wrz. 242019
 

Jak wiadomo wódkę można wypędzić ze wszystkiego, spirytus drzewny znany jest zaś wszystkim i technologia jego wytwarzania nie stanowi zbyt wielkiej tajemnicy dla ludzi bystrych i żądnych sukcesów na niwie gospodarczej. Pomyślałem sobie wczoraj, że wyprodukowanie spirytusu ze zwykłego drzewa to jest pikuś. Można by pomyśleć o jakichś drzewach specjalnych. I tu przyszło mi do głowy Drzewo Wiadomości Złego i Dobrego. Potem zaś przypomniałem sobie to wszystko, co rozgrywa się teraz na naszych oczach w telewizorze. Mam wrażenie, że ktoś – w tajemnicy – ściął to Drzewo, wyprodukował zeń duże ilości spirytusu, rozcieńczył i sprzedaje na kieliszki. Wszyscy zaś, którzy się tego napiją, biegają jak szaleni, bełkocą i wydaje im się przy tym, że mówią wszystkimi językami świata. Nikt im bowiem nie powiedział, że aby posiąść wiedzę o dobru i złu, nie trzeba robić spirytusu z wiórów przerobionego drewna, ale zjeść zeń owoce. Wprowadzono tych ludzi w błąd i oni nie wiedzą teraz do kogo mają mieć pretensję. Ponieważ jednak Drzewo Wiadomości Złego i Dobrego to nie jest zwykły chabyź, coś tam jednak z tego bełkotu się do nas przebija i jakieś zarysy owej wiedzy o dobru i złu się maluje.

Kiedy byłem w Lublinie gadałem z jednym z czytelników o aktorach. Padło kilka nazwisk, w tym to jedno, najważniejsze. Nie powiem jakie. Mój rozmówca stwierdził, że pan ten był majorem SB, a ja doznałem olśnienia. Oto w środowiskach artystycznych śledzi się kapusiów, zagląda się ludziom w teczki, demaskuje się jakiegoś biednego Damięckiego, który coś tam nagadał na kolegów, a nikt się nie zainteresuje jakie stopnie służbowe mieli ludzie z samej wierchuszki, z samego świecznika aktorskiego, a pewnie nie tylko aktorskiego. Każdemu się bowiem zdaje, że światy te – świat tajniaków i świat artystów, akademików i teatru były od siebie oddzielone, a funkcjonowały w sprzężeniu wtedy tylko kiedy ci źli próbowali wykorzystać tych dobrych i dewastowali ich emocje brzydkimi prowokacjami. Tymczasem mogło być inaczej, a refleksja ta, być może błędna, utrwaliła się w mojej głowie po tym, jak wczoraj przeczytałem, że Janusz Gajos, zdawał do szkoły aktorskiej aż cztery razy, a ostatnim razem pojechał na egzamin w mundurze, wprost z jednostki wojskowej. I co? Ci okropnie groźni profesorowie z komisji, zobaczyli niewysokiego blondynka w mundurze i pomyśleli – a niech tam, niech zostanie aktorem? Ja nie odmawiam Januszowi Gajosowi talentu, chcę tylko powiedzieć, że kwestie rekrutacji do zawodu wyglądać mogły całkiem inaczej niż sądzimy. Pierwsza rola jaką pan Janusz dostał, rola która – jak słyszmy od wielu lat – stała się jego przekleństwem to Janek Kos. Główna rola w prestiżowym, propagandowym, dewastującym emocje całych pokoleń serialu, nakręconym na podstawie prozy Janusza Przymanowskiego, człowieka, który pisał w sposób nie dający czytelnikowi szansy. Próbowałem kilka razy przebrnąć przez „Pancernych” – bez rezultatu. No, a poza tym kim był Janusz Przymanowski i jakie kwestie wygłaszał, wszyscy mniej więcej wiemy. Jeśli zaś ktoś nie wie to przypomnę, są one bowiem bliskie duchem temu, co słyszymy teraz z usta panów Gajosa, Pszoniaka, Seweryna, z ust pań Jandy i Nehrebeckiej. Chodzi o to iż pan Janusz, stojąc na mównicy sejmowej, opowiadał, że Solidarność przygotowała już listy proskrypcyjne, na których zapisani są ci, co mają zawisnąć na latarniach. Na listach są także dzieci, od lat sześciu co prawda, ale jednak. Skąd pan Janusz brał te rewelacje nie wiadomo, ale dla nas istotne jest, że one żywo korespondują z tym, co dziś wypisuje gazownia, Rzeczpospolita i inne gazety, walczące o prawdę, dobro, i piękno w naszym życiu codziennym. I można rzecz jasna przyjąć, że dziedziczność tych komunikatów ma charakter osmotyczny, to znaczy, że pewne osoby, mające szczególny rys w psychice, zasysają te konstrukcje wprost z powietrza, można, ale przymusu nie ma, albowiem możliwe jest coś zupełnie innego. To mianowicie, że ci państwo zostali na okoliczność takich przemów przeszkoleni, a być może także mają za sobą także jakąś historię bojową. Jak Gustlik prawie, który ukradł czołg Niemcom i przedarł się nim do Rosjan, po to, żeby rozpocząć błyskotliwą karierę w wojsku ludowym. Trzeba postawić pytania – czy oni mają jakieś stopnie służbowe? Od kiedy są na emeryturze, ile wynosi ta emerytura i dlaczego żaden z dziennikarzy pisowskich nie zainteresował się możliwością zaistnienia takich okoliczności? A jeśli się zainteresował, to co go powstrzymało od drążenia tematu? Być może takie okoliczności po prostu nie zaistniały, a ja nie mam racji. To też możliwe. Mam jednak wątpliwości, albowiem podobieństwo retoryki współczesnych gwiazd opozycji i tego czym łomotał opinię publiczną Janusz Przymanowski, jest uderzające. No i ten mundur Gajosa, w którym zdawał on egzamin aktorski.

