październik 092021
 

Miało być o czymś innym, ale mam trochę dosyć. Postawmy więc pytanie – czy Rosji nie można objąć rozumem, jak twierdzi wiele osób, w tym wielu Rosjan. Można, ale trzeba mieć ten rozum najpierw. Na drodze do poznania bytów takich jak Rosja, albo może lepiej ująć rzecz z początku inaczej i napisać – Ruś, stoi rzekomo jakaś przepaść, której dna nie można dojrzeć. Nic tam nie stoi, nie wisi i nie siedzi. Wszystko jest jasne. Chodzi tylko o to, że promocja nowożytnej Rosji, jako organizacji odpowiadającej za porządek w Euroazji nie mogłaby się utrzymać bez mitu o niemożności rozumowego poznania. Żeby taki mit utrzymać należy wygumkować kilka istotnych zmiennych z historii, przestawić celownik w karabinie snajperskim i już można walić kulami po płotach, wołając jednocześnie, że takie oto precyzyjne narzędzie mamy w ręku, a furt nijak z niego w cel trafić nie można. Taka ta Rosja tajemnicza.

Mechanizm utrwalający polityczne i historyczne kłamstwa zależy od tego ilu specjalistów zajmujących się ich kolportażem wynajmiemy. W Rosji, co ciekawe, do kolportowania kłamstw o własnym kraju, zmuszono wszystkich absolutnie jego mieszkańców. I to jest rzeczywiście fenomen, ale nie ma on nic wspólnego z żadnymi psychologicznymi i metafizycznymi głębiami. Te postrzegamy dlatego, że z historii Rosji usunięto kilka istotnych elementów, a wszystko zrobiono po to, by usprawiedliwić wysuwane przez zarządców tej organizacji roszczenia. W czyim imieniu wysuwane to już osobna historia, jasne jest jednak dla nas, że nie w imieniu Rosjan. Gdyby było inaczej Rosjanie nie byliby zmuszeni to opowiadania tak strasznych kłamstw o swoim kraju.

Najważniejszym powodem istnienia Rusi była kontrola i zapewnienie spokoju obszarowi pomiędzy Konstantynopolem a Nowogrodem Wielkim. W tym pierwszym mieście działały organizacje różnych proweniencji, które toczyły ze sobą jakieś walki, ale per saldo wszystkie korzystały z ruskiej strefy wolnego handlu. Ich partnerem były miasta północy, w tym Londyn. Kłopot zaczął się w momencie, kiedy jedna z czynnych w Konstantynopolu organizacji czyli Wenecja postanowiła przejąć ten szlak i podporządkować go w całości swoim priorytetom. Uczyniono to na dwa sposoby, pozornie ze sobą sprzeczne. Wzmocniono książąt polskich w stosunku do ich ruskich konkurentów zza Buga, a także złożono niektórym z tych ostatnich różne propozycje, a także doinwestowano organizacje działające na wielkim stepie. Plan był taki, by w Polsce zainstalować przedstawicielstwa handlowe, które obsługiwać będą cały przepływ towarów z północy na południe i ze wschodu na zachód, a cały step uczynić obszarem, gdzie rządził będzie handel wenecki. Impreza udała się połowicznie. Jej najważniejszym momentem i najważniejszą porażką Wenecjan, która rzutowała na całą historię regionu, aż do bitwy pod Maciejowicami, była zgoda Aleksandra Newskiego na płacenie trybutu Mongołom. Książę ten, przypuszczam, że bezwiednie, po nie mógł tego przecież rozumieć, stał się depozytariuszem doktryny, której Ruś w ogóle zawdzięczała swoje istnienie – kontroli szlaku „Od Waregów do Greków”. Dziedzictwo to przejęli po nim władcy Moskwy. Wszystko co działo się w Rosji później było podporządkowane tej doktrynie. Powrót do niej był sprawą niełatwą, albowiem stosunki wewnętrzne na Rusi ułatwiały opanowanie kraju przez siły obce, pochodzące nieraz z krajów bardzo odległych. Siły te, choć dysponujące dużymi aktywami nie były nigdy na tyle mocne, by złamać, oparty na polskiej magnaterii i szlachcie wpływ wenecki w regionie. Nie mogły też, a musiały, zdewastować wpływy żydowskie na tym terenie. Takiej mocy nie miał nikt, nawet Kompania Moskiewska, która – o czym wiemy – została z historii Rosji wygumkowana. Inna Lubimienko zaś, która o niej pisała, nigdy nie wyszła poza standard XIX wiecznych tekstów, gdzie obecność przedstawicieli cywilizacji zachodniej na wschodzie, opisywana była zawsze jako dobrodziejstwo, a nie jako dopust boży. Poprzez usunięcie kompanii z kart historii Rosji i podkreślenie roli Mongołów i Złotej Ordy, zmieniono w propagandzie wizerunek kraju i jego mieszkańców. Z istot gotowych podpisać cokolwiek w zamian za 10 lat spokoju i prosperity, Rosjanie, poddani cara Iwana i jego następców zmienili się w groźnych ale niosących wysokie standardy cywilizacyjne najeźdźców.

