lip 012026
 

Pamiętam, jak przed laty poseł Gabriel Janowski wszedł na trybunę sejmową i powiedział, że w Polsce trzeba odbudować małe miasteczka, które tak bardzo ucierpiały po Potopie Szwedzkim. Sala ryknęła śmiechem, wszyscy uznali że Janowskiemu znowu odwala, a media rozpoczęły lincz. Bo jaki tam panie znowu Potop Szwedzki…Było to w czasach, kiedy nie byliśmy jeszcze w UE, w Polsce nie było chyba ani kilometra autostrady, a może tylko tych kilka między Wrześnią a Poznaniem. Nikt nie prowadził takich dyskusji, jakie wiedziemy dzisiaj, no i dostęp do Internetu nie był powszechny. Gabriel Janowski był więc na przegranej pozycji. Dziś gdyby coś takiego powiedział, nikt by tego nawet nie zauważył, a wielu odniosłoby się do jego słów z pełnym zrozumieniem. Skąd to przypuszczenie? Oto fragment wypowiedzi Radosława Sikorskiego pochodzący z książki Rozmowy rzymskie. Pytania na czas niepokoju:

 

U nas natomiast mało uczy się historii postrzymskiej, a życie postrzymskie w południowej Galii i wzdłuż Renu trwało. Może zredukowane, ale zostawiło ślady choćby w układzie urbanistycznym. Rzymskie drogi, choć zniszczone, przetrwały. Tego w Polsce nie było.

Później w polskiej świadomości pojawiła się I wojna światowa. Mamy do niej stosunek nawet pozytywny, bo dała nam wolność, gdy tymczasem Zachód postrzega ją jako samobójstwo Europy.

Gdyby w latach 90-tych Radosław Sikorski wygłosił coś podobnego publicznie, zostałby przez ówczesną prasę zniszczony. Teraz zaś nic się nie dzieje i może on spokojnie, wraz z Wojciechem Giertychem, podpisywać wspólną ich książkę, w krakowskiej księgarni wydawnictwa Znak.

No, ale wróćmy do tego życia postrzymskiego, po którym nastąpiło wielkie, gigantyczne NIC, a następnie pojawiła się I wojna światowa i to jedynie w polskiej świadomości.

Otóż życie postrzymskie, o czym nasz dobry minister może nie wiedzieć, to życie Kościoła. Oczywiście intensyfikowało się ono różnie, w różnych rejonach, ale na pewno jego puls był wyczuwalny w miastach i osadach wzdłuż Renu. Trochę inaczej było na południu Galii, albowiem tam świat chrześcijański przenikał się ze światem Radanitów. O czym Radosław Sikorski na pewno wie. W jego ulubionym zaś wieku XIII, do którego obaj interlokutorzy stale wracają, w mieście Narbonne, czyli w jak najbardziej postrzymskiej Narbonie, stało sobie pięć synagog. O czym ładnie pisze prof. Heinrich Graetz udowadniając wyższość życia żydowskiego nad postrzymskim czyli kościelnym.

Wojciech Giertych zaś mówi tak:

Dopiero w XIII wieku Święty Dominik posłał braci do miast uniwersyteckich, takich jak Oksford, Kraków, Bolonia, Paryż, Madryt. I tak narodziła się struktura ogólnoeuropejska.

Na co odpowiada Radosław Sikorski:

A w tym czasie w Polsce…puszcza.

I tak narodziła się struktura europejska? A te uniwersytety, które wszak były instytucjami kościelnymi, nie stanowiły europejskiej struktury? A jaką? To by mnie zaciekawiło, i o to przede wszystkim chciałbym zapytać Wojciecha Giertycha. No, ale on ze mną rozmawiał nie będzie, to jasne. Radosław Sikorski zaś zainteresowany jest wyłącznie potwierdzaniem swoich fiksacji przez osobę wyższym niż jego własny autorytecie.

