Maj 152021
 

Jak to zostało dobitnie wykazane wczoraj, stanęliśmy przed kolejnym murem, którego ani przeskoczyć, ani obejść się nie da. Coś jednak trzeba robić. Od razu powiem, że jeśli chodzi o mnie odpada udział w marszach niepodległości i jakichkolwiek ulicznych imprezach. Spory polityczne na poziomie posła Budki, czy deklaracje Konfederacji, które z całą pewnością pozostaną bez pokrycia także. Może więc trzeba się przerzucić na coś innego, przynajmniej do momentu kiedy nie ogłoszą, że sojusz z lewicą to takie żarty. Ja wiem, że nie ogłoszą, bo żarty się skończyły, zaczęły się schody, ale czasem dobrze się chwilę połudzić. Spróbujmy więc robić to, co wszyscy autorzy od początku świata, w chwili kiedy okoliczności nie dają im wyboru – pisać dla siebie.

Oto zadzwonił do mnie niedawno kolega, który miewa sny. Piszę sny, choć w istocie mam na myśli bardzo intensywne wyobrażenia, przychodzące nie wiadomo sąd i domagające się jakiejś interpretacji. No i on miał taką oto wizję – trzy psy goniące za sobą w ten sposób, że każdy z nich trzyma w zębach ogon tego, który biegnie przed nim. Mój kolega, który pewne rzeczy interpretuje odruchowo, a ma on różne doświadczenia uniwersyteckie znacznie głębsze niż ja, stwierdził, że to jest wyobrażenie relacji pomiędzy gnoseologią, antropologią i ontologią. Stwierdził także, że te trzy psy można łatwo rozdzielić, jeśli nie łączy ich jakiś element umieszczony nad nimi. To zaś może być tylko logos – Słowo Boże. On takie rzeczy emituje normalnie, na co dzień i nie jest to nic szczególnie dziwnego, ale ja po prostu nie piszę o wszystkim co mi mówi, bo też mam jakieś swoje sprawy do przekazania.

Kiedy tylko pojawiła się interpretacja tej wizji, kolega mój rozpoczął intensywne poszukiwania jakiegoś wizerunku, który by owe trzy psy wyobrażał. Bo wizje nie biorą się znikąd, tak się może wydawać ludziom powierzchownym. No i znalazł ten wizerunek. Znajduje się on na 29 stronie Book of Kells, na górze, nieco w prawo, patrząc od strony widza, na okrągłym polu poniżej postaci ludzkiej. Tam jest ornament, który z daleka nie przypomina niczego, ale z bliska wyraźnie je widać – trzy goniące za sobą psy. https://digitalcollections.tcd.ie/concern/folios/z029p496h?locale=en

Chciałbym się mylić, ale przypuszczam, że żaden z historyków sztuki, a są ich przecież setki, nie zinterpretował jeszcze tego motywu. Jeśli jednak jest inaczej, chętnie posłucham, co takiego może się za tym wizerunkiem kryć, bo że ma on znaczenie symboliczne, a nie dekoracyjne, jest raczej oczywiste.

