styczeń 022015
 

Co jakiś czas stykam się z tak zwanymi konserwatystami. Są to ludzie, z grubsza rzecz biorąc, przywiązani do tradycyjnych wartości oraz wyznający różne ekonomiczne lub obyczajowe kulty. Większość z nich, choć nie wszyscy zaznaczam, charakteryzuje się brakiem jakiejkolwiek pogłębionej refleksji w obszarach, które są naturalną niejako sferą ich aktywności i zainteresowań. Ja się co jakiś czas rozczarowuję poważnie co do konserwatystów i myślę, że niebawem w tych rozczarowaniach dojdę do ściany. Mam nadzieję, że jak się odwrócę nie zobaczę stojącego z drugiej strony owej ściany plutonu egzekucyjnego. Z prawdziwymi konserwatystami bowiem nigdy nic nie wiadomo, dość przypomnieć choćby takiego Wielomskiego.
Ostatnio znajomy, człowiek bardzo młody, co go po większej części rozgrzesza, zarekomendował mi książkę pewnego austriackiego myśliciela konserwatywnego. Nosi ona tytuł „Ślepy tor”, autor nazywa się Erik von Kuehnelt-Leddihn, a podtytuł owej publikacji brzmi: ideologia i polityka lewicy 1789-1984. Ja się po tej książce spodziewałem prawdziwych rewelacji. Kupiłem ją sobie rzecz jasna od razu, nie zauważając na swoje nieszczęście recenzji Chodakiewicza, która jest tam na 4 stronie okładki. Gdybym ją zauważył nie wziąłbym tej książki do ręki.
Pisze nam Chodakiewicz, że autor był monarchistą, lingwistą znającym kilkanaście języków, że studiował na Węgrzech kiedy rozpadła się monarchia Habsburgów, potem wyjechał do Moskwy, gdzie był korespondentem, ale nie wiadomo, czego, następnie zaś wysyłał doniesienia z frontu wojny domowej w Hiszpanii, ale nie z tej jego strony, co Hemingway tylko z drugiej. Po wybuchu II wojny światowej wyjechał do USA, gdzie – jak pisze Chodakiewicz – nawiązał wiele cennych znajomości w środowisku katolickim. Najlepsze jest jednak to – otwarcie oświadczał, że jego ulubionym systemem jest monarchia absolutna. Już samo to zdanie powinno wzmóc moją czujność, ale nie wzmogło. W młodości był ów pan przeciwnikiem kapitalizmu i zwolennikiem gospodarki agrarnej. W USA jednak doszedł do wniosku, że socjalizm jest gorszą zarazą niż kapitalizm i trzeba wspierać ten ostatni. Dlatego – pisze Chodakiewicz – został współzałożycielem The Mount Pelerin Society (MPS) gdzie poznał Hayeka i von Misesa. Narzekał ponoć, że są zbyt antykatoliccy – tak nas poucza profesor Marek Chodakiewicz. Ponoć kiedy korzystał z kolei jeździł wyłącznie trzecią klasą, a konserwatywna młodzież kochała go i uważała za mistrza. Gdybym, kurcze, przeczytał to wcześniej nie wziąłbym tej książki do ręki. No, ale wziąłem. Otworzyłem ją na rozdziale, który interesował mnie najbardziej, nosi on tytuł „Geneza I wojny światowej”. W rozdziale tym przeczytałem zdanie:

Należy się bronić zwłaszcza przed tłumaczeniem genezy wydarzeń historycznych przyczynami ekonomicznymi.

Potem zaś, nieco dalej przeczytałem inne zdanie:

Korzeni wojny należy raczej szukać w męskim instynkcie agresji i znudzeniu współczesnej cywilizacji przemysłowej. Wielu mężczyzn kocha niebezpieczeństwo, zaskakująco wielu nie boi się śmierci, chętnie podejmuje ryzyko i pragnie emocjonujących przygód.

Pomiędzy tymi zdaniami jest kilka akapitów tekstu o wymowie absolutnie wstrząsającej. Wśród nich znajduje się zdanie:

W jednej z najlepszych książek o wybuchu I wojny światowej The Origins of the Great War Sidney Fay profesor Harvardu, podkreśla, że w czasie wieloletnich badań materiałów archiwalnych, nigdy nie natknął się na wzmianki o ekonomicznych przyczynach wojny.

