sie 252026
 

Bardzo poważny, albowiem sprawa jest dla mnie i wielu innych osób bardzo poważna. Oto zbliża się jesień, a za nią zima. My zaś, mieszkańcy wsi pod Grodziskiem Mazowieckim, ale nie tylko my, pozostaniemy de facto bez zasilania. Bo nie można nazwać zasilaniem mrugającego obłąkańczo światła w jednej żarówce, więcej bowiem nie ma co zapalać. Będzie jeszcze gorzej. I niech mi nikt tu nie pisze, że powinienem sobie kupić agregat, bo nie o to chodzi. Napisałem wczoraj taki oto tekst i zacząłem go wysyłać poprzez platformę iks do wszystkich obecnych tam polityków, którzy szukają kontaktu z wyborcami. Jestem wyborcą, angażuję się politycznie, prowadzę prawicowe wydawnictwo i publikuję od 17 lat bez przerwy. No, ale najpierw przeczytajcie tekst i obejrzyjcie nagranie pod nim.

 

Czy masowe awarie energetycznej sieci przesyłowej to element wrogiej strategii Rosji wymierzonej w NATO?

 

Na terenie gminy Grodzisk Mazowiecki, najbogatszej gminy w Polsce, mieszkam już ćwierć wieku. Z każdym kolejnym rokiem pogarsza się tu jakość dostaw energii elektrycznej. Ludzie znoszą to cierpliwie, a nawet żartują czasem z tego powodu. Od kilku lat jednak sytuacja jest po prostu nieznośna. Kiedy przychodzi jesień, a w okolicznych osiedlach zaczynają pracować pompy ciepła, światła po prostu nie ma. Starcza go na tyle, byśmy mogli włączyć jedną lampę, komputery i to w zasadzie wszystko. Na tę cywilizacyjną patologię nikt nie zwraca uwagi, albowiem zjawisko to oglądane jest przez narzędzia optyczne całkowicie zafałszowane. To znaczy przez ogniskową losów, tak zwanych zwykłych ludzi, którymi w Polsce – tradycyjnie – nikt się nie przejmuje. Kim są zwykli ludzie? Definicja zwykłego człowieka jest bardzo prosta – nie jest to urzędnik magistratu, ani pracownik Rejonu Energetycznego. Tyle. Żadnych gloss i aneksów ta definicja nie wymaga.

Kiedy więc ktoś z mieszkańców gminy idzie do urzędu lub dzwoni do Rejonu Energetycznego w Pruszkowie, by opowiedzieć o tak zwanych bolączkach traktuje się go tam jak przysłowiowego chłopa w sądzie. Nawet jeśli jest wykształcony, majętny i świadomy, więcej – nawet jeśli sam jest urzędnikiem. Żyjemy bowiem w pewnym rodzaju przestrzeni schizofrenicznej. Oto magistrat grodziski wydaje pozwolenia na budowę nowych osiedli na terenach wiejskich razem z pozwoleniami na przyłącza energetyczne. I decyzje te podejmują ludzie całkowicie świadomi tego, że od ponad dwóch dekad z regularnością godną podziwu dochodzi tu do masowych wyłączeń prądu trwających nie raz kilka dni. Linia przesyłowa zaś w sezonie grzewczym jest tak obciążona, że nie można korzystać z energii elektrycznej, a drogie urządzenia, takie jak kotły, zmywarki i pralki po prostu się psują. O tym wszystkim urzędnicy wiedzą, ale wiedzą też, że mają do czynienia z wymyślonymi przez nie wiadomo kogo „zwykłymi ludźmi”, którym zawsze coś tam się powie. Oczywiście, można w tym miejscu powiedzieć, że to wina deweloperów, którzy budują osiedla na terenach podstołecznych, bo tu wszystko będzie się rozwijać najszybciej i najlepiej. Otóż nie będzie, bo nie ma prądu, a od 25 lat nikt nie podjął próby wymiany transformatorów i renowacji linii przesyłowych. Słyszymy tylko ciągle, że ta linia jest niewydolna i nic się z tym nie da zrobić. Otóż moim zdaniem da się. Najpierw trzeba zmienić optykę która defasonuje całkiem powagę tego zjawiska. Oto przez ostatni weekend znów nie mieliśmy prądu. Powód? Trochę popadało, trochę powiało…To wszystko. Kiedy jednak spojrzymy na mapę masowych awarii energetycznych, publikowaną na stronie pgedystrybucja.pl okaże się, że masowe awarie energetyczne zgrupowane są ciasno wokół stolicy, szczególnie zaś od strony zachodniej, począwszy od Starych Babic na Żyrardowie skończywszy, a także obejmują cały obszar północno-wschodniej Polski, czyli tereny przygraniczne z Białorusią, Litwą i Obwodem Królewieckim. Na takiej Lubelszczyźnie, po ostatnich wichrach i deszczach prądu nie było w dwóch wioskach, co również było widoczne na tej mapie. Oczywiście można się zaklinać na wszystkie świętości, że to przypadek, ale – jak powiedziałem – mieszkam tu ćwierć wieku i nie jest to żaden przypadek. Podobnie jak nie jest przypadkiem aroganckie i chamskie zachowanie pracowników Rejonu Energetycznego Pruszków.

