Paź 022018
 

Omówimy dziś trzy kwestie, a raczej trzy emanacje. Jechałem sobie wczoraj pociągiem, a tam na tym małym ekranie wyświetlali reklamę korporacyjnego pisma obnażającego korpo absurdy. Nazywa się to „Korpo-racja” i jest dość prymitywnym kalamburem. Zacząłem się zastanawiać dlaczego korporacje obnażają absurdy będące ich nieodłączną częścią i doszedłem do wniosku, że każda hierarchiczna struktura wydatkuje energię przede wszystkim na to, by utrzymać się w pionie, żeby się nie rozlecieć. Natychmiast bowiem tworzą się w niej horrenda nie do zniesienia dla istot spoza struktury, a takich jest zawsze większość, bo nie po to tworzy się hierarchię, żeby do nie zapisywać wszystkich jak leci. Jeśli struktura nie ma na celu rabunku, podboju i strzelania w tył głowy, nie może powiązać swojej misji z jawną cenzurą. Musi tę cenzurę czymś obudować, jakąś ją zmiękczyć, żeby przekonać tkwiących w strukturze proli, że mimo wszystko dobrze wybrali, osoby zaś będące na zewnątrz musi przekonać, że nie jest taka straszna, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. I po to właśnie istnieją takie magazyny jak „Korpo-racja”. I teraz ważna rzecz, o której tu mówimy często, nie wszystkie struktury są jawne, za to łatwo zauważyć absurdy nawet w tych strukturach, które jawne nie są. Można wręcz wyprowadzić zasadę następującą – jeśli mamy do czynienia z jawną brednią wciskaną na chama, to znaczy, że jest to element propagandy niejawnej struktury hierarchicznej, która ma jakieś poważne plany wobec nas. I ja to ostatnio zauważyłem w dwóch przypadkach. Jeden to film Smarzowskiego, a drugi to wywiad z Manuelą Gretkowską, którego wysłuchałem przypadkiem stojąc w korku. Wywiad dotyczył nowej książki pisarski Gretkowskiej, która nosi tytuł „Poetka i książę”. Rzecz jest o rzekomym zakochaniu, które stało się udziałem Agnieszki Osieckiej oraz Jerzego Giedroycia. Pomijam ten wątek całkowicie, bo on jest moim zdaniem nieciekawy i dęty, a Gretkowska na starość usiłuje się po prostu lansować na znanych osobach. Jeśli do tego dołożymy wystudiowaną samotność Giedroycia, a także różne sugestie dotyczące jego homoseksualizmu, możemy gawędę pani Gretkowskiej wyrzucić na śmietnik. Co innego jest ważne. Ona w tym wywiadzie wspomniała Artura Koestlera, którym na początku lat dziewięćdziesiątych zachwycali się wszyscy, bo to była taka tragiczna postać, która najwcześniej zdemaskowała komunizm i jego podłe oraz podstępne mechanizmy. Otóż, miałem wrażenie, że z wypiekami na twarzy, mówiła Gretkowska o tym, że Koestler został zdemaskowany jako seryjny gwałciciel. I to bardzo pisarkę oburzyło. Mnie natomiast zdziwiło, bo Koestler rzeczywiście został zdemaskowany, ale z tego co udało mi się znaleźć, jedynie jako gwałciciel jednej działaczki feministycznej. Za to przestępstwo usunięto jego popiersie z gmachu uniwersytetu w Edynburgu. Już po śmierci rzecz jasna, a ta nastąpiła w wyniku samobójstwa. Dlaczego ja o tym piszę? Otóż w normalnym świecie, w hierarchii przestępstw ten gwałt jawi się oczywiście jako rzecz okropna, ale w porównaniu z tym co Koestler wyrabiał w ZSRR, kiedy się tam znalazł, to jest kaszka z mleczkiem. To był facet, który zadenuncjował własną narzeczoną do NKWD, dziewczynę aresztowano i zamordowano po torturach. To jednak pisarki Gretkowskiej nie oburza, albowiem stanowi jeden z absurdów struktury hierarchicznej, do której ona należy. Oburza ją za to rzekoma seryjność gwałtów, które okazują się być jednym incydentem na jakiejś zwariowanej feministce. Ja to celowo piszę, bo mam nadzieję, że ujawnią się tu jakieś osoby dokonujące dalszych autodemaskacji. Koestler nie był żadnym pisarzem, to był funkcjonariusz systemu, pozbawiony skrupułów zbrodniarz, który następnie postanowił się wybielić i napisał powieść „Ciemność w południe” gdzie dokonuje różnych psychologicznych wygibasów, obnażających rzekomo podstępy systemu. To są brednie. Koestler to oszust, któremu świat zachodni udzielił kredytu, bo uważał go za integralną część swojej własnej hierarchii. I to jest demaskacja, którą każdy może sobie nazwać po swojemu. Ja może jednak to podkreślę – komunizm to herezja wymyślona w thin thankach Londynu i wszyscy znaczący członkowie hierarchii komunistycznej musieli znaleźć przytulisko na Wyspie. Żeby jednak ludność, nie mająca świadomości istnienia hierarchii ukrytych nie oszalała od nadmiaru wrażeń, wymyślono ideę dysydencką i pisma niszowe, w których byli funkcjonariusze systemu mogli się wybielać i budować swoją wersję zdarzeń.