Sam nie mam tak głębokich skojarzeń i nie interpretuję niczego chyba w sposób tak ciekawy, jak mój kolega, ale myślałem o tych psach i przypomniał mi się profesor Piotr Skubiszewski, na którego wykłady chodziłem na studiach. Profesor Skubiszewski żyje jeszcze i skończy w tym roku 90 lat, oby Bóg dał mu jak najdłuższe życie. Kiedy był aktywny zawodowo zajmował się, między innymi ikonografią malarstwa ściennego pierwszych wieków chrześcijaństwa. Było to szalenie ciekawe, choć przyznam, że niewiele mi z tego w głowie zostało. Niestety książki Piotra Skubiszewskiego, które w czasach gdy byłem studentem były w zasadzie niedostępne i studenci wyrywali je sobie z rąk, nie rozumiejąc  rzecz jasna w większości, co tam jest w środku napisane, sprzedaje się dziś na allegro po jakieś siedem złotych od sztuki. Cóż to oznacza? No, takie rzeczy, to każdy może sobie zinterpretować i nie potrzebne jest do tego żadne przygotowanie filozoficzne. Tak zwani humaniści nie są w stanie bronić racji, które wysuwają, albowiem są one powszechnie nieważne, źle podane czyli nudne i nie mają żadnego zastosowania prócz propagandowego. Trzeba oddać profesorowi Skubiszewskiemu, że jego treści, na szczęście, nie nadają się do propagandowego wykorzystania. I przez to między innymi są marginalizowane. Pierwszą więc troską humanistów jest tak spreparować treści, którymi się zajmują, by mogły być wchłonięte i zastosowane przez machinę propagandową. Mistrzynią niedościgłą w tych praktykach jest profesor Maria Poprzęcka. Mają bowiem humaniści do wyboru dwie opcje – błyskawiczną dewaluację swojej pracy, którą przyspiesza podporządkowanie się tak zwanej metodzie naukowej, albo sprzedanie swojej mocy propagandzie, czyli takie formatowanie treści, by były one potrzebne mediom i machinie edukacyjnej, która – co było wielokrotnie do okazania – nie służy edukacji.

I nie mówcie mi, że ludzie ci dostają za to pieniądze i dlatego są zadowoleni. Pieniądze nie mają tu żadnego znaczenia. Jeśli ktoś żyje długo i widzi jak jego misja i jego życie zamieniają się w groszaki, nie uspokoi swojego serca pieniędzmi. Myślę, że nawet silne leki popijane wódką nic tu nie pomogą.

Zajrzałem do wiki i odnalazłem tam dom, w którym mieszkał ojciec Piotra i Krzysztofa Skubiszewskich – doktor Ludwik Skubiszewski. To jest ten dom

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kamienica_przy_ul._D%C4%85browskiego_35/37_w_Poznaniu

Oto co pisze o nim inny historyk sztuki, były prezydent Poznania Marcin Libicki:

 

 kamienica ta jest czystą ideą secesyjną – nie nawiązuje do żadnych stylów historycznych i nie posiada żadnych obcych secesji wtrętów[2]. Jest całkowicie abstrakcyjna, bez skojarzeń realistycznych, a jednocześnie smutna i dekadencka. Pisze, że gdyby można było przenieść ten budynek na jakąś wyimaginowaną wystawę najlepszych i najwyższej klasy budowli secesyjnych, to powinno się to zrobić.

 

Mniej więcej wiemy co myśleć o Marcinie Libickim i te jego projekcje możemy potraktować w jeden tylko sposób – jako wyrazisty bardzo przykład nadawania znaczenia sprawom nieistotnym. Libicki, a także inni humaniści, którzy ze swojego „humanizowania” czerpią jakieś profity, opowiada takie dyrdymały, albowiem taki jest charakter misji. W tej kamienicy istotne jest to, że mieszkała tam rodzina Skubiszewskich, a pewnie ma ona także inne jeszcze tajemnice o wiele bardziej autentyczne niż to, co sugeruje kokieteryjnie bardzo Libicki. Posługując się przy tym  wyrazami takimi, jak – abstrakcyjna i dekadencka – które nic w tym kontekście nie znaczą.

Od powtarzania jednak takich fraz z odpowiednią intonacją, zależy rozwój kariery humanisty uniwersyteckiego. Oni, za ciężką dydaktyczną pracę, która nie ma żadnego sensu, za czas tracony ze studentami i opłacany symbolicznie, dostają pakiet komunałów, które powinni wykuć na blachę i następnie powtarzać z udawanym przejęciem. Tak, jak to czyni Libicki. Pomijam już fakt, że miasta i miasteczka „ziem wyzyskanych” pełne są takich kamienic, które reprezentują „czystą ideę secesyjną”.