Po wielu latach, kiedy zarząd tej szacownej instytucji był dla mieszkańców terenów objętych jej działalnością kimś w rodzaju bytu wyższego, przybyszów z odległej galaktyki, wreszcie doczekaliśmy się tego, że panowie ci się zmaterializowali i przybyli nawet – zimą – na spotkanie w jednym z okolicznych sołectw. Spotkanie to skończyło się na tym, że ludzie mieli zapisywać na których ulicach nie ma prądu i przesyłać to do Rejonu Energetycznego. Interpretuję to wydarzenie jako obelgę, wręcz naplucie w twarz mieszkańcom, których czeka kolejna zima z przygasającym światłem, zimną wodą w kranach i ciągłymi awariami. Najgorsze jest to, że nie ma na ten moment w Polsce żadnej siły, która mogłaby uzdrowić tę sytuację. Urzędnicy magistratu widzą w nas istoty niższe, a swoją misję postrzegają w ten sposób, że muszą wydawać pozwolenia na budowę osiedli deweloperskich i przyłącza energetyczne. Pracownicy zaś Rejonu Energetycznego są po prostu kosmitami.

W czasie kiedy my przygotowujemy się do kolejnej zimy, a chodzi nie o kilka czy kilkadziesiąt gospodarstw, ale o kilkanaście tysięcy gospodarstw, politycy szczebla centralnego ogłaszają, że Polska jest 20 gospodarką świata. Nie jest, albowiem w bezpośredniej bliskości stolicy nie ma prądu. Zarządy zaś Rejonów Energetycznych zachowują się, jakby zarządzały zasobami kraju podbitego. Nie będzie też żadnego rozwoju, ani tu, ani gdzie indziej, jeśli nie będzie czynna i drożna energetyczna sieć przesyłowa.

Jestem przekonany, że sytuację tę, jakże degradującą polityków krajowych, uzdrowić mogą jedynie ci, którym zależy na zwycięstwie w przyszłorocznych wyborach. Jeśli oni podejmą próbę, nawet nieskuteczną, naprawienia tej sytuacji, ludzie pójdą na nich głosować. Tak bowiem, jak do tej pory, żyć się nie da.

Dlatego też bardzo proszę wszystkich, którzy czytają mój blog i rozumieją na czym polega dramat opisanych tu okoliczności, by retweetowali ten tekst i wklejali go na profilach wszystkich polityków, zarówno partii rządzących, jak i partii opozycyjnych. Ja także będę to czynił i co jakiś czas – bo prąd na pewno będą wyłączać – do tych opisów będę wracał. Dziś zasilania nie było przez godzinę. A dzień się jeszcze nie skończył.

Będę bardzo wdzięczny za spełnienie mojej prośby. Nie widzę innego wyjścia niż informowanie premiera, byłego premiera, ministrów obecnych i byłych o tej sytuacji. Uważam, że jest ona poważna i świadomie lekceważona przez urzędników samorządowych oraz pracowników Rejonów Energetycznych. Nie interesują się nią także media, właśnie ze względu na tę „zwyczajną, ludzką” optykę. Musimy to zmienić. Dziękuję za przeczytanie tego tekstu. Będą kolejne.

