wrz 142026
 

Od jakiegoś czasu pojawiają się w sieci teksty dotyczące problemów demograficznych Polski i Europy. Ich sens jest mniej więcej taki, że poprzez demografię można przywrócić Europie ustawienia fabryczne, czyli zniwelować wpływ migrantów. W Polsce zaś można podnieść dzietność, a dorosłym już dzieciom wręczyć karabiny i puścić te dorosłe dzieci w masowym ataku na Niemca albo ruskiego. Nie wiem kto produkuje te projekcje, ale mam wrażenie, że producenci pieluch jednorazowych.

Historia przypomina trochę fizykę, to znaczy należy ją sprowadzać do formuł prostych. Nie w sensie marksistowskim, gdzie produkcja i los zatrudnionego przy niej człowieka był osią dyskursu. W całkiem innym sensie. I ja to już kiedyś pisałem, ale widać wszyscy zapomnieli i musimy do tego powrócić. Państwa i narody istnieją i są tolerowane przez organizacje globalne, albowiem można łatwo zrzucić na nie koszty prowadzenia wojny o zasoby i pracę. Czyni się to zawsze za pomocą tych samych formuł, wśród których demografia zajmuje znaczące miejsce. Złudzenie, że demografia uratuje ten czy inny naród, poprzez zwiększony wysiłek wojenny przyszłych pokoleń, ma swój aspekt zbrodniczy, widoczny już na samym początku zapoznawania się z tą formułą. Stąd właśnie ważne jest, by duchowni używający takich formuł lepiej się może opamiętali. I dotyczy to wszystkich duchownych, także tych siedzących na najwyższych tronach. A już stawianie demografii w opozycji do przemysłu aborcyjnego i argumentowanie, że zwiększona dzietność pomoże w wojnie, to czysty satanizm. I szczególnie dobrze jest to widoczne w Polsce.

Wróćmy jednak do prostych schematów. Organizacje dysponujące kredytem i technologią, nie mogą być pokonane przez organizacje plemienne, a tym są państwa narodowe. Te można jedynie wepchnąć pod jakiś walec i podzielić się potem z operatorem walca ich zasobami. Organizacje posiadające technologię i kredyt nie są agresywne z powodu technologii i kredytu, choć tak się może wydawać. Są agresywne z powodu doktryny. I to jest rzecz, która powinna być widoczna dla wszystkich, oczywista i jasna. Niestety kiedy przychodzi do dyskusji wszyscy rżną głupa, udają, że nie wiedzą o co chodzi i pierniczą o demografii. Islam był organizacją zaopatrzoną w kredyt i wszelkie technologie, posiadał także wyraźnie ekspansywną doktrynę. Miał też sporo sposobów na zmiękczanie chrześcijaństwa i wiele wskazywało na to, że je pokona. Stało się jednak inaczej. A przynajmniej wtedy – przed trzystu ponad laty, kiedy ekspansja turecka została zatrzymana pod Wiedniem. Dlaczego? Mamy dwie odpowiedzi i każdy może sobie wybrać tę, która mu bardziej pasuje. Pierwsza – bo Bóg chrześcijan nie dopuścił do tego, by islam zwyciężył. Czuwa bowiem nad swoim ludem i wybacza mu wiele, choć lud ten zdaje się nie rozumieć co się dookoła niego dzieje. Druga – kraje chrześcijańskie zyskały przewagę technologiczną oraz kredyt, zjednoczyły się w końcu i zaczęły powoli wypychać islam z Europy. I to pojawia się aneks do tej egzegezy – działo się to z udziałem wspomnianego wyżej walca, który nadjechał ze wschodu. Była nim Rosja rządzona przez Piotra, która domagała się od „chrześcijańskiej Europy” jakieś ofiary przebłagalnej. I tą ofiarą stała się Polska, jak najbardziej chrześcijańska i jak najbardziej europejska. Polsce bowiem odebrano kredyt, a także technologię. Zdeprawowano ją także pieniędzmi, niwelując w ten sposób moc doktryny. Ta bowiem i towarzysząca jej wierność niweluje przewagę technologiczną i finansową. I to byśmy zobaczyli wyraźnie studiując dzieje średniowiecznej Europy, które są nam podawane jako zbiór legend i dziwnych bajek bez dobrej pointy.

Przewaga islamu na każdym właściwie polu zaznaczała się do końca XVII wieku tak wyraźnie, że nie do uwierzenia wydaje się, że Europa nie padła. Tym bardziej, że czołowa jej potęga – Francja – stale z islamem kolaborowała. Można rzec, że stało się tak, bo doktryna chrześcijańska i polityka z niej wynikająca, której ciężar spoczywał na Niemcach i Hiszpanach oraz ludach mieszkających w ich posiadłościach, a także na Polakach, zaczęła zyskiwać przewagę także technologiczną. No i finansową. Co zauważalne było już wcześniej, ale ta przewaga finansowa została częściowo zniwelowana przez nowożytne herezje, których oczywistym źródłem był dwór sułtana. Mam tu na myśli luteranizm przede wszystkim.

