Sty 212017
 

Proszę Państwa, oto zakończenie II tomu wspomnień Hipolita Korwin Milewskiego, który od dziś sprzedajemy w naszym sklepie. Zdecydowałem się właśnie na ten fragment jako prezentację, bo pokazuje, on, że Hipolit, to nie tylko wielki Polak, wielki umysł, wielkie męstwo, ale także wielki talent. Zapraszam do lektury.

Gabriel Maciejewski – coryllus

Zatrzymałem się dłużej na historii tego długotrwałego zajazdu przez dziewiątą dywizję wojsk polskich na mój majątek Łazduny, bo, o ile wiem, stanowił najbardziej jaskrawy epizod tej „bandyckiej” okupacji (jak mówiono w polskim Sejmie) Kresów Wschodnich w październiku 1920 r. A znowu ta okupacja, kompletny przewrót w ciągu trzech miesięcy sposobu rządzenia tymi Kresami w porównaniu z rokiem 1919-1920, już wspomniany system odpolszczenia kraju, który trwa dotychczas, warunki zawartego z Rosją Sowiecką w Rydze traktatu, wszystko razem stanowi zagadkę, której normalny człowiek sobie nawet wytłumaczyć nie może inaczej jak na podstawie nieraz stwierdzonego „instynktu samobójczego” polskiego narodu. A to wszystko musi pociągnąć za sobą już dziś nieodwołalne skutki dla przyszłości tego narodu.

Należę do tych licznych sceptyków, którzy uważają przyszłość polskiego Państwa w jego kształcie obecnym jako problematyczną; sądzę owszem, że narodowość polska w tej lub innej formie przetrwa jeszcze długie czasy, zatem jeszcze będzie miała swoją historię; to jest swego rodzaju perz, którego w ciągu stu dwudziestu lat ani niemiecki pług, ani rosyjski topór wykorzenić nie potrafiły.

Z czego dotychczas i od przeszło pięciuset lat składała się ta narodowość? Z dwóch prawie równych sobie części: tej, którą w końcu XIV wieku przyniosła w posagu królowa Jadwiga, i tej, którą przyniósł W. książę Władysław Jagiełło. Zupełnie nierówne w samym początku tego związku, zrównały się prawie stopniowo w ciągu czterechset lat częściowo drogą infiltracji, częściowo drogą asymilacji, i właśnie wtedy, kiedy w końcu XVIII wieku Państwo zostało rozczłonkowane, było już dokonane zjednoczenie narodu.

Mówię tak dlatego, że wbrew szablonowym demagogicznym twierdzeniom wartość, produkcyjność i twórczość większych narodów nigdzie nie zależała i jeszcze nie zależy od gatunku jego plebsu. Zależy wyłącznie od jego warstwy czołowej, tak zwanej elity, stosunkowo nielicznej; bez jej kilkusetwiekowej pracy i wysiłków ten plebs jeszcze by się składał z prawdziwego stada dwunożnych stworzeń okrytych zwierzęcymi skórami, żyjących pod szałasami z gałęzi, broniących swego życia od drapieżników za pomocą kamieni lub kołów drewnianych. Otóż w końcu XVIII wieku, jeśli plebs kresowy różnił się swoją gwarą domową i po części obyczajami od rdzennie polskiego, to warstwa czołowa i tu, i tam była do takiego stopnia zlana i zrównana, jak się tego jeszcze wtenczas nie zauważało między południowymi i północnymi Francuzami lub Niemcami. – Nawet, i to jest także zjawisko ogólnoeuropejskie u wszystkich większych narodów, ta wschodnia elita polska miała uczucie patriotyczne raczej silniejsze niż zachodnia. Dawał się też u niej zauważyć fenomen, którego po dziś dzień nie można nie zauważyć u innych narodów europejskich, mianowicie: że jakościowo ta elita kresowa przedstawia nie mniejszą lecz raczej większą wartość specyficzną niż wśród ludności od granic kraju bardziej oddalonej. Tak wszyscy trzej główni, właściwie jedyni twórcy odrodzenia i zjednoczenia Włoch byli kresowcami: Cavour Sabaudczykiem, Garibaldi Nicejczykiem, Mazzini Ligurem spod Genuy. We Francji, gdy tylko zaczęło przebudzać się poczucie jedności narodowej, pierwszymi bohaterami tego porywu byli lotaryńska pastuszka Joanna D’Arc, Bretończyk Du Guéclin, trochę później „rycerz bez skazy lub strachu” Bayard spod Grenoblu, który w chłopięcym wieku pewnie używanego w Paryżu języka nie rozumiał. W przeszłym wieku uosobieniem patriotyzmu francuskiego byli Korsykańczyk Napoleon Bonaparte i Gaskończyk, świeży przybysz z Włoch, Gambetta. W tym samym wieku Anglia zawdzięcza protestanckiej Irlandii największych swoich bohaterów wojskowych: Wellingtona, Robertsa i Kitchenera.

Gdyby w tych trzech krajach rozsortować wszystkie ich znakomitości z dziedziny czy wojskowej, czy politycznej, naukowej lub artystycznej, to by się znalazło, że ich kresy dostarczyły wspólnej ojczyźnie grubo więcej niż połowę tych ludzi, którym ta ojczyzna zawdzięcza swoją chwałę.

To samo z naszymi Kresami. Nawet dzisiaj, kiedy o nas już coś wiedzą na Zachodzie, zapytajcie się przeciętnego Anglika lub Francuza, o jakich znakomitych Polakach on słyszał od czasu zagłady polskiego państwa, on wyliczy wam grodzieńskiego szlachciurę Kościuszkę, Wołyniaka ks. Józefa Poniatowskiego, także Wołyniaka ks. Adama Czartoryskiego, Nowogrodzianina Adama Mickiewicza, o ile jest artystycznie wykształconym, Mińszczuka St. Moniuszkę, Grodzieńczuka Henryka Sienkiewicza, urodzonego w Wilnie, wychowanego w Krzemieńcu Słowackiego, Podolanina Paderewskiego. O prawdziwie wielkich Koroniarzach, jak Aleksandrze Wielopolskim, ten cudzoziemiec nie wie, bo przed pół wiekiem jego właśni rodacy zjedli go w ciągu dwóch lat, a o Zygmuncie Krasińskim dlatego, że sam nie chciał, żeby ci cudzoziemcy o nim wiedzieli.

Otóż od jesieni 1920 r., dzięki już opisanemu systematycznemu odpolszczaniu Kresów oraz zbrodniczemu traktatowi w Rydze, dokonywuje się to, co można by nazwać „rozwodem Jadwigi z Jagiełłą”. I to nieodwołalnie, bez możebności przyszłego pogodzenia, bo z jednej strony nikt już temu cieśli senatora Korostowcewa, który jesienią 1920 roku pytał się z przerażeniem, co to za człowiek ten Białorus i skąd on się wziął, nie wyjmie z głowy, że tym Białorusinem jest on sam, i że między nim a Polakiem jest antagonizm nie tylko klasowy (o czym zawsze wiedział) lecz i narodowościowy, a z drugiej strony, kiedy Rzeczpospolita Polska, co jest rzeczą najdalej jednego pokolenia, wyzuje z majątków całą szlachtę polską kresową, wszystkich tych „Niedobitowskich na bastionie wschodnim” Marii Rodziewiczówny, którzy jeszcze się pazurami trzymają tej swojej gleby, co dzień pod nimi się kurczącej jak skóra szagrynowa Balzaka, to z nimi na wieki wieków zgaśnie ten płomień polskości, który się tam wbrew wszystkim gwałtom rosyjskim utrzymywał i nawet rósł aż do czasów ostatnich. Na to, żeby wśród danej ludności wyrobiła się „śmietana” narodowa, potrzebne są liczne pokolenia: na to, żeby wyschła, jak to widzimy obecnie w Rosji, wystarcza jednego.

Wyżej przypisywałem winę tego rozwodu Jadwigi z Jagiełłą licznym wśród rozgardiaszu, który wówczas panował w sferach kierujących, warszawskim „Konfusionskopfom”. Lecz właściwie one nie gwałciły społeczeństwa kongresowego, ale wyrażały jego tendencję. Myśl o rozwodzie już była jawną w 1908-1910 (patrz wyżej), kiedy to u ówczesnej monopolistki „polityki polskiej” tj. endecji błysnęła genialna myśl, że ponieważ się dostało od Moskala po palcach za ciągłe wysuwanie języka, wystarcza zatrzeć ścierką pięćset lat historii i ekspansję polską skierować nie od pełni do próżni i od starszej do młodszej cywilizacji, lecz odwrotnie; zatem oddać Moskalowi Kresy i Chełmszczyznę, a przy pomocy neoslawizmu i „polnische Wirtschaft” odepchnąć Szwaba do Odry. Wówczas to dopiero Jadwiga spostrzegła, że Jagiełło jest Chamem i poczęła wytykać mu jego prostactwo w porównaniu z jej własną „kulturalnością”. Ten pogląd leżał i podczas wojny wszechświatowej, i po niej na dnie całej „polityki polskiej”; moja skromna zasługa, że jeden w Paryżu go zwalczałem.

Nie dziw też, że przy powojennym przetasowaniu Europy środkowej, kiedy to Czechy, Rumunia, Serbia wzrosły więcej niż w dwójnasób i wyskoczyły o siłach własnych różne, w końcu 1918 r. niewzmiankowane Łotewki, Litewki, Estonieczki itp. Polska, która stała na pierwszym planie już uznana przez wszystkie po obu stronach wojujące mocarstwa, bogata swoją przeszłością i rozgłosem po całym świecie, w końcu wyszła umniejszona o połowę swojej przestrzeni, o trzecią część swojej ludności ogólnej i o połowę rzeczywiście twórczej „śmietany narodowej”, bo sama nie chciała wziąć tego, co jej ofiarowano.

Kartą konstytucyjną „polityki polskiej” przed otwarciem Kongresu Pokojowego był oficjalny list prezesa tegoż Kongresu p. Clemenceau do wiceprezesa Komitetu Narodowego p. Maurycego Zamoyskiego, twierdzący uroczyście, że do celów Ententy należy wskrzeszenie Niepodległego i Zjednoczonego Państwa Polskiego „w jego granicach historycznych”. – Co z tego zrobiono, każdy wie.

Drugą kartą było zawieszenie broni między Po1ską a Sowdepią w październiku 1920 r.; głoszące, że granica obu Państw będzie wytknięta podług stanu posiadania z 5 maja 1920 r. – Co z tego zrobiono, także każdy wie. – Dlaczego się tak stało?

W pomnikowej mowie, wypowiedzianej w Kaliszu w początku sierpnia obecnego 1927 roku przez oficjalnego przedstawiciela polskiego rządu i narodu, mówca przypisywał wszystkie te nasze klęski zewnętrzne i wewnętrzne dwom głównym przyczynom: po pierwsze temu, że naród polski należy „do rzędu idiotów” – po drugie działalności różnych „agentur”.

Pierwszy zarzut nie odpowiada rzeczywistości. Naród polski posiada niezaprzeczony dar szybkiego asymilowania sobie cudzych myśli i metod; bogatą wyobraźnię, dowcip oraz niezwykłą proporcję „spryciarzy”. To już wyklucza myśl o idiotyzmie. Ale potęga i twórczość narodów nie zależą od ich zalet umysłowych, lecz od ich zalet charakteru; te zalety miał niezawodnie na widoku lord Salisbury (cytowany przez Dmowskiego), kiedy przed sześćdziesięciu laty przepowiadał, że „gdyby się znalazła siła zdolna wskrzesić niepodległe Państwo polskie, to nie znalazłaby się zdolna utrzymać je na nogach”. Winy naszego narodu p. Marszałek Piłsudski wolałby przypisać nie naszej głupocie, lecz naszej lichocie moralnej.

Drugi zaś zarzut mówcy jest słuszny z tym jednak zastrzeżeniem, że pierwszymi i po dziś dzień najbardziej wpływowymi „agenturami” były i są „agentury” austriacko-legionowe i agentura niemiecko-aktywistyczna. One zaś tak jak wiedeńska, paryska, petersburska, moskiewska itd. wszystkie pracowały w jednym kierunku: umniejszycielskim. Licytacja w ustępstwach.

A tak się stało dlaczego? Dlatego, że nieprzewidziany cud 1914-1918 r. opóźnił się i nastąpił wówczas, kiedy już był dokonany przepowiedziany przez Zygmunta Krasińskiego „chemiczny rozkład narodu”.

W 1914 roku dawny legendowy patriotyzm polski, zwykle niedorzeczny lecz zawsze bezinteresowny, był po stu dwudziestu latach daremnych cierpień wyczerpany do dna. Choć wydawano go dalej jako pretekst, lecz podkładem jego była w najlepszym z lepszych razie chęć popisu, a u ogromnej większości bądź u socjalistów-terrorystów, bądź u narodowców różnych odcieni ten niby patriotyzm już nie był romantycznym, lecz utilitarnym, dążącym do opanowania czy gwałtem, czy drogą strategii politycznej „talerza z masłem” w różnych jego kształtach; to pociąga za sobą usuwanie od niego konkurencyjnych firm. Stąd „agentury”, które były, są i będą.

