Mar 102018
 

Jak widzimy już z samego rana wczorajsze moje zabiegi, by cokolwiek z tego co się tu dzieje dotarło do niektórych głów, zakończyły się fiaskiem. No nic, poczekam jeszcze. Miałem kiedyś takiego szefa, Turka z Niemiec, i on mawiał, wskazując palcem na jakiegoś nierozgarniętego kolegę – Gabriel, damy mu szansę. Od niego właśnie nauczyłem się, że człowiekowi zawsze trzeba dać szansę, a może nawet dwie.

Jak się przegląda tą głupią wikipedię zawsze można trafić na coś ciekawego. Trzeba tylko uważać i nie łazić zawsze za kolegami, którzy idąc rozpić flaszkę w krzakach mówią nam, żebyśmy ich nie śledzili. Wszyscy wiemy, że takie zachowanie jest skrajnie głupie i nie przysparza śledzącemu sympatii. Stawia go w sytuacji idiotycznej i w końcu dochodzi do tego, że nie można już dać takiemu szansy. No więc ja, mając zawsze sporo starszych i bardziej doświadczonych kolegów nigdy nie narzucałem im swojego towarzystwa. Nawyk ten wyniosłem z domu, gdzie byłem najmłodszy. To dobre przyzwyczajenie i warto czasem z niego skorzystać. Zanim wrócę do wikipedii, opowiem o moich przygodach z pielęgniarkami. Dwa razy wylądowałem na oddziale szpitalnym jako młody bardzo człowiek i tam poznałem różne siostry, a także uczennice z liceum medycznego. Były to fantastyczne osoby i miło się z nimi spędzało czas. Nie żebym jakoś specjalnie łaził do tego kantorka gdzie siedziały, ale one same przychodziły pogadać, bo jak na sali pełnej chorych na raka dziadków, kładą siedemnastolatka, to jednak jest wydarzenie. Wielu kolegów umawiało się z dziewczynami z liceum medycznego, które już dziś nie istnieje. Nie wiem dlaczego, pewnie w związku z ruiną wszystkiego, nie ma już tych liceów, a żeby zostać pielęgniarką trzeba skończyć studia. Na wszystkich jednak największe wrażenie robiła dziewczyna naszego starszego kolegi Staszka, który w tamtych czasach, z takimi szczylami jak ja nawet nie chciał gadać. Była chyba mojego wzrostu, albo wyższa i wszyscy wołali na nią Manuelita. Gdyby w tamtym czasie w kinach pokazywali film Pocahontas miałaby ksywę Pocahontas, bo tak właśnie wyglądała. Generalnie chcę powiedzieć, że pielęgniarki kojarzą mi się dobrze, w przeciwieństwie do lekarzy. A wszystko przez to nie istniejące już liceum medyczne w Biłgoraju.

