Lut 272020
 

Przyznam, że jestem zdumiony komentarzami pod wczorajszym tekstem. Nie wszystkimi rzecz jasna, ale niektórymi. Nie wiem ile razy można tłumaczyć, że pop kultura to rynek kontrolowany tak samo jak rynek diamentów czy rynek polityki. I mowy nie ma, żeby drogą na wprost, dostał się tam ktoś przypadkowy. To może tak wyglądać na pierwszy rzut oka, ale nigdy nie jest takie w rzeczywistości. Jeśli więc ktoś pisze, że popkultura może zmienić się kulturę wysoką, to znaczy, że nie rozumie, jakie mechanizmy tam działają. Dodajmy do tego jeszcze poppolitykę, pojęcie nieco już zapomniane, choć całkiem nowe. U nas poppolityka święci triumfy, a wszystko odbywa się przy milczącej akceptacji tłumu, albowiem ten jest postawiony w sytuacji przymusowej. I stoi w tej sytuacji od dawna w dodatku. Dlaczego? Albowiem wpędzony został w pewną pułapkę – w konsumpcję treści poważnych i podawanych serio. W ten sposób rozgrywa się w Polsce wyborców, widzów, słuchaczy, klientów, wszystkich w zasadzie. I nikt nie rozumie jak to się dzieje, że promocja Wielkiej Brytanii, nie odbywa się za pomocą koncertów orkiestr symfonicznych, czy wystaw malarstwa, ale za pomocą cyrku Monty Phytona, czyli kilku facetów, którzy w zasadzie cały czas się wygłupiają. U nas takie rzeczy są nie do wykonania, bo wszystko musi być serio. To jest sytuacja idealna dla oszustów matrymonialnych, którzy zawsze są serio i zawsze proponują chwilową frajdę na samym początku. Prawdziwe zaś atrakcje czyli ślub, wspólne życie, wyjazdy na wakacje i temu podobne głupoty mają przyjść później. Po udzieleniu oszustowi pożyczki przez oszukiwaną – napiszę to wprost, bo widzę, że wiele osób może nie zrozumieć o czym mówię. Oczywiście do niczego nie dochodzi, oszust zabiera kasę i znika, a oszukana płacze, bo był taki czuły i delikatny. No i wykonał rzecz najważniejszą – przetarł szlak kolejnym oszustom. Ci następni muszą już tylko powtarzać jego zagrywki, a reszta dzieje się sama. I mowy nie ma, żeby oszukiwana się zorientowała o co chodzi, albowiem najważniejszy jest moment frajdy na samym początku. Identycznie jest z publicznością w Polsce, która cały czas wierzy w to, że tym razem to już będzie naprawdę, a do tego wszyscy zostaną potraktowani tak poważnie, jak nigdy dotąd. No i docenieni rzecz oczywista, jako zbiorowość i jako jednostki.

Ludzie, żadna popkultura o wyklętych nie powstanie, a jak powstanie, to będzie wymierzona w Was. Role bowiem są rozpisane i cyrk rusza w drogę. Wam przypadła rola czarnych charakterów i nie wyjdziecie z tego o własnych siłach, a już na pewno nie wyjdziecie z tego z minami tak poważnymi, jakie przybieracie, kiedy się zaczyna mówić o tych wyklętych. Nikt nie będzie Was traktował serio, choć oczywiście wszyscy złożą takie deklaracje.

Proszę bardzo, oto przykład – Belgia, parada karnawałowa. Żydzi są jak śmieci, a część składu parady ubrana jest w hitlerowskie mundury.

https://wpolityce.pl/swiat/488414-zydzi-jako-insekty-i-mundury-hitlerowcow-to-parada-w-belgii

Czy ktoś się o to oburza? Jakiś żyd, na przykład? Nie, bo on rozumie konwencję i wie o co w tym chodzi. Tylko Polacy chcą być serio i chcą, żeby ich wreszcie traktować poważnie. Proszę Państwa, postępując w ten sposób stawiacie siebie w roli cieląt pędzonych na rzeź.