Po rozwodzie następuje likwidacja majątków i posagów. Co do Jagiełły widoki przyszłości są już jasne: oddanie Wileńszczyzny, w formie kantonalnej lub innej, zgrai kowieńskiej, o co w chwili obecnej toczą się niejasne układy, a gdy po wyginięciu polskiego ziemiaństwa, a za nim nielicznej inteligencji miastowej polskiej, nie pozostanie w kraju innej ludności jak kilka milionów sztucznie do swego obcoplemieństwa nawróconego chłopstwa i zruszczałego żydostwa, oddanie tego osadu jakimś białoruskim, czy ukraińskim sowieckim republikom jest wskazane. Wówczas biednemu Jagielle jako już „powietrznemu”, nic nie pozostanie innego jak ulotnić się bez śladu. Nie wetknie nawet za pazuchę swego kożucha tych wszystkich Kościuszków, Mickiewiczów itd., których pożyczył Jadwidze, bo chytra niewiasta już ich ulokowała po swoich posagowych Wawelach, Krakowskich Przedmieściach itd., ale na wieki wieków przestanie dostarczać jej nowych. Gdyby nawet wśród tej wygasającej rezerwy polskiej urodziły się jakie pierwszorzędne umysły lub charaktery, nie będzie już „Króla Ducha”.

Jadwiga zaś ze znanym jej słodkim charakterem, podtrzymana życzliwymi radami przyjaciela Brianda, będzie dalej ustępowała i ustępowała tak, jak odstąpiła w 1920 r. od zajęcia Kowna, a w 1923 od Kłajpedy, wydartej w Wersalu wiosną 1919 r. przez Ententę Niemcom, nie na korzyść nieegzystującej wówczas Litwy, lecz na korzyść Polski jako dopełnienie obiecanego jej dostępu do morza. Tak samo będzie z Korytarzem (Bitte sehr, genieren Sie sich nicht), potem ze Śląskiem, potem z Wielkopolską, w końcu z dawno upatrzonym pasem między Kaliszem a „unser Lodź”; zostanie na pociechę i dla uspokojenia duszy św. pamięci Wilsona prawdziwie etnograficzna Polska między „unser Lodź”, i „rdzennie odwiecznie rosyjską” Chełmszczyzną. Na niej Jadwiga rozlokuje, w braku dotychczas „spełniających obowiązek” polskich znakomitości kresowców, swój własny „kulturalny” posag. Już zastąpiła genialnego kresowca Ksawerego Lubeckiego bolesnym (lecz etnograficznym) p. Władysławem Grabskim, zastępuje kresowca Fredrę „Perskim Okiem” i „Qui pro quo”.

Jednak ta dobrowolna amputacja narodu polskiego o dobre dwa miliony wykształconej jego warstwy nie będzie bez kompensacji. Zostanie jako kapitał rezerwowy kilka milionów mało jeszcze wykorzystanych, szczególnie na polu bitwy, rdzennych Polaków… mojżeszowego wyznania. Nie stanie w dzień grozy zbrakowanych jako wrzody hetmanów Chodkiewicza i Żółkiewskiego, to będą hetmani Silherman i Rosenkranz.

Na tej przestrzeni, uzdrowionej od „białoruskiego wrzodu” zmieści się jeszcze (trochę wyszczerbiony) talerz z masłem, dostateczny jednak, aby było koło czego się kłócić.

Tu pora mi postawić kropkę nad tymi pamiętnikami. Od 1921 roku, kiedym się schronił do Poznania jak stara mysz pod komodę, niczego nie doznałem, czego by nie doznały w naszym kraju dziesiątki tysięcy „byłych ludzi”, którzy nudnie, żmudnie wśród wszelkich wyzysków, bankructw prywatnych, bankowych lub państwowych, starają się utrzymać jakieś okruchy swego byłego stanowiska i dobrobytu, podczas kiedy miliony innych ludzi włażą im na karki i dokonywują przepowiedzianego już przed pół wiekiem przez E. Renana „najazdu barbarzyńców z dołu”.

A także niczego nie dowiedziałem się, czego by nie wiedzieli jednocześnie ze mną wszyscy czytelnicy gazet. Więc film doszedł do końca; pora spuścić kurtynę.

Jednak nim się z tobą, Szanowny Czytelniku, rozstanę, winienem ci jedno wytłumaczenie.

Wiem z góry, bo ten zarzut mnie już spotykał, że byłeś nieraz zrażony lub nawet oburzony szczerością moich opowieści o czynach lub opowieściach licznych ludzi, przeze mnie wspomnianych. To było nieuniknione. W ogromnej większości byłeś, z braku w naszym kraju dobrze zorganizowanych i dyscyplinowanych internatów, kształcony przez mężczyzn w gimnazjach lecz wychowany w domu czy w malutkich pensjonatach przez kobiety. Latami całymi ‚słyszałeś: „Bądź grzeczny, Jasiu!” – Ustąp, Jasiu!” – „Nie sprzeczaj się, Jasiu!” – „Jasiu, takich rzeczy nie wypada powtarzać” – itd. W ciągłym zetknięciu z tą miłą połową ludzkości nabrałeś wstrętu do największej nieprzyjaciółki tej płci, głównej przeciwniczki całej jej strategii życiowej, mianowicie prawdy, Dzięki temu nawet często trudno czytać wstępne artykuły naszych publicystów, nie stawiając sobie ciągłego pytania: „Za kim ten pan trzyma, za wilkiem, za kozą, czy za kapustą?”

Ja zaś wyrosłem pod srogą dyscypliną największego mistrza sztuki pisarskiej, Boileau’a, który przede wszystkim zaleca autorowi: nazywać kota kotem – a Rolleta filutem.

Więc dla mnie kwestia nie w tym, czy moje opowieści odpowiadają tym zasadom syropowo-wazelinowej uprzejmości, które tobie, Szanowny Czytelniku, zyskały w całej Europie reputację „przyjemnego pod każdym względem młodzieńca”, lecz tylko w tym, czy wspomniane przeze mnie różne koty i Rollety były rzeczywiście kotami… czy nie. Wierz mi, że takimi się okazali – i bywaj zdrów.

KONIEC

Poznań, wrzesień 1927 r.

  195 komentarzy do “Hipolit Korwin Milewski. Rozwód Jadwigi i Jagiełły”

  1. Dreszcze.

  2. To jest wstrząsające.

  3. Pięknie to opisał.

    .

  4. To jest klasa, której już niestety u nas nie ma. Masło na talerzu – ciepła woda w kranie☺ ?

  5. Wielu ludzi pozuje, ze czyta otaczający świat, mniejsza ich ilość, że wie co w przyszłości nastąpi, a był jeden taki, którego przenikliwość udostępniona ogółowi po latach w jego własnych wspomnieniach wprost zwala z nóg. Taki człowiek jest nieobecny w naszej świadomości. Podziękowania za udostępnienie.

  6. W chwili powrotu Polski do życia spełniły się marzenia kierowników podzielonego Cesarstwa Rzymskiego: zatrzymać polską ekspansję na wschodzie, by samemu tam ekspandować, szerząc heretyckie błędy. Jeśli na spojrzy się na ciąg złych decyzji politycznych z traktatem ryskim na czele przez pryzmat wiary, doszło do katastrofy w rozmiarach apokaliptycznych, bo wskutek oddania Kresów bolszewikom Rosja się nie nawróciła. Dlatego obowiązek ponownego złączenia Jadwigi i Jagiełły, odzyskania Kresów i nawrócenia Rosji wciąż na nas spoczywa.

  7. Te wspomnienia Korwin-Milewskiego plus Woyniłłowicz, to jest jak mega mocna dawka „soli otrzeźwiających”! Kto zażyje, to ma szansę na otrzeźwienie…

  8. Lepiej tego opisać nie można!

  9. Stąd Twoje przewagi Coryllusie – byłeś wychowywany w internacie!

    Ciekawe czy to jest świadomy program wychowywania urzędników Korony?

  10. No więc nie ma przypadków. Gdzieś to jest rozpisane.

    Na jednej stronie tekstu, ujął opis tego , dlaczego musiał być nieudany proces zmagań Woyniłłowicza o Sawicze i przygraniczną resztówkę.

    A cały czas walka o ten wyszczerbiony talerz z masłem.

  11. Kto i dlaczego odpolszcza? Przecież to dzieje się systematyczne. Ze wspomnień tegoż Hipolita  Milewskiego było to już zauważalnego na początku XX wieku. Podczas ingresu w katedrze wileńskiej nowy biskup wileński Edward von Roop zwrócił się do wiernych w języku litewskim. W katedrze wileńskiej nie znano tego języka od początku jej postania . Trwa to do dziś. Waszczykowski w Wilnie: „Imperialna polityka rosyjska nie może być wymówką, aby nie rozwiązywać spraw, które są do rozwiązania.” Otrzymuje odpowiedź Linkevicziusa: „Zakomunikuję też moim kolegom pewne prośby litewskiej mniejszości ( w Polsce – dopisek mój). Jesteśmy zadowoleni ze współpracy pomiędzy wspólnotą a lokalnymi władzami, ale też są pewne problemy do rozwiązania związane z finansowaniem, wsparciem szkół, podręcznikami. Jestem jednak przekonany, że wszystko jest do rozwiązania w przyjacielskiej i rzetelnej atmosferze.” I dalej: „Stosunki dwustronne nigdy nie będą lekceważone, ale one nie powinny warunkować współpracy w regionie w takich wymiarach jak bezpieczeństwo i energetyka.”. Patrząc na to, jak jest traktowana mniejszość polska i szkolnictwo polskie na Litwie, pokazano naszemu ministrowi, gdzie jest jego miejsce w szeregu. A chcesz wiedzy, proszę bardzo. Kardynał  Stanisław Dziwisz „Papież miał do mnie zaufanie. Wiedział, że co trzeba spalić, spalę, co trzeba zachować, zachowam”. Nie zmienia faktu to, że  część notatek zachował, mimo obietnicy.

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/spotkanie-ministrow-spraw-zagranicznych-polski-i-litwy-jest-wiele-nierozwiazanych-spraw

    http://wpolityce.pl/kosciol/324106-kardynal-dziwisz-konczy-kierowanie-archidiecezja-krakowska-zastapi-go-abp-jedraszewski

    Wygląda to, jak przekopywanie ziemi w Smolęńsku Przez Kopacz. Tam nieefektywne, w naszym przypadku skuteczne przez dziesiątki lat i jak widać jeszcze nie zakończone, a i cel inny. Całkowite wyoranie śladów polskości

  12. To teraz się ładnie potwierdza co przewidział Milewski. Według ministra Białorusi Mickiewicz i Moniuszko to Białorusini. Jeszfse trochę i okaże się, że Sobieski i Żółkiewski to Ukraińcy a Polskę przez stulecia cywilizowała Ruś m

  13. Oczywiście, że tak, bo Chmielnicki znał mnóstwo języków obcych i każdego chciał ich nauczyć

  14. Czy ja dobrze zrozumiałem – Stalin ustanawiając obecne granice Polski zrealizował marzenie Dmowskiego ?

  15. No ale Wojniłłowicz przecież pisał że jest Białorusinem. I polskim szlachcicem, cokolwiek w tamtym czasie miało to oznaczać. On i tacy jak on nie byli kolonizatorami, oni byli z tej ziemi na której byli. Rzeczpospolita miała wielkie serce, wszystkich brała pod swoje skrzydła, Rusinów, Białorusinów, Ormian, Tatarów. Aby tylko poczuli się obywatelami tej Wielkiej Rzeczy. Tylko Pigmejów wziąć nie chciała, jakoś inaczej niż Anglicy. Może ich to brzemię białego człowieka w końcu do końca przydusi.

  16. Wiesz co, ja Ci teraz nie powiem dlaczego nie powstała niepodległa Białoruś w 1922 roku, ale jak przeczytasz te moje dwa tomy o socjalizmie co je strugam pracowicie, to zrozumiesz.

  17. Dreszcze przechodzą jak się czyta ten tekst. Z drugiej strony perfekcyjnie wykształcony autor zastosował tu żelazną logikę rozumowania.

  18. Ty byś wpisywał komentarze w okienku „Odpowiedz”, bo czasem nie wiadomo komu odpowiadasz:) . Nie dzwonię, chociaż czasem mnie korci okropnie. Pisz, bo to Twoje książki są lokomotywami wydawnictwa, reszta to są wagony z interesującą zawartością, ale same nie pojadą.

  19. Hipolit pojedzie…nic się nie martw, każdy rozdział musi być składany oddzielnie, a potem wszystko na raz do kupy, żeby pasowało….inaczej się nie da. Dlatego tyle trwa

  20. Pierwsze sceny Nadbereżyńców Floriana Czarnyszewicza, późniejsze też pokazują, że Polacy i opowiadający się za Polską musieli bronić swoich racji. To nie my, a na nas napadano.

