Wojciech Giertych i Radosław Sikorski, prowadząc swoje Rozmowy rzymskie, cały czas podkreślają, jak bardzo ich własne perspektywa różni się od polskiej perspektywy, którą utożsamiają nie tylko z optyką ludu w Polsce, ale przede wszystkim ze sposobem postrzegania ważnych kwestii przez episkopat. Ta pierwsza jest szeroka, przestrzenna, panoramiczna, a ta druga wąska i ograniczona. I trudno się z nimi nie zgodzić. Mówią bowiem o rzeczach, które nikomu chyba w Polsce nie były dostępne. A na pewno nie są dziś do końca zrozumiałe.
Wojciech Giertych:
Urodziłem się w Londynie w 1951 roku. Przed wojną mój ojciec był działaczem Stronnictwa Narodowego. Pisał książki i angażował się w politykę. W czasie wojny przebywał w obozach jenieckich. Mam aż do powstania (pisanego małą literą – dopisek mój) mieszkała w Warszawie sama z czwórką dzieci. Po wojnie ojciec wrócił pod obcym nazwiskiem, jako reprezentant rządu londyńskiego. Miał pewne kontakty z podziemiem, ale nigdy potem o nich nie mówił. Wywiózł mamę i rodzeństwo do Anglii i tam się osiedlił. Do Polski już nie wrócił.
Nie wiem, jak można było po wojnie wrócić do Polski, z Londynu, na polskim paszporcie, pod fałszywym nazwiskiem i wywieźć stąd, ze zrujnowanej Warszawy, pięć w sumie osób, w tym czworo małoletnich. Mógł to zrobić tylko ktoś reprezentujący wyższy niż krajowy porządek. Przypomnę bowiem, że nawet pan Mikołajczyk musiał uciekać z kraju, bo groziło mu aresztowanie. Cały zachód Polski i Niemcy wschodnie zawalone były sowieckim wojskiem. Przejeżdżały przez to jedynie pociągi z repatriantami regularnie przeczesywane przez NKWD. No, ale może nasza zawężona perspektywa podsuwa nam takie wizje, a w rzeczywistości było inaczej. Nie wiem. Nie wiem też co mogłoby mieć w tej kwestii – wywiezienia rodziny z Polski – do powiedzenia lub zrobienia – podziemie.
Skąd wiemy, że Jędrzej Giertych nie miał paszportu brytyjskiego? Bo jego syn Wojciech o tym pisze. Nigdy go nie przyjął, posługiwał się dokumentami wydanymi przez rząd londyński i travel document służącym do podróżowania. Nie chciał – jak pisze teolog domu papieskiego – składać przysięgi na wierność królowej. Chyba koronie? Bo po wojnie w Wielkiej Brytanii panował jeszcze król
Losy dwóch braci Giertychów są szczególne i wskazują na ułomność naszego postrzegania świata. Jeden studiuje na Oksfordzie, a potem robi doktorat w Kanadzie, następnie zaś przyjeżdża do Polski – bo trudno uznać za wiążącą formułę – wraca do Polski. Osiada w Kórniku pod Poznaniem i zostaje specjalistą od genetyki leśnej.
Wojciech Giertych zaś przyjechał do Polski we wrześniu 1970 roku, w końcu dekady Gomułki i rozpoczął studia. Był obywatelem brytyjskim, miał brytyjski paszport i z tym paszportem jeździł po całej Polsce. Tak o tym pisze: …warunki w akademiku były ciężkie, ale jak człowiek jest młody to wszystko znosi. Jeździłem w Bieszczady, na Podlasie, do Szczecina, poznawałem Polskę.
I dalej: Kiedy skończyłem studia wystarałem się o uznanie mnie za obywatela polskiego. Nie przyjąłem obywatelstwa polskiego, tylko starałem się o poświadczenie faktu, że jestem Polakiem.
Tu musimy się zatrzymać, bo informacja ta wskazuje nam chyba coś, czego wcześniej nie zauważyliśmy. Oto Rozmowy rzymskie prowadzą ze sobą dwaj obywatele brytyjscy, którzy są co prawda Polakami, ale mają, a na pewno mieli przez długi czas brytyjskie paszporty. Zastanówmy się więc jak oni, z wyżyn swojego porządku, patrzeć mogą na nas, którzy w roku 1970 i później nie myśleliśmy o tym, by wyjechać na Podlasie czy do Szczecina, ale do Londynu właśnie. I jak bardzo było to dla nas niedostępne.
