Maj 152017
 

Kiedy mam już wszystkiego dosyć i siedzę tu sobie sam, w nocy, oglądam stare odcinki pingwinów z Madagaskaru. Patrzę na to i zastanawiam się o czym jest ten film, ale tak naprawdę. No i wczoraj doznałem olśnienia. On jest o niemożliwych do przezwyciężenia uwikłaniach towarzyskich. Ludzie zamknięci na małym terenie, a przykład w korporacji, w biurze poselskim, w sejmie, na łodzi płynącej po oceanie, czy oddziale specjalnym, muszą jakoś oswajać i racjonalizować szaleństwa bliźnich. Jeśliby tego nie robili umarliby z pewnością, albo pozabijali się nawzajem. Żeby ułatwić im życie wytwórnia Pixar, czy kto to tam robił, wyprodukowała „Pingwiny z Madagaskaru”.

I tak oto Julian nie radzący sobie zupełnie z emocjami swoich kolegów, a sam całkowicie ich pozbawiony, żeby jakoś wytrzymać w zamknięciu zaczyna, uważać się za króla, a całe zoo za swoje królestwo. Skipper, który ma dosyć zarówno Kowalskiego, jak i tego co rzyga granatami, a także szeregowego, wymyśla im codziennie nowe zadania. Nie dlatego bynajmniej, żeby ich ratować od nudy, ale żeby samemu nie oszaleć. Szajby bowiem jego podwładnych są poważne i groźne, jeśli nie zostaną w porę opanowane może dojść do katastrofy. Najciekawsza w tym wszystkim jest rola człowieków, które nie są w tym filmie bynajmniej człowiekami honoru. Są dostarczycielami rozrywek i jedzenia ponad przepisaną normę. Najlepsze zaś jest to, że zarówno Skipper, jak i Julian uważają się za rzeczywistą moc sprawczą tego co dzieje się w całym ogrodzie zoologicznym mieszczącym się w Central Park. Julian ma łatwiej niż Skipper, bo ten ostatni wszystko bierze na siebie, całą odpowiedzialność, Julianowi zaś zawsze pomagają pradawni bogowie i to oni są zwykle winni wszystkim katastrofom, jakie spotykają lemury.

Jak sytuacja w tym filmie ma się do naszej sytuacji? Przełożenie jest bardzo proste. W naszym publicystyczno-politycznym zoo mamy kilka wybiegów, w jednym siedzi Ziemkiewicz i jego Moryc, czyli Terlikowski. Ziemkiewicza chronią pradawni bogowie, co to wyłonili się z pra-materii jeszcze w czasach kiedy generał Jaruzelski sam wiązał sobie gorset. W innym siedzą Karnowscy i ich Skipper, którego dokładnie nie rozpoznajemy, ale podejrzewamy, że jest to senator Bierecki. W kolejny mamy Sakiewicza, którego tamci akurat próbują wypchnąć na aut, bo im się czymś naraził. Być może chodzi o to, że ukradł Ziemkiewiczowi duszę, zamknął ją w słoiku i przez to Ziemkiewicz nie może już pisać tak ładnie jak dawniej.

Jesteśmy także my, ponadplanowy przydział w tym zoo. Nie wiadomo co z nami zrobić, jesteśmy jak pawiany, które kradną show Julianowi i przez to człowieki nie rzucają już w Juliana popcornem. I to jest dramat prawdziwy, bo w zasadzie człowieki mają obowiązek czcić Juliana, a kiedy nie chcą tego robić wyjścia z sytuacji nie widać. Można oczywiście obrzucić pawiany łajnem skunksa, jak to widać w jednym odcinku, ale zemsta pawianów była straszna i lepiej tego nie robić. Można oczywiście też zapoznać się z programem artystycznym tych wstrętnych małp, które potrafią uwodzić człowieków i spróbować robić tak samo, ale jak wiemy tak samo, nigdy nie znaczy „to samo” i człowieki mogą tę próbę jedynie wyszydzić.

– Czy oni kupują twoje książki w sklepie internetowym i widać tam ich nazwiska? – zapytał wczoraj Jarek

Oczywiście, że nie, wysyłają swoje sługi do jednej z księgarni i oni tam dokonują zakupów

– Moryc – woła Rafał, to znaczy chciałem powiedzieć Julian – ten głupi Coryllus znowu ukradł nam naszych człowieków! Idź do księgarni Przy Agorze i kup jego nowom książkę! W tej chwili!

Tak to mniej więcej się odbywa, a rozszyfrowujemy ten mechanizm jak Skipper, analizując ukradkowe spojrzenia jakie rzucają na nas w czasie targów Moryc i Mort przechodząc koło naszego stoiska.

Czy rzeczywiście ukradliśmy człowieków Juliana i one już nie będą ciskać w niego popcornem w czasie tańca na cześć pradawnych bogów, którzy wyłonili się z pramaterii w czasach kiedy generał Jaruzelski sam wiązał sobie gorset, okaże się niebawem. W piątek ma tu przyjechać pierwsza partia nakładu I tomu Baśni socjalistycznej. W sobotę zaś zjawię się z tymi książkami na jarmarku Radia Wnet w starym budynku liceum Hofmanowej. Wszystkich już dziś zapraszam, ale….czasem może się wydarzyć coś nieprzewidzianego, na przykład nakład może nie dojechać. Jeśli spotka nas taka przygoda, dam znać. Na razie nie ma żadnych znaków na to wskazujących. Terminy będą więc dotrzymane, ale musimy być czujni jak Skipper i bezwzględni jak Rico….

Ponieważ dawno nie było żadnej Baśni, tak więc na ten jarmark zabiorę tylko ją – nową Baśń i nic więcej, no chyba, że jakieś śladowe ilości najnowszych publikacji. Dacie mi znać w razie czego, co mam wziąć.

Wróćmy teraz do uwikłań towarzyskich. Chodzi o to, że w całym zoo tylko my możemy swobodnie i legalnie poruszać się pomiędzy wybiegami. Nie może tego zrobić ani Skipper i jego pingwiny, ani tym bardziej Julian, Moryc i Mort, którzy zależni są od pradawnych bogów, co to wyłonili się z pramaterii w czasach kiedy generał Jaruzelski sam sobie jeszcze wiązał gorset. Co to znaczy? No tyle, że nie obowiązują nas ograniczenia gatunkowe i możemy pisać i publikować co nam się podoba w kontekstach, jakie uznamy za słuszne. A dzieje się tak dlatego, że naszą misją nie jest zabawianie człowieków. Julian tego nigdy nie zrozumie, bo on musi tańczyć w rytm, jaki mu zapodaje Moryc. Musi kopać Morta w jego puszysty tyłek i bronić się przed masowaniem królewskiej stopy. Taką rolę wyznaczyli mu pradawni bogowie, co to wyłonili się z pramaterii sami wiecie kiedy. I mowy nie ma, żeby się Julian z tej kołomyi uwolnił. Ze Skipperem też nie jest lepiej, albowiem nigdy nie wiadomo co kolejnym razem wyrzyga Rico. Uwikłania towarzyskie proszę pawianów – szósty element, żywioł nieopisany nawet w najlepszej literaturze i nie pokazany w najlepszych filmach….To im zawdzięczamy naszą wolność i dzięki nim lekce ważymy sobie krytyki, a także możemy się nie przejmować tym, że nas nie zauważają. Nie muszą, ważne, że człowieki zwrócą uwagę.

– Moryc! Tańcz małpo włochata, bo człowieki pójdą gdzie indziej i nie będzie pysznego popcornu dla króla…Tańcz Moryc, bo tak nakazują pradawni bogowie, którzy nas chronią…

Na papugu dałem taki tekst

http://papug.pl/herbert-g-welles-kontra-detektyw-rutkowski/

Teraz ogłoszenia. Mamy już nowy sklep https://basnjakniedzwiedz.pl/ wszystkie nowe książki będą wrzucane tylko tam, ale sklep na coryllus.pl będzie jeszcze przez jakiś czas czynny, żeby wszyscy mieli czas się przyzwyczaić. Proszę jednak by odważni i zdeterminowani zamawiali książki na nowej stronie. Dzięki temu będziemy ją mogli ulepszyć i przetestować. Wkrótce mam nadzieję uruchomimy blogowisko. Wszelkie uwagi dotyczące funkcjonowania strony proszę zgłaszać do MrWhite czyli do Wieśka, ale radzę nie przeginać, bo jak się wkurzy, to będzie źle. Niebawem wydamy także gazetę targową i naszą gazetę służącą promocji książek. Będzie je można za darmo odebrać w punktach sprzedaży, a także u tych osób, które zdecydują się je kolportować. Umieścimy na stronie listę punktów kolportażu.

Ja najbardziej cieszę się z naszego logo widocznego na stronie basnjakniedzwiedz.pl, chodzi o tego siedzącego na ziemi orła. Uważam, że to fantastyczny symbol, nie taki wyrazisty jak przykuty do ziemi geniusz, spoglądający w gwiazdy, którym opieczętował swoje książki Żeromski, żeby się przekonać czy wydawca nie rąbie go na nadbitkach, ale też niezły.

Nasze książki dostępne będą w Słupsku, w sklepie Hydro-Gaz przy ul. Słowackiego 46, wejście od ul. Jaracza

Zapraszam do księgarni Przy Agorze, do księgarni Tarabuk w Warszawie, do sklepu FOTO MAG, do antykwariatu Tradovium w Krakowie i do sklepu Gufuś w Bielsku Białej.

Przypominam, że mamy już nowy numer Szkoły nawigatorów, przypominam także o naszym indeksie zawierającym biogramy osób występujących w moich książkach

http://www.natusiewicz.pl/coryllus/

  241 komentarzy do “Moryc! Ten głupi Coryllus znowu ukradł naszych człowieków!”

  1. Jeszcze nie przeczytałam tekstu , ale ponieważ w tytule ten Moryc a ja wczoraj byłam na przepięknym koncercie skrzypcowym, to zacznę zagadką:

    Nu co to jest: strój weselowy i dziecek krowy daje instrument muzykowy. Nu co to ma być ?

  2. Uuu, na papugu grubo. Burza w komentarzach nie bedzie miec konca.

  3. Było już kilka razy o tych pingwinach, ale „ciekawa” rzecz: w jednym z ocinków był taki oto, mniej więcej, tekst: śmierdzi tu jakby dorszami, albo zakonnicami. Nie wiem tylko czy to „poczucie humoru autorów czy inicjatywa tłumaczy polskiej wersji dubbingu. Jak to się mówi: niesmak pozostał.

  4. Coryllus ukradł nie tylko człowieków, ale nawet słodka Marlenka i słoń do niego przystali. Koniec świa… tfu, koniec ZOO.

  5. W związku z tekstem na papugu nt. powiązań między Morlokami. „z sieci : WKLEJAM: „Wychodza na jaw nowe informacje o Kamilu C. ps. „Złoty” i Karolinie Kaczorowskiej. Kamil pochodzi z Sopotu. Zna Krystiana Wiconia, ktory na Pomorzu i w Elblagu nagrywal jak gwalci nastolatki a nastepnie szantazujac ujawnieniem nagran zmuszal do prostytucji. Jedna z jego ofiar 14 letnia Anaid rzucila sie pod pociag. Nazwiska obu widnieja w aktach sprawy Iwony Wieczorek. Tak jak Krystian W. „zdobywal” nastolatki Kamil C. potraktowal Karoline. Gdy ja poznal i sie do niej zblizyl nagral kontakt seksualny z jej udzialem. Nastepnie grozac ujawnieniem sex tasmy zmusil do dilowania. Karolina czesto wyjezdzala za granice i biegle poslugiwala sie dwoma jezykami obcymi wiec idealnie pasowala do pomocy. Mama Karoliny ujawnila ze Kamil kilka razy ja uderzyl, wiec poza grozbami stosowal tez przemoc fizyczna. Ponadto Karolina czesto widywana byla w klubie Grey z Markusem W. oraz Maciejem S. Dwa tygodnie przed smiercia bawila sie tam na imprezie sylwestrowej. Na jednym ze zdjec widac ja w towarzystwie swojej kolezanki, Macieja S. oraz UWAGA siostry Magdaleny Zuk, Malgorzaty. Byc moze siostra jest w temacie lub jest zastraszana i dlatego broni Markusa i pozostalych. Dodatkowo na zdjeciach z Greya pojawia sie Kamila Izdebska, swiadek Rutkowskiego. Zwróćcie tez uwage ze Markus i pozostali sa napakowani sterydami a tacy lubia „ustawiac” dziewczyny przemoca”.”

    http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/bbc-magda-zuk-probowala-wyskoczyc-z-okna-kilka-razy/vhtgye8

  6. Przeczytałam, tekst i pomyślałam, że być podwładną takiego poplątanego charakteriologicznie szefa jakim jest król, to prawdziwy dopust Boży. Na szczęście dla nas, szefowie mają tylko część tych wad, każdy z szefów ma inne deficyty, ale jednak je mają. Wydaje się, że jedynym wybawieniem  w takich przypadkach jak  „zarządzanie załogą własnymi deficytami”  jest  przejście na emeryturę.