Wróćmy do poppolityki. Oto trzy nazwiska: Magda Ogórek, Anna Popek i Aleksandra Jakubowska, ta ostatnia była nazywana lwicą lewicy, ta środkowa była rzeczniczką ministra Kołodki, a ta pierwsza kandydatką na prezydenta wysuniętą przez Leszka Milera. Dziś wszystkie są w obozie Dobrej Zmiany. Czy komuś to przeszkadza? Nikomu, albowiem wyborcy PiS stoją w sytuacji przymusowej. Nie ma mowy, żeby ktokolwiek oddany tak zwanej sprawie został doceniony, w taki sposób jak wyżej wymienione panie. To jest niemożliwe po prostu. Alternatywą zaś są ludzie, którzy głosząc hasła uwolnienia rynku i opanowania tyranii banksterów idą po pożyczkę na kampanię wyborczą, do banku jak najbardziej, a potem płaczą, że tej pożyczki nie dostali. No i lewica rzecz jasna. Marną pociechą jest to, że wyborcy Kidawy są jeszcze bardziej ogłupieni niż wyborcy PiS. Ostatnio jeden pan, w naszym wiejskim sklepiku powiedział, że będzie głosował na Kidawę, albowiem od kiedy ona jest w sejmie, wszystko zmieniło się na lepsze. Jest 500+ a będzie jeszcze trzynasta emerytura. I on wierzy w to co mówi i jeszcze do tego jest traktowany serio. Nawet jeśli PiS przegrałby wybory, co jest raczej niemożliwe, niczego to nie zmieni. Sakiewicz ubierze się w kraciastą koszulę i będzie jeździł po salkach katechetycznych opowiadając, że jest z opozycji i działa w podziemiu.

Teraz pora na popkulturę. Oto kanał w który jesteśmy wpychani przez instytucje państwowe

https://ipn.gov.pl/pl/publikacje/ksiazki/84612,Dzieje-najnowsze-w-literaturze-polskiej-Szkice-o-wspolczesnej-poezji-i-prozie.html

IPN wyda serię publikacji poświęconych literaturze. Publikacje te zostaną przygotowane przez fundację, której zarząd wygląda tak

Działalność fundacji została zainaugurowana kilka tygodni temu w Belwederze

https://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/83859,Prezentacja-nowej-serii-wydawniczej-Instytutu-Pamieci-Narodowej-Literatura-i-Pam.html

Wszystko idzie jak najbardziej serio. Szczególnie okładki tych publikacji są serio. Jak się na nie patrzy można się porzygać. No, ale nikomu to nie przeszkadza, bo przecież chodzi o te, jakże ważkie treści, znajdujące się pomiędzy okładkami.

Na sam początek wypuszczono dwie jakże ważne publikacje, prócz oczywiście tych szkiców, co je wrzuciłem na początku. Jedna nosi tytuł „Józef Piłsudski pisarz”, a druga „Godność i pamięć. O poezji Jana Polkowskiego”. Zobaczcie jak poważnie jest traktowany odbiorca, jak fantastyczne rzeczy podaje mu się do konsumpcji – Józef Piłsudski nie dość, że był ojcem ojczyzny, to jeszcze pisarzem. Zaraz zaś za nim idzie Jan Polkowski, wybitny poeta, którego wierszy nikt nie czyta, ojciec Tadka Polkowskiego, sławnego rapera. Jeden robi w kulturze wysokiej, a drugi w kulturze pop. Poprzez zaś te związki rodzinne ta kultura pop może się przecież kiedyś przekształcić w kulturę wysoką. No i rzecz najważniejsza – Tadek rapuje o wyklętych. To nie żadne śmichy chichy sprawa jest poważna i może poważnie zmienić naszą sytuację.

Ona jest tak poważna jak ślub z oszustem matrymonialnym. Celem zaś tego projektu jest transfer budżetów do właściwych kieszeni. Poznajemy to po planach na przyszłość, które – o ile zostaną zrealizowane, w co wątpię – nie zainteresują absolutnie nikogo. Podkreślam – nikogo. Inna jest bowiem ich funkcja i ludzie, którzy w tym uczestniczą w większości zdają sobie z tego sprawę. Dlatego są tak bardzo poważni i eksponują te wszystkie swoje specjalizacje, dokonania i wyczyny. Żeby tę powagę jeszcze podkreślić.

To jest kanał. Jeśli macie Państwo ochotę do niego wejść, proszę bardzo. Beze mnie. Ja się z tego wypisuję i nie mam mowy, żebym choć zerknął w stronę tych poważnych publikacji. A o dotknięciu ich palcem szkoda nawet gadać. Każdy ma swój rozum i jeśli zdecyduje się czytać o godności i pamięci, nie można mu tego zabronić.