Przechodzimy do Smarzowskiego, a raczej do Kościoła. Na czym zbudowany jest, na czym się trzyma powszechny charakter Kościoła? Na krwi męczenników. O tym jednak nikt filmu nie zrobi, a jeśli już to będzie on obudowany tyloma wątpliwościami, żeby całkowicie ten najważniejszy przekaz unieważnić. Kościół jest powszechny, bo prowadzi misję i misja ta zakończyć się może śmiercią misjonarzy. To jednak nie wszystko – Kościół prowadzi także działalność gospodarczą i głosi chwałę Bożą za pomocą sztuki. Celem herezji jest unieważnienie tych wszystkich aspektów i sprowadzenie Kościoła do pustej przestrzeni, w której medytują prostaczkowie, a źli księża błogosławiąc im prawą ręką, lewą wyciągają pieniądze z kieszeni. Świątynia, o czym Smarzowski dobrze wie i co próbuje wyszydzić, jest także skarbcem, gdzie gromadzi się – jawnie – rzeczy cenne i wartościowe. Jest także przestrzenią gdzie rękami artystów dokonuje się wizualizacja Pisma Świętego. Ja wiem, że wszystko w ostatnich dekadach zmierza ku temu, by z katolickich świątyń wyprowadzić złoto i sztukę, a zostawić tam prostaczków i ich przemyślenia. Mam jednak nadzieję, że to się nie uda. Powyższe zaś zdania przyszły mi do głowy, ponieważ wczoraj odezwał się do mnie Jarek, który jest malarzem uprawiającym malarstwo – nie waham się tego tak określić – monumentalne. Dekorował na przykład cerkiew w Hajnówce, a także inne prawosławne świątynie. A skoro on się odezwał, to ja sobie zaraz przypomniałem, że kaplicę i seminarium w Świdnicy, całkiem katolickie przecież, dekorował inny prawosławny artysta, z którym zresztą zamieniłem parę lat temu kilka słów. A słyszałem jeszcze o trzecim, który także pracuje dla katolickich parafii. Przeciwko takim właśnie zjawiskom, w sposób niezwykle chamski i podły występuje reżyser Smarzowski. Kiedy do powyższego dołożymy jeszcze jego nowy projekt – film o wielkiej Lechii, to mamy już jawny absurd demaskujący ukrytą hierarchię, której częścią jest Smarzowski. Ja wiem, że ani nasza krytyka, ani szyderstwa nie zostaną przez nich zauważone. Możemy jednak i to właśnie czynimy wyłożyć swoje racje i zgromadzić wokół nich zwolenników. Nie przed nami Smarzowski będzie się tłumaczył z promowania idiotyzmów, my możemy jedynie pomóc w tym, żeby on się musiał tłumaczyć przed nimi z nieskuteczności swoich działań. I dlatego piszemy o tym filmie.

Zapraszam wszystkich na portal www.prawygornyrog.pl

  15 komentarzy do “O istotnych różnicach w narracji”

  1. A skoro on się odezwał, to ja sobie zaraz przypomniałem, że kaplicę i seminarium w Świdnicy, całkiem katolickie przecież, dekorował inny prawosławny artysta, z którym zresztą zamieniłem parę lat temu kilka słów. A słyszałem jeszcze o trzecim, który także pracuje dla katolickich parafii.

    Znam tego:

    http://pienart.pieniny.com/igor.html

    I jego żonę.

  2. Koestler  =  Niesiolowski  !!!

    No to sie Panu przytrafilo, Panie Gabrielu…  sluchac z przymusu tej tlenionej, starzejacej sie   ropuchy  !!!   Cale szczescie, ze bardzo rzadko korzystam z komunikacji publicznej.

  3. Jechałem samochodem…wybrałem się po meble do Janek

  4. Acha…

    … ja w moim samochodzie slucham tylko  RM… na reszte tego radiowego badziewu  mam  szlaban.