Tak to wyglądało, ale niestety my nie wierzymy w takie formuły, albowiem nasze pojmowanie historii ma charakter marksistowski, czyli wierzymy, że Kościół był główną przyczyną zła i nierówności w podziale dóbr. To z kolei oddala nas od kwestii najważniejszych czyli owych prostych formuł, do których powinniśmy dążyć. Humanizm XVI wieku nie był antidotum na całe zło tego świata, które uosabiał papież, ale taką formułą doktrynalną, na którą mógł zgodzić się sułtan w krajach, które zamierzał podbić. Jak potoczyłby się losy chrześcijaństwa gdyby Turcy wylądowali na wschodnim wybrzeżu Italii i na Sycylii? Nie wiemy, ale być może wkrótce się dowiemy, albowiem definitywnie i na długo skończył się okres kiedy islam w Europie uważany był za egzotykę. Powróciliśmy do czasów kiedy był on codziennością i zagrożeniem. I teraz islam dokańcza to, czego nie udało mu się zrobić w stuleciu XVI – wysadza desant na plażach Europy. Ktoś zawoła, że nie ma przecież ani technologii ani kredytu?! Otóż ma jedno i drugie. Technologia jest dostępna wszędzie, podobnie jak miejsca na uniwersytetach, gdzie reprezentujący doktrynę islamską  studenci uczą się ją wykorzystywać. Poza tym Europa, która porzuciła chrześcijaństwo na rzecz marksizmu, czyli dobrowolnie się oślepiła, wręczy islamowi wszystkie technologie za darmo.

Mamy jednak pewną różnicę. Dziś, inaczej niż za Piotra I, Rosja idzie ramię w ramię z islamem i nawet go kokietuje, świadoma, że jej poddani to w znacznej części wyznawcy tej religii. Europa jest dziś więc w dużo gorszej sytuacji niż w wieku XVI i XVI. Wtedy po jej stronie – po zmiękczeniu doktryny chrześcijańskiej – znalazła się technologia i jednak ambicje dworów, które nie zamierzały podporządkowywać się Turkom. Te ambicje nie mogły być zrealizowane bez udziału jednej z potęg wschodnich – Polski albo Rosji. Mocarstwa postawiły na Rosję, albowiem była ona przeciwka Rzymowi i sama się za Rzym uważała. Czy tak samo uczynią dzisiaj? Oby nie. Pokusa jednak jest wielka, albowiem w całym, wielkim Europejskim domu, gdzie palą się wszystkie światła, w myśl przedśmiertnego zalecenia pana Goethe, jest jeden ciemny pokoik. Tam nikt nie pstryknie przełącznikiem, by sprawdzić co jest w środku. A leży tam korona Ludwika Świętego, poskładane w ćwiartki pergaminy z listami nazwisk islamskich studentów średniowiecznych uniwersytetów, którzy udawali chrześcijan, by zrozumieć skąd się brał opór i siła w Europie, (dziś ci studenci już nie muszą nikogo udawać), miecze krzyżowców, patenty prawników wykształconych na heretyckich uniwersytetach, zajmujących poważne stanowiska i tłumaczących ludowi, że państwo, król i naród to jedno…I wystarczy…żadne inne doktryny nie są potrzebne. Do tego monety z dawno pozamykanych mennic nad Zatoką Lyońską, na których widać jeszcze zatarty napis – Allach Akbar. I wszystko to, co pozwala średnio rozgarniętemu człowiekowi zrozumieć, że oto rozpoczął się kolejny akt dramatu, którego raczej nie zrozumiemy posługując się doktrynami wywodzącymi się z marksizmu. Nie zrozumiemy go także poprzez kolportowane dziś egzegezy historyczne zapisane w książkach udających podręczniki szkolne. Nie zrozumiemy go także tłumacząc sobie współczesność za pomocą demografii. Każde bowiem narodziny dziecka to cud, a nie statystyka. I tak to ujmowała doktryna chrześcijańska. Dzieci zaś nie rodzą się po to, by je włączać w plany i doktryny wojenne. Rodzą się dla Boga i z jego woli. Zwycięstwo zaś spoczywa dzisiaj, tu i teraz, na barkach dorosłych, którzy nie mogą tej odpowiedzialności od siebie odsunąć. A bardzo by chcieli, dlatego wskazują na demografię jako narzędzie do walki z islamskim najazdem. Nic z tego panowie. Nie mieszajcie do tego dzieci. Wysilcie trochę mózgi i podejmijcie ryzyko. Inaczej będzie po nas.