Przy takim naświetleniu sprawy, Rosjanie gotowi są uwierzyć we wszystko, co im się powie, ale nie mają w sercu za grosz autentycznego przywiązania do kraju i ziemi, choć je silnie demonstrują. To się ujawniało wielokrotnie w historii kraju, w której najważniejszym i najlepiej pamiętanym momentem są gwałtowne zmiany.

Kolejnym przełomowym momentem w historii jest usunięcie Polaków z Kremla. Była to próba powrotu to starych, weneckich porządków, z tym, że z podporządkowaniem im Aleksandra Newskiego. Mam nadzieję, że wszyscy, także dyżurni trole, rozumieją,że opisuję tu pewien mechanizm, a nie wskrzeszam nieboszczyka. To się nie udało, albowiem ilość angielskich, szkockich i francuskich najemników po stronie moskiewskiej, nazwanych dla niepoznaki powstańcami ludowymi, była przemożna. Wyprawa moskiewska niczego nie rozstrzygnęła poza tym, że pozycja mocarstw zachodnich umocniona została w Moskwie, a Polska dalej kontrolowała istotne fragmenty szlaku z Konstantynopola do Nowogrodu. Sytuację tę próbowano zmienić wysyłając poselstwa na zachód, atakując jednocześnie Polskę. Pierwsze, za cara Aleksego i drugie za Piotra. Nie były to właściwie poselstwa, ale coś innego. Oto banki Amsterdamu i Londynu, które przygotowywały ostateczną rozprawę ze swoimi konkurentami z Italii, postanowiły poznać osobiście ludzi, w których tyle zainwestowano, czyli władców tej całej Moskwy. Pierwsze poselstwo nie wypadło zbyt pomyślnie, ale drugie, w którym znajdował się sam car, przyniosło już lepsze efekty. To znaczy takie, że cała Polska została podporządkowana interesom Moskwy, czyli realnie wspomnianych banków. Cała historia późniejsza jest historią umniejszenia owej zdobyczy de nomine należącej do Rosji przez mniejszych graczy, głównie przez Prusy. Wpływy poważnych organizacji bankierskich na terenie Polski i Litwy kurczą się, ale wobec postfeudalnego i dynastycznego folkloru, który bawi wszystkich, poza ortodoksyjnymi Żydami, nikt nie myśli o rozbiorze. Nikt też nie myśli o tym, by jakoś upodmiotowić mieszkańców samej Rusi, albowiem wobec całkowitego podporządkowania dworu bankom i posłusznego realizowania wszystkich koncepcji ekspansywnych, nie ma takiej potrzeby. Ona się rodzi dopiero w XIX wieku, kiedy carowi Mikołajowi I zaczęło się wydawać, że jest samodzielnym władcą. On mógł odnieść takie wrażenie, podobnie jak jego poprzednicy, albowiem pozwolono mu zająć Polskę. Dalej jednak jego władza nie mogła ekspandować, czego zdaje się nikt w Rosji nie rozumiał i stąd brały się głupie i niestosowne powiedzonka w rodzaju – z kim graniczy Rosja? Z kim chce. A z kim chce? Z nikim. Otóż Rosja graniczy dokładnie z tymi państwami, z której graniczyć jej pozwolą. I z żadnymi więcej.

Kolejnym ważnym momentem w dziejach tej dziwnej i całkowicie niesamodzielnej organizacji, była połowa XIX wieku, kiedy to zmieniono melodię hymnu. Wcześniej była to ta sama melodia, którą rozpoznajemy, jako Good save de King. W Niemczech, także cesarskich była ona hymnem do I wojny światowej, a chyba nawet jeszcze w czasie jej trwania.

