Gru 142017
 

Zacznę od wiadomości organizacyjnych, które niestety nie mają dobrego charakteru. Wczoraj zepsuł się mój komputer. Zaczęło się niewinnie, od zainstalowania jakiejś aktualizacji. Ja tego nie kontroluję, więc czekałem, aż się to coś zainstaluje. Komputer się wyłączył, a ja poszedłem chorować na górę. Potem wróciłem i włączyłem komputer ponownie. Długo nie chciał się włączyć, aż się wkurzyłem i zgasiłem go z palca. Potem spróbowałem jeszcze raz i okazało się, że coś nie sztymuje. Trzeba włączyć automatyczne naprawianie. Włączyłem. Nie naprawił się. Jeszcze raz wyłączyłem z palca i włączyłem ponownie. Zadziałał, ale przeglądarka chrome już się nie otworzyła. Podobnie jak antywirus AVG. Zawiozłem maszynę do serwisu, a ram pan powiedział mi, że mogę mieć prawdziwy kłopot, bo być może zainstalowałem coś, co koduje pliki. Ja nie wiem co to znaczy, ale on wyjaśnił mi, że może to być wirus, który wszystkie moje dokumenty zamieni w bezużyteczne śmieci. A to oznacza, że los ten czeka także 32 rozdziały II i III tomu Baśni socjalistycznej. Nie wiedziałem, że takie rzeczy istnieją. II tom mam chyba skopiowany, ale boję się sprawdzać, ale III na pewno nie jest nigdzie zapisany. Jestem zły na siebie, że tego po prostu nie skończyłem. No, ale stało się. Pan w serwisie powiedział mi, żebym był jednak dobrej myśli, ale jakoś nie mogę.

Kolejna sprawa. Umówiłem się z Teresą Wycichowską, żoną niewolnika, że wydamy książkę z jego rysunkami. Ona weźmie na siebie skład, a ja druk. Nie miałem bowiem mocy przerobowych, żeby zająć się całością. Teresa znalazła jakiegoś grafika i on po konsultacji z Jarkiem, naszym grafikiem zabrał się za robotę. Wczoraj Teresa poinformowała mnie, że wyda książkę sama. Poczuła się dotknięta tym, co o niej napisał A-tem. Napisała też, że mój blog jest moją wizytówką. To prawda. To jest moja wizytówka, ale nie mogę ingerować w relacje pomiędzy komentującymi. Nie jestem niańką. Od razu zareagowałem na słowa A-tema i powiedziałem mu, żeby się od Teresy odchrzanił. Chciałem to obrócić w żart po prostu i jakoś naszego kolegę zmitygować. Widocznie zrobiłem za mało. Stało się tak, jak się stało. Mam nadzieję, że teraz A-tem zrobi coś, żeby ta książka jednak znalazła się w naszym sklepie. Ja zaś złożę ważną deklarację – nie jestem wychowawcą na kolonii i mam słabe ogólnie wyniki jeśli idzie o wychowanie. Nie jestem też stróżem braci i sióstr swoich.

Teraz już przejdźmy do rzeczy. Od paru dni mamy tu prawdziwy festiwal ocen i postaw, wszystkie jak jedna dotyczą naszego przyszłego losu, widzimy bowiem, że żartów nie ma i mianowanie Morawieckiego na premiera, to nie jest jakieś fiu bździu. Postanowiłem więc wszystko co zostało na temat nowego szefa rządu i jego otoczenia powiedziane zsumować i ustroić z tego jakąś definicję. Co do tego, że wszystko to są socjaliści, w dodatku w najgorszym wydaniu, nie możemy mieć wątpliwości. Czym wobec tego charakteryzuje się socjalista i po czym poznamy go nawet wtedy kiedy przebierze się za bankstera. Otóż socjalista, to jest gość, który jest członkiem organizacji globalnej i który wykonuje jej polecenia. Przeznaczony jednak został do zarządzania organizacją lokalną i musi, nie chce czy może, ale musi, udawać, że ta lokalna organizacja go interesuje, choć doskonale zdaje sobie sprawę, że jej znaczenie i moc są nieistotne. Ma jednak rozkaz taki, by czarować lokalsów i kokietować ich znajomością miejscowych zwyczajów, historii i trunków, a także przysmaków. Co zostało okazane przez Igora Janke i Terlikowskiego. Socjalista na stanowisku premiera jest o wiele tańszy w eksploatacji, niż na przykład, dwie dywizje SS. Socjaliści w dawnych czasach, podobnie jak dziś, to ludzie rozjeżdżający się po świecie za nie wiadomo czyje pieniądze i wykonujący polecenia z nie wiadomo czyich ust wyartykułowane. Socjaliści to ludzie światowi, ale przeznaczeni do zadań wśród silnie zintegrowanych grup żyjących od wieków na tym samym terenie. Oni się tymi grupami w istocie brzydzą, aspirują bowiem do innego świata, ten jednak jest przed nimi zamknięty. Socjaliści to półpięterko w Ziemiańskiej, wyżej nie wejdą, bo nikt ich nie wpuści, niżej nie zejdą, bo mają odruch wymiotny. Głęboko jednak w ich serca wrośnięte jest poczucie misji. To jest misja fałszywa z istoty. I jest doprawdy obojętne jakim językiem będzie ona opisywana – kwiecistym, profesjonalnym, językiem liczb, kabałą, czy czym tam jeszcze. Jest ona z istoty fałszywa, bo nikt socjaliście, jako podwykonawcy nie zdradzi istotnej misji organizacji, która go wynajęła. Takiemu Piłsudskiemu zdawało się, że celem działań organizacji, która go wynajęła jest zbudowanie bloku państw, z Polską na czele, które zatrzymają bolszewików i przez to powstanie nowy ład demokratyczny w Europie. Ten sposób interpretacji misji organizacji, która wynajęła Piłsudskiego, był idiotyczny, bo chodziło tylko i wyłącznie od dewastację infrastruktury i rolnictwa w Europie środkowej i wschodniej, pod płaszczykiem reform społecznych, a to zadanie mogli wykonać tylko bolszewicy, a nie Piłsudski. O co chodzi teraz sami się domyślcie. Rozmawialiśmy wczoraj o nierównym podziale zasług za działalność w opozycji. Tu nie może być mowy o żadnym zdziwieniu. Ci zasłużeni należeli po prostu do wewnętrznego kręgu wtajemniczonych, a ci którzy się na zasługi nie załapali do tego kręgu nie należeli. To wszystko. Ci z wewnętrznego kręgu są całkowicie pewni, że to czym nakarmiono ich mózgi i emocje musi się ziścić. A to nie jest prawda. Oni są w pułapce, a my razem z nimi. Nie da im się jednak tego wyjaśnić, bo to są ludzie sparaliżowani przywilejami i pewni tego, że wszystko na tym świecie dzieje się po to, by im było przyjemniej. Wierzą ponadto w zmiany, które maja wprowadzić w życie na zarządzanym przez siebie terenie i wierzą, że te zmiany są dobre dla nas. Tak mniej więcej wygląda charakterystyka socjalisty i socjalizmu w ujęciu praktyczny. Ponieważ ruch socjalistyczny ma swoje lata, można rzec, że mamy do czynienia z tradycją socjalistyczną, której kolejnym wcieleniem jest Mateusz Morawiecki.

Teraz o prostych drogach. One nigdy nie prowadzą do celu. Już prędzej do celi, ale o tym naiwniacy podążający nimi przekonują się ostatni. Proste mogą być ścieżki Pana, ludzkie drogi zawsze są kręte, a ja dodałbym od siebie, że im są bardziej pokręcone tym dla wędrującego nimi człowieka lepiej. Weźmy taką oto rzecz jak perspektywy rozwoju kraju. Nie jakiegoś hipotetycznego kraju, ale dajmy na to carskiej Rosji doby Mikołaja II, tej opisanej w fatalnie wydanych i jeszcze gorzej przetłumaczonych pamiętnikach Sergiusza de Witte. Autor, trzeźwy entuzjasta, swoimi nieodpowiedzialnymi działaniami doprowadził do śmierci cara Aleksandra III. On sam oczywiście nic o tym nie wiedział, car również, ale tak to niestety wyglądało. Zaczęło się od propozycji budowy kolei transsyberyjskiej, potem była propozycja budowy portu dla floty wojennej nad Morzem Białym, nad nie zamarzającą nigdy, ocieplaną Golfsztromem zatoką, następnie reforma finansów i oparcie jej na złocie, a nie na srebrze i złocie jak radzili wysłannicy barona Alphonse’a Rotschilda. No dobrze, reforma była wcześniej, a budowa portu na końcu i ona przesądziła o tym czy car będzie żył czy nie. Po wskazaniu miejsca pod budowę portu na Murmaniu, car rozchorował się naprawdę poważnie na nerki, wyjechał nagle do Białowieży, potem do Skierniewic. Stamtąd wyruszył na Krym, gdzie zmarł. Port oczywiście nie powstał tam gdzie miał powstać, ale kolej transsyberyjską budowano, bo była ona potrzebna wszystkim. Była to droga prosta. Witte ją jeszcze uprościł, bo dogadał się z Chińczykami w sprawie przeprowadzenia linii bezpośrednio przez Mandżurię – terytorium chińskie. Rosjanie dostali od Chińczyków eksterytorialny korytarz i mogli w nim robić co chcieli. Chińczycy, a było to jeszcze przed wojną z Japończykami, sądzili, że w ten sposób kupują sobie bezpieczeństwo i sojusznika. Wkrótce okazało się, co wart jest ten sojusznik. Obecność wojsk rosyjskich w Mandżurii została uznana przez mocarstwa za pretekst do aneksji terytoriów chińskich, sprawę przesądziło także zajęcie przez Rosjan Port Artur. Chińczycy znaleźli się w poważnym kryzysie, Rosja stanęła na krawędzi wojny, w którą następnie została wepchnięta i którą przegrała. Kolej zaś transsyberyjską budowano nadal. Ukończono ją budować w roku 1917. Wtedy Sergiusz de Witte, geniusz i wizjoner mógłby (gdyby żył) zacząć liczyć zyski jakie przyniosła mu jego inwestycja. No, ale wtedy były już inne czasy….I nikt nie pamiętał kto to taki ten de Witte.

