Algorytm nie zadziałał. To znaczy nie rozpoznał słów: siekiera motyka, piłka, deska i nie skojarzył ich z Wołyniem we właściwy sposób. Ugrałem na iksie ledwo 1300 odsłon. Wpisał się jeden wariat i kilka osób z rzeczowymi uwagami. I to właściwie tyle. No, ale postanowiłem iść za ciosem jednak, bo mój kolega zaczął już czytać książkę Rozmowy rzymskie, a nawet zadzwonił tu wczoraj po przeczytaniu pierwszego rozdziału. Ze spokojem więc umieszczam dziś na górze tytuł, który żadnemu algorytmowi z niczym się nie skojarzy. Będziemy się bowiem bawić dziś we własnym gronie i wszystkim algorytmom mówimy gromkie – won!
Kolega, jak rzekłem, przeczytał pierwszy rozdział, a następnie zadzwonił do mnie, by powiedzieć mi co się w nim znajduje. Potem zaś przesłał mi stosowny fragment. Przypominam, że jest to rozmowa ministra spraw zagranicznych z teologiem domu papieskiego. Oto ów fragment:
Radosław Sikorski:
Mój dziadek był kierownikiem szkoły w Łochowie pod Bydgoszczą, jeszcze przed wojną. Zarabiał 400 zł, co oznaczało, że on i ksiądz, byli nie tylko najbardziej szanowanymi, ale także najzamożniejszymi osobami we wsi.
Wojciech Giertych:
Jeszcze do niedawna było tak, a może i nadal jest, że ksiądz w małej wiosce jest jednym z najzamożniejszych. Kiedy przyjechałem do Polski odwiedzić brata, to pierwszym, który miał telewizor w Kórniku, małym miasteczku pod Poznaniem, był proboszcz.
Radosław Sikorski:
Dodam jeszcze, że dopiero na Harvardzie dowiedziałem się, jaką tragedią było dla polskiego życia intelektualnego wypędzenie braci polskich. Mianowicie John Harvard przekazał szkółce stanowej (tak, dzisiejszemu sławnemu uniwersytetowi) w XVIII wieku, królewski dar w postaci 200 książek. Dzisiaj byłaby to równowartość 100 milionów dolarów. I teraz ciekawostka: jedną trzecią tego księgozbioru zakupionego w Amsterdamie stanowiły księgi braci polskich.
Wojciech Giertych:
…którzy zostali z Polski wypędzeni i pisali w Holandii, gdzie zalicza się ich do prekursorów oświecenia. Wśród moich przodków było trzech biskupów, ale nie katolickich, bo katoliccy nie powinni mieć potomstwa, lecz należących do braci czeskich.
Na tym dzisiaj skończymy cytowanie dzieła pod tytułem Rozmowy rzymskie. Chciałbym, żeby wszyscy sobie uświadomili, że to nie jest fragment ścieżki dialogowej z remake’u filmu Sami swoi. Nie rozmawiają Kargul z Pawlakiem. To fragment książki Rozmowy rzymskie, a dialog prowadzi polski minister spraw zagranicznych i teolog domu papieskiego, który jest poliglotą i stryjem najbardziej wpływowej osoby w Polsce – Romana Giertycha.
Można mieć wiele zastrzeżeń do Krzysztofa Zanussiego, można go wręcz nie znosić, ale jedno trzeba mu oddać – ma on duży dystans do siebie. A jest także poliglotą i swobodnie porusza się po salonach świata tego. Kiedy więc nauczył się kolejnego języka, jego ojciec powiedział – to teraz Krzysztofie, będziesz mógł się ubiegać o posadę portiera w hotelu międzynarodowym. Zanussi opowiadał ten żart z ciepłym uśmiechem na twarzy, całkowicie świadom swoich ograniczeń. Tych bowiem w żaden sposób nie mogła zlikwidować nauka wielu języków obcych. Bo jest to człowiek naturalnie inteligentny, czego o wszystkich poliglotach i absolwentach renomowanych uczelni powiedzieć nie sposób.
