Lut 182015
 

Niestety nie odzyskałem głosu, nie będzie więc jutro spotkania w Gdańsku, o czym przypominam, tym, którzy wczoraj nie czytali uważnie tekstu. Bardzo przepraszam, wyznaczymy inny termin.

Dzisiaj chciałem się odnieść jakoś do tego obłędu, który przelewa się przez salon i przez całą sieć. Chodzi o to, czy Latkowski złamał standardy dziennikarskie czy nie. Moim zdaniem to w ogóle nie jest problem, bo w Polsce osoba karana więzieniem nie może piastować funkcji redaktora naczelnego. Koniec, szlus, wszyscy, którzy ten stan rzeczy tolerują łamią standardy dziennikarskie. Już o tym tu kiedyś dyskutowaliśmy i ktoś przywołał przepis o wymazaniu winy (nie wiem czy to się tak dokładnie nazywa). No i podobno Latkowski ma tę winę zmazaną. No więc przypominam, że pani z ME, którą rok temu opisywał, jako morderczynię dziecka, Mariusz Szczygieł, też miała odsiadkę wymazaną. Nie przeszkadzało to jednak, według standardów dziennikarskich obowiązujących w naszej Polszcze, nakręcić dzikiej akcji, uderzającej nie w tę straszną babę bynajmniej, nie w tych, którzy ją po zabiciu dziecka w ministerstwie zatrudnili, ale w rodziny katolickie. Przypominam, że Pan Szczygieł, nawet o Powstańców Listopadowych się oparł, chcąc udowodnić, że ta śmierć chłopca to wynik katolickiego i patriotycznego wychowania. Mili państwo redaktorstwo, skoro tolerujecie wśród siebie mianowańca po odsiadce, to się nie dziwcie, że Wam w papierach grzebie i nazywa to dziennikarstwem.
Dziennikarstwa nie ma także z innych względów. A śmiem twierdzić, że nigdy go nie było. Otóż to co nazywamy dziennikarstwem, w takiej postaci do której wszyscy tęsknią, służyło w Europie wyłącznie do niszczenia tak zwanych reakcyjnych rządów, a w końcu wręcz do tego by rozwalać, zanim ostatecznie zrobi to wojna, obydwie monarchie niemieckie. W Rosji przez I wojną nie było żadnego dziennikarstwa, przed druga tym bardziej, we Francji gazety zakładała policja, albo agenci Londynu, a w Londynie dziennikarstwo było po prostu jedną z imperialnych tub. Jeśli zaś chodzi o Amerykę, odsyłam wszystkich do moich niedawnych tekstów o Erneście Hemingwayu, znanym dziennikarzu i pisarzu reportaży oraz książek.
Do pewnego momentu usprawiedliwieniem dla istnienia tej hucpy nazywanej dziennikarstwem był reportaż. No, ale nie ma dziś sensu pisać reportaży, ani nawet robić reportaży filmowych, ponieważ wszystko czego pragniemy się dowiedzieć o świecie jest w sieci. Takie na przykład państwo islamskie samo robi reportaże z egzekucji i niepotrzebni im są do tego dziennikarze. Ci wszyscy podróżnicy, odkrywcy dalekich lądów i nieznanych krain, opisywanych w sposób niepowtarzalny pójdą wkrótce na śmietnik.
Ktoś powie, że jest dziennikarstwo śledcze. Oczywiście, przedstawicielem tego dziennikarstwa jest pan Sumliński, który musiał sobie podciąć żyły, żeby mu pozwolili wykonywać jego ukochany zawód. Przedstawicielką dziennikarstwa śledczego jest pani Wadowska z radia Kraków, która zrobiła reportaż o słoiku Estreichera. Reportaż ten wywołał panikę w środowiskach uniwersyteckich i wkrótce zostanie gdzieś zakopany. Potem zaś okaże się, że zostały po nim paprochy. Całe szczęście, że opisałem go w jednym z tekstów, który dołączę do reaktywowanej I Baśni.
