wrz 162019
 

To czym się tu od wielu już lat zajmujemy, czyli rynek treści, podlega obróbce podobnej do tej, jaką stosowało się dawniej w kuźni wobec różnych elementów metalowych. Może dlatego tak wiele inicjatyw kulturalno-intelektualnych, tak często nazywanych bywa kuźnicami. Formatowanie poprzez zmiękczenie i ukształtowanie młotkiem jakiegoś elementu to etap wstępny, potem następuje utrwalanie, czyli stopniowe chłodzenie i opukiwanie innym młotkiem kształtu, już przedmiotowi nadanego. Elementem kluczowym jest młotek. Bez młotka w prawdziwej kuźnicy ani rusz, ale lewicowi intelektualiści nie idą w swoich porównaniach aż tak daleko. Kuźnica to dla nich przede wszystkim ogień i sypiące się iskry. O młotkach nie chcą słyszeć.

Formatowanie i utrwalanie odbywa się na dwóch obszarach – publicznym i rodzinnym, który jest uzupełnieniem tego pierwszego. Ten drugi oswaja i uwiarygadnia pierwszy. Zaraz podam przykłady, ale najpierw muszę opowiedzieć o tym, jak młotki działają w tym pierwszym obszarze. Jeszcze tylko słowo o celu takiej obróbki – jest nim całkowite usunięcie ze świadomości i dyskusji problemów innych niż te, które certyfikuje kuźnica. To jest dobrze widoczne i zaraz zostanie udowodnione. Zacznijmy od spraw najbardziej ogólnych, ale nie zauważalnych. Oto II wojna światowa obudowana została dwoma wydarzeniami propagandowymi, które ostatecznie przekonać miały całą populację globu, że wartości i jakość, a także humanizm i dobro jednostki realizowane mogą być tylko przez lewicę. Wydarzenia owe to Międzynarodowy Kongres Obrony Kultury, który odbył się w Paryżu w roku 1935 i Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju, który odbył się we Wrocławiu w 1948 roku. To jest aż dziwne, że tak istotne dla propagandy globalnej eventy umknęły naszej uwadze. Oto już w roku 1935 w Paryżu zebrano tę bandę oszustów, która miała firmować nieodwracalne zmiany na świecie, czyli po prostu powstanie człowieka sowieckiego. Przed kim ludzie ci bronić chcieli kultury? Był rok 1935, Hitler był u władzy dopiero dwa lata i nic nie zapowiadało jeszcze holocaustu, a także oddania połowy Europy we władanie Stalina, a oni już debatowali o nowym humanizmie. Z naszego punktu widzenia na kongres ten przyjechały najgorsze elementy, synowie policyjnych prowokatorów z III republiki, tacy jak Malreaux, komunistyczni agenci tacy jak Brecht i brytyjscy urzędnicy deklarują jawnie homoseksualizm, tacy jak Forster. Nie było Picassa, co dziwne, ale do Wrocławia już go ściągnęli. Wszyscy ci ludzie byli pisarzami, ale żaden z nich nie utrzymywał się z pisania. Brecht był na żołdzie partii, Malreaux policji, a Forster korony brytyjskiej. Wszyscy oni deklarowali poglądy lewicowe, co powinno ostatecznie lewicę skompromitować, ale jak widać nie kompromituje i wszyscy nadal się świetnie bawią. Po co zorganizowano te kongresy? Po to, by rozgrzać umysły i rozpocząć ich formatowanie. Odbyło się to na wielką skalę, z przytupem, bo jak wiemy pomiędzy tymi imprezami była wojna i nawet jeśli w roku 1935 nikt za bardzo nie wiedział przed kim ma bronić kultury, to już w roku 1940 posiadł tę wiedzę w całej jej pełni – przed Hitlerem. W roku 1948 zaś wyjaśniło się, kto będzie na najbliższe pół wieku depozytariuszem wartości humanistycznych – będzie to ZSRR.