W pakietach, które losują humaniści, bo oni je losują, jestem tego pewien, są dokładne instrukcje w jaki sposób przemawiać, by sprawy oczywiste, banalne albo nieistniejące w rzeczywistości, podnieść do rangi odkrycia. Od dłuższego czasu, pakiety owe nie pełnią tej funkcji, którą ja im przypisuję, nobilitując jednocześnie humanistów. Ich kariery bowiem biorą się z klucza. To, że ktoś miał same piątki na studiach, albo że był i jest bardzo pracowity, nie ma żadnego znaczenia. Za tymi wszystkimi subtelnościami stoi zwykła, chamska ustawka, którą kręcą macherzy o gębach rzeźników. Ich zaś guzik obchodzi czy humaniści opowiadają komunały, brednie czy oczywiste kłamstwa. Oni mają strzec narracji, która została tu implantowana. Jeśli tego nie czynią, odstawiani są na bocznicę. Ci zaś, którzy bardzo przejęli się „naukowym” charakterem swoich pasji i dyscypliny, jaką wybrali, by uprawiać ją przez całe życie, muszą patrzeć, jak cena ich książek spada poniżej ceny paczki papierosów w miękkiej paczce.

Zwrócę tylko uwagę, że ceny książek anglojęzycznych badaczy humanistów, dostępne na allegro oscylują wokół 200 zł za e-book i 1500 zł za książkę papierową. I zawarta tam treść w najoczywistszy sposób koresponduje ze zjawiskami rozpoznawalnymi w otaczającym nas świecie. Jest jednym z psów widocznych na 29 stronie Book of Kells.

Nie chcę do znudzenia powtarzać, że ostateczną kompromitacją historii sztuki, była kwestia, jaką podniósł tu betacool, czyli interpretacja obrazu Matejki „Stańczyk”. Sięgnijmy po inny przykład. Oto w Muzeum Narodowym, przez dziesięć lat remontowano galerię starożytną. Dziesięć lat!!! Czy coś się w tej ekspozycji zmieniło? Ponoć wszystko jest gorsze, słabsze i biedniejsze niż wcześniej, a opiekunowie wystaw, stoją jak te smutne pędzle w słoiku i promują kulturę.

Ciekaw jestem bardzo czy ktoś wyjaśnił co znaczą owe trzy biegające za sobą psy, których przecież nawet dobrze nie widać, wyglądają bowiem jak geometryczny ornament.

  44 komentarze do “Nadawanie znaczenia sprawom nieistotnym czyli nauki humanistyczne”

  1. Powinno się usunąć w cholerę z chodników te samochody przy Dąbrowskiego i penerów z Jeżyc. Im bliżej Mostu Teatralnego, tym bardziej ekskluzywny charakter ma ta dzielnica. Ogród Botaniczny w sumie też jest spoko. Mieszkałem krótko wśród patologii na Polnej.

  2. Erich Fromm mówi, że we śnie każdy jest cwaniakiem i geniuszem, ale po przebudzeniu czar pryska.

    Mistrzem jest ten, kto potrafi przenieść wizję na papier albo płótno. Zagłębianie się w znaczenia jest odwrotnym procesem, to znaczy redukcją przedmiotu do jego idei.

    W ten sposób można na nowo zdefiniować rzeczywistość, historię, oszukać ludzką pamięć, sumienie i rozum.

    https://m.youtube.com/watch?v=1PuumkMhQrM&t=1359s

  3. To był mój sen. Jest tak jak piszesz. O ile pamiętam jeden z tych psów wabił się Fromm, Drugi Kant a trzeci Hegel albo Husserl  albo Heidegger, w każdym razie na H. Fromm był z nich najcwańszy i wieszał się trochę na ogonie tego na H.