Koniec, dalej nie mogę cytować, po się wyrzygam. Bardzo przepraszam Panie, za to brzydkie słowo, ale nie wiem cóż innego mógłbym tu napisać. Oto zwariowany profesorek z Wiednia, zwolennik nie istniejącej nigdy monarchii absolutnej, jakiejś figury retorycznej, którą w tym całym Wiedniu zabawiali się przed wojnami kryptohomoseksualiści z wyższych sfer katolickich, zostaje przez burzę dziejową wyrzucony na wschodnie wybrzeże USA. Tam miejscowe funki od mydlenia oczu okradanym przez banki dłużnikom dają mu posadę, a on ma pisać o przyczynach wojen. – Ale wiesz Erik – mówią – o tych prawdziwych przyczynach, nie o ekonomicznych, o męskiej sile i umiłowaniu ryzyka masz pisać. No i on pisał. Ja zaś to na swoje nieszczęście przeczytałem. Ta książka, wydana przez Wektory, nie jest całkiem bezwartościowa, można się z niej na przykład dowiedzieć, a raczej potwierdzić swoje najczarniejsze przypuszczenia dotyczące genezy ruchu oporu w krajach okupowanych. Pierwszy ruch oporu w czasie I wojny światowej powstał „spontanicznie” w Belgii, której bezpieczeństwo gwarantowali Anglicy. Niemcy rzecz jasna zaraz zaczęli stosować 'represje” na co tylko czekała brytyjska prasa, która już do końca wojny pisała, że Wilhelm II to zbrodniarz wojenny. Po to rzecz jasna, by na koniec przyjąć go po cichu, ale z honorami w Londynie. Nikt przytomny już dziś chyba nie wierzy, że cesarz mieszkał do śmierci w Holandii. No ale tego możemy się dowiedzieć z tej książki niejako mimochodem, korzystając z własnej przenikliwości, a nie z wiedzy autora, który ma nam do przekazania coś zgoła innego.
Zamierzam przeczytać tę książkę w całości, po to oczywiście, by odkryć rzeczywiste intencje zleceniodawców autora, które już po części odkrył Chodakiewicz, w swojej krótkiej notce biograficznej.
Zanim zabrałem się do wieczornej lektury „Ślepego toru” myślałem przez pół dnia o tej nieszczęsnej biografii Eamona de Valery. Jej autor też jest konserwatystą, do tego tak konserwatywnym, że bardziej odeń konserwatywna jest chyba tylko konserwa tyrolska (ach te Austro-Węgry!). Eamon de Valera jak pamiętacie był premierem i prezydentem Irlandii wybieranym przez wiele kadencji raz na jedno raz na drugie stanowisko. Nie ma takich rzeczy w świecie realnym, o tym wiemy, a więc jasne jest, że ktoś tego Eamona podpierał. Kto? No Hayek i von Mieses to oczywiste….Irlandia to zaplecze amerykańskiego przemysłu, kolonia tanich robotników, w której – z racji tego, że jest mała, można przeprowadzać różne eksperymenty, przeskalowywane następnie w innych, dużo większych krajach. Eamon de Valera nie był żadnym katolikiem w rozumieniu naszym, nie był też politykiem irlandzkim. Był takim Bierutem a rebours, użyteczniejszym i przytomniejszym, dlatego go nie otruli i dożył we względnym spokoju starości. W latach między wojnami Irlandia została oczyszczona z polityków irlandzkich, rozumiejących rację stanu, a ostatnim z nich był Michael Collins, zamordowany na polecenie omawianego tu Eamona de Valera „giganta irlandzkiej polityki” jak o nim pisze autor biografii. Republika Irlandzka jest terenem, na którym dokonuje się najpodlejszych eksperymentów na ciele Kościoła Powszechnego i trzeba być doprawdy bardzo wielkim konserwatywnym myślicielem, żeby tego nie wiedzieć. Kraj zarządzany przez gangi zakorzenione w różnych sektorach amerykańskiego przemysłu jest konsekwentnie określany przez media jako kraj katolicki, zdominowany przez hierarchię kościelną. To jest sytuacja analogiczna jak z belgijskim ruchem oporu w czasie I wojny światowej. Jakiś facet strzelił ze strychu w kierunku nadchodzącej kolumny Niemców, ci go wsadzili do piwnicy, kopnąwszy wcześniej w tyłek, a brytyjskie gazety napisały następnego dnia, że cesarz Wilhelm osobiście rozkazał, by żołnierze odcięli rączki dzieciom tego faceta, a jego żonie piersi, jedną po drugiej.
Wracajmy jednak do Irlandii. Pod rządami wspomnianego tu „giganta irlandzkiej polityki” kraj dotoczył się do lat siedemdziesiątych, kiedy to wreszcie zdecydowano, że tradycyjna irlandzka nędza, wierzcie mi, że dużo gorsza niż to co znamy z czasów komuny, może się wreszcie skończyć. No i zaczęła się tak zwana nowa epoka, która trwa do dziś, epoka wzrostu gospodarczego, budowania fabryk, które ostatnio są zamykane i afer z Kościołem w tle. Afer nakręconych tak, by nikt już nie miał wątpliwości kto jest w Irlandii dobry, a kto zły. Dobra jest republika, a zły jest Kościół, choć przyznać trzeba, że szkoły ma lepsze niż państwowe. W maju tego roku Irlandia, kraj katolicki od zawsze, rządzony od zawsze przez katolickich, konserwatywnych polityków, kraj przywiązany do tradycji, zdecyduje w referendum, czy możliwe jest by osoby tej samej płci mogły brać ślub. I jak myślicie? Jaki będzie wynik tego referendum? Ja już wiem. Prócz małżeństw osób tej samej płci Irlandczycy zdecydują także o obniżeniu wieku uprawnionych do głosowania do lat 16. To jest kolejny eksperyment konserwatywnych polityków związanych z Kościołem, którzy do towarzystwa, żeby w mediach dobrze to wyglądało, dobiorą sobie kilku wpływowych w Irlandii księży i będą się z nimi fotografować w czasie tego referendum, żeby podkreślić jak daleko postęp i konserwatyzm mogą iść ręka w rękę. Po udanym referendum w małej Irlandii przeniesiony zostanie ten eksperyment do innych krajów, gdzie Kościół nadal jest silny. Obstawiam, że najpierw do Hiszpanii albo do Włoch, o ile te sprawy już tam nie są załatwione, bo być może są. Potem zaś, za jakieś pięć, siedem lat przyjdzie to do Polski. Towarzyszyć zaś owemu eksperymentowi będą wyładowania na rynku wydawniczym, różne biografie konserwatywnych polityków, pogłębione analizy wojen i inne, przepraszam za wyrażenie, duperele mydlące ludziom oczy. My się na to nie nabierzemy. Słyszycie konserwatyści?! Nie nabieramy się na to…..!

