencję u ministra Nesselrode został zastrzelony w pokoju hotelowym. Był rok 1839. Osiem dni czekał na tą audiencję, a sprawa była wagi najwyższej. Trzeba by się więc może zastanowić, czy sam minister Nesselrode, albo ktoś z jego otoczenia nie był zainteresowany przedłużeniem czasu oczekiwania.
Rywalem Witkiewicza był porucznik Alexander Burnes. Kiedy wojna w Afganistanie w końcu wybuchła i Brytyjczycy zajęli Kabul został on porąbany przez rozwścieczony tłum. Przeżył Witkiewicza tylko o 2 lata.

No, ale wróćmy do tego Mickiewicza i Dziadów, w których opisuje on, jak „biedne chłopcy”, „małe chłopcy” zakuwani są w kajdany, jeden ma dziesięć lat i nie może dźwigać tych kajdan, płacze, ale nikt nie ma dla niego litości. Dlaczego, kurcze pieczone, nie zakuli w te kajdany takiego superwywrotowca jak Mickiewicz? Może ktoś tych Czarnych Braci wrobił w konspirację, po to właśnie, żeby było kogo skazać na śmierć? Tak sobie tylko gdybam.

Nie sposób nie zwrócić uwagi na to, że autorem jednego z najbardziej wzruszających tekstów o Janie Prosperze Witkiewiczu jest minister Bartłomiej „ch…j, du..pa i kamieniu kupa” Sienkiewicz, który wyjaśnia nam, przecząc tym samym wikipedii, że Witkiewicz zginął, bo Brytyjczycy zaszantażowali cara. Dali mu do wyboru – Afganistan albo Bałkany i Turcja, Car zaś wybrał Bałkany i Turcję, czym po raz kolejny zdradził swoją głupotę, bo wojna na Krymie wybuchła i tak. Witkiewicz zaś został z tym swoim dyplomatycznym sukcesem jak z ręką w nocniku. No, ale minister Sienkiewicz rysuje przed nami obraz niesamowity, podobnie jak inni badacze tego dziwnego życiorysu. Otóż według Marii Janion jest Jan Prosper Witkiewicz „prawdziwym Wallenrodem”. Wstąpił w szeregi wroga, żeby mu szkodzić. To jest niesamowite, bo ten pierwszy Wallenrod, opisany przez Mickiewicza, to zdaje się sam Mickiewicz, który w ten dziwny sposób próbuje załagodzić złe wrażenie, jakie na niektórych rodakach wywarły jego serdeczne kontakty z Rosjanami. No, ale skoro Witkiewicz jest według Marii Janion Wallenrodem prawdziwym, to mamy przynajmniej pewność, że tamten był fałszywy, czyli nasze rozumowanie ma jednak jakiś sens.
Bartłomiej Sienkiewicz sugerują, że Witkiewicz wpadł w pułapkę dyplomatyczną, odrzuca jednocześnie wersję zamordowania go przez Anglików, odrzuca też wersję zamordowania go przez Rosjan. Uważa, że to jednak było samobójstwo. Jan Prosper czuł się wypalony i nie miał po co żyć. Tak go opisał Zan w swoich wspomnieniach. Spotkali się na moście, dwa dni przed jego śmiercią, i Zan przyjrzawszy się mu skonstatował coś takiego właśnie. Ja mam jednak pewne wątpliwości, bo spostrzeżenia pana Tomasz Zana, jak widać na podanym przeze mnie powyżej przykładzie miały jednakowoż pewne wady. Może więc nie było tak dokładnie jak nam to za Zanem sugeruje minister? Może jednak Witkiewicz chciał żyć, ale inni nie chcieli, żeby on żył. Na wszelki wypadek, żeby zmazać hańbę jaką okryło się imperium w czasie negocjacji z emirem Kabulu zlikwidowano też Burnesa. Potem była wojna i wszyscy o sprawie zapomnieli. Dziś zaś Witkiewicz przywoływany jest czasem w Polsce jako bohater romantyczny. Minister Sienkiewicz zaś walczy z tym mitem i wskazuje nam moment w dziejach bardzo ważny – oto przed połową XIX wieku istniała wspólnota urodzonych i oświeconych, którzy – choć różniła ich narodowość – potrafili współdziałać. Ma na myśli pan minister polskich zesłańców w służbie carskiej na pograniczu środkowoazjatyckim, bo przecież nie jeden Witkiewicz tam był. Później, pisze Sienkiewicz, w dobie rozbuchanych nacjonalizmów po Powstaniu Styczniowym, nic takiego już nie mogło mieć miejsca.
Od razu rodzi się pytanie, czy dziś może mieć miejsce? A jeśli tak to kim są oświeceni i urodzeni? Trzeba by może o to zapytać ministra Sikorskiego, który wszak także był w Afganistanie i odbył sławną podróż z Kabulu do Heratu.
Macie tu pełny tekst artykułu pana Sienkiewicza, jakże cudownym i pełnym empatii językiem pisany: http://tygodnik.onet.pl/historia/ciemne-swiatlo/3lnbg Niestety tytuł dyskwalifikuje go całkowicie, ponieważ nie można tworzyć związków frazeologicznych poza logiką, chyba, że piszemy pastisze w rodzaju „w słonecznym cieniu, na drewnianym kamieniu, siedziała młoda staruszka i nic nic mówiąc rzekła”. No, ale tu nie o to chodzi. Ministrowi chodzi o uzyskanie efektu głębi. Tych zaś, którzy się ze mną nie zgadzają prosiłbym o wskazania co, jaki byt fizyczny lub duchowy emituje ze swego wnętrza ciemne światło.