  4. sąsiadka wybiera się do schroniska na Paluchu, bo podobno za odebranie psa ze schroniska, Trzaskowski płaci kilka paczek /300 chyba/,  poproszę żeby się na miejscu zastanowiła co mogą oznaczać trzy psy w biegu  – w schronisku to i tak jakaś marginalizacja, ale w tej marginalizacji jakiś psi  kolektyw – 3 psy zchierarchizowane –  no nie wiem

  5. Myślę jednak, że powinniśmy, jeśli zależy nam na zrozumieniu tamtego symbolu, odwoływać się do świata , który znał autor, a więc nie do filozofii niemieckiej, a greckiej , do Biblii i poezji celtyckiej. Miniatura jest świadectwem historycznym, tak jak tekst, garnek, guzik. To oczywiście nie umniejsza pana snu. Ale to inne obrazy.

  6. Wygląda na to, że Coryllus postanowił zadbać o bazę i nadbudowę. Jasne, że lepiej skończyć jakieś porządne studia np. socjologię (WUML, KUL, UKSW…) i zrozumieć ten świat, niż codziennie denerwować się z różnych powodów.

  7. Pies jest często symbolem wierności. Skoro księga to zbiór ewangelii z komentarzami, to trzy psy trzymające się za ogony to trzy cnoty ewangeliczne : Wiara, Nadzieja, Miłość.

    Jeśli chodzi o kamienicę, to widać wyraźnie, że w jej fasadę wpisano drzewo życia – symbol Tory.

    Nie jestem historykiem sztuki, pewnie się mylę, ale tak mi wyszło z moich czytanek humanistycznych.

  8. Symbol pojawił się gdy przysłuchiwa)em się filozoficznej dyspucie. W trakcie. Widziałem jak spierający kręcili się w kółko w poszukiwaniu racji, tryumfu w dyskusji zamiast wsp[lnie szukać Słowa Prawdy. Logosu. Ponieważ od jakiegoś czasu jestświadomy nierozwiązywalności problemów na płaszczyźnie filozoficznej wyznaczonej przez poznającego poznawanie i poznawane, wizję trzech goniących się w kółko psów potraktowałem jako ilustrację impotencji czczej filozofii.

    Tu idzie o głębszą strukturę rzeczywistości niż konteksty kulturowe. Ten na H mógł się wabić Heraklit.

  9. odwoływać sie do świata który był znany autorowi,

    … albo czytelnikom

    zatem blogerom na sn kojarzy się temat  z tym co znają

    a mnie temat skojarzył się  wyłącznie ze stołecznym  realem

  10. Aby nie ostał się na koniec tylko Hermes Trimegistos, albo Helena, partnerka Szymona Maga. Informacje dostajemy przez konteksty kulturowe, język, ale też przez bezpośredni kontakt z bytami duchowymi. To ostatnie jest często dezinformacją. Nie ma struktury rzeczywistości, siatki symboli, archetypów. Jest tylko kontakt z wypowiedziami konkretnych osób.

  11. Mnie chodziło tylko o autora miniatury w Book od Kells. A sytuacja jest niebezpieczna na całym świecie. I jest sterowana. Matrix. A ta stołeczna odsłona też wyreżyserowana, aby powiedzieć, nie ma mądrych. Stało się. Ludźmi żądzą bandyci i w Izraelu i w Polsce i chyba wszędzie.

  12. Jeszcze raz. Filozofia kręci się w kółko. Nie jesteśmy ani bardziej etyczni ani nie mamy więcej sensu niż w antyku czy barbariku. Takie są owoce, eutanazja czy Sparta czy pomirki. Jedyny skok jakościowy możliwy jest dzięki przyjęciu Objawienia. Helena czy Hermes notabene troisty, to wyjście z błędnego ko)a filozofii przez furtkę misteriów. Tu owoce są, tyle że trójące, masońskie.

     

    edyny skok jakościowy wynika z Objawienia. Zawsze istnieje ryzyko zwiedzenia i transcendowania filozofii przez furtkę misteriów. Nie ma struktury rzeczywistości a nawet czasem bywa, tak jak bywa geometria czy arytmetyka. Logika jest binarna, śmiech niekoniecznie.