Ku jakim kształtom zmierzało formatowanie mas było widać już w roku 1935. Widać takie było dokładnie jakimi metodami będzie się uwiarygadniać autorów przez najbliższe stulecie. Piszę to śmiało bo posługując się fragmentami biografii takiego E.M Forstera łatwo to udowodnić. Po pierwsze – podróże do Włoch i Grecji, których efektem są eseje z przemądrymi passusami, udowadniającymi niezwykłą wrażliwość autora. Szczepan Twardoch już był we Włoszech i pił kawę w Toskanii, o czym nam opowiedział, a teraz pojechał na Spitsbergen. Kolejna zaś kwestia to literatura homoseksualna. Forster nie tylko był gejem, był do tego jeszcze złodziejem, bo jeździł po Indiach kradnąc różne artefakty dla National Gallery. Dziś funkcje te oddzielono i Twardoch ma swoje do zrobienia, Dehnel swoje, a o złodzieju już pewnie myślą i zaraz jakiegoś wystrugają.

Metody się nie zmieniły i one są nadal w użyciu, dziwi tylko to niekończące się frajerstwo ludzi, którzy ten kit łykają.

Tak wygląda, mniej więcej, formatowanie, w zakresach publicznych. Jeśli idzie o sprawy rodzinne, jest podobnie i każdy kto miał w ręku jakąkolwiek publikację wspominkową Andy Rottenberg wie o co chodzi. To jest znane dobrze manifestowanie wyższości poprzez nadludzką prawie wrażliwość i przynależność do nieformalnych grup, które mają niejasną co prawda, ale szlachetną misję do spełnienia. Z tymi nieformalnymi grupami jest dokładnie tak, jak z intelektualistami w Paryżu na kongresie – jeden pracuje w policji, drugi w partii, a trzeci jest agentem korony.

Tak się złożyło, że wpadły mi w ręce wspomnienia Eryka Lipińskiego, którego pamiętam dość dobrze z telewizora, bo za komuny pokazywano go często. To jest niezwykła rzecz te wspomnienia, bo ilość demaskacjo-stron w nich zawartych po prostu poraża. Ojciec pana Eryka – Teodor – był artystą plastykiem i opiekował się w czasie rewolucji i wojny bolszewickiej zagrabionymi przez cara i jego siepaczy dziełami sztuki polskiej. To jest coś fantastycznego – bolszewicy, wojna, wrogość i zawziętość po obu stronach – Teodor zaś Lipiński opiekuje się kulturą i nie wsadzają go do tiurmy wcale, jak tych wstrętnych polskich panów. Syn zaś Teodora – Eryk chadza do szkoły, w której uczy żona Feliksa Dzierżyńskiego. Wyrzucają go w końcu z internatu tej szkoły za odmawianie pacierzy i demonstracje patriotyczne. Musi więc do niej dojeżdżać tramwajem. W szkole poznaje też jeńca polskiego, kilkunastoletniego chłopaka, który został wzięty do niewoli, a następnie skierowany do tej szkoły, gdzie uczyła Dzierżyńska i on to właśnie wzbudził te patriotyczne uczucia w Eryku i innych dzieciach. Potem przygotowano mu, w tajemnicy przed wszystkimi, ucieczkę i ona się udała. A jak Eryk wracał z rodzicami do Polski, po podpisaniu traktatu ryskiego, to rozpoznał go w jednym z podoficerów wydających komendy na stacji w Baranowiczach. Ja nie wiem właściwie co powiedzieć, ale mam nadzieję, że mnie rozumiecie. Prócz walenia młotkiem w tematy ogólnoludzkie, które mają nadać wiarygodność propagandzie, opukuje się także, mniejszymi młotkami historie rodzinne, zakłamane od góry do dołu, ale wzruszające i ciepłe, które mają dodatkowo te hagadę uwiarygodnić. I tak od stu ponad lat. To nie wszystko jednak, formatowaniu bowiem ulega także ideowy przeciwnik, który reaguje wyłączanie na to co mu sformatowana lewicowa propaganda podsuwa. Nie umie inaczej i wpada w te same bez przerwy pułapki. Oto wczoraj dostałem link do wywiadu z Jakubem Kijucem, autorem komiksu o Janie Hardym, który kiedyś, dawno temu, sprzedawaliśmy w naszej księgarni. https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/463909-nasz-wywiad-nagonka-na-artyste-za-komiks-o-lgbt?fbclid=IwAR1znGYfrXoUBKSVt2298a7LWjyZnRGpoNjvIWMzfQwtZ_4vnIa96vWqIK0