Teraz konkluzje. Ja też tkwię w pewnej pułapce. Oto staram się, by treści przeze mnie lansowane były jak najbardziej nieoczywiste. Proponuję czytelnikowi udział w pewnej zabawie, w której sam uczestniczę i która ma wszelkie cechy dobrego wodewilu. Czy ona jest serio? Na razie nie. A o tym czy taka się stanie, zdecyduje Pan Bóg. Wiem z całą pewnością, że niczego nie zwojujemy traktując poważnie propozycje instytucji państwowych, czy też ludzi kontestujących te instytucje w sposób właściwy, na przykład, politykom Konfederacji. Mam inną propozycję, a właściwie cały szereg propozycji. One są cały czas dostępne, ale nie wywołują ani takich emocji, jak propozycje oszustów matrymonialnych, ani nie są doceniane. Po czym ja to poznaję? Umieściłem wczoraj w sklepie książkę, która jest odpowiedzią na większość kłamstw, przeinaczeń i pułapek wśród których zostaliśmy wychowani. W dodatku jest zabawna. Jeden pan wpisał na to komentarz, że on sądził iż będzie to poważna analiza życiorysu pisarza Nienackiego, a tu tymczasem mamy grafomanię, jaką on sam z kolegami tworzył w liceum. Drugi zaś kolega, i to mnie już trochę zdziwiło, bo tamten był ewidentnym trolem, wstawił komentarz sugerujący, że napisze książkę pod tytułem „Sto lat wychodzenia z piaskownicy”. No więc spieszę donieść, że taka książka właśnie powstała, a do tego zaplanowany został cały cykl o wychodzeniu z piaskownicy. Jestem szczerze zdumiony, że mimo wyraźnych zapowiedzi nie zostało to tak odebrane, a najważniejszym problemem Wacka Grzybowskiego jest to, czy autor nie pomylił się w dacie wprowadzenia denominacji. Proszę Państwa, ja Wam nie powiem o czym jest ta książka, bo nie mogę się zamienić w oszusta matrymonialnego. Już prędzej wepchnę ją do Empiku i do Bonito i zmienię sobie publiczność.

Życzę wszystkim miłego dnia.

Przypominam, że w dniach 6-8 marca jestem na targach w Poznaniu, gdyby ktoś zechciał mi pomóc w rozładunku, będę wdzięczny.

  16 komentarzy do “Oszukiwany, oszukiwana czyli rynek treści oczywistych”

  1. FRSE – Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji liczy sobie już 25 lat i ścieżkę  do Belwederu ma wydeptaną tak dobrze jak do MENu.  Jak każda fundacja żyje z tego co ma w nazwie ☺
     

  2. Przecież Klinika Języka już jest w Empiku.

  3. Proszę Pana, istnieją trzy niezbędne warunki, by zasłużyć na miano grafomana.
    Grafoman:
    – pisze praktycznie ciągle,
    – nikt go nie wydaje, mało kto czyta,
    – on sam uważa, że to efekt zmowy.
    Pan spełnia wszystkie trzy warunki.

  4. No chyba jednak nie, bo ja jeszcze do tego sprzedaję. A pan coś ostatnio sprzedał? Poza butelkami z sobotniej libacji?

  5. Pański dowcip jest równie ciężki, jak trzos Rocha Kowalskiego.
    No, ale nie ma się co martwić. Niedługo wróci Pańska wielbicielka z Paryża (to taka dzielnica Rybnika) i wpadnie w niezbędny dla Pańskiego ego zachwyt…

  6. ten master to jakiś pieron ze Śląska? niby skąd wie że w Rybniku są  dzielnice a nie np. dzielnie jak zapodają raperzy 

  7. Nie martw się , autorka „Trędowatej” uważana za grafomankę, nawet ekranizacji powieści się doczekała, a takie (przepiękne i przesmutne) „Szkice węglem” naszego noblisty Henryka Sienkiewicza nie były ekranizowane i nie będą. No i co powiesz ? 
     
     

  8. Rzekłbym inaczej: z niego  taki master jak z koziej d. trąbka. Jeśli go już ustawiać w tych kategoriach, to po przeciwnej stronie (czyli slave), a master-em dla niego jest na samej górze Herr X, zwany Chyżym Rojem (przestawić, poprawić ortografię i zapisać w mianowniku) i inni mniej ambitni.

  9. Nebrasko, „Szkice węglem” były ekranizowane w 1956 roku.Reźyser Leonard Buczkowski.Wiesław Gołas tam grał.

  10. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin 🙂

  11. Duzo zdrowia i blogoslawienstwa bozego…
    …  Panie Gabrielu,  na  te  51-urodziny…  do  tego   szczescia  rodzinnego,  pociechy  z  dzieci  i  spelnienia  najskrytszych  marzen   !!!

  12. Życzę Ci 100 lat w zdrowiu i aby ZUS o Tobie nie zapomniał ☺
     

  13. >Jeśli więc ktoś pisze, że popkultura może zmienić się kulturę wysoką, to znaczy, że nie rozumie, jakie mechanizmy tam działają…
    Kilka dni temu zacytowałem słowa Gombricha, którymi opatrzył swą opowieść o sztuce: „Nie ma w istocie czegoś takiego jak sztuka. Są tylko artyści”. Wczoraj dostałem najnowszy numer francuskiego magazynu ilustrowanego „Beaux Arts”. A w nim słowa „tylko artysty”:
    Merde, l’art existe!

  14. Oby Pańskie pióro było nadal tak ostre jak zachowanie Świętego Gabriela Possenti w Isola del Gran Sasso. Najlepszego!

  15. Na filmie to nie Belgia tylko Madryt Hiszpania. 

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.