Może więc omówmy sobie akapit po akapicie ten dialog. Oto w pierwszej już wypowiedzi ujawnia się przed nami hierarchia wartości, której pokłon oddaje minister Sikorski. Na jej szczycie są pieniądze. Człowiek zarabiający 400 zł miesięcznie musi cieszyć się szacunkiem. Nie może być inaczej. Nikt nie wie, jakie naprawdę opinie krążyły o dziadku ministra, ale wysokość jego poborów gwarantowała ów szacunek. Nie sposób nawet nazwać takiego modus cognitandi, bo jest on poza skalą ocen, nawet w przypadku Krzysztofa Zanussiego, z którego taki Kuc Kazimierz szydził zawsze, że jest on łasy na pieniądze i potrafi przelecieć pół świata pocąc się w samolocie, tylko po to, by za 500 dolców wygłosić jakiś bieda-wykład w sali pełnej Murzynów. Sam Krzysztof Zanussi takich rzeczy nigdy nie opowiadał, będąc świadomym, jak to działa na odbiorcę. Niestety ministra spraw zagranicznych, kiedy był jeszcze na Harvardzie, nikt w tej kwestii nie uświadomił, a poznajemy to po kolejnej jego wypowiedzi, w której podaje współczesną wartość księgozbioru Harvarda. Nie wymieniając ani jednego tytułu dzieła, z tych które się w tym księgozbiorze znajdowały. Informuje nas za to, że 1/3 zbioru stanowiły dzieła braci polskich. Całość zaś kosztowałaby dziś 100 milionów dolarów. Mówi to członek rządu, którzy za poprzedniej kadencji, poprawcie mnie jeśli się mylę, sprzedał prawa do Polskich Nagrań, za osiem milionów złotych. Imponuje mu jednak biblioteka Harvardu ze względu na arian.
Jego interlokutor zaś przypomina, że arianie zostali z Polski wypędzeni, a pisma swoje publikowali w Holandii. Mówi to syn Jędrzeja Giertycha, wspomnianego tu wczoraj autora książki – Jan Amos Komensky, u źródeł katastrofy dziejowej Polski. Dzięki tej książce, Jędrzej Giertych stał się dla wielu ludzi w Polsce autorem znaczącym. Mam na myśli ludzi w moim wieku, troszkę starszych i troszkę młodszych. Opowiedział bowiem historię w taki sposób w jaki powinna być ona opowiedziana. Niestety, nie przeczuliśmy intencji z jaką to uczynił. Ta zaś okoliczność stawia nas jeszcze raz wobec wyzwań, których trudności nie jesteśmy w stanie oszacować. Bo co to jest do cholery, że teolog domu papieskiego mówi – w Holandii zalicza się braci polskich do prekursorów oświecenia?
Bracia polscy, to judaizująca sekta, której zadaniem była dywersja ideologiczna i militarna w kraju prowadzącym wojny na wszystkich niemal granicach i wojnę domową na dokładkę. A tu się jeszcze okazuje, że wśród biskupów innej judaizującej sekty znajdowali się przodkowie owego teologa domu papieskiego. Mój kolega sugerował co prawda wczoraj, że sam Jędrzej Giertych o tym wspominał, ale to nie zmienia postaci rzeczy. Ludzie bowiem, którzy domagają się akceptacji, po to by manipulować jakąś grupą, przede wszystkim składają ofertę popartą prawdziwymi deklaracjami dotyczącymi swojej przeszłości i przeszłości swojej rodziny. I po tym się też takie osoby poznaje.
Ciekaw jestem co teolog domu papieskiego rozumie przez słowa – prekursorzy oświecenia? To znaczy czego? Nurtu, którego finałem była rewolucja francuska? Upokorzenie i dewastacja Kościoła, podporządkowanie go państwu i śmierć tysięcy księży oraz milionów wiernych? Mamy się z tego cieszyć, czy co? Jest to myśl tak infantylna, że nie wiadomo co w ogóle powiedzieć. A to przecież tylko fragment jednego rozdziału tej książki.
Można też, z niemałym niepokojem, zastanawiać się co się dzieje w Watykanie, skoro ktoś taki jak Wojciech Giertych, mówi swobodnie takie brednie. Kolega mój, znacznie lepiej w sprawach doktrynalnych i praktycznych Kościoła oblatany niż ja, twierdzi, że od takiego teologa domu papieskiego zależy kształt wypowiedzi Ojca Świętego. Czyli, że Wojciech Giertych te wypowiedzi cenzuruje niejako.
Szach mat, można powiedzieć – tu papież, który jest augustianinem, jak Luter, a tu bracia polscy prekursorzy oświecenia. I nikt nie mruga, że to takie żarty. Jak do tego dodamy 100 milionów Sikorskiego, zrobi się naprawdę dziwnie.
No i teraz spróbujcie ocenić działania PiS przeciwko Romanowi Giertychowi. Mam na myśli całą strategię oraz jej skuteczność. Z jednej strony teolog domu papieskiego, który swojego bratanka, jak gdyby nigdy nic, przechował w bezpiecznym miejscu podczas prześladowań, a z drugiej komendant Szymczyk, co odpalił pancerfausta w swoim gabinecie. Bo teraz właśnie niepostrzeżenie, przeszliśmy od niewiarygodnego infantylizmu wypowiedzi obydwu dzisiejszych bohaterów, do ich praktycznej i polityczne skuteczności, która nie ulega kwestii.