Jeśli istniały uniwersytety, to była struktura. Posłanie Dominika zaś do miast uniwersyteckich wynikało zaś z tego, że ktoś te uniwersytety zaczynał niepostrzeżenie przejmować. I także dlatego, by proces ten zatrzymać św. Dominik posłał braci do miast. Struktura europejska istniała przed XIII wiekiem jak najbardziej. Odbyły się dwie krucjaty, założono europejską kolonię na Bliskim Wschodzie, czyli Królestwo Jerozolimy, działał Piotr Abelard, którego jakoś, zajęci udowadnianiem własnych tez, obaj rozmówcy jakoś pominęli. To jest silnie zaskakujące, przyznam.

A co do puszczy…Radosław Sikorski powinien wreszcie odwiedzić muzeum Polin, tam mu powiedzą, że Żydzi przybyli do Polski znacznie, znacznie wcześniej niż dominikanie, zastali tu puszczę, ale ją wycieli i zaczęli kraj cywilizować. Nie można się więc za bardzo zapędzać w tych przemyśleniach, bo istnieje sporo kontrpropozycji, nawet całkiem atrakcyjnych, jeśli patrzeć na nie z pewnego punktu widzenia.

Podsumujmy więc – opierając się na autorytecie muzeum Polin i wypowiedziach Wojciecha Giertycha, sprawy miały się tak – struktura europejska istniała, miała ona nawet dwoisty charakter, bo te synagogi w Narbonie, były wszak murowane, czyli inwestycja ta miała silne, materialne fundamenty. W rejonach, które wskazał Radosław Sikorski powstawały miasta podwójne i wielokrotne, w których jednym centrum było opactwo, albo katedra, a drugim ratusz. Ta dwoistość skądś się brała, prawda? Takie miasta powstawały również na Śląsku, również przed XIII wiekiem. Istniały uniwersytety, powstałe przy miejskich kościołach katedralnych. Tak więc to nie zakony dały początek strukturze cywilizacyjnej Kościoła, czyli wspomnianej tu wczoraj christianitas, Ta wyrosła bowiem wprost z owego postrzymskiego życia, które – o czym z niezrozumiałych powodów obaj panowie nie mówią – splatało się z życiem żydowskim, a także muzułmańskim.

No, a potem przyszła I wojna światowa…

Żartuję oczywiście, ale tylko trochę, bo żaden z rozmówców nie zamierza – jak się okazuje w dalszej części tekstu, ani na moment spuścić z tonu.

Tak oto mówi Wojciech Giertych:

W kształtowaniu się imaginarium polskiego Kościoła (chyba jednak należałoby mówić Kościoła w Polsce, dopisek mój) w XVI wieku brali udział prawosławni i protestanci prowadząc debaty teologiczne. Jednak to doświadczenie i ówczesna demokracja także poszły, niestety w zapomnienie. Z kolei później, w czasach saskich, nastąpił rozkwit instytucji kościelnych, parafii, klasztorów, sanktuariów i pobożności ludowej przy równoczesnym zaniku myślenia i szkolnictwa.

Czyli klasztory dominikańskie to dobrze, a inne klasztory to źle? Ja ten fragment przeczytałem kilkanaście razy, albowiem nie mogłem uwierzyć, że słowa te wyszły z ust teologa domu papieskiego. Jeśli ojciec Giertych ma czas, polecam mu tę oto publikację. Ma ona swoje lata i wiele można by do niej dopisać komentarzy, ale w najważniejszych zarysach wskazuje ona jak wyglądało owo życie intelektualne na terenach Polski w XVI wieku. Polecam Ojcu Giertychowi także książkę o Piotrze Skardze, do którego – co wynika z dalszych fragmentów  tekstu – Wojciech Giertych nie pała specjalną sympatią. No, ale człowiek nie po to zostaje zakonnikiem – mam wrażenie – żeby się nurzać w sympatii i empatii.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/anglikanizm-i-prawoslawie-grecko-slowianskie/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/piotr-skarga-w-dziejach-i-literaturze-unii-brzeskiej/

