Maj 182016
 

Zacznę z szerokim zamachem…trochę nie a propos, ale przyda nam się to później. Obejrzałem ostatnio holenderski film zatytułowany „Nowa Ziemia”. Jest to opowieść o wyprawie na północ przedsięwziętej przez Wilema Barentsa, holenderskiego nawigatora, który miał zamiar dotrzeć do Chin szlakiem północnym. Film ten, tak jak inne filmy tego typu, odwraca naszą uwagę od spraw istotnych, a kieruje ją ku duperelom. To znaczy nie ma tam nic o obecności Anglików na północnych morzach, co nie mogło ujść ani uwadze Barentsa, ani uwadze inwestorów wyprawy, za to cała narracja poświęcona jest miłości głównego bohatera do córki głównego pastora tej całej Holandii oraz jego perypetiom wśród marynarzy. Film ten składa się z samych, wytartych już po tysiąckroć kalek. Mamy więc dobrodusznego olbrzyma, z którym bohater jest początkowo skłócony, a potem zaprzyjaźnia się na śmierć i życie. Mamy zdeprawowanego zbrodniarza, który znajduje się poza zasięgiem prawa, nawet na statku. Mamy też konflikt pomiędzy kapitanem a nawigatorem, obaj jednak są ludźmi wzbudzającymi sympatię i szacunek. Główny bohater zaś to okrętowy pisarczyk, a jego zadanie polega na skrupulatnym notowaniu wszystkiego co dzieje się na pokładzie i poza nim. W czasie rejsu bohater marzy oczywiście o tej, pozostawionej w Holandii dziewczynie, która go kocha. I nie ma tam słowa o tym, że ma on brata, a ten zostanie w niewiele lat później udekorowany orderem przez króla Anglii i Szkocji Jakuba I.

Nie opowiadam o tym filmie przypadkowo, ale dziś nie będzie o Anglikach, będzie o naśladowaniu narracji. Oto mamy tę opowieść o zimowaniu Holendrów na Nowej Ziemi, której nazwę wymawiają oni po rosyjsku. I jest to gawęda boleśnie zestandaryzowana, a to oznacza, że spełnia ona po prostu wymagania dystrybutora. Gdyby była inna system dystrybucji filmów nie wciągnąłby jej, ale wypluł i zostawił gdzieś na obrzeżach przemysłu filmowego, gdzieś gdzie sterczą wbite w ziemie tabliczki z napisem „kino niszowe”. No, ale Holendrom zależy, żeby promować własne treści i własnych bohaterów, więc grzecznie poddają się wymaganiom dystrybutora, kręcą tego gniota i cieszą się potem jak dzieci, że choć sukcesu nie było, to udało im się wejść do systemu i zaistnieć. O takim samym sukcesie marzą nasi politycy historyczni. Że nakręci się film o Polsce, gdzie będzie – jak mawiał Marek Hłasko – miłość, zdrada, takie tam gó..na, a potem system dystrybucji to wciągnie. I będziemy mogli ogłosić sukces, a pewnie będą i tacy co zapłaczą w wyznaczonych do płakania momentach. Otóż nic takiego się nie stanie w kinie polskim, no chyba, ze główny bohater odkryje w czasie różnych perypetii swoje żydowskie korzenie. W innych wypadkach system nie połknie naszej narracji, choćbyśmy nie wiem jak płakali. No, ale to nie jest dziś istotne. Chodzi mi o to, że takie standardowe opowieści są traktowane serio przez autorów stawiających na indywidualność, mam na myśli autorów książek. Co jakiś czas, nie będę wymieniał nazwisk, bo i tak są Wam one nieznane, pojawiają się „pisarze”, którzy sądząc iż są oryginalni, powielają schemat zaprezentowany w opisanym filmie i różnych lansowanych przez system książkach. I to jest coś niesamowitego z jednego względu. Ludzie ci, są pracownikami reklamy. Kiedy słyszę o facecie, co był wziętym copywriterem w sieciowej agencji, robił kampanie i miał sukcesy, a potem napisał książkę, wiem co on tam napisał, bez zaglądania do książki. On tam rozbudował, bądź streścił, to już zależy od tego na jaką formę się zdecydował schemat opisanego filmu. I nie ma doprawdy znaczenia, gdzie rozgrywa się akcja dzieła. W Rosji przed rewolucją, na południu Francji w czasach herezji, czy na Karaibach.

