wrz 252026
 

Wyznam, że kiedy słyszę, nie wiem który już raz, że rozpoczyna się kolejna kampania promująca Polskę, przewracają mi się bebechy. Jasne jest bowiem, że wszelkie budżety przeznaczone na tę promocję to przewał, a chodzi o to, żeby nie zrobić niczego. To znaczy cała ta promocja przeznaczona jest dla kontrolerów z wyższych urzędniczych szczebli i stanowi po prostu zestaw dupokrytek. To znaczy, że musi być w niej Szopen i Kopernik. I takie właśnie popisy oglądaliśmy ostatnio.

Nie ma sensu promować Polski, bo jak coś jest nachalnie promowane to znaczy, że ma jakieś wady. A ludzie i tak tu trafią. Nie tylko do Krakowa, ale także do mniejszych miast i miasteczek. Promocja zaś z zastosowaniem tak zwanych kodów kultury, czyli aspiracji wpychanych ludziom, jak dziecko w brzuch, to rzecz najgorsza na świecie. Chodzi o to, żeby przyjechali to ludzie z odległych krain i zostawili swoje pieniądze. Nie zrobią tego, jak zaczniemy im opowiadać o Koperniku, a Szopen promuje się sam i załatwiają tę promocje Japończycy, zupełnie za darmo. Poza tym na Szopena są specjalne budżety, które z istoty należą do promocji i wydawanie dodatkowych pieniędzy po to, żeby jakiś fajansiarz w dziwnych łachach udawał Frycka, nie ma najmniejszego sensu.

Powtórzę – promocja Polski to przewał i dupokrytka, a ludzie którzy się nią zajmowali, zajmują i będą zajmować, to najbardziej zasłużeni towarzysze, którzy jednakowoż ani o promocji, ani o Polsce nic nie wiedzą. Postawiono ich zaś na tym odcinku, bo to wicie, rozumicie…Szopen i Kopernik…dacie radę towarzyszu/towarzyszko.

Gdyby ktoś, reżyser, zespół marketingowy, czy jakaś inne spec-grupa zajęła się naprawdę i serio promocją Polski, wszyscy ci szczerze oddani ojczyźnie patrioci, trzepiący kasę z państwowych budżetów, uciekli by z krzykiem. Nie znalazłoby się bowiem w takiej kampanii nie, co mogliby z czymkolwiek skojarzyć. No, ale tak się nie stanie, albowiem ta cała promocja ma jeszcze jeden aspekt. Każdy uważa, że on sam najlepiej wie, jak można promować Polskę i jakby jemu dali taki budżet, to ho, ho, ho…Nic by nie było, bo sprzedaż jest kwestią złożoną i poważną. Jej mechanizmy zaś są ukryte i słabo widoczne. Nie wystarczy pokazanie kilku plenerów z lotu ptaka i uśmiechniętej pary z dzieckiem, żeby ściągnąć tu turystów. Poza tym nie o ściągnięcie turystów chodzi, mam wrażenie…A o co? Dzisiaj o to, by przybyło tu możliwie dużo ludzi z zagrożonej przez islam Europy zachodniej, a także o to, by ludzie ci nie mieli tu do zrealizowania zadań agenturalnych, a mieli za to plany pozostania i osiedlenia się na dłużej. Najważniejsza więc część promocji spoczywa na urzędnikach, którzy uprzykrzają nam życie. To oni są odpowiedzialni za promocję bądź jej brak w wymiarach realnych. W XIX wieku do Polski przybywali osadnicy, albowiem życie ekonomiczne było tu dużo swobodniejsze, mimo zaborów. Tym przybyszom obojętne było w jakim języku mówi administracja. Opresja dotyczyła jedynie Polaków, a Polacy wówczas wyraźnie różnili się od nas. Przede wszystkim stylem życia i zasobnością. To stwarzało piramidę aspiracji, na której szczycie był pan dziedzic. I jeśli ktoś w to nie wierzy, niech lepiej uwierzy, bo aspiracje większości żydów, którzy zdecydowali się na konwersję, kręciły się wokół kwestii – jak zostać panem dziedzicem, albo kimś jeszcze lepszym. Nie dotyczyło to żydowskich komunistów rzecz jasna.

