Gru 172016
 

 

Jadę na jarmark Radia Wnet, który odbywa się w dawnym liceum im. Hoffmanowej, na tyłach Marriota. Zostawiam Wam kolejny fragment wspomnień Hipolita.

 

Mniej więcej w tym samym czasie powodzenie Izwolskiego w pertraktacjach z Japonią, które dzięki rycerskiemu charakterowi tego narodu zabezpieczyło Rosji nawet dotychczas prawdziwy pokój, zostało zneutralizowane przez bolesną porażkę dyplomatyczną Rosji na Bałkanach. Izwolski dał się nabrać jak chłopczyk chytremu Austriakowi Aerenthalowi, została ogłoszona formalna aneksja Bośni i Hercegowiny do korony austriackiej i Rosja nie zaprotestowała. Powstało krótkotrwałe oburzenie wśród opinii publicznej rosyjskiej; mieliśmy z tego powodu parę bombastycznych zebrań w Klubie Działaczy Społecznych, gdzie hr. Włodzimierz Bobrinski wykrzykiwał, że gdyby się znalazł taki bezczelny notariusz, który by przyłożył do aktu o aneksji Bośni i Hercegowiny pieczęć państwową rosyjską, to wypadłoby co do jednego członka zaaresztować całą Dumę Państwową (której Bobrinski był członkiem). Lecz okazało się, że Izwolski pieczęć z góry przyłożył, i bardzo prędko całe wzburzenie zamilkło. Za to bardzo mądrze skorzystał z tej chwili wówczas słynny, a teraz nie wiem dlaczego przebywający w cieniu działacz czeski, członek wiedeńskiego Reichstagu, p. Kramař, niby umiarkowany. Przybył do Petersburga w towarzystwie mocniej czerwono zabarwionego p. Klofacza. Pierwszy z tych panów, żonaty z Rosjanką, siako tako tłumaczył się po rosyjsku; założyli sobie główną kwaterę w Klubie Działaczy Społecznych i w ciągu kilku wieczorów robili propagandę dla idei „neoslawizmu”. W czym ten nowy slawizm miał się różnić do starego, z lat 1860, panslawizmu, po dziś dzień nie odgadłem.

Już po pierwszej mowie p. Kramarza, w której z powtórzonym naciskiem zaznaczał swoją niezłamaną wierność dla dynastii Habsburgów, oraz po przemówieniu już wówczas znanego nacjonalisty, potem w 1914-1915 r. okrytego sławą europejską rusyfikatora Galicji wschodniej, hr. Włodzimierza Bobrinskiego, jasne było dla mnie, że tu chodzi, jak w ogóle przy zamianie serdecznych całusów, o ogromne wzajemne oszustwo; ani Kramař i Klofač, ani prawdopodobnie jakikolwiek wykształcony Czech nie myślał o szczerym połączeniu (z nieuniknionym skutkiem oczekującym wszystkich słabych i nielicznych, łączących się z silnymi i licznymi) od dawna kulturalnego i wyrobionego narodu czeskiego z dziczą moskiewską, tym bardziej bułgarską, serbską lub czarnogórską. Może, i to z zastrzeżeniami, zawarliby prawdziwy sojusz z nami Polakami, jedynymi, jak oni, nieprawosławnymi Słowianami. Po prostu będąc w ożywionych targach z Wiedniem o rozszerzenie swoich już niezbyt złych warunków państwowych wśród habsburskiej monarchii, używali rosyjskiego straszaka dla swoich targów o spodziewany trializm na równi z królestwem węgierskim. Z drugiej strony nie widać było, żeby choć jeden Moskal szczery rozumiał nowy, stary lub pojutrzejszy slawizm inaczej jak podług słynnej formuły „zlania się (tj. zniknięcia) słowiańskich strumyków w rosyjskim morzu”, przy czym nasz trzydziestomilionowy naród polski byłby jednym ze strumyków.