Cała reszta nie jest żadnym dziennikarstwem, jest propagandą obyczajowo-polityczną i publicystyką, czy pieprzeniem bez sensu różnych dyrdymałów, przez wyznaczone autorytety, które w salonie24, żeby utrzymać swoją pozycję, muszą mieć wyznaczone specjalne getto z napisem „nie przegap”. Gdyby nie ten napis pies z kulawą nogą by na ich blogi nie zajrzał.
Sam fakt istnienia blogów i aktywności tutaj tych wszystkich medialnych sław świadczy o tym, że nie ma żadnego dziennikarstwa, że od dłuższego czasu odbywa się dzikie polowanie na publiczność połączone z nieprawdopodobną i bezwstydną kokieterią. Pisaliśmy o tym już sto razy, ale widać za mało, żadne służby, żadne tajne policje, żadne kontakty z samym prezydentem Komorowskim, albo nawet wywiady z Obamą nie znaczą nic dla publiczności, która domaga się czegoś innego. W warunkach zaś kiedy nie ma totalnego zamordyzmu, to znaczy kiedy działalność publicystyczna nie jest penalizowana, a nad każdym nie stoi tajniak to publiczność rządzi.
Tak zwane media już dawno zostały rozparcelowane i zagospodarowane z przeznaczeniem na strefy propagandowych wpływów. I na tę działalność są budżety. Okazuje się jednak, że te atrakcje, co się w tych zonach odbywają ludzie mają głęboko w plecach. I nikogo doprawdy nie obchodzi co tam sobie mruczy pod nosem artysta Kukiz przepytywany przez babcię Olejnikową. Nikogo nie obchodzą nudne jak flaki programy publicystyczne, ani tak zwane poważne analizy, którymi się podniecają różni blogerzy, chcący koniecznie awansować na poważnych publicystów. To wszystko są brednie. Utrzymanie tej menażerii jest drogie i nie gwarantuje sukcesu, a skoro tak, nie ma powodu, by dawać zarobić tym wszystkim cwanym gapom, zwącym się dziennikarzami. Można po prostu zorganizować normalną jakąś pralnię pieniędzy, połączoną z loterią fantową, czy coś w tym guście.
Żeby wywołać jaki taki efekt propagandowy trzeba posadzić w studio dwóch aktorów z popularnych seriali. Jeden ma być pedałem, a drugi wierzącym katolikiem i oni mają nadawać coś o tolerancji. Tak jak się to ostatnio zdarzyło Zelnikowi i Pieczyńskiemu, który wygłosił mowę godną samego towarzysza Stalina, tyle tam było frazesów o tolerancji, wolności i demokracji. Tylko bowiem ataki na Kościół podnoszą jeszcze ludziom ciśnienie. No więc się je organizuje, z coraz większym przytupem. Można też ugrać coś na pedofilii jeśli się pracuje w tak zwanym tabloidzie, czyli periodyku bazującym na sensacjach wyssanych z brudnego palucha i niepotwierdzonych przez nikogo służącym do sprzedaży reklam i do tego, by w razie czego odstąpić łamy politykom rządzącej partii. Trzeba być jednak ostrożnym, bo może się okazać, że ludzie opisani w takich pismach pójdą do sądu i wtedy jest kłopot. Coś takiego przydarzyło się na przykład redaktorowi Jankowskiemu, dawnemu naczelnemu „Faktu”. Tu macie stosowny link do notki w wiki: http://pl.wikipedia.org/wiki/Grzegorz_Jankowski_(dziennikarz)