Pisząc książkę o Żydach wróciłem myślą do tamtych czasów, albowiem trafiłem na znane wszystkim nazwisko Nightingale, Florence Nightingale. Kiedy pracowałem jeszcze w redakcjach pism kobiecych, postać Florence była na łamach tych pism prezentowana wielokrotnie, związane było to z istniejącą do dziś tendencją, by pokazywać czytelniczkom kobiety, które dokonały w życiu czegoś wielkiego i ważnego. Czego dokonała Florence wszyscy wiemy, stworzyła nowoczesne pielęgniarstwo, uczyniła z tego zajęcia zawód i misję, a dzięki temu uratowała życie tysiącom żołnierzy, którzy umierali w szpitalach polowych, w warunkach absolutnie straszliwych. Florence rozpoczęła swoją działalność w czasie Wojny Krymskiej. Pochodziła z rodziny arystokratycznej i, jak piszą w tej głupiej wikipedii, jej życiowy wybór zdziwił otoczenie, a nawet ktoś tam protestował przeciwko takiemu upokorzeniu, jakim w mniemaniu starych ciotek była opieka nad rannymi. Dlaczego, spytacie, dopiero w czasie wojny na Krymie, w ministerstwie wojny ktoś doszedł do wniosku, że potrzebna jest rannym opieka pielęgniarska? Mam na to swoją teorię. Jak nas poucza wiki, przed Florence, rannymi brytyjskimi żołnierzami opiekowały się wyłapywane w Soho dziwki, które do tej pracy zmuszano, albowiem była najpodlejsza, wręcz wstrętna. W czasie wcześniejszych wojen, które jak walce przewalały się przez kontynent sprawa opieki nad rannymi nie była może aż tak ważna, poza tym szpitale wojskowe na kontynencie pozostawały pod opieką sióstr zakonnych. To one poświęcały swoje życie, by ulżyć cierpieniu rannych. Tak było we Francji, w Polsce, także w Niemczech. Brytyjczycy zawsze walczyli poza swoim krajem i zawsze ktoś się nimi zajmował. Wyłapane w Soho prostytutki jeździły z żołnierzami na ekspedycje karne, gdzieś hen, daleko, gdzie nikt nie mógł widzieć w jakich warunkach przebywają ranni żołnierze królewscy. Co innego było w roku 1854 na Krymie. Wojna miała charakter interwencji, korpus brytyjski był mniejszy niż francuski. Żołnierzami republiki, mimo że byli bezbożnikami opiekowały się zakonnice. Wobec wizji, że w jednych szpitalach będą siostry w habitach, w drugich dziwki z cyckami na wierzchu, ktoś w ministerstwie wojny zaplanował udział kobiet innego rodzaju w tym przedsięwzięciu. Kobiet, które pochodzić miały z normalnych domów, a do tego jeszcze pracując w szpitalach podniosą ogólną kulturę rannych i może rzeczywiście, w tym upiornym świecie bez antybiotyków, ze słabo rozpoznanymi zasadami higieny pomogą jakoś tym rannym biedakom.

To jednak nie wszystko. W głupiej wikipedii napisali bowiem, że Florence była nie tylko pielęgniarką, była też statystykiem. Kurczę! To jest wręcz niemożliwe! Kobieta w świecie zdominowanym przez mężczyzn, w roku 1854 była statystykiem? To niemożliwe. Oczywiście, że niemożliwe. Bo statystyka w połowie XIX wieku nie była tym czym stała się już na początku XX wieku. Statystyka jak poucza nas wiki, to w języku niemieckim badanie osób i spraw publicznych. W łacinie zaś wyraz statisticus oznacza rzecz związaną z polityką. Co w takim razie Florence robiła w praktyce? Zbierała informacje dotyczące kraju, w którym przebywała, tym samym trudniły się podległe jej pielęgniarki. Trzeba teraz sprawdzić w jakich miejscach znajdowały się, prócz stolicy, oddziały szpitalne gdzie zatrudniano świeckie siostry i sprawa będzie jasna. Brytyjczycy, znani na całym świecie z humanitarnego podejścia do cierpienia, zorganizowali pierwszą profesjonalną służbę pielęgniarską, która wyeliminowała ze szpitali wojskowych patologię. Na jej miejsce zaś wprowadziła szpiegostwo zwane dla niepoznaki statystyką, którym trudniły się zaangażowane w misję pielęgniarki. Co z rannymi spytacie? Nic. Umierali jak dawniej.

Oczywiście, uważny czytelnik wikipedii, zorientował się pewnie już dawno, że Florence i jej misja, są do dziś rozdmuchiwane po to tylko, żeby jeszcze raz pokazać, że Wielka Brytania przoduje we wszystkim. Przecież sama Florence uczyła się pielęgniarstwa w Niemczech w domu diakonijnym w Keiserwerth. Skąd więc to całe zamieszanie? Ono ma charakter statystyczny. To znaczy Sidneyowi Herbertowi, który wciągnął Florence do zawodu nie była potrzebna opieka nad rannymi, bo i po co. Z londyńskich workhousów można było zawsze wyciągnąć stosowną liczbę nędzarzy, których po przebraniu w mundury i obiciu kijami wysyłano na front by tam ginęli. Herbertowi potrzebna była hierarchiczna struktura dokonująca selekcji informacji, a także gromadząca je w systemach tabelarycznych. Takiego zadania mogły podjąć się tylko dobrze wychowane i dobrze ułożone dziewczyny z bogatszych rodzin. I to właśnie robiły. Dlaczego w brytyjskiej armii zakonnice nie opiekowały się rannymi? To już musicie zgłębić sami, może uważna lektura linków z wikipedii Wam pomoże.

