sty 042020
 

Najpierw garść ogłoszeń. Mozolimy się z inwentaryzacją i w związku z tym w sklepie pojawiły się te pozycje, których teoretycznie już tam być nie powinno. Zostały wygrzebane z zakamarków magazynu. Nie tylko naszego. Na przykład 15 egz. Dziejów górnictwa. Zainteresowanym doradzam dokładne przejrzenie zasobów sklepu i dokładne zapoznanie się ze stanami magazynowymi, żeby potem nikt nie narzekał brak książek.

Dlaczego przypomniał mi się Sekuła? Otóż dlatego, że nie mam zamiaru pisać o zamachu na Sulejmaniego i wróżyć z fusów, co się stanie. Powiem tyle – uważam, że zamach przeprowadzony wczoraj to próba zainstalowania swojego człowieka na stanowisku szefa irańskich terrorystów. I tyle. Nie po to się tyle czeka z likwidacją, żeby wstawić na miejsce bezwzględnego gangstera, jakiegoś jeszcze gorszego. On na razie tupie i buczy – ten nowy – ale zobaczymy co będzie się działo w najbliższe miesiące. Ireneusz Sekuła zaś jest wdzięcznym tematem, albowiem – kiedyś to usłyszałem – był ponoć przez jakiś czas redaktorem naczelnym tygodnika młodzieżowego „Na przełaj”. W wiki nic o tym nie piszą, ale mówiła mi to osoba, która z tym tygodnikiem współpracowała. Być może Sekuła był tak naprawdę p.o. naczelnego, albo był wice, nie wiem, w każdym razie z harcerstwem, a Na przełaj to był tygodnik harcerski, miał wiele wspólnego. Kierował, co dla mnie było zaskoczeniem, harcerską akcją odbudowy Fromborka. To jest coś niezwykłego, jeśli przypomnimy sobie, że w akcji tej brali udział dobrze nam znani pracownicy hurtowni Media Markt – Tytus, Romek i A’tomek. Wszystko to zostało zilustrowane w VIII księdze ich przygód, w której to otrzymują oni w prezencie aparacik do przenoszenia się w przeszłość. Tytus zaś podkopuje łopatą moreny czołowe. Mniej więcej każdy to pamięta. Nie ma więc możliwości, by nasz ulubiony bohater komiksów nie spotkał na swojej drodze druha Sekuły. Kwestia jest jedynie taka – dlaczego Papcio Chmiel zapomniał go narysować? Ja nie wiem. Być może miał ważny powód po temu.

Jeśli spojrzymy na notkę w wiki poświęconą tygodnikowi Na przełaj, to zadziwi nas jej ubóstwo. Tym silniej, jeśli porównamy je z wpływem jaki tygodnik ten miał na całe pokolenia młodzieży oraz ilu z tym, ilu wychował tuzów współczesnego dziennikarstwa. No i jakie emocje wzbudzał. Ja się nim, na przykład bardzo ekscytowałem, nie mając przecież świadomości, że pracuje tam druh Sekuła. Nie wiedziałem też kim są Mariusz Szczygieł, Jacek Żakowski i Eryk Mistewicz, którzy stawiali tam swoje pierwsze kroki. Był tam także Jerzy Owsiak, a wszyscy oni pracowali nad embrionalnymi wówczas projektami, które dziś rozrosły się do rozmiarów mamuta. Największą karierę zrobił Owsiak, ale cała reszta też nie wypadła sroce spod ogona. Wszystko zaś zaczęło się w skromnym harcerskim tygodniku, który żerował na naiwności młodzieży męskiej i żeńskiej.

Tygodnik ten był adresowany do ludzi ambitnych, chadzających swoimi drogami i do tego jeszcze uwrażliwionych na różne kwestie, wliczając w to kwestie społeczne. Wniosek stąd prosty, że zarówno Mistewicz, jak i Owsiak, a także Raczek oraz Żakowski, byli i są nadal ludźmi inteligentnymi i wrażliwymi, a do tego jeszcze przeszkolonymi, bo praca w redakcji jest także szkołą, moim zdaniem jedną z poważniejszych szkół. Czy oni rzeczywiście tacy są? Nie możemy tego stwierdzić z całą pewnością, ale być może kiedyś byli. Dla nas zastanawiające powinno być jedynie to w jaki sposób ludzie, którzy startowali w tym samym, dość szczególnym miejscu, rozpełzli się po świecie, emitując ciągle te same, w zasadzie, komunikaty.