Dziś jest trochę inaczej, co nie znaczy, że gorzej. Informacje o Polsce są dostępne wszędzie, kolportowane przez osoby prywatne w takich właśnie, prywatnych kontaktach. Po co do tego mieszać jeszcze jakieś urzędnicze, pardon, wypierdy, będący demonstracją nieskuteczności? Można by ewentualnie zainteresować publiczność zagraniczną jakimś filmem, ale i to odpada, ponieważ w Polsce nie robi się innych filmów niż antypolskie. Ktoś, kto przyjechał tu z daleka, może się więc lekko zdziwić.

Uważam, że najważniejszą jakością służącą promocji jest święty spokój. Tymczasem sami Polacy, takie można odnieść wrażenie, myślą jedynie o wojnie. I uważają, że to ich czyni atrakcyjnymi. Są w Polsce miejsca, w dodatku pod Warszawą, które mają swoją sławę za granicą i nie znalazły się nigdy w żadnym spocie promocyjnym. Wtajemniczeni czytelnicy tego bloga będą wiedzieć o czym mówię, ale ja nie wymienię nazwy tego miejsca, bo nie będzie miało to żadnego waloru promocyjnego. Kolejną bowiem po spokoju wartością, która interesuje zagranicznych przybyszów jest dyskrecja. Dlatego dyskretnie oznajmiam, że jest w Polsce miejsce, do którego, co roku, przyjeżdżają dobrze już z lokalnymi okolicznościami zaznajomione, dziewczyny, młode i starsze, z Ameryki Południowej i sobie tam mieszkają przez całe wakacje.

Nie wiadomo z jakiego powodu władza w Polsce, także władza samorządowa, uważa, że manifestowanie przywiązania do tak zwanej wielokulturowości to jest walor. W Grodzisku, na przykład, co roku organizowany jest tak zwany Festiwal Kultur Świata. Jest to format, sprzedawany w całym kraju, centralnie, przez jakąś agencję. Tak mi powiedziano. Okay, ludzie się dobrze bawią, ale są to ludzie miejscowi. Przeważnie samorząd, a także zamieszkujące gminę Grodzisk gwiazdy mediów i kina. Okay, niech sobie będzie ten festiwal kultur świata, ale to nie jest format promocyjny dla przyjezdnych. Ja zaś wspominam o tym, albowiem, dzięki tej imprezie mieszkańcy Grodziska czują się bardziej światowo. Mnie to jakoś nie przekonuje, być może dlatego, że preferuję spokój i dyskrecję.

Nie mogę się także oprzeć wrażeniu, że osoby odpowiedzialne za tę całą promocję, myślą tak, jak ci, którzy co roku wykupują wczasy w Egipcie – jadą tam po to, by spotkać sąsiada. No więc, tu ludzie powinni przyjeżdżać po to, by spotkać kogoś innego. Dlatego też centralna promocja Polski nie jest w ogóle potrzebna. Wystarczy, że prezydent powie – zapraszamy, a uwolnieni od nadmiernych ciężarów ludzie postarają się o resztę. No, ale wszyscy wiemy, że Polska nie jest po to, by ją promować, ale po to, by dźwigała ciężary Niemiec. I ludzie głupi, oszukani, nie rozumiejący tego, właśnie wybrali władzę, która z samej istoty skreśla wszelkie plany promocyjne, a to znaczy także zarobkowe. Polaków. Udając przy tym, że jest inaczej.