Pan Jakub w dobrej wierze, z dziecięcą naiwnością, opowiada o swoim przywiązaniu do wartości i o tym, że nie atakuje żywych ludzi, ale pewne zbrodnicze idee. Rysuje więc Jana Hardego zwalczającego tęczową ideologię, a jakby tego było mało rysuje jeszcze nowy komiks, gdzie Hardy walczył będzie z eutanazją, czy in vitro, już nie pamiętam. To jest bardzo wygodna postawa dla kowali naszego wspólnego losu, bo od razu mają gotowego przeciwnika, który w dodatku jest rozpoznawalny, słaby i zależny całkowicie od nich, bo to oni, a nie pan Jakub kreują koniunktury na rynku. Ja nie mówię, że Jakub Kijuc ma przestać rysować, chce tylko wskazać na czym polega nieskuteczność – na tym, że miarą sukcesu jest współpraca z Egmontem i wskazywanie tych problemów, które są już dawno przez lewicę rozgryzione, załatwione i teraz będzie się je tylko przepychać ku realizacji, przy udawanej dezaprobacie tak zwanych środowisk prawicowych.

Zastanawia mnie to, dlaczego, widząc działania lewicy, tak zwani „nasi”, niczego nie są w stanie się nauczyć. Dlaczego widząc te emocjonalne histerie i sentymentalne opowieści, które trafiają do wyobraźni wielu ludzi, nie napiszą czegoś, co by je unieważniło i zdemaskowało. Dlaczego zabierają się za aborcję, eutanazję, in vitro? I idą pod sznurek, jak barany do rzeźni. Moim zdaniem wystarczyłoby napisać prawdziwą historię rodziny Andy Rottenberg, bez nazwiska, w formie opowiadania i kilka innych, pogłębionych psychologicznie historii dotyczących nie polityków bynajmniej, ale ideologów lewicy i osób uwikłanych w lewicę na poziomie bardzo prymitywnych emocji. Potem szeptana propaganda jako promocja i można iść do salonu po nowy samochód. No, ale jakoś nie można, bo młodzież spod znaków patriotycznych uporczywie, na rozkaz Terlikowskiego szturmuje kliniki aborcyjne, nie ruszając się sprzed swoich komputerów, rzecz jasna. Chodzi bowiem o to wyłącznie, by nasycić przestrzeń sformatowanymi komunikatami, które mają tę właściwość, że przy jednorazowym z nimi zetknięciu wyłącza się ludzki mózg. I cholernie trudno go potem włączyć.

Teraz ogłoszenie – w dniach 18 – 22 września trwa w Lublinie zjazd historyków, będzie tam także targ z książkami i ja na tym targu będę. Zapisałem się jeszcze wiosną.