A co by było, zastanówmy się tak czysto teoretycznie, bo przecież nic nie wiemy o budowie kolei i rozwoju infrastruktury, gdyby de Witte, miast konferować w Paryżu z baronem Rotschildem i słuchać jego wizjonerskich przepowiedni, a także wyrażać nad nimi zachwyt, zaczął sobie coś tam u siebie w tej Rosji dłubać. Ot, gdyby podzielił kraj na obszary, z których każdy miałby inny plan rozwoju, plany te nie pasowałby do siebie, a z całą pewnością nie pasowałby do siebie na pierwszy rzut oka. Inwestycje na tych obszarach byłby ciut drogawe, ale nie tak znowu, żeby nie udało się ich przeprowadzić. Coś by się tam dłubało, coś robiło, ale pod spodem istniałby inny plan, dotyczący połączenia poszczególnych, pozornie od siebie odległych i nie pasujących kawałków. Byłby to plan niejawny. Nikt nie widziałby żadnej prostej drogi żelaznej i nie czułbym związanych z nią pokus, każdy za to wiedziałby, że ci biedni Rosjanie znowu próbują naśladować Europę, ale znowu im się nie uda. No tak, ale żeby coś takiego przeprowadzić, pod okiem barona Alphonse’a Rotschilda w dodatku, potrzeba było prawdziwego geniusza i prawdziwego samodzierżcy. A wiecie czym się najbardziej przejmował minister finansów samodzierżawia? Nigdy byście nie zgadli – opinią publiczną, która wyrażała swoje zdanie poprzez artykuły prasowe. Cóż to były za piękne czasy.

Ja zaś jeszcze raz powtórzę – plan i metoda dochodzenia do celu i sukcesu powinien być całkowicie niezrozumiały dla obserwatorów. A im głupszy się im wyda, tym lepiej. My zaś od paru dni nasładzamy się profesjonalizmem, fachowością i wizjonerstwem Mateusza Morawieckiego. Ciekaw jestem co się stanie jak już skończą budować sieć dróg w Polsce, jak już powstanie Via Baltica i inne ważne szlaki, a także centralne lotnisko. Kogo oni tu wpuszczą?

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy przez ostatnie miesiące wspierali ten blog dobrym słowem i nie tylko dobrym słowem. Nie będę wymieniał nikogo z imienia, musicie mi to wybaczyć. Składam po prostu ogólne podziękowania wszystkim. Nie mogę zatrzymać tej zbiórki niestety, bo sytuacja jest trudna, a w przyszłym roku będzie jeszcze trudniejsza. Nie mam też specjalnych oporów, wybaczcie mi to, widząc jak dziennikarskie i publicystyczne sławy, ratują się prosząc o wsparcie czytelników. Jeśli więc ktoś uważa, że można i trzeba wesprzeć moją działalność publicystyczną, będę mu nieskończenie wdzięczny.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim,

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

[email protected]

Przypominam też, że pieniądze pochodzące ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego przeznaczamy na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie ksiądz prałat dokonał swojego dzieła, a gdzie obecnie pełni posługę nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek.

Zapraszam też do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze, do Tarabuka, do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu GUFUŚ w Bielsku Białej i do sklepu HYDRO GAZ w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim.

  191 komentarzy do “O istocie socjalizmu i prostych drogach, które nie prowadzą do celu”

  1. To dobra wiadomość z książką Niewolnika. Byloby wspaniale, gdyby pani Teresa dolaczyla CD lub kość pamięci z ruchomymi obrazkami męża. Takie multimedialne trochę wydawnictwo. Pamiętasz może kiedyś o tym ci pisalem w mailu. Nie powinno zaginąć dzielo Niewolnika. Internet i komputery to rzecz krucha.

  2. To polskie wydanie Wspomnień Witte, to w ogóle można gdzieś kupić? O Witte jeszcze sprzed jego ministerialnej kariery wspomina w swoich interesujących wspomnieniach Mikołaj Wrangel (ojciec Piotra). Kariera Wittego była dość zdumiewająca. Ruska tradycja wiąże to z narodowością jego żony 🙂 Ruski prof. Katosonow twierdzi, że to Rotszyldowie londyńscy stali za przyjęciem przez Rosję standardu złota. I że był to gwóźdź do trumny Imperium Rosyjskiego…

  3. Kogo wpuszczą? …. może tego, który ten plan podpowiedział.

  4. Witam.

    A-Tem jest trochę kontrowersyjny, więcej powiem bywa czasem bardzo kontrowersyjny ale to jest słaby powód aby zrywać umowę i współpracę. Współczuję. Nie Panu ale ŻonieNiewolnika bo będzie musiała promować swoja książkę sama. Ważne jest bowiem, oprócz tego jaka będzie jakość książki, również kto ją wyda. Rozumiem że ŻonaNiewolnika założy nowe wydawnictwo. Życzę jej szczerze sukcesu.

    Treści mają to do siebie, że oprócz przyczyny mogą mieć skutek. Skutek którego nie można omówić i przedyskutować, opisać i ocenić jest skutkiem jednostronnym. Jedną z wielu pozytywnych cech Pańskiego wydawnictwa jest możliwość swobodnej rozmowy o treściach zamieszczonych w wydawanych książkach. Ciekawy jestem czy wydawnictwo ŻonyNiewolnika zapewni równie swobodną wymianę uwag i opinii?

    Pozdrawiam

  5. Nie jest pewne, że te drogi i lotniska są budowane w jakimś celu.

  6. Dziękuję za dzisiejszy tekst.

  7. grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą

  8. Proponuje eksperyment. Wyłączamy wszelkie sprzęty medialne w domu na caly dzien, a moze nawet na cały weekend,  czyli tv, komputery, radio, moze nawet te mobile też, zostawiając jedynie funkcje telefonu. I co? No właśnie. Kto i co pozostaje? Da się. Ja to przerabiam od ponad 12 lat.

    Jezdze do kościoła polskiego do Londynu. Teraz praktycznie już co tydzIeń. Była ostatnio msza św., za ministrantów i za nowo przyjętych. Serce mi rosło, jak widziałem ponad trzydzieści kilka dzieciaków przejętych swoja nowa rola, a potem ubranych już w otrzymane szaty ministrantów. Jest i bedzie sila. Nawet w tym centrum szatana, czym byl i jest Londyn.

  9. Co do komputerów, utrata danych to zmora. Trzeba robić kopie na jakimś solidnym nośniku. Mam kopie sprzed 15 lat , które przestały być czytelne same z siebie. Podobno utlenia się cienka warstwa metalu. Powraca wiec pytanie jak robić kopie. Chyba tylko drukowanie i tworzenie papierowego archiwum.

  10. Może i dobry pomysł na obecny czas, ale co zrobić z „i nie wódź nas na pokuszenie”?.

  11. Nie o to chodzi. Ja chętnie tę książkę sprzedam i będę promował….

  12. Ja tak żyję od lat. Czytam tylko właściwie pana Gabriela, trochę innych przeglądam. Mam wszystko od dawna wyłączone, przede wszystkim w głowie. Słucham dużo muzyki. Ale innych trudno przekonać. Ja już potrafię po pierwszych słowach rozpoznać kogoś, kto ogląda dużo telewizji. Rosjanie mówią na telewizor „pudełko zombie” i to jest prawda, bo niektóre spotkania rodzinne to istna zombi-apokalipsa.

  13. Piękny tekst,te proste ścieżki Pana Boga i kręte nasze i ta prosta linia kolei transsyberyjskiej,którą przjechała rewolta bolszewicka.

  14. Nie jest pewne, że zostaną zbudowane.

    Jeśli już, to Judeopolonia v. 2.0.

  15. Cytując NUP-a:

    „Będziemy zapierdalać i rowy, q…a, kopać, a drudzy będą zasypywać, będziemy zadowoleni.”

  16. Nie raz lokalni socjaliści coś budowali  co zarastało potem krzakami. Słabe rozumienie idei płynących ze szczebla globalnego, sprzeczne interesy grup rządzących na dole. One tylko ogólnie wiedzą, że trzeba budować infrastrukturę (ale nie szpitale i szkoły, rzecz jasna), bo to zawsze się komuś ze świata przyda, no i muszą zadłużać kraj.

    Nie wiem, czy Gierek wiedział dla kogo naprawdę  stawia wszędzie  fabryki.

  17. Raczej MY będziemy etc.

  18. Bardzo ważne stwierdzenie w dzisiejszym tekście padło. Aby nie dać przejrzeć przeciwnikowi swoich planów. Widać jak na dłoni, że wszelkie hasła: policzmy się, ilu nas jest itp służą jedynie wrogom. Przypomina się rysunek Niewolnika i dwójki rozbitków na wysepce.