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl. Promocja Baśni już się skończyła, ale okazało się, że mamy jeszcze całe pudło audiobooków, ściągnęliśmy je z rynku. Będziemy je sprzedawać w promocyjnej cenie 15 złotych. Ponieważ musimy wyczyścić magazyn zanim wprowadzimy tam nowe produkty zdecydowałem się obniżyć cenę książek „Dzieci peerelu”, „Nigdy nie oszczędzaj na jasnowidzu” i „Dom z mchu i paproci” do 10 złotych za egzemplarz, plus oczywiście koszta wysyłki.

  25 komentarzy do “Konserwatyzm płytyki jak kałuża”

  1. Taaa…. konserwatysta… debil absolutny. Paredziesiat milionow mezczyzn sobie poszlo na kilka lat postrzelac, ZA DARMO, bo akurat byli znudzeni i musieli dac upust agresji. Duren skonczony, albo zwykly agent.

  2. Dureń i agent w jednym…no ale poliglota….

  3. Moje podejrzenie jest takie, ze durenstwo nie rosnie samo, to wynik hodowli. Jest zagrodka, znajdzie sie i trzodka.

  4. Gender szpicą globalizacji 😉

  5. Już to widzę: 2 mln nawalonych testosteronem, gotowych na ekstremalne, śmiertelne przygody ruskich mużyków!
    Bezcenne!

  6. Oprócz polityków wypchniętych przez jakieś środowiska lub grupy czy też typowych karierowiczów którzy przeskakują z partii do partii pod warunkiem jakiejś posady, są też politycy-najemnicy. Ludzie do wynajęcia. Jak Olbracht Łaski. Obecnie u nas jest taki osobnik nazywa się Mateusz Piskorski. Był w Samoobronie potem z Zawiszą i kilkoma posłami PIS w ruchu Libertas finansowanym przez amerykańskie służby. Dowodzi jakąś prorosyjską bojówką narodowo-socjalistyczną (xportal). Oprócz tego doktor czegoś tam który bez problemu co chwila zatrudnia się na innej uczelni. Człowiek orkiestra. Czy to polityk i publicysta prawicowy ? Nie wiem ale publikuje swoje teksty na konserwatyzm.pl !