Potem pisze nam Wojciech Giertych tak:
W dniu, w którym otrzymałem dokument poświadczający, że jestem Polakiem, wstąpiłem do klasztoru. Ciekawe dlaczego dopiero wtedy? Ja tego nie odgadnę z pewnością, ale może Wam się uda.
Studia teologiczne Wojciech Giertych odbył w Krakowie. Potem został wysłany do Angelicum w Rzymie. Wrócił stamtąd do Polski, po obronie rozprawy doktorskiej. O tym czy napotkał na swojej drodze Karola Wojtyłę, dowiemy się z jednego z kolejnych rozdziałów.
Kiedy przyszły teolog domu papieskiego znalazł się w Polsce wyznaczono mu bardzo odpowiedzialną misję. Tak o tym pisze:
Generał zakonu, którym był wtedy Anglik mianował mnie socjuszem, czyli członkiem Rady Generalnej zakonu.
W tym miejscu zatrzymajmy się na chwilę, przestańmy śledzić tekst i przyjrzyjmy się ojcu generałowi Tymoteuszowi Radcliffowi. Bo chyba o niego chodzi. Nie ma bowiem innych Anglików wśród generałów zakonu Dominikanów.
Wiki pisze, że zanim został generałem był dyrektorem Instytutu Las Casas (tak mi to tłumaczy automat) gdzie promował sprawiedliwość społeczną i prawa człowieka. Kiedy klikniemy w ten instytut pokaże się nam coś takiego
https://en.wikipedia.org/wiki/Blackfriars_Hall#Overview
Jest to niewielkie i gościnne środowisko sprzyjające spotkaniom intelektualnym – tako rzecze wiki. Ja zaś dodam od siebie, że pewnie także pełne empatii i wzajemnego zrozumienia.
Ojciec Radcliff pochodzi z rodziny wojskowej. Jego tata był podpułkownikiem, a mama córką sławnego generała z I wojny światowej. I mogę się założyć, że zarówno on sam, jak i wszyscy jego przodkowie bez żadnych oporów złożyli przysięgę na wierność koronie. W wiki znajdujemy też cytat z jednej z publikacji ojca Radcliffa. Oto on:
Kościół katolicki nie sprzeciwia się małżeństwom homoseksualnym. Uważa je za niemożliwe… Małżeństwo opiera się na chwalebnym fakcie odmienności płciowej i jej potencjalnej płodności. Bez tego nie byłoby życia na tej planecie, ewolucji, istot ludzkich ani przyszłości. Małżeństwo przybiera najróżniejsze formy, od sojuszu klanów, przez wymianę panien młodych, po współczesną miłość romantyczną. Zrozumieliśmy, że oznacza ono równą miłość i godność mężczyzny i kobiety. Jednak wszędzie i zawsze pozostaje ono oparte na jedności w odmienności mężczyzny i kobiety. Poprzez ceremonie i sakramenty nadawane jest temu głębsze znaczenie, które dla chrześcijan obejmuje zjednoczenie Boga i ludzkości w Chrystusie.
I teraz dopiero przypominamy sobie, że jest to ten sam ojciec, o którym Wojciech Giertych mówił wcześniej – ten, dla którego papież Franciszek udzielił dyspensy od wymogu, że wszyscy kardynałowie muszą być biskupami.
My, ludzie niskich horyzontów, nie pojmujemy znaczenia takich spraw. Nie rozumiemy też jak to mogło się stać, ze w czasie kiedy generałem był ktoś taki jak ojciec Radcliff doszło w zakonie dominikanów do tak strasznej degrengolady, którą możemy obserwować do dzisiaj.