Najdziwniejsze zaś jest to, że ludzie reklamy, pisząc te swoje książki, nie myślą o ich promocji. Żyją takim złudzeniem, że ich sława sięga Nowej Ziemi przynajmniej, jeśli nie samego bieguna i wystarczy tylko coś ogłosić, a wcześniej napisać to w tej wyświechtanej konwencji, żeby był sukces. Mój znajomy mawiał o takiej postawie – wielkie, nieodgadnione ludzkiego ja…Gość przez całe dorosłe życie kłamie, że makaron jest z jajek, a dżem złożony z pozamiatanych z podłogi suchych skórek po śliwkach to same delicje, robi w trąbę duże targety, a jak przychodzi do napisania książki, to mu się zdaje, że jego ten mechanizm nie dotyczy. On jest sprytniejszy i mądrzejszy od innych. Pycha jest czymś doprawdy niewyobrażalnym.

Z takich zachowań nie zrodzi się sukces i dlatego my musimy czynić inaczej. Musimy przede wszystkim stworzyć własny system dystrybucji, żeby móc serwować w nim inne treści niż te proponowane przez system. To jest warunek podstawowy i my ten system dystrybucji na małą skalę mamy. Czy skala się kiedyś powiększy? Nie wiem, ale mam nadzieję. Cały czas, świadomie i nieświadomie nad tym pracujemy. Dlatego nie waham się przed łamaniem różnych standardów, przy produkcji kwartalnika i książek, dlatego sięgam po publikacje, które mogą się niektórym wydawać zbyt specjalistyczne i hermetyczne. Czynię to po to by zmienić rozbudować nasz system dystrybucji i zaimpregnować go tak, by nie wciągał do środka treści słabych i zestandaryzowanych przez różnych magików.

Mechanizm ten ma różne elementy, a ja dziś wymienię najważniejsze z nich, tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś zapomniał. Jeśli idzie o treść naszych publikacji, obracamy się bez przerwy wokół kwestii własności indywidualnej, tradycji Kościoła i jego nauki, oraz edukacji, której podstawą muszą być silne organizacje sieciowe, takie jak niegdysiejszy zakon jezuitów.

Bohaterowie kreowani przez nasz system to nie zakochani w jakichś siksach pisarczykowie udający lojalność wobec Stanów Niderlandzkich, a w rzeczywistości wykonujący robotę dla króla Jakuba, ale poważni ludzie, którzy mieli do rozwiązania poważne problemy, ludzie tacy jak Edward Woyniłłowicz, którego część II wspomnień dziś zaczynamy sprzedawać. Dlatego najważniejszym elementem naszej polityki wydawniczej przez najbliższe miesiące będzie przypominanie takich właśnie ludzi.

Ponieważ nasz system musi, chcąc nie chcąc się rozbudowywać, musimy brać wielki zamach i nie obawiać się ryzyka. Stąd, prócz publikacji i treści zadowalających czytelnika doświadczonego i odwracającego się ze wstrętem od opisanego na początku schematu, mamy także coś innego. Mamy komiksy, które adresowane są do ludzi dojrzałych, ale nieprzygotowanych na pochłanianie treści naprawdę trudnych i wstrząsających, które wymagają przebudowania całego dotychczasowego myślenia politycznego. Mamy już na koncie sporo produktów graficznych, a teraz dochodzi do tego jeszcze jeden – album zatytułowany „Zamah”, którego główną osią jest historia polemizująca ze sławnym komiksem Karela Saudka, opublikowanym dawno temu w magazynie „Relax”, który nosił tytuł podobny, ale inaczej zapisany – „Zamach”.