  13. Coś mi się w edycji spieprzy)o. Przepraszam.

  14. W pełni się zgadzam. Poza Objawieniem nie ma możliwości tego skoku jakościowego. A czy to filozofia się kręci czy polityka, żywioł. Starożytni, Pitagoras, Platon próbowali się zająć polityką, też z opłakanym skutkiem. Jednak próbowali. A teraz to nie powrót do babarii, antyku, to są megality.  Śmiać się nie wolno już. Dionizos będzie liczyć trupy.

  15. Nauki humanistyczne w służbie Ojczyźnie.

     

    W przeciwieństwie do Pana uważam, że filozofia jest bardzo potrzebna i przydaje się w codziennym życiu.

    U mnie każdy student na egzaminie, który pozwoliłby sobie na ogólną uwagę „jest zimno” wyleciałby natychmiast z hukiem za drzwi. Gospodarz czasem rzuca takie zdanie w samochodzie.

     

    Chodzi o to, że odczucie zimna jest  subiektywne (jak np. głód), a zdanie „jest zimno” jest stwierdzeniem obiektywnym. Pytam się: komu „jest zimno”?

    Jeżeli CI jest zimno, to się ubierz.

    Jeżeli zimno jest CI, to znaczy, że jesteś po prostu nieodpowiednio ubrany, a jutro będziesz chory.

    MI z reguły nigdy nie jest zimno, niezależnie od pogody, bo staram się ubierać adekwatnie do warunków na zewnątrz.

    Poprawnie mówimy: na dworze jest temperatura poniżej 10 stopni i tak jest już od pół roku, cholera.

     

    Jak widać, filozofia pomaga nam dbać o zdrowie, co jest niezwykle ważne w dobie covida i ma wiele innych ciekawych zastosowań.

     

    Nauki humanistyczne w służbie Ojczyźnie.

     

    W przeciwieństwie do Pana uważam, że filozofia jest bardzo potrzebna i przydaje się w codziennym życiu.

    U mnie każdy student na egzaminie, który pozwoliłby sobie na ogólną uwagę „jest zimno” wyleciałby natychmiast z hukiem za drzwi. Gospodarz czasem rzuca takie zdanie w samochodzie.

     

    Chodzi o to, że odczucie zimna jest  subiektywne (jak np. głód), a zdanie „jest zimno” jest stwierdzeniem obiektywnym. Pytam się: komu „jest zimno”?

    Jeżeli CI jest zimno, to się ubierz.

    Jeżeli CI jest zimno, to znaczy, że jesteś po prostu nieodpowiednio ubrany, a jutro będziesz chory.

    MI z reguły nigdy nie jest zimno, niezależnie od pogody, bo staram się ubierać adekwatnie do warunków na zewnątrz.

    Poprawnie mówimy: na dworze jest temperatura poniżej 10 stopni i tak jest już od pół roku, cholera.

     

    Jak widać, filozofia pomaga nam dbać o zdrowie, co jest niezwykle ważne w dobie covida i ma wiele innych ciekawych zastosowań. Nauka otwiera nam oczy.

     

    https://m.youtube.com/watch?v=3KxlOlYED70&list=PLbRJ6VxmTVY0XS_MluwQ1Y_yta5tCitu5&index=3

  16. Dlaczego np. dziecko nie mówi „jest głód”, tylko „mamo, tato, jestem głodny”?

    Uczmy dzieci właściwego formułowania myśli.