Czy mamy jakiś wzór, który mógłby stać się schematem dobrym do naśladowania? Moim zdaniem, przy całym zrozumieniu różnic, jest to Japonia. Kraina bardzo mocno zarysowanej, ale jednocześnie dyskretnej egzotyki. W dodatku taka, gdzie wszyscy są uśmiechnięci, ale jednocześnie traktują się bardzo poważnie. Japońska kultura jest rozpoznawana, dostępna w różnych zakresach, od bardzo prymitywnej rozrywki, po rzeczy niezwykle subtelne. Ma głębię strategiczną i emocjonalną, wszystkie japońskie projekty kulturowe, wliczając w to samochody, okazały się sukcesem. I są stale atrakcyjne. Podkreślam wszystkie – nawet taki oszust, jak Murakami, który ma swoich wielbicieli wszędzie. Moc Japonii uwalnia się w wielu bardzo aspektach i nawet jak Japończycy trochę ściemniają, świat im to wybacza. Valser już któryś raz wspomniał tu Oyamę i jego walki z bykami. To jest jeden ze sposobów promocji, dziś już może trochę anachroniczny, dla ludzi poważnych nawet zabawny, ale bardzo nośny.

Jasne jest, że Polacy nie wymyślą sztuk walki, nie będą się ubierać jak Japończycy, ale też nie chodzi o to, by coś lub kogoś naśladować w skali 1:1. Chodzi o to, by angażując moce wszystkich, podnieść nieco wyżej ducha i cywilizację narodu. Na razie jednak mamy co innego – bieda budżety na głupawe filmy. No i ekranizacje, które wywołują wymioty. To już chyba lepiej, jakby ktoś w Polsce kręcił pornosy w scenerii lokalnej architektury i pałacowych wnętrz. Naprawdę, miałoby to większą moc. A i dyskretny i lubiący spokój klient by się na to znalazł. A ile ambitnych Julek znalazłoby robotę!

Ujmując rzecz serio – nie trzeba się za bardzo starać, żeby zrobić promocję krajowi takiemu, jak Polska. Wystarczy nie przeszkadzać ludziom, a kiedy już do czegoś dojdą, po prostu to pokazać. No, ale w tym jest największy problem. Bo gdzie wtedy podzieją się zasłużeni towarzysze, którzy nauczyli się już odróżniać Kopernika od Szopena, a ich obydwu od Henryka Sienkiewicza? I z czego będą żyli?

No nic, zostawiam Was z tymi myślami. Jako, że nie mam możliwości i mocy, by aranżować dyskretną promocję swoich tytułów, muszę to czynić wprost. Jeszcze tylko do jutra trwa obniżka cen na niektóre nasze książki.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/rydwany-bojowe-boguslaw-sujkowski/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/wojna-brandenburska-ludwik-kubala/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/historia-wojny-chocimskiej-1621/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-48-hohenzollernowie/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/zmierzch-izraela/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/historia-komunizmu-w-starozytnosci-i-w-sredniowieczu-karl-kautsky/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/maryna-mniszchowna-aleksander-hirschberg/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/dymitr-samozwaniec-aleksander-hirschberg/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-polskie-historie-tom-1/

 

Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

  3 komentarze do “Przestańcie wreszcie promować Polskę…”

  1. wiadomości,ośc z debaty aspirujących do prezydentury:

    Kraków ma z turystyki 15 mld – ładna kwota, zdaje się (chyba dobrze usłyszałam) że drugie tyle z podatków

  2. no tak lansowanie kultur świata w Grodzisku , to jedno a komfort życia mieszkańców  (wady w dostawach prądu) tło drugie

    kiedy się już ten samorząd wytańczy podczas świętowania kultur , to może pomyśli o lokalnym zapewnieniu mieszkań com/wyborcom kultury bytowania w mieście – gminie – powiecie . Może

  3. Owszem trwa akcja promocji Polski w necie. YT pełen filmików influencerow chwalących bezpieczeństwo i uwaga – czystość.

    Chyba w Europie to chwyta pewną grupę ludzi. Po Krakowie kręci się sporo Niemców. Tych starszych zamożnych, tyle co zawsze. Ale dużo młodzieży, która chyba snuje się po mieście bo można. Nikt nie zaczepia, nie leżą raczej bezdomni itd. Niestety to nie bogaty gość. Nocują tanio i mało kupują. Cieszy ich samo bezpieczne łażenie po mieście do późna.

    To chwalenie się Chopinem raczej chcą udusić. Zeszłoroczny konkurs pokazał, że dyrekcja wstydzi się polskości. Tak że chyba z różnych źródeł różne rozkazy idz8.

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)