7 marca mamy spotkanie w kawiarni Niespodzianka w Warszawie, spotkanie w Gdańsku zostało przesunięte na 9 kwietnia. Zapraszam na stronę www.coryllus.pl

  36 komentarzy do “Nad kim lamentował Mickiewicz w III części Dziadów?”

  1. Ciemne, przyciemnione się da, czarne światło to byłby problem 😉

  2. Jego zwłoki znaleziono 8 maja, jak pisze Sienkiewicz, To w Pitrze czas pierwszych długich dni – zapowiedzi czerwcowych białych nocy i raczej nie może być mowy o depresji i wypaleniu.

  3. http://www.spidersweb.pl/2012/10/rzeczywistosc-nasz-fikcyjny-swiat-ktory-jest-prawda.html

    Na górze strony jest pełne spektrum światła. W środku widać, ze tylko częśc niewielka to jasne widzialne światło. Reszta jest ciemna.

  4. Myślisz, że to akurat miał na myśli minister Bartłomiej?

  5. Carski Minister Spraw Zagranicznych Karl Robert Nesselrode ur. w 1780 r w Lizbonie – rosyjski dyplomata niemieckiego pochodzenia – no kosmopolita po prostu.

  6. humaniści nie są przecie od rachowania, ale od rzucania snopu ciemnego światła – tak napisał BOSON.
    W mechanice zjawiska humanizmu ciemne światło to baza a cała reszta to nadbudowa tzw. współczesności.

  7. A ja od pewnego czasu mam nadzieję, że Pan zainteresuje się procesem Filomatów, a także Mickiewiczem. Bardzo byłabym ciekawa Pana opinii na wspomniane tematy. Wyroki w tym procesie są kuriozalne. Z jednej strony setki dzieciaków – gimnazjalistów zakatowanych, albo skazanych na wywózkę, z której nigdy nie wrócili, z drugiej strony półtora roku więzienia dla przywódców i ” przymusowa” praca w ministerialnych kancelariach (kara marzeń;). Proszę spojrzeć, tu link z treścią załącznika do wyroku i ostatnimi życzeniami skazańców http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje41/text14p.htm , punkt 2.
    Wygląda, jakby podali Moskalom patriotycznie nastawione dzieciaki na talerzu i skasowali nagrodę.