    A co rynku na którym Ziemkiewicz … itd. to nie wiem, facet mnie nie interesuje.

  7. No i zachowanie Magdaleny. Pasuje do objawów po dawce „flakka” (wygógluj filmy z tym hasłem). Flakka znaczy, po przetłumaczeniu na j.polski – jakiś dowcipniś tak nazwał ten narkotyk – „rura„. Wręcz niemożliwa koincydencja, a jednak.

    Wystarczy dawka flaki, czyli „żwirku” i niewygodny świadek sam się zabija, szajejąc jak zombi przed swym samobójstwem. A dilerzy flaki, czyste łapki, złote Kamile, Cloud Nine-y, dalej, do następnych.

    Do następnych dziewczyn, mających pieniądze od taty albo z ich pracy, się przystawiają. Jednego nie wiedzą: chromatograf gazowy wykryje ten narkotyk po dowolnym okresie, on się nieomal nie rozkłada. To tłumaczy „odloty” trwające trzy tygodnie, po zażyciu nieśmiertelnej dawki „żwirku”, „bath salt” czy „flakka”.

    Trzy tygodnie trzyma człowieka, tyle trzeba odizolować świadka, aby zaczął, po detoksie, zeznawać. Gdzieś miałem link do tych chromatograficznych właściwości tej substancji. Chemikiem nie jestem, więc wątpliwości odnośnie wykrywalności „flaki” w tkance żywej lub we zwłokach rozstrzyga ten link, uwaga CHEMICY, zwłaszcza policyjni:

    https://www.researchgate.net/profile/Maria_Katselou/publication/284131469_a-PVP_flakka_a_new_synthetic_cathinone_invades_the_drug_arena/links/56b0aa0f08ae9f0ff7b6a770/a-PVP-flakka-a-new-synthetic-cathinone-invades-the-drug-arena.pdf

     

    Niespecjalistom przetłumaczę wolnym tekstem fragment publikacji. Otóż „flakka” albo alfa-PVP domieszywana jest do tzw. Dozwolonych Dopalaczy. Umożliwia to przerażająco niska cena tej substancji, są to 1..2 centy za dawkę. Nawet na końcu łańcucha pokarmowego dilerów „flakka kosztuje 5$…

    Dodają ją więc już w sklepach dopalaczowych. Jeśli państwowe organy nie ruszą, teraz, to ten śmiertelnie tani narkotyk wytruje część (jaką?) młodych, próbujących „substancji”.

    Kto nigdy, z naciskiem na nigdy, nie próbował żadnych substancji, ręka do góry. No właśnie. Teraz widać, jaką część Polski mogą wytruć w najbliższych latach złoci kamile, cloud niny i pozostali dilerzy. Groszowy narkotyk, powodujący trzytygodniowe odloty.

     

    Albo śmierć. Dawka śmiertelna nie różni się od tej, która wywoła odlot.

  8. Za co kochamy Coryllusa?

    Za to!

    :)))

    .

  9. Rozumiem, że narkotyk wyprodukowano w laboratoriach wojskowych do zastosowania masowo w  odpowiednim momencie. Tani, skuteczny, długotrwały.  Niemcy podczas IIWŚ też szukali metody na jak  najtańsze pozbycie się zbędnych ludzi. Naboje wypadają za drogo. A zapewne nie oni jedni.

  10. Wspaniały tekst. Dziękuję

  11. ŚMIECH I ŁZY

  12. No nie wiem nie wiem, czy dobrze umiejscowiłeś siebie w tej układance.

    No przynajmniej z perspektywy pingwinów to Ty wyglądasz na jakiś szwarccharakter.

    Na ten przykład taki maskonur Hans wywalany  z ogrodów zoologicznych nawet w słynącej z ogromnej tolerancji dla odmieńców Danii.

  13. A Toyah dzisiaj pisze o konkursie Eurowizji
    http://toyah1.blogspot.co.uk/2017/05/eurowizja-czyli-o-sutenerach-i-ludziach.html
    gdzie Polka chciala byc bardziej zachodnia, niz Zachód jest. A jaki on jest tez i powinien byc, pokazał Portugalczyk.

    Kiedy ci wszyscy durnie w Polsce, po wszystkich stronach tych barykad to zrozumieją?

  14. Tekst na papugu wymiata i zamiata. Szkoda go trochę.

  15. Ciekawe jest to, że zmarnowane zostało aż 26 lat na to aby NIE: wypełnić białych plam, podjąć dyskusji o polskiej racji stanu, opisać ważnych postaci politycznych i wszystkich warstw politycznych II RP i przyczyn upadku I RP. Za to przez 26 lat pilnowano aby dyskusja polityczna była spłycona jak kałuża po małym deszczu.I strugano rzekome autorytety a omijano szerokim łukiem figury najwstrętniejszych morderców i katów, których rodzinki świetnie się urządziły w III RP.

    Więc „samoobsługa” w zakresie poszukiwań prawdy historycznej i odpowiedzi na różne trudne pytania – była nieunikniona, bo przyroda nie znosi próżni.Dyskusja  oczywiście jest ciągle spychana na różne bezdroża przez  wyskakujących z niebytu „autorytetów”, ale tutaj akurat trzymamy się dwóch zasad: tylko fakty plus „każdemu komunistycznemu świętemu zajrzeć pod pięknie udrapowane szaty”.  Efekty więcej niż porażające. No i oczywiście nic tak nie ujawnia faktycznego celu istnienia tych „kręgów publicystyczno komentatorskich głównego nurtu” jak uporczywe milczenie, kiedy wyskakują różne rewelacje.

    PS. Tzw. publicyści i komentatorzy głównego nurtu w chwili obecnej troszczą się głównie o dobre ustawienie przy korytku budżetowym swojego potomstwa, żeby „było jak było”.

  16. tekst na papugu jest znakomity 

    .

  17. Podstawowym powodem jest to, że w chwili rozpoczęcia dyskusji pojawia się kwestia przywrócenia powszechnego panowania Chrystusa Króla, monarchii katolickiej. A nasza jelytka opiera swoje istnienie na doktrynie sprzeciwiającej się powszechnemu panowaniu Chrystusa Króla. A skoro tak, jelytka śmiertelnie i słusznie boi w ogóle zacząć dyskusję.

    Nasi zajmują dzieleniem włosa na czworo odnośnie do wyższości Dmowskiego na Piłsudskim lub odwrotnie. Badają, który sowietyzm lepiej nam służy: endecki czy pepeesiacki. Niechże więc nasi idą precz jeden z drugim.

  18. Dwa mistrzowskie teksty w jeden dzień.

  19. Moj  faworytny film z  Pixar  to  Ratatouille.  Dzieje sie nie w ZOO, ale w  kuchni paryskiej restauracji.  I tez jest o  postaciach uwiklanych   w  system  i  bez talentu, oraz o innych  postaciach wolnych  i z talentem.   Ciekawe jaka bylaby  analiza sytucji   w  oparciu o Ratatouille ?

  20. Tekst na Papugu jest znakomity. Howk! I jak do tej pory zero komentarzy, ale ja tymczasem też nie wiem, co wartościowego mogłabym dodać.

  21. Ratatuj rzeczywiście jest śmieszny. Zasadniczo wszystkie filmy tej firmy uczą, że zwierzęta są mądrzejsze od ludzi. Właściwie nie wiadomo po co.

  22. Mysle,  ze  duzo wiecej niz  smieszny.   Niebywaly talent ma  szczur,  czyli  mniej niz nikt.  Wiec talent sie nie liczy.  Ale sa  postacie,  ktore  cenia  talent wyzej  niz  pozory.  Ale    i talent,   i    ci co cenia talent,   musza  walczyc  z systemem, gdzie  licza sie  tylko   zajete  pozycje.    I  talent  razem z  sojusznikami  wygrywa, ale tylko  czesciowo,   zepchniety do niszy.

  23. I niech taki wsiądzie na motor lub do samochodu…

  24. Nie zrozumieją, bo oni nie są sobą, maskonury ukradły im duszę

  25. Nie zrozumieja, bo to wszystko mentalnosc postkolonialna – tylko dla jednych metropolia jest w Berlinie, a dla innych w Waszyngtonie. Na maksa widac to w polityce, i w kulturze niestety tez.

  26. W nowym katalogu empiku Ziemkiewicza i jego Cień marszałka wypuszczono zaraz po Charamsie.  Na str. 34 jest wywiad z Jackiem Tacikiem o jego książce „Zamach. Jan Paweł II”. Mówi że go interesują „ludzie, ich emocje lęki i obawy”, czyli ma naukowe podejście do popcornu, pozytywna teoria popcornu.

    Na str. 35, pośród sześciu innych krótkich prezentacji, jest K. Charamsa i jego książka wydana przez Krytykę Potyliczną „Kamień węgielny”: „W pełnym rozkwicie kariery teologicznej na najwyższych szczeblach w Watykanie Charamsa zdecydował się obnażyć hipokryzję Kościoła katolickiego, instytucji, która od wieków wykorzystuje seks jako narzędzie, pozwalające zapewnić jej władzę nad ludźmi. Charamsa w Kamieniu węgielnym pragnie wstrząsnąć sumieniami i zapoczątkować odnowę Kościoła katolickiego, w który wciąż jeszcze chce wierzyć. Aby Kościół mógł dalej istnieć, musi wreszcie pogodzić się z wynikami badań naukowych i zacząć szanować wszystkich ludzi – niezależnie od ich orientacji seksualnej.”

    W necie na stronie Krytyki prezentacja jest dłuższa i co za tym idzie jeszcze „ciekawsza”: https://wydawnictwo.krytykapolityczna.pl/kamien-wegielny-krzysztof-charamsa-422#.WRmLCdwwiM8

    Dopiero na str. 36 wyskakuje pingwin narodowy z długim „Cieniem Marszałka”. W katalogu empickim tylko pierwsze zdanie prezentacji pokrywa się z tym z sieci: „Jest to książka poświęcona nie tyle samemu Józefowi Piłsudskiemu, co kultowi „twórcy naszej niepodległości”, który budowano jeszcze za jego życia, a w ciągu kilkuletnich rządów następców uczyniono wyznaniem państwowym. Odurzeniu postacią Piłsudskiego zawdzięczamy do dziś marność naszej niepodległości i to wszystko, co ją do cna nam obrzydza.”

    Przepraszam za ten długi cytat, ale jest on tak charakterystyczny, że nie mogę się powstrzymać. W sieci jest dalej: „… ale który prawdziwą legendą narodową uczyniony został przez antykomunistyczną opozycję lat osiemdziesiątych.
    Tym, co zmusiło mnie do napisania tej książki, jest fakt, że kult Piłsudskiego nie tylko zaszkodził nam w przeszłości, przyczyniając się walnie do szybkiej utraty wywalczonej niepodległości i obłędu maksymalizowania wojennych strat aż do granicy biologicznej zagłady, ale szkodzi nam także i dziś. Cofa nas w rozwoju. Niszczy to, co stanowi naszą cywilizacyjną odrębność, co decyduje o naszej wyjątkowości, co nam pozwoliło odnieść największy sukces w dziejach, jakim było odzyskanie i obronienie niepodległości po I Wojnie Światowej – i co powinno pozostać, jak za dawnych czasów, podstawą polskości: Polski republikanizm.”

    O przepraszam, pingwin republikański. Bogowie, którzy pozostawali w tle, muszą teraz wesprzeć pierwszoliniowych.

    „Piłsudski w oczach i w rękach swych przybocznych, podwładnych i entuzjastów przestał być przywódcą ludzi wolnych, „pierwszym spośród równych”. Stał się nietzscheańskim „nadczłowiekiem”, któremu trzeba się bezwolnie poddać, który wie lepiej i dalej sięga wzrokiem, z którym nie wolno dyskutować, trzeba go tylko czcić. Stał się późną realizacją „absolutum dominium”, przed którym Sarmacja, póki była wolna i potężna, broniła się i obroniła, a bezbronnymi uczyniła nas wobec niego dopiero niewola.”