Zapraszam do księgarni www.basnjakniedzwiedz.pl do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze i na stronę www.prawygornyrog.pl

 

 

Tak się niestety składa, że dynamika rynku (a nie mówiłem, a nie mówiłem) w związku z okrągłymi rocznicami politycznych sukcesów Polski, jest tak słaba jak nigdy chyba do tej pory. Mamy wielkie plany dotyczące tłumaczeń, które od kilku lat są realizowane z budżetów, generowanych bieżącą sprzedażą. Niestety budżety te nijak nie pokryją dalszych, będących w trakcie realizacji projektów. Jeśli więc ktoś ma taki kaprys, żeby wspomóc mnie w tym dziele i nie będzie to dla niego kłopotem podaję numer konta. Ten sam co zwykle

 

47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

i pay pal gabrielmaciejewski@wp.pl

Jestem tą koniecznością trochę skrępowany, ale ponieważ widzę, że wielu mniej ode mnie dynamicznych autorów nie ma cienia zahamowań przed urządzeniem zbiórek na wszystko, od pisania książek, do produkowania filmów włącznie, staram się odrzucić skrupuły. Jak nic się nie zbierze trudno, jakoś sobie poradzę…

  21 komentarzy do “Formatowanie i utrwalanie”

  1. Francja jest komunistycznym krajem hipokrytow. W pieknym miasteczku w Alzacji znajduje sie ratusz wybudowany za (czasow) Marii Leszczynskiej, ktorego fasade wienczy duza pozlacana korona. Ponizej korony, w ostatnich czasach wspawano w mur z czerwonego piaskowca napis liberte – egalite – fraternite, ktory nie pasuje do fasady, poza tym zostal przez slusarza wykonany w dosc prosty, bardzo chamski sposob. To jest nawiazanie do mlotka i terroru. Nikt tak dobrze, jak Francuzi, nie nadaje sie do rozplenienia swobody obyczajowej i zepsucia, ale po poczatkowej rewolucyjnej euforii musi przyjsc terror. Mam taka przypadlosc, ze jak ktos znajduje sie blisko mnie, to zaczynam mowic w jego jezyku. Starsi panstwo przysiedli sie do mnie na laweczce na rynku, wiec mowie do nich po francusku, ze od czasow rewolucji nic nie jest tak dobre, jak wczesniej, bo zamiast kuchni francuskiej sa w miasteczku mcDonaldy, a architekture ratusza popsul chamski, komunistyczny napis. Potem poszedlem do informacji turystycznej, tam panna tlumaczy, ze to jest haslo Francuzow, ze flaga trojkolorowa bla, bla, bla…, wiec dalem sobie z tym spokoj. Francuzi maja niezwykly talent do tworzenia sztuki, ale zniszczyli wszystkie koscioly w miasteczku, a z kosciola dominikanow zrobili dom mieszkalny. Koncert organowy w opactwie, ktorego poczatki siegaja VII wieku, skladal sie z utworow swieckich np. Les Sauvages („Dzikusy”) Filipa Rameau, wiec stamtad ucieklem. Jeden profesor muzyki ze Strasburga gral na organach, a drugi na glosnym zestawie perkusyjnym. Muzyka piekna, ale nie do kosciola! Nie dziwie sie, ze nasi lykali te atrakcje kulturalne z Francji jak gesi kluski, ale to my nauczylismy ich jesc nozem i widelcem, a Coco Chanel uczyla sie savoir-vivre’u u polskich siostr zakonnych, bo we Francji wysoka, szlachetna kultura zostala w miedzyczasie zniszczona. Dziwki w kasynie w Baden-Baden opiete na tylku do wysokosci majtek i z tatuazami na nogach to jest dokladnie to samo, co pani Bovary u Flauberta, a to kaza czytac naszym dzieciom w szkolach srednich. Sztuka francuska z natury jest bardzo chwytliwa, atrakcyjna i powabna, ale merytorycznie to jest kupa gowna (merde).  Francuski system spoleczno – polityczny opiera sie na terrorze ideologicznym i dzikiej, rozpasanej swobodzie obyczajowej.
    Panstwo francuskie jest zdolne nawet do tego, zeby okradac prostytutki. Pewien znany Francuz musial salwowac sie ucieczka do Rosji, bo zarobil duze pieniadze jako aktor w filmach pornograficznych, a gdy zostal emerytem, fiskus chcial mu odebrac wiekszosc z tych ciezko zarobionych pieniedzy. Oto ten pan:
    https://www.youtube.com/watch?v=ScyTHuKDCFc  