    Mickiewicz przez całe dorosłe życie zachowywał się „dziwnie”, a jednym z przykładów tej dziwności jest podróż do ogarniętego powstaniem listopadowym kraju, wiosną 1831 roku przez Szwajcarię. Wszyscy wiedzą, że nie dojechał, wszyscy znają szczegóły jego pobytu w poznańskim, a nigdzie nie ma słowa o tym, co robił i po co pojechał do Szwajcarii.

  8. Termin „światło” można rozumieć na więcej niż jeden sposób.

    I rzekł Bóg: Niech się stanie światłość. I stałą się światłość.

    Można to interpretować jako stworzenie fal elektromagnetycznych.
    Podstawowe, fizyczne, materialne znaczenie „światła” to promieniowanie elektromagnetyczne – w zakresie widzialnym.

    Ale przecież było coś takiego, jak Ministerstwo Oświecenia Publicznego, była epoka nazwana „oświeceniem”… W skrócie: chodziło o niesienie kagańca oświaty, czyli przekazywanie wiedzy, okraszanej komplementem „światło duchowe”. A z wiedzą bywa różnie. Na przykład w dawnych podręcznikach historii w dziale poświęconym przełomowi XV i XVI wieku na sąsiadujących ze sobą stronach można było przeczytać o teorii geocentrycznej Kopernika i o odkryciu Ameryki przez Kolumba. Otóż, według autorów podręcznika, Kopernik przełamywał obowiązujący pogląd, że (kulista) Ziemia jest środkiem wszechświata. O Kolumbie zaś ci mędrcy z kagańcem oświaty piszą, że musiał przełamać panujący powszechnie pogląd, że Ziemia jest płaska.

    Czy teraz Coryllus już rozumie, co to jest ciemne światło? Jeżeli chce innych przykładów, to Epimeteusz poleca dzieła Woltera, Diderota, Marksa z Engelsem. Z czasów współczesnych zaś wystarczy przestudiować treści sączone przez dowolne mendium gównego nurtu.

  9. Errata: Oczywiście powinno być o teorii HELIOcentrycznej Kopernika.

  10. Niezłe. Mickiewicz prosi o pracę w kancelarii, bo praca w szkole zbyt obciąża umysł. I to są rzeczy, które się nam podaje jako świętości narodowe od 150 lat. I Maria Janion się tym ekscytuje przez całe życie….

  11. Albo te patriotyczne związki uczniów były przedszkolem masonerii, albo prowokacjami ochrany. Aresztowani byli zakładnikami skazanymi na współpracę. Spiskowcy. Rewolucjoniści. Pisarze. Poeci. A nitki prowadzą do lóż i domów bankierskich. Prawda z tego wypływa że trzeba bronić młodych ludzi przed dziwnymi organizacjami jak np. ZHP.

  12. Odnalazł Pan listę płac na której był Hans z Czarnolasu, może i lista z nazwiskiem Wieszcza leży gdzieś na wierzchu tylko nikt nigdy nie potrafił nazwać rzeczy po imieniu …

  13. Tak, ZHP, Sowiniec jest harcmistrzem, to już wystarczy…

  14. tak odnośnie harcerstwa to przyszło mi na myśl jakie było parcie na promocje w świetle, chyba w jasnym, harcerzy po Smoleńsku… a że nasi pierwsi się zorganizowali a nasi to pierwsi dawali wodę ludziom i układali znicze a nasi pierwsi pilnowali w nocy…a że przed policją nawet… sami

  15. Przedszkole masonerii – Związek Młodzieży Chrześcijańskiej „Polska YMCA”:

    ul. Konopnickiej 6
    00-491 Warszawa

    Główna Kwatera ZHP:

    ul. Konopnickiej 6
    00-491 Warszawa

  16. Tekst z grubsza i skrótowo chyba porządkujący zagadnienie, ale jeśli podawanie takich łączy może tu być uznane za prowokację, to proszę natychmiast usunąć:

    http://aferyprawa.eu/Artykuly/KOLONIZACJA-SWIATA-MASONERII-NIKT-NIE-PODSKOCZY-3597