Pierwsze zebranie opuściłem z mocnym postanowieniem, że końcem mego palca tej z obu stron przeźroczystej farsy nie dotknę, i gdy nazajutrz Koło Polskie w Dumie zaprosiło Związek w Radzie Państwa na wspólną naradę w kwestii stanowiska, jakie mamy zająć w tym ruchu, udałem się na to posiedzenie w usposobieniu zdecydowanie negacyjnym. Lecz i tu zaraz spostrzegłem, że kwestia jest na odwrót przesądzona w sensie pozytywnym: Oczywiście spodziewano się tą okrężną drogą jakoś zneutralizować starannie wywołany w poprzedniej drugiej Dumie Państwowej i dalej rozwijający się w sferach rosyjskich prąd antypolski. Ta niby narada była zresztą i krótka, i bardzo powierzchowna. P. Roman Dmowski, jako prezes Koła Polskiego w Dumie, w dość krótkim przemówieniu umotywował postanowienie swojego Koła przyłączenia się do zainicjowanego przez p. Kramarza ruchu. Jeszcze lakoniczniej przyłączył się do jego zdania nasz kolega w Radzie Państwa, p. Jan Olizar. Chociaż jasne było, że wszystko już jest ukartowane, wedle mego zwyczaju szczerze wypowiedziałem, co mnie zniewala do wstrzymania się od wszelkiego udziału w tej akcji. – Nie tylko wyżej wypowiedziane motywy, lecz i to, że w chwili obecnej, po zmarnowaniu przed rokiem niespodziewanie korzystnej sytuacji, jaką mieliśmy względem rządu i opinii rosyjskiej podczas pierwszej i drugiej Dumy Państwowej, musimy przyznać, jak Franciszek I po klęsce pod Pawią, że „wszystko stracone prócz godności”. W oczekiwaniu lepszych koniunktur nie należy marnować tego ostatniego klejnotu, dając się dobrowolnie sprowadzić na poziom jakiegoś Montenegro. Naturalnie zostałem głosem wołającym na puszczy, panowie Dmowski i Olizar przespacerowali się na uczty w Pradze i Sofii, gdzie kochany śp. Władysław Zamoyski (syn generała), jak mi nieraz wspominał ze złością, siedział obok Włodzimierza Bobrinskiego i wymieniał z nim judaszowe komplementy, a już rok potem, jak niezadługo opowiem, ten sam Kramař i ten sam Roman Dmowski, właśnie w tej samej sali Klubu Działaczy Społecznych, dali mi rewanż, jawiąc się z nosami o kilka centymetrów dłuższymi, a Włodzimierz Bobrinski z zadartym do góry jak u nosorożca, w porównaniu z rokiem 1908.

Wówczas też, a może i później (lecz to nie przedstawia nic ważnego) odbył się w tym samym Klubie Działaczy Społecznych seans raczej komiczny. Na jednym z tygodniowych naszych zebrań zjawił się założyciel jeszcze młodego wówczas kościoła mariawickiego, ksiądz, później samoupieczony biskup Kowalski, w towarzystwie innego „świętego”, lecz bez „mateczki” Kozłowskiej. Sala była przepełniona, bo ogromna większość Rosjan, już zblazowanych na sektach prawosławnych, o katolickich nic nie wiedziała. W bardzo długiej przemowie rekomendował słuchaczom swoich „świętych”, których przywiózł do stolicy ich „kornak”, jakiś Moskal z Królestwa, aby im wyjednać w departamencie wyznań obcych prawa niepodległego kościoła. O mariawityzmie mniej wiedziałem niż o sektach z czasów soboru nicejskiego, lecz ponieważ referat „kornaka” był od początku do końca naszpikowany złośliwymi napaściami na Kościół rzymskokatolicki, papieża i św. collegium, uważałem, że warto, nim „święty” Kowalski lub jego kolega apostoł rozpoczną swoją osobistą reklamę, podciąć im trawę pod nogami, i zapisałem się do głosu. Wiedziałem, że w społeczeństwie rosyjskim, tak jak niestety i w naszym, śmieszność nie jest jak u Francuzów zabójczą, lecz uważałem, że nie wypada puścić płazem tej szopki i z braku wszelkiej informacji o mariawityzmie, zdecydowałem się apostołów i ich „kornaka” zablagować. To nie było trudne, ponieważ „kornak” przy licznych, to zręcznych, to zjadliwych twierdzeniach zagalopował się i w pochwałach, i w krytyce.

Wyliczywszy całymi tuzinami wszystkie cnoty swoich klientów, oświadczył, że sama obecność tych „świętych” „wprowadza go w stan łaski”, a znowu ich niepowodzenie w Rzymie przypisywał polskiej intrydze, dodając mimochodem, że jeden z intrygantów przywiózł z sobą czternaście tysięcy rubli. Przeprosiwszy obecnych za to, że nie mogę stanąć na tym samym terenie co szanowny prelegent, dlatego że zanadto smaczna kolacja, od której niedawno wstałem, odbiera mi poczucie stanu łaski, podziękowałem mu za cenną informację, jakiej mi dostarczył. Od pewnego czasu rozmyślam nad tym, gdzie schronię się na ostatnie lata mojej starości; teraz wiem, że to będzie Rzym, jako najtańsza stolica na całym świecie, ponieważ tam można za czternaście tysięcy rubli kupić papieża i kilkudziesięciu kardynałów, wówczas gdy tu w Petersburgu za te pieniądze trudno byłoby kupić jednego sztackiego sowietnika. Cała sala parsknęła śmiechem, i sam przerwałem moją mowę, czując, że cała szopka się zawaliła.