  2. Pod pojeciem nowozytnej sztuki i kultury francuskiej rozumiem to cos, co zostalo narzucone Francuzom najpierw przez tych wszystkich dworskich krawcow o dziwnych nazwiskach a potem malarzy, muzykow i pisarzy, o ktorych musimy sie uczyc na pamiec na polskim i historii. Wnuk Marii Leszczynskiej (notabene urodzonej w Trzebnicy albo w Breslau, jak napisali Francuzi na tablicy informacyjnej w Wissembourg) byl juz ubierany w stylu genderowo – wesolkowatym w szerokie sukienki i jak podaja kroniki, nie byl wychowywany ani na chlopaka, ani tym bardziej na rycerza:

    https://de.wikipedia.org/wiki/Ludwig_XVI.#/media/Datei:The_Duke_of_Berry_and_the_Count_of_Provence.jpg

    a na innych dworach bylo podobnie.

  3. Miał Pan propozycje pisać w SN, gdy był Pan pod innym nickiem. Marnuje się Pan wklejając oderwane od głównego wątku komentarze. Nikt tego nie czyta, a wręcz jest to denerwujące. Może Pan zacząć własną blogosferę niż pisać pod skrzydłami Pana Gabriela jak Patlewicz pasożytujący na osiągnięciach Grzegorza Brauna w grupie Grzegorz Braun na facebooku.

  4. ja to czytam. lubię dygresje LZK.

  5. Zycie lozkowe, literackie i ideowe elit bylo formatowane przez takie panie o intrygujacych fizjonomiach, jak Louise d’Epinay, potem Hannah Arendt, Anda Rottenberg. Mechanizm prosty, jak cep albo mlotek. Stawiam kropke nad „i” i juz sie wylaczam, przepraszam.

  6. To może obok artykułu francja jest komunistycznym państem hipokrytów ktoś zacznie codziennie wklejać tu przegląd wydarzeń sportowych ? Komentarze odnoszące się do głównego wątku na tym blogu zawsze sa cenna wymiana myśli.

  7. Na stronie targów książki historycznej jest informacja, że odbywają się one w dniach 18-20 września , napisał Pan, ze targi trwają do 22 czy to błąd?

  8. Ta impreza trwa do 22 września, nie wiem do którego są targi

  9.  

     

    Z kim spała żona szefa NKWD? Prawdopodobnie z mężem, a także z Kolcowem i być może z Bablem. Erenburg tylko donosił i nie miał chyba obowiązków łóżkowych. Na wszelki wypadek podaję listę potencjalnych kandydatów (z paryskiego Kongresu 1935), którzy mogliby ją zadowolić intelektualnie:

    Aragon, Babel, Barbusse, Becher, Benda, Ernst et Jean-Richard Bloch, Brecht, Breton, Ehrenbourg, Feuchtwanger, Forster, Gide, Huxley, Koltsov, Malraux, Heinrich et Klaus Mann, Mounier, Musil, Nizan, Pasternak, Salvemini, Seghers, Tzar

  10.  
    Nie ma co żałować  pana artysty grafika, który uporczywie podpisuje swoje książki  „Jan Hardy – żołnierz wyklęty”. Powinien przyjąć pseudonim – może Jarosław Dąbrowski. Pisałem tu kiedyś o znaczeniu słowa wyklęty, o Pierwszym Soborze Watykańskim, Komunie Paryskiej i piosence Międzynarodówce (powstał jednocześnie z wersją francuską a  skierowana jest do Polaków katolików}
     
    Uporczywa zmiana znaczenia tego słowa nie jest sprawą błahą. Przypomnę: z konstytucji dogmatycznej  „[37]149 Gdyby zaś ktoś, nie daj Boże, odważył‚ się sprzeciwiać tej naszej definicji niech będzie  wyklęty”.
     