Michał przygotował nowe nagranie, reklamę filmu Grzegorza Brauna o Lutrze

https://www.youtube.com/watch?v=69RcKACAUZI

Na koniec umieszczam tu nagranie promujące książkę Hani, nominowaną do Nagrody Literackiej Miasta Stołecznego Warszawy.

 

https://www.youtube.com/watch?v=PBIz5asguCA

 

Zaczynamy sprzedaż nowego, specjalnego numeru Szkoły nawigatorów, poświęconego protestantyzmowi. Numer w całości złożył i przygotował do druku nasz kolega Rotmeister. Wykonał wielką pracę. Cześć mu i chwała. Dziś w sklepie znajdzie się także książka eski o architekturze drewnianej.

Michał zaś zmontował moją pierwszą pogadankę nagraną w jego sklepie. Niebawem będzie kolejna. A potem następne. Na ile czas pozwoli oczywiście.

Oto link https://www.youtube.com/watch?v=8xpy8i8nV6U

Przypominam, że na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl trwa promocja książek i czasopism. Baśń czeska i amerykańska po 10 zł, Baśń III po 15, tak samo Łowcy księży oraz Straż przednia. Nawigatory także po 10, ale ubywa ich w zastraszającym tempie, więc trzeba się spieszyć. Budowa jachtów po 35, Berecci, Irlandzki majdan i Kroniki klasztoru w Zasławiu po 10. Sanctum regnum po 30 zł. Na tej samej stronie dostępny już jest nowy komiks Tomka Bereźnickiego zatytułowany „Kościuszko. Cena wolności”. W sprzedaży jest już także książka „Czerwiec polski” zwana tu książką o pluskwach

Michał zmontował kolejne nagranie, które niniejszym prezentuję

https://www.youtube.com/watch?v=5cXv6kzVA9A

I jeszcze informacja o najnowszej promocji

Mam dwie wiadomości – dobrą i złą. Pierwsza to taka, właśnie na podwórko wjechał nakład Wspomnień Edwarda Woyniłłowicza, w miękkich oprawach ze skrzydełkami. Każdy tom dostępny jest już teraz w cenie 35 zł za egzemplarz. Zła wiadomość jest taka, że muszę rozpocząć wyprzedaż Wspomnień Hipolita Korwin Milewskiego, w twardej oprawie, a co za tym idzie muszę też obniżyć cenę tych wspomnień do 35 zł za tom. Nie mam wyjścia, za dużo nowych projektów realizujemy, żebym mógł sobie pozwolić na jakieś sentymenty. Nie koniec na tym. Komiks polemiczny Zamah, który jest głosem w dyskusji o zamachu na Heydricha będzie dostępny w cenie 25 zł za egzemplarz, a Historia Katalonii w cenie 20 zł za egzemplarz. Musimy zrobić miejsce w magazynie. Taki lajf, jak mawiają niektórzy…rabota takaja…

Pozdrawiam

Coryllus.

  31 komentarzy do “O przewagach zakonnic nad kurwami z Soho”

  1. Kobitki są roztrzepane, a ta forma tabelarycznego ujęcia w rubrykach ile razy o czym mówiono i ile razy na jakie obiekty wskazywano … no, no Zwłaszcza  ze w historii potwierdzenie zdarzenia przez trzy osoby  przyjmuje się za fakt. To w jakiś sposób powtarzające się w pielęgniarskich tabelach informacje weryfikowały się itd. …

    Ciekawe jakie info zawarły pielęgniarki w tabelach zbudowanych na zeznaniach żołnierzy sfilmowanych w „Szarży lekkiej brygady”, zdaje się wszyscy z nich zostali na polu bitwy, tam na pobojowisku umierali, no i w ostatniej godzinie  mogli dużo i szczerze opowiedzieć też o własnym podwórku np. o umiejętnościach taktycznych dowódców, o zarządzaniu armią.