Przy okazji zwróćcie uwagę na to, że jest to już kolejna osoba z polskich mediów, której życiorys zaczyna się od momentu ukończenia studiów. No i ta kariera przedziwna – ze stanowiska depeszowca od razu awans na sekretarza redakcji. To jest po prostu niesamowite.

Wobec tych wszystkich faktów zastanawianie się czy Kamil Durczok klepnął w tyłek Omenę Mensaach czy może coś tam proponował jakieś innej koleżance jest po prostu kpiną. A całe to molestowanie ma taki sam kontekst jak ściganie pedofilów w Koninie. Z psychologicznego punku widzenia (nie wierzę, że to napisałem) sprawy mają się tak, są pewne obszary emocji i tematy, które gwarantują, według tych wszystkich macherów od mediów, bezwzględne zainteresowanie publiczności. Należą do nich: pedofilia w Kościele, homoseksualizm w Kościele, gwałcenie młodych i niewinnych kobiet przez starych obleśnych satyrów, cierpienie dzieci, molestowanie seksualne koleżanek z pracy, łamanie standardów zawodowych, które realnie nie istnieją. Żeby zrobić aferę trzeba poruszyć którąś z tych strun. Najlepiej tak, by głównym bohaterem romansu została jakaś znana postać. Padło akurat na Durczoka, któremu coś tam znaleźli w domu, ale nie wiadomo co. Cezary Gmyz, człowiek dobrze obznajomiony ze standardami dziennikarstwa polskiego zasugerował, że te gumowe lalki, czy co tam oni znaleźli i ten „proszek przypominający narkotyki” dziennikarze mogli przynieść ze sobą. Po to właśnie, by tego Durczoka pogrążyć. No i cóż ja mam tu rzec więcej? Skoro Gmyz sugeruje coś takiego, to chyba znaczy, że wie o czym mówi? A Wy jak myślicie?
Do takich zadań właśnie przeznaczeni są redaktorzy naczelni z wymazanymi wyrokami. Tylko oni bowiem wiedzą jak się do takich spraw zabrać. To są znane już nam i opisywane standardy, ostatnio mówiliśmy o nich przy okazji filmu rosyjskiego „Cytadela”. Oto czerwony bandzior, który został zesłany do łagru, a wcześniej zajmował się gazowaniem chłopów, co kontyngentów nie oddawali, a także strzelaniem do barek wypełnionych cywilami płynących po Donie ( w tej roli niezrównany Nikita Michałkow), zostaje uwolniony przez towarzysza Stalina. Trzeba bowiem poprowadzić wiele tysięcy bezbronnych ludzi do ataku na umocnioną niemiecka pozycję. No i musi to zrobić ktoś zdecydowany, a jednocześnie skompromitowany. W naszych okolicznościach kimś takim, oczywiście przy odpowiednio zmniejszonej skali, jest Latkowski.
Mnie najbardziej w tej całej aferze bawi reakcja dziewczyn z TVN, które wydają się być nie przejęte wcale pasjami pana Kamila. To zaś może oznaczać, że wiedzą coś o czym się Latowskiemu nie śniło. Może na przykład chodzić o to, że ten cały Durczok i jego biedne zboczenia, albo głupie nagabywanki, to jest małe miki w porównaniu do zabaw, które im proponowali inni, znacznie poważniejsi panowie. I z tym Was zostawiam, idę chorować.

7 marca o 17 w kawiarni Niespodzianka w Warszawie odbędzie się mój wieczór autorski. Zapraszam. No i zachęcam do odwiedzenia strony www.coryllus.pl

  28 komentarzy do “Nie ma żadnego dziennikarstwa!”

  1. Matka Madzi się zgrała to Durczok na ochotnika gra pierwszostronicową rolę 😉

  2. W prasie rządzi Latkowski a w Warszawie rządzą bezdomni co miedziane druty uzyskane z dekonstrukcji mostu wstawiają do Skupu Złomu poświadczając transakcje D.O. zmarłego kumpla, a co robi policja? Dwóch policjantów ukrytych za krzakiem bukszpanu pilnuje tęczy na Pl. Św. Zbawiciela, a pozostali są na szkoleniu przygotowującym ich do starcia z uczestnikami marszu z okazji Święta Niepodległości. Święto będzie dopiero w listopadzie, ale coś nowego trzeba wymyślać, kto by tam pilnował bezpieczeństwa państwa, państwo nie jest priorytetem. priorytetem jest walka z faszyzmem. Policyjne dotychczasowe aktywności są takie : zadyma na Pl. konstytucji (2011) już była, race rzucane w tłum przez ludzików ubranych w zielone kominiarki (2012) już były, podpalenie dachu na kamienicy sąsiadującej z Komendą na ul Wilczej (2013) już było, zaatakowanie Marszu gazem pieprzowym (2014) też już było – no trzeba wypracować nowy pomysł – może będą to armatki wodne przetestowane teraz świeżo na górnikach, którzy chcą pracować i aby mieć miejsce pracy musieli wyjść na ulice i głośno o tym mówić.
    Któryś z dziennikarzy śledczych powinien prześledzić, czy palmy na rondzie de Gaulla pies nie obsikał – to jest ważniejsze niż sprawa Dupczoka .

  3. Myślę, że Durczok wespół z Korwin-Piotrowską mogliby teraz zacząć pisać felietony dla Karnowskich. O „pachnących na milę żenującym szambem ubeckich prowokacjach”. Okno transferowe otwarte!

  4. Durczok sam się POdłożył tym wywiadem z Kopacz:
    https://www.youtube.com/watch?v=Lc2q9IQtsG0
    PO którym Hakowy Latkowski dostał SMSa 😉

  5. Drogi Coryllusie, zapomniałeś dodać, że Polak – katolik musi być koniecznie Żydem.
    Słuchałem tej argumentacji Pieczyńskiego, wiem, że to ustawka ale cały czas mi huczał w głowie ten stary wierszyk z lat 30 tych:
    „Kiedy Kara Mustafa, wielki mistrz Krzyżaków, szedł z licznemi zastępy przez Alpy na Kraków, do obrony swych posad zawsze będąc skory, pobił go pod Grunwaldem król Stefan Batory. I bitny, nieugięty, twardy jak opoka, zabrawszy z innym łupem chorągiew proroka, gonił przez godzin dziesięć w całym pędzie koni, uciekających wrogów aż do Macedonji.