    Już widziałem młodzież o ” tzw. poglądach prawicowych” intonujących tą piosenkę.
     
    Co do znaczenia słów. W II tomie socjalizmu jest arcyciekawa historia „rui i porubstwa” – odsyłam.
     
    Ale sprawdziłem  sondażowo, czy ludzie tego słowa znaczenie rozumieją ? – Nie.
     
    Biblia tysiąclecia została ocenzurowana i słowa tego już nie ma. (jest tylko w Biblii Wujka) W inny tłumaczeniach  też nie ma.
     
    Tedy mądrym ku przypomnieniu : porubstwo to związek dwojga osób wolnych (czyli bez ślubu) -tak rozumiał to Sienkiewicz, Brzozowski i ich czytelnicy.
     
    Ale używając  eufemizmu – „związek  niesakramentalny”, możemy stanąć dumnie po stronie Sienkiewicza jak Polacy katolicy.

  11. Seghers odpada i Forster chyba tez.

  12. Firma zabawkarska Playmobil z Zirndorf przedstawia historie ucieczki komunistycznego wieznia Georga Heislera wraz z grupa innych wiezniow z nazistowskiego obozu, na podstawie powiesci „Siodmy krzyz”. Anna Seghers rozpoczela prace nad powiescia w 1938 roku, przebywajac w poludniowej Francji, ale chyba nie miala tak zle na tym wygnaniu. Proponuje ten zestaw Playmobila jako prezent pod choinke.
    Firma zabawkarska Playmobil z Zirndorf przedstawia historie ucieczki komunistycznego wieznia Georga Heislera wraz z grupa innych wiezniow z nazistowskiego obozu, na podstawie powiesci „Siodmy krzyz”. Anna Seghers rozpoczela prace nad powiescia w 1938 roku, przebywajac w poludniowej Francji, ale chyba nie miala tak zle na tym wygnaniu. Proponuje ten zestaw Playmobila jako prezent pod choinke.
    https://www.youtube.com/watch?v=IMLxQxdHRG4

  13. „… które są już dawno przez lewicę rozgryzione, załatwione i teraz będzie się je tylko przepychać ku realizacji, przy udawanej dezaprobacie tak zwanych środowisk prawicowych.”

    gdzie są te środowiska prawicowe, które coś mogą? tak realnie…

  14. „Droga donikąd” Mackiewicza to czasem nie była powieść obyczajowa?

  15. Jeśli sądzisz według płci i upodobań, to nic nie jest wykluczone. Dla oświeconych humanistów liczy się okazja i biznes, a zarażeni ideologią poświęcą każdą część ciała z tym, ze muszą postawić na szalę: Stalin czy Trocki.

  16. Hefajstos tamtych czasów to był Trocki lub Stalin z tym, że Trocki miał przewagę w internacjonalistycznej propagandzie, a Stalin miał aparat i nie wahał się przed usuwaniem przeciwników fizycznie. Załączone przeze mnie zdjęcie pochodzi z okładki sowieckiego (po odwilży) magazynu fotograficznego, który przypomina, że Kolcow był prekursorem sowieckiego żurnalizmu [rządził prasą i międzynarodowymi kontaktami pisarzy]. Wg niektórych autorów zachodnich Kolcow był lepszym prowadzącym Malraux niż Babel, bo ten ostatni gadał, co myśli. Ciekawe, czy w odpowiedzi na ofertę pracy dla wywiadu Babel odpowiedział Malraux tym samym.

  17. To za tą rzepę roszczenia mamy już załatwione.

  18. Dlaczego „na prawicy” nie ma specjalistów od hagad? Bo orientacja kolektywna vs indywidualna łączą się z natężeniem pewnych cech osobowości, które z kolei przekładają się na wyraz i jego środki. A jak już się zdarzy jakiś talent- niech będzie Ziemkiewicz- na błysku orientuje się, z której strony jest chlebek posmarowany i racjonalizuje sobie półświnizm.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.