    Ktoś tam pisze w sieci, że książka straciła dużo z powodu pośpiechu Raza. A ja tu słyszę nie tylko pośpiech, ale nieustanny zgrzyt, jakby ktoś próbował wyskrobać treść z pustego, zardzewiałego garnka. Przepraszam pana Ziemkiewicza za zgryźliwość, ale wielu z jego czytelników, już to wszystko wie, słyszało o tym na jego prelekcjach. Czas by napisać coś czego, jeszcze nie wiemy. Hasła te tracą już swoją adekwatność, o której Pan pisał odnosząc się do PiS w czasach kiedy byli oni opozycją. Wielu Polakom opis oparty o te schematy odstaje od rzeczywistości.

  27. https://youtu.be/bjleDq6A9ik 4:30 Pingwiny z Madagaskaru.

    Dla Marylki, żeby poznała, kto zacz.

    https://youtu.be/-BJSEJgp6wI 10:41 Pingwiny z Madagaskaru. Popcornowa panika.

  28. http://img7.dmty.pl//uploads/201705/1494520826_mafe3g_600.jpg

    Ale to jest takie straszne, że realnie głowa boli, oni ciągle myślą, że to jest jakieś „pokona”

  29. Czyli chcesz robić za Barrego ? Jak wiadomo  Barry, przyjechał z ZOO w Hoboken, które w polskiej wikipedii ma odjechaną notkę, a w Pingwinach Z Madagaskaru robi za siedlisko zła, zarazy i wszystkiego co najgorszego sortu jest. Uważaj wiec na Słodycz Szeregowego i jego zbroję również, przy okazji.
    Nie ważne, że mylisz Dream Works z Pixarem jakby na to nie patrzyć to taki podwójny monopolista na rynku filmów CGA / CGI. W produkcjach giganta  DreamXar amerykańskie dzieci dostają wszystko i nie są to złudzenia.

  30. Tak, tuż koło mnie, bo o płot, zsyntetyzowano ów narkotyk ‚flakka’ raz pierwszy. Boehringer Ingelheim, rok 1960. Szefem personalnym firmy był w tym okresie doskonale znany Richard von Weizsäcker. Późniejszy prezydent państwa. Koncern oczywiście pracuje dla zbrojeń. Na ich konto zaliczyć trzeba, że „flakka” pozostała zamknięta (żadnych publikacji o łatwej podobno metodzie syntezy) przez 50 lat. Boehringer podjął wtedy wiele dobrych decyzji, a medyczne badania, które udostępniły ludzkości wiele skutecznych lekarstw, są legendarne tutaj.

     

    Najwyraźniej po 50 latach syntezę odkryto ponownie, gdzie indziej. Gdzie nie ma kontroli, ani odpowiedzialnych kadr w zarządzie badaniami i produkcją.

     

    Około 2010 wyrwała się z laboratoriów na ulice. A dziś od domieszki w dopalaczach, po wdychane kryształki, palone w fajeczce, bo „wtedy extra kopa daje” jak mówi nam literatura, jest dostępna za grosze. Od trzech lat sprzedawana w Polsce. Zarejestrowane przez przypadkowych przechodniów filmy, pokazujące otumanionych ludzi, którzy są pod wpływem flaki, są koszmarne.

  31. Jasne, wystarczy zmienić kult na republikański i gotowe wszystko gra

  32. No to jednak jest deklaracja premiera UK, że nas stąd nie wyrzuca, zachowuje się więc to państwo, jak poważne państwo jednak 🙂 Ba, ten rząd konserwatywny chce podac rękę pracującym i jeszcze podniesc minimalna płacę, a nawet ułatwić osobom pracującym opiekę nad osobami z rodziny, takiej opieki wymagających ale bez pozostawienia opiekuna bez środków do życia. Wot kapitalizm, w nowym wydaniu.

    https://ichef-1.bbci.co.uk/news/375/cpsprodpb/AF7D/production/_96052944_i.jpg

    https://ichef-1.bbci.co.uk/news/375/cpsprodpb/1725/production/_96052950_express.jpg
    https://ichef.bbci.co.uk/news/375/cpsprodpb/F69F/production/_96053136_telegraph.jpg

  33. Aby Kościół mógł dalej istnieć, musi wreszcie pogodzić się z wynikami badań naukowych i zacząć szanować wszystkich ludzi – niezależnie od ich orientacji seksualnej.

    A kimże jest ksiądz Charamsa, żeby twierdzić, że Kościół nie może istnieć bez pogodzenia się ze światopoglądem pederastycznym? Pan Jezus Chrystus stworzył Eklezję, która pokazuje małżeństwo jako związek jednego mężczyzn i jednej kobiety i która od tego punktu doktryny nie może odstąpić ani na krok, bo Eklezja jest poślubiona Panu Jezusowi Chrystusowi. Nie ma żadnej możliwości, by ten stan rzeczy się zmienił. A skoro tak, to sponsorzy nieszczęsnych, nadętych i pretensjonalnych pederastów takich jak ksiądz Charamsa wzmogą wysiłki w celu ostatecznego zaorania Eklezji.

  34. To może jeszcze raz te linki, inaczej:
    Independent I

    Daily Express
    Daily Mail

  35. :))

    Chodziłam z wnukiem do kina w tamtym czasie :))

    .

  36. No nie wiem nie wiem, czy dobrze umiejscowiłeś siebie w tej układance.

    No przynajmniej z perspektywy pingwinów to Ty wyglądasz na jakiś szwarccharakter.

    W tej układance brakuje na pewno zoo w Hoboken do którego są odsyłane za karę jakieś złe albo zbędne zwierzęta. Albo są wypożyczane nowe jednostki, aby jakoś odbić człowieków Coryllusowi 🙂 Nad wszystkim czuwa zmęczona życiem strażniczka Alice, która nie orientuje się, co się dzieje w jej zoo.

  37. No jak to kim? Jest trubadurem, harcownikiem LGTBQ, który przyjął w wiadomym celu, sakrament kapłaństwa. Według najnowszej alegorii, zaczerpniętej przez Gospodarza z tego serialu o pingwinach, pełni rolę pingwina, względnie pawiana LGTBQ.

    Ile już razy próbowano ostatecznie zaorać Kościół? Teraz też się nie uda. Zgorszenia przyjść muszą i co za tym idzie, ból z nimi związany. Ale to nie koniec.

    Ja tę recenzję nie podaję do wierzenia. Mi chodzi o bliskie sąsiedztwo Charamsy i Raza na tym wybiegu, sąsiedztwo bardzo niewygodne dla p. Ziemkiewicza. A może i w jakimś sensie wygodne. Schematy ideologiczne to w końcu sposób myślenia elektoratu gazowni. Raz dowala Piłsudczykom, co się może podobać, bo Marszałek w ich opinii to bardziej narodowy socjalista, czyli wsteczny, nadto dowala z poziomu schematów ideologicznych, nie wykraczających poza kołłątajowską indoktrynację, co daje szansę na komunikację z niektórymi.

  38. No a nie? Wiki podaje, że pionierami republikanizmu w Polsce byli – Andrzej Frycz Modrzewski oraz Jan Ostroróg. Pierwszy studiował w Wittenberdze, gdzie zaraził się ideami reformacji, postulował utworzenie kościoła narodowego i odcięcie się od Watykanu. Na stare lata „zbliżył się” do arianizmu. Drugi – to samo – kościół narodowy, cezaropapizm, itd.

  39. Czy tatuaż też posiada jakis narkotyk?

  40. Taniec brzucha zamienić na brzuchomówstwo. Na przykład.

  41. Czy Charamsa mówiąc o wynikach badań naukowych ma na myśli także i prostą statystykę, stwierdzającą że 80% przypadków molestowania seksualnego w wykonaniu panów sutannach (nie wiem, czy wolno ich nazywać księżmi) to tzw. efebofilia, czyli molestowanie dorastających chłopaków przez starych pederastów?

  42. Czyli jak napisac książke omijającą sprawy istotne…

  43. Bo to jest cały czas tzw. dyskusja zastępcza. I tematy zastępcze. Pozorowanie dyskusji aby ludzie się nie zorientowali, że prawdziwe problemy państwa i Narodu nie zostały nawet tknięte. A za kurtyną sami swoi załatwiają swoje interesiki i myślą, że są strasznie inteligentki. Tak naprawdę to ci „wyselekcjonowani” mają kult siły i uważają, że ich patronom nikt nie podskoczy. Wg nich tylko frajerzy zajmują się takimi tematami jak na tym blogu.

  44. Liski chytruski 🙂

    Nie możemy mówić poważnie, bo poważny, to znaczy nudny, a jak nudny, to te barany wezmą pilota i przełączą

  45. Czyli chcesz robić za Barrego ?

    🙂 Barry był toksyczny i zarażał wszystkie zwierzęta toksyna ale w koniec końców dzięki Szeregowego zbroi z puszek po rybach wylądował za szybą w akwarium i dalej nic już nie może, tylko kumkać i przyciskać się do szyby.

    ps: Nie wiem dlaczego, ale Rhonda samica lwa morskiego kojarzy mi się z Olgą Tokarczuk 🙂 a koala Leonard z Piotrem Zarębą. 🙂

  46. Tekst na papugu bardzo ładny i kształcący. Te analogie z Morlokami są fantastyczne. Bardzo dobrze zrobiony film z 1960 r. „Wehikuł czasu’ z Rodem Taylorem i Yvette Mimieux dostał nawet Oscara za efekty specjalne. Warto obejrzeć choćby trailer

    https://www.youtube.com/watch?v=YiUNUL9LZgY

  47. …We wklęsłym bruku tylko lśniWieczna bez dna kałuża – iWidać w niej groby, groby, grobyPod całunem naszych dni.Historia się zmieniła w mułu mur,W którym ugrzęzną myśli, wzrok i dłonie.Staruszek w czerni, przed kapliczką łzawy chórRozmokły tynk, jak gąbka nieuchronnie wchłonie.Wieczne światełko tli się jeszcze,Grzeje się w nim w słoiku kwiat,A za zamkniętą bramą – przestrzeńŚlepej uliczki w wielki świat…

    Jacek Kaczmarski – Mury ’87 (Podworko)

  48. Mówi że go interesują „ludzie, ich emocje lęki i obawy” – no to cale szczescie, ze sie mna kolega autor nie zainteresuje. Kto normalny bezdie czytal nowego zboczonego Lutra-Charamze?