  17. Nie wrzucaj tu tego więcej, dobrze…Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompentecje funkcjonariuszy władzy…nie wrzucaj, dobrze…

  18. Przepraszam, nie wiedziałem.
    Proszę zatem usuń, jeśli możesz.

  19. Tak, obie organizacje obecnie – i od lat – mają siedzibę przy Konopnickiej 6. Możesz sprawdzić wpisując do google:

    ymca konopnickiej 6

    zhp konopnickiej 6

    Względy praktyczne, w zasadzie pragmatyczne.

  20. Lista płac wieszcza w Wilnie jest w książce „Żmut” Rymkiewicza, tylko nie wiem gdzie leży (za dużo książek) , dopiero wieczorem mam czas poszukać. Duże pieniądze wydawał na dyliżans jeżdżąc do Wereszczakówny.

  21. Rzuciwszy okiem na odkrycia na salon24 dziesiejsze- nawet jeśli on tego nie miał na myśli, to widać ile ciemnego światła wyszło dziś na światło dzienne.

  22. Jest natomiast harcerstwo katolickie, jedyne, na jakie można przystać. Niektórzy twierdzą bowiem, że potrzebna jest kontroferta:

    http://pastorbonus.pl/index.php?page=harcerstwo-2

    Historia Kościoła jednak pokazuje, że robienie diabłowi „rewersu” jest bardzo ryzykowne.

  23. Praca w szkole zbyt obciążałaby umysł Mickiewicza, ale „Dziady” są lekturą w I klasie gimnazjum. Nie są strawne dla umysłu trzynastolatka, oj nie są.

  24. Dla mojego też nie są.

  25. Może jakby Mickiewicz popracował w szkole to wszystkim by na lepsze wyszło.
    Znalazłam niedawno takiego jednego wnoszącego ciemne światło. Był to Stanisław Kasper Popowski, przez którego po polsku wyszła w 1901 r. książka pt.”Moralność, sztuka, religia” francuskiego poety i filozofa J.M.Guyau. We francuskiej wiki jest on opisany jako francuski Nietzche. Nietzche podobno pasjonował się tym Guyau.
    Stanislaw Kasper Popowski, adwokat, który podobno bronił w Warszawie ofiar carskich prześladowań był też później współtwórcą Policji Państwowej.

    Zagadnienia estetyki współczesnej/Guyau,Jean-Marie-Europeana

    Jest tam sporo treści, które chyba do dziś podawane są w szkole i nie tylko.

  26. Estetom niestety zwykle blisko jest do tajniaków

  27. „Dziady” są lekturą dla dorosłych nie dla dzieci, podobnie jak „Pan Tadeusz”. Obie pozycje uważam za pasjonujące (w obu znaczeniach tego słowa). Sama przeczytałam je wielokrotnie, za każdym razem z większą przyjemnością i z większym niepokojem zarazem. Mickiewicz był wirtuozem słowa. Pod ujmującą formą ukrył treści, które nauczycielkom w szkole powinny zjeżyć włos na głowie i zjeżyłyby, gdyby lektury przeczytały dokładnie i ze zrozumieniem (taki żart oczywiście). Opowiadania Wojskiego w „Panu Tadeuszu” nie są bowiem zwykłym bajaniem dziadka z demencją, jak się pobłażliwie interpretuje. Gorąco polecam Pana uwadze „Ustęp” z „Dziadów”. Może znajdzie Pan chwilę, by przypatrzeć się „przyjaciołom Moskalom”.