  19. Szkoda, że nie ma Niewolnika i jego rysunków.
    Przez przesyłaną w nich ironię i prawdę mitygował między innymi zbyt zapalczywych komentatorów, każąc im zastanowić się trochę co wypisują.
    Cóż, ostatnio na blogu „hulaj dusza piekła nie ma” (nie winię o to autora – nie wszędzie można być, nie wszystkiemu można zapobiec) .
    Nieraz nie warto się nawet odzywać, smutne.

  20. @coryllus: „…Nie wiedziałem, że takie rzeczy istnieją. II tom mam chyba skopiowany, ale boję się sprawdzać, ale III na pewno nie jest nigdzie zapisany. Jestem zły na siebie, że tego po prostu nie skończyłem. No, ale stało się. Pan w serwisie powiedział mi, żebym był jednak dobrej myśli, ale jakoś nie mogę. …” – istnieją serwisy odzyskiwania danych, wystarczy wpisać w Google: odzyskiwanie danych. W Warszawie jest np. http://www.megaodzyskiwaniedanych.pl/kontakt/, i są oni na prawdę godni polecenia. Po naprawieniu, warto w Windows wyłączyć „Automatyczne aktualizacje”, a najlepiej: 1/ do prac ważnych używać komputera bez podłączenia do Internetu. 2/ wyniki prac archiwizowac na pendrajwie albo zewnetrznym dysku SSD 3/ archiwizować, np. z edytora tekstów, np. co godzinę.

  21. Po pierwsze trzymam kciuki, żeby wszystkie dane udało się odzyskać, a szczególnie te najważniejsze.

    Po drugie życzę Pani Teresie, żeby udało się dojść do porozumienia i pamiętać o tym co ważne.

    Po trzecie myślę, że jest to podsumowanie dość kompletne i rzeczywiście uderza to skupianie się i podkreślanie pozornych zalet. Bo po pierwsze zwykle wtedy jest zupełnie odwrotnie, a po drugie wygląda to właśnie jak zabawa dzieci w piaskownicy, której przyglądają się dyskretnie rodzice. A dzieci ich nie widzą i budują swoje relacje oraz hierarchie na śmierć i życie.

  22. „Tyle dróg budują, a i tak nie ma dokąd pójść” 🙂

  23. „…Ja zaś jeszcze raz powtórzę – plan i metoda dochodzenia do celu i sukcesu powinien być całkowicie niezrozumiały dla obserwatorów. A im głupszy się im wyda, tym lepiej….” – jest to baaaardzo ważne w teorii gier, aby ukryć grę w którą się gra, np. nie ujawniać, jaką funkcje celu optymalizuję, czyli, po ludzku mówiąc, na czym tak na prawdę mi zależy. N.p. podczas spekulacji giełdowych (algorithmic trading) absolutnie podstawowym warunkiem koniecznym skutecznej gry jest: 1/ rozpoznanie gier innych uczestników 2/ ukrycie własnej gry. Dopiero potem dochodzą inne elementy: 3/ realizcja własnej gry 4/ zwalczanie innych uczestników.

  24. We the people – oznacza ludzi gangu. Bandyterka o sobie mówi: ludzie.

  25. Panie Gabrielu, nigdy, przenigdy cennych danych nie trzymamy w jednej kopii na jednym dysku… Pomijając wirusy, to dyski się zwyczajnie psują, a firmy odzyskujące dane mówią 2000 zł lub więcej (wyceniając Pana dane i determinację, a nie to, ile pracy ich to kosztuje…)

    Co do opisanej sytuacji, to pan w serwisie raczej straszy. Pewnie coś poszło nie tak z aktualizacją systemu, może niepotrzebnie Pan przerwał proces. Wtedy wystarczy wyjąć dysk podpiąć go przez kieszeń USB do innego komputera i skopiować dane.

  26. Jak to było,nie mów,myśl,rób swoje…

  27. „Socjaliści to półpięterko w Ziemiańskiej /etc./” – rewela.

  28. W okolicy miejsca gdzie ma powstać lotnisko można oglądać właśnie takie zarosłe krzakami ruiny niedoszłej do skutku magistrali kolejowej

  29. Po dzisiejszym artykule mam mieszane uczucia.
    Po pierwsze, podziw dla wiedzy, analizy i talentu literackiego.
    Po drugie,  w związku z powyższym, aż wstyd zamieszczać moje paprochy na takim tle. Poczułam się taaaka malutka.
    Po trzecie wuj jesteś i niedbaluch, że nie kopiujesz, a jeszcze lepiej nie drukujesz, kolejnych etapów pracy, szczególnie tak kontrowersyjnej. Ale pomodlę się, żeby udało się wszystko przywrócić. My czekamy na owoce Twojej pracy. Żądam kategorycznie większej dbałości. Góra niech stoi i nie osypuje się bokami.
    No i po czwarte, mam wielką nadzieję,  że uraza Żony Niewolnika z czasem (oby krótkim) minie, albo ograniczy się co najwyżej do konkretnej osoby, a nie całego środowiska. Bardzo czekamy na tę książkę. Ja szczególnie, bo wcześniej rysunków Niewolnika nie znałam. Akurat nie wiem o co poszło,  bo przez kilka dni byłam zajęta swoim sprawami, ale oby gniew odparowal. Życzę tego z całego serca. To mówię ja, Rozalia,  która potrafi czasem się wściec… , ale potem mi mija i wracam,  chociaż już ostrożniejsza.

  30. Innym niż przewalenie budżetu.

  31. Drogi i lotniska powstaną., żeby dobrze było wywozić łupy.

  32. Ojejeku, coryllusie, to Ty nie trzymasz tych ważnych prac na dysku zewnętrznym, albo chociaż w chmurze? Albo na kompie nie podłączonym do Internetu, albo chociaż na pendrivie. Nigdy bym nie pomyślała…Ale młodość ma swoje prawa:)

  33. Żono Niewolnika – Atem jest zapalczywy histeryk i tyle. Z zapalczywymi histerykami nie ma wymiany poglądów. Czeka się na zakończenie przez niego monologu, który to zawsze sprowadza się do wyrazów „bo ty zawsze, bo ty nigdy”.

  34. Nie, ( według ichniejszego to jestem dziki, ale na pewno nie „we the people”), będę stać w krzakach patrzeć jak kopią i zasypują. Pukając się po głowie będę mówił: „Ale głupi ci czerwoni* ludzie”.

    *nie chodzi mi o Indian.

  35. Bezczelne te ku4wy, nachalne i zuchwałe, tyle o nich. Ja jestem czujny – jak mawiał Jules Wiinfield.

  36. Tu można kupić

    http://cprdip.pl/, ale na razie nie ma, może jutro nakład dojedzie.

  37. Co nie mówicie, że pierwsze zdanie urwało…

  38. Żeby opieprzu nie dostać.

  39. też mi szykana – opieprz…

  40. @żona niewolnika

    Proszę sobie zostawić prawa autorskie i wydawnicze, gdyż jest taki chytry wybieg tzw. wydawców-grafików. Po co Pani grafik przy dysponowaniu tak cennym gotowym materiałem – potrzebny jest tylko drukarz /dziś wydawcą może być każdy śmiertelnik/.

    Tytuł notki jest prześwietny, tak jak sukces w realnym świecie to myślenie do końca.

  41. Komputer raczej nie jest zawirusowany ani zaszyfrowany, po prostu przerwałeś aktualizacje, fachowiec poradzi sobie w dzień góra.

  42. Franciszek zapowiedział zmianę tego fragmentu

  43. papież ostatnio zapowiedział konieczność zmiany słów Ojcze Nasz

    kilka dni temu

  44. Socjalizm to narzędzie wymyślone i stworzone przez tych do których należały produkty sfer finansowych ( pieniądze, kredyty, weksle, giełdy, opcje…itd ) i nimi zarządzanie. Projekt socjalizm zainicjowano i przeprowadzono aby taki stan kompetencji i własności pozostał oraz się utrwalił. Żeby to uzyskać konieczne były zmiany stosunków własnościowych dotyczących tak dóbr materialnych ( gruntów, nieruchomości, środków wytwórczych .. itd ) jak i ludzi czyli niewolników. System niewolniczy jeżeli ma funkcjonować wymaga sterowania i kontroli. Do tego służą tacy wspaniali, zaufani i fachowi „poganiacze niewolników” jak nasz nowy suuuuuuper M. Nie dajmy się zwariować. Banki i banksterzy jako zbawcy i dobroczyńcy narodów. Taka jest nuta w mediach naszych i waszych oraz tu i tam.

  45. Niech zmienia. W Piśmie Świętym jest ” Nie dopuść abyśmy ulegli pokusie”. Nie wódź nas na pokuszenie może niektórym stawać w sprzeczności do tego co pisze św. Jakub o tym , że Bóg nikogo nie kusi.

  46. Zona Noewolnika zostala tu zwyczajnie obrazona przez A-tema. Moze jest fachowcem, profesjonalista i medrcem w wielu dziedzinach, ale psycholog z niego jak z koziej dupy traba.

    Ujelam sie za pania Teresa wtedy, ujmuje die teraz. Dziekuje za uwage.

  47. No właśnie. Należałoby się nauczyć greki, żeby nie było niejasności.

  48. to po to „amberagold” miał te linie lotnicze ?