Teraz przejdźmy płynnie do tego, co w Rozmowach rzymskich mówi Wojciech Giertych, a co dotyczy polskiego episkopatu i polskiego państwa:
…Chodzi o odróżnienie chrześcijaństwa jako wiary, od christianitas, czyli porządku społecznego wytworzonego kulturowo pod wpływem tej wiary. Nie można go mylić z tajemnicą Kościoła, czyli tajemnicą łaski i obcowania z Bogiem, które musi być na pierwszym miejscu w przesłaniu i życiu Kościoła oraz w działaniu duszpasterzy. Pojawia się jednak pokusa ucieczki. Skoro to, co dokonuje się poprzez konfesjonał, modlitwę, liturgię, osobisty kontakt z Bogiem, jest tajemnicze i trudne do wyobrażenia, to może lepiej pójść na skróty i do wprowadzenia odpowiedniego ładu moralnego zaprząc państwo. Są w Polsce księża, którzy tego nie przemyśleli, nie widzą różnicy między nauczaniem zasad moralności, a oczekiwaniem że państwo będzie karać za grzechy. W ten sposób rola Kościoła w świecie zostaje skompromitowana.
Na co Radosław Sikorski odpowiada:
Trudniej wiecznie budować coś oddolnie, kiedy można wpłynąć na grupę polityków, by przepchali prawo, zamiast przekonywać miliony ludzi do prywatnego życia według określonej moralności.
I jeszcze jeden cytat, zanim przejdę do komentarza, bo bez tego nic nie zrozumiemy:
Święty Piotr Kanizjusz w XVI wieku w Szwajcarii potrafił przeprowadzać trzydziestodniowe rekolekcje dla jednej osoby. A w Polsce panuje przekonanie, że należy przemawiać do tłumów i jakby ze szczytów Jasnej Góry skropić tłumy wodą święconą, przymusić prawem do moralnego życia…i sprawa załatwiona. Spłyca się przekaz wiary, żeby robić religijność masową, gdy tymczasem wiara to relacja konkretnego człowiek z Bogiem.
I tu Radosław Sikorski wzbija się na wyżyny i unosi nawet ponad tak szerokim horyzontem, jak ten który ma przed oczami Wojciech Giertych, Mówi bowiem:
Stoi za tym przekonanie, że rolą Kościoła jest zarządzanie monopolem.
Czyli Kościół nie może zarządzać monopolem? Czy to znaczy, że nie jest powszechny, a więc katolicki? A wobec tego czym może zarządzać? Pojedynczymi sklepikami prowadzonymi przez ludzi, którzy mają święcenia i ofertę dla pojedynczych osób? Dla, których powinny głosić wielodniowe rekolekcje, rzecz oczywista. A kto będzie tych kaznodziejów utrzymywał? Chyba Oksford, albo Korona, bo jak inaczej?
Najbardziej pocieszne jest to, jak Radosław Sikorski, człowiek który reprezentuje w Polsce wyższy i niezrozumiały dla większości porządek mówi o budowaniu oddolnym.
Jak to wszystko połączyć z cytatem z ojca Radcliffa? Nie wiem, bo i skąd mam wiedzieć, ale coś czuję, że chodzi o to, by określić wyraźnie granice w kwestiach najważniejszych, takich jak małżeństwo, a jednocześnie pozwolić samemu decydować ludziom o tym, jak mają żyć. Dotyczy to także aborcji, bo gdyby było inaczej Wojciech Giertych nie mówiłby o tym, jak głęboką pomyłką jest przekonanie, że państwo ma karać za grzechy.
No więc jest tak – państwo nie karze za grzechy, ale za przestępstwa. I jest w tym wyjątkowo opieszałe. Jeśli aborcja jest przestępstwem, ci co jej dokonują powinni ponieść karę. Jeśli nie jest, bo zostawiamy ją sumieniu i ruchom oddolnym, obojętnie co by to nie znaczyło, Kościół staje się jakimś takim ruchem oddolnym właśnie, a realizuje się w relacji osobistej każdego księdza z pojedynczym człowiekiem. Nie wiem tylko po co, w takim razie potrzebna jest kuria rzymska i cały Watykan? No, ale może ojciec Stanisław znów przyjdzie i nam to ładnie wytłumaczy. Ja mam już dosyć tego niby-teologicznych kwestii i jutro zaczniemy chyba omawiać jakiś wątek polityczny.
Co do książek zaś to zainspirowany wpisami naszego kolegi Ahenobarbusa, wydałem nie wielką książeczkę o historii Mołdawii. Wznowiłem także wspomnienia generała Eustachego Sanguszki i dodrukowałem trochę ostatnich nawigatorów, bo zabrakło.
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/przyczynek-do-dziejow-moldawii/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/ksiecia-eustachego-sanguszki-pamietniki-1786-1815/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-48-hohenzollernowie/