  17. Nowy Ład wymaga nowego spojrzenia na rzeczywistość. Dialektycznego.

  18. Nie wiem czy się z Panem zgodzić i uznać właściwe formu)owanie myśli za filozofię czy też za retorykę. To grząski grunt. Jest 10C to też fizyka albo meteorologia. Albo „właściwe”, jak tu pięknie moglibyśmy się gonić za ogony. Semantyka otwiera swe otchłanie. Chodzi)o mi o to że Jezus Chrystus większy jest niż nasze mędrkowanie. Co więcej występuje on, Logos, zarówno w postaci ontologicznej ( mam przed oczami Pankratora z oOn w nimbie jak i w postaci antropologicznej Ecce Homo, czy też epistemologicznie w nas samych, w Panu i we mnie gdy w stanie łaski szukamy Słowa Prawdy. Dziękuję bardzo za rozmowę. Nie mam już nic do dodania.

  19. Kiedy Coryllus mówi : „jest zimno”, to mówi, że mamy połowę maja, a temperatury są ciągle niskie jak na tę porę roku. Wynika to z kontekstu. Dla każdego jest to jasne. Coryllus posługuje się językiem mówionym, wolno mu tak powiedzieć, ba nawet powinien tak powiedzieć, w przeciwnym razie jego wypowiedź brzmiałaby sztucznie. Czy współczesnym filozofom trzeba tłumaczyć rzeczy oczywiste? Jak można mieć taką kaszę w głowie i uczyć filozofii?

  20. znaczy się -bandyterka front-

  21. Odczucie zimna lub chłodu jest zapodmiotowione w konkretnym człowieku, bo na przykład dla pingwina plus dziesięć to jest upał, a dla kogoś, kto wyszedł mokry z basenu plus 25 może być chłodno.

    Zdanie ma podmiot i orzeczenie. Kto jest podmiotem w zdaniu: „jest zimno”?

    On, ona, ono – ale co, kto konkretnie?

    Sens tego zdania jest taki: wszystkim nam jest zimno, nieprawdaż?

    Otóż nie. Bo jeśli stoję na mrozie w kurtce puchowej, to mogę powiedzieć: jest całkiem ciepło (mnie) i w ogóle nie jest (mi) zimno pomimo obiektywnie niskiej temperatury na dworze.

    Błąd filozoficzny polega na tym, że używający takiego zdania „jest zimno” sugeruje, że subiektywne odczucie jest faktem obiektywnym.

    W praktyce oznacza to, że taki człowiek jest nieodpowiednio ubrany i może się przeziębić lub jest chory (ma gorączkę, dreszcze pomimo odpowiedniego ubioru).

    Prawidłowa odpowiedź na zdanie „jest zimno” brzmi: to się cieplej ubierz.

     

    Albo wierzymy i uznajemy ogólne zasady logiki dotyczące sensu i prawidłowego rozumienia komunikatów, albo nie.

     

    Podałem przykład, jak pewne obycie filozoficzne można zastosować w realnym życiu.

     

    Oczywiście, ludzie będą gorliwie zaprzeczać i tłumaczyć „po swojemu”.

  22. Pan nie ma wyczucia językowego. Nie rozumie pan, albo udaje, że nie rozumie,  prostych komunikatów. Mnie w domu uczyli: obyś nie zgłupiała od mądrości swojej. Uczyli mnie też, że filozofia to umiłowanie mądrości… zostanę przy tych prostych naukach.

  23. Ogólne zasady logiki to nie kwestia wiary, a wiedzy. A w co należy się ubrać, wynika z prostego życiowego doświadczenia.  Nie jest potrzebna do tego filozofia.

  24. Zdanie „jest zimno” znaczy: „wszystkim nam jest zimno i nic nie da się z tym zrobić, nieprawdaż?”, natomiast jeśli mówi to kobieta w towarzystwie mężczyzny, to znaczy: „zmarzłam, mógłbyś mnie okryć swoją kurtką”.

    Żeby to pojąć, trzeba mieć fakultet.

