Cze 202021
 

Wiele osób powierzchownie rozumiejących historię, uważa, że antypapież, kto jakaś postać z kosmosu, która została kiedyś tam zainstalowana w Rzymie, by czynić zło i szkodzić Kościołowi i wiernym. Oczywiście tak nie jest. Antypapież to po prostu taki kardynał, który zgodził się kierować Kościołem negując reformę gregoriańską. Czyli zamiast realizować misję i zarządzać (bardzo przepraszam za użycie tego słowa, ale jest ono precyzyjne) ewangelizacją, podporządkował swoje działania celom politycznym. To zaś znaczy z kolei władzy, która ma ambicje globalne. Antypapież to także ktoś, kto demonstruje słabość Kościoła, albowiem jego postawa mówi: bez świeckiej władzy dysponującej bronią i strukturami tajnymi, a także doktryną, daleką od misyjnej, Kościół nic nie może. O ile w dawnych czasach ów moment nie miał dużego znaczenia, bo ważniejsze było wskazanie, że to Rzym jest stolicą świata i dzierży duchowy prymat nad władcami dziedziczącymi swoje krainy, o tyle dziś, w momencie kiedy pojawiłby się antypapież, sprawa ta wysuwa się na plan pierwszy. Odbiera ona bowiem prawo do istnienia i powagi tym ludziom, którzy realizując misję Kościoła, zdani byli na siebie jedynie. To znaczy wszystkim misjonarzom dalekich krain, wszystkim męczennikom za wiarę i wszystkim, który stawali kiedykolwiek wobec trudnych wyzwań samotnie, mając świadomość, że tylko Bóg może im pomóc, albowiem papież, jest jedynie jego namiestnikiem na ziemi i znajduje się daleko. I nie po to wysyła swoje sługi na wyspy Zielonego Przylądka, żeby sprawowali tam jakieś obowiązki urzędnicze, ale by świecili przykładem. Tu dochodzimy do istotnej kwestii, która często służy za argument wrogom Kościoła. Papież nie troszczący się o los misji, a zajęty jedynie sprawami najbliższymi i najważniejszymi dla swojej stolicy, jest hipokrytą i degeneratem. Przykłady można mnożyć. Trzeba mu przeciwstawić kogoś, kto będzie świecił przykładem i każdą minutą swojego życie wskazywał, jak należy postępować, by zasłużyć na dobrą opinię. Tak właśnie mówią wrogowie Kościoła. Otóż papież to nie jest ktoś, kto pojawia się w Rzymie po to, by pilnować swojej opinii i zasług. On jest człowiekiem głęboko wtajemniczonym, został wybrany przez świadomych okoliczności kardynałów, którzy zdecydowali, że to on właśnie, a nie kto inny będzie rządził Kościołem. Jego postawa może daleko odstawać od standardów i tak wielokrotnie bywało, ale decyzja to decyzja, musiała mieć jakieś poważne przyczyny. By zmienić konsekwencje tych decyzji, czyli wyeliminować tych kardynałów, którzy brali na siebie odpowiedzialność, nie mogąc jej sprostać we wszystkich zakresach, potrzebna była zmiana w mentalności i wiele lat pracy wszystkich ludzi Kościoła, potrzebna była także nowa komunikacja z wiernymi, którą wypracowała kontrreformacja.

Antypapież często był człowiekiem, znacznie lepiej postrzeganym od legalnego papieża. No, ale nie zawsze wynikało to z faktu, że on jest rzeczywiście wyższy moralnie. Często był po prostu dyscyplinowany przez władzę, której zgodził się podporządkować Kościół i to władza ta organizowała mu to, co dziś nazywamy PR.

Okoliczności te stwarzały pewne pozory, które bardzo się podobały maluczkim, oczekującym przede wszystkim tego, że Kościół, hierarchowie i księża, będą im schlebiać.