    Tam królowa Pompadur, pani wielkiej cnoty, bawiła go w stolicy przez cztery soboty, a syn jej bohaterski, Aleksander Wielki, darował mu do zbroi dwie złote pętelki. Na północy tymczasem, w jakąś złą godzinę, Marjusz ogniem i mieczem niszczył Kartaginę, potomek zaś jego Tytus, patrząc na to z żalem, od najścia dzikich Franków bronił Jeruzalem.

    Wtedy to wśród Sahary, w owym kraju futer, szczepił nową religię sławny Marcin Luter, i pracując gorliwie piórem i wymową, zginął razem z Homerem w noc Bartłomiejową, którą, pragnąc dać uczuć moc swojej tyranji, królowa Marja Stuart wyprawiła w Danji…………..itd”
    Czy wszyscy polscy aktorzy, którym tak się Polacy nie podobają, pochodzą z Cedyni?
    Z drugiej strony – czy wśród „naszych” nie ma nikogo kto by takiemu w mordę dał? Czy tylko takie pierdoły specjalnie do studiów wszelakich zapraszają?

  6. Ostrożnie drogi Henry, kiedy, powołując się na kobiece ploty i intuicje mojej żony, napisałem to u Toyaha zostałem pouczony, ze sprawa ma zupełnie inny, sięgający napewno głęboko do Mordoru korzeń.

  7. Pieczyńskiemu przyśni się bł. O.Maksymilian Kolbe i powie mu:
    „Chrześcijaninie , zagrałeś w filmie, gdzie wcieliłeś się w rolę zakonnika, który dla Bożej sprawy wybrał śmierć w bunkrze głodowym w Auszwicu, to się już bąź konsekwentny, trzymaj się Szanowny Aktorze ambitnych chrześcijańskich standardów, nie bądź i nie kreuj się na Judasza”.

  8. Pieczyński zagrał Maksymiliana?

  9. Dla mnie jest istotne to żeby pamiętać że dziennikarze czy naczelni (po wyrokach czy bez) to osoby które po prostu stać na wszystko. Kłamstwo, oszczerstwo, prowokacja, podrzutka, cokolwiek … Gdzie oni takich ludzi werbują ? No właśnie: w więzieniach lub burdelach. To ciekawa funkcja tych instytucji – zasilanie kadr przemian społecznych. Durczok i Pieczyński to kanalie już dlatego że ohydni kłamcy. Dla mnie mogą być nawet impotentami. Bo może ta „Sprawa Durczoka” to jak przeciek do sieci prywatnego porno Paris Hilton ? Może ma nakręcić mu popularność ? Pokazać że prawdziwy celebryta żadnego zboczenia się nie boi ? A może chcą jemu i innym zamknąć gęby żeby podczas kampanii nie puścili jakiegoś materiału o polityku ?

  10. Przepraszam p. Żentarę. Co do Pieczyńskiego, to co aktora honor nie obowiązuje?

  11. gdzie ich werbuja? tam gdzie zawsze

    ilosc ma wplyw na jakosc?
    w latach 60tych u/w i podobnych innych, w krakowie byly 2+1 dzienniki / gazety – g krakowska (6 stron), echo krakowa (4 strony) no i trybuna z ludu (pewnie 6 stron)…
    wszystko oprocz nekrologow szlo z papu… wszystkie piszace/gadajace mordy zamkniete na jedna klodke…

    pytanie: ilu wtedy moglo byc ‚dziennikarzy’ i jak to sie ma do obecnych ilosci?… potem jakosc…
    konkurencja, konkurencja…

    przyklad: w radio, co piec minut podaja ifo pt jest ktoras tam godzina i iles tam minut… poniewaz nie maja o czym mowic

    milego dnia
    jest 8:10am
    pa

  12. W czasach Rzymu aktorami gardzono jako ludźmi nieuczciwymi, czyli udającymi (grającymi) innych niż są w rzeczywistości.
    W wiekach XVI, XVII, XVIII i XIX aktorów wpuszczano na salony ale kuchennymi drzwiami – niech znają swoje miejsce.
    Dopiero wiek XX (i Hollywood) sprawił, że nagle te biedne istoty zostały wyniesione na piedestał.
    Ma to pewnie związek z tym, że ludzie często utożsamiają aktora z postacią, którą on odgrywa (choćby Gajos – Janek i Mikulski – Kloss).
    A co do honoru. To raczej kwestia osoby a nie zawodu.
    Jak widać aktora i poetę Pieczyńskiego Krzysztofa „honor – nie dotyczy”…