  2. Przepraszam, ale muszę.

    Bankierzy z Deutsche Bank wystosowali oficjalny apel do Europejczyków o likwidację państw narodowych i przekształcenie Europy w jeden związek socjalistyczny.

    https://www.facebook.com/DeutscheBankAG/videos/1861113360588517/

    Z kolei Jarosław Gowin powiedział w TV, że Polska jest ojczyzną dwóch narodów. Polskiego i żydowskiego.

  3. Na potwierdzenie tezy Autora: zobaczcie, co pisze się o najsłynniejszej brytyjskiej „pielęgniarce” z czasów I WW, czyli Edith Cavell:

    http://www.sueddeutsche.de/politik/erster-weltkrieg-hinrichtung-einer-krankenschwester-1.2688121

    Tamże również o tym, jak Anglia troszczy się o swoich „zwykłych „obywateli, czyli jak królowa Aleksandra odsłania w 1920 r.statuę E. Cavell  na samym Trafalgar Square w Londynie . Umieszczony na pomniku napis nie pozostawia wątpliwości co do oczekiwań Imperium: „Człowieczeństwo – Odwaga – Poświęcenie – Samoofiarowanie”

  4. No, no… Extra! 1000% Coryllusa 🙂

    Pewien pan, który doskonale znał Angoli, powiedział, iż każdy Angol za granicą /na wyjeździe/ jest szpiegiem.

    W moim mieście, tuż przy klasztorze /dawnym/ cystersów , jest do dzisiaj Dom Zarazy. Stareńki, gotycki budynek. To był szpital, prowadzony przez zakonników. Jakoś takich domów zarazy przy innych, przepysznych instytucjach miejskich – nie odnotowałam. A miasto było super bogate, handlowe, morskie.

    Jak się anihilowało własne zakony i klasztory, należało stworzyć cywilny corps de ballet, że się tak wyrażę. Wielozadaniowy, jak wykazał Coryllus.

  5. Na przykład strażak Kevin Aston?

  6. Florence Nightingale była dobrze wyszkolona, ponieważ jak to sama stwierdziła pielęgniarka powinna być: „skromna, dobra, mądra, punktualna, budząca zaufanie„. I najważniejsze jest to budząca zaufanie. Bond w spódnicy, do tego z lampą, jak sama powiedziała: „aby zrozumieć Boże myśli, trzeba studiować statystyki”.

    Szkoda, że z Soho nie wzięli Marksa. Pielęgniarz Karol, ale on nie budziłby chyba zaufania.

  7. Super tekst. Aby zarzadzać lub podejmowac trzeba miec informacje. I to niby wszyscy wiedza . Tylko że w Polsce ta informacja jest nikomu nie potrzebna bo u steru władzy mamy samych figurantów i chłopców na posyłki którzy wykonuja polecenia z Moskwy , Londynu, i itd. Także ciekawe czy śpia na walizkach by tak jak w 39 roku w razie czego czmychnąć za granicę porzucając tubylców na łaske losu .

  8. Z wiki o Kevinie Aistonie:
    „(…) od czwartego roku życia wychowywał się w domach dziecka. W wieku siedemnastu lat wstąpił do Royal Navy. (…) W Anglii pracował również dorywczo jako fotoreporter dla BBC London. W 1991 roku przyjechał do Polski z zamiarem zwiedzenia kraju, postanowił tu jednak osiąść na stałe. (…) W Polsce przebywa jako rezydent, pozostając obywatelem Wielkiej Brytanii”.
    Za jeszcze dawniejszych czasów sławnym brytyjczykiem, który zakochał się w Polsce, był John Porter.

