Mar 182020
 

Pospałem trochę dłużej i wygląda na to, że nie mam koronawirusa, ale z ostateczną diagnozą poczekam do jutra. Na początek tak, jak obiecałem ogłoszenie

Proszę Państwa w związku z pandemią koronawirusa i zarządzeniami administracyjnymi konferencja, która miała się odbyć w Kazimierzu Dolnym w dniu 28 marca zostaje przesunięta na dzień 14 listopada 2020 roku. Informację do wykładowców już wysłałem, będę ją także wysyłał do Państwa, ale zajmie mi to trochę czasu, dlatego też do 27 marca będę umieszczał tu takie ogłoszenia. Uwaga – przesunięte zostały także wszystkie rezerwacje pokoi, które Państwo opłacili. Niech nikt nie jedzie do Kazimierza w dniu 27 i 28 marca.

A teraz do rzeczy. Dlaczego Białoruś zostanie oderwana od Rosji? Ja to napiszę wprost, świadom faktu, że podobne rozważania, nie mogą pojawić się w żadnym poważnym gronie, bo wzbudzą tylko śmiech. Tak, jak to już pisałem kiedyś jedwabny szlak to mrzonka, tak jak wszystkie szlaki ze wschodu na zachód. One się mają zatrzymać w pewnym momencie i tym miejscem gdzie się zatrzymają nie mogą być Niemcy. To jest jasne. Dlatego Trump tak naskakiwał na Niemców i tak się z nimi droczył, a w pewnym momencie Niemcy stały się największym wrogiem Ameryki. Szlaki biegnące ze wschodu na zachód muszą stanąć w miejscu, gdzie będzie nadzór właściwy, to znaczy amerykańsko-żydowsko-brytyjski. To zaś wyklucza z interesu Rosję. Taki obszar nie może powstać z niczego, musi mieć jakieś umocowanie w tradycji, musi być dofinansowany i zaopatrzony w infrastrukturę. Nie może także być zbyt wąski, albowiem stanowić będzie coś w rodzaju pasa transmisyjnego dla kopalin transportowanych z północy na południe. Pisząc północ, mam na myśli obszar podbiegunowy. Rosja może sobie zachować swoją pozycję producenta tanich surowców i swoje złudzenia dotyczące potęgi. Może się nawet raz czy drugi szarpnąć. Nic jednak nie zwojuje, bo decyzje zapadły. I to jest moim zdaniem szansa dla nas, mieszkańców pasa ciągnącego się od Berezyny po Odrę i od Bałtyku po Morze Czarne. Ktoś może powiedzieć, że nie, że właśnie na odwrót, nie jest to żadna szansa, ale kanał. Jeśli tak to co proponujecie chłopcy? Strategiczny sojusz z Putinem? Kiszczak i Jaruzelski już nie żyją. Nie będzie komu go wynegocjować. Jeśli zaś myślicie, że zrobi to Sośnierz, to się chyba mylicie, musiałby mieć lepszą tapetę na laptopie. Oczywiście, że będzie tak, jak wszyscy szczerzy patrioci przypuszczają – rząd polski i rządy innych państw leżących w omawianym pasie, zostaną zredukowane do roli lokajów, albo wręcz faktorów oczekujących w przedpokoju na szklankę herbaty postawioną na bieliźniarce. Tak się jednak nie musi stać, albowiem zakres w jakim ciągle mogą poruszać się organizacje czynne w tym obszarze i jego administracja jest ciągle duży. Jeśli ktoś wierzy w fałszywe płacze Konfederacji, która – ho, ho – gdyby tylko doszła do władzy, pokazałaby jankesom jak się rządzi Polską, ten powinien iść się przebadać, bynajmniej nie w kierunku koronawirusa.

Sytuacja ta jest, powtórzę, szansą. Szansa zaś to nie oznacza, że ktoś przyniesie nam śniadanie do łóżka i powie – jaśnie panie, jajka na boczku. Szansa oznacza, że jak się zachowamy głupio, źle i mało przytomnie, to zostaniemy bantustanem. Nie ma jednak przymusu i możemy zachować się inaczej.