 

Po przeczytaniu tych dwóch publikacji dowie się Wojciech Giertych, że prawosławie, podporządkowane Turkom po roku 1453, nie mogło prowadzić żadnych debat z katolikami i protestantami, albowiem stało się, w XVI wieku zakładnikiem kościoła anglikańskiego. Co w swoich rozmowach obaj panowie omijają. Prawosławni, w większości plebeje, kierowani przez ruskich i litewskich magnatów przyłączali się masowo i przeważnie pod przymusem swoich panów, do jednej z destynacji protestanckich. Stawali się luteranami, kalwinami, albo arianami. Nie mając pojęcia w czym uczestniczą. Dopiero później, po pojawieniu się jezuitów, rozpoczęły się debaty religijne, w których ci świeżo całkiem zorientowani na nowinki religijne magnaci, wychowani przez protestanckie uniwersytety zachodu, ulegali argumentom czarnych braci reprezentujących papieża i przechodzili na wiarę rzymską. Chłopi zaś wracali do prawosławia. Nie miało to nic wspólnego z demokracją. Prawosławie zaś włączyło się do tych debat w momencie, kiedy swoją kartę na stole środkowo-europejskim położył kościół anglikański. I głos prawosławia w tej debacie nie był głosem ludzkim, ale głosem kozackich samopałów. Unia Brzeska zaś przeszkadzała zaś przede wszystkim podjętej próbie podporządkowania prawosławia anglikanom.

No, ale Radosław Sikorski i Wojciech Giertych piszą o tym tak:

R.S:

Już za Zygmunta III nastała kontrreformacja, do której doprowadził Kościół…

 

WG:

Czy Kościół sam do tego doprowadził, czy był to również wpływ turański ze Wschodu…Kontrreformacja dała radę skatolicyzować szlachtę kresową, która stała się Polakami i katolikami, a chłopi pozostali przy obrządku wschodnim. Unia Brzeska właściwie podtrzymała trwanie obrządku wschodniego. A protestanci zniknęli.

Nie wiadomo co napisać na takie dictum. Czyli obrządek wschodni to według teologa domu papieskiego wpływ turański na Kościół, który nie potrafił skatolicyzować prawosławnych chłopów? A w jakich tekstach potwierdzone są te tezy? Kontrreformacja to zło, do którego doprowadził Kościół? A co ze sztuką barokową, która wtedy rozkwitała? Nie podoba się ona obydwu rozmówcom?

No, ale mniejsza, idźmy dalej. Demokracja poszła w zapomnienie, ale za to za czasów saskich nastąpił rozwój pobożności ludowej. Trudno sobie wyobrazić królów mniej ludowych niż obaj Sasi. No, ale pomińmy także i to. Dlaczego Wojciech Giertych stawia przeciwko sobie demokrację, którą rozumie swoiście, i ludową pobożność oraz sanktuaria? Myślę, że ta wyimaginowana demokracja odpowiada bardziej jego duchowości, ukształtowanej przecież w Londynie. I choć przekonuje nas Wojciech Giertych, że żył życiem polskim, my czytając jego wynurzenia mamy wrażenie, że jednak nie, że było inaczej i Wojciech Giertych żył przede wszystkim życiem brytyjskim, a potem zaś życiem peerelowskim. Ono zaś wielu ludziom łatwo myli się z życiem polskim.

Wróćmy do czasów saskich kiedy to nastąpił zanik myślenia i szkolnictwa. Stanisław Konarski, założyciel Collegium Nobilium, powinien być chyba jednym z ulubionych bohaterów Wojciecha Giertycha, a z jakichś powodów nie jest. Żył i tworzył w czasach jak najbardziej saskich. Krzewił myślenie w duchu bliskim ideałom Wojciecha Giertycha i Radosława Sikorskiego, a także zwalczał jezuitów. Dlaczego więc całą jego działalność teolog domu papieskiego kwituje słowami – zanik myślenia i szkolnictwa? Bo rozumiem, że można nie lubić jezuitów i ich szkół, które istniały w każdym większym mieście w czasach saskich, ale dlaczego wrzucać do jednego worka z nimi ojców pijarów?