  25. Bo oczywiście kobieta ubrała się na randkę o jedną porę roku za chłodno i ma okazję przetestować faceta.

  26. Zakładając, że to nie jest Greta Thunberg.

     

    https://images.app.goo.gl/7hFZ21pRCLHX6ySJ7

  27. Pan nadaje znaczenie sprawom nieistotnym czyli uprawia nauki humanistyczne. Vide: tytuł dzisiejszego wpisu Coryllusa. Co znaczy ” jest zimno” wynika z kontekstu i z konsytuacji. Jest to język mówiony, z natury nieprecyzyjny, bo taki ma być. Taka jest bowiem natura języka mówionego potocznego. Jeśli napisze pan komunikat meteorologiczny, to użyje pan słów: ” jest temperatura poniżej 10 stopni”, bez brzydkiego wyrazu.  Brzydkie wyrazy stosuje się w innych okolicznościach.  Jeśli będzie pan pisał traktat filozoficzny, to musi pan używać języka precyzyjnego, musi pan przestrzegać zasad logiki itp. 

    Nie mam problemu z przyznawaniem komuś racji, jeśli ją ma. Dyskusja ma sens jeśli rozmówcy mogą się czegoś od siebie nauczyć. Jak widzi pan jestem staroświecka, nie uważam, że celem dyskusji jest pokonanie przeciwnika.

  28. No tak. Zwróciła mi pani uwagę na inne, interesujące aspekty. Miłego wieczoru, dobranoc!

  29. Wzajemnie, dobranoc.

  30. Myślę, że myli pan filozofię z gramatyką. Jest mnóstwo form gramatycznych w naszym i innych językach. Po polsku podmiot nie musi być wypowiedziany, a jednak wypowiedź ” jest zimno” błędnie rekonstruuje pan do postaci nam/ mi itd jest zimno, bo w oczywisty sposób oznacza teraz/obecnie jest zimno. Myślę, że brakuje panu fakultetu z gramatyki opisowej. Proszę go zdobyć a potem oświecać.

  31. Odczuwanie zimna jest zapodmiotowane w konkretnym, wybranym człowieku. Jest stanem odczuwanym przez konkretną osobę, w określonym czasie, miejscu i sytuacji. Jest zjawiskiem subiektywnym.

    „Bycie zimno” nie jest faktem obiektywnym.

    Sugerowanie obiektywnego faktu dla subiektywnego stanu jest manipulacją, błędem językowym i podstawowym błędem filozoficznym, jak np. wyrażenie, liczebnik „większa połowa”.

     

    Np. dla morsa będzie zawsze ciepło.

    A co to znaczy, że „jest zbyt ciepło”?

    Że trzeba wyłączyć ogrzewanie?

     

    https://images.app.goo.gl/j8tQ4JnHwA7CDQK8A

  32. Pan nie wierzy w naukę.

  33. Wierzę w naukę. Nie wierzę panu.

  34. Wieloznaczność i subiektywność wyrażenia „Jest zimno” nie pozbawia go logiki i precyzji w konkretnym znaczeniu. Wręcz przeciwnie – upraszcza i upłynnia skojarzenia, doskonali i przyśpiesza język.

    Trzeba tu przytoczyć prawdziwą historyjkę, gdy chłopcy po wejściu armii czerwonej wybrali się ze znalezionymi granatami nad podwarszawski staw, aby nimi porzucać. Pierwszy granat poleciał wysokim łukiem w stronę drugiego brzegu i zanim przełamał tor lotu w trzcinach poderwał się ruski sołdat bez spodni i ciągnąc rozebraną dziewczynę za rękę odskoczył w bok. Bystry żołnierz frontowy wiedział co robić, zrozumiał, że leci granat i nie zastanawiał się, czy jest to zdarzenie obiektywne i równoznaczne dla wszystkich. Po wybuchu być może zrobiło mu się zimno ze spóźnionego strachu i  wtedy rzeczywiście stwierdzenie „Jest zimno” byłoby nielogiczne i fałszywe, bo być może nie oznaczałoby tego samego dla np. nieustraszonej dziewczyny. Chyba, że wybuch granatu oblał ich zimną wodą i wtedy to wyrażenie nabrałoby realnego i poprawnego znaczenia ….