Obłąkane i niestosowne pomysły carów Mikołaja I, jego następcy Aleksandra II, a także Aleksandra III, spowodowały, że trzeba było ów dynastyczny i dworski folklor zlikwidować poprzez rzekome upodmiotowienie narodu. Dokonał tego ruch socjalistyczny, który utorował drogę bolszewikom. Ci ostatni pełnili w Rosji dokładnie tę samą rolę, jaką pełniły check points Batu Chana na wielkim stepie w XIII wieku. Strzegły, ale w imieniu kogoś innego, szlaku wiodącego na północ z Konstantynopola. Świat wyglądał już wtedy nieco inaczej, a przez to w głowach bankierów zrodził się pomysł, by – skoro cała cywilizacja jest już na innym kontynencie – zdewastować całą Euroazję w imię szczytnych idei i urządzić tam jeden wielki obóz pracy, podzielony na zony o nazwie piekło i przedpiekle, gdzie pozyskiwano by surowce i produkowano tanio różne rzeczy.

Ot i wszystko. Cała Rosja, której rzekomo nie można objąć rozumem. Wystarczy dokonać kilku fikcyjnych opisów, odwrócić uwagę ludzi od spraw istotnych, podrasować za pomocą rzewnych historii o doktorze Żiwago, całą ohydę rewolucji i można już pić do nieprzytomności, zagryzając ogórkami i wzywać dawno obalonych bogów, wołając coś ku rozgwieżdżonym niebiosom.

Mamy jeszcze kilka egzemplarzy opricznego nawigatora

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-22-rosyjsko-brytyjski/

No i przypominam o zbiórce na Patronite

https://patronite.pl/Coryllus?podglad-autora

  19 komentarzy do “Czy Rosji nie można objąć rozumem albo o tym czy zbyt wiele zmiennych zaburza percepcję?”

  1. The fun side of Russia czyli Car na dachu

  2. Wyjaśnienie wiarygodne.

    Pozwolę sobie dopisać ciąg dalszy.

    Ostatnio rozgorzała w Europie dysputa prawno – filozoficzna dotycząca kształtu UE.

    W kabarecie Pietrzaka powstał taki pomysł, żeby Polska wypowiedziała wojnę RFN i na drugi dzień się poddała i na tej zasadzie wymyślono (prawdopodobnie wymyślili to prawnicy żydowscy) że poszczególne państwa poddadzą się władzy UE mimo, że Unia nikogo nie zaatakowała i nie była agresorem. Zrzeczenie się przez państwa członkowskie kompetencji na rzecz UE to jest de facto przekazanie kompetencji słabszej Unii przez silne państwa, co na gruncie prawa nie jest możliwe i w praktyce politycznej nie występuje, ale może wystąpić w tzw. życiu.

    Otóż, po pierwsze, słabe państwo, które stoi na przegranej pozycji może mieć wpływ na kształt rozbiorów. I Rzeczpospolita pod koniec XVIII wieku nie chciała być pruską kolonią. Wolała być francuską, a ostatecznie została rosyjską.

    Słabsze fizycznie kobiety dokonują wyboru, przez kogo chcą być „gwałcone” i odbywa się to na trzy sposoby: przez małżeństwo, przez wybór wolnej miłości albo pracę seksualną. W przypadku pracy seksualnej kobieta otrzymuje z góry od sprawcy zadośćuczynienie, co oszczędza sądom mnóstwo pracy – strony rozstrzygają sprawę między sobą poprzez ugodę.

     

    W przypadku, gdy w Europie pojawi się krew na ulicach, to te gadatliwe rządy podejmą natychmiast jakieś decyzje. Dysputy kończą się wojną, jak w czasach reformacji.

     

    Jakkolwiek w przyrodzie istnieje tylko jedna zasada, a mianowicie zasada siły, to istnieje możliwość sterowania tą siłą.

    Państwo silniejsze musi zaatakować słabszego, ale można wpłynąć na wybór celu i przebieg tego ataku.

    Rozważenie tego zagadnienia jest przedmiotem dramatu Szekspira, a efekty tych rozważań ujawniły się, gdy jakiś współczesny Shylock i jego córka Dżesika zabronili wstępu na Oksford Rafałowi Ziemkiewiczowi.

     

    Oprócz sił materialnych istnieje coś takiego, jak wola i intelekt, które mogą te siły okiełznać i nawet tak wielkie państwa, jak Rosja, muszą się im poddać.