Nasuwa mi się jedna odpowiedź – bo wszystko to są przedstawiciele porządków i obrządków niższych wobec mitycznej demokracji, w którą wierzy Wojciech Giertych. Ta zaś wyraża się zawsze w debacie, a nie w posłusznym zasłuchaniu w słowa duchownego w czarnym habicie. Debata zaś to taki mechanizm, w którym nie sposób zweryfikować argumentów w czasie rzeczywistym. Każdy więc może pleść co mu tam się zdaje, opierając się na przyniesionych ze sobą lub zasugerowanych jedynie charyzmatach.

Może na koniec jeszcze zacytuję jeden fragment, który w mojej ocenie ma wszelkie cechy gonitwy myśli…nawet ja nie potrafię za tym nadążyć:

Mówi Wojciech Giertych tak:

W rezultacie dzisiaj w myśleniu polskiego Kościoła bardzo silna jest tradycja sielsko-wiejska: lokalne sanktuaria, pobożność wywodząca się z okresu posttrydenckiego. Polska inteligencja katolicka w XX wieku spoglądała na Francję. A brakowało znajomości tego, co się dzieje w Stanach. Tam kościół katolicki jest w rozkwicie. W Polsce zaś funkcjonuje myślenie: trzeba trwać przy tym co zawsze było.

Nie wiem czy Wojciech Giertych zarejestrował w swoim przenikliwym umyśle takie wydarzenie, jak Sobór Watykański II? Mam wrażenie, że nie. Mam też wrażenie, że polska inteligencja katolicka nie spoglądała w XX wieku ani na Francję, ani na Nowy Jork, a to z tej prostej przyczyny, że w zasadzie nie istniała, a jeśli istniała to była niewidoczna. XX wiek, to czas przed I wojną światową – samobójstwem Europy – czas po niej – to rządy socjalistów i masonów, kiedy to katolicy skupiali się w organizacjach, które Wojciech Giertych nazwałby pewnie, inspirowany przez swojego rozmówcę, za faszystowskie. Potem zaś była komuna. I wtedy tak, to co powstało w komunie i zyskało miano inteligencji katolickiej, mogło się jakoś tam rozglądać i nie patrzeć w kierunku Rzymu, jak przystało katolikom, ale gdzie indziej. Nie na Paryż jednak, w mojej skromnej ocenie, a na Moskwę. I na tym dziś skończę.

Zostawiam Wam kilka nowych książek:

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kleck-5-viii-1506-uwertura-do-walki-z-forpoczta-wojujacego-islamu/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/stale-obawiam-sie-jakiejs-katastrofy-korespondencja-stanislawa-augusta-z-marcellem-bacciarellim/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/da-vinci-wizjoner-geniusz-tajemnica/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/wladyslawa-poplawskiego-mikolaja-kortta-tertuljana-modrzejewskiego-dziennik-z-wloczegi-po-kraju-bialostockie-i-nowogrodzkie-1935-rok/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/izabela-opowiesc-o-niezlomnej-ksieznej/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/wojsko-w-miasteczku-na-przykladzie-kocka-w-latach-1817-1830/

Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

  11 komentarzy do “Turańskie wpływy kontrreformacji wywołały zanik myślenia i szkolnictwa”

  1. Od bardzo dawna obserwuję taką oto reakcję ludzi słyszących coś spoza ich obszaru wiedzy. W 90 procentach wiedzy zadziwiająco ubogiej, biorąc pod uwagę że wielu z nich ma maturę, czyli pełny cykl lekcji historii. Tej PRL, ale jednak iluś tam dat i nazwisk trzeba było się nauczyć.

    I to są rzeczy kompletnie zapomniane.