  21. Ale dlaczego napadano? Bo zazdrościli, bo chcieli też być tacy jak Polacy. I znów mi się przypomina jakiś wpis, nie pamiętam czyj, o wizycie na Ukrainie jakiejś grupy poszukującej polskich grobów na Wołyniu. I jak do nich podeszła stara Ukrainka i powiedziała- chcieliśmy być tacy jak wy, te ubrania, te sprzęty ze dworu. A teraz popatrz jak ja jestem ubrana a jak wy. Pewnie, kobiety to na ubranie zwracają szczególną uwagę.

  22. Czytalem czyjas relacje ,jak wnuczkowie pojechali obejrzec pozostawiony na Kresach majatek. W pewnym momencie na drodze stanela staruszka ,ktora placzac mowila „Pany Pany wrocily” ,wnuczkowie byli bardzo podobni do swoich dziadkow u ktorych ona sluzyla. To byly lzy szczescia.

  23. Nie ciepła woda. Koryto.

  24. Trudno zrozumieć to ciągle podniecanie się właściwie obcymi krajami dla 95% Polaków: Łotwą, Litwą, Białorusią, Ukrainą. To, że Polska jest na Podlasiu i na Warmii-Mazurach – terenach nie będących polskimi to już jest naruszenie porządku. Mniejszość polska na terenach niepiastowskich powstała w wyniku kolonizacji i ekspansji, identycznej jak angielska w Irlandii Północnej, RPA, czy niemiecka w Inflantach albo Prusach, sowiecka w byłych republikach nadbałtyckich. Czas to skończyć i wyrzucić osadników do kraju ojczystego, tych którzy są rdzenni zostawić, ale tych przyjezdnych bez wahania odesłać.

  25. Trochę mi to psuje szyki, bo Chmielnickiego nazywam czasami Bolkiem tamtych czasów.

  26. Wiesz co mundek, ja cię stąd po prostu wyrzucę. Ty jesteś chyba jeszcze gorszy niż poseł Bosak. Jeszcze może użyjesz tu słowa entos, co? No dobra, jeszcze jeden komentarz wyjaśniający o co ci chodzi i się chyba pożegnamy…

  27. Chmielnicki w żadnym wypadku nie był Bolkiem, kto ci takich głupot do głowy nakładł?

  28. Kwestionujesz istnienie przez setki lat legalnego państwa, opartego na wzajemnych, pokojowych sojuszach i uniach, kształtującego wspólną tożsamość opartą na prawach,  przywilejach  i wspólnych interesach?

    Taką tożsamość można było zwalczać, zniszczyć, zabić i to zrobiono w interesie bynajmniej nie obywateli tego Państwa. A teraz takimi wypowiedziami chce się to zniszczenie przyklepać, żeby nic się w ludzkiej pamięci przypadkiem nie obudziło.

  29. stosunki własności na terenie Lechistanu są wadliwe
    może szanowny autor wytłumaczy skąd w obrębie RP znalazły się takie krainy jak Warmia-Mazury, Podlasie, Chełmszczyzna, Bieszczady, przecież to w żadnym momencie w historii nie sa polskie ziemie. Podlasie przyłączone siłą w 1569 jak i duża cześć innych terenów (http://nadbuhom.pl/art_1842.html). A to że ten od Wrocławie będzie się teraz lansował na Lwowie to mądrość etapu, duch czasów, na miejscu Ukrainy za te wszystkie artykuły na jej temat które dają klikalność wszystkim mediom pobierałbym olbrzymie copyright tantiemy i łatałbym dziurę budżetową. W sumie dobrobyt Polski w historii opierał się na wyzysku ziem Ukrainy, jeszcze sporo do zapłaty za 600 lat bezprawnego używania.
    GAVRIL BORODIN12:04

    Kiedyś zapisałem to w notatniku i nazwałem kretyn

  30. Stary już jestem, ale gdy czytam takich jak pan, budzi się we dzika chęć wypłacenia kopa w d….

  31. Takie uproszczenie, może faktycznie nietrafione.

  32. Straszne. To jak rabunek i demolka klasztorów przez Kołłątaja i Potockiego: zniszczenie własnymi rękami.  Zakwestionowanie praw własności, zlekceważenie dorobku cywilizacyjnego. Porzucenie największych skarbów jak zużytej ścierki. Ale też w czasie II WW jakież szafowanie życiem polskim. Życiem dzieci. Jakby szatan się rozsiadł. To się zaczęło w XVIII w.

    Ciekawy jest ten obecny strach przed prawdą. Woyniłłowicz pisze jak prorok. Pisze prawdę. A tutaj „sami humaniści” jeden z drugim same magisterki z historii w tych „senatorskich głowach” – a zachowania jak okupantów. Oni się zachowują jak okupanci. Niszczenie przychodzi 100o razy łatwiej niż budowanie.

  33. Panie a Walia? A Kornwalia ?

    Leć Pan do pałacu Buckingham uświadomić królowej Elżbiecie II, że Wielka Brytania to pozostałość angielskiej kolonizacji na wiadomej wyspie.

  34. „Czas to skończyć i wyrzucić osadników do kraju ojczystego, tych którzy są rdzenni zostawić, ale tych przyjezdnych bez wahania odesłać…”

    No to jedziesz Pan… Tylko daj znać kiedy na Mazury przyjedziesz i nad które jezioro to sobie pogadamy.

  35. ” (…)że jakościowo ta elita kresowa przedstawia nie mniejszą lecz raczej większą wartość specyficzną niż wśród ludności od granic kraju bardziej oddalonej.” wężykiem 🙂

  36. Jemu chodzi dokładnie o Prusy.

  37. I jeszcze Irlandia Północna. Jak tak można. Niech odszkodowania zapłacą. A w kolejce czekają Australijczycy:)))

  38. Ludzie ci wyznają doktrynę liberalną wyjętą z księgi czarów z The City of London, nawet jeśli w niektórych dziedzinach życia zachowują się normalnie, np. wierzą we prywatną własność nieruchomości i wychwalają tzw. zachodni kapitalizm i świeckie państwo. Na wszelką wzmiankę o Kościele Świętym dostają piany na uściech.

    Ale, ale okazuje się, że książki księcia Perejasławskiego trafiły i do smaku, i do przekonania. Hipolit też zapewne trafi. Niestety, uporczywa wiara w leberalny porządek świata trwa. To się nazywa trwanie w szpagacie rozdartym.

  39. Jeśli „coś trudno zrozumieć” to albo należy się dokształcić, bo raczej nie jest możliwe aby 95% jakiejś populacji miało jakieś deficyty umysłowe. Albo należy brać jakieś tabletki aby zlikwidować swój deficyt umysłowy:))
    Ja znam podobne podejście z historii mojej Rodziny. W 1939 r. za Bugiem kiedy weszła Armia Czerwona przez krótki czas mój Dziadek kolejarz z Rodziną mieszkał w domku kolejowym, zanim go władze nie wyrzuciły. I jeszcze było co jeść bo Babcia zrobiła duże zapasy. Wzdłuż tych torów i koło mostu stali sowieccy sołdaci z tymi karabinami i bagnetami. Jednego razu wieczorem jeden zapukał w okno i wszedł niby się wody napić albo coś w tym guście. A Dziadek jadł kolację „po służbie” bo nadal pracował. Więc co było robić: sołdata doprosili do stołu. Był to starzy człowiek ok.40-50. I kiedy zobaczył chleb jeszcze z masłem to się rozpłakał, bo nie jadł masła „od czasu rewolucji” Był ze wsi i pamiętał czasy przedrewolucyjne. Innego razu przyszedł młodziak, którego też zaprosili do tej kolacji. Na wszelki wypadek, bo domek stał na przejeździe w lesie. No i ten z kolei opowiadał, że „u nich wsio jest i wsio proizwodiat na zawodie” (produkują w fabryce”. Kiedy mój Dziadek zapytał go o to, czy „mają pomarańcze” to powiedział, że „oczywiście, proizwodiat na zawodie”.
    To przydługie wyjaśnienie pokazuje, że kiedy lud bezprawnie obrabował elity swoje a potem i obce jak np, polskie w ramach „rewolucji” , to nie cieszył się długo fantami. Stał się nędzarzem wśród nędzarzy a zarządzali nim obcy. Wiele ludów postsowieckich   chciałoby żyć jak Polacy, ale niewielu chce przyznać, że to wynik bardzo ciężkiej pracy i powstrzymywania się w miarę możliwości od rabunku. Ludy, które przeszły sowieckie pranie mózgu, w tym nienawiść do „polskich panów”, za których mają też naszych bogatszych kmieci, kombinują po raz kolejny, że sowiecką metodą napaści i rabunku pod pretekstem „rabowania zrabowanego” (, bo to niby „Polacy im zrabowali” ) dojdą wreszcie do „polskiego poziomu życia” i będą żyli długo i szczęśliwie . To jest myśl  z tej samej szkoły historycznej, co ten radziecki historyk z ostatnich miesięcy, co wyjaśniał, że Wilno to sobie „Rosja odebrała” w ramach rozbiorów w XVIII.  Ale to tak nie działa.  Ludy, które poszły w 1939 r,.  na współpracę  z sowieckim i niemieckim okupantem a wcześniej zabawiły się w 1918 r. w ramach „rewolucji październikowej” „z polskimi panami” – niedługo cieszyły się fantami, bo sojusze z demonami nie są długofalowo korzystne.  Piszę to na wypadek, gdyby Pan rozumiał sam, z jakimi roszczeniami wystąpił.
    Niech mi Pan wyjaśni, jak to się dzieje, że Lwów, w którym zniszczeń wojennych niemal nie było, jest taki syfiasty , nie mówiąc o mniejszych miastach Ukrainy , a Gdańsk i Warszawa – zrównane w czasie IIWW – do fundamentów są takie porządne, schludne i sympatyczne. Miejscami nawet piękne. Przyznają to turyści z całego świata. Jak to się dzieje, że całe wsie a nawet powiaty „wyczyszczone” z Polaków na Ukrainie – dzisiaj są zarośnięte i puste. Nie kwitną, nie ma tam wesołych bogatych miasteczek , dobrych dróg, nie mieszkają tam ludzie. A wszystkie: gospodarstwa, ziemia, mieszkania, meble – zostały. I nikt się po nie nie zgłosi. Tam nie ma radości. Czasem jakiś stary bandyta uśmiecha się na myśl, że nikt mu niczego nie udowodni, bo „świadkowie leżą w nieznanym miejscu”. Aż mi go szkoda. I jego dzieci i wnuków mi szkoda. PS. Prowokacje to nie jest na długą metę skuteczna metoda siania zamętu.

  40. Juz pojechal, Panie Gabrielu… a teraz tylko rozpedzi sie.

    Trudno mi cokolwiek napisac… chyba tylko to, ze wszystko wymiata… co bylo i jest… to to perfidne zaklamanie NIBY  NASZYCH „jelit”… swieckich i duchownych.

    Ciekawa  jestem czy cos rzekna… chociaz slowkiem… o sp. Hipolicie Milewskim na organizowanym wlasnie przez RM w Toruniu  „sympozjum”… cos o „byciu dumnym Polakiem”… co powiedza „zacni” wykladowcy… Macierewicz, bp Lepa, Ojciec Rydzyk… no i zwlaszcza redaktur Gadowski… bedzie gadac o „byciu dumnym z mowienia prawdy”…

    … „Nasz Dziennik” wlasnie dzisiaj  zaprasza na to… „sepozjum” !

  41. „No dobra, jeszcze jeden komentarz wyjaśniający o co ci chodzi i się chyba pożegnamy…” no i nawet po takim wstępie Mundurek może zażywać sławnej polskiej tolerancji i gościnności. Ale jak nadalj będzie kalał swe gniazdo, to nie pozostanie mu nic innego jak wyrzekanie na „antysemityzm wyssany z mlekiem matek naszych”.

  42. Prusy zostały rozwiązane na wieki decyzją Aliantów z 1947 r. „na wieki” a wszystkie ziemie, które wtedy „były w czyimś posiadaniu” – przeszły na wieki na własność „posiadającego”. Law no 46 albo podobnie. Jest u docenta wikipedii. Na nic zdadzą się łzy. Trzeba było wojny nie rozpoczynać w 1939 r.

  43. „Szpagat rozdarty” -świetne. Smutne, że marnują czas swój i nasz. Ogólnie jestem optymistą. Ludzie zaczynają rozumieć o co w tym wszystkim chodzi.

  44. Ależ się kończą te pamiętniki. Niesamowicie napisane i przerażające w treści. Najbardziej uderzający chyba jest fragment:

    Polska, która stała na pierwszym planie już uznana przez wszystkie po obu stronach wojujące mocarstwa, bogata swoją przeszłością i rozgłosem po całym świecie, w końcu wyszła umniejszona o połowę swojej przestrzeni, o trzecią część swojej ludności ogólnej i o połowę rzeczywiście twórczej „śmietany narodowej”, bo sama nie chciała wziąć tego, co jej ofiarowano.

    Czytanie tej książki chyba nie poprawi humoru.