     

    https://m.youtube.com/watch?v=wMREfIHrv5U

  3. ciekawe jaka rola została jeszcze przypisana tzw. jurodiwym, pisała o tym p. prof.E Thompson, czyli osobom uznawanym za nawiedzone, które jakoby kontaktowały się z zaświatami , a tak na oko to lekko niedorozwinięte, no może trochę obłąkane …

    jurodiwi dla niepiśmiennej społeczności pełniły rolę czegoś co miało być odbierane jako niezwyczajne

  4. Siła, jaka rodzi się z tego, jaki wpływ może mieć ojciec na córkę, decyduje o losach świata.

  5. Jest to rola, jaką pełni cała edukacja, czyli odwrócenie uwagi od rzeczy istotnych.

  6. Ilustracja muzyczna. Aria „Kochajcie tych, którzy was nienawidzą” z opery „Zygmunt, król Polski” autorstwa Leonarda Vinci, XVIII-wiecznego kompozytora ze szkoły neapolitańskiej. Koncert w Moskwie, zespół pod kierownictwem Martyny Pastuszki

     

    https://m.youtube.com/watch?v=2LyVBxltxiY

     

    A to wszystko można znaleźć w czasopiśmie Ruch Muzyczny. Można by zaprosić jakiegoś muzyka na konferencję, żeby opowiedział, jakie znaczenie ma historia w muzyce i muzyka w historii.

     

    https://m.youtube.com/watch?v=i4rN7uvsTjU

  7. dużo zmiennych w opisie Rosji, trudno objąć rozumem a poeta Brodski uważa, że stepy/Rosja/ to przestrzeń  gdzie w wietrze jeszcze wrzask Hunów słychać…

    tyle poeta /Noblista/

  8. no tak objąć albo nie objąć Rosję rozumem, i ta sugestia o związku muzyki z życiem społecznym i propozycja zaproszenia  na konferencję jakiegoś muzykologa,  to  mi się skojarzyło dwóch skrzypków, tj

    – Kabalewski, który od Stalina nawet jakiś medal dostał za swoją twórczość, że niby doceniony a nie złagrowany. Trudno sobie wyobrazić w jakich nerwach on musiał tworzyć, talent to było za mało ,  zdając sobie sprawę że twórczość w ZSRR to było stąpanie po kruchym lodzie czyli piekło/przedpiekle

    czy

    – Vivaldi, urodzony w  Wenecji , niby tylko syn cyrulika, ale wystarczył talent i powstały dzieła sztandarowe do dziś

    ot takie tam /ze względu na różne epoki/  nieuprawnione porównania

  9. No właśnie historia Vivaldiego pokazuje, że w XVIII wieku Wenecja przeprowadziła się do Wiednia.

     

    Z jednej strony Rosja pozostaje tajemnicza, z drugiej o Polsce i Polakach rzekomo wszystko wiadomo dzięki książkom Grossa, filmom Smarzowskiego. Kwaśniewski i Komorowski przeprosił, Ziemkiewicza nie wpuścili, Sumlińskiego słusznie ukarała cenzura. Druga strona, czyli diaspora wszystko wie jak było, a także o czym myślą Polacy, co mogłoby się jeszcze wydarzyć chociaż się nie wydarzyło („Pokłosie”, Kosiński, polish jokes). Tzn. są tematy niedostępne „nie lzia” i hagady tak popularne, że traktowane jako źródła informacji i dowody w postępowaniach sądowych. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie.

  10. widać trudniej objąć rozumem Rosję   -gdie tak wolno dyszyt czełowiek- w której  zaimplementowano największe zdobycze klasy robotniczej

    niż Polskę która wg ałtorytetów /ma same wady/ i oni chętnie  te wady wytkną a szczególnie te nieprawdziwe

  11. Kiedyś to już tutaj napisałem, że weneckie pałace znad wielkiego kanału skojarzyły mi się z pałacami magnackimi w Polsce. Tam skoncentrowane jeden przy drugim, w Polsce rozrzucone proporcjonalnie po terenie. Symetryczne insygnia władzy.

    Rosja naszych czasów przygasła ponoć po odkręceniu kurka z ropą przez Saudów, na prośbę Reagana, co pokazuje, jak łatwo byłoby ten komunistyczny obóz rozminować, ludzi uwolnić,  gdyby zastosowano wcześniej jeszcze parę innych narzędzi, ale po co? Przydaje się stacja benzynowo-gazowa i rygiel syberyjski. I tyle wystarczy. Dlatego mrzonki o autostradach nad Bajkał i weekendowych tam wypadach pozostaną mrzonkami.