Sesja 1907/8 dzięki nawałowi spraw rozstrzygniętych w Dumie Państwowej trwała aż do 5/18 lipca 1908 r. Klimat petersburski i już zbyt intensywna dla równo sześćdziesięcioletniego człowieka praca na tyle mnie wyczerpała, że pojechałem do Paryża, aby mnie czarodziej Babiński podłatał. Powróciłem do kraju dopiero w połowie września, aby stanąć znowu w Petersburgu, gdzie sesja zwyczajna rozpoczęła się w drugiej połowie października. Mój zapał prawodawczy i wiara w użyteczność pracy dla mego narodu, bo jużci rosyjski pozostawał na drugim planie, zaczynały ostygać. Albowiem czułem, że coraz mocniej wieje wiatr jednocześnie reakcyjny i nacjonalistyczny, antypolski. Sumiennie pracowałem w komisji finansowej, lecz w ogólnopaństwowych kwestiach na mównicy daleko rzadziej występowałem.

  50 komentarzy do “Hipolit Korwin Milewski o Czechach i Mariawitach”

  1. Mariawici zostali ekskomunikowani w 1906 przez Piusa Xii.

    Mieli skądś finanse i bardzo szybko po przymusowym opuszczeniu budynków KK pobudowali dużo swoich nowych.

    Wyrządzali wielkie szkody na obszarze mnie interesującym czyli tym co dziś zwiemy Zagłębie Dąbrowskie.

    .

  2. „…Przeprosiwszy obecnych za to, że nie mogę stanąć na tym samym terenie co szanowny prelegent, dlatego że zanadto smaczna kolacja, od której niedawno wstałem, odbiera mi poczucie stanu łaski, podziękowałem mu za cenną informację, jakiej mi dostarczył. Od pewnego czasu rozmyślam nad tym, gdzie schronię się na ostatnie lata mojej starości; teraz wiem, że to będzie Rzym, jako najtańsza stolica na całym świecie, ponieważ tam można za czternaście tysięcy rubli kupić papieża i kilkudziesięciu kardynałów, wówczas gdy tu w Petersburgu za te pieniądze trudno byłoby kupić jednego sztackiego sowietnika. Cała sala parsknęła śmiechem, i sam przerwałem moją mowę, czując, że cała szopka się zawaliła…”
    Geniusz retoryki, elegancji i skuteczności w tym czym równie sprawnie radzi sobie gospodarz – demaskacji 🙂 Dzisiejsze mężyki stanu to przy tym panisku pełną gębą to co najwyżej świniopasy.

  3. No i ten Dmowski z przydługim nosem… w sam raz pasującym do panslawizmu, który dziś szaleje w internecie przeżywając swój renesans razem z pogaństwem swarogowym. Nie powiem czasem zabawniejszym od komiksów z Kajkiem i Kokoszem 🙂

  4. W Małej Apokalipsie Konwickiego , kręci się w tym dziwnym podziemiu jakaś rosjanka…. Pomaga….dostarcza jakieś środki …. I ona w pewnym momencie pyta: No, ale czemu wy, Polacy , nie chcecie być razem z nami Rosjanami?

    Nie cytuję, bo nie mam ksiazki pod ręką… streszczam.

    Wtedy inaczej to odczytywałam …Od pewnego czasu, inaczej …Oczywiście:).

    .

  5. Zaciem? Darum! 😉

  6. A Mateczka Kozłowska marawitów miała objawienie Jezusa Miłosiernego – zostało ono potępione przez papieża Polaka św Piusa X.

    Ekskomunika papieska

    12 kwietnia 1906 w katedrach warszawskiej, płockiej i lubelskiej ogłoszono encyklikę papieża Piusa X potępiającą mariawitów i „Dzieła Wielkiego Miłosierdzia”,

    Na mocy tego dokumentu założycielka mariawityzmu jako heretyczka została obłożona ekskomuniką większą, co w prawie kościelnym oznacza, że katolikowi nie wolno było z nią przebywać, rozmawiać ani utrzymywać jakichkolwiek kontaktów. Nie wolno było też udzielać jej żadnych sakramentów. A gdyby pojawiła się na nabożeństwie, należało natychmiast je przerwać. Jest to pierwszy przypadek imiennej ekskomuniki kobiety w historii Kościoła.