Przede wszystkim nie można tłumaczyć tego co się dzieje za pomocą fałszywych kluczy pojęć. Potrzebne są dlatego nowe teksty, w zasadzie nowy kanon, który wskaże nam jak mamy myśleć. Nie można liczyć w tym względzie na Europę, bo w PE myślą, że za pomocą dyrektyw będą rządzić islamem i jego doktryną. Tak się nie stanie. I nie jest ważne ilu Żydów postawimy za kulisami i jak bardzo będziemy wierzyć w ich nadludzkie moce.

Każdy ma obowiązek rozumieć co się dzieje. Bez nowego kanonu jednak tego nie pojmiemy. No to może spróbujmy go stworzyć. Dla siebie. Bo nikt inny tego za nas nie zrobi.

Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

  12 komentarzy do “Problemy demograficzne czy doktrynalne? Czyli od kiedy islam przestał być egzotyką?”

  1. Najbardziej rwą się do wojny panowie w wieku post poborowym w każdym zmęczeniu.

    Już niedawno mieliśmy pokaz – dzieciaki idące do PW. Słyszę właśnie jak poseł Jakubiak ( chyba tym razem nie przekręcam nazwiska), mówi w mediach a’propos działań rządu, że jakby rząd wszystko przejął to zejdziemy do podziemia. Jak AK. Była bym za tym żeby poseł to zrobił już teraz. I przestał nadawać komunikaty.

  2. * w każdym zmęczeniu.

    Telefon mądrzejszy od swojej pani.

  3. Jestem za. I Macierewicz nawołujący do tego, byśmy walczyli jak rycerstwo pod Legnicą

  4. Egzotykę to już mamy. Zdaje się właśnie w Warszawie była jakaś konferencja czy coś podobnego, na temat surogacji na Ukrainie. Żeby uregulować im to prawnie.

    A w Teksasie odwrotny jakby problem. Surogatka uciekła z urodzonym, chorym poważnie dzieckiem z Kalifornii do Teksasu właśnie. Genetyczni rodzice dziecka po badaniu płodu, które wykazało wadę jego serca, zażądali od niej aborcji.

    Nie zgodziła się i wyjechała do Teksasu, który ma inne prawo niż Kalifornia. Czy jednak prawnicy amerykańscy nie zrobią z tego okazji do utarczek sądowych między kancelariami?

  5. O demografii już wiele miesięcy nadają, reaktor Jankowski co drugi program o tym robi. Czasem nawet uda im się coś mądrze zauważyć. 20 lat temu młodzież szwędała się po osiedlu, grała w piłkę, chodziła na piwko – normalne ludzkie sprawy, powstawały więzi, relacje. Trudno dziś z oczami w telefonie, będąc atakowanym przez streamingi wyściubić nos za drzwi i pogadać z drugim człowiekiem.  Onety i wybiórcze rozjechały Kościół, na mszy same dziadki, no może na mszy dla dzieci trochę się widzi podrostków. Przyczyn wiele, można by wymieniać. Niech nas NMP w ryzach trzyma.

  6. Redaktor Jankowski jest głupi jak paczka gwoździ

  7. Jeszcze w kwestii Ceuty, Maroko ostentacyjnie domaga się zwrotu dzieci, które uciekły im z domów. Hiszpania odmawia, a wręcz pod pretekstem że są napastowane, planuje wywieźć dziewczęta na kontynent.

    Rozumiem, że teraz ich rodzice będą w swoim prawie, gdy ruszą po swoje córki porwane przez konkwistadorów, na kontynent?

  8. Jest taki Jankowski i już, żona mówi o nim per krzykacz. Trąbią wszyscy o tym problemie, załamują ręce. Pan mówi, że problem w doktrynie, ja to trochę inaczej nazwę – w kulturze. Wykształcił się taki model stosunków społecznych, gospodarczych, promuje się takie postawy, że czeka nas armagedon demograficzny. W mojej podstawówce rejonowej na Wildzie w Poznaniu utworzono 3 pierwsze klasy – jedna sami Polacy, druga sami Ukraińcy, trzecia cyganie + reszta. Tak sobie dziś zdałem sprawę, że moje dzieci będą u siebie mniejszością. Nie ma co narzekać. Kiedyś spacerowałem po parku JPII na mojej Wildzie i idzie mała ciemnoskóra dziewczynka – jej ojciec nic po polsku, matka bardzo słabo, a ta dziewczynka przepiękną polszczyzną woła: „tata w stawie są kaczki”.

  9. a to nie jest tak że kultura zależy od doktryny?

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)