Dodajmy do tego jeszcze rozgłośnię harcerską, która – jak powiada wiki – funkcjonowała poza strukturami władzy. Mnie ten mechanizm wyparcia zawsze zadziwia. Ludzie widzą, a nie widzą, rozumieją, a nie rozumieją. Jak coś mogło być poza strukturami władzy? Spotkałem kiedyś człowieka, który opowiadał mi, że w młodości zorganizował ogólnopolskie wagary nad Wieprzem w Dęblinie. Zjeżdżali się ponoć na nie uczniowie ze wszystkich szkół w kraju. Uważał mnie za idiotę po prostu, który uwierzy w takie bujdy i nie wziął wcale pod uwagę iż ja wiem, że łąki nad rzeką są własnością prywatną. I żeby zorganizować na nich cokolwiek musi być polecenie z góry i przymus, który tego właściciela do czasowego wydzierżawienia swojego terenu skłoni. I tak było ze wszystkim.

Zawsze się zastanawiałem, przed czym oni czują lęk, skoro i tak wszystko widać? Jak długo można tę podwójną rzeczywistość firmować i jeszcze domagać się, by ludzie, oceniający bliźnich i ich działanie za pomocą rozumu, nierzadko wcale niepośledniego, w takie brednie wierzyli? Nie rozgryzłem tego. Nie wiem dlaczego tak się dzieje. Być może wpływ tych osób jest rzeczywiście tak duży, a oni czują się tak komfortowo, że nic poza wyparciem im nie zostaje.

Tytus de Zoo pracuje dziś w hurtowni i wszyscy uważają, że to szalenie zabawne. Sekuła nie żyje, a Raczek firmuje środowiska gejowskie. Aha, przypomniał mi się jeszcze idol młodzieży Walter Chełstowski, nazwany tak – bo nie ochrzczony przecież – na cześć Świerczewskiego. Ci wszyscy ludzie, chcą mówią nam dziś ciągle jedno – nic się nie stało, Polacy nic się nie stało…Być może rzeczywiście nic. Mamy w końcu internet i możliwość emitowania komunikatów, takich jakie nam się podobają. Możemy pisać, wydawać, papier nie jest reglamentowany i nie ma cenzury. Mnie jednak niepokoją te uśmiechy na ich twarzach i ta szczera, do porzygania, chęć współpracy ze wszystkimi ludźmi dobrej woli. No i stała obecność w mediach. Okay, media z założenia są głupie, a pokazujący się tam ludzie mają za zadanie jedynie chronić własną pozycję. To zaś czyni się za pomocą omówień wypadków takich jak wczorajszy zamach. Jeśli nie ma zamachu, zawsze można porozmawiać o tym, czy Polacy czytają książki, czy też ich nie czytają.

Na jedno chcę tylko zwrócić uwagę – spektrum poglądów, jakie są nam dziś dostępne – wróć, nie nam, ale ludziom pragnącym korzystać z dobrodziejstwa polemik i dyskursu publicznego – zostało zaplanowane, wyhodowane, rozwinięte i działa dziś aż furczy. Otóż nie możemy w żaden sposób zaakceptować owego spektrum i nie możemy ze spokojem słuchać ludzi reprezentujących poszczególne jego odcienie. Wiemy bowiem to, czego nie wie prawie nikt – latem roku 1969, kiedy miałem może cztery, może pięć miesięcy, Ireneusz Sekuła spotkał we Fromborku Tytusa de Zoo.

  34 komentarze do “Czy Tytus de Zoo znał Ireneusza Sekułę”

  1. „Na przełaj” to prehistoria. Obecnie konkurencyjnym dla SN jest tygodnik opinii „WcN”wydawany przez Instytut Nowych Mediów z redaktorem naczelnym prof. Michałem Kleiberem byłym prezesem PANu.
    Oprócz pisania także się reklamują:Zrobiliśmy ten projekt dla siebie. Aby mieć co czytać w sobotę i niedzielę.Dziś “Wszystko Co Najważniejsze” to kilka tysięcy tekstów ponad 900 Autorów. Autorów wybitnych, niebanalnych. ☺Pozwolę sobie wrzucić link https://wszystkoconajwazniejsze.pl/bo w SN został już podrzucony ☺
     

  2. Siła wyparcia jest jest odwrotnie proporcjonalna do poziomu zanurzenia w bezprawiu.Scala również tych ludzi wspólnota zbrodni, czyli zbrodnia inicjalna,wtajemniczenia, jako fundament i zabezpieczenie na wierną współpracę. Mimo lat prób, sumienia mimo zdeprawowania, nie pozwalają normalnie żyć i wyparcie jest modus vivendi. Przyznanie się do winy i pokuta nie wchodzi do tych głów. Planowane i realizowane barbarzyństwo ma być lekarstwem na choroby ich duszy. My wiemy, że jest to kolejne kłamstwo ducha świata, my wiemy… ale i tak rykoszetem dostaniemy…no…chyba, że nie. 