  45. Można zawsze wrócić do Teologii Politycznej i poczytać, żeśmy Rzymiany…

  46. „Jednak ta dobrowolna amputacja narodu polskiego o dobre dwa miliony wykształconej jego warstwy nie będzie bez kompensacji. Zostanie jako kapitał rezerwowy kilka milionów mało jeszcze wykorzystanych, szczególnie na polu bitwy, rdzennych Polaków… mojżeszowego wyznania.”

  47. Może zaczynają tak jakby, o tyle, o ile. Pan Bóg daje znaki, ale są one z trudem odczytywane, bo dominuje przekonanie, że wiara w stylu średniowiecznym tak zwanym skończyła się wraz z dokonaniem chwalebnego dzieła luterskiej deformacji.

  48. Socjalizm pasożytuje na Polsce już od 100 lat i choć w tym okresie regularnie sprowadzał i sprowadza na nas różnego rodzaju klęski, co się objawia ustawicznym stanem bezbronności połączonej z bezradnością, to nadal, niestety, stanowi dla wielu Polaków jedyny punkt odniesienia w myśleniu o przyszłości – czyli: „oddaliśmy pasożytowi naszą wolność i własność i nic dobrego z tego nie wyszło, no to oddajmy mu jeszcze więcej, wtedy się wszystko naprawi”. Jest to stan świadomego trwania w ustawicznym silnym uzależnieniu od jadu wytwarzanego przez pasożyta. Większa część Polaków dobrowolnie go sobie wstrzykuje, po czym zalega w błogiej nadziei lepszego jutra, zaś pasożyt w tym czasie bez napotykania oporu wynosi z mieszkania uzbierane z trudem rzeczy wartościowe i gotówkę.

  49. Podało, że pan Trampek wstawił popiersie Churchilla do gabinetu owalnego lub, jak się wyraził pan Bul-Komorowski, do owalnego salonu. Synek Bush trzymał to popiersie od Tońcia Blaira, O’Bummer odesłał je do brytyjskiej ambasady, a Trampek wziął je z powrotem. Wicekról hamerykański postępuje więc zgodnie z wymogami urzędu.

  50. Trzeba nam bylo czekac 100 lat zeby to wszystko zrozumiec… i przekonac sie o tym „na wlasne oczy”… no i jak przede wszystkim wygladaja dzis ci wszyscy „deci i strugani”  CHUMANISCI  i  CHISTORYCY !

    ONI nie tylko sie zachowuja jak okupanci, Pani Panther’o… ONI  nadal sa  OKUPANTAMI i  ZDRAJCAMI!!!

    Dzisiaj stalo sie to dla mnie  PEWNE  i  JEDNOZNACZNE  !!!

  51. To się teraz nazywa Warmińsko-Mazurskie i mieszkają tu Polacy… Jak ktoś chce Prusy to niech sobie na własnym podwórku zakłada i się germanizuje.

  52. Apropos 🙂 Jacek Kaczmarski „Według Gombrowicza narodu obrażanie”

    https://www.youtube.com/watch?v=CcK0XP9KE10

  53. Oczywiscie, ze rozumieja, a jeszcze wiecej zrozumieja po przeczytaniu ksiazek rekomendowanych przez Gospodarza… to zwyczajnie kolejny RABUNEK… po rewoluciach i wojnach wszechswiatowych…

    … i trzeba to nazwac „po imieniu”…  kolejny „rezyserowany”  RABUNEK… poszerzony o „watek z emigrantami” i ciagle przez tych samych… w duzej mierze kolejne pokolenie liberalnego, czerwonego zlodziejstwa i swoloczy.

  54. „Należę do tych licznych sceptyków, którzy uważają przyszłość polskiego Państwa w jego kształcie obecnym jako problematyczną; sądzę owszem, że narodowość polska w tej lub innej formie przetrwa jeszcze długie czasy, zatem jeszcze będzie miała swoją historię; to jest swego rodzaju perz, którego w ciągu stu dwudziestu lat ani niemiecki pług, ani rosyjski topór wykorzenić nie potrafiły.”

    Proroczo to napisal. Z tym ze tak naprawde to ten perz jest chyba teraz, po tych wszystkich strasznych przejsciach XX wieku i ciaglej obrobce skrawaniem.

  55. Aby Jadwiga z Jagiełlą znowu się zeszli potrzebny jest powtórny ślub czyli wszystko na wschód d Buga powinno być ochrzczone. Nie widzę innej odtrutki na jak szowinizmu ukraińskiego bazującego na OUN- UPa niż misje katolickie. Polski rząd w ramach wzajemności powinien pomagać polskim parafiom odzyskać kościoły na wschodzie, często stojące samotnie i zdewastowane i pomagać w ich remoncie.

  56. Prusy byly zawsze zakala i tkwily jak oscien w zywym ciele Polski. Chwast nalezy wyrwac z korzeniami.

    Pieknie opisal to Karol Bunsch w swojej powiesci „Dzikowy Skarb” przedstwiajac scene rezania niemieckich jencow po wygranej bitwie pod Cydzyna, w ktorej Zbrozło do Stoigniewa:

    ” To, com ci dziś uczynić pozwolił, to jeno jakbyś palec uciął potworowi, co ma sto rąk. Do serca mu się dobrać trzeba. Przyjdzie czas, że całe to plemię najeźdźców popłynie z powrotem w ciemności, z których wyszło. I kijem nie nauczy wilka trawy jeść.”

  57. Tak, to kolejna kluczowa informacja. Jak to się wszystko logicznie potwierdza. I zarazem dla nas niedobrze.

  58. Jasnowidz normalnie. Jak mądry to musiał być człowiek i dużo widzieć oraz rozumieć. Czy dzisiaj jest choć jeden taki polityk w Polsce…?

  59. Taa w ramach fantastyki. Choć pewnie już lepiej obejrzeć serial Rzym. Takie książki jak Pan ostatnio wydał, czyli Tokarzewski, Woyniłłowicz i Korwin-Milewski powinny stać się lekturą obowiązkową na studiach historycznych, politologicznych, a może nawet już w szkole średniej, żeby młodych ludzi formować i prostować.

  60. Nie ma. I dlatego cierpimy na rozne sposoby.

  61. I do tego historia gospodarcza. I na studiach seminaria z szeroko rozumianym tematem „socjalizm”. Jego dzieje, odmiany i katastrofalny wplyw na zycie jednostek, grup spolecznych i panstw.

    Prawdziwy nowotwor naszych czasow.

  62. Napisałem to z nadzieją, że może jakiś nieujawniony jeszcze…

  63. Mundek czy Mundurek to chyba z GazWybu, służbowo z Wizytacją wpadł do Coryllusa.

    Mundek (Mundurek)  wiedz  że,  kto czym wojuje od tego ginie, pilnuj się, żeby cię własna głupota nie  zabiła.

  64. ale te nasze współczesne „elity” nie znają takich lektur.

    A nawet nie zdają sobie sprawy z ich istnienia. Odrębną  kwestię stanowi, ile by z nich zdołały zrozumieć, skoro zostały  sformatowane wedle zupełnie  innego oprogramowania.

  65. Musial byc sp. Hipolit Korwin-Milewski kims absolutnie wyjatkowym… kims powiedzialabym wrecz opatrznosciowym.

    „Czy dzisiaj jest choc jeden taki polityk w Polsce…?  Nie wiem, powiem, ze watpie… ale sa z cala pewnoscia w Polsce ludzie bliscy sp. Hipolitowi Korwin-Milewskiemu czy sp. Edwardowi Woynillowiczowi… powiem, ze jest ich bardzo wielu… coby daleko nie szukac – chocby nasz Gospodarz i wielu z nas czytelnikow, komentatorow, blogerow…

    … i z cala pewnoscia bedzie ich… nas takich „Hipolitow” czy „Woynillowiczow” coraz wiecej!

  66. À le my Panie Orda – zgodnie zreszta ze wspomnieniami  sp. Hipolita Korwin-Milewskiego  – NIE  MAMY  ELIT  !!!

    My te ELITY  musimy dopiero wyksztalcic i uformowac… dla potomnych… i dziekujmy Panu Bogu  bo mamy… jeszcze takich  NAUCZYCIELI.

  67. „To przydługie wyjaśnienie pokazuje, że kiedy lud bezprawnie obrabował elity swoje a potem i obce jak np, polskie w ramach „rewolucji” , to nie cieszył się długo fantami. Stał się nędzarzem wśród nędzarzy a zarządzali nim obcy.”

    Bardzo słuszna uwaga, stanowiąca jedną z najważniejszych kwestii wiedzy o socjaliźmie. I dlatego też idee rewolucji bolszewickiej powstały na zachodnych uniwersytetach, na zlecenie właśnie tych „obcych”. Polecam też tę lekturę, również o teorii rewolucji i dochodzeniu rewolucjonistów do władzy:

    http://www.historiasztuki.com.pl/025-00-05-TEORIA-KRYTYCZNA.php

  68. Tu bym polemizował, bo wiekszość z nas nie ma takich koneksji, takiej niezależności, nie tylko finansowej, a najistotniejsze to nie ociera się o kręgi decyzyjne, ale zgodnie z prawem wielkich liczb prawdopodobieństwo pojawienia męża opatrznościowego zwieksza się wraz z ilością osobników świadomych tego co się wokół nich dzieje. Więc… 🙂

  69. Brak takich osób i takich umysłów jak śp. Hipolit Korwin-Milewski w świadomości ogólnej, a zwłaszcza w polityce daje się odczuwać i to boleśnie. Co do II RP i jej elit to trafiłem kiedyś na album Stanisława Janickiego, który przedstawił w nim właśnie te elity w formie satyry. Wrzucam do niego link, bo myślę, ze moze to być jakieś uzupełnienie i obraz jaki mieli ludzie żyjący w IIRP na ówczesnych rządzących. Auto we wstępie pisze, że prace poświęca obu narodom polskim: sanacyjnemu i opozycyjnemu.

    http://pisanie.info/autor/iii382944.pdf

  70. ja napisałem elity w cudzysłowiu

  71. ale nie pośród tzw. polityków.

    Politycy „demokratyczni” to fabrykanci   frazesów i złudzeń.

  72. Korwin Milewski określa ich jako „Litwini kultury polskiej”

  73. Otoz to…

    … abysmy stawali sie coraz bardziej swiadomi tego co sie wokol nas dzieje to i maz opatrznosciowy sie znajdzie… a do tego niezbedna jest wiedza i dobra znajomosc wlasnej historii… i wiara w Pana Boga.

    W zyciu najczesciej  jest tak, ze lepiej obejsc sie bez tych koneksji czy ocierania sie o te tzw. kregi decyzyjne… lepiej takiego CYROGRAFU  nie zawierac… bo ani jedno ani drugie nie jest DARMO… bardzo czesto z takich UWIKLAN nie mozna sie wyzwolic… czyli traci sie rzecz wprost bezcenna… traci sie niezaleznosc… mozliwosc stanowienia samemu o sobie… traci sie WOLNOSC  WYBORU…

    … a to jest rzecz  SWIETA  i  BEZCENNA.

    Hipolit Korwin-Milewski tego doswiadczyl… i w swoich wspomnieniach  BEZCENNYCH o tym nam napisal… i przestrzegl…

    … i ja – prawie 100 lat po NIM – moge swoim bardzo krotkim pobytem we Francji i bardzo malutkim wobec Niego swoim doswiadczeniem zyciowym tylko potwierdzic… ze hipokryzja i wazeliniarstwo osiaga szczyty w kazdej dziedzinie zycia… a w zyciu politycznym takiego polityka  NIE  MA  i dlugo  NIE  BEDZIE.

  74. Ad wczorajszy tekst W mojej kuchni nic się nie marnuje ; to był szlagier wydawniczy w latach up tych do dziś korzystam ale to dot. działań przed wyrzuceniem do śmietnika

  75. Prusy, prusy??? ! prusaki!!!

    Mieszkam w bloku i udało się zwalczyć.  Przyszedł facet, rozsmarował coś w miejscach newralgicznych. Nadziwil się że tak u mnie czysto, bo najczęściej świadczy te usługę w mieszkaniach wynajmowanych przez studentów. Wziął pięć dych. Dał gwarancję na pół roku. Minęło dużo więcej.

    Można się pozbyć  Prusów… jak prusaków. Przestały przyłazić.

  76. Boże… wstrząsające. Bo – jasno powiedziane, bez ogródek. Ciąg dalszy anihilacji to II wojna światowa i lata powojenne. Kamień na kamieniu nie został nawet z tych resztek creme de la creme polskiej. I to JEST PILNOWANE.