  7. Akurat w Twoich ustach ten koment brzmi co najmniej podejrzanie.
    Nie na darmo nas tresowałeś w prawie każdej wypowiedzi nawoływaniem do czynu, i to gwałtownego.
    Aż sie zastanawiam, czy tu nie ma jakichś analogii z polskim unabomberem z Krakowa.

  8. Moj pomysl to nie zaden gwaltowwny czyn tylko ciche, systematyczne, planowe, konspiracyjne mlotkowanie i trucicielstwo. Bez fajerwerkow, rozglosu, kamer, bez burzy hormonow i egzaltowanych emocji. Praca w malych, zaufanych, znajacych sie od lat hermetycznych grupach i zadne „kupa mosci panowie”.
    Mlotek na wszy i trutka na szczury.

  9. konserwatyzm to znaczy, że nie ma żadnych urzędów, a o wszystkim decydują sądy, plus policja zapewniająca wykonywanie wyroków

  10. Policja to urząd 😉

  11. Przez ten testosteron żarły ich wszy i szczury, topili się w błocie, a po każdej masakrze część tych którzy przeżyli ich własne dowództwo kazało rozstrzelać za tchórzostwo. Francuzi dali tu wzór oddziałom NKWD Armii Czerwonej. Natomiast banki i przemysł zbrojeniowy zrobili pewnie wszystko charytatywnie 😉

  12. Czy jest jakaś nadzieja???
    Jeśli podejrzanie zachowują się konserwatyści, Polonia Christiana też jakaś (w okresie wyborów) niewyraźna, z tymi certyfikatami samorządowca-katolika (u mnie w mieście przyznano go akurat „bezpartyjnemu” kandydatowi popieranemu przez PO, który w poprzedniej kadencji finansował wystawienie fragmentów Golgota Picnic).
    Została chyba modlitwa.

  13. To jest praktyczny libertarianizm. Konserwatyzm jest jeszcze bardziej podzielony i niekonkretny – to jest metka na całe spektrum poglądów rozciągające się od prohabsburskich monarchistów przez Bóg raczy wiedzieć co po chadeków.

  14. Kiedys uslyszalem od znajomego, mieszkajacego jak ja w USA od lat ze Irlandczykom latwiej bylo sie zasymilowac w Ameryce niz Polakom poniewaz naturalnie mowia po angielsku., Czyli tzw. native English speakers. A przeciez Irlandczycy nie gesi, maja, a raczej mieli swoj jezyk. Irlandzki, ktorego historia siegaja jak zapewnia Wikipedia 2500 lat (nie wiedzialem ze az tyle).

    To do czorta z taka asymiliacja. Nasza najnowsza historia jest tragiczna ale przetrwalismy i probujemy sie jakos odbudowac jako narod.
    A Irlandczycy to taka zaba ktorej nie wrzucono od razu do wrzatku bo by brykala tylko podgrzewano stopniowo wode no i sie ugotowala.

  15. Cytujac klasyka jestem za a nawet przeciw. Gejostwo, rozpusta, darmowy alkohol, pedofilia, zoofilia, itp co to sie nawet fizjonomom nie snilo JA jestem za. Jedyny minus tego bedzie to ze tylko najsilniejsze jednostki przetrwaja. Potem przyjdzie Islam I nas wyzwoli. Pozdrawiam z deszczowej Irlandi.