  3. Tak, nie ma ważniejszych rzeczy, niż te brednie

  4. „Dodajmy do tego jeszcze rozgłośnię harcerską, która – jak powiada wiki – funkcjonowała poza strukturami władzy. Mnie ten mechanizm wyparcia zawsze zadziwia. Ludzie widzą, a nie widzą, rozumieją, a nie rozumieją. Jak coś mogło być poza strukturami władzy? ”
    Nie wiem jak tam było z tym „poza strukturami”, lecz o pewnej autonomii może świadczyć takie zdarzenie (gdzieś w połowie roku 1974), kiedy to rozgłośnia harcerska nadała m.in. pewien szczególny utwór słowno-muzyczny niejakiego Włodzimierza Wysockiego, który to, i większość innych jego utworów, znany był jedynie z pokątnych nagrań na szpulowych jeszcze podówczas magnetofonach. Co prawda zaczęły się wówczas w sojuzie ukazywać oficjalnie jego płyty, które prezentowały jednak ogładzone opowiastki w duchu patriotycznym.
    Ww. utwór słyszałem jedynie z nagrania dokonanego przez jednego z kolegów z tejże emisji w rozgłośni harcerskiej. A była to „spłasznaja antisovietczina”:
    Zył ja s matierju i batiej na Arbatie (zdzieś by tak).
    A siejczas ja w miedsanbatie, na krawati wieś w bintach …
    co w wolnym tłumaczeniu:
    Żyłem sobie z mamą, z tatą na Arbacie (nie to, co tu)
    A teraz zdycham na szpitalnej pryczy, cały w bandażach
    Coż mi sława, cóż mi sostrzyczka (pielęgniarka) Kława
    Umarł mój sąsiad po lewej, ten po prawej jeszcze nie ..

  5. Poszperałem – przy okazji – po internecie. I wygląda na to, że ta cała legenda Wysockiego jest co najmniej podejrzana

  6. Powiem tyle – uważam, że zamach przeprowadzony wczoraj to próba zainstalowania swojego człowieka na stanowisku szefa irańskich terrorystów  
    Jak z serialu Homeland. 

  7. Ten fajans WcN…
    … jest „konkurencyjny”  dla SN  ?!?!?
    No, troche Pan przeszarzowal  i  przeszacowal to  ZEROWISKO  dla  tego  detego  Kleibera –  OSZUSTA  AKADEMICKIEGO  i jemu podobnych  hipokrytow  !!!
    Nie ma w Polsce mediow konkurencyjnych dla SN…  i dlugo nie bedzie.

  8. no tak a my to raczej taka gromada Łysków z pokładu Idy, stado spokojne, nie podskakujące wyżej nerek, no i dobrze ile lat można się kopać z koniem …. ale swoje wiemy.
    Ale powiem wam, że Balcerowicz w roli przedwojennego profesora filozofii, któremu PRL pozwolił jedynie malować drewniane zabawki, (scena z filmu „Pan T.”) to jakoś wzbudza jedną konstatację – że przy tym malowaniu zabawek to jest właściwy człowiek na właściwym miejscu
    A co do filmu „Pan T.” to pokazuje świat przez murarskie gumofilce, bo tylko tyle widać z okna domu literatów z PRL-u.  

  9. Dopóki SN ma takich obrońców jak Pani to nie zginie ale też nie zarobi na swoje utrzymanie ☺
     

  10. „Nie po to się tyle czeka z likwidacją, żeby wstawić na miejsce bezwzględnego gangstera, jakiegoś jeszcze gorszego.” Bezwzględny gangster – a może stosował adekwatne metody do tych jakie serwują w jego kraju: pewien sąsiad oraz jedyny obrońca demokracji na świecie?