  77. Na stronie parafii św. Szymona i Heleny w Mińsku. W obu tekstach Edward Woyniłłowicz przedstawiony jako Białorusin.

    http://chyrvony.by/historyja/spadchyna.html

  78. Za różnice cywilizacyjne i za pracowitość oraz odnoszenie wartości do KK za to nas nienawidzą tak było jest i będzie

  79. Jak pamiętam, to komuniści – historycy, mówiąc o tych granicach stalinowskich, zawsze, zniżając głos, dodawali: a liczba jego czterdzieści i cztery… że to niby i za Mickiewiczem, wieszczem, te granice. Dmowski im wtedy nie mógł przeleźć przez gardło. A teraz – spokojnie przechodzi naszym aktualnym historykom i politykom. Od nowej endecji…

  80. Pozostane dzisiaj czytelnikiem,  nie chcę tu dziś znosić kolejnych kamieni.

  81. No tak… w cudzyslowie…

    … ale zgodzi sie Pan ze mna, Panie Orda, ze my jako narod polski czy to w cudzyslowiu czy bez tych elit  po prostu  NIE  MAMY… ale mamy jeszcze wspanialuch duchownych i sa jeszcze wspaniali Polacy w Ojczyznie i na obczyznie tez sie jeszcze zdarzaja.

    I za to Panu Bogu dziekujmy i korzystajmy z tego… ile tylko dusza zapragnie.  Musimy obudzic ciekawosc wlasnego losu przede wszystkim w mlodych ludziach, w mlodziezy szkolnej… bo bez tego zginiemy… i jako pojedynczy ludzie i jako wspolnota… musimy wrocic do naszych korzeni, do tego co  BOZE,  NASZE  i  POLSKIE…

    … nie ma innego wyjscia.

  82. Mój wniosek ma wymowę pesymistyczną będzie inaczej ale i gorzej na rozum i racjonalność bliźnich nie ma co liczyć

  83. A nie masz wrażenia że jesteśmy jak ostatni Monika nie i nikt nas nie chcę tak po prawdzie bowiem życie w iluzji kłamstwa jest łatwiejsze

  84. I widać znaki drogowe do tego co nas czeka

  85. I wiemy jaka jest cena za te brak wazeliniarstwa i za wolę życia tak jak chcemy przypomnę ‚szkoda że Pan nie jest z nami’

  86. Pojedynczy osobnik nie spełni roli męża opatrznosciowego ale wysiłek każdego z nas coś powoli buduje

  87. Szalej czy koka? A poszedł na ch…

  88. I taka wydra jak Romaszewska z Bielsat’u  nie uznala za stosowne zainteresowac sie takim czlowiekiem, taaakim Polakiem… tylko ta coronia swojego tatusia legendowanego i „detego” na wielkiego opozycjoniste zajmuje sie… niedola „Czeczenow”…

    … to dopiero jest granda!

  89. I pięknie przy tej lekturze tężejemy z emocji

  90. Tak, Rozalio…wstrzymaj sie prosze, bo to na dzis i tak az dosc… ale licze na Twoje przyszle wpisy, bo ja w tej najnowszej historii… to jestem prawie zielona!

    A ciekawa jestem strasznie… tej historii i losu moich rodakow, ktorzy tak strasznie wycierpieli… to na dzisiejsze realia jest nam Polakom… i Ukraincom bardzo potrzebne, bo jakos jestesmy skazani na siebie.

  91. Szkoda gadania, trza kupić i przeczytać.

  92. @ Panther, @ Sauelios

    Jesteś rzeczywiście optymistką, Panthero. Ludzie – to ludzie /znaczy my/, ale bieg sprawom nadaje elita. A o niej właśnie napisał na zakończenie swoich wspomnień Korwin-Milewski. Że Polska, mianowicie, wyrzekła się jej. I ją dobiła. Na jej miejsce wskoczył plebs i przyłączył się do „lokomotywy dziejów” /z przeproszeniem/, ergo: rewolucji, której trzyma się do dzisiaj kurczowo. To jedyna racja bytu tej elity z plebsu. Ona nigdy więc nie przestawi myślenia, bowiem byłoby to samozaoranie i koniec jej „roli dziejowej”. A już zwłaszcza po przeczytaniu książek, o których tu rozprawiamy. Po prostu, po lekturze, będzie ta cała elita wiedzieć czego unikać i do czego pod żadnym pozorem nie może dopuścić. I przecież – nie dopuszcza. Taki ich rewolucyjny /gangsterski/ spryt.

  93. Tak się stało, bo nasi przodkowie oglądali się na postępowych „sojuszników” z rozsadnika herezji i synagogi szatana, zamiast twardo i nieustępliwie oglądać się na najlepszych sojuszników niebieskich. „Sojusznicy” postępowi wrzucą każdego do sieczkarni, by osiągnąć cel. Przecie synagoga szatana świadomie wystawiła na rozwałkę większość swoich rodaków, by doprowadzić utworzenia, jak mówi Kataw Zar, koszernego kurnika.

    Rzecz oczywiście jest pilnowana, ale okoliczność ta nie powinna odwodzić nas od głównego celu, który obejmuje nawrócenie i polonizację Moskowii. Po naszej bowiem stronie leży prawda, nie po stronie moskiewskich schizmatyków. Ale żeby prawda zatriumfowała, musimy przejść bardzo bolesne oczyszczenie razem z całym Kościołem Świętym.

  94. Może nie napisałem tego zbyt jasno i stąd tak poszło, bo mnie chodziło o wiedzę i to zdobytą bezpośrednio, tak jak ks. Tokarzewski w rozmowie z samym Naczelnikiem i z obserwacji jego otoczenia.

    My malutcy podnosimy głowę i widzimy tylko chmury gnane po niebie, ale wiatr który je gna to przecież wypadkowa wielu frontów, wyżów i niżów, Golfstromu, El Nino i innych sił, które nawet i znamy, każdą z osobna, ale synergii ich działania nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Więc jeszcze raz przypomnę, informacja i narzędzia do skutecznego przewidywania pogody, nie tylko na jutro. 🙂

  95. „Zostanie jako kapitał rezerwowy kilka milionów mało jeszcze wykorzystanych, szczególnie na polu bitwy, rdzennych Polaków… mojżeszowego wyznania.”

    Na polu chyba „bitwy o handel” etc., z przeproszeniem. No ale Korwin-Milewski nie dożył lat po 1944 roku, gdy to rzeczywistość przerosła jego proroctwa. Gdybyż zobaczył i usłyszał: „Nie oddamy wam kultury”… pomyślałby zapewne, że jest w piekle.

  96. Mam takie wrazenie czesto… ale zycie w iluzji klamstwa jest dla mnie niemozliwe… ono sie zawsze na czlowieku zemsci… i czesto wtedy wracam myslami  do zycia moich dziadkow, rodzicow, calej rodziny…

    … zycie w nieswiadomosci czegos jest do pewnego czasu mozliwe… ale zycie w iluzji czy w klamstwie – NIE… moze w innych kulturach, ale w naszej kulturze, religijnosci nie jest mozliwe.

  97. Mój dawny szef profesor, mawiał: Panie, gdyby nie ci komuniści, to bym do dziś świnie pasał.

  98. Za to mamy ujawnionego NUMa.

  99. Oni oddadzą wszystko, łącznie z kulturą. W gruncie rzeczy już oddali. A w ramach próby odzyskania tego, czego nie mogą odzyskać, będą nas prześladować.

  100. Podobnie wachmani mogliby o swej pracy w Auschwitz że jakby nie Adolf to oni by …

  101. I nawet się z tym nie kryją ale ale im też daje się dawać radę to tylko wojna o przeżycie

  102. Ależ rozumieją… Rzuć im hasło: reprywatyzacja Polaków, to zobaczysz, z jaką troską natychmiast pochylą się nad dolą ludu pracującego miast i wsi, czyli wykażą się gangsterskim sprytem dla zachowania własnej pozycji. Elity bowiem biorą się z własności. Nie z pensji.

  103. A mnie dziś użądlił żubr.

    Nie mogę nadziwić, że ktoś czytając to zakończenie, mógł się skupić na antyfeminizmie:

    http://archiwum.rp.pl/artykul/13644-Zubr-z-zadlem-skorpiona.html

    Nie zapłacę 9 złotych, żeby poczytać więcej, wolę dołożyć do Wspomnień.

  104. Cena za brak wazeliniarstwa jest wielka, ale tak Pan Bog to urzadzil i tak musi byc… i bardzo dobrze to urzadzil… my ludzie nigdy tego nie urzadzimy tak jak ON.

    À le ludzie w zwyklych relacjach zazdroszcza tego hartu ducha, tej postawy… i co tu duzo mowic charakteru… chociaz tego glosno nie powiedza…

    … otoz to… szkoda, ze Pan nie jest z nami… a do mnie mowia – ze, jestem zarozumiala, glupia, uparta albo wielka dama… to panie, a panowie mowili, ze jakbym byla bardziej „nowoczesna” to bym byla calkiem fajna… i w ogole to bym zrobila kariere…

    … no i nie ma wyjscia… trzeba wybierac… albo kariere albo klepac bide… sam wiesz jak to w zyciu sie plecie.

  105. Płatny dostęp do recenzji z 93 roku. Im się już całkiem we łbach poprzewracało…

  106. żeby elity mogły odgrywać jakaś role, musi zaistnieć ich masa krytyczna nie tylko
    w kwestii jakości ale także ilości. Ten mechanizm „kuźni elit” został całkowicie zaniechany po wojnie. Dopóki żyli jeszcze profesorowie i nauczyciele  – niedobitki z czasów przedwojennych, to jeszcze sztafeta pokoleń, kulawo, ale funkcjonowała.

    Ale przy narzuceniu przez Sowiety w podbitych krajach Europy, w tym w Polsce,  modelu rabunkowej gospodarki surowcowej , potrzebni tu byli jedynie „fachowcy” od popychania głowa taczek oraz nadzorcy – poganiacze mułów, którzy pilnowali ilościowego planu przewozów wykonywanych  taczkami.

    Okupanci nie nasi i nasi  najpierw niszczą rodzime dotychczasowe elity kraju okupowanego, a następnie pilnują, aby żadne inne (rodzime) nie powstały.

  107. A tam, Chloru; wieloletni szef jednaj z najważniejszych tutaj firm za komuny, gdy myśli, że nikt go nie widzi, smarka na ulicy przez palce. Naprawdę. Bo jak akurat to widziałam niechcący.

  108. Skądinąd dawno temu w przedszkolu, zrobiłem ze zdziwienia potężnego karpika, jak mama widząc, że mnie inni popychają, powiedziała, żebym „oddał”.

    Tydzień później miała rozmowę z przedszkolanką,  że do kolegi z grupy „spieprzaj” krzyknąłem. Ale zła na mnie nie była.

    Tak sobie myślę, że Vaslerowi i Coryllusowi, to chyba mamy pozwalały na jeszcze więcej…

  109. W kulturze trzymają się mocno. Wiem, bo w „tym robię”. Naturalnie w tej kulturze za pieniądze podatnika.

  110. Im gwałtowniej będą walczyć o tak zwane przeżycie, tym straszniejszy ściągną na siebie upadek. I na większą część świata. Bo nie przyjmują do wiadomości tego, że nie da się wierzgać przeciw ościeniowi.

  111. Chodzi mi ciągle Trump po głowie – jest bardzo podobnie i przez te same środowiska atakowany, co PiS. Meritum tych ataków – o ile można mówić o meritum – jest też zbieżne. Podobieństwo w napaściach prowadzi do wniosku, że przeciwnik jest co najmniej taki sam, jeżeli nie ten sam.

    To skłania mnie ku pewnej refleksji. USA nie ma takich ograniczeń, jak Polska – tzn. agresywnych czy potencjalnie agresywnych sąsiadów, mediów i gospodarki zdominowanych przez kapitał zewnętrzny czy armii, co do której możliwości można dyskutować.  Pomimo tego, w USA jest podobnie, jak w Polsce – nawet mają już swoją „małpę w czerwonym” – z CNN.

    W takiej sytuacji bliska jest mi hipoteza, iż ograniczenia, na jakie powołują się „tłumacze PiS”, iż tego, czy tamtego nie można, bo zły i tajemniczy System nie pozwoli, albo że za czymś stoi agentura (tu wymieniają szereg państw) – w dalszej kolejności WSI, KGB, GRU, agenci SB, co opanowali gospodarkę –  jest tylko wskazaniem na ewentualne byty wrogie – ale nie wyjaśnieniem niemocy i nieudolności.

    Ujmując to inaczej – sufit jest o wiele niżej, niż się to powszechnie przyjmuje. Problem z przebiciem sufitu nie polega na tym, że jest wysoko, ale na tym, iż liczne jest grono, które pilnuje, aby nie podskakiwać, albo wręcz zajęte jest pętaniem nóg.

    Dokładnie na to wskazują pamiętniki Milewskiego – wręcz porażające. Przeciwnik jest źle zidentyfikowany, a kultem otaczane są organizacje czy osoby wrogie Polsce lub destrukcyjne. Zarówno wtedy, jak i obecnie.

    Oznacza to, że możliwe do uzyskania jest (i dawnej było) dużo więcej – tylko w nas samych tkwi problem.  Ekscytujemy się tajnym aneksem do raportu WSI – obecnie zbiorem zastrzeżonym – a wybraliśmy na prezydenta dwa razy jawnego komunistę, który bezczelnie łgał. Gloryfikujemy Solidarność – która pozbyła się wszystkich wartościowych ludzi, zagrażających teorii niemożności. Solidarność, która wyniosła do władzy Michnika, Kuronia, Mazowieckiego, Jaruzelskiego, Kiszczaka, Balcerowicza, Lewandowskiego, PO, „N” z kropką, Kijowskiego, Rzeplińskiego.