    Z wiki o Johnie:

    „Studiował politologię na University of Sussex. (…) Po hippisowskiej rewolcie wyjechał za granicę jak wielu mu współczesnych młodych Brytyjczyków. Mieszkał i pracował w Berlinie Zachodnim oraz Australii. Od 1976 mieszka w Polsce.”

    Co robił John w Berlinie Zachodnim, tuż przed zakochaniem się w Polsce, mówi on sam w wywiadzie:

    „Mieszkaliśmy z grupą studentów przy jednej z głównych ulic prowadzących do muru berlińskiego i pracowaliśmy dla wojsk amerykańskich. Prowadziliśmy przyjemne, hedonistyczne, wolne życie”. 

    No, ale John i Kevin to już śpiew przeszłości, teraz jest Patrick Ney.

  9. Tak mi się z Pani określeniem corps de balet, skojarzyło to że ktoś w rodzinie opowiadał , że na wykładzie z marketingu wspomniano, że nazwa pochodzi od słowa market, oraz, że pierwsze zastosowanie wyrazu to było do markietanek, które ciągnąc za wojskiem tworzyły rynek usług różnistych: prały żołnierzom co było do prania, gotowały,  cerowały, strzygły, zmieniały troskliwie opatrunki i zaspokajały wojsko  we wszystkim co tam tylko fantazja do głowy przyniesie … jednym słowem pomagały zwyciężać.

    No ale taki cywilny corpus pielęgniarek zagonić do budowania statystyk z lazaretów dla chwały imperium – no to genialne.

  10. „Kościół z zasady jest nietolerancyjny ponieważ wierzy, natomiast jest tolerancyjny w praktyce ponieważ miłuje.
    Wrogowie Kościoła są z zasady tolerancyjni, ponieważ nie wierzą, są nietolerancyjni w praktyce ponieważ nie miłują.” Fr. Reginald Garrigou-Lagrange

  11. Scutari – czyli strategiczny punkt obserwacyjny

    Według Woltera „On doit des égards aux vivants; on ne doit aux morts que la vérité” (Żywym należy się szacunek; zmarłym należy się tylko prawda). Może dlatego BBC i angielskie gazety odbrązowiły Florence Nightingale w latach 2001 i 2008. Ja pójdę wskazanym przez Coryllusa tropem bystrej statystki.

    Amerykański historyk James Harvey Robinson w wydanej w roku 1919 historii Europy Zachodniej lekko, łatwo i przyjemnie wyjaśnia przyczyny wojny krymskiej 1854-1856. Car chciał chciał pomóc chrześcijańskim pielgrzymom swobodnie docierać do Zemi Świętej, Napoleon III powołując się na traktaty z Portą oświadczył, że Francja ma prawo bronić chrześcijan katolickich, a Anglia bała się, że Rosja zawładnie Dardanelami i wschodnim Morzem Śródziemnym.

    Znacznie szczerszy jest angielski autor Georg Dodd w swym szczegółowym opisie wojny rosyjskiej 1854-1856 wydanym już w roku 1856. M.in. powołując się na publiczną dyskusję w prasie pisze o planie wysłania dwudziesto tysięcznej armii do Batumi, by podbić cały region od Morza Czarnego do Kaspijskiego, uzyskać pomoc kaukaskich watażków, wysłać parowce handlowe i przejąć handel z Bucharą, Persją i Turkmenistanem. Jednak wojna, która wyczerpała wszystkie strony, trwała zbyt krótko, by te plany mogły być zrealizowane.

    O Florence autor pisze z uznaniem, jako o wysoko urodzonej bogatej pannie z wielkimi koneksjami towarzyskimi, która pragnęła pomóc biednym nieszczęśnikom i została superintendentem [kierownikiem] szpiala w Scutari. Jej zalety były potrzebna, by przebić się przez mur bałaganu.

