lip 202026
 

Demokracja nie ma żadnych perspektyw i uczą tego liczne przykłady. Ludzie jednak tego nie widzą, albowiem ich edukacja, ta szkolna i ta życiowa organizowane są przez demokratów zainteresowanych trwaniem demokracji. Pielęgnują oni więc złudzenia powołując się przy tym na liczne przykłady demokracji, które przetrwały. Na przykład na demokrację ateńską. Ona co prawda nie przetrwała, ale z jakiegoś powodu stawia się ją za wzór i kłamie ludziom w żywe oczy, że przetrwała.

Demokracja to etap przejściowy pomiędzy rządami monarchii lokalnych, a rządami monarchii globalnych. Demokrację implantuje się zwykle w tym miejscu najważniejszego szlaku handlowego, gdzie najtrudniej prowadzić negocjacje bo jest zbyt wiele sprzecznych interesów, a więc decyzje pozostawia się do indywidualnych rozstrzygnięć miejscowym gangom. One jednak nie mogą ujawnić swojej autentycznej struktury, bo nikt by w procedurach demokratycznych nie uczestniczył, wszyscy wybrali by najbliżej rządzącego króla. Wobec tego markuje się autentyczność procedur. W rzeczywistości wybory dokonują się poza urnami, poprzez kooptacje, o czym już dawno tutaj mówiliśmy. Moment przywrócenia monarchii nadchodzi wtedy kiedy nie ma sensu już dłużej udawać, albo wtedy kiedy realizacja interesów jednej z grup wkracza w fazę wymuszeń. I nie ma takiej siły, które utrzymałaby w jakiej takiej autentyczności demokratyczną grę pozorów.

I tak było w Atenach, w których korupcja, malwersacje, wszechobecne kłamstwa, przekroczyły granice norm. Zanim to jednak nastąpiło, demokracja podjęła próbę ekspansji, poprzez wysyłanie Platona do Italii, gdzie miał on przekonywać miejscowych tyranów, że demokracja jest zbawiennym ustrojem. Oni się nie dali przekonać, bo mieli za plecami Kartaginę  i wiedzieli, że nie można eksperymentować z ustrojem, bo zaraz okaże się, że najważniejsi demokraci w ich zreformowanym państwie to kartagińscy agenci, którzy działając poprzez kooptację i złoto przejęli całe struktury władzy. I można teraz się zastanawiać kim był ten cały Platon i dlaczego podróżował do Italii zawracając głowę ludziom, którym żyło się w miarę dobrze.

Nasza demokracja także nie ma żadnych perspektyw, albowiem procedury, w których uczestniczymy przestały mieć charakter decyzji, a stały się wymuszeniem. Należy więc dobrze się rozejrzeć wokół, by sprawdzić gdzie powstaje nowa, decyzyjna monarchia, której władza zostanie przeniesiona na obszar UE. Być może sama Unia zamieni się w monarchię, ale na to bym nie liczył, albowiem zbyt wielu mamy chętnych, na królów i królowe. Poza tym Niemcy rządzą, a ich problem polega przede wszystkim na trwale zwichniętej mentalności. Żaden z nich nie chce kojarzyć się z ustrojem, który nie zachowuje pozorów demokracji, bo to się kojarzy z Hitlerem, choć sam Hitler wygrał przecież wybory demokratyczne. Chętnie jednak Niemcy posłużą się kimś, kto nafutrowany pieniądzem zmieni swój ustrój z powodu zagrożenia zewnętrznego i z systemu oligarchicznego, udającego demokrację i aspirującego zamieni się w system monarchiczny, który już niczego nie będzie udawał. Czy taka właśnie będzie rola Ukrainy? Ja tego nie wiem, ale jakiś czas temu pisałem, że starożytna Macedonia, zagrożona przez Persów i Scytów, przetrwała dzięki polityce swoich królów, wyjątkowo brutalnych bydlaków, z których jeden ożenił się z księżniczką z Epiru, otwierając sobie tym samym drogę do drugiego morza, czyli do Adriatyku. Następnie zaś – korzystając ze zdobyczy demokracji – które mu w pakiecie przyniósł towarzysz Arystoteles – podjął wyzwanie i wraz z synem zakończył nędzną egzystencję demokratów, których uważał za sparszywiałych gnojków bez honoru i odwagi. Następnie złożył im propozycję nie do odrzucenia.