    Są oczywiście wielcy fani Rosji, podróżujący, aktywnie chłonący kulturę i historię, takim fanatykiem moskiewskim jest młody Poręba.

    Mi bardziej przemawia do wyobraźni Wojciech Grzelak, który w NCzasie pisał soczyste relacje z Rosji. W jednej z relacji wspomniał o wspólnej jeździe z Rosjanami przez jakieś góry na zachodzie Europy. W pewnym momencie ci Rosjanie, rzekomo na poziomie, wyposażeni w wypasiony zachodni samochód, zaczęli nienerwowo oczyszczać pojazd, wyrzucając w czasie jazdy przez okno, bez cienia zażenowania, puszki, butelki itp…

    Z drugiej strony w Petersburgu jest sto teatrów ….

    Dziwne to wszystko.

  12. ” W przypadku pracy seksualnej kobieta otrzymuje z góry od sprawcy zadośćuczynienie, co oszczędza sądom mnóstwo pracy – strony rozstrzygają sprawę między sobą poprzez ugodę.” akurat to pozbawia pracy nie tylko sędziów ale szeroko rozumianych prawników

  13. Bo to nie jest wdzięczny ani łatwy temat dla prawników, dlatego stworzono coś takiego jak moralność, zasady religijne i edukację seksualną, żeby odciążyć sądy. Kwestia kopulacji została uregulowana w Kodeksie Karnym, a powinna być zawarta w Kodeksie Cywilnym, bo to jest przecież ludzkie, żadna zbrodnia. Postępowania w tych sprawach muszą być dla sędziów komiczne albo żenujące – powództwa, przesłuchania stron, dowody itp.

    A tu w filmie Smarzowskiego mamy knura, który dopada człowieka i go gwałci, sala rechocze i to ma być katharsis i krótkie podsumowanie tematu, a dla innych może to być wstrząs i teraz pytanie, czy da się wytoczyć proces Smarzowskiemu i na jakiej podstawie prawnej? Chyba poszliśmy w legislacji za bardzo w stronę wolnej miłości.

    Za dużo tej wolności.

  14. Skoro zlikwidowano religie i moralność, to kodeksy powinny zostać rozszerzone tam gdzie się da i gdzie jest to konieczne.

  15. Sumliński już się wypowiedział o „Weselu”. Ciekaw jestem reakcji Karonia.

  16. Rosja to tolerowany byt o statusie imperium na glinianych nogach, strażnik bagiennej ropy i metanu, istnieje, bo nikomu nie przeszkadza, wszystkim służy, co najwyżej okoliczne ptaszki muszą być czujne i drżą przed kłapnięciem zębami.

    Status imperium przy odpowiednim wsparciu mogą uzyskać nawet miniaturowe organizacje. Czy Izrael nie jest małym imperium? A Tajwan? A może to tylko stacjonarne lotniskowce? Odpowiednia ilość F-16, mały reaktor, technologie obronne i odpowiednia gwarancja bezpieczeństwa.

    A w przypadku Polski czy plany budowy małych reaktorów nie uruchomią procesu przyśpieszonej regulacji? Montażu gorsetu? Demontażu naszych możliwości i marzeń?

  17. no ktoś tam na YT mówił że Rosja spina swój budżet kiedy jest 60 dolców za baryłkę, natomiast jak jest taniej to nie wypłaca zasiłków i wynagrodzeń budżetówki ,  teraz jest chyba optimum z dochodami w Rosji

  18. Rudy ksiądz był geniuszem. Ale Szostakiewicz też. Dlatego Wenecja i Petersburg pozostaną. Choć realnie może są niczym. No jeszcze malarstwo. Mieszkam w Delft. I kocham to miasto przecież nie dla niego samego. Owszem miłe, ujdzie.

  19. Ja nie mam pretensji do Szmarzowskiego że kręci to co kręci ani nawet do tych którzy łażą na to co on nakręci z tego powodu, że przecież nie ma obowiązku bycia ani przyzwoitym, ani wybrednym. Pretensje mam do tych, co zarządzając PUBLICZNYM groszem uznali, że należy takie rzeczy finansować oraz do tych co po obejrzeniu łażą i dzielą się swoimi „doznaniami”.

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)