Papież, świadom jest zawsze tego, jakie wyzwania stoją przed Kościołem. Nie są tego świadomi wierni, którzy oczekują od Ojca Świętego, jakichś gwarancji. Na przykład, że wszystko będzie jak dawniej. Jak będzie, tego nikt nie wie. I nie można domagać się, by ktoś, kto występuje w imieniu Boga, takich gwarancji udzielał. Świadomość odpowiedzialności i przepaści jaka dzieli go od wiernych, papież bywa często postrzegany źle. Co innego antypapież. On ma załatwioną promocję, straż przyboczną opłaconą ze szkatuły cesarskiej, a jego misja wobec wiernych polega właśnie na tym, by udzielić im gwarancji. Nasze czasy wiele zmieniły w tym względzie na gorsze, albowiem wierni dla wielu kardynałów, to po prostu media. Nie ludzie w miastach i wioskach, ale te osoby, które kształtują wizerunek pojedynczych ludzi i całych grup. To im musiałby dziś nadskakiwać antypapież i to oni reprezentują władzę, która kreuje antypapieży.

Z tą komunikacją pomiędzy hierarchią a wiernymi nigdy nie było za dobrze, albowiem jej waga zależy od umiejętności ludzi, którzy ją realizują. Dawniej byli to artyści dekorujący kościoły w duchu barokowym. Ci zaś mogli być lepsi albo gorsi. Niezrozumienie tego, jak istotne są te malowidła w kościołach, doprowadziło nas do całkowitego ich zanegowania, które poprzedzone było degradacją sztuki. Bo trzeba było znaleźć kogoś tańszego, kreującego sceny i wizerunki bardziej oczywiste, albo takie, które aktualnie urzędujący proboszcz w ogóle rozumie, albo które – w demokratycznym głosowaniu – poparli wierni.

W naszych czasach stały się one w ogóle niepotrzebne, albowiem komunikację pomiędzy hierarchią a wiernymi przejęły media. I tu dochodzimy do rozróżnienia najważniejszego – artystom płacił Kościół. A kto płaci mediom? To istotne, bo ten kto płaci, także wymaga. Na przykład wsparcia dla antypapieża i antyhierarchii. Ktoś zawoła, że ta sofistyka zaprowadzi nas w pułapkę bez wyjścia. Otóż wcale nie, albowiem władza kreująca antypapieży ma swoją tradycję. Nazwałbym ją tradycją dialogu wewnętrznego, ale można też używać wyrazu „dialektyka”. W jej duchu upowszechnia się te jedynie spory, które prowadzą do wzmocnienia antypapieża. Znamy to dobrze z komunistycznej telewizji, kiedy to w programach publicystycznych dwóch tajnych współpracowników w krawatach wiodło zacięty i bezkompromisowy spór o demokrację. Świadomi istnienia tej tradycji, którą od wieków podtrzymuje i pielęgnuje obóz cesarski nie wpadniemy w żadną pułapkę. Uchroni nas od niej także zadane wyżej pytanie – kto płaci ludziom, którzy uzurpują sobie prawo do organizowania komunikacji między hierarchią a wiernymi? Zrozumiemy też, że w wielu momentach decyzje papieża nie mogą być oczywiste, a jego postawa jednoznaczna w taki sposób, który będzie podobał się wiernym. Zrozumiemy też, że Kościół, wobec pancerza dialektyki (jak napisał poeta) i zwykłego chamstwa, nie może po prostu podejmować z tymi zjawiskami dialogu. Musi sięgać po narzędzia, które podsuwa hierarchom Pan Bóg, a które w ocenie i okolicznościach jakie akurat są dostępne, mogą wydawać się dziwne. A czasem niepoważne. To się zdarzało w przeszłości, a pewnie zdarzy się jeszcze nie raz. Nie przywiązujmy się więc do spraw i emocji powierzchownych, o których nikt nie będzie myślał za rok czy dwa. Ufajmy, że kardynałowie dokonali dobrego wyboru.

  11 komentarzy do “Kto to jest antypapież”


  1. Ta witryna jest nieosiągalna” taki komunikat pokazuje się gdy chciałem przeczytać ten tekst na SN. Wczoraj było podobnie.

  2. Jak widać jest osiągalna. Coś się wczoraj działo, ale u mnie było wszystko w porządku

  3. Gabrielu, chron zdrowie.

  4. Kluczem jest rozumienie znaczenia słów. Istotą Piotra, skały, jest niezmienność, trwałość. Już nawet tytuł „pontifex” jest na wyrost. Piotr nie jest mostem ani jego budowniczym. Jest skałą, ziemskim przyczółkiem mostu do Nieba. Papież nie musi ogarniać wyzwań stojących przed Kościołem, musi jedynie wierzyć że nie przemogą i trwać jak skała. Kościół jest zbudowany na skale. Chrystus nie mówi: ty jesteś głową i na tej głowie postawię Kościół mój. Tyle tytułem prowokacji.