  49. W moim komputerze niechcący wieczorem w piątek dotknęłam guzikiem od piżamy do myszki i hulaj dusza…. instalowano „coś” do 5 nad ranem i od soboty świt, dzięki temu instalowaniu nie mam internetu. (piszę od znajomych)

  50. Jedni czekają na owoce pracy, a ci co włamali się do komputera już je znają 🙂

  51. Oficjalnym tekstem Kościoła jest Wulgata.

  52. Żeby LOT za grosze komu trzeba sprzedać

  53. Nie wiem czy to fake news, ale jeśli prawda to niestety czarne przypuszczenia się sprawdzają.

    Ponoć MM ma z powrotem dać fundusze na telewizję Bielsat.

    https://twitter.com/szu_cik/status/940995739106398208?s=01

  54. Idealnym wyjściem jest tzw. „chmura”, czyli automatyczna synchronizacja danych z sieciowym zdalnym dyskiem. Wszystkie działania w udostępnionym katalogu automatycznie tworzą kopię i kosztuje to mnie tylko 11 zł/m-c.

  55. A potem można spróbować uruchomić komputer w trybie awaryjnym i przywrócić komputer do stanu sprzed poprawek (przywracanie systemu).

  56. czy to forma przeprosin?

    za te niezjedzone pierogi

  57. Jeżeli to wirus szyfrujacy pliki to musi pisać: wpłacić kasę i ci to odblikujemy

  58. Kiedy „ój komputer” było niezłe, aczkolwiek z błędem ortograficznym 😉

    Uj /mój/ komputer właśnie rozciąga okropnie głos, więc wiem, co piszę.

  59. bo trzeba zainstalować z powrotem xp, albo linuksa

  60. Off Topic. W pierwszej chwili pomyślałem, że to Paweł Adamczyk gra tego młodego Marxa: https://www.youtube.com/watch?v=Dz-1BLjQlHo

  61. Zgadzam się. Pamiętam tą dyskusję , było to bardzo niegrzeczne. Zupełnie niepotrzebne.

  62. Mój wpis był do jestnadzieja

  63. Ja też myślałam że to:

    a. Skutki napaści na komputer – coś zeżarło litery.

    b. Ocena jakości pracy komputera, kulturalnie, z błędem.

  64. Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury i budownictwa, uważa, że czas zerwać z myśleniem o posiadaniu mieszkania na własność.

    Sluszna linia partii.

  65. Franciszek nie widzi różnicy między treściami tych dwóch omawianych zdań, a jest ona zasadnicza /to nie jest wesołe/.

  66. (Że się wetnę.) Gorąco polecam usługę Backblaze – za $60 rocznie masz ciągły backup WSZYSTKIEGO co jest podłączone do kąpa. Pliki siedzą tam przez miesiąc, bo to nie jest magazyn, tylko właśnie backup, ale w przypadku katastrofy i utraty cennych plików to jest zbawienie. B. dobra usługa, mówię z doświadczenia.

    (Jeszcze nie jestem tu zablokowany?! Swoją drogą ciekawe info na temat Morawieckiego, choć słowo „socjalizm” ja definiuję inaczej. Fakt, że definicje można sobie do woli.)

    Pzdrwm

  67. Coryllus nie będzie korzystał z żadnych chmur i blackblazów, natomiast mam nadzieję, że kupi pendriva i będzie tam codzień kopiował swoją pracę, a potem zamykał na kluczyk.

  68. Wie Pan, niegrzeczny to bywa mój kot, natomiast tamto to był kop trepem w twarz kobiety.

  69. Tak sobie mysle, ciekawe ilu nas jest w tym UK myślących w podobie ☺. Jezeli jest nas dwoje, to juz i tak niemalo. A mamy juz kapital kapitalny, bo my juz wiemy, co to jest ten socjalizm w wydaniu brytyjskiego kapitalizmu, a nie mysle tylko o wymiarze gospodarczym albo i przede wszystkim, mysle o wymiarze spolecznym. Jak ktos nie poczuje na sobie, slabo zrozumie. Polacy w kraju sa na poczatku drogi takiego kapitalizmu, a maja juz przywódcę. Normalnie strach w oczach. Fajne byloby takie kolko zainteresowań. Moze najpierw ci Polacy w UK zobaczyli by w czym rzecz. Bo chwala Bogu chodza jeszcze do kościoła. Teraz pora na punkt drugi.

    No tak mi sie trochę marzy ☺

  70. widzi

    w tym rzecz

    płynna postrzeczywistość

  71. nic nowego

  72. Dokładnie bo była bez podstaw groźba.

    Dobrze, że Pan na to zwrócił uwagę, bo niegrzecznie to Tu też jest często 🙂

  73. Panie Krzyśku, chyba wprowadziłam Pana w błąd: ja już nie jestem w UK. Wróciłam.

    Ale muszę Panu powiedzieć, że tam od polityki to miałam spokój. W kręgu moich znajomych nie mówiło się o tym w ogóle. To nie był temat. Później co niektórzy zaczęli instalować sobie polską TV, a TVN jako pierwszy dał dostęp przez internet, no i trochę się zaczęło, ale jednak nie bardzo. Powrót był szokiem: bezpardonowa intifada przeciw PiS (wróciłam jeszcze przed Smoleńskiem). Trudno było się w tym odnaleźć. Teraz jak patrzę sobie na USA to widzę, że im robią to samo

  74. Myślę, że z A-Tem to nie takie proste, że zapalczywy histeryk.

  75. My już w bezpieczeństwo takich rzeczy nie wierzymy.

  76. pendrive tez potrafi odmówić odczytywania i wtedy nawet 2500 zl nie pomoże; kilka pamięci, w tym przenośny dysk zewnętrzny np. ze starego laptopa

  77. „Ja zaś jeszcze raz powtórzę – plan i metoda dochodzenia do celu i sukcesu powinien być całkowicie niezrozumiały dla obserwatorów. A im głupszy się im wyda, tym lepiej.”

    Na pozór to pasuje do JK. Nie bardzo wiadomo, o co chodzi. A i komunikacji dobrej nie ma. Może takie postępowanie jest zamierzone.

    Pewny nie jestem. Często myślę, że JK jest dobry taktycznie, ale nie bardzo wiadomo, co strategicznie chce osiągnąć.

  78. Dla informacji – bez zabezpieczenia w postaci nieruchomości (chociażby tego właśnie mieszkania) dostanie poważniejszego kredytu inwestycyjnego jest co najmniej trudne, jeżeli w ogóle możliwe.

    Więc – koncept braku własności – potwierdza jedynie gierkowski koncept Morawieckiego – państwo ma wybudować fabryki – a ludzie będą w nich pracować. Państwo zbuduje mieszkania (w sojuszu z zatwierdzonymi przez radę PiS deweloperami).

    Tak, na marginesie – ciekawe kto będzie właścicielem tych domów, co to w nich będzie mieszkał lud pisowski bez własności – bo tego będzie wiele – rozumiem, że państwowe lub korporacyjne – a zarządzać tym za wypasione pensje będą koledzy Adamczyka? Tak?

    A może będą udziałowcami tych nieruchomości?

    Przecież nie będzie tak, że puści się to samopas, że nikt tym nie będzie się zajmował i nikt nie będzie właścicielem.

    I do tego ta propaganda w stylu Kim Dzong Ila – gdzie nie stąpnie wyrastają kwiaty, jedzie w góry – ustępuje zachmurzenie – a pojedzie do fabryki – doradza inżynierom, jak rozwiązać problemy z którymi sobie nie radzą.

  79. Nie będzie mieszkań własnych? To co komornik zabierze? Przecie cały sens sprzedaży komunalnych polegał na tym że one wrócą do banków przez odwrotne hipoteki, i tym podobne.

  80. Skąd ta informacja, jest to gdzieś nagrane / napisane? To jest właśnie już socjalizm otwartym tekstem. W normalnym społeczeństwie / kraju / plemieniu  za takie słowa powinien być Trybunał Stanu.

  81. chyba jest możliwa zmiana zasad kredytowania

    jeśli socjalistyczne państwo zapewni każdemu pracę

    na przykład przy tych rowach

    to kredyt dostaniesz na zaświadczenie

    o stałym zatrudnieniu

    tak już było w prl

    dla wskazywanych grup

    np samotne matki itp

  82. Może być tak, że te wypowiedzi to balony próbne – co lud pisowski zaakceptuje – jakby co to włączy się Prezes i dokona korekty w narracji. Mieszkanie+ docelowo miało kończyć się własnością.

  83. Dokladnie…

    … i dlatego trzeba wylaczyc telewizory…

    … ten goowniany zapal i zaHFyt jest tak perfidnie i nachalnie wylewany z telewizora, ze naprawde trzeba uwazac, zeby nie zachlapal dywanu… jak to  trafnie zauwazyla Rozalia  !!!

  84. W kwestii bezpieczeństwa danych:

    1. NIE używać windows ( MacOS, Linux, cokolwiek, byle nie winda)

    2. Pliki: teksty – wystarczy google drive, albo gmail.

    3. Zdjęcia, filmy, inne dane o dużej objętości – przenośny dysk twardy, za 100-200 zł kupujemy dysk o pojemności 0,5-2 TB na USB, zgrywamy dane i wkładamy dysk do szuflady, nie latamy z nim wszędzie, leży i trzyma dane. Z moich i nie tylko moich doświadczeń wynika, że twarde dyski są wciąż najpewniejszym nośnikiem.

  85. mieszkanie spółdzielcze w prl

    które kredytował zakład pracy

    też można było wykupić jako tzw własnościowe spółdzielcze

    teraz można sobie założyć hipotekę osobną

    i  niby wyjść ze spółdzielni

    czyli dalej w  tym samym bloku

    płacić za wszystko więcej

    ale za to podlegać zwykłej egzekucji

  86. wraca nowe

    i tyle

  87. chyba jest możliwa zmiana zasad kredytowania

    Ja nie piszę o kredycie na pralkę czy telefon GSM – a inwestycyjnym. Jednym z pierwszych pytań jest pytanie o zabezpieczenie. W firmie, która istnieje może to być magazyn czy przychody – ale w nowym biznesie tego nie ma. Brak nieruchomości skutkuje ponadto żądaniem zabezpieczenia w podwójnej wysokości  np. milion kredytu – zabezpieczenie na dwa. Tego nie da się obejść.