  13. chłop się kurwi po całości latami – dał się złapać ( albo grzecznie poprosił i powiedział że jest w szafie ) na wykazaniu postawy aspiracyjnej na bohatera amerykańskiego filmu o gangach, która spędza mu sen z powiek od pierwszych lat emigracji no i bezdomni ( tak naprawdę hipsterzy z Frondy ) się zdenerwowali ( jak oglądali TVN na tablecie pod mostem bo akurat padało ) podpalili most w niemym proteście przeciwko łamaniu niedawno przegłosowanej „ustawy przemocowej” a dziennikarzom nakłamali, że tak serio to są bezdomnymi po likwidacji stoczni podpalili bo tą cholerną miedź noszą do skupu żeby mieć tego tableta którego mogą rozpakować…i wsadzić bateryjki.

    Jednak nad emocjami trzeba panować – precyzyjnie może nie nad emocjami ale nad ich ekspresją.

  14. Widać z tego, że dziennikarz musi być swój, szczepiony, skoligacony i wtedy sam wie co mu wolno, a co nie, czyli atakuje słabych (opozycja, ludzie nie ze świecznika itp.), a schlebia mocnym, u władzy, a ogólnie swoim. Ten drugi typ to Paradowska, Kraśko, Passent, Olejnik, Zientarski, Żakowski, Najsztub…
    Są jeszcze inni i tych trzeba trzymać w ryzach. Folguje się im, ale do czasu, bo są na nich stosowne materiały, które w pewnych momentach „wyciekają” do latkowskopodobnych i dziennikarza nie ma. Inni doskonale wiedzą o co idzie i zaciągaja „hamulec” zwany samodyscyplina.

    Z opisywanego zdarzenia wynika, że dziennikarze maja śpiewać jednym głosem, a jeśli któryś z nich chce wystąpić solo to musi liczyć się z konsekwencjami, poza tymi których do tej roli wysunięto.
    Wynika z tego, że kampania prezydencka, a także późniejsza parlamentarna ma wyłonić tych, których wyłonić powinna.
    Teraz dziennikarze już dobrze o tym wiedzą.

  15. Tak całkiem teoretycznie, jak wymienić pracownika który ma w umowie zawarowane, że jeśli z winy pracodawcy jest zwalniany to otrzymuje np. półroczną czy roczną odprawę, no bo jeśli redakcja zwalnia pracownika z jego winy to wtedy pracodawca jest niewinny, zawarte ustalenia o odprawie nie obowiązują, a dla pracownika oczywiście: noga – dupa – brama.

  16. I „stokrotka” odchodzi do gazety na naczelnego. Odchodzi po tylu latach nienagannej pracy ho, ho, i dlaczego? ?

  17. Bo wrzeszczy na gości a to widocznie nie ten etap.

  18. Nie oglądam jej od maja 2014, ale też nigdy nie byłam w stanie jej zrozumieć i nie wiem czy ona jest po prostu niegrzeczna, czy może znerwicowana, czy może usposobienie ma autorytarne. Czort wie.

  19. TVN zmieniło właściciela podobno. Ze wsiowego na włosko-izraelskiego. Prawdopodobnie zmiana obsady, Durczok robi za mamamadzi a stokrotka cwana idzie sama.

  20. Acha, polecam ciekawy portal Defence24.pl . Obronność.

  21. szkoda, że nie będzie spotkania w gdańsku bo od czasu spotkania ws. komiksów nic coryllus na yt nie ma. trzeba oglądać grzegorza brauna.

  22. coryllus, zajmujesz się często Anglią jako imperium, jednak Hiszpania też była takim samym imperium z podobną ilośćią podobojów, nowych ziem i flotą. Jaka jest więc różnica między doktrynami, polityką, celami, charakterem obu tych centrów – madrytu i londynu.??

  23. Noż, Aniu! Ale mnie nabrałaś w pierwszej chwili.

  24. Szatańska ksienżniczka?

  25. Hiszpania nigdy nie była takim samym imperium jak Anglia. Sposób realizacji doktryny był zupełnie inny.

  26. Hiszpanie wyrzucili Żydów a Anglicy ich przyjęli 😉

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.