  11. sumienia maja sie dobrze. znam kogos z urzedu podatkowego. dzis donosy pisza juz nie tylko sasiedzi ale czlonkowie najblizszych rodzin. maz na zone, corka na matke , brat na brata i inne kombinacje. byc moze to nowa „jakosc”

  12. Wszyscy niecierpliwie czekamy na ripostę Warszawy w kwestii zamachu, ale jej nie będzie, tak samo, jak nie będzie stanowiska Polski w żadnej ważnej kwestii światowej, ponieważ nie ma w scenariuszu takiego państwa jak Polska. Polska nie istniała, kiedy ów scenariusz powstawał. Niejaki Albert Pike sto kilkadziesiąt lat temu pisał, że Europa będzie pomagać muzułmanom dotąd, aż muzułmanie osiągną odpowiedni potencjał do wojny i będą w stanie prowadzić wyrównaną walkę z Europejczykami. Im bardziej walka jest wyrównana, tym bardziej jest ona krwawa i wyczerpująca dla obu stron. Obawiam się, że na dzień dzisiejszy muzułmanie nie mają jeszcze takiej siły, więc w trosce o nich decydenci zaczekają jeszcze z wybuchem konfliktu. Zabójstwo Sulejmaniego jest jedynie jedną z całej serii prowokacji, które mają zmotywować muzułmanów do zbrojenia się i wzrastania w nienawiści do białej rasy, a biała rasa, zanim wybuchnie wojna, też musi być ostro wnerwiona. Wstawienie na miejsce Sulejmaniego jakiegoś jeszcze gorszego skurwysyna wydaje mi się więc logiczne i zgodne z planem czcigodnego Alberta Pike’a.

  13. To „oczekiwanie” na ripostę Warszawy traktuję oczywiście w kategorii kabaretu. Szkoda, że my, Polacy, nie mamy własnej reprezentacji, tylko jest jakiś rząd kosmopolityczny, który ma w nazwie przymiotnik „polski” i może to być jedynie powodem do wstydu dla Polaków i pretekstem do krytykowania nas bez naszej winy. Żadnego dobra dla nas ze strony tych rządów bym się nie spodziewał. 
    Przynajmniej z Rosją mamy spokój, bo wojna światowa pod względem politycznym była jednym pasmem absurdów, na którym nikt, żadna ze stron ani żadne z państw biorących udział w wojnie nie skorzystało, łącznie z USA i ZSRR. Z absurdalności polityki światowej prowadzonej w latach 1939-45 wynika też, że można wysnuwać rozmaite i sprzeczne ze sobą wnioski i trudno polemizować z wypowiedziami Putina, bo przy pewnych założeniach on ma rację tak samo, jak Schetyna, który mówił, że Ukraińcy wyzwalali obozy, a być może tak naprawdę chodzi o zemstę Putina za wykluczenie sbornej z olimpiad, do czego mógł się przyczynić nasz minister sportu, pan Witold Bańka. Absurdalne jest na przykład domaganie się przez USA od Polski wypłaty odszkodowania Żydom za II wojnę, którą można analizować z punktu widzenia zła i dobra, natomiast wszelkie inne tezy można fabrykować i skutecznie udowadniać (vide Zychowicz).
    Jadąc koleją przez Wrocław i Warszawę zauważyłem, że pomiędzy szklanymi biurowcami firm światowych samochody stoją wprost na ziemi, w błocie. Te parkingi są niczyje lub są własnością PKP albo Polaków. Skoro tacy potentaci, jak Google, który ma siedzibę w Warszawie na Pradze na terenie dawnej fabryki wódek, odmówili płacenia podatków w Polsce, zatem sądzę, że te 300 miliardów $, o które idzie, zostaną wyciśnięte właśnie z tych ugorów, które nam zostały po transformacji. 

  14. „Ireneusz Sekuła spotkał we Fromborku Tytusa de ZOO”
    Czyli ściganym jest Tytus de ZOO? 🙂

  15. Warszawa to jest mała metropolia. Naprawdę.
    ehhh….

  16. Polski rząd ma mentalność rządcy, który musi z Panem uzgodnić ważniejsze decyzje dotyczące młyna, gorzelni, stajni i czworaków.
    Póki co koncentruje się na podatkach od czworaków – od dymu, od wody, od deszczu, od metra, sowicie  opłacając wesoło przygrywającą do tego tanga cygańską kapelę.