  7. Dzisiaj kupiłem Wspomnienia Hipolita Milewskiego na jarmarku i zacząłem czytać.
    Bardzo interesująca lektura!

  8. Zazdroszcze… mnie pozostaja… narazie tylko fragmenty… jak dzisiaj na blogu.

    Przyjemnej lektury,

  9. Tak…

    … przy tym dumnym panisku… albo przy Woynillowiczu – dzisiejsze „mezyki” – o reszcie
    warcholstwa nawet nie wspominam – to wylacznie SWINIOPASY !!!

  10. Przepraszam, ze poza tematem… a moze nawet nie…

    Licho mnie podkusilo i przeczytalam nieprawdopodobnie… denna i zenujaca notke Eski…
    samozwanczej Kasssssandry z Janke’sowego s24… i po prostu pusty smiech mnie ogarnia
    po tak kuriozalnym wpisie…

    … mistrzostwo swiata Eski w totalnym debilizmie… autorka chyba sie nudzi „grzejac merdialnie”
    wypadki warszawskie a la Erdogan… ocipienie i zidiocenie maksymalne…

    … Ssssakiewicz „pompuje” temat jak sie da… sytuacja jest napieta jak baranie jaja… wieje groza…
    appel wystosowany i podpisany przez wszystkie gapol’owe presstytutki… tylko „wsparcia” polonijnych klubow gapol’a brakuje… i przekazu telewizyjnego „en direct” we francuskim telewizorze z tej
    zlodziejskiej hucpy… i prymitywnego „zamahu”!!!

    Nawet PAD „zaniepokoil sie”… i gotow „mediowac” z opozycja… bardziej wskazane narodowi powiedziec, ze wobec „garstki” tego rozpuszczonego i zdemoralizowanego warcholstwa
    opozycyjno-merdialnego wyciagniete zostana surowe konsekwencje… finansowe i prawne, a nie
    jakies mediacje !

    Niedowiary… co za „deta hucpa” na zywca i na oczach calego narodu… zabic ich tylko smiechem…
    a ona pisze… „pelzajacy zamach stanu?”…

    … stara baba, a taka glupia… sp. Hipolit Korwin-Milewski w grobie sie przewraca ze smiechu !!!

  11. Ten „kornak” [Kornak (sanskr. – karinājaka) – opiekun słonia, człowiek pracujący ze słoniami. Kierujący podczas jazdy na słoniu. info za ‚ciocią wiki’] musi jaki wtajemniczony w tajniki liczb i zarazem agent wpływu ‚kampanii moskiewskiej’ wystawił się mimowolnie na pośmiewisko. Mówiąc 14 tysięcy na myśli miał nie sumę dosłowną ale okultystyczne przesłanie zawarte w sumie liczb od jeden do cztery czyli dziesięć oraz jeden plus cztery. Co było zrozumiałe tylko dla okultystycznie nawiedzonych wśród słuchaczy.
    Hipolit Korwin Milewski zgrabnie wykorzystał tą absurdalnie zaniżoną liczbę co do realiów jakimi sumami można było wpływać na możnych w Rzymie i jednym zgrabnym sztychem werbalnej szpady przebił ten nadęty balon propagandowy.

    ‚Marianizm’, wczytując się w hasło na wiki i liczby tam zawarte, to ‚zasób’ wpływów zagospodarowany przez Albion. Tam też zapewne jest zródło finansów na samodzielną działalność po wykluczeniu z KK.

  12. Wlasnie skonczyly sie glowne wiadomosci… francuski telewizor milczal… jak zaklety! 0 wiadomosci
    z „wypadkow warszawskich”… doslownie: ZERO !!!

    W wiadomosciach rwie sie wlosy z glowy i rozpacza niemozebnie, ze „swiateczne” obroty w handlu
    sa makabrycznie niskie… klientow, turystow brak i w Paryzu i w innych atrakcyjnych regionach we Francji… branza hotelowa tez poniesie niepowetowane straty… bo rozpaczliwie brakuje… SNIEGU
    i tzw. krotkie weekend’y swiateczne… producenci tradycyjnego przysmaku Frankow „foie gras”
    (kacze tuczone watrobeczki) tez poniosa straty… bo juz ze 2 miesiace temu „wykryto” ogniska
    ptasiej grypy we francuskich hodowlach…

    Pod koniec stycznia 2017 odbedzie sie 1 tura prawyborow kandydata lewizny na prezydenta FR…
    zdarzylo sie pierwszy raz w historii, ze z „nadmiaru” chetnych pretendentow do fotela (bylo ich
    tych czerwonych darmozjadow 13) kandydatow zdecydowano sie wylonic… droga losowania!