  5. >artyści dekorujący kościoły w duchu barokowym…

    Masaccio (1401-1428) namalował słynny fresk, na którym św. Piotr pojawia się dwukrotnie. Raz na polecenie Chrystusa łapie rybę ze złotym pieniądzem, a następnie płaci tym pieniądzem za siebie i Chrystusa przy wejściu do świątyni w Cafarnao. Nie wiem, czy każdy proboszcz jest w stanie wyjaśnić wiernym tę scenę z ewangelii. Ale w nawiązaniu do dzisiejszego tematu sądzę, że wyjaśnienia można szukać w: Oddaj Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.

  6. Wg sedewakantystów wszyscy papieże od 1958 roku są antypapieżami. Jak sprawdzić, kto ma rację?

  7. Laudetur Jesus Christus

    Polecam  https://en.wikipedia.org/wiki/Quo_primum

    https://verbumcatholicum.com/

    https://wobroniemszy.pl/

  8. Dobry wpis. Jedna uwaga

    1. Święcenia są biskupie i prezbiteriatu. Ich nie można stracić.
    Funkcje kościelne takie jak papież, kardynał, prałat itp. można utracić.

    2. Zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego (który służył kościołowi bodaj 800 lat) prezbiter, który jest a/otwartym lub b/ zuchwałym lub c/ upartym heretykiem, jeśli w terminie 6 miesięcy od ogłoszenia herezji nie odwoła ich publicznie – traci swoje stanowisko i jego decyzje są nieważne. I jako heretyk nie jest częścią Kościoła.

    3. Na papieże nie musi być wybrany biskup. Musi być wybrany katolik, czyli nie-heretyk.

    4. Przynależność do masonerii z automatu oznacza wykluczenie z Kościoła.

    5. Masona nie można wybrać na papieża. Zatem mason nie jest papieżem od początku. Nie istnieje taka kategoria tak jak nie ma wyniku dzielenia przez zero.

  9. Dzień dobry. Jest to problem, rzeczywiście. Ja sam często łapię się na tym, że nie rozumiem niektórych wypowiedzi Papieża Franciszka, że o innych Hierarchach nie wspomnę. Na działalność zaś niektórych zakonów, historycznie uważanych za ostoję katolicyzmu, w Polszcze naszej zwłaszcza, spuśćmy po prostu zasłonę miłosierdzia. I nie wiem sam, czy to właśnie ta cesarska szkatuła pracuje na pełnych obrotach żebym ja, maluczki, nie rozumiał i wątpił, w nieomylność Papieża szczególnie, czy to może jakieś „śpiochy” poumieszczane przez różne służby tu i ówdzie teraz się budzą. A takim przecież może być każdy… No i nie wiem. Intuicyjnie oczekuję jakiejś pomocy, ta jednak nie nadchodzi. Tymczasem powoduje to u mnie przypływ ortodoksji, tak już mam, że nowinki w każdej dziedzinie życia budzą moją podejrzliwość, ratunkiem wydaje się rozumowanie indukcyjne, że jeśli coś służyło tylu pokoleniom, to i mi na złe nie wyjdzie. Ale czasy obecne niosą tyle wyzwań, że sama zdrowa ortodoksja może nie wystarczyć. I bądź tu mądry człowieku…

  10. Nie ma „papieża Francisska”

    Benedykt usiłował abdykować z urzędu biskupa Rzymu (biskup Rzymu i papież to dwie różne funkcje, św. Piotr był papieżem zanim został biskupem R.) Zrobił to nieprawidłowo, bo „abdykował” z obowiązków biskupa, nie z uprawnień. W efekcie według KPK jest dalej i biskupem i papieżem.
    [Jeśli ktoś ma ochotę podrążyć temat proponuję porównać dokument podpisany przez Benedykta po włosku z tłumaczeniami po angielsku czy polsku].

  11. Ten ma rację, kto święcie w nią wierzy.

    Po drugie, można sprawdzić czy ma się albo ktoś ma rację opuszczając życie na ziemi.

    Po trzecie, wiedza o tym, czy ktoś ma rację może okazać się zupełnie niepotrzebna a nawet szkodliwa.

    Po czwarte, ważne jest to, nie kto ma rację, ale jaka jest prawda. Przynanie komuś racji może zafałszować prawdę.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.