Dziś może nie być tak łatwo, bo arsenał państw demokratycznych i tych co demokrację udają jest jednak dużo bardziej niszczycielski. Sama zaś Ukraina jest zbyt słaba. Pytanie najważniejsze w takich rozważaniach brzmi – co będzie terenem podboju? Dla Macedończyków była nim Azja, a zdobycze w Grecji były tylko wstępem do prawdziwych wojen. Teraz trudno przypuścić, że z Europy wyjdzie jakiś impuls, który skieruje impet cywilizacyjny i wojenny na wschód. Już prędzej będzie na odwrót, to znaczy Unia stanie się terenem podbijanym. Ukraina zaś zostanie wepchnięta pod koła jakiegoś Azjatyckiego pociągu, który się rozpędzi gdzieś hen w stepie i wjedzie tu z możliwie dużą prędkością. Ktoś powie zaraz, że zaczynam gadać jak Zychowicz. No, może trochę, ale tak naprawdę niepokoję się tym, co wyrabia się w PiS i widzę, nie tylko ja przecież, że w Polsce politycy zajmują się wyłącznie doskonaleniem procesów demokratycznych, czyli rozdrabnianiem potencjałów, albowiem każdy musi mieć swoje zdanie we wszystkich możliwych kwestiach i wypowiedzieć je w mediach. Szczególnie zaś dotyczy to tych polityków, którzy nie mając żadnych osiągnięć, ponoszą kompromitujące klęski w przeszłości i prezentując żałosny jakiś wizerunek, oczekują że nowa sytuacja wyniesie ich gdzieś wysoko i dostaną nową szansę. Nie dostaną, bo system demokratyczny nie daje żadnych szans, a jego istotną częścią stają się w pewnym momencie agenci obcych monarchii i to oni decydują o jego trwaniu lub likwidacji. Czy tacy ludzie już się pojawili? Moim zdaniem dopiero się pojawiają. Do tej pory mieliśmy bowiem do czynienia z naszymi własnymi barankami rodzimego chowu. Zintensyfikowanie procedur demokratycznych, czyli szukanie poparcia poza strukturami własnej partii, w ludzie oburzonym i masach, kończy się tak, że w tych masach odnajduje się polemistów, którzy zostali tam umieszczeni celowo. I tak było z Przemysławem Czarnkiem, który wdał się w dyskusję pod pomnikiem w Domostawie z jakimś młodszym od siebie agitatorem, rzekomo naturszczykiem. Potem się okazało, że ten naturszczyk jeździ do Moskwy i dam wręcza Ławrowowi polskie wydanie jego przemówień. Dawno nie bywało takich rzeczy psze Państwa. To oznacza, że demokracja wchodzi w nową fazę, w fazę demostenesową, czy raczej może demosteńską, kiedy to każą nam wierzyć, że jeden wymowny polityk, konstruujący przemówienia publiczne pod okoliczności, tylko samą siłą głosu i wyrazu scenicznego, przekonuje polityków demokratyczny i wrogów demokracji do zmiany decyzji. Pieniądze zaś, przekupstwo, utajone groźby, szantaże i wymuszenia nie grają w tym procesie żadnej roli. Liczy się tylko siła wymowy.

Kłopot współczesnego Demostenesa polega jednak na tym, że zaburzono kryteria oceny wystąpień publicznych. Nie ma kanonu i to, co wyglądało początkowo atrakcyjnie, zaczyna się demosowi nudzić. Oczekuje on innych wystąpień, czyli – pardąsik – żeby były jakieś jajca. Wpływ zaś mów na decyzje polityczne interesuje demos średnio. Ma to jednak swoją konsekwencję – demos może i chce się bawić, ale wyjaśnienie mu, że jak ktoś zwalcza wpływy macedońskie w Grecji, za pomocą filipik i innych mów, to po prostu jest na żołdzie perskim, nie jest już możliwy. Podobnie jak wyjaśnienie, że aktywność takiego Demostenesa, to rodzaj przedstawienia. Rozpad połowiczny naszej demokracji przebiega więc inaczej niż rozpad demokracji ateńskiej. I nasz Demostenes nie zawrze paktu z Tebami, nie pomaszeruje też pod Cheroneję. Rozpad naszej demokracji będzie można obserwować w innych zupełnie sekwencjach. Już prędzej sam nasz Demostenes zaproponuje swoją kandydaturę na króla, ale to raczej nie jest możliwe, albowiem jego metoda została unieważniona, jak napisałem powyżej. Gładka wymowa przestała być istotna w procesie rozpadu demokracji. Zastąpiły ją wrzaski, kłótnie, demonstracje i akty poddaństwa wobec monarchii perskiej. Nie tak miało być towarzysze. No, ale tak właśnie jest.