  17. Sprawne zarządzanie przynosi zawsze szybkie efekty. Przy zarządzaniu pracowitym polskim społeczeństwem te efekty powinny być jeszcze szybsze. Jeżeli efektów nie widać, w tle odbywa się regularne szlamowanie. Obecny zarządca jednak wykazuje umiar i w pewnych aspektach widać odprężenie i poprawę. Na ile jednak jest to efekt doktryny „wystarczy nie kraść”, a na ile kolejnego zadłużania i sprzedawania nas wszystkich.

  18. Nam dzień się jak okno szeroko otwiera nad Wisłą i Odrą i Nysą. Ojczyzno Chopina, Ojczyzno Waltera! ..jakaśtam… Ludowa Ojczyzno!

  19. Ojciec Wysockiego był generałem, służył w NRD, czego pan się spodziewał?

  20. Oczywiście, a my musimy się tym wzruszać, albowiem od tego, jak żyje reżim w Iranie zależy nasze dobre samopoczucie i bezpieczeństwo. Radzę przestać dyskutować ze szwagrem. 

  21. Raczej był, pan Ireneusz już nikogo nie ściga

  22. Mnie zawsze odrzucało od wszelakiego harcerstwa, tak od komunistycznego jak i patriotycznego. Utwierdziłem się w przekonaniach po przeczytaniu książki Pana Stalagmita „Jak nakręcić bombę” i poczytaniu sobie życiorysu założyciela ruchu skautów Baden-Powella, zwłaszcza jego roli w niszczeniu Burów.

  23. Dobry nastrój nie powinien zależeć od tego jak się żyje reżim w Iranie. Ale czy ja mam się cieszyć z samopoczucia Wujka Sama i jego nauczyciela?

  24. Tak wlasnie, Panie Gabrielu…
    … uwazaja te „nasze”  BARANY  rzadowe  i  99%  zaprzedanych presstytutek w merdialniach ze swoimi  PATOLOGICZNYMI  narracjami… bo  Ameryka sie podnieca,  bo  Lunja,  bo Francja i  pozostali z tej globalnej bandy sie podniecajo…
    …  TYLKO,  ze  Ameryka czy Francja  preparuja te  „wypadki”,  a potem  sami  „odpalaja”  takich roznych  husajnow,  sulejmanow… czy  chocby  Bin  Ladena  !!!
     
    Tymczasem… ze przypomne…
    …  w sercu  Francji,  w samym  centrum Paryza,  przy slynnej i znanej z super ekskluzywnych butikow rue  Matignon  mieszka sobie  WYGODNIE,  w oblrzymiej 4-pietrowej kamienicy,  NICZYM nie niepokojona  bardzo liczna rodzina Saudow,  tego  wlasnie „zabitego”, baaardzo  „niebezpiecznego”  terrorysty  Bin  Ladena  !!!
    W tamtejszych butikach – dobrych kilka lat temu – kiedy trwala  „inwazja” w Syrii  –  zona przywodcy Syrii Baszara  tez  sobie  NIE  ZALOWALA  i robila zakupy swiateczne  !!!
     
    To nie sa nasze sprawy  i  NIE  MUSIMY  sie nimi  wzruszac… ani zajmowac  !!!

  25. Pomyślałem, że w kontekście samobója Pana Sekuły i ich dawnych konszachtów Tytus de ZOO może zaliczyć grono podejrzanych 🙂

  26. Muszę nabyć książkę Stalagmita w takim razie.

  27. Książka Stalagmita jest genialna, zawsze byłam ciekawa jak europejskie potęgi mogły się tak pokłócić mimo pokrewieństwa, no więzy rodzinne zawsze trochę hamują napięcia, że doprowadziły do działań wojennych na kontynentach czyli wojny całego świata. Do tego stopnia, że przy okazji przebudowano politycznie środek Europy a „jakieś” ziemie polskie odzyskały niepodległość. Mam tych książek o IWŚ  trochę, każda mówi o fragmencie przyczyn, o fragmencie strat. Stalagmit opisuje postaci i ich intrygi i np. handlarza bronią z tych czasów, o którym nigdy inni autorzy nie wspominają. Kiedy jest budowana intryga, to po to aby wygenerować określoną reakcję w tym przypadku osłabiającą potęgi na kontynencie europejskim i tak to działa , wymyślone są intrygi aby kontynent Europy nie zdominował wysepki na kanałem La Manche i tak to leci ….   
    Książka Stalagmita o I WŚ jest świetna 

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.