Z czego ja wyciągam powyższe wnioski? Nie z buta bynajmniej, jak czynią to najwybitniejsi stratedzy, liczący sobie po trzy setki miesięcznie za dostęp do produkowanych przez siebie rewelacji. Biorę to z głowy czyli z niczego, a także z pewnych prawidłowości, które łatwo można zaobserwować studiując wydane przez moje wydawnictwo prace z zakresu historii gospodarczej. Tego nikt nie czyni, albowiem nie ma sensu, jak wiemy, zajmować się czasami, dawniejszymi niż wiek XVIII kiedy to brytyjscy myśliciele od pieniądza i giełdy, wytłumaczyli wszystkim jak wygląda świat i jakie rządzą nim zasady. I wszyscy się tego trzymają. Nawet Konfederaci, którzy prócz obrony ojczyzny, deklarują także chęć wprowadzenia gospodarki wolnorynkowej, ale takiej prawdziwej, nie oszukanej. To jest, w mojej ocenie sytuacja analogiczna do takiej: wyrachowany złodziej otwiera pokątnie szkołę dla kieszonkowców. Tłumy do niego walą, bo każdy chce się nauczyć odcinać sakiewki od pasków i niepostrzeżenie wyciągać miedziaki z kieszeni spodni. Ćwiczą, męczą się, trenują na tych figurach obwieszonych dzwoneczkami i kiedy wreszcie osiągną mistrzostwo i stoją rzędem przed tym swoim preceptorem, z przebiegłymi uśmiechami na twarzach, a on udziela im ostatnich dobrych rad. No, a potem dalejże na miasto kraść ile dusza zapragnie. Po jednym czy drugim rabunku, wszyscy lądują w wieży, albowiem złodziej nie powiedział im rzeczy najważniejszej. On jest mianowicie umówiony z magistratem, że będzie wypuszczał na miasto źle wyedukowanych kieszonkowców, którzy łatwo dadzą się złapać. Bierze za to pieniądze, a ceklarze mają zawyżone statystyki. I wszyscy są szczęśliwi. Tyle jest mniej więcej sensu w studiowaniu brytyjskich ekonomistów, łącznie z tym żydem Marksem. Jeśli oczywiście traktujemy ich serio. A tego wcale czynić nie musimy. I jeśli przestaniemy, całe to studiowanie od razu sensu nabierze.

Proszę Państwa, sprawy mają się tak – pomiędzy produkcją i wydobyciem, a giełdą czy wcześniej rynkiem musi być pośrednik. Dzieje ludzkości, to dzieje walk o to, kto tym pośrednikiem będzie. Nie jest bynajmniej prosto utrzymać posadę pośrednika, a cała walka zaczyna się od wyścigu do szefa bandy zarządzającej produkcją i wydobyciem, z którym ustalić trzeba najkorzystniejsze warunki. W XII wieku takim szefem był Czyngis, a w XVIII Piotr Wielki. Okazuje się jednak, że ci, którzy pierwsi wpadli do komnaty kierownika i coś z nim ustalili, mają cholerny kłopot z utrzymaniem swojej pozycji. Konkurencja jest spora i trzeba zawiązać jakiejś konsorcjum, ustalić zasady funkcjonowania i życia w ogóle, żeby się wzajemnie nie wymordować. Do tego szef gangu producentów i górników stawia warunki, domaga się nowych strojów, nowych dziewczyn, nowych jachtów i nowej, lepsze armii. Trzeba mu to wszystko dać, żeby miał się czym bawić. Jemu jednak odbija i zaczyna wierzyć w to, że jest kreatorem faktów politycznych, bo szturchnął tego czy owego sąsiada. Wdeptał w ziemię jakieś plemię mieszkające nad Irtyszem i zbudował sobie kolej z miasteczka B do miasta A. Przychodzi moment, że faceta trzeba utemperować. Jeśli sprawy zaszły za daleko i azjatyckiemu Alowi Capone za bardzo odbija, rzecz może się przeciągnąć na kilka dekad. I my mogliśmy to zaobserwować. No, a nawet w tym uczestniczyć. Oczywiście nikt nas nie poinformował o realnym wymiarze wydarzeń, a my się nie dopytaliśmy. I teraz jest podobnie, nikt nie zadaje istotnych pytań. Wszyscy mówią o patriotyzmie i wreszcie wolnej ojczyźnie, która będzie traktowana jak…No właśnie jak kto? Jak Czyngis, czy jak Piotr Wielki? Jak Jagiellonowie w „złotym wieku”, czy jak Mieszko I? Jak mają nas traktować, żebyśmy wreszcie poczuli się dowartościowani? A może chodzi o coś innego? O to, jak my siebie samych traktujemy? To znaczy, że jedyne na co na stać, to robienie z bliźniego swego idioty. Im bardziej przy tym jesteśmy poważni, tym czujemy się ważniejsi i pewniejsi siebie, a bliźni robi się coraz bardziej bezradny i głupkowaty. Najważniejszy zaś jest ten, który drwi z rodaków posługując się pismami Adama Smitha.

