Dawno, dawno temu oglądałem program, w którym panowie Olbrychski i Fronczewski opowiadali o tym, jak zaangażowano ich do ról Otella i Jagona w sztuce Szekspira. Pociągnęli losy i wyszło, że Olbrychski – rudy i piegowaty – zagra Maura, a Fronczewski jego podwładnego, który knuje. I można by użyć w tym miejscu różnych metafor, ale Piotr Fronczewski, człowiek przecież inteligentny i kojarzący różne sprawy, rzekł na wizji, że on chciał tę postać uczynić snopem ciemnego światła. No więc nie ma ciemnego światła. Światło może być tylko jasne. I to są właśnie te pułapki, czekające na autorów, ale także na aktorów. Po jakości metafor zaś poznajemy czy autor jest grafomanem i sensatem, czy potrafi pisać naprawdę. Aktorom, szczególnie takim jak Piotr Fronczewski, wybaczamy te lapsusy.
Na początku drugiego rozdziału książki Rozmowy rzymskie. Pytania na czas niepokoju, Radosław Sikorski opisuje bazylikę św. Pawła za murami. I wstawia do tego opisu takie oto zdanie:
Alabastrowe okna dające piękny półmrok, prostota stylu i klasycyzm wnętrz.
Okna nie dają półmroku. Dają światło. Ono może być blade, różane, przyćmione, złote, nawet wibrujące, jeśli autor tak zechce, ale nie może być półmrokiem. Bo światło w ciemności świeci…itp, itd. Bazylika zaś zbudowana pod koniec IV wieku po Chrystusie w żaden sposób nie może uwodzić klasycyzmem wnętrz. Jest to budowla – dziś zrekonstruowana – charakterystyczna dla późnego antyku i wczesnego chrześcijaństwa. Ten zaś moment dziejowy nie ma nic wspólnego z klasycyzmem. Choćby nie wiem jak interpretować to słowo.
Ktoś powie, że to głupstwo. Nie. Nie jest to głupstwo, dlatego, że autor pisze dla czytelnika i za każdym słowem i każdą metaforą kryją się jego intencje. Te zaś, w przeciwieństwie do światła, mogą być mroczne, półmroczne, świetliste, podejrzane czy jakie tam chcecie. Jedno jest zawsze pewne – na 100 procent istnieją. Autorzy bowiem nie piszą bez intencji wobec czytelnika, warto to sobie zapamiętać, bo ta wiedza przydaje się przy ocenie tekstów.
No dobrze, ale co tam jest napisane w tym drugim rozdziale? Po wstępnych rozważaniach dotyczących ustroju Rzymu okresu późnej republiki i wczesnego cesarstwa, Radosław Sikorski wylicza osiągnięcia namiestniczej władzy Heroda Wielkiego i rozczula się nad Piłatem z Pontu.
Wojciech Giertych zaś dodaje – i to jest informacja cenna – że Piłat i jego żona są uznawani za świętych w kościele koptyjskim, w Etiopii. Przyznam, że nie wiedziałem. Są tymi świętymi, bo chcieli uratować Jezusa przed ostatecznym wyrokiem.
Radosław Sikorski pisze o nim tak: Piłat przedstawiony w Ewangeliach sprawia wrażenie człowieka sprawnie poruszającego się w lokalnych zawiłościach. Jest niczym cyniczny biurokrata.
Wcześniej zaś pisał o Piłacie tak:
Starał się ocalić biednego dysydenta, którego establishment żydowski uznał za konkurencję. Naturalnie do granicy ryzyka swojego stanowiska.
Jakież intencje mogą się kryć za takimi słowami ministra Sikorskiego? Zacznijmy od tego, że interpretuje on pismo poprzez książkę Bułhakowa Mistrz i Małgorzata. Potem oświetla cytaty z Ewangelii sodowym blaskiem lampy ulicznej, całkowicie współczesnej i przekonany jest, że odkrywa prawdę. No nie, wydobywa tylko, poprzez to sodowe światło, upiorne zupełnie cienie i patrząc na nie tworzy nową zupełnie historię Jezusa i jego otoczenia. Inni też tak czynili przed nim, choćby wspomniany Bułhakow, ale jego intencji dokładnie dziś odczytać nie możemy, albowiem zmarł przed ostateczną redakcją książki.
Radosław Sikorski zaś żyje i pisze tak:
Apostołowie liczyli na wyzwolenie polityczne. Po zmartwychwstaniu w drodze do Emaus zastanawiali się, kiedy ono nastąpi. Wyraźnie widać, że mimo obecności przy Chrystusie nie pojmowali religijnego sensu Jego mesjaństwa.
To może zacytujmy cały fragment:
Uczniowie z Emaus
13 Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. 14 Rozmawiali oni ze sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. 15 Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. 16 Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali. 17 On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie ze sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. 18 A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało». 19 Zapytał ich: «Cóż takiego?» Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; 20 jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. 21 A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. 22 Nadto, jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, 23 a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. 24 Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli».
25 Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! 26 Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» 27 I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.
28 Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. 29 Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać wraz z nimi. 30 Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. 31 Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. 32 I mówili między sobą: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»
33 W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, 34 którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». 35 Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba.