    Ja rozumiem, że to zrobili zainstalowani w Solidarności agenci – ale to by oznaczało, że Solidarność składała się z trzech grup – niezłomnych i uczciwych, którzy zostali spacyfikowani – a reszta to agenci i durnie.

    To ludzie Solidarności, opozycjoniści – posprzedawali, co sprzedać się dało, zostawiając sobie nieco w korporacjach, by mieć synekury dla przyjaciół.  Tłumaczenie, że zrobili to tylko tajni agenci SB, KGB, WSI czy pewnego państwa – nie ostanie się w konfrontacji z faktami.

    Zrobili to patentowani durnie, wiedzeni swą pychą, że rozumieją gospodarkę i świat – a my, w swej większości daliśmy im na to przyzwolenie. Zrobili to ludzie z kompleksami, których lojalność kupiono zagranicznymi studiami czy cmokaniem nad nieistniejącymi walorami.

    Co nam da i kogo przekona wiedza, że ktoś był czy nie był agentem tej czy innej instytucji?  Można to obstawiać i bez wiedzy pewnej – na podstawie poszlak – a nieprzekonani i tak nie dadzą się przekonać.

    Ja działa System? Nie działa tak, jak nam się wydaje – iż wszystko kontroluje agentura, albo, że ci źli byli agentami SB, byli w PZPR czy są w zbiorze zastrzeżonym.

    To silna pokusa, by zbiór złych uznać za tożsamy ze spisami agentów i członków PZPR. Tak niestety nie jest.

    Jeżeli przegrywacie sprawę w sądzie, czy nie chcą wam dać pozwolenia na budowę – to nie dlatego, że sędzia miał telefon z Izraela albo od oficera prowadzącego, a urzędnik od pozwoleń – tak samo – lecz dlatego, że są chciwymi na pieniądze bydlakami – albo zwykłymi durniami. Ich przełożeni, już na ogół „styropianowi” też nie dlatego akceptują zachowanie podwładnych, że dzwoni do nich były pracownik WSI albo pracownik ambasady niemieckiej, nie dlatego, że są na nich haki – tylko dlatego, że są cynicznymi sukinsynami.

    Więcej szkody, niż ci ze zbioru zastrzeżonego czynią ci ze zbiorów jawnych – KRS, czy chociażby książki telefonicznej.

    Są tymi sukinsynami – bo tak ich ukształtował dom, szkoła – w tym książki, które przeczytali.

    Są nimi – bo tych innych albo zabili, albo zdegradowali, albo zmusili do emigracji. Są znani – znamy np. stalinowskich zbrodniarzy.  Nic nie pomoże tajny spis agentów, nie pomogą nawet billingi czy nadzór nad mailami – bo do nich nie dzwoni agent z Moskwy czy Tel-Awiwu – tylko sam diabeł, a on nie potrzebuje fizycznego nośnika komunikacji.

    Miałem potrzebę naciskać na linki w Wikipedii –  czyli zbioru jawnego – i tam jest napisane, że cała opozycja, antykomunistyczna i obecna i rządzący to jedna wielka rodzina. To znaczy – napisane jest inaczej – kto z kim się zna, kto z kim współpracował, kto z kim współżył itd.

    Tak sobie skakałem od Taterników do Mateusza Kijowskiego, od Ireny Lasoty, co kończyła hufiec walterowski i taki cytat z cioci wiki wyłowiłem:

    Z czasem okazało się, że hufiec walterowski stał się kuźnią kadr antykomunistycznych, a wielu „walterowców” zostało liderami opozycji demokratycznej w PRL-u, jak Jacek Kuroń – jeden z założycieli hufca, oraz m.in. Adam MichnikSeweryn BlumsztajnJan LityńskiJózef ChajnAndrzej Seweryn.

    Irena Lasota, to jak najbardziej „nasza” i taterniczka i blogerka z Salonu24 (Irena Lasota, o Michniku, Salon 24 ),  napisała 2 kwietnia 2010, iż to niedobrze, że Michnik pozywa ludzi o słowa, bo ogranicza wolność wypowiedzi. Dziwne, że nie zauważyła, że te pozwy pisze i rozpatruje nie agentura z WSI – tylko osoby powszechnie znane. Przecież prawnik, co pisze pozwy jest znany – i sędzia też. Tydzień po tym mieliśmy prawie 100 trupów, w tym prezydenta, prezesa banku narodowego, generałów, marszałków – i nic.

    Hufcowi walterowskiemu wraz z polskimi konserwatystami udało się utrzymać narrację przez kolejne 5 lat.

    Ale – wracajmy do skakania po nazwiskach. Od pani Lasoty, blogerki, taterniczki – doszedłem do jej męża, a potem do jego syna, a potem do Lecha Wałęsy. Po drodze stwierdziłem, że wszyscy dostawali jakieś medale od śp. Lecha Kaczyńskiego (z wyjątkiem Wałęsy, bo ten to chyba nie).

    Refleksja końcowa – czy do J. Kaczyńskiego dzwoni diabeł i czy odbiorca go słucha. Ja wiem (wiem, nie myślę, że wiem), iż czasem dzwoni i  czasem jest słuchany. Przecież  o to właśnie chodzi – nie o to, kto miał rację, Piłsudski czy Dmowski, nie o to, by sobie poczytać łzawe opisy dworków szlacheckich – ale o to, czy do Jarosława Kaczyńskiego dzwoni diabeł i czy jest słuchany. I czy wie (Kaczyński, nie diabeł), gdzie jest sufit.

  112. Przeciwnie, moja nie pozwalała mi na nic, więc jak się w końcu odwinąłem, to nie było hamulca…

  113. jaki tam pan.

    Zupełnie  niedawno  podpisywałem się jako „unukalhai”, ale doszedłem do wniosku,
    że z nazwiskiem  będzie  łatwiej . No i  krócej.

  114. W Warszawie to rosną nam „nowe elity” uwłaszczone na roszczeniach do kamienic. Rej wodzi dwóch panów „M”. Jeden hrabia nawet. Tylko dzieci z tego nie będzie. I komu oni to zostawią, co dzisiaj zagrabili?

  115. @wierzący sceptyk

    Ja wagon? Bardzo Ci dziękuję.

  116. No proszę Cię, przecież piszesz o gangsterach. Potwornych gangsterach.

  117. Ooo, i to jest to –  elity biora sie z wlasnosci, nie z pensji.

    I elity tez mamy… Kwasniewski stare pijaczysko, dziedziczke  Kulczyk, Solorz-Zak… i wielu innych eliciarzy… i czas narodowi rozliczyc te zlodziejska sitwe.

  118. Mnie to nawet, tuż przed osiemnastką, rodzice dali się wódką ululać u babci na imieninach, ale to tak, że przez pół wieczoru słuchałem szumu muszli.

    Złego słowa od nich potem nie usłyszałem. Dziś już wiem, że woleli, żebym skutki uboczne po raz pierwszy poznał w domu, a nie gdzieś na mieście…

  119. Obawiam się że już wie gdzie sufit. Braun o Kanale Sląskim,co by wyjaśniało obecność US dywizji pancernej ”na flance wschodniej” czyli na Śląsku.

  120. Wiesz co Wolfram, masz tyle racji, że aż mi strach robić według Twojego konspektu mój rachunek sumienia.

  121. Ludzie cienia forują na całym świecie „nacjonalistów” po to, by w odpowiednim momencie zmieść ich ze sceny jako totalnie skompromitowanych oraz zastąpić odnowionymi i wypolerowanymi rewolucjonistami formalnie zarządzającymi światowym gułagiem elektronicznym. Tyle że swoimi działaniami owi ludzie cienia przyspieszają swój upadek.

  122. Myśli Pan, że ktoś to rozumie?

     

    Pzdr.

  123. Pewnie, że zły duch dzwoni i dostaje to, czego żąda. Ale nie zatrzyma oddzielania pszenicy od kąkolu. Ogień został rzucony na ziemię i płonie.

  124. Nie jestem optymistką i mam  świadomość, że nie ma obecnie żadnych elit w III RP a my jesteśmy pod okupacją potomków bandyterki z nadania z 1939-1944. Dlatego nie ma co liczyć na szybkie zmiany. ALE jestem rzymskim katolikiem, co widział już w swoim życiu parę CUDÓW. Samo to, że jako Naród jeszcze dyszymy i mamy trochę własności i trochę pamięci oraz mamy elity a jest to – Kościół Katolicki „jako taki”  – wobec zamiarów i potęgi zjednoczonych w nienawiści do nas przeciwników – to jest CUD. Teraz jest po prostu syfiaście, ale nie ma wojny, nie ma otwartej okupacji tylko takie męczenie , męczenie – do wyssania ostatniej kropli krwi, jak za zaborów. I próby wyciągania na jakieś „wykrwawiania”. A naród nie daje się już nabrać na te gadki i daje nogę, żeby trochę „w międzyczasie” zarobić na domek albo mieszkanie, albo zwyczajnie na chleb. My żyjemy ” w międzyczasie” a nasi wrogowie mają nadal wielkie plany, tylko coś im te plany słabo wychodzą. To oni mają poważne problemy ze sobą. Proszę nigdy nie zapominać, że wszyscy 3 zaborcy – przestali istnieć , nie spodziewając się tego nawet na parę miesięcy przed ostatecznym końcem. Nie znaczy, że teraz wydarzy się nam taka „przyjemność” w wykonaniu naszych prześladowców:))). Ale kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.

    Nie ma co czekać na „elity ” tylko własne dzieci wychowywać i wyszukiwać takie książki, jak te, które skądeś wyciąga Gospodarz. One są bezcenne, bo nie tylko zawierają jakąś ważną treść o naszych przodkach i ich mało mądrych pomysłach ale też  zamilczanie tych książek  jest ważną informacją – czego NIE mamy wiedzieć wedle planów tych naszych okupantów.  Ale, qrna, już wiemy!!! I to jest piękne!!! A poza tym , Różaniec do ręki.. Jest rok 2017 i będą się działy – ciekawe rzeczy. Już się dzieją.

  125. Ojciec, aby ostudzić moje rozentuzjazmowanie Solidarnością, zadał mi dawno temu pytanie:

    – Czy znasz inną organizację o zasięgu narodowym, która z dnia na dzień dobiłaby do 10 mln  członków?

  126. Bandyterka ta w sensie politycznym i każdym innym umarła i została pochowana. Gdy na krótki czas wróci, to w postaci zombiaka, tak żeby praktycznie każdy zorientował się, z kim ma do czynienia.

  127. A, taka wiedza „specjalistyczna” to inna inszosc… nie wiem, napewno ktos takiej wiedzy pilnuje, nie udostepnia wlasnie po to, zebysmy nie wiedzieli, trwali w nieswiadomosci… to ze mamy wspaniala wiedze ze wspomnien ks. Tokarzewskiego, czy sp. Woynillowicza, czy teraz Korwin-Milewskiego…

    … dla mnie to jest jakis… cud bozy.

  128. Mnie tez rodzice od malego uczyli zebym nie dawala sobie… w kasze dmuchac.

    Raz na glowie syna sasiada rozwalilam ze zlosci drewniana taczke, bosmy sie umowili, ze raz ta taczka bede ja jechala a raz sasiada syn… jak przyszla moja kolej to kolega, sasiada syn nie chcial mi dac tej taczki… no to zaczelismy sie szarpac jak to dzieci… kolega mial leciutka przewage nade mna bo chlopak, a ja bylam od malego duzy zadzior… i niewiele co myslac lap ta taczke i go w glowe… polala sie krew… on na skarge, ja „dluga”, a po poludniu byla sraszna awantura o ten wypadek i to „silne” okaleczenie ich syna.

    Dostalam wtedy lanie… ale tak mnie tata bil jakby chcial, a nie mogl… ja strasznie „plakalam”… szybko sie to bicie skonczylo, a wieczorem  po pacierzu tata powiedzial, ze… w sumie to dobrze, ze mu przylozylam… ale zebym na drugi raz uwazala.

    Raczej nie zdarzalo sie zebym to ja prowokowala jakies awantury, rodzice tlumaczyli zeby byc zgodna… a jak ktos mnie uderzy to ja mam mu oddac… a jak przyjde ze Skarga na jakies dziecko, ze mnie uderzylo pierwsze to dostane lomot za to, ze nie oddalam… to samo dotyczylo siostry i brata… po prostu jak inne dzieci uderzyly to my musielismy oddac…

    … no, ciekawe jak to bylo z Valserem i Gospodarzem… i jakie byly ich mamy.