Jest jeszcze jedna, szalenie istotna kwestia. Sposób w jaki to środowisko postrzega siebie. Od dłuższego czasu leży koło mojego biurka wywiad z Andrzejem Żuławskim, który pożyczył mi kiedyś Tomek. Czasem do tej książki zaglądam. I przedwczoraj zajrzałem. Znalazłem tam zdanie, które cytuję z pamięci – ojciec mój – pisze Żuławski – zdawał sobie sprawę do jak czystej tradycji należał. Być może coś pomyliłem, ale chodzi o to, że Żuławski uważał ich ruch socjalistyczny, to jest coś w rodzaju ruchu apostolskiego, ale na skalę nieporównywalną. Każdy zaś, kto się w jego szeregach znajdzie, z miejsca przesuwa się poza granicę dobra i zła. I nie musi nawet pić tego spirytusu wypędzonego z wiórów. Jeśli tak rzeczywiście było, to jakim wybraństwem musieli napawać się komuniści, którzy uważali socjalistów za siłę wsteczną, hamującą postęp? Wprost nieprawdopodobnym. A co jeśli teraz wziąć pod uwagę komunistów w mundurach, wywodzących się ze środowiska o tradycji robotniczej i antykościelnej tak głębokiej, że strach, takich jak Janusz Gajos pochodzący z Dąbrowy Górniczej? Ci to już musieli zachowywać się i błyszczeć tak, jakby się w tym spirytusie wykąpali. Tak sądzę, choć mogę się mylić. Może coś innego wpływa na aktorów, że mają ten charakterystyczny zaśpiew w głosie. Tylko co to może być? Przychodzi mi na myśl tylko ten spirytus z Drzewa Wiadomości Złego i Dobrego….no chyba…? Ale to przecież niemożliwe…? Chyba, że ktoś ich oszukał i oni golą zwykłą siwuchę, wypędzoną z przydrożnych topoli ściętych jesienią i smutnych jak sam nie wiem co.

Zapraszam do księgarni www.basnjakniedzwiedz.pl do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze i na stronę www.prawygornyrog.pl

 

 

Tak się niestety składa, że dynamika rynku (a nie mówiłem, a nie mówiłem) w związku z okrągłymi rocznicami politycznych sukcesów Polski, jest tak słaba jak nigdy chyba do tej pory. Mamy wielkie plany dotyczące tłumaczeń, które od kilku lat są realizowane z budżetów, generowanych bieżącą sprzedażą. Niestety budżety te nijak nie pokryją dalszych, będących w trakcie realizacji projektów. Jeśli więc ktoś ma taki kaprys, żeby wspomóc mnie w tym dziele i nie będzie to dla niego kłopotem podaję numer konta. Ten sam co zwykle

 

47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

i pay pal [email protected]

Jestem tą koniecznością trochę skrępowany, ale ponieważ widzę, że wielu mniej ode mnie dynamicznych autorów nie ma cienia zahamowań przed urządzeniem zbiórek na wszystko, od pisania książek, do produkowania filmów włącznie, staram się odrzucić skrupuły. Jak nic się nie zbierze trudno, jakoś sobie poradzę…

  26 komentarzy do “Spirytus z Drzewa Wiadomości Złego i Dobrego”

  1. Krotka pilka do czytelnikow: swirujecie, czy przyjezdzacie na konferencje w Turznie?…

  2. z tego co ja pamiętam, z anegdot (światek uczelniany też był blisko) to opowiadano o egzaminie wstępnym Gajosa, że miał zwyczajny wygląd (dokładnie „przaśny”), dodano że „amant nie może mieć takiego profilu” itp.. No ale poradził sobie. Jest skuteczny, tyle lat w polskim  filmie z nie filmowym profilem. Gajos potrafi.