No i rzeczywiście, można w taki sposób interpretować tę scenę, ale przecież widzimy, że w historii tej nie występują apostołowie, albowiem: W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych.
Jedenastu, czyli wszystkich z wyjątkiem Judasza, który wisiał już wtedy na gałęzi.
Znamy też tylko imię jednego z tych zmierzających do Emaus – Kleofas. Niech więc, bardzo proszę, ktoś bieglejszy ode mnie wyjaśni czy był to ten sam Kleofas, który znalazł się z kobietami u grobu, czy jakiś inny? Interpretacje ministra są bowiem bardzo swobodne, a to z kolei demaskuje jego intencje. Mam wrażenie, być może mylne, że z każdego politycznego intryganta chce on czynić Piłata, który wszak jest świętym kościoła koptyjskiego. Z każdego zaś dysydenta – polskiego, rosyjskiego, ukraińskiego – uczynić chce Jezusa.
Pisze nam też pan minister, że sama charyzma to za mało, by dokonać przewrotu. Potrzebni są jeszcze oddani współpracownicy.
I tu przychodzi ministrowi w sukurs teolog domu papieskiego:
Apostołowie za jego życia jakoś szczególnie się nie wykazali, przeciwnie – zaparli się go i zdradzili. W większości byli rybakami i prostymi rzemieślnikami, Mateusz był celnikiem, a Paweł…
…Nadgorliwcem tropiącym przestępstwa – dodaje Radosław Sikorski.
Czy tylko ja mam takie wrażenie, czy Wojciech Giertych znów lekceważy działanie Ducha Świętego? Apostołowie się nie wykazali? Można na wiele sposobów opisywać historię zaparcia się św. Piotra, a także czynić to z różnymi bardzo intencjami, trzeba jednak pamiętać, że jest ona częścią bożego planu zbawienia, a nie historią faceta, który trzęsie się ze strachu, bo jego polityczne rachuby obracają się w niwecz. Wahania zaś i lęki apostołów nie wynikają z ich niskiego pochodzenia – tu intencja Wojciecha Giertycha jest aż nadto czytelna – ale z tego, że są tacy sami, jak wszyscy ludzie. Duch Święty zaś zesłany został na nich później i to on umocnił ich w wierze.
Mamy więc książkę ministra, który pewnie pomodliłby się do Piłata, politycznego intryganta i cwaniaka, jak sam go sobie wyobraża. A także duchownego, który jest przekonany, że lepsze pochodzenie gwarantuje moralną wyższość i determinuje wybory. No nie, bo cóż by zrobił sam Wojciech Giertych na miejscu św. Piotra? Poszedł by negocjować wysokość stawki, za jaką Piłat gotów byłby uwolnić Jezusa? I co potem? Żyliby długo i szczęśliwie przemierzając prokuratorię Judei? Taką postawę można chyba nazwać pokusą? No i kwestionowaniem sensu „mesjaństwa” jak pisze Radosław Sikorski. Takie słowo rzeczywiście istnieje, ale we współczesnym języku brzmi nieco knajacko. Takie mam wrażenie.
Nieco później, w reakcji na słowa Radosława Sikorskiego, który wyraża się sceptycznie o religijności Polaków i ich znajomości dogmatów, prawd i Pisma, Wojciech Giertych jakby się mitygował. Pisze bowiem tak:
Nie należy wypytywać prostych ludzi o dogmaty i ustępy z Pisma Świętego. Ludzie mogą mieć bardzo ubogą formalną znajomość prawd wiary, a przy tym autentycznie żyć wiarą i opierać życie na Bogu.
Przyznam, że odetchnąłem. Nie na długo jednak, bo w następnym zdaniu Wojciech Giertych zawarł myśl dość podstępną:
Ktoś inny może mieć wielką wiedzę, erudycję religijną, znać dogmaty i Pismo Święte, ale w gruncie rzeczy nie wierzyć. Co więcej, mogą to być nawet ksiądz czy profesor teologii.
Robi się naprawdę ciekawie, bo Radosław Sikorski proponuje, by oceniać wiernych na podstawie znajomości dogmatów i treści Pisma, a Wojciech Giertych proponuje, by zrobić całkiem na odwrót – nie oceniać maluczkich, a skoncentrować się na tych, którzy powinni znać Biblię i całą naukę Kościoła. Tylko jak ocenić ich wiarę? Po czym? Są jakieś wewnętrzne procedury? I kto ma to czynić, a także w jakim celu? Bo, że o taką ocenę chodzi nie można mieć wątpliwości. Przez cały pierwszy rozdział bowiem obaj interlokutorzy znęcali się nad ludową pobożnością wynikającą z nieuctwa. Teraz zaś zabierają się za kościelnych erudytów, którzy – być może – wierzą w niewłaściwy sposób.
Jutro kolejny odcinek. Będzie o pornografii, zachęcam do przeczytania. A dziś zostawiam Wam takie oto książki.
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/zyl-krolem-umarl-czlowiekiem/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/zycie-codzienne-na-dworze-wettynow/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kamieniec-podolski-poddana-wielkosc-rzeczpospolitej/