    Jeżeli Polska ma być silna – dokładniej jej obywatele – to nie mówimy o biznesach polegających na otwarciu studia tatuażu, czy gabinetu psychologicznego dla psów – a każdy większy biznes to są miliony.

  88. Mogą też wyłączyć prąd, a wtedy tylko wydruki.

    To kwestia prawdopodobieństw, co Pan na pewno wie, a ja sugeruję minimalistyczne rozwiązanie, które Coryllus może prawdopodobnie zastosować. Podczas gdy 5 kopii w różnych miejscach nie zastosuje na pewno.

  89. na mieszkanie

    zaświadczenie o stałym zatrudnieniu

    i mieszkanie zakładowe w zapasie

    nie rozmawiamy o pralkach 🙂

    tym sposobem wywołano już na świecie

    kilka razy bańkę która pękała po pewnym czasie

  90. piszę o powrocie socjalizmu

    w realizacji nowego premiera

  91. to nie kwestia prądu, lecz nietrwałości nośników danych i jeśli coś może źle pójść to na pewno tak się zdarzy [prawo Murphego], z prądem i konsekwencjami aktualizacji jest zawsze tak, że trzeba coś opracować/wydrukować w kwadrans i wtedy te p… win10 są w aktualizacji lub prądu nie ma, raz już biegłem z plikiem na pendrivie do punktu xero aby drukowali, a pendrive który mi służył 10 lat pewnego pięknego dnia bez powodu powiedział NO – i zostaje tylko laboratorium w w-wie, taki świat informatyki i elektroniki stosowanej

  92. zastosowałem i śpię w miare spokojnie, najbardziej lubie patrzeć na zewnętrzny dysk ze starego laptopa, który robi za magazyn wszelkich danych – na dnie szuflady, a oprócz tego część do chmury [mailami]

  93. to będzie quasi leasing na dwa/trzy pokolenia jak dobrze pójdzie, ale z cesją praw pod kątem potencjalnych egzekucji z ułamkowych części nieruchomości

  94. 😉

    A nie lepiej wydać to i rozpowszechnić w jak największej ilości egzemplarzy?

    No wiesz…, idzie mi o „płodność”. To najlepszy chyba sposób na utrwalenie siebie.

  95. ułamkowy udział w nieruchomości, jak w leasingu – można doprowadzić do podziału procentowego własności – i wtedy ta ułamkowa własność pod młotek; a tak ogólnie w tle jest art. KC o wymogu wnoszenia opłaty za korzystanie ze współwłasności [korzyści dla współwłaściciela] moim zdaniem nie ma jeszcze w MinFin gotowego, domkniętego modelu eksploatacji mieszkania+

  96. rynek opcji, przyrzeczenie nabycia/posiadania nieruchomości i zastaw/kredyt pod taką umowę;- możliwości jest bez granic i wszystkie dobre, że hej

  97. Nie wiem, czy się dobrze wyraziłem, więc powiem inaczej.

    Prawdopodobieństwo uratowania danych Coryllusa = prawdopodobieństwo braku awarii N nośników pomnożone przez prawdopodobieństwo, że Coryllus zapełni te nośniki aktualnymi kopiami.

    No i moje twierdzenie jest, że maksymalny wynik da 1 dodatkowy pendrive.

    OK, już wychodzę z głowy Gospodarza, bo czuję się coraz bardziej nietaktowny. 😉

  98. rzućmy kostką: uda się lub nie

  99. Wszystko będzie lepsze niż to co jest do dziś.

  100. Droga, która prowadzi do celu: proszę przeczytać ostatni wpis Michalkiewicza!

  101. Nie musi być SSD, ale 2 HDD spięte w macierz dają dobre zabezpieczenie efekt (przy opcji redundantnego zapisu).

  102. Niezłe te cytaty z ośwadczenia majątkowego ministra Adamczyka pod artykułem. Wynika z tego, że wprawdzie my powinniśmy patrzeć na tę Szwajcarię i Niemcy w kwestii życia na wynajętym, ale co do własnej osoby pan minister jest jednak dużo bardziej zaściankowy.

  103. A Jaroslaw Kaczynski w ktorejs tam kolejnej kampanii przedwyborczej chwalil Gierka jako dobrego gospodarza. To znaczy najpierw powiedzial cos o tragedii PRL-u a potem ze Edward dobrze gospodarzyl. Taka „jednosc przeciwienstw”. Materializm dialektyczny ma sie w Polsce dobrze.

  104. Tak właśnie robi nasz Gospodarz i wielu tu piszących. Pisałem raczej o postępowaniu w czasie tworzenia tego kontentu, że się tak brzydko wyrażę.

  105. „Takiemu Piłsudskiemu zdawało się, że celem działań organizacji, która go wynajęła jest zbudowanie bloku państw, z Polską na czele, które zatrzymają bolszewików i przez to powstanie nowy ład demokratyczny w Europie.”

    Bo taki wlasnie schemat wbija sie mlodym w szkolach od kilkudziesieciu juz lat. I to sie utrwalilo. I dlatego w przyszlym roku z takim zadeciem bedzie obchodzony rok 1918.

  106. Oni zawsze propagują coś czego sami nie robią, podobnie jak bogaci i b. mądrzy etruskowie.

  107. Piękne – wybitny prawnik, jeden z najlepszych znawców filozofii prawa i socjologii, konstytucjonalista – a potem tekst po lewej.

    Jak to mówią – gdybym sam nie widział, to własna matka by nie uwierzyła.

    Polecam.

  108. Oni generalnie – i to od początku transformacji są bardzo dobrze zorientowani w kwestii tego co dobre i pożyteczne.

    Kiedyś mój znajomy pojechał na wieś. Widzi ładny, stary dom z cegły. Pyta: a czyje to? A już sprzedane. A kto kupił? Osoba godna zaufania – taktownie zamilczę, kto konkretnie.

  109. Jeśli chodzi o bezpieczne archiwum, zewnętrzne twarde dyski USB są bezkonkurencyjne cenowo, niekoniecznie NASy, czy inne serwery, to jest często przerost formy nad treścią, zewnętrzny dysk jako backup. Jak się używa maca, to powinno się zewnętrzny dysk ustawić w Time Machine, to jest wbudowana w system funkcja back-up, wykonywana automatycznie. Na innych systemach też są podobne rozwiązania, ale ja innych systemów dużo nie uzywam, więc nie jestem specjalistą.

    Dysk SSD ma największe znaczenie dla szybkości działania komputera, bezpieczeństwo danych podnosi o tyle, że jak upuścimy laptopa, to dysk twardy może się od tego popsuć, a SSD raczej nie powinien. Poza tym SSD również się psują i o wiele trudniej, o ile w ogóle, udaje się wtedy z nich coś odzyskać. Dyski SSD potrafią się psuć niezależnie od czasu eksploatacji, spotkałem się nawet z opinią, że najwięcej awarii dotyczy dysków w początkowym jej okresie, poza tym SSD mają limit ilości danych, które można na nich zapisać, bo każda komórka pamięci może być zapisana ograniczoną ilość razy. Więc jeśli używamy aplikacji, które mocno korzystają z zasobów dyskowych, to dysk SSD nie będzie nam służył zbyt długo.

    Generalnie  chodzi o to, żeby ważne dane, na przykład owoc naszej pracy, były jednocześnie na co najmniej DWÓCH nośnikach, dyskach, pendrajwach, w chmurach, a nie na jednym, bo żeby ten jeden był z czystego złota, to i tak się kiedyś popsuje, a my nie wiemy kiedy.

  110. Wow …to jest zagęszczenie informacji !!! Kilka ton książek w tym wpisie. Pozdrawiam

  111. W obecnych czasach dochodzenie do celu przez urzeczywistnianie niezmiennych zasad wydaje niezrozumiałe.

  112. Rada na zaś.

    Kupić pendrive. Zwykły, 2-4Gb absolutnie wystarczy. Jeśli nie jesteśmy fachowcami, poprosić kogoś, aby zainstalował nam na tymże pendrivie przenośną wersję Linuksa. Edycja dowolna, im szybszy/lżejszy, tym lepiej. Następnie ustawić kolejność przeszukiwania dysków w BIOSie tak, aby komputer zaczynał uruchamianie od poszukiwania systemu na urządzeniach zewnętrznych (np. dyskach USB). W przypadku awarii należy podłączyć taki pendrive do komputera i wtedy dopiero uruchomić maszynę. Po uruchomieniu Linuks może nie poradzić sobie z otwarciem niektórych naszych plików, ale na pewno poradzi sobie z ich skopiowaniem, a o to przecież chodzi. Zanim spróbujemy uruchamiać nasze odzyskane pliki na innym komputerze należy je przeskanować programem antywirusowym.

    Jeżeli odzyskujemy coś więcej niż relatywnie małe pliki tekstowe, to oczywiście może być potrzebny odpowiednio większy pendrive/dysk USB.

    To jest najprostszy myk jaki można zrobić. Później sprzęt można oddać fachowcom, a samemu dalej pracować na innym sprzęcie, albo przynajmniej spać spokojnie, że nie straciliśmy naszej pracy.

    Wykonywanie codziennej kopii zapasowej przynajmniej na dwóch różnych nośnikach może trącić lekką obsesją, ale docenia się takie nawyki w chwili katastrofy.