  16. Prognozy na przyszlosc a nie belkot.

  17. Obecnie wszystko zostało przewartosciowane, zmieniło znaczenie i jeśli ktoś mówi konserwatyzm to należy do tego dodać sążnisty opis, by było wiadomo o co chodzi. Konserwatyzm to piękne słowo i stoją za nim wartości, których nie należy się wstydzić, ale konserwatyzm płytki jak kałuża nie wymaga już żadnego opisu, bo jest bardzo obrazowy i każdy z nas może wpasować weń swoje treści. Smaczku dodaje kałuża. :))

  18. Całkowicie poza tematem chciał bym polecić dobrą produkcję którą wczoraj obejrzeliśmy z małżonką. Historia węgierskich Żydów

    http://www.filmweb.pl/film/Kropla+s%C5%82o%C5%84ca-1999-9876
    Kropla słońca(1999)
    Sunshine

  19. Dzień dobry.
    Zdaję sobie sprawę jak istotna jest przeszłość każdego z nas, przeto proszę o zamieszczenie na stronie swojego życiorysu. Proszę nie omijać tego chlubnego wątku, jakim była praca w kolorowych czasopismach. Może jakieś przykłady twórczości z tamtego okresu?
    I proszę w końcu opublikować mój komentarz, bo wymiotować to się chce, ale od tych wszystkich pochlebstw skrobanych przez zakompleksionych Pańskich akolitów.

  20. tia, bo coryllus nie wspomina o pracy dla „gwiazdy mówią” i gazowni przynajmniej raz na miesiąc, ze szczególnym uwzględnieniem jak taka praca wygląda od kuchni. w żadnych felietonach nie przewinęło się też skąd jest, kim byli jego rodzice i jakie szkoły kończył

    2/10 bo odpisałem

  21. Drogi autorze, przeceniasz wpływ Misesa i Hayeka na politykę USA – akurat oni stali w opozycji do głównego nurtu polityki w 20-leciu międzywojennym. Chyba musisz nadrobić trochę na polu wiedzy o szkołach ekonomicznych i historii gospodarczej.

  22. Znam historię MPS i Kuehnelt-Leddihn, jak i Hayeka i Misesa. Zacznę od austryjackich liberałów, lub konserwatywnych liberałów. Hayek i Mises byli biedni, jak na zachodnie standardy bardzo biedni – nawet swoje stanowska na uniwersytetach były sponsorowane z prywatnych datków. Każda ich przeprowadzka była związana ze sprzedażą prywatnych bibliotek (a raczej biblioteczek). Haykowi polepszyło się finansowo, prawdodobnie dzięki Noblowi. Mises miał zdecydowane większe kłopoty finansowe. Ich wsparcie intelektualne mało się liczyło. Bardziej ich ceniono jako wciąż żyjące dinozaury, pięknie piszących, w stylu klasycznych liberałów. Mises i Hayek antykatoliccy? Przecież to Hayek zgłosił, aby Mont Pelerin Society zostało nawane Stowarzyszeniem Actona i de Tocquevilla. Lord Acton i Alexis de Tocqueville byli katolikami. To przeciw Haykowi wystąpili inni członkowie MPS o to. Fakt, że Mises, Hayek i Kuehnelt-Leddihn pochodzili z „wiedeńskiego koła” (Freud, Wittgenstein etc.) wpływawał na ich ekscentryczne poglądy i czasami głupostki. Kuehnelt-Leddihn odszedł z MPS razem z ordoliberałami, i napewno nie wystąpił przeciw Hayekowi i Misesowi. Haykowi mógł jedyne być za złe, że był rozwodnikiem. Bardziej wpływowi w MPS byli ludzie z otoczenia amerykańskich republikanów tj. Milton Friedman czy George Schultz, którzy chrześcijanami z domu raczej nie byli. Nawet thacheryzm, pomimo że lady Thatcher nazywała się hayekanistką, to cała polityka gospodarcza miała więcej wspólnego z Friedmanem. Kuehnelt-Leddihn miał tytuł rycerski (Ritter), może stąd jego pogląd o przyczynach wojny? PS. Klasyczni liberałowie zawsze wspierali dążenia narodowe Irlandczyków… jednak jak i co to już chyba inna bajka.

  23. Dodam tylko, że Hayek (dowiedział się o tym od B. Leoniego), Rothbard (uczeń Misesa) i Chafuen (wszyscy to przedstawiciele austriackiej szkoły ekonomii), zwracali uwagę, że przed Adamem Smithem byli hiszpańscy scholastycy, katoliccy uczeni, z których prac A. Smith prawdopodobnie korzystał, jednak o nich nie wspomniał. Rothbard wręcz beszta Smitha w swoich pracach. Mises i Hayek to przedstawiciele szkoły austryjackiej w ekonoomii, pozostajacej poza głównym nurtem ekonomii. A to mainstreamowi ekonomiści są doradcami rządów, pracownikami banków, banków centralnych, funduszy itd. itp.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.