Na nagraniu poniżej widać, jak wygląda zasilanie terenów wiejskich w gminie Grodzisk Mazowiecki zimą.

https://www.youtube.com/shorts/AblW8zkPZ1c

Wszystko co napisałem w tym tekście dzieje się tu i teraz. Politycy zaś przygotowują się do przyszłorocznych wyborów dokładnie w ten sam sposób w jaki przygotowywali się do przegranych wyborów w roku 2023, a mam na myśli polityków PiS. Czyli, jak wtedy gadali o robakach, co to mieliśmy je zjadać na polecenie Trzaskowskiego i Tuska, tak teraz opowiadają o uchodźcach, a także małżeństwach jednopłciowych, które zagrażają naszej cywilizacji. Brak prądu jej najwyraźniej nie zagraża. Nie ma ów brak prądu także związku z aktywnością sił Polsce wrogich, bo rozumiem, że po takiej konstatacji należałoby coś przedsięwziąć, czyli zmienić – co najmniej – zarząd Rejonu Energetycznego Pruszków. Wysłałęm ten tekst wszędzie, nawet do BBN, ale przede wszystkim do polityków z organizacji Mateusza Morawieckiego, a także do niego samego. Nosi bowiem ta organizacja nazwę Rozwój plus, a wiadomo, że bez prądu wokół Warszawy żadnego rozwoju nie będzie. To znaczy będzie rozwój minus…Czekamy. Wysłałęm także ten list do posła Brauna, powoławszy się wcześniej na starą znajomość, użyłem przy tym tonu pojednawczego i pokornego, albowiem bardzo zależy mi na załatwieniu tej sprawy. I nie tylko mi, albowiem dotyczy to tysięcy gospodarstw wokół stolicy. Różni ludzie od razu zaczęli mi doradzać, bym założył z innymi jakąś organizację. To jest niemożliwe, bo wiadomo, że należy tej kwestii poświęcić wiele czasu, a tego nie mamy. I to bez nadziei na sukces, bo każdy nas tu lekceważy i udaje, że problemu nie ma.

Na razie odezwał się do mnie poseł Roman Fritz z Konfederacji Korony Polskiej, nasz dawny czytelnik, który nie bacząc na różnice w poglądach, powiedział, że wystąpi z interpelacją poselską do odpowiedniego ministerstwa. Czy to coś da? Nie wiem. Dziś poinformuję go o szczegółach, które posłużą za podstawę tej interpelacji. I będziemy próbować dalej. Postanowiłem też napisać do premiera Leszka Milera, który jest człowiekiem stąd i być może zechce nam pomóc. Jak widzicie nie oglądam się na przynależności i barwy partyjne, bo nie o to teraz chodzi. Nie możemy spędzić kolejnej zimy w ciemnościach i niepokoju czy słabe napięcie i stale wyłączany, na krótko, prąd nie rozwalą nam kotła. Lodówkę już mamy rozwaloną.

Co jakiś czas będę wracał do tych kwestii. Nie mamy bowiem innego wyjścia. Jesteśmy lekceważeni totalnie. Przez wszystkich. Media, które kiedyś robiły na urzędnikach wrażenie, są całkowicie i nieodwołalnie zdgradowane. Nikogo nie obchodzi co się tam mówi i pokazuje. Jedyna droga to interwencje czynnych polityków zainteresowanych zwycięstwem w wyborach.

No, a teraz ogłoszenia.

 

Dziękuję wszystkim, którzy wspomagają moją zbiórkę dla Ani i Saszy. Nie będę już tłumaczył o co chodzi, bo każdy mniej więcej rozumie. Sasza mieszka w Grodzisku, i tam ma prąd cały czas. Tutaj u nas, kiedy jeszcze nie rozumieliśmy co się dzieje, a światło przygasało, tak jak to widać na nagraniu wprowadził nam różne udogodnienia, które powinny to napięcie ustabilizować. Oczywiście bez skutku. Bo  nie jest to problem naszego gospodarstwa.

https://zrzutka.pl/438wfv?utm_medium=mail&utm_source=postmark&utm_campaign=payment_notification

No i ogłoszenia. Jeśli ktoś chce pogadać z Valserem, powinien zapisać się na konferencję 5 września, która odbędzie się w Drzonkowie pod Zieloną Górą. Wczoraj Valser zapowiedział swoje przybycie. Można się też zapisywać bez względu na niego.

Dzień przed konferencją wygłoszę pogadankę w bibliotece w Dzietrzychowicach pod Żaganiem. Temat – Czy król Stefan Batory został otruty? Początek o godzinie 15.00 bo muszę się spieszyć do Drzonkowa.