  49. Czyli nawet Poeta i Bard coś odczuwał. Ale podejrzewam, że nie tak zupełnie dosłownie TO, co dzisiaj zauważamy.

  50. „…na prośbę polskich biskupów w 1920 roku papież Benedykt XV ustanowił święto Matki Boskiej Królowej Polski. Nawiasem mówiąc, to święto przypomina o lwowskich ślubach króla Jana Kazimierza, który 1 kwietnia 1656 roku ustanowił Matkę Bożą Królową Korony Polskiej i Wielką Księżną Litewską. Towarzyszyła temu aktowi, który jeszcze można by uznać za na poły religijny, a na poły państwowy, deklaracja obioru, wygłoszona przez podkanclerzego koronnego, biskupa Andrzeja Trzebickiego „w imieniu rządców, dostojników i wszystkich ludów królestwa tego” to znaczy – wszystkich stanów Rzeczypospolitej – która była już aktem ściśle państwowym, zarejestrowanym w grodzie – o czym wspomina również Henryk Sienkiewicz w „Potopie” – co miało znaczenie takie, jak dzisiaj publikacja w „Dzienniku Ustaw”. Na podstawie tej deklaracji podkanclerzego, wszystkie stany Rzeczypospolitej uznały Matkę Boską za Królową Korony Polskiej, podobnie jak uznawały wszystkich innych królów elekcyjnych. Zatem od 1 kwietnia 1656 roku Matka Boska stała się de iure Królową Polski i Wielką Księżną Litewską, bo obydwa państwa tworzyły wówczas unię, obejmującą między innymi wspólnego króla. Ten akt nigdy nie został uchylony ani przez żadną władzę polską, ani nawet przez żadną władzę zaborczą – abstrahując już od kompetencji władz zaborczych w tej sprawie. Co więcej, w związku z ogłoszeniem przez papieża Piusa XII w roku 1950 dogmatu o Wniebowzięciu Najświętszej Marii Panny, akt z 1 kwietnia 1656 roku nie dotyczył osoby zmarłej, ale żyjącej – bo według tego dogmatu, Matka Boska została wzięta do nieba „z duszą i ciałem”, a więc bez uprzedniego odłączenia duszy od ciała, co, jak wiadomo, oznacza śmierć. Wynika stąd, że Rzeczpospolita Polska przez cały czas, od 1 kwietnia 1656 roku, ma głowę państwa w osobie Królowej, a więc jest państwem o ustroju monarchicznym, bo Królowa raz obrana już nie podlega żadnym głosowaniom. Zatem ci wszyscy prezydenci są w gruncie rzeczy regentami. W takiej sytuacji warto zatrzymać się chwilę nad ratyfikacją przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego traktatu lizbońskiego, który amputował Polsce ogromny kawał państwowej suwerenności. Wydaje się, że przed ratyfikacją takiego traktatu prezydent Kaczyński powinien skonsultować się z Królową, czy na taką amputację suwerenności swego królestwa wyraża zgodę. Techniczne trudności z nawiązaniem kontaktu w celu uzyskania takiej opinii mają znaczenie drugorzędne i nie można się na nie powoływać w celu usprawiedliwienia takiej samowoli. Tymczasem, o ile mi wiadomo, pan prezydent Kaczyński nawet nie podjął próby uzyskania od Królowej opinii na temat ratyfikacji traktatu lizbońskiego, podobnie jak Polacy nie zastanowili się nad tym w czerwcu 2003 roku, kiedy to w referendum zagłosowali za Anschlussem Polski do Unii Europejskiej. Ciekawe, czy Królowa przypadkiem nie odebrała takiego ostentacyjnego lekceważenia swoich monarszych uprawnień jako wielkiej zniewagi ze strony swoich poddanych, więc jeśli święto Matki Boskiej Królowej Polski mamy traktować serio, a nie jako imprezę przemysłu rozrywkowego, to odpowiednie czynniki powinny wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski…”

    (Stanisław Michalkiewicz – Przy grillu, wódeczce i piwku)

  51. Nie ogladalem Pingwinow wiec nie bardzo wiem ile stracilem i nie lapie kontekstu dzisiejszej notki. Chyba za wiele nie stracilem?

  52. Tego nigdy nie wiadomo… Po prostu słowa klucze w Pani komentarzu od razu nasunęły mi coś co kiedyś gdzieś słyszałem… Celnie jak zwykle

  53. Gdy w krajach „rozwiniętych” zaczynają podnosić płacę, to tylko patrzeć jak w koloniach zacznie się kolejne „cięcie kosztów”

  54. Normalny nie przeczyta. LGTBQ też raczej rzadko, kupio i postawio na półkie, bo ładnie wygląda. Przeczytajo tylko jeśli pani w szkole, tzn. na łuniwersytecie zada do domu. Ale wydać trza, bo jak to tak, ksiondz się przecwelił i wszystko opisał, i jak tego nie wydać. Kontyngent obowiązkowy.

  55. Mamy co świętować 3 maja… Tylko (znowu) nie to co się oficjalnie podaje. Fatima też jakoś po macoszemu przez nasze władze została potraktowana. Świecki hołd i poważne potraktowanie tematu to dopiero w notce Pani Panthery wyczytać można było

  56. To proste. Omijać ważne pytania i pisać, pisać i pisać, i łupać w tę klawiaturę.

    Nadto nie czytać, nie słuchać, nie rozmawiać z ludźmi, tylko i wyłącznie z pingwinami. Ćwiczyć taniec brzucha. Pingwiny mają wybitne uzdolnienia do tańca brzucha. Ludzie mają uzdolnienia do rzucania popcornu.

  57. A jak CORYLLUS  nie chce robić za Barrego ? Może mu nie odpowiada własna klatka, wysokie ogrodzenie dookoła ZOO i siedlisko zła w Hoboken ?
    Prawdziwe życie jest poza ZOO, pingwiny to wiedzą, bo już kilka razy wyrwały się poza ZOO na dłużej. 3 albo 4 filmy o tym DreamWorks nakręcił. Te głupie zwierzęta siedzą w tym swoim PRL-u i bawią się w żelazną kurtynę i różne hierarchie czy jakoś tak. A zło czai się przecież w Hoboken, więc może nie jest tak źle i to wcale nie jest PRL a antyPRL.

  58. Flakka kojarzy mi się z flak – ogień przeciwlotniczy. Czy słusznie?

  59. Straciłeś wiele, bo to jest film psychologiczno obyczajowy. Zobacz choć jeden odcinek

  60. Rozeslałam wici o notce Pantery.

    Nie wiem jakie było echo w mediach.  Słuchałam transmisji i z Fatimy i wieczorem z Rzymu,  Jasnej Góry. ..

    .

  61. Chyba za wiele nie stracilem?

    Niewiele ? O tym nawet księża na kazaniach mówią ! I to jest dobre bo z tego może być całkiem fajna herezja jakby dzieci chciały się tym przejmować tak jak towarzysko mogą to analizować dorośli.

  62. Ale owi frajerzy nieraz wygrywają

  63. czyli tez sa takie postacie ktore przypominaja mnie albo Ciebie? Ze mna sie juz tak porobilo, ze ja oprocz hokeja to juz nic nie ogladam.

  64. „mamy kilka wybiegów, w jednym siedzi Ziemkiewicz i jego Moryc, czyli Terlikowski.”

    ODPADLAM:))))))))))))))))

  65. Ricco uwielbia proste rozwiązania i męski sposób załatwiania spraw. Ale to niestety pingwin.

  66. Jeszcze w pierwszym ‚Madagaskarze’ pokochalem dialogi Ricco ze Skipperem – fascynuje mnie, ile komediowego napiecia da sie zbudowac wokol wypowiedzianego z odpowiednia emfaza ‚KABOOM!’. Porownywalny poziom – choc bardziej w rejonach czysto absurdalnych – to chyba tylko ‚Mahna mahna’ z oryginalnego ‚Muppet Show’.

  67. Dokladnie…

    … to jest pozorowanie dyskusji… a oni – ci sami ciagle zalatwiaja te swoje nedzne interesiki… i jeszcze mysla, ze sa strasznie inteligentni przy tym.  To ci „wyselekcjonowani”  strugaja otoczke… ze ich patroni maja kult sily i ze nikt im nie podskoczy…

    … tym wlasnie zajmuja sie takie rozne Sakiewicze, Karnowskie, Kurskie i im podobne dziady merdialne…

    … zeby nam nie bylo tak smutno i zebysmy nie czuli sie osamotnieni, ze to tylko u nas tak sie dzieje… to napisze, ze jeszcze wiekszy odlot i odpal codziennie dzieje sie we Francji… z dnia na dzien coraz wieksza  KOLOMYJA… i coraz bardziej odczuwalna i widoczna… coraz wiecej dyskusji zastepczej,  urojonej.. i absolutnie zbednej.

    Mamy szczescie, ze jest taki blog jak TEN… taki publicysta… taaakie wspaniale srodowisko blogerow, komentatorow i ludzi autentycznie zaangazowanych w to co robia  dla dobra wspolnego, publicznego…

    … tylko Panu Bogu dziekowac.

  68. Które z Was to słoń, a która słodka Marlenka?

  69. A powinien byc jakis buldog amerykanski.

  70. Jak malomowny to pewnie tez psychol. Ten film to ta kreskowka jest?

  71. Haha takie porównanie bajki z naszą rzeczywistością to prawdziwe mistrzostwo. Jednak jeśli ogląda Pan pingwiny to polecam Panu do obejrzenia i każdemu kto zechce Króla Juliana czyli bajkę tylko o lemurach bez pingwinów. Dzięki młodszemu bratu rzucę małe sprostowanie Król Julian nie uważa się za króla tylko naprawdę nim jest bo miał/ma królestwo na madagaskarze tylko w wyniku splotu różnych wydarzeń trafił do zoo w Nowym Yorku. Generalnie nie chce za dużo zdradzać ale na przykład w tych odcinkach poruszane są sprawy wprowadzenia pieniędzy do królestwa ( jeden z najlepszych odcinków moim zdaniem) wyborów i poprawności politycznej, królobojstwa ( jak wspaniale żyło by się lemurom bez króla)  i i zabijcie mnie ale jest też odcinek o idei socjalizmu.

  72. Tak. Bo w sumie to właśnie można było zrobić… Przyswoić i polecić kolejną porcję ważnej wiedzy, a potem po prostu samemu się pomodlić

  73. Z „Misia” wiemy że „chłop gadać nie musi”.

  74. Sprzeczne informacje w sprawie Magdaleny Żuk. Wszystkiemu winni internauci.

    http://opinie.wp.pl/wojciech-engelking-i-ty-zostaniesz-detektywem-6122839497525377a

    Czytając ten artykuł, nie jeden raz kręciłam głową. No żesz k…

    Nawiasem mówiąc tych Engelkingow wszędzie tyle, że gdzie nie splunąć jakiś Engelking.

  75. Nie ogladalem Pingwinow wiec nie bardzo wiem ile stracilem i nie lapie kontekstu dzisiejszej notki. Chyba za wiele nie stracilem?

    Niestety słaba jakość, ale ten odcinek jest fajny. „nie wierzę w żadną magię i inny zabobon, pradawni bogowie mnie chronią”.

    https://www.youtube.com/watch?v=ysujCJnC-b0

  76. Co do tekstu na Papugu to nie Pan jeden ma takie skojarzenia z prozą Wellesa.

    http://www.filmweb.pl/reviews/Eloi+kontra+Morlok-12653

    Świetny film o Eloi i Morlokach

  77. Wojciech to syn Leszka Engelkinga, a więc dziedziczny talent. Wojciech to „Pisarz, publicysta. Autor powieści „(niepotrzebne skreślić)” i „Lekcje anatomii doktora D.”. Stały współpracownik tygodnika „Kultura Liberalna”, publikował też m. in. w „Gazecie Wyborczej”, „Do Rzeczy”, „Tygodniku Powszechnym”, „Res Publice”.” Wiki dodaje – „niezależny publicysta”.

  78. My tu gadu gadu, a tymczasem transfery są i w druga stronę.

    Coryllus im człowieki, to oni Coryllusowi bydlęta.

    Dziś na maturze z historii była tabelka, w niej różne towary, i pytanie do maturzystów, jak zmienił się eksport żywności z Polski po XV wieku (jeśli dobrze zrozumiałem moją maturzystkę). Szczegóły zobaczymy wkrótce, jak ujawnią arkusze z pytaniami.

    A w tabelce w jednym z wierszy – woły.

  79. Oczywiście! Tak jak „rysowana” nam oficjalnie narracja na różne tematy. Od kryminalnych, poprzez kulturalne wydarzenia, aż do politycznych 🙂

    Dlatego tak dobrze owa analogia pasuje… Nie tylko ze względu na treść ale głównie ze względu na materię… Ektoplazma normalnie na wszystkich poziomach

  80. Coryllus trafił do mainstreamu, i to na nie byle jaki poziom… no nooo… Przeglądarki i wyszukiwarki pewnie dziś pękają od tych „wołów” 🙂

  81. Nie. Ten mechanizm (oddziaływanie tatuażu na człowieka) jest o wiele bardziej skomplikowany, choć, co do efektu końcowego, identyczny: wydzielenie do krążenia dopamin w oszałamiającej ilości.

    Tatuowany delikwent odczuwa ból, dochodzi do rego zapalenie tkanek epidermalnych, po którym następuje reakcja immunologiczna ustroju i, ostatecznie, zalanie ustroju dopaminami. Stan ten trwa zaledwie parę dni, rzadko parę tygodni. Tatuażoafiny egzemplarz wraca zatem do studia, po następną porcję bólu i dopamin, niejednokrotnie aż wyczerpie się miejsce na skórze.

    Niektórzy kontynuują tatuowanie dalej, mimo braku już miejsca, dodając kolory lub/i pogrubiając linie, cieniując – czyli dodając także czarny kolor. Na koniec wyglądają oni jak jedna wielka brudna plama. To zresztą oczekuje każdego tatuującego się. Im starszy, tym każdy tatuaż robi się brudniejszy, przypominający wyschniętego, zszarzałego trupa.