  129. Przez analogię do sufitu (dzięki Wolfram) nieco inna analogia. Do słonika, którego gdy jest mały przykuwa się na dwu-trzymetrowym łańcuchu do wbitego w ziemię pala. Taka tam technika kornaków. Słoń jest malutki, próbuje wyrwać pal ale jest za słaby. Po jakimś czasie zrozumie i nauczy się, że nie da rady. Nawet, gdy urośnie głęboko wierzy, że nie da rady. Zdarzały się przypadki, gdy dorosłe słonie ginęły w pożarach, bo wierzyły, że nie dadzą rady. Nie jestem (mam nadzieję) naiwny, ale widzę pewne optymistyczne przesłanki, że nasz polski słonik trochę urósł, jest nieco silniejszy, podjął próbę wyrwania pala i zauważył, że udało się go poruszyć. Na razie drgnął. Niezbyt mocno, ale drgnął.

    W moim Kościele (katolickim, żeby nie było wątpliwości) coraz więcej „patologii” – młode małżeństwa z 3, 5 a jedno nawet z 8 dzieci. Domowe nauczanie a nie szkoła publiczna. Rodzice bardzo dobrze odróżniają to co ważne od tego co nieistotne a dzieciaki to prawdziwe „żylety” intelektualne – wychowywane na elity. W sieci coraz więcej miejsc, gdzie ludzie odróżniają prawdę od fałszu. Fantastyczne publikacje (chociażby tutaj). Nieźli, sprawni dyskutanci – poszukiwacze prawdy (też tutaj ale i w innych miejscach również).

    Nie oznacza to, że jest dobrze. To te jaskółki, co nie czynią wiosny. Czasami na pocieszkę wyobrażam sobie, że dzieje (Ojczyzny czy świata) opisuje ruch wahadła. Wygląda na to, że chyba wahadło zbliża się do punktu maksymalnego wychylenia w lewo. Widać to po coraz bardziej nerwowych ruchach „nadzorców”. Być może zaczynamy obserwować tę chwilę, gdy zacznie się zmiana wektora . Już się chyba zaczęła.

    A co my możemy robić? Swoje. Moje motto od lat brzmi „WWW”: Wiara-Własność-Wolność.

    Różnie mi z tym wychodzi. Ale próbuję. Może to moja maleńka cegiełka do wychowanie tych prawdziwie NASZYCH, polskich elit.

  130. Jest dla mnie arcy, arcyciekawy ten Panski wpis… i arcywazny… i daje strasznie duzo do myslenia… ten caly Trump…

    … i czy wobec tego wszystkiego Pan Kaczynski wie gdzie jest sufit?

  131. Jak na drozdzach rosna te „jelity”… ja nic nie chce mowic, ale ten numer tym bandytom to tak latwo nie przejdzie, jakby im sie wydawalo.

  132. Musze przyznac, ze moi rodzice przyjeli podobna strategie na moja 18-ke. „Impreza” zaczela sie o 16.00, a ja o 20.00 juz „zaliczylam”  lozeczko. Na drugi dzien w niedziele, po poludniu byl caly wyklad nt. picia alkoholu… jego skutkow… no i „okazji” dla chlopakow… tata  juz nie zyje, a ja pamietam i sie smieje jak sobie wspomne.

  133. Jak to dobrze, że masz elektroniczny indeks, który ułatwia wyłowienie informacji o właściwym Korostowcewie.

     

    Senator Korostowcew czyli Izmail Korostowiec czyli

    Izmael de Korostowetz

    Senator  Cesaratwa  Rosyjskiego, Generał Gwardji,

    Komandor Legji Honorowej, Kawaler Orderu Wielkiej Brytanji

    Królowej Wiktorji i wielu innych odznaczeń

    zasnął w Panu dnia 17 marca 1933.

    Korostowcew był blisko możnych tego świata, zwłaszcza towarzysząc 3 lipca 1912 przy spotkaniach cara i kajzera na jachtach w porcie estońskim. O cieśli w roku 1920 historia milczy.

  134. Otoz to, to jest wspanialy dopust bozy… robmy swoje i rozaniec do reki… i bedzie pieknie… a dla dzieci, mlodziezy SAMOKSZTALCENIE i lektura Gospodarza i zaprzyjaznionych z Nim blogerow… to naprawde wystarczy.

  135. Wiesz, ja mam baaardzo tradycyjne poczucie własności. Ci, których wymieniłaś w tej tradycji się nie mieszczą.

  136. Moi rodzice to właśnie z Litwy. Okolice Niemenczyna. Wielkie serca, bardzo rodzinni, świetni do tańca i do różańca.

    Kiedyś w PRLOWSKIEJ szkole miałem opisać jakąś historię wojenną moich dziadków.

    Poszedłem do babci, a ta mi opowiada jak z moim tatą, stryjkiem i krową do lasu uciekała przed Ruskimi. Trochę mi się to z wizją z „Czterech pancernych” nie zgadzało. Ruskich zmieniłem na Niemców i piątkę dostałem. Ojciec jak to wypracowanie czytał dziadkowi to zaśmiewali się do łez…

  137. Zawsze dodajesz otuchy – mnie, maluczkiej 🙂

    Dzisiaj /a nie, to już wczoraj było/ mówiłam Młodemu o książkach i wydawnictwie Coryllusa. I że zrobię na te wszystkie książki oddzielną półkę, coby wiedział, jak już… Rozmawialiśmy o przygodach Młodego z historią /którą lubi/ i on powiedział, że nienawidził historii Rosji, za Chiny nie chciał się tego uczyć. Dopiero łyknął temat, gdy przeczytał Jałowieckiego. Którego książką był zachwycony. No to drążyłam temat nieco, mówiąc mu, że książki Gabriela są właśnie o mechanizmach historii i w tym świetle ta historia wygląda inaczej, niż w podręcznikach. Skierowałam go też „do tutaj”, żeby zaglądał. Zobaczymy, co z tego ewentualnie będzie, bo, jak wiadomo, jajo kury nie słucha. Jest mądrzejsze i turla się po swojemu. Skądinąd to zawsze Młody zamawia mi tu te książki, bo ja nie potrafię.

    Jeszcze raz dzięki za słowa otuchy.

  138. Kryterium etniczne to pułapka, narzędzie pozwalające szatkować państwa na kawałki. Oczywiście państwa takie jak Polska – no, przecież nie Koronę.

    Zawsze mnie dziwiło w kontekście historii Związku Radzieckiego skąd u Lenina to jego „samostanowienie narodów” – tzn. z jednej strony tworzą ZSRR, gdzie żadnego samostanowienia nie ma – a z drugiej – takie parcie, że to ważne.

    Zajrzałem „do źródeł”: O prawie narodów do samostanowienia

    Jeden z rozdziałów:

    UCHWAŁA LONDYŃSKIEGO KONGRESU MIĘDZYNARODOWEGO Z ROKU 1896

    Jest tu mowa o tym, że robotnicy wszystkich krajów mają prawo do własnego państwa, a narody do samookreślenia – sporo jest o Polsce (Dyskusja prowadzona była z powodu sprawy niepodległości Polski ), PPS, Róży Luksemburg itd.  Ciężki do czytania język.

    To jest wprost zakomunikowane, że inny etnos – inne „samostanowienie” – i powiedziane w kontekście Polski. Stąd też taka troska, o czym już kiedyś dyskutowaliśmy (chyba u Pink P.) – o państwowość Ukrainy i Białorusi, w czasie gdy były częścią ZSRR – że nawet przy zakładaniu ONZ były jako „osobne” państwa. Inne republiki sowieckie – nie.

    Oczywiście mnóstwo bełkotu, iż nacjonalizm ma być nieburżuazyjny, bo ten jest zły.

    Najgorsze, że wciąż większość daje się na to nabierać – iż  część jagiellońska „tak naprawdę” to nigdy nie była Polska, a zawsze „zagranica” – bo tam mówią innym językiem i mieszka „inny naród”.

    Jak się wydaje (taki mam obecnie pogląd, być może błędny) –  etniczne kryterium państwowości jest wynalazkiem socjalistów obradujących na kongresach w Londynie.

  139. A moje: BÓG – WŁASNOŚĆ – OJCZYZNA.

  140. … i czy wobec tego wszystkiego Pan Kaczyński wie gdzie jest sufit?

    Chciałbym przekonać Pana Jarosława, że w wielu sprawach istotnych dla obywateli tego sufitu nie ma – the sky is the limit, jak mawiali starożytni Eskimosi 🙂

  141. To tez ja jak najbardziej podzielam to tradycyjne poczucie wlasnosci… oni zdecydowanie mieszcza sie w tej zlodziejskiej… i przyjdzie nam sie zmierzyc z ta skandaliczna tradycja.

  142. Moj tata spod Plocka pochodzil, niewielki podupadly majatek tez poszedl na parcelacje po wojnie, a mama spod Krzywdy… ze stron znanych Gospodarzowi… tata z rodziny patriotycznej, mama z rodziny chlopskiej, serdecznej, pracowitej, zaradnej, bardzo wierzacej i uczciwej… tez do tanca i do rozanca…

    … tez mam pewne wspomnienie od dziadka o Ruskich… to bylo gdzies kolo 1920 roku… jak szli Ruscy to na wsi u dziadka wybuchla taka panika, ze kazdy uciekal gdzie sie dalo przed nimi zwlaszcza baby i dzieci. Moj dziadek i jeszcze paru sasiadow schowali sie do stodoly, a mama dziadka, czyli moja prababcia byla w polu… juz nie pamietam, czy kartofle obredlala czy cos innego… w kazdym badz razie jak Ruskie buszowali w chalupie i kradli przede wszystkim jedzenie i ubrania to na ten moment nadeszla prababcia… Rusek cos ja pytal, ona cos tlumaczyla, a on wyciagnal pistolet przylozyl do glowy i strzelil… prababcia upadla i tak lezala na podworzu. Dziadka z tego szoku trzymalo chyba 3 sasiadow, zeby nie bylo slychac krzyku… malo go nie udusili… jak Ruscy sobie poszli to prababcia podobno jeszcze zyla, ale juz nie bylo dla niej ratunku… dziadek mial wtedy z 8 albo gora 10 lat… te dziadkowe opowiadanie najbardziej zapamietalam i tkwi mi w pamieci do dzisiaj…

    … ale mam rowniez innych wspomnien moc.

  143. À le to jest bardzo dobry sposob… znaczy sie ziarko zostalo zasiane.  Ja tez naklaniam swoich mlodych kuzynow, siostrzenca… idzie to tak sobie, ale mlody cos nie cos czyta ze Szkoly Nawigatorow… no i ma „przykazane” rekomendowac swoim znajomym tworczosc Gospodarza.  Adres strony Gospodarza ma w swoich „ulubionych” czyli zna na pamiec… no i jest nadzieja… poza tym Gospodarz jest z Grodziska Mazowieckiego, a to tez sie tak szczesliwie sklada „przez przypadek”, ze to jest moja gmina rodzinna mojej mamy i siostry… i to tez jest pewien bardzo wazny taki lokalny wabik.

  144. Daj Boze, aby sie to Panu udalo…

    … bo rzeczywiscie ja juz od jakiegos sporego czasu na podstawie swojej wiedzy, obserwacji we Francji, na podstawie tych wszystkich komentarzy, ktore codziennie od minimum 2 lat czytam u Gospodarza… po prostu dochodze do wniosku, ze tego „sufitu” faktycznie nie ma.

    To jest wrecz skandaliczna spekulacja i manipulacja w ogromnej czesci merdialna, ktora coraz bardziej wymyka sie spod jakiejs „tajemniczej” kontroli i nadzoru… stad stracilam juz zainteresowanie tzw. wyjasnieniem katastrofy w Smolensku… i tzw. upublicznieniem zbioru zastrzezonego IPN… i dalszym „pompowaniem” PUCZ’yku… przekazywane Polakom kolejne informacje sa coraz bardziej groteskowe i zenujace… i jednoczesnie mocno wqr***jace…

    … to mi ewidentnie zalatuje kolejna bezczelna, zuchwala i perfidna  SCIEMA  MERDIALNA… jakas niebywala niemoca  pociagniecia do odpowiedzialnosci… jakas nieprawdopodobna i niezrozumiala nieudolnoscia… i tyle.

  145. Nie wiem czy to zauważyłeś, ale on to „naukowo” pisze

  146. <a href=https://zapodaj.net/564eb15325918.jpg.html>P1020082.JPG</a>

  147. Nie ma za co, naprawdę:) A takiej bardzo pożytecznej umiejętności jaką jest kłamstwo nigdy nie udało mi się opanować. A kłamstwo wobec przyjaciela jest zupełnie niemożliwe.

  148. Ależ toto to ciągłość stała, w nowej odsłonie obecnie zowie się to ‚mundek’ taka mundialna zaraza, co to wmawia nam, żeśma w domu jeno w ‚priwislańskim kraju’. On zaś ‚mundek’ wypasione zdania toczy w mundurowym żargonie. Toż to zadekowany mondialny deczko-usteczko czyli mundstuck albo gwizdek pary, wiecznego tłumacza zgrywa aż czytelnika czasami chęć ogarnia w zad solidnego kopa zadać. 
    I podpisał się, on z tych oświeconych procent 5 co zna odpowiedź dla 95.