    Z lewizny wylosowano 4 od Hollande (PS): Valls, Paillon, Montebourg, Hammon i 3 z partii
    zielonych (2 facetow i 1 kobieta)…

    … na zakonczenie wiadomosci… byl reportaz poswiecony przypadajacej dzis 20 rocznicy smierci
    Marcello Mastroianni’ego… z Warszawy… RIEN !

  13. To wszystko jest dziwne. Jestem pełna obaw jeśli chodzi o koordynację zdarzeń. Skoro GaPol pompuje temat i podgrzewa emocje z jednej strony, a z drugiej wszelkie lewactwo i służby, dawne i obecne, to mnie się wydaje, że to może być próba zbudowania konstrukcji zdarzeń według wzorca Jugosłowianskiego i Ukraińskiego.
    Dużo modlitwy i spokój. Tyle na razie. A wTVP1 trzeba przyznać, potrafią manipulować na swój sposób, nie gorzej niż TVN. W sumie przekaz jest mocny, ale jątrzący.

    Jeszcze raz zapytam czy nie przewidziano skutków ustawy dezubekizacyjnej i tego rozporządzenia w sprawie mediów w Sejmie?
    Tak myślę, albo krety, albo to teatr dla maluczkich, dla uzasadnienia oddania władzy.

    Ale jak na razie budżet uchwalony przez Sejm, ustawa dezubekizacyjna także i wczorajszej nocy nie udało się obalić rządu. To są nasze plusy dodatnie.

  14. A w Paryżu zero śniegu i zero wieści z Warszawy. Za to demokracja losowana.

  15. Są takie dwa w ciągu roku Adwent i Wielki Post, że włączając telewizor jest potrzeba Anioła Stróża.

  16. Wczoraj podczas wiadomości w jedynce cały czas odmawialam Różaniec z Janem Pawłem II, ze słuchawkami na uszach. Czasem łypnęłam na ekran. Okazało się, że mama siedząc przed telewizorem zasnęła. Dzisiaj niestety oglądała wszystko, trzymając się za serce. Biedactwo strasznie się przejmuje. Nie mogę jej przecież zabronić oglądania, chociaż robię co mogę, żeby odwrócić jej uwagę.
    Sama zresztą też czasem daję się wprowadzić w spirale gniewu lub strachu.

    Anioł Stróż jej niezbędny.

  17. Robiliśmy dzisiaj pyszny farsz do pierogów. Dużo. Zamrozimy i będzie później jak znalazł do krokietow lub łazanek. A pierogi na Wigilię ulepimy jutro. Też je potem trzeba zamrozić. Ja wiem, że lepsze byłyby świeże, ale żeby sprostać tylu zadaniom potrzebne jest więcej rąk do pracy. I liczne buzie do jedzenia.

  18. To sa wszystko FARYZEUSZE, Pani Rozalio… to jest jedna BANDA !!!
    Wsrod tej bandy faryzeuszow… moze jest kilku sprawiedliwych… moze… jak to mowia
    morze to nie kaluza.

    Oni umawiajac sie na oddanie wladzy nie umawiali sie tak jak narod to sobie wyobraza
    i tak jak tego pragnie… ta lobuzeria ma byc zlustrowana i zdekomunizowana, potepiona
    i osadzona… i UKARANA !!!

    To nie maja byc zarty ani zagrywki pod publiczke… nigdy wiecej Magdalenki
    i okraglego stolu…

    … PAD i PBS i PiS musza kopnac w ten stolik… i zaczac rozliczac swoich poprzednikow,
    a pewnie o rozliczaniu kolegow to nawet nie moglo byc mowy… jak to kiedys Mimichnikk
    Aaaaadas powiedzial – my nie ruszamy waszych wy nie ruszacie naszych… a tu niestety
    dzis caly polski narod jest pod sciana… gorzej… stoi nad przepascia… i niestety tych
    skur****now ruszyc trzeba… za krzywde i placz calych pokolen Polakow!

    To bylo do przewidzenia… i to bylo wszem i wobec wiadome… byla na to szansa juz
    prawie 30 lat temu… niestety kapus Bolek z Gdanska, Waldi, ryzy Tusk zawalili sprawe
    po calosci… trzeba o tym pamietac… i drugi raz tej szansy nie zaprzepascic… Ojczyzne
    nalezy wysprzatac od podstaw… inaczej nie ma sensu nic budowac i nic sie nie zbuduje!