    Dlaczego Scutari, choć tyle było innych wojskowych szpitali w tym czasie? Może jedną z przyczyn był piękny widok na Bosfor i przepływające okręty, uchwycony na sielankowym obrazie. A także doskonałe miejsce na cmentarz angielskich żołnierzy nazwany Haydarpaşa. A może wskazówkę daje amerykańska gazeta „New Orleans Daily Crescent” z 2 sierpnia 1856 w notce „Z Londynu do Kalkuty w siedem dni”, gdzie mowa jest o linii kolejowej od węzła Scutari przez Basrę do Bagdadu i dalej (p. także w załączonej ilustracji).

  12. I  sierzancina… bien sur.

  13. Bardzo ciekawe…

    … wczoraj wysluchalam wykladu we WNET  naszego Pana Stalagmita… tez bardzo pieknie opowiadal m.in.  o tej wojnie krymskiej.

  14. Anglicy to taki naród, że bije się do ostatniej kropli krwi, szczególnie swoich sojuszników.

  15. to to jest STALAGMIT ? No ja Go wysłuchałam wczoraj i tak mi zabrakło postaci pana o nazwisku Bzowski (chyba ?) – to wg mojej rodziny mieszkającej w Kanadzie był taki kartograf i geograf Kanady i zarządca w imieniu Imperium (w jakimś okresie czasu)

  16. Zawsze (znaczy, odkąd się przyjrzałem i tematowi i mapie) mniemałem, że wojna krymska była elementem ‚Wielkiej Gry’, szczegóły np. w „Kim” Kiplinga a ciut nudniej to np. ‚Peter Hopkirk’   . Zresztą, Marks też w tym brał udział i wymyślał to, co wymyślał 🙂 celując  intelektem w Żydów co to  ich ruscy nam zagrabili – na zdrowie, szczegóły u Sołżenicyna – i stwierdzeniem: „byt określa świadomość i odwrotnie” zakończył(?) rozgrywkę.

  17. O Strzeleckim mowil… m.in….

    … a o Bzowskim akurat nie… ale przekaz rodzinny tez ciekawy… generalnie trzeba przyznac, ze Polacy to  bardzo  lebscy  ludzie  byli… i sa  !!!

    Wielu jest zapomnianych i zamilczanych… ale co wymagac skoro takie  nedzne i obciachowe „jelity”  mamy…  vide Gowin… ostatnio… juz o PAD’ie  nie wspominajac  !!!

  18. Dziękuję bardzo 🙂

  19. Oczywiście Gdańsk, dom Bramny, wystarczyło poszukać, eh lenistwo

  20. Sołżenicyn: „200 lat razem”, 2 tomy, wydały Wektory. Sprawdziłem co jest w Wiki więc uzupełniam.

  21. Zaraz Gdańsk… Oliwa, Panie, Oliwa!

  22. >Dlaczego w brytyjskiej armii zakonnice nie opiekowały się rannymi? 

    Dopiero ustawa emancypacyjna z roku 1829 przyznała angielskim katolikom prawa publiczne, a pierwszy katolicki zakon został utworzony prawie dziesięć lat później. Sześć katolickich Sióstr Miłosierdzia z Dublina przybyło w 1838 roku do Bermondsey, by opiekować się chorymi. W czasie wojny krymskiej Siostry odpowiedziały na wezwanie armii brytyjskiej. Przełożona Sióstr, Mary Clare Moore wywarła wielki wpływ na Florence Nightingale.

    A co działo się wcześniej?

    W angielskim systemie nie było statków szpitalnych do transportu rannych, leki były „zakopane” głęboko pod amunicją lub tygodniami nie do odnalezienia w bałaganie magazynów szpitalnych, nosze i różne zapasy leżały w magazynach w Warnie, nogi do łóżek szpitalnych dotarły do Scutari, ale ramy pozostały nad Tamizą, miejsca w szpitalach były zajęte długo po operacjach, gdyż nie było odzieży dla okrycia rekonwalescentów. Sytuację w Scutari pogarszał fakt, że była to azjatycka część Konstantynopola, a zakupy można było zrobić w części europejskiej i dowieźć pod warunkiem dobrej pogody i dobrej woli przewoźników.