  149. Dziękuję za kolejną dawkę ‚soli orzeźwiających’.
    Nicolas Boileau, postać barokowa czyli bardzo barwna. Na wiki wpis po polsku takich rozmiarów jak w języku tatarskim. 
    Humaniści romaniści chyba nie lubią nazywać kota kotem a Rolleta filutem.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Nicolas_Boileau
    Charles Rollet (xviie siècle), un homme de loi immortalisé par Nicolas Boileau dans « J’appelle un chat un chat, et Rollet un fripon. »

  150. W tym moim ostatnim krótkim wypadzie do Polski, ukoronowaniem wszystkiego tam, a dająca mi najwiecej otuchy i wiary, była moja, niestety rowniez krótka, wizyta na Jasnej Górze. W kaplicy Matki Bożej poczułem taką siłę, że zacząłem płakać, łzy zaczęły kapać z mych oczu, choć sam tego nie chciałem ale nie potrafilem tego opanować, a nie były to łzy bezradności.

  151. Myślę, że jest świadomy. A zobacz jak teraz wychowywanie przez kobiety zabija Niemcy. U nas, paradoksalnie, nie jest tak źle – „dzięki” komunie spora część z nas miała ojców, lub inne męskie wzorce.

  152. A to i dziś jest kluczowy czynnik. I nie mówię tu o Szechterach.

  153. Najsmutniejsze dla mnie jest to że większość Ukraińców i Białorusinów to Polacy,których odcięto od wiary i któym zmieniono nazwiska, mineło kilka pokoleń i zostali nimi po wsze czasy, a druga sprawa która wynika ze wspomnień Woyniłłowicza, Milewskiego, Jałowieckiego i innych, to, to że ludzie mieszkający w Rzeczypospolitej nie interesowali się kim są – bo byli ludźmi tutejszymi.

  154. Sufitu nie ustawiamy ani my, ani prezes. Ale można wykorzystać, że chwilowo linki od jego bloczków puszczone są dosyć luźno…

  155. Tak stoi też w Piśmie.

  156. Niestety są to gangsterzy ubrani w funkcje urzędowe: urzędnicy, sędziowie, prokuratorzy, komornicy, notariusze, którzy dają panom M przyzwolenie na działanie. Ojciec jednego z panów M ma za sobą epizod obławy augustowskiej, więc to oczywiste skąd im nogi wyrastają.

  157. Jest, jest! Tylko niewielu jej chce słuchać.

  158. Niestety masz rację a skala potencjalnych point jest jeszcze bardziej przyziemna

  159. Co nie zmienia faktu, że wszyscy byli Rzeczpospolitakami. A dzisiaj wielu chce być JEDYNIE Polakami. Co zastanawiające, rozumie to „kołchoźnik” z Mińska konstruując razem z Chińczykami rakiety „Polonez”… a nie rozumie wielu polskich „patriotów”. Orban powiedział kiedyś: trzeba chcieć wiele, by zyskać niewiele. Jak się chce konie kraść tylko w Brukseli, to tak jakby ukraść komuś kota z kurnika…

  160. Przez 300 lat napadało dwóch „bandziorów”! I pomimo zastosowania wszelkich dostępnych środków i zastosowaniu wszelkich dostępnych metod, ci na wschodzie dalej stoją u wrót Bramy Smoleńskiej (od strony wschodniej), a ci na zachodzie to nawet 100 km bardziej na zachód (na linii Odra-Nysa, a więc z czasów Krzywoustego). I obaj „umiłowani” przywódcy „bandziorów” nadal nic nie rozumieją. W przeciwieństwie do Amerykanów, którzy chyba coś „skumali” wreszcie… Wówczas, 300 lat temu, dominatorem na Międzymorzu była Szwecja (i poległa pod Połtawą), dzisiaj aspirują do tej roli Amerykanie (mając czołgi w kolorach pustyni w Iraku…). Ale czołgi zawsze można przemalować!

  161. „Bolkami”, a może nawet cienkim Bolkami byli wszyscy ci, którzy na początku coś obiecywali lub się zobowizywali, a potem nie dotrzymywali słowa… tak to się zaczęło na od powstania Kosińskiego (15911593)

  162. „takie krainy jak Warmia-Mazury, Podlasie, Chełmszczyzna, Bieszczady” wpadły Rzeczpospolitej „w spadku po dziadku”, tj. proszę trochę postudiować historię. Nic nie było zdobyte orężem…

  163. Elity są zawsze. Kwestią pozostaje jedynie ich jakość… A i tle „niedorżnięte”, to też jakby zepsiały… Ot, Czartoryski mówiący słaba angielszczyzną z „łasiczką” w tle…

  164. Najpierw to my sami powinniśmy się powtórnie ochrzcić.

  165. Mi chodziło głównie o „wystruganie” tych postaci. A one później stosowały technikę wabienia.

    Jak to było naprawdę – chętnie bym usłyszał.

  166. No właśnie, wydaje mi się, że teraz trochę można pociągnąć. Niemniej gdzieś tam dalej wciąż jeszcze mocno trzymają to siły, na które trzeba się dłużej przygotować i są to poważne organizacje.

  167. dokończę jeszcze. Do tego dochodzi jeszcze taka smutna refleksja, iż z bandziorami z UB zbratało się kilku przedstawicieli arystokracji. Prezes Związku Szlachty Polskiej ma szemraną kancelarię specjalizującą się w zwrotach nieruchomości z roszczeń. Jego ciotką jest lewicująca europosłanka Róża T. Jego matką prominentna urzędniczka w Rauszu. Sekretarzem ZSP jest czyściciel kamienic – wzorcowy przykład psychopaty. Więc teraz – jeśli gdzieś z tyłu – mamy odrażające morderstwo (spalenie żywcem) działaczki lokatorskiej, która zadarła z panami M. to czy przypadkiem odium całej tej zadymy nie spadnie na szaraczków ziemian, którzy grzecznie i w pokorze czekają na zwrot zrabowanych majątków?

  168. O czym „chętnie bym usłyszał”?

  169. Zadałem podobne pytanie moim kolegom uważającym się za gorących patriotów łotewskich: Kto mógł ustawić w 1989 roku ponad milion ludzi od Tallina, przez Rygę do Wilna, kazać trzymać sie za ręce i śpiewać świeżo wymyśloną antychrześcijańską piosenkę?

  170. W punkt… Walka na teczki zbiory i aneksy to tylko fasada mająca uwiarygodnić grzechy własne… A diabeł dzwoni do dobrej zmiany i jest słuchany, bo jak inaczej wytłumaczyć ten cały koszmarny socjalizm i wpychanie Polski w niewolę babilońską długu i kredytu do już nie wiem którego pokolenia… Tu nie ma zmiłuj – „po owocach ich poznacie”. Tylko powielać i przekazywać dalej

  171. To jest właśnie (nawiązując do komentarza Wolframa) jedyna droga wyjścia dla nas… „oni” zostaną wyrżnięci gdy tylko Pan Żniwa nadejdzie… Róbmy swoje wokół siebie i gdzie tylko się da dając świadectwo tej prawdzie bez żadnych kompromisów… Ostatecznie zwycięzca jest tylko jeden.

  172. „Jest taka cierpienia granica, Za którą się uśmiech pogodny zaczyna”

    a jeszcze lepiej brzmi

    „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni”

  173. Ilekroc tam bylam… wlasnie w Tej kaplicy Matki Bozej… przed Jej cudownym wizerunkiem, podobnie jak Ty zawsze plakalam… lzy same splywaly z oczu… nie moglam ich powstrzymac… i tez nie byly to lzy bezradnosci.

    Pomyslnego powrotu do GB,

  174. To zdecydowanie są poważne organizacje i nie tyle trzeba mocniej pociągnąć, co przekonać je, że im to nie zaszkodzi.

  175. My o długu i kredycie nic nie wiemy. Realne zadłużenie nie jest jawne, być może właśnie się zmniejszyło, kto wie?

  176. Deficyt budżetowy, bilans FUSu i ekspozycja na obligacje (zwłaszcza kapitału zagranicznego) to są wszystko rzeczy jawne… Można oczywiście udawać że tego nie ma, i że to wirtual ale fakt że państwo wydaje więcej jak „posiada” i związana z tym skala opodatkowania też jest jawna i pokazuje skalę patologii.

  177. …kiedy podczas sprawowania swej posługi, egzorcysta powiedział, że odprawi Mszę Świętą w intencji tej osoby, demon nie miał już sił, żeby zareagować, zbliżał się moment uwolnienia. Ale powiedział:

    „Nie mam pojęcia,co Mu strzeliło do głowy. Skąd Mu to przyszło, żeby się za was poświęcić. Za was, którzy nie jesteście niczym więcej, tylko cuchnącymi śmieciami i kupa gnoju. Jak On to zrobił! Jak On mógł! Poświęcić się za takie marne, paskudne, nic nie warte kreatury, które nic nie rozumieją. Nie wiecie jak bardzo On was kochał i jak was kocha, bo Go bez przerwy obrażacie. Jemu Msza jest nie potrzebna. On ma wszystko. Tylko dla was Ją wymyślił. Tylko dla was, żeby was do do Siebie zbliżyć. Żebyście mogli Go mieć na co dzień. A wy, głupcy, plujecie na to. A wy nie przyjmujecie tego. Wy, którzy naprawdę moglibyście być tacy jak On. On chce was mieć przy sobie (te słowa demon wypowiedział z wielkim trudem). I każdego dnia, daje wam to Swoje Ciało i Krew. Dla nas to coś obrzydliwego, ale dla was to wszystko. To jedyny środek zbawienia, żebyście nie poszli na zatracenie, tak jak my. A do was to nie trafia! Jak można nie zrozumieć? A wy nie rozumiecie. On Tam jest i mówi do was: „Oto Jestem! Weźcie mnie do siebie! Pójdźcie za mną”. 

    Do mnie powiedział: „Vade retro” (Idź precz!) A do was mówi: „Oto Jestem, przyjdźcie do Mnie”. 

     

    Innym razem, podczas gwałtownej walki, egzorcysta zrozumiał, że demon nie chce powtórzyć czegoś, co Chrystus rozkazał mu powiedzieć. W pewnym momencie, zupełnie pokonany mocą Bożą, krzyknął: On mi kazał powiedzieć:

    Nie lękajcie się, wyjdźcie na spotkanie waszego Boga. Zostawcie wszystko, co was wiąże ze złem. Wypełnijcie swoje życie Bogiem. Niech w waszym sercu, będzie miejsce tylko dla Jezusa Chrystusa. Idźcie za Nim w radości i w cierpieniu. Uwielbiajcie Go zawsze. On jest waszym zbawieniem”. A potem demon zaczął przeraźliwie wyć.

    Fragment bardzo ważnej książki, której już nigdzie nie można kupić a kolejne wydania nie są wznawiane (wybitny egzorcysta Pellegrino Ernetti  „Pouczenia Złego Ducha. Podstawy chrześcijańskiej walki duchowej”)

  178. Problem polega na odrzuceniu architektury monetarnej polegającej na  kreacji pieniądza jako oprocentowanego długu. Na to żaden rząd w tych okolicznościach przyrody nie tylko nie pójdzie, ale będzie się bać nawet o tym pomyśleć. To jest najbardziej strzeżona tajemnica finansów państwowych.

  179. Nie wątpię, ale co to zmienia?

  180. Pewnie nic nie zmienia. co najwyżej wskazuje, że jesteśmy w pułapce i zakres naszych ruchów jest ograniczony. Z drugiej strony przy jakimś większym zawirowaniu światowym warto wiedzieć, na kogo i na co stawiać a kogo i czego unikać. Ale to trochę jest utopia.

  181. Interesujący fragment, poszukałem chwilę tej książki i faktycznie nie jest już ogólnie, choć była jedna na allegro jesienią.

  182. Utopia… Dla mnie to jest bardzo konkretny wskaźnik z kim mam do czynienia i wcale nie chodzi o ekonomię. W duszę nie zajrzę, ale dzięki temu nie muszę by móc kierować się praktycznością w stosunku do ludzi tego kalibru.

  183. Nie do zdobycia… Przejrzałem całe mnóstwo księgarni. Zwłaszcza z katolickim asortymentem i nic. Najbardziej zastanawia brak wznowień a tam przecież diabeł i jego taktyka zostaje zdemaskowany.

  184. III RP ma jedną z najwyższych na świecie, jeśli nie najwyższą, wartość zadłużenia w bankach zagranicznych w odniesieniu do tego całego PKB. Oznacza to chyba, że zdolność spłaty długu jest minimalna, więc każde jego zwiększenie pcha nas na samo dno.

  185. Chirchill był tresowanym bulldogiem na smyczy FDRa. Amerykański właściciel może mieć sentyment do takiej relacji z oficjalnym szefem konkurencyjnego imperium.

  186. Konrad Daniel udostępnił tę książkę tutaj, jako pliki jpg:

    Pouczenia złego ducha – podstawy chrześcijańskiej walki duchowej
    http://www.filedropper.com/pouczeniazlegoduchacalosc

    <a href=”http://www.filedropper.com/pouczeniazlegoduchacalosc”>Pouczenia złego ducha – podstawy chrześcijańskiej walki duchowej</a>

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.