  5. Jest „sztuka”. Są pisma niszowe.  Jest hierarchia. Jest oszalała od nadmiaru wrażeń ludność skanalizowana w świecie wirtualnym, a nie na ulicy z licznymi dobrze prosperującymi punktami sprzedaży „produktów” bankowych. Są media. Są zyski dla system, błyskotki dla pionków i rzesze kozłów ofiarnych. Pieniądz płynie od czarnych konsumentów do … A pożytków dla tych z poza najwyższych stopni hierarchii brak. Gdy przyjdzie moment frustracji mas, poprzez „spontaniczną” prowokację/akcję wyśle się ich na wyprawę wojenną niosącą „postęp”/”demokrację”/… W końcu za własne pieniądze oswoili się i wzbudzili w sobie stałą potrzebę obcowania z krwią, cierpieniem, … tylko muzyczkę trzeba odpowiednią zapuścić, by maszerowali ochoczo i bez zbędnych pytań.
    Upuści się krew. Spadnie i ciśnienie. Władza u szczytu się nie zmieni, za to po wojnie na dole przybędzie nowych, niezorientowanych, ale za to rozedrganych młodych ludzi.
    Produktem jest rzekoma wolność oparta na stałej, „oddolnej”, „spontanicznej” negacji ubranej w twórczość i kreatywność, której punktem początkowym nie jest myśl twórcza, lecz nienawiść do Osoby – Boga Stwórcy – Jezusa Chrystusa.
    Szczególnie współgra mi to z:
    1.       Koestler to oszust, któremu świat zachodni udzielił kredytu, bo uważał go za integralną część swojej własnej hierarchii.
    2.       … głosi chwałę Bożą za pomocą sztuki. Celem herezji jest unieważnienie tych wszystkich aspektów i sprowadzenie Kościoła do pustej przestrzeni, …
    A wszystko w czarnych barwach korespondujących z pustą przestrzenią.
    Ironią też jest miejsce – jedna z hal na terenach po Stoczni Gdańskiej, której ceną „za socjalistyczny postęp” było nic innego jak żądanie „chleba i pracy”.
    [Zdjecie] „Nasza praca ojczyźnie ………………. i Bogu”

    [Zdjecie] „Nasz ustrój to socjalizm. Boże daj siłę swojemu ludowi. Nie lękajcie się.”
    Poniżej wskazane linki prowadzą do zdjęć zamieszczonych na Instagramie:
    [Zdjecie] Stocznia Gdańska ul. Elektryków – behemoth i „sztuka”.

     

    [Zbior zdjec] cd

    [Zdjecia] masowa „plastikowa twórczość”

    [Zdjecie] Kanały dystrybucji treści 01

    [Zdjecie] Kanały dystrybucji treści 02

    [Zdjecie] Kanały dystrybucji treści 03

    [Zdjecie] Niszowe kanały dystrybucji treści 04
    ………………………………………

  6. de Vont – ależ daj spokój, z tym Darskim, no nie przy jedzeniu, akurat z kawą i śliwkowym plackiem zasiadłam do klawiatury. Jak to licho nie śpi, no  żeby mi tak kultowy placek ze śliwkami …. obrzydzić.

  7. Zauważyłem trzeci przypadek – propagandy niejawnej struktury hierarchicznej, ale o tym skrobnę wieczorem. O malarzach dekorujących świątynie …i ich tragicznym końcu, był w peerelu film pt. „Siekierezada”.

  8. Jeszcze jeden przykład rzymskokatolickiej świątyni (nowej), gdzie polichromię właśnie niedawno (zakończona na wiosnę b.r.) wykonali prawosławni lub unici, w każdym razie Ukraińcy (tak przy okazji kamyczek do ogródka tych, co straszą inwazją zza Sanu). Straszą tylko epoksydowe figury świętych, mam nadzieję do wymiany. Oby szybko znalazł się sponsor:

    https://www.google.com/maps/@50.2405038,21.747159,3a,75y,241.25h,130.09t/data=!3m7!1e1!3m5!1sAF1QipOw8n7voUvKOEqQCvtLYZjH01LVNXuYcUw65Zs4!2e10!3e12!7i7860!8i3930

  9. no jakież to piękne, oniemiałam , nie wiem jak ująć w słowa to co widzę i czuję.

  10. Mnie się te skrzydła anielskie z polichromiami Włodzimierza Tetmajera z różnych kościołów skojarzyły. No i ci święci, wschodni i zachodni, obok siebie zgodni (ale mi się, niechcący, zrymowało).

  11. …na czym się trzyma powszechny charakter Kościoła? Na krwi męczenników…

    Wielka w tym zasługa Lenina, który głód i ludożerstwo uznał za świetną okazję do zabrania kościołom podstaw egzystencji. Nagrodę jego imienia powinien dostać polski plakacista od skarbonki, świnki z krzyżem.