    Francuski system szpitalny z szarytkami (nie wszystkie zostały zgilotynowane podczas rewolucji) radził sobie doskonale z rannymi, szpital w Pera (europejska część Konstantynopola) troszczył się także o rannnych jeńców rosyjskich, a jedzenie podobno było hotelowe.

    Angielskie żony oficerów wzywały, by brać przykład z szarytek z krajów katolickich. Ich listy i doniesienia prasowe dały początek zmianom. W pierwszej turze z Londynu razem z Florence do Scutari wybrało sie 38 pielęgniarek, w tym 10 szarytek.

  23. Ten szpital w Scutari to jakiś moloch (260 m x 200 m), większy od krakowskiego Rynku (200 m x 200 m): http://istanbulturkeybook.com/wp-content/uploads/2016/08/selimiye-barracks-istanbul.png

    Samo bieganie po korytarzach na 3 kondygnacjach tych dawnych tureckich koszar, musiało zajmować mnóstwo czasu 38 słabym kobietom. Co dopiero mówić o leczeniu. Nic dziwnego, że śmiertelność była tak duża (ok. 6 tys.), ponoć głównie na cholerę.

    No, ale na propagandowym obrazku wszystko wygląda sielankowo. Łóżka mają nogi, leki spoczywają w przeszklonych szafkach, sale jasne, przestronne, wietrzone i sterylnie czyste:

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/97/%27One_of_the_wards_in_the_hospital_at_Scutari%27._Wellcome_M0007724_-_restoration%2C_cropped.jpg

  24. Uczył naszą grupę angielskiego native speaker z W. Brytanii. Z rozmów przy piwie wynikło, że studiował język rosyjski i po studiach jadąc do Moskwy przez Polskę został w niej, ożenił się i co wydaje się dzisiaj naturalne, zamieszkał w Krakowie. Któregoś dnia któryś z naszych usłyszał jak ktoś opieprzał palacza, że wody ciepłej zabrakło poprzedniego wieczora. Z kotłowni wyszedł nasz native speaker i zupełnie niezakłopotany poprosił mimowolnego świadka o dyskrecję, bo jego znajomość polskiego może być wykorzystywana przez uczących się i utrudni mu naukę angielskiego. Po zajęciach nie udało się utrzymać dyscypliny i klepaliśmy z nim po polsku.
    Bardzo był ucieszony i kazał sobie powtarzać jak usłuszał np coś takiego jak sroty, groty, pierdoloty.
    Na zakończenie kursu przyjechał konsul brytyjski z różowym winem reńskim i dla każdego ze słownikiem Hornby’ego. I tu następna ciekawostka, bo nocował w Bryzie w Juracie. Nie wiem czy grał w tenisa i ewentualnie z kim. 🙂

  25. Takie tam zestawienie przypadkowych dat.

    Ustawa emancypacyjna ma miejsce w 1829 roku na 8 lat przed koronowaniem królowej Wiktorii (1937)  i przybycie sióstr miłosierdzia w rok po koronacji królowej Wiktorii (1938).

    Królowa Wiktoria koronowana w 7 lat po naszym powstaniu listopadowym. Zestawienie dat nie jest sporządzone dla wychwycenia jakiejkolwiek zależności (spisku) a dla łatwiejszego zapamiętania.

  26. Może i roztrzepane ale niezwykle spistrzegawcze… I sumienne jeśli im się zleci zadanie odpowiadające ich ambicji… Nic tak nie nadaje powagi misji jak ubranie jej w tabelkę

  27. Miało być spostrzegawcze ale wyszło całkiem ciekawe słowo 🙂

  28. Myślę że po tym jak im dali stolec w tej całej radzie niebezpieczeństwa ONZ kompletnie zatracili poczucie rzeczywistości… Aż przebierają swoimi krótkimi nóżkami żeby podżyrować jakąś wojenkę. Najbardziej im zależy rzecz jasna na Rosji… I też czasem sobie myślę że Putin nie mógł sobie wymarzyć lepszej okazji do pokazywania światu że Polska znowu chce wojny światowej

  29. tak jak „piśrednik” zamiast „pośrednik”

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.