 

Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

  5 komentarzy do “Zrobiłem wczoraj pewien eksperyment”

  1. Panie Coryllusie, który operator odpowiada za ten teren? Może na Berlin trzeba pisać?

  2. raczej na bruksele. chociaz wiadomo ze bruksela jest sterowana z berlina. czy jest mozliwe by istniejaca siec przesylowa nie dawala sobie rady z rosnacym zapotrzebowaniem ? moim zdaniem jest to fakt ale dotyczacy calej polski a nie tylko gminy takiej czy innej. linie przysylowe owszem sa ale przesylaja prad nie permanentnie kierujac ten prad np. poza granice polski i to niekoniecznie na zachod.. to znaczy ze na podstawie prawa eu energia elektryczna jest traktowana jak gaz czy ropa i handluje sie nia na gieldzie. byc moze sie myle ale podejzewam ze pge jak tylko ceny na gieldzie wzrosna to polski prad sie sprzedaje. poza tym kto wie ile tego produ wysylamy na ukraine za darmo. no i oczywistoscia jest ze pradu nie zabraknie na dzielnicy jagodno czy w poznaniu a o warszawie nie wspominam. pradu nie otrzymaja wsie gminy i ci ktorzy maja znikomy wplyw na wyniki wyborow. do tego wlasnie sluza te wylaczniki sterowane z jakiejs centrali. a poza tym np. elektrownia dolna odra chyba juz dawno zostala wylaczona z obiegu bo na wegiel ale linie przesylowe z polnocy na poludnie pozostaly. uzywaja je niemcy poniewaz 1 kilometr linii przesylowej kosztuje 1 milion euro a niemieckie koncerny energetyczne nie widza zadnego powodu by takie linie budowac laczac wschodnioniemiecki wiatraki z poludniem niemiec gdzie dzialaja jeszcze jakies zaklady przemyslowe. wiec niemcy uzywaja polskich linii i na koncu zdaje sie troche czeskich ale to nie jest tak ze wylacza sie prad ” z powodu burzy wiatru i innych katastrof jak orkany powodzie i wulkany. wylacza sie tam gdzie jest najmniejszy opor czyli nie w duzych miastach. na pytanie dlaczego nie budujemy linii przesylowych i sprawnych stacji transformatorowych to odpowiedz jast taka jak na pytanie dlaczego nie mamy drog lokalnych i kanalizacji. to jest infrastruktura ktora nie przynosi pieniedzy teraz. no moze kiedys ale na razie stworzono przepisy pozwalajace deweloperom budowac gdzie chca i ile chca bez jakiejkolwiek infrastruktury. w miastach gdzie zlikwidowano zaklady przemyslowe z funkconujaca infrastruktura buduje sie najlepiej tylko nie wszedzie sa jeszcze takie miejsca jak porty rzeczne czy jakies hutmeny czy gdynskie tereny portowe. fotowoltajka czy kotly to tylko mydlenie oczu jedno i drugie bez zasilania nie dziala a nawet magazyny energi nie chronia wrazliwych urzadzen przed zniszczeniem bowiem permanentne sekundowe wylanczanie zasilania jest zbyt krotkie na reakcje przalaczenia przez falownik. czy zmiana rzadu cos zmieni? tak ale nie od razu. wstrzymanie budowy elektrowni atomowych przedluza nasze klopoty o nastepne cztery lata ktore inne panstwa szybko wykorzystuja po to by sprzedawac polsce energie. koncepcja zatrzymania rozwoju polski realizowana przez rzad tuska dotyczy nie tylko zasilania, kazdy dzien i godzina korkow na granicach do niemiec kazdy zniszczony komputer domowy czy absurdalne kary za emisje sluza wlasnie temu i jezeli polska sie postawi eu ( tylko majac odpowiednie sily zbrojne i sojusznika usa) to wsie bez kanalizacji i pradu beda jeszcze dlugo zmora nie tylko jednej gminy.

  3. ta sytuacja jest tak denerwujaca ze „nie chce ale musze”  jeszcze cos dodac. jest taka francuska firma orange. dostala od rzadu tuska 200 milionow na rozbudowe sieci swiatlowodowych. orange wplacil podatkow do skarbu ok 50 milionow. te 200 to ponoc to kpo wiec rachunek sie zgadza. ale swiatlowod dziala tylko jak jest zasilanie. a zasilanie to tauron czy jakis eon. zyski tu i teraz a nie jakies tam infrastruktury. wiec zmienmy rzad bo to chyba jedyna nadzieja na bardziej cywilizowane warunki zycia.

  4. Ta mapa wyłączenia ciekawa. Gdyby tak panowie z ABW tam weszli, to zrobiło by wrażenie. Oni bardzo przekonująco wyglądają. Nawet jeśli nie o to chodzi z tą mapą, to by się urzędnicy bali.

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)