     

    Ciekawa obserwacja, gratuluję Ci spostrzeżenia. Nie każdy jest w stanie zauważyć, że tatuują się narkomani dopamin, tacy sami nieopanowani ludzie jak ci, dający sobie w żyłę.

  82. „Pingwiny z madgaskaru” niby kreskówka dla dzieci, a ile analogii do realnego życia.

    Szkoda, że nie wrzucił pan tekstu z papuga tutaj na blog. Jest po prostu idealny.

  83. Ja jakiś czas temu widziałem fragment bajki „Smerfy”(tej w odcinkach z lat 90′). Pojawia się tam postać Mistrza rzeczy zagubionych(czy coś w tym rodzaju), ubrany jest w długi chałat w którego kieszeniach ma powtykane różne znalezione fanty, fantów znalezionych nigdy nie oddaje właścicielowi. Od razu skojarzyło mi się z antykwariuszami którzy trzymają pod podłogą „znalezione” rękopisy i nie oddają nikomu.
    Panie i Panowie, kreskówki dla dzieci bawią i uczą. 🙂

  84. Tak zdecydowanie trzeba przeczytać opinię pana Wojciech Engelking: I ty zostaniesz detektywem. Jest mega, wyraźnie pan Wojciech napisał, że wszyscy dla czarnego luda produkują ściemę, ściemniają targetowo, proporcjonalnie i z uśmiechem. Nawet pan Wojciech napisał, kto dostał na ściemnianie koncesje a ten cały internet to nie potrafi tego DOCENIĆ. Na to muszę przytoczyć słowa SkiperaJak coś chcesz/masz zrobić to zrób to po swojemu.

  85. Nie. To jest ciężki slang z dołów, więc nie przetłumaczyłem tego jako ku•wa, tylko jako (łagodniejsze, następne pojęcie o b. podobnym desygnacie) jako rura. Można dodać ‚niezła rura’.

    To nie jest język niemiecki. To jest mestizo mexicano, dialekt z dołów tamtejszej warstwy syntetyzującej kwas i sole do kąpieli dla wiecznie płacących gringo. Flakka to szybkodajka. Taka z tych atrakcyjniejszych -dajek.

  86. Nie jestem pewien czy chodzi akurat o dopaminę. Ból, strach, potrzeba pokonywania słabości, raczej powodują zalanie adrenaliną. Produkt rozpadu adrenaliny jest silnym narkotykiem wytwarzającym euforię i poczucie potęgi. Dlatego np himalaiści muszą chodzić w góry.

  87. nie znam tych pingwinów i najpewniej nie poznam

    kojarzy się powrót do pisma obrazkowego i uproszczony przekaz z etyki i filozofii (np niezastąpiony tatuś kszesny, a teraz te comp kreskówki niby dla dzieci)

    re pingwiny – bylo kiedyś: tu się zgina dziub pingwina!

    a tak na serio – mocne te dzisiejsze texty coryllusowe

    ps polecam, na uspokojenie, yt z podróżami i gotowaniem przez światowej sławy szefów, nawet tych już nieżyjących

  88. i za takie  wiarołomstwo postanowiła  ukarać wiarołomców?

  89. Zachwyconej „artystycznymi tatuazami” kolezance wyslalam taki oto link. Wylacznie racjonalne informacje, tez troche biznesowe, bo to ze studia „de-tatuazu”.

    (Do pewnych osob argumenty kiedza Glasa nigdy nie trafia, do mnie – jak najbardziej, w jednej z pogadanek mowi on tak do mlodziezy: prosze przejdzcie sie do takiego studia, zobaczcie jacy ludzie to wykonuja, czasami zbiera zwyczajnie na wymioty, to sa czesto odrazajace miejsca..i o tym uzaleznieniu od tatuazu  i checi na coraz wiecej rowniez mowil, mial do czynienia z takimi ludzmi)

    Zas informacja ze 90% tuszow do tatuazu jest sprowadzana z Indii, nikt nie kontroluje produkcji i nie zna dokladnego skladu (tajemnice producenta, ktorymi sie zaslaniaja, taaak)  calkowicie przesadza sprawe.

    Jacys smierdziele grzebia w skorze czlowieka, zas najzabawniejsze jest to, ze ludzie z kregow „ekoterrorystow”, ktorzy godzinami sprawdzaja sklad jogurciku, chetnie do swojego ciala wpuszczaja sobie barwniki niewiadomego pochodzenia. Ciekawe zjawisko.

    http://pl.skinial.com/ryzyko-jakie-niosa-pigmenty-uzywane-tatuazy/

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/zla-wiadomosc-fanow-tatuazy-2014-01

  90. Najgorsze jest to, że po zażyciu tych eksperymentalnych substancji nie jest możliwe podanie jakiejkolwiek specyficznej odtrutki, bo takowe nie istnieją. Bardzo często nie znany jest mechanizm działania substancji. I tzw. ekperymentatorzy z rozsądku lub z przymusu  powinni sobie przyswoić te fakty. Zazwyczaj kontakt z takimi substancjami w pesymistycznym scenariuszu kończy sie zgonem, a w optymistycznym trwałymi uszkodzeniami neuronów w mózgu.

  91. Ból, strach, potrzeba pokonywania słabości, raczej powodują zalanie adrenaliną. Produkt rozpadu adrenaliny jest silnym narkotykiem wytwarzającym euforię i poczucie potęgi.

    Mnie ciekawiło dlaczego nasi wschodni sąsiedzi, szczególnie młodzi lubią takie ryzykowne rzeczy jak jazda na dachu pociągu, wspinanie po mostach, po masztach radiowo-telewizyjnych albo po wysokich budynkach. I to nie ma żadnego znaczenia, że część z tych wspinaczek kończy się śmiercią. Oni jeśli nie mają Boga i nie cenią życia, mają TegoKtóry.., a ten nie ceni życia swoich „poddanych”.. Film nie dla osób o słabych nerwach.

    https://www.youtube.com/watch?v=VK_sgbeWlRw

  92. Znam tylko Barbarę Engelking, holokaustniczkę zarabiającą szmal na żydach. Mówisz, że więcej tego szmalcowniczego kwiatu się medialnie zainstalowało w Polszcze…? Niedobrze. (Kto chce kliknąć, ten musi mieć mocne nerwy).

    Teraz o ś.p. Magdalenie Żuk.

    Oczywiście, że my jesteśmy wszystkiemu winni. Tak się dobrze spało, na tych posadach. A tu, bumm, internety zaczęły wrzeszczeć, bo jakaś rura, po ćwiczeniach na rurze, wyje•ała się na rurze. Łoskot dotarł już do MS, hałasu tyle, że spać się nie da. To narzekajo, te trój- literówki i inne zupki z literek. Awansu nie będzie. Robić im coś każą. Dodatkowo, już wiadomo, że to kolesie i progenitura rządowych propagandystów dilerką się zajmuje, nikt inny. Straszno, straszno…

     

    Ponieważ dilerzy narkotyków robili to otwarcie, więc każdy, kto ma oczy, widzi którzy, co i jak gwałcili prawo. Nie istnieje droga w tył. A w przedzie — więzienie dla złotych synalków i ostracyzm dla tatusiów z GW, jacy dilerów wychowali i wyhodowali. I teraz jeszcze ten Materna z KOD i ten Marcus/Markus z jego ojcem. Rozpaczliwa sytuacja. Wszędzie zostawili ślady, doskonale wiadomo kto z kim i kiedy. Jeżeli systematycznie działający śledczy, tym razem jak należy zadziałają zamiast systematycznie zamiatać pod dywan, jak to dochczas przy zbrodniach, popełnianych na ludziach robił tzw. Aparat Sprawiedliwości Czeciejerpe (a internety przymierzają się do przypilnowania tej sprawy) to niejednemu z dawnej, ale i z obecnej, waaadzy będzie gorąco.

  93. Tak jest. Z tego, co przeczytałem, wyłania się dokładnie taki obraz.

  94. Jest też Jerzy Bartłomiej Engelking,prokurator.

  95. Może bardziej chodzi o endoopiaty, endorfiny itp. :

    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Endorfiny

  96. prosze przejdzcie sie do takiego studia, zobaczcie jacy ludzie to wykonuja, czasami zbiera zwyczajnie na wymioty, to sa czesto odrazajace miejsca…

    XXI wiek jest wiekiem tatuaży, które są wszędzie. O tym będzie się rozpoznawać ludzi w wykopaliskach archeologicznych. I tylko corpo broni się jeszcze przed widocznymi tatuażami. Kiedyś wykluczały ze służb mundurowych, teraz już nie.

  97. http://www.sztetl.org.pl/pl/term/669,bydlem-handel/

    .

    Proszę.  Kto pisze o handlu wołami.

    .

  98. Na „wyjazdach integracyjnych” zapewne chetnie sobie je pokazuja.

  99. Przy czytaniu tego tekstu na papugu aż ciarki przechodzą.

  100. Jakoś nie żal mi ich wcale. Sami chcieli. A niektórzy jeszcze się domagali! No a wszyscy z nich, wszyscy za tatuaż czyli wstrzyknięcie sobie ładunku sadzy i trucizn — zapłacili.

  101. To możliwe. Przekazuję, co mi lekarz powiedział. W środowisku, które się legitymuje tatuażami posiadanie takowego uchodzi za „symbol męskości”. Te ponure cioty nie rozumieją, że epitomem męskości jest zaopiekowanie się słabszym. Umiarkowane, pracowite życie to jest też męskość.

    Nigdy zaś żadne wlewanie w siebie wódki („kto nie pije ten donosi” – bełkoczą pijaczki) ani wstrzykiwanie sobie sadzy z ołowiem i rtęcią nie jest i nie będzie „symbolem męskości”. To jest znakowanie stada za pieniądze stada. To jest testowanie podległości na koszt podległych. Oni pokazują tatuażami, że są posłuszni. Komu? Każdemu. Temuktórynieprzepuszcza… też, a nawet zwłaszcza.

  102. Do konca ogladnac nie dam rady. Peklem po 3 minutach. To lepsze niz  „wtylewizji”, ale ciagle slabe.

  103. W Japonii nie wejdziesz z tatuazem do publicznej lazni. A jak wejdziesz to cie wyprosza. Taka kultura.

  104. Tatuaz jeszcze w la tach siedemdziesiatych XX wieku byl w kulturze bialego czlowieka znakiem niewolnictwa ( wiezniowie, marynarze itd)

  105. Tak, pamiętam tych mężczyzn z dawnych pokoleń. Żadnego narzekania na zdrowie, „cienszkie życie”, na marne zarobki, na nadmiar pracy. Szkoda że nie odziedziczyłem.

  106. Nigdy tego nie robiłem, ale raz zrobię. Podlinkuję pana Stanisława. Rzecz o patriotyzmie. Pan St. Michalkiewicz pokazuje, krok po kroku,

    „jak Jego Eminencja Kazimierz kardynał Nycz i jego Ekscelencja abp Wojciech Polak spenetrowali prawdę”

    Widać z tekstu, że napisał go prawnik. Mocny, jasny język. A tych dwóch, z cytatu? Od dziś mówię na jednego i na drugiego „penetrant”. Może być — wielką literą. Co za przewrotni łgar… to znaczy, chciałem tu powiedzieć, Penetranci. Ostry, penetrantny odór z kancelaryjnego bełkotu, wydzielanego przez obydwóch, się rozlega, co pokazuje precyzyjnie pan Michalkiewicz.

    Link:

    http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3936

  107. Dziś też jest takim znakiem, ale niewolnicy tego nie rozumieją. Nikt ich nie uświadamia w tym zakresie

  108. Jest tam taki mega-szczur. Umięśniony i wredny. Pasuje?

  109. Może jodu nie masz…? Nie, poważnie. Rekrutom armia USA podaje 50mg przez 100 dni pod rząd. A gdy mają wejść w strefę znanego promieniowania, known radiation area, to łykają przed wejściem 2g, dwa gramy jodu jednorazowo. I wio, w promieniowanie. Muszą. My możemy i powinniśmy tyle łykać, co oni. Zwłaszcza gdy nie żywimy się wodorostami – kto z nas się żywi kelpem, ręka do góry – to te 20mg do 50mg / dzień koniecznie suplementować musimy.

     

    Pech tylko, że jodu nigdzie nie ma. Samemu sobie trzeba zrobić. Roztwór jodu w jodku potasu 5..15%, woda destylowana do 100%, i chlap, małą łyżeczkę gotowego roztworu dziennie (20 kropli roztworu wodnego 10% I2 w KI), rozmieszanego w herbacie. To jest ~40mg jodu. Czyli tyle, ile trzeba zdrowemu człowiekowi, który nie chce „podpierać się nosem” ani trząść się z zimna stale.