  35. Dobry przykład zróbmy z tego zdanie ergatywne polisyntetyczne w new polish „granatsoldatyzujezimno”

  36. Nie wiemy, czy w kosmosie „jest zimno”. Nie prowadzono takich doświadczeń, a jeśli ktoś by spróbował, to by nie przeżył. Moim zdaniem w kosmosie jest tak gorąco, że aż parzy. (Przy temperaturach poniżej -20 stopni odczuwamy raczej kłucie, niż zimno). Dowód: odciski na stopach usuwa się przy pomocy płynnego azotu. Dotknięcie skóry płynnym azotem powoduje oparzenie, tworzy się bąbel oparzeniowy, który jest następnie usuwany skalpelem razem z odciskiem.

     

    Z drugiej strony, osoba zbyt długo przebywająca na słońcu może dostać udaru, gorączki i dreszczy z zimna.

     

    Hitlerowcy prowadzili badania odporności ludzi na niskie temperatury na zlecenie lotnictwa. Ciarki przechodzą, gdy się o tym pomyśli. Skrupulatnie odnotowywano odczucia więźniów związane z temperaturą.

     

    Odczuwanie zimna i ciepła jest możliwe w małym zakresie temperatur poniżej i powyżej zera stopni, więc jest to miernik bardzo subiektywny o ograniczonym zastosowaniu.

  37. To jest tak zwany „bełkot”. Każdy normalny człowiek, porozumiewający się w standardowym dla j. polskiego kodzie językowym wie, że stwierdzenie „jest zimno”, nie musi oznaczać, że „mi jest zimno”, tylko że np. temperatura zewnętrzna o tej porze roku jest odczuwalnie niższa (dla osobnika gat. homo sapiens, rasy kaukaskiej) niż średnia wieloletnia. Owijanie w bawełnę i brednie o ubraniu, azocie czy kosmosie dowodzą patologicznej niezdolności do zrozumienia prostego komunikatu mówionego, całkowicie logicznego i spójnego, opisywanego przez logikę rozmytą. Zalecam udanie się do specjalisty-psychiatry.

  38. Proponuję proste wyjaśnienie: GDZIE jest zapodmiotowione owo „bycie zimno” – w człowieku, czy w ogólnie pojętym zewnętrzu?

    Jeżeli w człowieku, to mówimy o odczuciu wewnętrznym, a nie o warunkach panujących na zewnątrz. Zewnętrze zaś nie posiada odczuć, a nawet gdyby miało jakieś odczucia, to by nas to w ogóle nie interesowało.

    Zdanie „jest zimno” jest samo w sobie idealnie sprzecznym komunikatem, ale kobiety rozumieją go właściwie.

  39. Natomiast Gospodarz jadąc samochodem używa tego komunikatu niepoprawnie, bo chyba nie liczy na to, że będziemy Mu współczuć.

  40. Odpowiem ci więc ponownie. Słowa „jest zimno” oznaczają, że „temperatura zewnętrzna o tej porze roku jest odczuwalnie niższa niż średnia wieloletnia”. Tyle wystarczy, nic więcej tam nie ma, ani o „odczuciach”, ani o „wnętrzu”. Skoro nie rozumiesz, co oznaczają słowa „temperatura”, „zewnętrzna”, „niższa” i „średnia wieloletnia”, musisz wrócić do szkoły podstawowej. Po prostu, spuść powietrze z balona, nadęty megalomanie.

  41. A jak odczuwasz „średnią wieloletnią”?

  42. Tzn. w styczniu nigdy nie jest zimno, bo w styczniu to jest normalne?

  43. To znaczy znacznie rzadziej jest zimno w styczniu, który zaskakuje nas wysokimi temperaturami, niż w lipcu albo w maju, który często nas nie rozpieszcza i tak powstała teoria globalnego ocieplenia?

    Dzięki za wyjaśnienie!

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.