    Co do mediow… to tez racja… takich tabunow wscieklych prestytutek w Sejmie to ja
    nigdy nie widzialam w EN w Paryzu… nigdy! Nie widzialam zeby francuskie merdia
    tak napadaly i terroryzowaly francuskich deputowanych jak robily to glownie w Polsce
    merdia obce, polskojezyczne… polszmata, tvn czy tvp… nie wyobrazam sobie aby
    we francuskim telewizorze dziennikarze zachowywali sie tak skandalicznie jak
    taki pasztet jak olejnikowa i jej podobni.

    Takie dziadowskie i wsiowe standardy merdialne jak w Polsce naprawde byly
    u Frankow niedopuszczalne… ale jest ta zasadnicz roznica, ze w Polsce nie ma
    prawdziwych polskich mediow… chyba jestesmy jedynym panstwem w lunii, ktorego
    wladze same pozbawily sie polskich mediow… to jest chyba nawet ewenement
    na skale swiatowa !!!

    A propos TVP… to po prostu antypolska Kurwipublika… i tyle!

    Wszystko sie ulozy… wazne, ze… Gora stoi!

  19. Voila,

    Do tego doszla Francja… niegdys pierwsza cora kosciola… do losowanej demokracji !

  20. Nie na Wigilię, ale bigos i gulasz (?) po paru dniach za oknem (na balkonie) – klękajcie narody !
    haa !

    p.s.
    mam nadzieję na lekkie -13 w przyszłym tygodniu 🙂

  21. może nie jest tak źle ?
    Nie znam.

  22. Chór wujow i ciotek złamanych. Z wczoraj. Chór chyba troszkę przyćpany?
    https://youtu.be/iQ29EFAGTgI 3:20

  23. Do archiwum jako dowód w sprawie.
    🙂
    o naruszenie praw autorskich i czerpanie z tego korzyści.
    🙂
    mieli pozwolenie na organizację zgromadzeń ?
    🙂
    eee pedały ROZEJŚĆ SIĘ (cytata z popularnego filmu)

  24. no no !
    (cytata z Chińczyka)

  25. Jak każdy rok przed i do.

  26. No wlasnie!

    Bigos… co prawda nie na Wigilie… ale sp. tesc gotowal go juz ze
    2 tygodnie przed swietami… codziennie pichcil go na malym ogniu
    tak ze 2 godzinki dziennie… w proporcji pol kapusty na pol miesa…
    potem z tydzien stal wielki kociol na balkonie…

    … jego bigos to byla… bajka… im dluzej stal tym lepszy byl.
    Pychota!

  27. Te zlodziejskie i zaklamane ryje zdrajcow i targowicy caly narod powinien zapamietac… do smierci !

    To rzeczywiscie powinien byc dowod w sprawie do pociagniecia
    do odpowiedzialnosci… bo nie wyobrazam sobie aby taka
    hucpa, anarchia i demoralizacja im sie upiekla!

  28. No, no…

    … byla prestytutka tvn’u… dziewczyna pomiotu czerwonego
    Weglarczyka… kandydatka starego, czerwonego Millera
    na „prezydetke”…

    … a teraz „nasza”… moze jeszcze niezalezna i obiekywna…

    … niech ta pusta czerwona dziunia pogada lepiej do konia…
    ma wielki leb to ja wyslucha… bezczelne sa te ku**y i zuchwale!

  29. Jest… bardzo zle… to co pokazuja i o czym mowia to sa
    chore zupelnie oderwane od rzeczywistosci projekcje bezmyslnych
    Frankow… a raczej koszernych Moskow.

  30. Coś numer Piusa się nie zgadza.
    1906 to czas pontyfikatu św. Piusa X.

  31. Znowu polecam wspaniala notke Pink Panther’y… swietny, rzetelny opis „strugania Majdanu”
    w Warszawie na naszych oczach…

    … znowu przez Ssssakiewicza… uczestnika i wielkiego „zwolennika” pomaranczowej rewolucji… czyli
    wielkiej zlodziejskiej rozpierduchy „Majdanu” na Ukrainie… i znowu z haniebnym udzialem dawno niewidzianego rodaka… Zdradka Sikorskiego… rowniez wielkiego „amatora” majdanu ukrainskiego !!!