    Mam nadzieję, że fachowiec się sprawi, bo pewnie wielu z nas chciałoby to jednak poczytać. 🙂

  113. Doświadczyłem czegoś takiego.Miałem na komputerze przez lata zbierane współrzędne jaćwieskich kurhanów w Puszczy Boreckiej,komputer padł nieodwołalnie… ale wcześniej zapisałem sobie dane w Google Disc-i nie muszę czesać od nowa 25 000 ha lasu.

  114. To są rady słuszne. Nie mniej ci którzy paranoicznie dbają o dane, mają na komputerze same śmieci, typu zdjęcia rodzinne, filmy, i gołe baby Ci co mają dane ważne olewają bezpieczeństwo. Sprawa psychiki ludzkiej raczej.

  115. Niestety, jedynym 100% skutecznym sposobem jest chmura. Ale to rozwiązanie odpada w przypadku „danych wrażliwych”.  Każdy nośnik zewnętrzny może się zepsuć, więc sam wymaga dublowania.

  116. Nadwrażliwość jest jak najbardziej pożądana w świecie pełnym złości….

    Jako  pasywnemu czytelnikowi „kliniki” zostaje mi tylko gratulować czujności.

  117. A ja bym zrobił najprostszą z prostych rzeczy, gdyby moim narzędziem pracy było słowo pisane. Kiedyś byla to kartka papieru i pióro. Potem maszyna do pisana, zrobiwszy się potem zautomatyzowaną. Zastąpił ją komputer.

    Kazdy informatyk to potwierdzi, ze nie powinno uzywac sie tego samego komputera do pracy i do bycia w Internecie. Za duże zagrożenie. Używany PC nawet z Windows XP, wystarczy, do edytora tekstów, na pewno. Ja taki mam jeden z komputerów i wcale nie zmieniam w nim tego systemu. Ten komputer robi za drukarkę (z podłączoną drukarką, oczywiście 🙂 i właśnie maszynę do pisania. Ja naprawdę nie mialem jeszcze wirusa. Korzystam z PC-tow od 1991 roku. Zakup takiego komputera, to naprawde grosze są.

  118. Ja nie każę nikomu robić dwóch kopii, tylko drugą. Rada z linuxem na pendrive dobra, ale też wymaga podstawowej wiedzy. Pliki tekstowe najwygodniej jest backupować w chmurze, daje to też dostęp do nich, gdy nie mamy ze sobą komputera. Podstawowe usługi google spokojnie do tego wystarczą, jest to zarazem najsolidniejszy serwis jaki znam, pod każdym względem, o wiele lepszy od wielu płatnych usług.

  119. Aha, dodam tylko jeszcze, ze jeżeli korzystam ze swojego laptopa, jako komputera do Internetu i mniej ważnych rzeczy, to oczywiście do Internetu wchodzę tylko z Linuksa (wersja UBUNTU znakomity MINT, jak stare dobre Windowsy), po prostu mam dwa systemy na tym laptopie. Żadna ekstrawagancja. Przy uruchamianiu laptopa wybieram, co chce, czy Internet, czyli Linux MINT, czy Windows 7, bo takie mam i zmieniać nie zamierzam.

  120. Twarde dyski bardzo nie lubią przenoszenia. Zwłaszcza takie, które przez dłuższy czas pracowały w jednej pozycji. Nie wystarczy jeden. Potrzebne są co najmniej dwa, a nie zaszkodzi więcej. Chmura w Google wydaje się niezła (za darmo do zdjęć), dopóki nie zaskoczą nowym rozwiązaniem biznesowym. Chmura iCloud Apple to lichwa. I generalnie Apple to większa lichwa niż Microsoft, choć obie firmy starają się udowodnić, że pazerny kapitalizm plus pokazowa filantropia to lepsza wersja socjalizmu.

  121. Niestety. Jego ówczesny wpis trudno uznać za gruby żart. Nawet jeśli był zalany w trupa, gdy pisał.

  122. jasne… to może od razu dać to Jankemu

  123. Spółdzielnie też nie są bezpieczne. W przypadku komorniczej egzekucji długów spółdzielni (zobowiązań zaciągniętych przez zarządy, z reguły bez zgody i wiedzy posiadaczy własnościowych tytułów do lokalu) użytkownik tytułu własnościowego może stracić lokal. Jest kilka takich afer w Śródmieściu.

  124. Pieknie  !!!

    A taki Donek byl patriotyczny w Warszawie…  Sakiewicz ze swoim portalem „niezaleznym od rozumu”  omal sie nie zaplul z  zaHFytu… tak grzal piane ten nulandowy  pSZyjaciel  !!!

  125. Nie wiem co i gdzie oglądasz, ale ja ‚filmy i gołe baby’ widzę może na jednym procencie komputerów służbowych. Może dlatego, że nie pracuję w serwisie komputerowym.

    To nie jest kwestia psychiki tylko świadomości potencjalnego zagrożenia. O czym właśnie Gospodarz miał okazję się przekonać.

    Ci co mają dane ważne olewają bezpieczeństwo‚. Nie, nie tędy przebiega linia podziału.

    To temat na inny portal. Nie śmiecimy więcej.

  126. Ja nie każę nikomu robić dwóch kopii, tylko drugą.

    A mój tekst żadną miarą nie odnosił się do twoich wpisów. Nie wszystkich komentatorów czytam.

  127. Dwa komputery – jeden do komunikacji i drugi do pracy najlepiej stacjonarny bez WIFI. Kopia na osobnym zewnętrznym HDD, wymienionym co 3 lata. Nigdy żadnych ważnych danych do chmury, najlepiej zero chmury.

  128. Wybitny prawnik, który propagował komunalne obozy pracy, zapominając o kapo. Czytał sporo, zwłaszcza po francusku, więc jasne było dla niego, że kobiety „od igły” muszą się puszczać, by przeżyć. Miał rację, o czym świadczy akcja „metoo”. Tyle, że dzisiejsze „od igły”, to nie szwaczki, ale te które kupują stroje z domów mody .

    Długo trzeba było czekać na rozwinięcie jego idei komunalnych obozów pracy, ale za Gierka dostęp do mieszkania („szklanych domów”) można było teoretycznie przyspieszyć włączając się fizycznie w budowę (po normalym czasie pracy). Idea była tak idiotyczna, że węszę przekręt.

    Ciekawe też, że robotników miały wciągnąć do socjalizmu wodociągi wybudowane w Warszawie za cara. Warszawa się powiększyła. Wodociągi są. Ale nie ma cara i nie ma komu wybudować kanalizację.

  129. Może kiedyś sobie zasłużę.

  130. 30 sekunda sie zaczyna na bardzo krotko, potem jeszcze troche. Ktos kto zna Paco, bedzie wiedzial o co chodzi

    https://www.youtube.com/watch?v=jlRZd3zdWTA

  131. Do zdjęć nie nadaje się żadna chmura. Google nie zaskakuje rozwiązaniami biznesowymi, o wszystkim informują z minimum dwuletnim wyprzedzeniem. I zawsze można pobrać wszystkie swoje dane w usłudze takeaway (można się zdziwić, co tam jest) i usunąć konto.

    Co do Apple, to może i lichwa, ale tylko oni mają jak dotąd poważne podejście i nie mają konkurencji, to jedyny system, na który są aplikacje, jakich używam i który nie jest windowsem, dzięki czemu takie sytuacje jak ta, o której dziś pisze Gospodarz, nie mają miejsca, po prostu. Odnośnie dysków, pisałem właśnie, żeby bacupa nie nosić, zgrywać i trzymał w szufladzie. Dużo pewniejsze od pendrajwa, a nawet jak padnie, to jest szansa odzyskac. Oczywiście do backupa stosujemy nowy dysk, nie jakiś wyciągnięty ze starego laptopa, nowy, w obudowie, dysk 2,5 cala, jakiś seagate, toshiba. Mamy dane w dwóch kopiach, jedna na komputerze, druga na dysku zewnętrznym. Tę drugą regularnie aktualizujemy.

    Z tym nie ma wcale dużo zachodu, jak ktoś jest taksówkarzem, to regularnie musi doglądać auto, jak ktoś jest pisarzem, to musi pilnować rękopisów, żeby nie spłonęły, to normalna sprawa.

  132. no co Ty, z Ksiezyca? wszystko wszedzie jest nagrywane. Tylko do lasu w przescieradlach odblaskowych

  133. do red pil @redpil

  134. Nasza doktryna to zludzenia, i kto jak kto ale w sprawie  zludzen to Polska jest dobra

  135. a gdie ministerswo do spraw zludzen jeszcze do colery!

  136. Psa też można zaprowadzić do kościoła. Czym się różni pies chodzący do Kościoła od Polaka w UK chodzącego  do Koscioła ?  Tylko proszę się nie obrażać.

  137. W sprawie głównej, czyli obrażonej Żony Niewolnika i A-Tema. Jeśli chodzi o Panią Teresę, to niewielka strata. Książka z pracami Niewolnika od początku wydaje mi się pomysłem średnim, wszyscy znaliśmy Niewolnika, czy on myślał o jakiejś książce? On się bawił tą swoją animacją, stworzył niepowtarzalny styl, który chcecie pokazać w książce. Jak? To nie ma sensu, to musi być inaczej zrobione. Znam stosunek Coryllusa do e-booków i się z nim nie zgadzam. Jest XXI wiek, nikt nie zabrania drukować książek, przeciwnie, są one potrzebne, ale nie da się długo bojkotować nowych mediów i nowych kanałów dystrybucji, trzeba w końcu wziąć na klatę, a im wcześniej się o tym zacznie myśleć, tym większe szanse, że się to uda zrobić po swojemu. Prace Niewolnika są takim wyzwaniem, spłaszczając go na papier, zrobilibyście mu krzywdę.