    Roztwór zrobi apteka na receptę, do 500ml jest bez dopłat. Autentycznie — taki preparat jodu jest w polskiej aptece nadal jeszcze bezpłatny — pytałem się w aptece, i w hurtowni mi potwierdzili, więc to jest pewniak.

     

    A tu jest link:

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/deficyt-jodu-rak-2017-05

     

    NB. Brak jodu powoduje, że z nas się robią ‚zmarzluchy’ (w zimie jest nam stale za zimno, w lecie stale za gorąco bo wysiada termoregulacja), stale zmęczeni się czujemy, itd. Mówię poważnie: suplementuj jod. Przedawkować się go nie da. Niestety nie ma żadnych gotowych preparatów w aptece — trzeba dać zrobić na indywidualne zamówienie, jak wyżej.

  110. Oczywiście, że tak. Waadza doczesna świecka ma obowiązek uznać zwierzchność władzy niebieskiej i kierować się prawem Bożym.

  111. Tak, ale  wtedy byl przynajmniej czesciowo uswiadomiony,  nawet np w subkulturze gitowcow

  112. Mądrzy ludzie tam, w Japoni, wpuszczają do łaźni.

  113. Nie zdołają zaorać, ale podejmą wszystkie możliwe wysiłki w celu zaorania Eklezji. Między innymi doprowadzą do wypuszczenia wszystkich diabłów z piekła. Przedsmakiem tego strasznego wydarzenia było otwarcie szwajcarskiego tunelu 1 czerwca 2016 roku, uwieńczone satanistycznym rytuałem.

  114. Oni sami są frajerami, bo nie wiedzą, z czym igrają. Myślą sobie, że bezpiecznie ukryją się w bunkrach pobudowanych kilkadziesiąt kilometrów pod ziemią.

  115. No nie wiem. Przecież sól jest jodowana od lat i nic nie pomaga na cechy męskie narodu. Może za słabo jodowana? Mam w szafie słoik jodu jakby co, jodek potasu chyba też. Nie daleko Bałtyk, to trochę jodu powinno dolatywać.

  116. W linku A-Tema stoi,że jod ulatnia się po otwarciu torby z solą.

  117. Jod da się przedawkować, aczkolwiek nie jednorazowo.

  118. Niemożliwe. Jod jest dodawany w postaci nielotnego jodku potasu (lub sodu). Specyficzny smród soli oznacza, że jest to sól odpadowa (przemysłowa) z elektrolizerów produkujących chlor i ług sodowy. Sól jadalna musi być absolutnie bezwonna.

  119. I dr Bulgot taki zły delfin, który chce zniszczyć świat nawiązujący do dr No (Blofelda) z serii 007 😉

    Ja bym jednak został przy Skipperze, który (prawie) zawsze jest górą.

  120. Ja mysle, ze na INERNET bedzie mozna liczyc z cala pewnoscia… ze caly INTERNET bedzie pilnowal i sledzil „rozwoj sytuacji”… tych sku***synow… i bedzie patrzyl na „lapki” waadzy… i przypilnuje nie tylko „zlotych” synalkow… tatusiow siedzacych w goownie wyborczym, kolesiow Michnika z „ukladu wroclawskiego” ale takze podlaczy sie pod to  INTERNETOWE,  SPOLECZNE  SLEDZTWO  tego poj**a z Monciaka w Gdansku… tam na polnocy Polski tez chyba wcielo „na amen” jakas mloda dziewczyne… potem morderstwo w BP… potem pop********y Kajetan, synus jakiego „warznego” prokuratora… morderstwo Tylmanowej…

    … oni wszyscy sa ofiarami prawie tej samej szajki… mocno rozzuchwalonej i bezkarnej… chyba nawet ten posel od Kukiza co mial jakis „dziwny” wypadek samochodowy… tez sie „narazil”… i to prawdopodobnie temu samemu kregowi zbirow !!!

    Tego wszystkiego INTERNET… nie moze spuscic z oka !!!

  121. Do Skippera to Valser nawet mimikę ma podobną;)

  122. Tez mnie to niepokoi. Nie potrafie rozmawiac z ludzmi, jestem sfrustrowany i agresywny Nie znam sie ani na sztuce, anie na poezji, ani na zartach. Zaraz zamkne sie w sobie i odkurze moja depresje, kompleksy i syndrom niespelnienia, a na koncu zaczne pic alkohol.

  123. Sól nie jest jodowana… Tak tylko pisze. Sól jest bromowana, czego nie napiszą. Gorzej, bo brom dodają w Polsce od 1983 roku do wszystkiego: do mąki, do chleba, do każdego wypieku, do każdej konserwy, jogurtu, mleka… do każdej przetworzonej żywności, w tym zmielonej, taka jak kasze, mąka. Wszędzie jest brom. A jak działa na człowieka brom, to wiesz.

    Jod z soli, nawet gdyby tam był (nie ma go) to by wyparował w parę chwil. Jod namiętnie sublimuje z postaci stałej w gaz. Już w temp.pokojowej.

    I na koniec. Nad morzem nie nałykasz się jodu, chyba że mieszkasz na wyspie minimum ~20km od lądu. Cyrkulacja powietrza nad morzem powoduje, że jod nie nawiewa na ląd, ale odwrotnie, zwiewa go na otwarte morze. Poza tym Bałtyk to prawie jezioro słodkowodne. Stąd prawidło wyspowe – konieczność zamieszkania na wyspie na oceanie, na np. Atlantyku, bo nie na Bałtyku.

     

    Poważnie: w Polsce tylko suplementacja jodem w jodku potasu wchodzi w grę. 20 do 50mg/dzień, tak długo aż się dobrze poczujesz, z reguły ok. 100 dni pełnej dawki 50mg powinno wystarczyć. Przy mniejszej dawce suplementacja stała, bez przerw.

    Poszukam lepszego linka. Chwila. I2 w KI to płyn Lugola – najczęściej stosowany jako 10%, ale też znany w stężeniu 5-15%. Podawali kiedyś chorym na dowolne stany zapalne, przemęczenia, itp., po 20-50 kropli dziennie w rozcieńczeniu szklanką płynu. To wyleczyło większość, więc w 1948 roku zakazano (naprawdę, zakazano) używania Lugola, a preparaty jodowe do dezynfekcji zatruto metylem. Bo ludzie się leczyli jodem ‚nadmiernie skutecznie’ i nie kupowali antybiotyków. To długa historia, poszukam linku dla Ciebie.

  124. A wlasciwie to pomine ta wszystkie etapy i zacze pic alkohol od razu.

  125. Chyba cos w tej kulturze jest…

    … jak obserwuje Azjatow tu wokol mnie… rzeczywiscie oni – i Azjatki i Azjaci generalnie  NIE  MAJA  tatuazy… zauwazylam to takze w Paryzu.

  126. To by tłumaczyło jednorazową dawkę 2g dla żołnierzy. Także suplementację 50mg/dzień po trzech miesiącach (podają w sumie 5 gramów) kończą. Na jakiś czas. Tu dochodzę do granic wiedzy, bo dalej nie wiem.

    Tylko tyle, że całe gramy można na raz, a w rozłożeniu nawet 5 gramów, i to jest to, co każdy potrzebuje, aby być żołnierzem. Mówią, że ludzie pod wpływem jodu normalnieją; napełniony bromem nie nadaje się do armii, ani do życia. Mokra ścierka, nie żołnierz.

    Mogę jeszcze powiedzieć, że sam zastosowałem i efekt przeszedł wszelkie oczekiwania. Jestem żywym przykładem, że można i że wręcz trzeba.

  127. Ależ ja nie o to pytałem. Chodzi o wniosek jaki Pan wyciągnął z tego tekstu

  128. Gitowcy. Miałam kolegę z Żoliboża, to była chyba dzielnica gdzie gitowców było najwięcej. Tak się złożyło, że z braku innego towarzystwa, przez kilka dni mogliśmy gadać tylko że sobą. Nauczył mnie wtedy grypsery i objaśnił co znaczą poszczególne tatuaże, na twarzy i rękach.

    To nie był zły chłopak, tylko chciał obrać taką metodę, żeby mu osiedlowi gitowcy dali żyć. Na szczęście dla niego, miał mądrego ojca, który kiedy on sobie wydziarał kropkę pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym, złapał go za rękę i wypalił mu tę kropkę kwasem.

    Wcale nie miał pretensji do ojca. Może nawet był trochę z niego dumny.

    A ja wiedząc już co oznaczają poszczególne niewinne określenia i reagując na nie lodowatym chłodem, zyskałam w kręgu chłopaków, przydomek do rymu – cnotka.

    ~~~~~~

    Ale jeszcze wcześniej ani tatuaże, ani modne obecnie spalanie zwłok w krematoriach, nie miały szans na akceptację, że względu na świeże wspomnienia o obozach koncentracyjnych.

  129. Domalowywanie sobie atrybutów rodem z mchu i paproci to oznaka słabości charakteru i „pustki” (ergo Twoje zwłaszcza). Kiedy robią to ludzie młodzi można ewentualnie na głupotę zrzucić

  130. nie wiem, czy chodzilo o „swieze wspomnienia z obozow koncentracyjnych”, u moicch znajomych z prl-owskiej, wczesnej dzielnicy chodzilo chyba o to, ze oni sa najgorsza kasta, niewolnikami, sami to sobie wybrali

  131. Tropiciel to zuch !!!!!!!

  132. A kogo to w ogole obchodzi co ta bezczelna menda… kwadratowy leb ma do powiedzenia…

    … Mieciu, zwyczajnie kasy mu sie nie udalo wyrwac  na „sledztwo w Egipcie”… i cyrku merdialnego… mataczenia… i odwracania uwagi nie bedzie… zadne tefalenoskie zebry nie przeszly, a te zloby telewizyjne swojej kasy temu  debilowi nie dadza… a tak swoja droga to za tego lachudre tez Prokuratura i Policja powinna sie dobrze wziazc !!!

    Dobrze, ze jest INTERNET… i dzieki Bogu… Polki i Polacy w d**** maja pierdy Rukowskiego na portalu „wirualnej polski” i „naszystuf” !!!

  133. https://youtu.be/3aJOK9idWcQ  0:58  Ks. Natanek Tatuaż – symbol szatana

  134. To tak jak ja. Jestem na poziomie Kaczora Donalda i ewentualnie, niekiedy, Shreka. Poza tym – jeno zawody konne.

  135. zoliborz to nie szczecinskie, biedne Pogodno

  136. To jest tak straszne, że musiałam sobie dać czas na ochłonięcie.

    Teraz kojarze skąd się wziął pomysł stworzenia w USArmy, specjalistycznych jednostek bojowych do walki z zombi. To o to chodzi. Zatruć ludzi takim narkotykiem, a potem znaleźć sposób, żeby pomino ich nadlukiej siły i demonicznego zachowania, skutecznie i bez większych strat ich unicestwić.

    A ja się głupia i naiwna z tego śmiałam. Okazuje się, że granice zła nie istnieją.

  137. O nie, nie, nie…

    … mam nadzieje, ze zona Ci wybije z glowy alkohol… chyba, ze dla zdrowotnosci.

  138. To yakuza mają tam ciężkie życie.

  139. To ja sobie zaraz obejrze jaką valser ma mimikę.

    Ja nadrabiam zaległości w internecie, w aktualnych kreskówkach nie jestem tak bardzo oblatana… Skipper mówisz…

  140. Taki podział uogolnieniem gity i frajerzy i to widać słychać i czuć

  141. Internet podpowie też antidotum

  142. Dobrze, ze Rozalia na poczatku wrzucila 2 linki… ale mnie te „pingwiny” tez nie uwiodly… tez jestem odporna na te „sztukie”…

    … tez „zatrzymalam sie” na poziomie KD… a potem  „Pszczolka Maja” albo „Smerfy”… cos w tym stylu… Shrek – tez fajny.

  143. Chyba,  że recepta 10 pompek zadziała

  144. Valser to Skipper, nie ma żadnych wątpliwości. Valser nawet jak pisze, to widać jego mimikę. Nie trzeba było Skippera oglądać.

    https://youtu.be/GG3AMJU8XOg   A tutaj od mniej więcej 2:20 do 2:40 Skipper po prostu mówi tekstem valsera.