    Upiory i duchy czasów

  12. Briefing przedscenariszowy;

    – Ty Smarzowski dobry jesteś. Zadowolony jestem z ciebie. „Wołyń” nam się udał. „Kler” rozdmuchują. A na tą „Lechię” to ty masz już jakiś pomysł?!

    – Tak proszę Pana, na bogato chciałbym. Niech ludzie zobaczą jak tu pięknie było dopóki klechy nie przyszły.

    – No tak, na bogato ma być. Na wesoło, swobodnie i z przytupem! Młodzieży ma się spodobać! Palą lulki, Noc Kupały….i te sprawy. Muzyka!  Muzyka jest ważna. Ma porywać! Żeby ludzie wychodzili z kina roztańczeni!

    – Myślę o tym właśnie ….ale też takie trochę fantasy chciałbym, jak z Thorgala. Żeby rodzice też się utożsamili.

    – No, no, nie oszczędzaj się Wojtek. O goliźnie nie zapomnij. Te Świtezianki to już masz?!

    – Jestem w trakcie konsultacji. O Olszańskiej myślałem…proszę Pana.

    – Olszańska cycków nie ma. Weź Dode albo o kimś z zagranicy pomyśl. Koledzy z Holywudu pomogą, nie pękaj.

    – Ale Olszańska taka niewinna jest. Miłością czystą ma zapałać, do tego świętego i zginąć. To porwie małoletni target, proszę Pana.

    – No dobra Smarzowski, ty reżyser jesteś. Ale pamiętaj cycek i dupa mają być. Niech się lud utożsamia. Tych Świtezianek nie ubieraj za bardzo. Poza tym, przytniesz sobie na kostiumach .

    – One będą ubrane w warkocze w zasadzie. Jacyków już o tym myśli.

    – W warkocze?! Ha, ha, a to dobre !

    – W warkocze i tatuaży trochę. Reszta taka przezroczysta będzie. …

    – Wiedziałem że można ci zaufać Smarzowski!  Ty, a ty plener już masz?!

    – Tak właśnie myślę….to tu, to tam. ..

    – Biskupin se weź! Nie pękaj . Gliński załatwi. A jak będzie coś fukał, to dzwoń od razu do mnie. Masz zielone światło.

    – Dziękuję proszę Pana. To bardzo miło.

    – Wierzę w ciebie Wojtek. A tego Cyryla i Metodego to kto zagra?

    – Gajosa już mam. A o drugim myślę.

    – Weź Pieczke, on taki uduchowiony. Poza tym pancerniaków razem grali. Dziadkom się łza zakręci!

    -Pieczka nie żyje proszę Pana.

    – A, no tak,no tak. To weź młodego Sztura. Niech on tą Olszańską tam na sianie….ten tego.. …

    – Tak właśnie myślałem, proszę Pana. A ona potem umiera.

    – No, bystrzak jesteś!  Wiesz co dobre! Wiedziałem, wiedziałem jak mi o tobie mówili! Łapiesz w lot! Zuch!

    – Staram się, Panie Międzynarodowy Nr 1.

     

    Państwo wybaczą, poniosło mnie trochę.. ..

  13. „w thin thankach” – jeśli już piszecie po ichniemu, to róbcie to tak, żeby się czytelnicy nie kulali ze śmiechu.

  14. A ty kim jesteś? Magistrem anglistyki?

  15. 99% wysiłków hierarchicznej struktury – by utrzymać się w pionie, że mimo wszystko – dobrze wybrali, cała para NIE/GW/24/Nike/Lwy …w gwizdek, ale – raz zdobytej władzy nie oddamy.

    Chodzi ostatnio film Tomasza Sekielskiego z serii „Teoria Spisku” dla TV Focus, odcinek pt. Polska Rzeczpospolita Atomowa. https://vod.pl/programy-tv/tomasz-sekielski-teoria-spisku-polska-rzeczpospolita-atomowa/3g3x1xz

    A tam: historia polskich sukcesów Wojskowej Akademii Technicznej czasów Gierka, ciekawość strony amerykańskiej, niezadowolenie strony radzieckiej – i koniec snów o potędze. Zamordowany Sylwester Kaliski – polski wojskowy i naukowiec, generał dywizji WP, profesor, doktor habilitowany, inżynier, komendant-rektor Wojskowej Akademii Technicznej. Rozpruty sejf Kaliskiego. Po latach rozpruty sejf byłego premiera generała Piotra Jaroszewicza, tortury i śmierć Jaroszewiczów.

    Sekielski, pieszczoch ITI/TVN miał oryginalne wszystkie fanty ze śledztwa. Historia jest z 1978 i z 1992. Ma utwardzać towarzyszy i dyscyplinować ich rodziny …że dobrze wybrali.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.