  28. Tego co się wyrabia pod postem o tym tytule na S24 n i e m o ż n a p o m i n ą ć.

  29. Jest jeszcze skauci-europy.pl, członek prawdziwie katolickiej federacji stowarzyszeń skautowych z Europy i Ameryki, pedagogicznie korzystającej z metody Sługi Bożego o. J. Sevin SJ. Choć pewnie pepesza na nie nie przystanie, bo SE na stronie nie napisali że wychowują w duchu Tradycji (pisząc przez „T” wcale nie trzeba dodawać, że katolickiej…). SSBC chcieli przystąpić swego czasu do SE, ale nie dogadano się co do „szczegółów”. Mimo to owocna współpraca trwa. Wiem z autopsji.

  30. Istotnie, duch skautingu jest mi obcy, ponieważ uważam go za obcy Ewangelii, Tradycji i Magisterium. To jest jedna z tych form organizacji życia społecznego, które przynieśli oświetlacze, jak odrodzenie igrzysk olimpijskich i w ogóle szerzenie kultury wśród ciemnych przecież bo żyjących wiarą katolicką mas, podczas gdy już po kilku wiekach chrześcijaństwa można było zlikwidować hipodromy, stadiony, teatry i tańce, czyli te formy sztuki czy aktywności, które z NATURY są przeciwne Objawieniu. Dlatego napisałem, że robienie diabłu rewersu do jego dzieł nie jest dobrym pomysłem, bo na dłuższą metę może skończyć się awersem. Niestety, od średniowiecza kultura katolicka jest w odwrocie, niczego własnego nie proponuje, ograniczając się do rewersowania pomysłów strony przeciwnej.

  31. Po tym artykule Coryllusa nie boję się przyznać, ze nigdy Dziadów nie przeczytałem (już sam tytuł mnie zniechęcał skutecznie, jak można czytać coś takiego, podobnie jak Nedzników Hugo?), chyba ledwie jakąś Świteziankę czy innego elfa, co zabił pana czy panią – zbrodnia niesłychana? banał, którego spłodził ten uzdolniony, owszem, wierszokleta.
    Podobnie Słowacki, Krasiński – niestrawni, ale na swój sposób. Jedyny, którego nie tylko mozna, ale należy czytać, to Norwid. Wielki Norwid. Reszta won.

  32. Bo to był cios w „trzecie oko” oświetlaczy.

  33. Salon wczorajszy imponujący, jeszcze dziś przybyło komentów:)

  34. Norwida także sobie cenię, chociaż od pewnego czasu mniej. Ostudził mnie moment, w którym odkryłam, że „łza znad planety co spada i groby przecieka” nie jest poetycką metaforą wymyśloną przez poetę, ale cytatem.
    „Czarne kwiaty” Norwida to kopalnia wiedzy o kilku sławnych, choć jak się okazuje nieznanych w gruncie rzeczy nieznanych postaciach.

  35. Cytatów i parafraz u Norwida wcale nie mało, tylko z Eliotem można go porównać w tej mierze, co nie umniejsza wielkości dzieła, raczej czyni bardziej zagadkowych i poddaje znaczenia, których bez przygotowania się nie pojmie. Jeśli weźmie się pod uwagę, że Eliot prawdopodobnie za Norwidem napisał Porter damy (proszę porównać oba wiersze), to rzuci to nowe światło na samego Eliota, który – jak wiele wskazuje – znał Norwida.

    Oprócz tego Norwid posiłkował się pismami ojców Kościoła, był biegły w zagadnieniach teologicznych powyżej sobie współczesnym, co jest kwestią znaną słabo, w zasadzie nieprzebadaną należycie, bo poloniści, zwłaszcza współcześni, nie maja bladego pojęcia o patrologii, a i łaciny nie znają.

    Jest Norwid naprawdę wielkim pisarzem i poetą, pisarzem Wielkiego Czasu, w przeciwieństwie do takich nie wartych czasu „krotochwil”, jak Mickiewicz i reszta romantycznego, z gruntu duchowo chorego towarzystwa.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.