    Z biegiem lat zmieniły się kryteria i młodzieńcy o urodzie Mrożewskiego czy Fettinga mogliby nie być przyjęci do tego zawodu.

  3. Kuszenie Adma i Ewy w raju przez weza to byl pierwszy fake news w historii i pierwsza udana prowokacja gliwicka. Rzeczywistosc okazala sie bowiem diametralnie rozna od tej prezentowanej przez weza. Aktualnie 90% faktow i wydarzen, ktore nas otaczaja, to sa fake newsy i prowokacje, a  najbardziej znane z nich to fake news o uchodzcach i o tzw. ociepleniu klimatu. Celem ONZ-tu i Grety Thunberg jest uniewaznienie rzeczywistosci, ktora znamy i wykreowanie nowej. Gdyby zamarzanie wody na biegunach powodowalo zmiane poziomu morz, to sezonowo mielibysmy do czynienia z pradami morskimi powstalymi na skutek wyrownywania poziomu wody, a takiego zjawiska nie ma. Humboldt bylby zdziwiony. Przy okazji wyszlo, ze Francuzi sa najwiekszymi nieprzyjaciolmi Polakow, a Francja w calej historii byla najwiekszym wrogiem Polski. Jakim chamem trzeba byc, zeby odmawiac Polakom (i tylko Polakom) korzystania z energii z wegla, podczas gdy we Francji klimat przez wieksza czesc roku jest taki, ze panuje przyjemne cieplo! Firmy francuskie to sa zwykle oszusci, a kanalie ze srodowiska aktorskiego, rezyserzy, artysci, pisarze, politycy, Janina Ochojska i wielu innych rozpoczelo dzialalnosc od wspolpracy z Francuzami. Hipolit Korwin-Milewski prawie 150 lat temu to byl wyjatek od tej zasady.
    Przy tej ilosci fake newsow, ktore nas zalewaja nie da sie normalnie funkcjonowac, dlatego na poczatek powinnismy podpisac petycje do ministra Glinskiego, zeby „Historia antykultury” stala sie obowiazkowa lektura w polskich szkolach.

  4. Nie wierze… Dlaczego?

  5. Za mało ludzi się zgłasza. A i ja jestem trochę zmęczony. Do pisania trzeba powrócić

  6. Ja obstawiam, że majorem był Holoubek:)) Końcówka nazwiska go zdradza:)))

  7. Ciekawe, który z poniższych Tureckich z MO był ojcem pana Janusza?

    http://www.katalog.bip.ipn.gov.pl/funkcjonariusze/?sname=gajos&sletter=Ga&letter=G

    To zaczyna się układać w bardzo spójną całość, nie tylko polską ale globalną. Dzieci funkcjonariuszy służb wszelakich (same będące czasem służb tych funkcjonariuszami) zapełniają sceny teatralne, koncertowe, galerie sztuki. Równocześnie tworzona jest legenda talentu, brawury odwagi czy szczęścia. Dla naiwnych. Wystarczy zdrapać górną cienką warstwę lukru z życiorysu dowolnego aktora/piosenkarza/etc. i od razu widać, że coś jest nie tak pięknie jak miało być. Każdy Janko Muzykant ma ojca w MO.

    Inny Janusz (Panasiewicz) wprost z jednostki trafił na scenę i rzecz jasna oszałamiająca kariera od razu.

    Pop to najważniejsza ze sztuk, więc chyba jasne że tak samopas nie można tego puścić

  8. Czas wracać do raju zerwać owoc z drzewa życia i żyć na wieki.

  9. Pamietam, ze Janusz Gajos stal sie w pewnym momencie, NAGLE najwiekszym polskim aktorem. Jako widz nie przypominam sobie zadnego przelomowego wydarzenia w jego karierze, ktore by uzasadnialo taki werdykt. Obwolanie Gajosa najwiekszym aktualnym aktorem mialo miejsce stosownie kilka lat po smierci Tadeusza Lomnickiego, funkcjonariusza MO w latach 1945-46, gdzies w momencie, gdy na ekrany wchodzil obrzydliwy film o alkoholikach „Zolty szalik”. Nie wiem, czy Gajos byl albo jest alkoholikiem, ale sam film oceniam jako obrzydliwy i zachwyty nad tym filmem uwazam za nieszczere. Zreszta film ten w zamierzeniu tworcow mial byc pamfletem na Polaka – katolika. Teraz jest jeszcze gorzej, bo wg czolowych artystow Polak – katolik jest narkomanem, bije zone (o ile ja ma) itd.