Proszę Państwa transkontynentalne szlaki handlowe ze wschodu na zachód przestają mieć znaczenie, albowiem nie będzie nowego pax mongolica. Szlak jedwabny zostanie zatrzymany na Dnieprze, a towary przeładuje się na inną karawanę. Wszystko co dzieje się wokół mierzei, wokół via baltica i via carpatia, mówi nam, że znaczenia nabierają szlaki północ-południe. Wszyscy wiedzą, że istnienie I RP zależało od istnienia i drożności takich szlaków. To wokół nich powstało nasze państwo i one były pierwotne w stosunku do jego struktury. Dziś sprawy te powracają. Co my z tym zrobimy, co zrobią z tym politycy w Polsce i innych krajach, tego nie wiem. Nie musi być różowo, choć dobrze, żeby było. Jeśli przyjrzymy się funkcjonującym w dawnych czasach szlakom handlowym wiodącym z północy na południe, zorientujemy się, jakie konflikty wokół nich wybuchały, jaka była ich natura i jak były gaszone. Możemy też przeanalizować okoliczności unieważniania każdego z tych szlaków i im zapobiec. No, ale do tego potrzebne są specjalne studia, których nikt nam nie zafunduje. Głównie dlatego, że tak zwani eksperci nie mogą się oderwać od myślenia o Chinach, demografii i temu podobnych idiotyzmach. No i za punkt honoru uważają powoływanie się na brytyjskich myślicieli piszących o ekonomii i gospodarce. Żeby uratować kraj i siebie trzeba tworzyć, a nie naśladować. To jest postulat najważniejszy. Inne są w stosunku do niego wtórne. I nie można oczekiwać akceptacji od starszych i mądrzejszych, albo od bardziej brutalnych i cwańszych. Mam na myśli żydów i Rosjan, gdyby ktoś nie rozumiał o co mi chodzi. Patrząc na polityków doby obecnej nie sądzę, by czyjejkolwiek głowie pojawił się pomysł zorganizowanie choćby seminarium na taki temat – Międzymorze jako priorytet polityczny księcia Burgundii Jana Bez Trwogi. Wszyscy pękli by ze śmiechu. A Bartosiak pierwszy.

  19 komentarzy do “O istotnym sensie oderwania Białorusi od Rosji”

  1. Lepszy mały handelek niż fabryka butelek ☺

  2. Przypis do tekstu:

    Bartosiak twierdzi że Rosja prędko Białoruś zajmie.

  3. jak patrzę na polską wieś i rolników w polach to też widzę rzeczywistość optymistyczniej

  4. Drogi Coryllusie, dwie uwagi – pierwsza demograficzna: jaki% Białorusinów jest w 100% rosyjskojęzycznych? Druga historyczna: fajnie się siedzi faktorowi przy herbacie w przedsionku jeśli wie, że wykupił w kahale prawa na wyłączność do dworu i jego pana.

  5. oczywiscie Bartosiak jest tylko podajnikiem ale  USA tez ma swoje klopoty chociazby edukacja ludzie coraz glupsi. w cieniu histeri w koronie nadchodzi nastepna sterowana depresja, derywatywy przeciez ciagle istnieja no i dlugu u Chiczykow nigdy nie splaca. a na swiecie poza Polska ich nie lubia https://www.youtube.com/watch?v=jMDTnUsbIzI

  6. W dniu 9.03.2020 r. TVP 1 wyemitowała film: „Pajęcza sieć. Drugie imperium brytyjskie”. Film dokumentalny. Reżyser: Michael Oswald. Jestem ciekawa czy ktoś z Państwa ten film widział. Film, moim zdaniem, nieźle współgra z tym co głosi Pan Coryllus. Anna

  7. Tekst świetny. Dziękuję za tekst, oby był inspirujący dla rządzących .

    Co do kieszonkowców to wydają się być inspirujący.