    Osoba taka zderza się nagle z informacjami, poddanymi w obcym im ( np. z SN ), i uruchamia się w nich reakcja obronna. Obawa przed wyjściem na głupiego. Słysząc coś w znanym formacie, nawet nowe wiadomości, niektórzy słuchacze są skłonni posłuchać. A nawet dodać coś od siebie, nie na temat najczęściej, chcąc pokazać że też coś wiedzą.

    To jest mechanizm nie do pokonania. Funkcjonuje w tych masach co siłą oderwane od pługa doznały zderzenia z kagankiem oświaty.

    Więc skąd mamy mieć elity.

    Nasyłając nam krętaczy, nie ważne czy znających prawdziwe fakty, czy wyuczonych jak papugi, ale występujących w obcych interesach.

  2. * w obcym im formacie

  3. Nawiasem, czy ktoś zauważył, że na ostatnim konsystorzu kardynał Ryś wygłaszał wstępną obszerną naukę. Oraz siedział w prezydium. Konsystorz był zamknięty, więc nie za dużo wiemy, ale papież wystąpił delikatnie ale wyraźnie przeciwko niemieckim biskupom reformatorom. Bez nazwisk ale jednoznacznie.

    Tyle że jeśli Amerykanin pokłada nadzieję w tym polskim kardynale, to nie wiem..

    Niestety Amerykanie potrafili uznać mnie za kłamcę, gdy mówiłam że np Kraków ma tysiąc lat :(.

  4. Zderzenie z kagankiem oświaty…dobre 🙂

  5. Oni nie przeszli nawet takiego kursu historii, jak był w PRL

  6. Ach ci straszni turańscy jezuici. Piętnowali np.: obyczaje prawosławnych w sprawie kradzieży. Ukradłeś … wyspowiadaj się 7 razy u 7 popów i koniec. Nie musisz oddawać ani w inny sposób zadośćuczynić.

  7. Poważne uderzenie w głowę skutkuje poważnymi obrażeniami mózgu. Łączenie z niedowładem.

    Hasło myślenie nie boli, jest błędne. Zależy kogo.

  8. ” Najwyżej was Bóg wyniesie gdy dacie światu wielkiego papieża”,to chyba wielu kojarzy gdzie to było przepowiedziane. Na a teraz trzeba zagadać sprawę,nie było papieża z Polski,to się nam przewidziało,to co głosił było nieważne. Polacy,drzyjcie te koty zawiści ,patrzajcie na marionetki medialne jak się produkują dla was, kiepską polszczyzną bo taka tera obowiązuje,w książce,w szkole i na ambonie.

  9. W ciekawym momencie jesteśmy. Bractwo wyswięcilo biskupów wbrew wyraźniej woli papieża.

    Papież ma gruntowne wykształcenie, w tym tytuł magistra ze specjalizacją : misje międzykulturowe.

    A wcześniej bakalaureat z matematyki i filozofii. I później prawo kanoniczne.

    Z perspektywy Krakowa jest ciekawie – trwają te diecezjalne dyskusje o synodalnosci. Rozpoczął je wykład niemieckiego kardynała forsującego za czasów Franciszka ten temat. Teraz na konsystorzu Leon bardzo grzecznie powiedział że to błąd. I jednocześnie kardynał Ryś u boku papieża. Myślę że to sugestia żeby wybrał.

  10. W słynnym wywiadzie u Rymanowskiego kardynał powiedział, że bliżej mu do św Augustyna niż do tomizmu. Bo Augustyn rozumie półcienie, jakoś trochę inaczej to nazwał. Myślę że tu spotykają się z Prewostem i jego rozumieniem misji międzykulturowej.

  11. https://youtu.be/UfZbTlhgcIs?si=eI93GJLS7_9FlpJe

    Jak on wygląda? Koszula jak z kosza na pranie wyjęta. I ten krawat.

    To jest minister spraw zagranicznych, w Anglii nas reprezentuje?

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)