  145. Po Czarnobylu lugola była hitem

  146. Pierwsze pytanie w areszcie lub w ZK to: do celi z gitowcami czy do innej

  147. Witaj przy wieczornej whisky

  148. Tam, bardzo wysoko, są odloty powodowane wysokością i innymi czynnikami fizycznymi i biologicznymi.

  149. Jutro się wczytaj, bo to dla mnie nowość. A bardzo potrzebne…

  150. Lugol. Te palanty podały go po Czernobylu za późno. Moja podstawówka zignorowała nakaz i nikomu nie podawała. Mieliśmy odpowiedzialnych decydentów.

    Tylko PRZED wejściem na skażony teren wielogramowa dawka lugola ma sens. Wysyca organizm człowieka tym bezpiecznym izotopem, nie dopuszczając do wchłaniania promieniotwórczego izotopu. Mnie chodzi tu jednak nie o atom, ale o lecznicze działanie jodu.

     

    Linki powyżej zawierają całą wiedzę na ten temat w skondensowanej formie. Przez oszustwa producentów ‚leków’ zostaliśmy, jako ludzkość, pozbawieni jodu w roku 1948. A potem już było tylko gorzej. Stąd, kto odpowiedzialny, ten kontroluje swój poziom jodu i uzupełnia go. W tym pierwszym linku jest wszystko.

  151. Hipoksemią. Hipoksemia zawsze powoduje euforię.

  152. Dla Ciebie i dla KOSSOBOR Dobranocka

    https://youtu.be/yzAhCe-NR3k 1:37 Smerfy – Poszukiwacze zaginionej wioski

  153. Kolezanka moja, ktora mieszka w Liege mowila mi, ze u nich tam w tej Belgii to picie lugoli jest ogolnie dostepne i nie ma zadnych problemow z dostepem do tego plynu… bo oni tam ponoc zyja w zagrozeniu wybuchu elektrowni atomowych…

    … tak mi mowila, jeszcze w ubieglym roku.

    A co Pan sadzi o soli morskiej… czy ona jest z jodem?  Jak to wyglada ogolnie… bo tutaj Franki maja duzo tej soli, w roznych gatunkach… no i ja jej wlasciwie uzywam do jedzenia… takiej wlasciwie najlepszej tzw. fleur de sel… ona jest znacznie drozsza, ale – wedlug mnie – ma „swoj smak” i ladnie sie prezentuje… takie, pieknie biale male krysztalki.

  154. Delikatniej mówiąc – tatuaż był znakiem ludzi specyficznych dołów. Natychmiast zaszeregowywał. Byłam wstrząśnięta, gdy zaczęła rozlewać się moda na tatuaże, jako na ozdobę ciała.

    Poza tym – zawsze szokowało piętnowanie tatuażem więźniów obozów koncentracyjnych. Pamiętam wspaniałego profesora K., inżyniera od maszyn przepływowych, gdy pokazał mi numer z Auschwitzu na przedramieniu. Automatycznie pociekły mu łzy z oczu. To było tak głębokie piętno.

  155. Chlopaki maja swoje laznie. Do publicznych nie chodza. Najgorzej to wyglada w Anglii. Przychodzisz do banku a tam menadzer wyglada jak pisanka albo brudnopis.

  156. Dzisiaj lajtowo. Po treningu jestem.  Reasumujac te pingwiny. Nie dosc ze zwierzyniec to jeszcze kreskowka.

  157. Ehh

  158. Valseru, Valseru, po prostu – zachwycasz :)))

  159. warto zapoznać się  https://www.youtube.com/watch?v=hJO6PGeysHo /na temat przyjmowania jodu/, istotnym jest by nie brać tylko jodu, ważny Zn, Se, Mg, B2, B3, C, A, D3 z K2 i oczywiście odpowiednie nawodnienie /woda lekko osolona solą kopalnianą np. kłodawską/ sam stosuję i polecam

  160. Podobno to irlandzkie przyslowie – realnosc jest iluzja ktora powstaje przez brak alkoholu.

  161. To opowieść. Jak zaczęto w korze mózgowej szukać przyczyn, to było sympozjum o dostiżeniach. Profesor z CCCP – prelegent – zapytany/objaśniony jak to wspaniale ! Odpowiedział: kak kora horosza, to i dla bolniewo horoszo.

  162. Natknęłam się dzisiaj na na informację, że w latach 50-tych CIA zatruła francuskie miasteczko  LSD /Pont-Saint-Esprit/.

  163. Na filmach z ubiegłorocznej Rosetty – Valser to miły miś 🙂

  164. 🙂 Shrek to już intelektualizm ;))), znaczy – trzeba być nieco oczytanym w klasykach, jednakowoż.  A Donald – to normalny, wqrzający się na nieustanne przeciwności życiowe facet z białym kuprem. Tam nie ma żadnej, pieprzonej /pahdą/ ideologii.

  165. Cwaniak, naturalnie, ale bez sukcesów 😉

  166. Zwidy i omamy – np. spotykanie i rozmowy z nie istniejącymi /tam, na górze/ ludźmi. Kukuczka to opisał.

  167. Obudziłaś mnie 🙂

    Mój poziom intelektualny:

    https://www.youtube.com/watch?v=m69imDgEw6k

    😉

  168. Kreskówka – plastelinówka.

  169. Tyle, że tego nie można robić każdemu. Są tacy, którym podanie wysokich dawek skończy się szpitalem (wszystko powyżej 500mcg, czyli 0,5mg dziennie jest wysoką dawką). I rozumiem, że chodzi o mg, nie g jodu. Dobowe zapotrzebowanie „normalne” to raptem 0,1mg. W badaniach stosowano dawki rzędu kilku mg dziennie. Ile dają żołnierzom nie wiem 🙂 Niedoboru jodu w diecie współcześnie w zasadzie nie ma, ale faktem jest, że zarówno obecność estrogenów, jak i antagonistów jodu w pożywieniu zwiększa zapotrzebowanie na jod. I w sumie nie wiemy o ile.

    BTW: jeżeli szybko poczułeś wyraźną zmianę, to pytanie czy nie wygenerowałeś sobie nadczynności tarczycy…Warto sprawdzić w każdym razie.

  170. I była kompletenie bez sensu 🙂 przynajmniej w kwestii Czarnobyla.

  171. Jako stara fanka kreskówki o zwierzęcym światku pingwinów i lemura nie mogłam się w biegu nie odezwać – tekst Gospodarza w MORTadellę 😉

    Co do tatuaży,  była kiedyś taka dyskusja na fb o tychże i biblista ks. Węgrzyniak tak się wypowiedział:

    „Zakaz tatuaży w Kpł 19,28 [księdze Kapłańskiej – przyp. red.] wynikał z tego, że tatuowano się na znak przynależności do cudzych bogów, wypisując często ich imiona” – napisał ks. Węgrzyniak – „Dzisiaj, jeśli tatuaż nie ma charakteru antyreligijnego nie jest grzechem, tak jak nie jest grzechem golenie włosów po bokach brody (Kpł 19,27) czy wiele innych biblijnych zasad”.

    Biblista wskazał, że tatuaże z moralnego punktu widzenia funkcjonują podobnie jak alkohol – wszystko zależy od intencji i celu użycia. 

    Zdaniem księdza Węgrzyniaka „przypisywanie tatuowaniu samemu w sobie zła jest niebezpieczną herezją, bo zakłada, że materia może być zła sama w sobie. A to nieprawda”.

    Więc mamy różne podejścia i różne tłumaczenia, ciekawa jestem opinii Ojca Walentego

  172. Na takie konkursy trzeba wysyłać „błaznów”. Ja bym wysłał braci Figo Fagot i ich piosenkę Polska.

  173. Oczywiscie Wincenty, bzy zaczely kwitnac stad chyba wyszedl Walenty;) mam nadzieje Mniszysko sie nie pogniewa

  174. Na końcu mojej frazy był postawiony pytajnik.

    Wniosek z pytajnikiem to żaden wniosek.

    Ale i tak, na wszelki wypadek, niczego bym nie wykluczał.

  175. He he. Tu sobie poczytaj/cie 🙂

  176. Żeby nie błądzić to np. tu:

    https://hyperreal.info/talk/alfa-wasze-paranoje-t43044-310.html#p2293625

    Ale całość jest niezła. Wczoraj miałem bekę że hej.

  177. Ale jazda, naprawdę niezłe.

  178. Sól w handlu NIE zawiera jodu, zawiera fluor i brom (trucizny). Można jeszcze kupić sól bez fluoru, drożej.

    Sól morska ma mieć mieszaninę chlorków, a zatem nie 100% NaCl, ale domieszki np. KCl (chlorku potasu). Tak zmieszane składniki niektórzy lubią, inni uważają za „gorzkie” i nienawidzą. Skład wszelkich soli morskich, albo soli górskich (namiętnie reklamowana różowa sól z Pakistanu, b. droga) jest, uwaga, NIEUSTALONY. Tzn za czorta nie wiadomo, CO tam w worku jest.

    Niektórzy podają cośtam, jakieś cyferki na opakowaniu, ale to jest ściema. Jodu dziś w żadnej soli znajdującej się w handlu nie ma, a jeśli jest, to są to biologicznie nieczynne (śladowe, pomijalne, nieistotne) ilości rzędu μg/kg, czasem to mikro jest ‚sprytnie schowane’ jako literka „c” czyli jako mcg/kg. Mikrogramy, a więc 1/1000000g nie mają żadnej, ani nawet najmniejszej wartości terapeutycznej (leczniczej).

    To samo dotyczy WSZYSTKICH preparatów reklamowanych jako jodowe z aptek: humorystyczne dawki mikrogramowe, tam zawarte, nie leczą. Apteki to oszustwo przykrywają — bo to jest oszustwo; gdyż leczą dopiero dawki milion razy większe, rzędu gramów, a jeśli przyjmujemy jod codziennie, to rzędu kilkudziesięciu miligramów, co podałem powyżej, jako standard armii USA: 100 dni podawać 50mg, MILIgramów, albo na raz dwa gramy, 2g. To są zwykłe dawki uzupełniające najgorszy, najtragiczniejszy niedobór, który posiadamy wszyscy, 100% populacji w Polsce i prawie wszyscy w EU – wyspy na oceanie i codzienni zjadacze wodorostów oceanicznych są wyjątkiem, lecz jest ich 0,001%. Reszta europejczyków ma potworny niedobór jodu, co powoduje u tak pozbawionych jodu multimorbidność.

     

    Jak apteki przykrywają brak jodu w rzekomo (z nazwy) jodowych preparatach, tabletkach zawierających mikrogramy nieczynne biologicznie? Wyjątkowo sprytnie, bo zamieniają słowo terapeutyczny (leczniczy) na profilaktyczny (nie pomoże, nie zaszkodzi, że niby to tam przed czymś, itd.). Aż tak dobrze łaciny naród nie zna i kupuje te niedziałające zupełnie tabletki myśląc, że zabezpiecza siebie i bliskich. Nie, nabijają kabzę koncernom big pharma — efektu zdrowotnego po zażyciu tableteczek mikrogramowych nie ma. Jak kto pamięta stary kawał o „szynce w aerozolu” rzekomo już wymyślonej przez „pana Gierka z krótkim jeżem, co wymyśla ceny świeże, jak Polaka tu umorzyć i Moskalom do stóp złożyć” to ma przykład.

     

    Szynka „w aerozolu” nie odżywi, tabletka „jodowa” z apteki nie zadziała.

     

    Pozostaje stary, dobry, sprawdzony klinicznie na setkach milionów (to prawda) pacjentów płyn lugola. Pięcioprocentowy ma 5% czystego jodu plus 10% jodku potasu (link, jak zrobić samemu lugola, podam poniżej, ale namawiam do przekonania lekarza, by wystawił receptę na 5..10..15% lugola i dać zrobić 500ml na receptę, która w Polsce jest bezpłatna). Dwadzieścia kropli do soku pomarańczowego lub, lepiej, do herbaty — nie czuć w mocnej herbacie specyficznego posmaku jodu — i wypić to, dzień po dniu, aż znikną objawy niedoboru jodu. Trzy miesiące takiej terapii, tak – terapii, leczenia chorobliwego niedoboru – to będzie absolutne minimum — wielu z nas będzie potrzebować rok, dwa lata dostarczania sobie dokładnie po 50mg jodu dziennie. I nie mniej! U zdrowego człowieka ilość jodu, konieczna by organizm funkcjonował przwidziane przez Boga zwyczajne 120 lat, to 10-20 gramów. Ponieważ posiadamy około zera, to każdy policzy, jak długo przyjmować musi jod, by wyrównać niedobór Jod się magazynuje w żoładku (5..10 gramów) i w ok. 30 innych organach; za dużo, by tu pisać. Codziennie pobieramy z tego magazynu ok 10mg. Uzupełnianie zapasów zaczyna się więc od dziennej dawki 50mg.