    Niedoszła ofiara kieszonkowców: jadę Nowym Światem z przystanku Ordynacka w kierunku Foksal stoję sobie przy ostatnich drzwiach autobusu, w ostatniej chwili wsiedli: chłopak z plecakiem i dwie dziewuchy, one usiadły za szybą (ode mnie na wyciągnięcie ręki a moja torebka przewieszona przez ramię jest właśnie na wysokości tej ich ręki) a chłopak z plecakiem stoi przede mną i raptem pada do tyłu i zaraz zmasakruje mi twarz nawet może mi  rozbić nos, więc rękami zasłaniam twarz, krzyczę na niego i autobus dojeżdża do Foksal, wysiadam i widzę że moja torebka jest otwarta, cofam się do autobusu żeby tę trojkę łobuzów opieprzyć,  jednocześnie sprawdzam czy jest portfelik – był na miejscu.

    Ale dwa zamki błyskawiczne od torebki i od wewnętrznej (portfelikowej) kieszonki …  już były otwarte.

    Być może skutecznemu dokonaniu kradzieży przeszkodził fakt że je głośno krzyknęłam kiedy ten facet plecakiem „przejechał” mi po twarzy,  a może ta trójka kieszonkowców była początkująca. Nie wiem. Pomysły wredne na obrabianie ludności – przygotowane i wdrażane.

  8. Bardzo ciekawa w kontekście teksu jest sytuacja w Rumuni. To jedyny kraj bardziej proamerykański od Polski. I chętniej spełniający ich zachcianki. Czemu amerykanom tak bardzo zależało żeby pozbyć się Ceausescu? Przecież biedak im nie zagrażał, a na pewno nie bardziej niż będący pod nosem Fidel Castro. A Fidela zostawili w spokoju kiedy blok komunistyczny się walił.

    Ciekawi mnie co autor bloga myśli o wyprawie Zamojskiego przeciw Michałowi Walecznemu? Czy Polska nie powinna wtedy dogadać się z Rumunami? I czy odradzająca się Rumunia mogła stać się zamiennikiem dla Węgier po ich upadku?

  9. William Samuel Schwartz (1896-1977) – amerykański Żyd z polsko-białoruskich Smorgoni

    Sceptycznie

  10. Sorry, że spóźniona uwaga, lecz nasunęła mi się analogia między Białorusinami i Irlandczykami. Obydwie nacje w znacznym stopniu (Irlandczycy niemal w 100%) zruszczone/zanglicyzowane. To jednak nie zmienia faktu, iż odzyskali (IR) w końcu niepodległość i nie zamierzają jej oddawać. Z Białorusinami będzie podobnie? Oby!!! Jeszcze raz przypomnę casus Igora Litwina (można znaleźć w internecie jego pisma), białoruskiego patrioty o polskim nazwisku, piszącego po rosyjsku.

  11. Smorgonie i Bitwa o handel

    1. Piłsudski w Smorgoniach

    2. Napoleon, po tym jak chciał zabronić Aleksandrowi handlu z Anglią

    3. Handel na „Trakcie Napoleońskim”

    4. סמורגון, מחוז וילנא (Smorgon, meḥoz Ṿilna), Tel Aviv 1965 (600 stron)

  12. Na Ukrainie, w Doniecku, poszło zupełnie inaczej niż w Irlandii a to są realia na Białorusi.

  13. Szkoda,  że Pan mnie nie uczył historii w technikum.  Jak pomyślę o tych pierdołach,  które nam tłukli na lekcjach.

  14. Gabrielu, piszesz dzis znow rzeczy wyrozniajace sie! Szanuj zdrowie i nerwy, bo zauwazylem ze najlepsze notki masz kolo choroby lub w silnym  zmeczeniu. A tego „wehikulu” cielesnego ma Ci i Rodzinie wystarczyc jeszcze na lata.

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)