    http://www.twarzewarszawy.pl/od-dziesieciu-lat-nie-pije-czyli-echa-zoltego-szalika-196

    Co do zdrapywania lukru, to „Solidarnosc” od pewnego momentu byla dokladnie tym samym zjawiskem, co wspolczesny ruch ekologiczny i w ten sposob mozna latwo, krok po kroku wytlumaczyc dzieciom, jak sie robi takie rzeczy.

    https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/greta-thunberg-i-donald-trump-w-jednym-pomieszczeniu-szczyt-klimatyczny-onz-w-nowym-jorku,971948.html#autoplay

    https://popamina.pl/2017/04/15/byk-wall-street-nieustraszona-dziewczynka/

  10. Witam Gospodarza, studentów i absolwentów

    Raczej bym stawiała na Łomnickiego(czy kogokolwiek to obchodzi?)

    Cóż, Elojowie cicho odchodzą i jest ich większość

    Jednak i u Morloków odzywa sie sumienie

    Ich high life też mija

    Dzisiaj takie sprawy sa bardziej na wierzchu

    kropla

  11. Warto w tym miejscu przypomnieć, że w 1956 r. Agencja Informacyjna Stanów Zjednoczonych (USIA) przystąpiła do realizacji programu pod hasłem „rozwój książki”. Jego celem było publikowanie tytułów „propagujących amerykański punkt widzenia” na węzłowe problemy współczesnego świata. W ramach tego programu udzielano pomocy również pisarzom emigracyjnym, wiadomo też, że uczestniczyła w nim CIA, dokonując wstępnej selekcji autorów i tytułów.

    http://www.polska1918-89.pl/pdf/jerzy-kosinski-a-tajne-sluzby,5038.pdf

    Analiza tego „amerykańskiego” punktu widzenia z pewnością wykaże, że jest on zadziwiająco zbieżny z punktem widzenia świata naszej kultury i sztuki w 1956 r. jak i dziś. Aktorzy -sbecy służyli więc władzy globalnej zarówno w czasach Bieruta jak i dziś. Nie dziwi więc histeria Sztura czy DeNiro mają tego samego pana.

  12. >zwykłą siwuchę, wypędzoną z przydrożnych topoli ściętych jesienią i smutnych jak sam nie wiem co…

    Zgodnie z łacińską nazwą topoli to byłby spiritus populus

    A na poważnie

    Topole, Topolski i Buzułuk

  13. Obraz „Topole” Jana Stanisławskiego (1860-1907) powstał ok. roku 1900, ale artysta nie raczył zdradzić gdzie. Grafika Feliksa Topolskiego (1907-1989) powstała w Buzułuku w roku 1941. Proroczy w kontekście Buzułuku wiersz Zofii Wojnarowskiej o pielgrzymach, co do słońca dojść nigdy nie mogą, został opublikowany w Krakowie w roku 1911.

  14. czyli golą metanol – i wiemy już dlaczego są ślepi

  15. „Rozwój książki”  w 1958 r. wypromował „Doktora Zhyvago”. W ujawnionych przez CIA dokumentach przyznają się, że drukowali i rozpowszechniali to dzieło na Zachodzie i w ZSSR. Szczegóły są tak nieprawdopodobne, że trudno uwierzyć, że Pasternak to naprawdę napisał (był przecież „poetą futurystycznym”). Chyba sami to napisali dlatego jest to tak sztuczne i nieudolne, złożone z jakiś łzawych klisz na temat Rosji, którą ktoś tam widział „z okien pociągi i z głowy własnej”.  Nobel był częścią promocji. A prześladowany Pasternak dożył lat 60-tych w takich ciężkich warunkach:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Pieriedie%C5%82kino

    Unifikacja umysłowa wschodu i zachodu jak widzimy dokonała się bezproblemowo, potępiwszy straszne zbrodnie stalinizmu wszyscy mogą razem stać na straży „humanizmu i demokracji”.

  16. Nie wiem czy gospodarz pozwala wrzucać tu takie linki – jeśli nie – nie powtórzy się.

    Legendowanie bohaterów.

    https://imgur.com/a/xHqkckG

  17. Tak, cały ten rock and roll to impreza z okazji święta wojska polskiego ludowego

  18. Elojowie byli zjadani, trzeba o tym pamiętać

  19. Ja cię nie mogę, nawet Fibak się załapał

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.