    Żadna niższa dawka nie jest skuteczna. Wyższa jest zawsze możliwa, ale już nie absolutnie konieczna, bo z 50mg organizm zużyje natychmiast 10..20mg a odłoży na potem 30..40mg. Nie jest więc źle zaczynać od 50mg.

     

    Kto nie ma jodu, ten (kobieta) może nie zajść w ciążę, lub czuć się wypłukana, zmęczona, zaś (mężczyzna) to samo, nieczynne i zdeformowane plemniki, plus uczucie zimna non-stop, długo gojące się rany, zaburzenia krążenia. On i ona — zimne stopy i dłonie, pocenie się „bez powodu”, zapominanie (zaburzenia myślenia, niedziałająca pamięć), pomarszczona starcza skóra i zapadnięte matowe oczy, plus dentystyczne przypadłości (wszelkie: zanik szkliwa, ubytki zębiny, parodontoza), plus choroby kości, plus nieustanne, chroniczne zmęczenie, tzw. syndrom CFS.

    Amerykanie uważają, że rekrut z niedoborami jodu nie nada się nawet do boot camp, do wstępnego treningu, taka z niego mokra ścierka jest. Słusznie uważają.

     

    Mnie oceniają na 30 (mam 50+),  a zafundowałem sobie jedynie kurację dla 18-letniego rekruta. Efekty przeszły wszelkie oczekiwania. Przyznam, że wygląd wcześniej także miałem 20-30 latka, więc raczej utrzymałem go, niźli ‚cudownie ujędrniłem skórę i mięśnie’. Nie, tu cudów nie ma, kto był dziadkiem, ten zostanie dziadkiem nadal, tyle że żywym, bystrym, rozbudzonym, energicznym. Widzisz, jak piszę — wiesz i czujesz, kim jestem. Przez słowa przebija osobowość, a nie ma żadnych wątpliwości, jaka osobowość to jest.

     

    Link ‚jak zrobić lugola’. Nie korzystałem, jestem leniwy, skorzystałem z elegancko zapakowanej butli litrowej, dostępnej przez amazon.de za jedyne 30 eurosów. Przysyłają następnego dnia, co się będę bawił odczynnikami :-))))) Lugol amazon.de do gógla, wyskakuje na pierwszej pozycji berlińska firma niezwyczajnie nazywająca się „1000liter”. Tak się ponazywali. Trzeba klikać parę razy, bo amazon.de początkowo upiera się, że „nie dostarczamy do Polski”, co znakomicie można obejść, tylko cierpliwie klikać w tę ofertę trzeba. Do Polski prześlą po doliczeniu kosztów przesyłki, paręnaście euronów. Ale po co, jak w aptece polskiej zrobią 500ml lugola bezpłatnie na receptę?

    Poniżej litra (pół litra, dla robiących na receptę w Polsce) lugola się nie kupuje, bo szkoda forsy. Poniżej 5% lugola się nie kupuje, bo wtedy pokićka się ilość ile kropli odmierzać, poza tym słabszy lugol niż 5% nie ma sensu. Mocniejszy, 10..15% owszem, tak. Żadnego „jodu do dezynfekcji” łykać nie wolno, bo taki apteka zatruła metalami ciężkimi i metylem. Tylko czysty lugol NA WODZIE, wodny roztwór jodu w jodku potasu.

     

    Generalnie żadnego cwaniactwa, żadnego słuchania reklam, żadnego czytania podręczników ‚lekarskich’ wydanych po 1947 roku. Aptekarz ma zrobić 500ml czystego lugola 5%. i do widzenia, zabieramy sobie czysty lugol5% i dajemy rodzinie w herbacie. Proste!

    A teraz już link dla posiadających odczynniki. Trochę naiwny ten opis jest, ale niegłupi:

    http://www.pepsieliot.com/zostan-macgyverem-i-zrob-sobie-plyn-lugola-w-domu/

  179. Sprawdziłem. Dzięki. All systems go, w normie.

  180. Za to entuzjazm, że hu-hu.

  181. Amerykanie też to robili. „Tak trochę”, dla nauki.

  182. Poczytaj sobie tak od 30 strony 😛

  183. A, no to spoko.

    Jednak 50mg dziennie to bardzo dużo. Jako nie-lekarz możesz sobie pozwolić na takie porady, ale to moze zaszkodzić, trzeba mieć świadomość. Own-risk only.

  184. Można każdemu (to ważne!). 1 na sto tysięcy ma wrodzoną alergię na jod, ale już od dawna o tym wie. Dawka 0,5mg jest b. niska, na granicy profilaktyki, zero leczenia (zerowy efekt terapeutyczny). Sto razy więcej potrzeba, 50mg, by zacząć leczyć. Można więcej brać, bez strachu, więcej I2 to najwyżej szybciej wyleczy.

    Populacja Polski i może i musi suplementować. Na niedobory jodu niektórzy z nas, ok 10..30% są mniej wrażliwi lub nawet niewrażliwi (co dwudziesty). Jest jednak tak, że ludzkość jest przystosowana tylko, tylko do stałego życia nad oceanem, a tam do spożywania produktów morza. Wyprawy w góry są możliwe, „naskładane” nad morzem 20g wystarczy rachunkowo na 10 lat (!), ale kiedyś koniecznie musimy wracać nad morze i tam opychać się do oporu wodorostami (ważne!) i rybami. Tego nie robimy w wystarczającej ilości, stąd chroniczny niedobór jodu w całej populacji.

  185. Napisał Pan prawdę. Jest Pan pomiędzy prawdą, a kanaliami lansującymi fałsz.

    I hipokrytycznie – w tej płaszczyźnie – usiłuje Pan wykroić sobie przestrzeń samofinansującą.

    Wyrzucał mnie Pan zawsze i wyrzuci i teraz, ale wpis powinien Pana zreflektować.

  186. Pościelowy Picasso. Spadłem z krzesła.

  187. Tak jest! Z selenem uważać proszę, w żadnym razie nie przedawkowywać. Za dużo selenu usunie z organizmu miedź (mikroelement), która jest potrzebna. To samo dotyczy witamin z grupy B i witaminy A. Nigdy nie przedawkowywać tych witamin.

    D3 przyjmować zawsze z K2, inaczej się nie wchłonie. D3 można sporo więcej, niż podają tzw. autorytety — prawidłowe dawkowanie to: K2 200μg, D3 podobnie, zwiększając dawkę, aż do wystąpienia efektu terapeutycznego. Nie podaję, ile D3 należy brać; każdy musi znaleźć własny swój poziom samodzielnie. Tylko tyle, że prawdopodobnie będzie to wielodziesięciokrotnie więcej D3, niż nam dzisiejsze podręczniki „zalecają”. Uwaga. K2 i D3 bierzemy licząc MIKROgramy, np. 200μg i nie więcej. Nie wychodzimy z żadną z tych witamin na poziom miligramowy!

    Poza tym, jak zawsze, jak przy każdym działaniu: własna odpowiedzialność.

  188. Obecnie, filmy animowane dla dzieci, są coraz bardziej agresywne i promują złe wzorce. Miłe Smerfy zrobione są właśnie tak, że budzą i straszą, a nie usypiaja, koniki pony się gryzą, w Shreku to nawet pojawił się osobnik typu Anna Grodzka i transgresja, bo osioł ma małe ze smoczycą.

    I jeszcze Minionki. To już jest takie „fajne”, że można mieć obawy iż niektóre dzieci będą miały ochotę rodzicom głowy poobcinac.

    Ale w koło jest wesoło.

  189. Zgoda, jestesmy przybrzeżnym gatunkiem małpy. I faktycznie trudno przedawkować jod u człowieka ze zdrową tarczycą

  190. Ja wczoraj parę razy 🙂 Polecam dalsze czytania 🙂

  191. Welon-ciele = wiolonczela

  192. D3 ciężko przedawkować, profilaktycznie 10 000 IU (250μg), a terapeutycznie to nawet do miliona IU, a A /o, dam dra Czerniaka/ https://www.youtube.com/watch?v=rG54BXYbRss

    /przy selenie chodziło mu oczywiście o mikrogramy, co w komencie jest/

  193. „kolezka i to dobry kupil piatke na weekend. Żona z dzieciakami do mamusi więc mógł się zabawić.
    Tylko, ze on gustowal w bialku
    Nie wiem czy dilowi pocisneli przed delegalem alfe, czy dil sam chcial sie pozbyć kurwicy.
    Wiem jedno :
    – tydzien bez neta
    – panele od nowa
    – tapetowanie
    – rozbity telewizor…
    Fajnie było. Jak zropzumial ze to nie to zamawial bylo za pozno.
    W nocy sie obudzil router migal to pociagnal za kabel. Tym sposobem pol bloku neta stracilo a on czesc tapety i panel.
    Potem to juz z gorki.
    Telewizor odpial z prado ale ze zmeczenia i w powidoku wydawalo mu sie ze dioda dalej sie swieci, wiec poszedl na ziemie (dobrze ze stary). ”

    Same kozackie teksty.

  194. Świetnie to sformułowałeś. Rewelacja. Opowiem, po przetłumaczeniu, znajomym z Univ. […]. Tak dokładnie jest.

  195. Wszystko da się przedawkować;)

  196. Stąd właśnie moje pytanie czy Pan naprawdę tak uważa jak napisał… Ja też nie wykluczam niczego. Tu nie ma żartów kiedy przysięga się wierność Matce Bożej i intronizuje ją a potem mówiąc brzydko olewa wynikające z tego obowiązki w imię „demokracji”

  197. Na pewno? Chyba, że to był specjalny klient i nie wypadało go wyprosić 😉 …

    https://youtu.be/iMP3uLZl6UE?t=42s

  198. To znaczy że flakka spełnia również funkcję tabletki gwatłu.

  199. Hokej fajny. Ale sparring też niezły: https://www.youtube.com/watch?v=B_fF9sM0Tkw

    Pingwiny też warto. Jakoś tak się dziwnie porobiło, że te filmy animowane jakby nie całkiem dla dzieci, a te dla dorosłych gorzej niż dla dzieci, dla odjodowanych ciemniaków.

  200. niczego bym nie wykluczał

  201. Waw !!!

    Alez mnie Pan zazyl… coz za wspaniala odpowiedz… dziekuje Panu baaardzo serdecznie…

    … tak sie sklada, ze za jakies 2-3 tygodnie wybieram sie do mojego lekarza generalisty, ktory… jest z pochodzenia Polakiem… tj. jego pradziadek przyjechal z Polski jeszcze przed I WS, byl gornikiem gdzies kolo Lille na polnocy Francji, a on nosi polskie nazwisko i nazywa sie Szymanski… w sumie to bardzo sympatyczny lekarz i o ten plyn lugola 15% to ja go… bede „bajerowac”… mam nadzieje, ze  mi sie uda.

    Generalnie to mam dobry stan zdrowia… skora, cialo – to zasluga bardzo dobrych genow rodzinnych… ale mam klopoty z krazeniem… od najmlodszych lat szybko marzne i bardzo czesto mam zimne stopy i dlonie… az musze spac w skarpetkach… wiekowo tez mi daja tak 10 lat mniej… wiec nie jest zle.

    W ubieglym roku bardzo czesto jadlam wodorosty, ktore czesto byly w sprzedazy… w tym roku jakos wymiotlo… ale zapytam znajomego Franka co prowadzi sklep z rybami i owocami morza czy by mi troche nie „skombinowal”… bym sobie zamrozila, zeby miec pod reka…

    … w kazdym badz razie jeszcze raz  WIELKIE  DZIEKI  Panie A-Tem’ie za ten obszerny komentarz…

    … Bog zaplac Panu w zdrowiu i pomyslnosci,

  202. Wlasnie Rozalio…

    … te dzisiejsze Smerfy to nie to samo… ja lubie tamte stare wersje… sama zajawka „nowych” Smerfow, rzeczywiscie wydaje sie agresywniejsza…

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)