Niewzruszeni pozostają jedynie Donald Tusk i Leszek Miler. No, ale na nich nie można budować przyszłości.

Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

  10 komentarzy do “Perspektywy rozwoju demokracji”

  1. Tak, jest w świecie moda na cesarzy. Xi nie jest demokratycznie wybrany, jest wskazany w walce czerwonych gangów. Ale zapewnił sobie władzę cesarską własnym sprytem. Trump musiał zostać wybrany i jego droga do korony jest wątpliwa mimo ambicji.

    W Europie jest dążenie do władzy eurogangu, ale potrzeba czasu żeby ktoś konkretny tam się wyłonił. Trudno na razie dokonać tu rzezi Europejczyków. Nie ten etap.

    Przepraszam, ale czytając miałam chęć szydzić z tych wszystkich kukiełek, którym się wydaje że są politykami.

    Na tym tle dość ciekawa zmiana dziś w Londynie.

  2. (…) to, co wyglądało początkowo atrakcyjnie, zaczyna się demosowi nudzić. Oczekuje on innych wystąpień (…)

    Walki w klatce. Wszyscy się śmieją z posła Mejzy, a może nie powinni? Igrzyska, gladiatorzy, tarzanie się w błocie, grilowanie kiełbasy, wieszanie obrazów, palenie kukieł… to może być przyszłość naszej demokratycznej demokracji. Duży potencjał jest w paleniu kukły, bo to i do śmiechu, i trochę grozy (jeżeli kukła jest realistyczna). W zasadzie można też nad palącą się kukłą grilować kiełbasę.

  3. Od Rokity dowiedziałem się, że Czarnek już zupełnie zwariował i że zamierza odcinać Ukrainę od wszelkiej pomocy. Nawet prezes się obudził i nazwał podobno Czarnka zagrożeniem dla polskiej racji stanu.

  4. Ja bym się nie podniecał za bardzo Londynem

  5. Czarnek od początku był dziwny. Jego metody polemiczne przypominały młodego, energicznego nauczyciela wychowania technicznego w szkole dla opóźnionych w rozwoju

  6. Nie w tym rzecz. Każdy nowy premier sam szybko kształtuje swój rząd. Nic nie zatwierdza nikt poza nim. Nie głosuje parlament itd. to inny system.

    Stąd wyznaczenie nowego premiera przez partię z automatu otwiera drogę reszcie.

  7. Czarnka dobrze podsumował znajomy nauczyciel, zwolennik prawicy, w jakimś wymiarze PiSu też, otoczony w pracy kłębowiskiem żmij KOwskich, ziejących do PiSu irracjonalną nienawiścią, czystą i żywą. Tak więc powiedział krótko Czarnku – bufon.

    Przy okazji podsumował politykę wobec nauczycieli, która jego zdaniem PiS zatopiła. Odwlekanie podwyżek, doprowadzenie do tego, że świeża osoba na kasie zarabiała więcej od nauczyciela pod dwóch fakultetaqch i z 25 letnim stażem. W efekcie 700 tysięcy nauczycieli zagłosowało przeciw PiS.

  8. Mam w pracy, kolegę,  którego żona jest nauczycielem i potwierdzam.  Ciało pedagogiczne nie mogło Czarnka zmieść, jeden raz to kasa,  a dwa szczucie rodziców na nauczycieli,  żeby donosili do kuratorium.

  9. Demokracja nie ma, podsumowując temat, perspektyw rozwoju.

    Ktoś nazwał ją fatalnym systemem, ale nic lepszego nie wymyślono. Z pewnego punktu widzenia mógł mieć rację -:)). Świetny system przykrywkowy. Na okres przejściowy.

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)