    Czy da się na tym zarobić? Zapewne się da, jak się to zrobi dobrze i z głową.

    Wracając do tematu, nie widziałem tej dyskusji, nawet nie będę szukał, ale A-Tem, jeśli obraził Panią Teresę, to po tym, jak był przez nią wielokrotnie wcześniej zaczepiany, czy też obrażany. I tu chciałbym się zatrzymać. A-Tem pisze różne rzeczy, często kontrowersyjne, czy trudne do zrozumienia, ale znam go na tyle długo, że nawet jeśli się z nim nie zgadzam, czy czegoś nie rozumiem, to biorę pod uwagę, że może nie mam jakichś danych, czy informacji, które potrzebne są do ich zrozumienia. Nie raz tak było. Ostatnio na A-Tema widzę regularną, moim zdaniem celową nagonkę. Pojawiają jakieś dziwne postaci, które oświadczają, że nie zgadzają się z czymś tam konkretnym, po czym przechodzą do sedna, że A-Tem to groźny mitoman, „luuudziee, nie słuchajta go!”. Na te wycieczki łapią się stali bywalcy, których trudno by było podejrzewać o robotę na zlecenie, do takich zaliczyłbym Panią Teresę, która wprost żądała usunięcia A-Tema na zawsze, jeszcze zanim ją obraził, bo pójdzie (i wróci pod innym nickiem). Sprawa polega na tym, że mamy uwierzyć, że A-Tem to groźny mitoman. Widzę to tak: A-Tem komuś bardzo zalazł za skórę którąś ze swoich kontrowersyjnych wypowiedzi, komuś na pewno ważnemu. Tylko się zastanawiam, komu i którą. Swoje typy już mam.

  138. Nie wiem co tam sie kroi w Polsce ale instynkt samozachowawczy kaze spierdalac daleko jakby tak to wszystko nawet powierzchownie przeanalizowac. Bedziemy szukac swojego izraela jak zebraki, jak kurwa zwykle…

  139. Stanowczo punkt b ;)))

  140. 1. Nie wiem czemu uważasz, że zdjęcia w chmurze się źle przechowują. To prawda, że chmura Google za darmo przechowuje zdjęcia o ograniczonej rozdzielczości, ale to jest rozdzielczość lepsza niż potrzebna amatorowi. Profesjonaliści, czyli ci którzy zarabiają na zdjęciach, mogą inwestować w inne rozwiązania.

    2. Gdy mechnicznie pada dysk twardy, to nie pomogą żadne pieniądze. Byłem gotów zapłacić naprawdę wiele. Mam na piśmie w popularnym języku obcym, że się nie da. W każdym razie nie da się za pieniądze, ale na wszelki wypadek dysk dokładnie zniszczyłem młotkiem nim wyrzuciłem, bo się naczytałem dziennikarskich bajek o odzyskiwaniu z dysków spalonych, połamanych, itp.

    3. Mam sporo urządzeń Apple (w tym kilka nie działających)  i doceniam ich sprytną innowacyjność, która wymaga kupna nowego urządzenia, by skorzystać z banalnych usprawnień systemu operacyjnego.  Jestem wkurzony na AppleTV  i iPady. Naprawa komputera od Apple kosztuje tyle co nowy komputer, Dyski z nie działających Macbooków odzyskam, gdy Morawiecki urealni próg zwolniony od podatku.

  141. To jest jakaś linia „spod fartuszka” – pozbawienie ludzi własności.

  142. …chętnie tę książkę sprzedam i będę promował….

     

    Sentencjonalno-pouczająca komentatorka o nicku połowy_dalekomorskie (patrz np. komentarz z  14 grudnia 2017 o 10:37) to Teresa. Tylko się – niepotrzebnie tutaj zupełnie – ukrywa. 

     

    Niepotrzebnie kryje się dlatego, bo nie ma drugiego tak entuzjastycznie akceptującego twórczość jej ś.p. męża blogera, jak ja. To wie każdy, kto na oryginalnych blogach Niewolnika Własnych Genów oglądał komentarze pod rysunkami.

    Jest więcej pozytywów, niż najserdeczniejsze przyjęcie, jakie zgotowałem Niewolnikowi.

     

    Dodatkowo to byłem ja, który poprosił za życia Niewolnika, by ów Twórca swoją pracę nad rysunkami dla nas tutaj sporządzanymi właściwie zabezpieczył, zarchiwizował na blogu blogspotowym. Niewolnik przyjął moją sugestię i faktycznie otworzył blog pod adresem archiwum-niewolnika.blogspot.com (jest to do sprawdzenia w google). Jak więc widzimy, tak dobrze się z Niewolnikiem rozumieliśmy, że najlepszy odbiór jego prac przeze mnie On uzupełnił o najlepszy odbiór mojego consultingu internetowego przez Niego. To świetne zrozumienie skończyło się, gdy Niewolnik odszedł… Ignorując rozradowanego twórczością jej męża wdzięcznego odbiorcę i też okazjonalnego doradcę jej męża, Teresa wyskoczyła z serią podgryzań i – powiedzmy szczerze – złośliwych napaści. Dziwne to.

    Zamiast otwarcie ucieszyć się tym serdecznym przyjęciem, jakie zawsze miałem dla Niewolnika, a on dla mnie, ta najpierw atakowała mnie (naliczyłem tylko na tym blogu sześć napaści werbalnych, w tym próby przejęcia Twojego bloga i rozmaite podżegania, np. cytuję „gdybym ja tu rządziła, tobym porządek zrobiła, itd.”) a teraz na dodatek ona „chytrze” kryje się i robi Ciebie w małego kazia.

    Sam określisz, czy chcesz z tak osobliwie się zachowującą osobą współpracować przy książce. Obejrzałbym jednak szybko logi bloga i stwierdziłbym skąd loguje się osoba pisząca stylem Teresy, która się opatrzyła ksywą „połowy dalekomorskie”.

  143. pozbawienie to tendencja taka. Nieunikniona. Pozniej sie tym przedlawia. Dopiero potem bedzie mozna wkroczyc do akcji depozbawiania i unicestwiania zarazem. Zycia krag

  144. Poszło o serię napaści jednego tutaj komentatora (nick „żona Niewolnika”) na drugiego (ja). Drugi poprosił o zaniechanie pogróżek, na co „żona” się rozjuszyła i zaczęła grozić robieniem porządku tu na blogu, itd.

    W sumie nic mądrego i nic potrzebnego. Szkoda to wspominać, zwłaszcza że styl „żony” błyskusiem się objawił jako „połowy_dalekomorskie” i ten styl dalej tutaj średnio na temat się wcina. Zobaczymy, co nasz administrator bloga stwierdzi, kiedy zechce obejrzeć SKĄD SIĘ LOGUJE nick „połowy_dalekomorskie”. To okazać się może wiele mówiące. To zamknie temat; poprosiłem o zamilknięcie niezorientowanych.

    Ci (np. macieje, jestnadzieje) trollują nadal.

  145. Dzięki. Po dłuższej (parę dni, to dłuższa) nieobecności wracam chętnie, aby przeczytać Coryllusa. Proszę, abyś pozwolił powiedzieć, że Gospodarz jest najważniejszy. Komentator przyjdzie i pójdzie, a Gospodarz stanowi o fundamencie przedsięwzięcia, podczas gdy my pozostawiamy tu ornament, fragment, detal.

     

    Cieszę się zawsze, gdy Czytelnik samodzielnie myśli, gdy samodzielnie szuka argumentów. Jeśli Czytelnik wątpi, to dobrze! Być może nie jest fachowcem. Jeśli tylko taki doinformuje się, sprawy nie ma. Kto chce, otrzyma ode mnie materiały naukowe i informacje rozszerzające potoczną wiedzę. Poczekajmy więc.

     

    Dalej, piszesz do wydawców i handlarzy tak:

    Prace Niewolnika są takim wyzwaniem, spłaszczając go na papier, zrobilibyście mu krzywdę.

    Zgadzam się. Niewolnik, którego od początku do końca podziwiam bez reszty, jest twórcą tak hermetycznym, że ktoś odległy od specyficznego natężenia uwagi, odnośnie spraw wagi państwowej oraz blogowej, jakie stało się naszym udziałem tutaj, prawdopodobnie z rozpaczą rzuci pracą Niewolnika w kąt, bo jej zrozumieć nie będzie w stanie. To dopiero pierwszy szczebel trudności, a już nie do przejścia dla ogromnej rzeszy potencjalnych nabywców. Jest drugi, większy i trudniejszy: animacje rysunkowe, mikrofilmiki jakie kongenialnie tworzył Niewolnik. Te zginą w książce zupełnie, zamordowane przez samo medium, czyli pospolity papier.

    Świetnie się stało, że to tutaj tak wyraźnie zaznaczasz.

    PS.

    Niezorientowanym zdradzę tylko tyle, że komentator Redpill zna się, że doskonale wie, o czym mówi. Jeśli tu pada ostrzeżenie Redpilla odnośnie druku i GIF-ów, kpem okaże się ten, kto je zechce zignorować.

  146. Co to właściwie jest za groźba „robienie porządku” w takim kontekście.

    Czy nasłałeś już urzędników na Żonę Niewolnika i Jej dom jak groziłeś?