  32. Mamy czas lepienia pierogów i robienia bigosu a kanał kom co psują święta spokojnie do du.. się dobierzemy

  33. A ja podzielę się danymi na które trafiłem, a które być może będzią jakoś korespondowały z najnowszym SN. Dane są z września 1927:

    Brak pastorów protestanckich w europejskich krajach. Największą ilość protestanckiego duchowieństwa posiada stosunkowo Holandja. Podczas gdy w Niemczech jeden pastor przypada na 2.500 dusz, w Szwecja na 1700, w Szwajcarji na 1500, w Anglji na 1000, to w Holandji 830. Ogólna liczba niemieckich kandydatów na pastorów, uczęszczających na wydział teologiczny, wynosi obecnie 1900 osób, to jest połowę normalnej liczby. Od 1920 r. następuje stały spadek. W 1914 było 4263 teologów; 1920: 3549;
    1922: 2990; 1924: 2045; 1925/6: 1923. W konsekwencji wielkiego braku duchownych probostwa stoją pustką. W Holandji jest ich 486, w Anglji 3.500, w Prusiech 529. W związku z tern stoi zwiększona liczba związków małżeńskich poza zborem, czyli całkiem cywilnych. W 1910 r. wynosiła ona 10.8% ; w 1920: 13.7% ; 1921: 15,1%; 1922: 16,5%; 1923: 16. 5%; 1924: 16,4%”.

  34. Nie ma, bo się cholery polityką zajęli.

  35. Owszem , Pius X.
    Gdy piszę z tableta i nie sprawdzę okazuje się że czegoś jeszcze dotknęła na ekranie.
    Nie wiem czemu to ii:))

    .

  36. Zamiast ‚kampanii moskiewskiej’ powinno być ‚Kompanii Moskiewskiej’

    W angielskiej wersji wiki ślad z Albionu jest mocniej odciśnięty. O ile w polskiej mowa o tym, że …mariawici mieli 45 tysięcy wiernych, a w latach późniejszych liczba ta znacznie wzrosła… to w angielskiej ‚około 50-60. A po pięciu latach żródła historyczne podają 160 tysięcy’.

    Nie ma to jak namolna szesnastka. Osiem plus osiem zawsze górą i szczególnie w języku imperialnym brzmi to przekonywująco.

    „The Russian government recognized the Mariavite movement as a „tolerated sect” in November 1906 (…) In 1906 there were about 50,000–60,000 adherents organized into 16 parishes. Five years later, historical sources report 160,000 believers.”

    https://en.wikipedia.org/wiki/Mariavite_Church

  37. Niepokojące jest nadymanie tej żenującej sytuacji przez wladzuchnę. Z grupki ewidentnie bezradnych frustratów ze śladowym poparciem nawet wśród swoich wyborców zrobili „hybrydowy zamach stanu”. Po co?
    Obawiam się że po to aby usprawiedliwiać własną nieudolność póki co opartą o publiczne rozdawnictwo by na darmowym ulepić nową (czyt. własną) „klasę średnią” (do czego niedawno się przyznał oberpremier Morawiecki), ale doskonale wiedzą jak to się dla państwa (czyli dla nich) skończy jak kasy zabraknie. Bo ani „jednolity podatek” nie wystarczy ani te pół mld. wytrzepane z takim bólem z kieszeni UBekrów pod pretekstem ekonomicznym a nie żadnej sprawiedliwości (gdzie są kwity na te osoby i wyroki sądowe) nie zasypią skali marnotrawstwa które zaplanowano w nowym budżecie.

  38. Grzegorz Braun oopublikowane 16 grudnia 2016.
    https://youtu.be/PiVSih1YIhQ 12:33

  39. Ciekawy „scenariusz prowokacji” przedstawiony przez Pana Grzegorza…
    nie powiem, nie powiem… nawet bardzo realny… tak wlasnie bylo i jest jak powiedzial GB…
    i to rzecz swieta dla Polakow, zeby znac te „uklady” dalekosiezne… i te nazwiska…

    … ale czy to sie zdarzy… a to juz zalezy od naszej madrosci… od tego czy uwierzymy
    w te „projekcje” bandyterki „swiatowej”…

    … ja tam ani moja rodzina… za sztachete lapac nie bedziemy!