Zdążyliśmy się tu wszyscy przyzwyczaić do pewnego komfortu. I ja nieskromnie powiem, że ów komfort jest moim autorskim dziełem, czego wielu ludzi nie może zaakceptować nawet po tylu latach. Fakt jednak pozostaje faktem., To dzięki mnie czujecie się tu dobrze, bo to ja, poprzez swoją postawę, teksty i sugestie natury dyscyplinarnej zapewniam Wam komfort. Widzicie też dokładnie jak wygląda świat poza tym miejscem. I jak budują hierarchie ludzie naprawdę wpływowi. Tacy, którzy potrafią zaimponować stadu małp. I to nie jednemu. Harvard, dom papieski, teologia, języki, MSZ, Rzym, papież, 100 milionów – wszystkie karty, które rozgrzewają serca ćwierćinteligentów są w ich rękach. I teraz pomyślcie, że siedzicie z jednym albo drugim w małym pomieszczeniu. Fajnie, co…
Miłego dnia życzę wszystkim. Pamiętajcie, że za dwa tygodnie są Targi Książki i Sztuki w Ojrzanowie.

Dzień dobry. Czynię to ze sporym wahaniem, niechętnie pozwalam sobie bowiem na komentarze na temat Kościoła, nie czuję się powołany ani kompetentny. Jednak – jako członek tej wspólnoty mam prawo do refleksji, byle nie przekraczać granic, których przekraczać nie wolno (cytat mimowolny). Otóż od „Sprawy Macocha” nie możemy już mieć wątpliwości ile z tego, co dzieje się z Kościołem i w Kościele czynione jest za sprawą Hierarchii, a ile – innych sił, nie Dobra bynajmniej. I tak, skoro Kościół w Polsce penetrowany jest przez agentury od czasów inkryminowanych prekursorów – po dziś dzień, to cóż dopiero musi się dziać w Watykanie. Ktoś powie – przepadło… Ale nie. Kościół jest bowiem wspólnotą i to nie tylko pasterze odpowiadają za wszystko. Wierni mają fatalny zwyczaj eskalowania oczekiwań i manifestowania rozczarowania. A może spojrzeliby tak trochę na siebie? Że o biblijnym kamieniu nie wspomnę. Kościół to też my. I od naszych zachowań i postaw wiele zależy. Skoro zatem widzimy i tę wszczepioną w Kościół agenturę z jednej strony i tych prawdziwych obdarzonych Łaską kapłanów – spróbujmy – w miarę naszych możliwości – ułatwiać życie tym drugim, a nie tym pierwszym.
Robię co mogę
Dobrze scharakteryzowany poziom wypowiedzi tych dyplomatów, rozwijanie religijnego parawanu w służbie oszukiwania odbiorców zaniżonym poziomem wypowiadania się. Bo normalny człowiek zaraz odczyta intencje że jest naprowadzany na temat odwiecznie ten sam : Rzym nie jest godny zaufania! Ale w takim razie kto wchodzi na jego miejsce? Kto na tym skorzysta? No ten sam co nakazał strzelać do papieża a co mu to dało? Maski spadły, tak jak teraz z bractwem turbo tradycyjnym, będą się musieli wyświęcić żeby zerwać z papieżem i udawać niewinne baranki prześladowane za wierność. Komedia która na nikim nie robi już wrażenia, świat leci do przodu a im zostaną te muzealne przebieranki. No ale sponsor tego wymaga więc pajacowania ciąg dalszy nastąpi,tak wielu boli fakt że „papież to firma” jak napisał klasyk.
Szybko sobie przejrzałem notkę na wiki o Wojciechu Giertychu, no niezły gagatek. Przytoczony fragment kompromituje tego ptaszka. Natomiast mianowany tym teologiem domu papy przez Benedykta XVI. Mnie to zawsze się zapala czerwona lampa przy dominikanach i druga przy nazwisku Giertych. Ksiądz Wojciech OP już się nie kryje i czułe słówka pod adresem Arian wypowiada, może za chwilę zaprezentuje nam związek z jakąś znana influenserka i zostanie biskupem w Holandii porzucjąc zakon psów pańskich.
Myślę, że nie musi niczego porzucać, zostanie gdzie jest
Firma, firmą, ale poziom menedżerów średniego szczebla znacznie się obniżył
Bractwo się rozwija i ma się świetnie. Mają seminaria i powołania wśród młodych, ludzie się garną, a to ciekawe dlaczego? A co do przebieranek, to może lepsza tradycja niż księża w garniakach albo w leginsach. Świat leci do przodu w chaosie, a miejmy nadzieję, że Kościół jednak nie.
I rzeczywiście jest tu komfortowo, za co serdecznie dziękuję.
Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.