  147. Uważam, że to co napisałeś o Teresie jest okropne. Masz ją przeprosić, albo cię stąd wyrzucę. I nic nie wpisuj dopóki Teresa tu nie wróci. Nie mogę na bieżąco czytać wszystkich komentarzy, ale przez ten twój wpis, wiele osób opuściło blog i przestało komentować. Nie mogę tolerować takich rzeczy.

  148. Ja wiem kto to jest połowy dalekomorskie. I nie jest to Teresa. Skończ z tym.

  149. zasady winny być adaptacyjne i adekwatne do problemu

  150. wyprowadzanie własności [nawet w ułamkowych częściach] na rzecz członków rodziny, którzy nie prowadzą jakiejkolwiek działalności jest to jedyny sposób ochrony i to od razu, – bez czekania na coś co się może zdarzyć

  151. dwa razy usunięto mi całe foldery na poczcie [wp.pl] odzyskałem, ale zdziwień było co nie miara, w smartfonach odbywa się czyszczenie i pobór danych [nawet podmiany] bez wiedzy użytkowników

  152. jedną z cech, którą wywołują ‚debaty’/polemiki jest argumentowanie/przekonywanie/opiniowanie/… do upadłego, szczególnie w relacjach dwustronnych między ‚rozmówcami’/komentatorami;- skutkuje to tym, że tracona jest pewna elegancja i to może zniechęcać, dlatego warto trochę ograniczać własne wyobrażenia o doskonałości/racjach/doświadczeniach/…..; możemy stracić tą przestrzeń na własne życzenie

  153. A-Tem’owi, jak każdemu z nas zdarza się wypisywać monstrualne głupstwa. Problem w tym, że robi to z takim przytupem i pewnością siebie, że wielu może to odebrać jako agresję/ew.psychozę. Dopóki jednak nie stosuje tego stylu wypowiedzi ad personam, można to traktować jako rodzaj znaku firmowego. I lubić albo nie lubić. Dla mnie to zwiększa atrakcyjność jego tekstów, nawet jeśli sadzi babole, to w inspirujący sposób.

    Natomiast w relacjach personalnych ten styl jest absolutnie niedopuszczalny i pozostaje tylko badyl, flaszka, garniak i lecieć przeprosić.

  154. to jest czysty, kliniczny socjalizm z doktryną, że własność tylko dla wybranych;- niech piewca braku własności sam pokaże jak się jej wyzbył – buty i garnitur służbowe na koniec tygodnia oddać do magazynu…., z pensji potrącić za czyszczenie…

  155. Albo chmura – lepiej –  albo „Pendrive GOODRAM Piccolo 16GB USB 2.0 BLACK MINI” za ~35zł z transportem. Kopiujesz plik na  po skończonej pracy. Podkreślam: kopiujesz na, nie mażesz ani nie nadpisujesz tego co już jest zapisane na Piccolo; gdy plik o takiej nazwie już jest to zmieniasz nazwę nowego automatycznie.

  156. Ale to nie własność, tylko posiadanie.

  157. tak, to droga tylko do posiadania w dobrej lub w złej wierze;- wnioskiem jest, że własność staje się celem do wyeliminowania u innych [to widać na salach sądowych, fikcyjne wierzytelności jako narzędzie]

  158. Sejm skierował w czwartek do komisji kultury projekt uchwały w sprawie upamiętnienia 500-lecia Reformacji. Wnioskował o to szef klubu PiS Ryszard Terlecki.

    https://wpolityce.pl/polityka/371989-sejmowa-awantura-o-500-lecie-reformacji-siarkowska-swietowanie-wydarzen-ktore-podzielily-kosciol-to-niedobry-pomysl

  159. Własność jest już wyeliminowana, istnieje tylko jako uznaniowy przywilej dla wybranych.

  160. Prawda jest taka, że odpowiednie służby mogą do każdego laptopa komórki itp wejść bez większego problemu i robić co chcą.

  161. tak, to prawda i można się nieraz dziwić, że aż tak

  162. Dlatego ważne rzeczy należy robić na maszynie odłączonej od internetu. I na tę maszynę nic nie przynosić z zewnątrz, tylko wynosić z niej rezultaty swojej pracy.

  163. tak robię

    po utracie ważnej pracy

  164. wolność od własności

    o to chodzi z tą demokracją?

  165. Rozumiem, ze ze swoim psem jesz z tej samej miski. Ja jem przy stole. I nie mam psa

  166. No skoro zaszedłeś już tak daleko, to poproszę o listę typów, a także o ten komentarz Teresy, domagającej się usunięcia A-tema.

  167. Listy typów na razie nie będę podawał, a jak pisałem, nie widziałem tej dyskusji i wcale nie mam chęci jej szukać, opieram się na relacjach i skutkach, które te relacje potwierdzają. Pani Teresa już sie pożegnała, więc Ty też chyba nie masz wyjścia i A-Temowi dasz bana, jak zapowiedziałeś. Ja dostrzegam zorganizowaną napaść na A-Tema i o tym napisałem, bo uważałem, że trzeba.

    Bardzo poważnie od razu potraktowałem Twoją wielokrotnie powtarzaną deklarację, że rad słuchać nie zamierzasz, ani też sobie nie życzysz. Pozostaje mi w takim razie wyrazić jedynie nadzieję, że równie poważnie potraktujesz deklarację ostatnią, o tym, że nie będziesz wychowawcą na kolonii.

    Wiem, że nie spodobało Ci się to, co napisałem o książce Niewolnika. ale jestem pewien, że mam rację, a tą wypowiedzią ani nie mam zamiaru. ani też możliwości Twoim interesom zaszkodzić. Może to będzie ziarno, z którego coś wyrośnie. Jeśli nie życzysz sobie, żebym tu pisał, co myślę, to wystarczy powiedzieć, i tak rzadko się odzywam.

    ps. moje typy mogę podać prywatnie, nie mam zamiaru wywoływać następnej burzy. Nie odnosi się to w żaden sposób do nikogo obecnego tu na blogu, chodzi o sprawy innego kalibru.

  168. Burzę to ja tu wywołam, jutro z rana

  169. Zanim powiesz „zorganizowana napasc na A-tema”, znajdz jednak tamta napasc na Zone Niewilnika w jego wykonaniu, i porownaj. Znaj proporcje.

  170. Profesionalne niszczenie dysków to na przykład „strzelanie elektromagnesem” w obecności właściciela a następnie zabranie do firmy i tam rozpuszczanie w wodzie królewskiej. Słyszałem (od pracownika firmy niszczącej dyski), że istniej technologia (oczywiście odpowiednio droga), która umożliwia odzyskanie danych z dysku, którego talerze zostały rozbite.

    Nie wiem co oznacza „mechaniczne uszkodzenie dysku”. Jak padnie elektronika to można zamontować elektronikę od takiego samego dysku i można skopiować dane.

    Mnie samemu raz padł dysk – żaden system go nie widział, coś nawaliła logika dysku – odpaliłem program „Power Data Recovery” i wszystko odzyskałem. Typ programem można tez odzyskać dane z padniętych pendrive’ów. Jest oprogramowanie, które jest w stanie odzyskać dane do 7 sformatowań i nadpisań.

  171. Dla mnie zdjęcie to plik raw 20-40 MB, chmura jest za wolna.

    Gdy padnie mechanicznie talerzowy dysk, to wystarczy zazwyczaj taki sam dysk ze sprawnym mechanizmem, przekładka talerzy i dobry soft do odzyskiwania plików. Jeśli to zlecić profesjonalnym firmom, wtedy kosztuje majątek, ale można to zrobić we własnym zakresie.

    Komputerów Apple używam 20 lat, czy więcej i co prawda mam pewne obawy o dalszy rozwój tej platformy, ale nie istnieje do tej pory nic, co dałoby się porównać z OSX i długo nie będzie. Ceny są normalne. Znajomy obraził się na macbooka pro za brak portów i konieczność stosowania przejściówek, postanowił zaleźć coś porównywalnego, przesiedzieliśmy trochę przy ofertach Dell i HP, jest tak samo albo drożej, plus użeranie się z windowsem w pakiecie. Można kupić laptopa z biedronki za 1k i będzie działał, jak się chce coś porządnie zrobionego o konkretnej specyfikacji, to wtedy kosztuje.

  172. Jeżeli archiwizowane na CD/DVD, to należy kopiować na nowe raz w roku. Między bajki tyrzeba włożyć tzw. dyski certyfikowane przez producentów.

    Podobnie z kostkami pamięci.

    Jedynie komercyjne systemy archiwizowania posiadają 50-cio letnią gwarancję utrzymanie danych na taśmie. No, ale tego jeszcze nikt nie sprawdził. No i cany zaporowe dla normalnego użytkownika.

    Najlepszą metodą jest proste kopiowanie na CD/DVD lub kostki pamięci – co najmniej raz w miesiacu. Czasami częściej. Oprogramowania do archiwizacji nie polecam – sa zawodne i szybko tracą wsparcie od producenta.

    Należy również pamietać o tym, żeby nie trzymać żadnych danych na dysku/partycji systemowym, gdzie powinien być zaistalowany tylko system operacyjny i aplikacje. To ułatwia odbudowanie komputera, przy zachowaniu wszystkich danych na osobnym dysku/partycji, w razie awarii.

    Pozdrawiam

  173. Standard złota rozumiany jako ograniczenie kreacji pustego, papierowego pieniądza , to uczciwe i rozsądne podejście do kwestii pieniądza, jako środka wymiany. Rotszildowie jako zwolennicy takich rozwiązań to mało prawdopodobne. Gwóźdź do trumny to był komunizm/bolszewizm. Nie mieszajmy ludziom w głowach.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.