  40. Ogladanie telewizji wraz z odmawianiem Różańca ,jedno z drugim się wyklucza…Przepraszam,za zwracanie uwagi

  41. powinni zaśpiewać to
    https://www.youtube.com/watch?v=VILElHYr0-w
    „Ballada o ubocznych skutkach alkoholizmu”

  42. Nadają, że stan demokracji jest w Polsce zagrożony i co typowe dla tej części Europy nie ma mowy o referendum, aby zweryfikować stan rzeczy, jednak tak się nie dzieje (ważne, żeby szedł przekaz na zagraniczne media) więc chyba warto wracać częściej do historii, dlatego chciałbym przytoczyć dialog Jana Bełcikowskiego z R. Dmowskim:

    29 Marca 1909 r.
    Pana Dmowskiego zastałem, jak owinięty w białe prześcieradło włochate, siedział przy stole i pisał.
    Wyszedł, widocznie, z kąpieli, której, jako hygienista systematyczny, codziennie używał.
    „Salut, salut — zawołał wesoło, gdy wchodziłem
    — proszę pana, za chwilę będę służyć panu”, dodał, kończąc pas poczętego rękopisu.
    I w istocie za chwilę podniósł głowę swą dużą, i rozpoczął rozmowę.
    Opowiedziałem mu o celu moim. „Stan wychowania naszego jest opłakany — mówiłem kończąc
    — jeżeli tak dalej pójdzie, to, niebawem, zamiast chory umysłowo, mówić będą: wychowany umysłowo.”
    „Z pana, zdaje się, wieczny rewolucjonista” zauważył z uśmiechem Dmowski.
    „Panie — zawołałem — nie rewolucjonista mi się marzy, ale ten żelazny typ szlachcica polskiego, który żelazem opancerzył naród, hetman wielki mi się marzy.”
    — „A sam się pan wyłamujesz z pod prawa.”
    „Ja?! Proszę pana, ja od lat dwóch walczę systematycznie o zaprowadzenie subordynacji narodowej w dziedzinie, która jest mi dana.”
    — „Wielką jest idea karności — powiedział Dmowski, ale właśnie dlatego należy ją zastosowywać ostrożnie, bacząc pilnie, aby z powagi jej nic nie uronić.”
    „Sądzę — zauważyłem — że, jeśli jest wielką idea owa, należy ją połączyć z szeregiem innych
    wielkich idei. Wszelka idea wielka ma to do siebie, iż nie jest sama, a towarzyszą jej, jak słońcu, liczni satelici. A śród tych satelitów wielkich, pierwsze miejsce zająć winna idea misji narodowej, ta stała towarzyszka świetnych momentów dziejowych.”
    — „Idee ideami — powiedział Dmowski — a ludzie ludźmi. Cóż poczniemy bez ludzi? Ot np., wracając do kwestji, poruszonej tu przez pana. Wszystkie siły wychowawcze u nas są już wyzyskane. Gdyby się znalazła grupa ludzi nowych, duchem nowym przejętych, niech mi pan wierzy, nie tamowalibyśmy jej ruchów. Ale dopóki takiej grupy niema, musimy kontentować się tem, co mamy.”
    „Napoleon — powiedziałem na to — nie pytał się o ludzi, ale ludzi tworzył. Nawet i Konarski
    o ludzi się nie pytał. Zresztą w narodzie musi mieć głos pierwiastek też bezwzględny, nie skrępowany względami żadnymi, pierwiastek ten nie da narodowi zapomnieć o coraz rosnącym jego ideale. Zresztą mylne jest zdanie, iż wychowuje tylko szkoła, wychowuje wszystko, co nas otacza, wychowuje faktycznie społeczeństwo: rodzina, prasa, ulica, teatr, wszystko!”
    — „W czemże więc mogę być panu pomocny?” — zapytał Dmowski.
    — „Chciałem prosić pana o umieszczenie w piśmie pańskiem tego tu „Memorjału o stanie
    umysłowym szkół polskich w Królestwie.”

  43. odwrócenie cybernetyki. Piękne.
    Czy ten „Memoriał…” został umieszczony ?

  44. Ten memoriał pochodzi ze wspomnień Jana Bełcikowskiego „PAMIĘTNIKI NAUCZYCIELA NA PENSJI. (Palące zagadnienia na tle stosunków szkolnych w Warszawie).”, które musiały zostać zepchnięte na tor boczny, albo nawet zostały skazane na zapomnienie tak jak sam autor i cała jego twórczość

  45. No, czyta się ten fragment wspomnień jak sztukę teatralną, oddany dobrze podwyższony stan uduchowienia autora a Roman Dmowski również, również jakiś taki eteryczny, niczem postać jaka z bajki, a nie polityk z krwi i kości uwikłany w intrygi na kilku poziomach siły rażenia.
    Czy te wspomnienia są jeszcze w rękopisie czy zaczerniły papier niskonakładowego wydania? O ile zostały wydane to proszę podać rok i wydawcę oraz stronę, gdzie jest ten fragment.

  46. Dziekuje, mam problem z zaladowaniem ale w bibliotece powinno wypalic. Rok wydania 1910. Liczby ciekawe jak dla mnie.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.