Mamy wreszcie nasz periody, kwartalnik pod tytułem „Szkoła nawigatorów”, gdzie prócz tekstów autorskich znajdują i znajdować się będą teksty archiwalne. Póki co drukowaliśmy tam fragmenty dzieł zapomnianych lub nie publikowanych nigdy w Polsce, ale dostępnych w innych językach. W czerwcu po raz pierwszy opublikujemy fragmenty nigdy wcześniej nie ogłoszonych pism księdza Mariana Tokarzewskiego.

Czy to znaczy, że nie będzie już „Baśni jak niedźwiedź”. Będzie, rzecz jasna, a do tego będzie w oprawie luksusowej, tyle, że prace nad Baśnią znacznie zwolniły, z różnych pozamerytorycznych względów, o których wiecie i roztrząsać ich tu nie ma potrzeby. Baśń będzie, nie martwcie się.

Tak jak to ustaliliśmy kiedyś przy lekturze III tomu „Baśni jak niedźwiedź”, żeby handlowiec osiągnął sukces, musi być obecny na jakimś odległym i niedostępnym dla innych handlowców rynku, gdzie będzie działał na warunkach bezwzględnie preferencyjnych. To czy zajmował się będzie eksportem czy importem nie ma znaczenia. I ja taki rynek znalazłem, a właściwie przyszedł on do mnie sam. Nawiązałem kontakty ze środowiskami przeciwnymi secesji Katalonii. I w związku z tym przygotowujemy serię wydawnictw promujących jedność Korony Hiszpańskiej. Idzie to wolno, ale wobec rozrośnięcia się naszego rynku i naszego systemu dystrybucji, wszystko idzie nieco wolniej i bardzo Was proszę, byście mieli dla tego procesu zrozumienie.

Nie zrezygnowałem z prób wypromowania nowych autorów. Mam nadzieję, że Tomek, który na razie odpoczywa zacznie wkrótce rysować obrazki do książki dla dzieci, którą napisała nasza koleżanka Hania.

Jola, która na jesieni napisze nową książkę w serii z białą sową, na razie przygotowuje specjalny numer Szkoły nawigatorów, który dostępny będzie poza prenumeratą. Czynię tak, by zebrać z rynku dodatkowe pieniądze, o czym Was wszystkich lojalnie informuję. Jeśli do końca roku nie zreorganizujemy pracy naszego przedsiębiorstwa, przepadniemy. Dlatego wymyśliłem dodatkowe numery Nawigatora, które nie będą objęte prenumeratą. One powstawać będą niejako poza mną, bo każdy z nich przygotowywany będzie przez innego redaktora. Za pierwszy wzięła się właśnie Jola i ona będzie redaktorem prowadzącym. Treścią zaś numeru specjalnego będzie udział Żydów w gospodarce Europy Środkowej (i nie tylko). Drugi numer specjalny zaś poświęcimy albo dewastacji gospodarki przez bolszewików, albo udziałowi Kościoła w przedsięwzięciach gospodarczych. Jeszcze się nie zdecydowałem co będzie pierwsze.

Na jesieni Maciek pewnie skończy swoją książkę o Islamie. A gdzieś w międzyczasie pojawi się Baśń jak niedźwiedź zatytułowana „Socjalizm i śmierć”.

To tyle jeśli idzie o plany i sposoby opowiadania. Napisałem to wszystko, byśmy mieli transparentną sytuację i byśmy wszyscy zrozumieli, że treść jest ściśle związana z dystrybucją. Teraz zaś popatrzcie jakie fantastyczne zdjęcie wynalazł kolega Jarosław na okładkę II tomu wspomnień Edwarda Woyniłłowicza. Ściana, armatnia lufa i puste krzesło po właścicielu, z pięknym rokokowym oparciem.

Na dziś to tyle. Zapraszam od czwartku na Stadion Narodowy. Siedzimy w strefie biznesu na maleńkim stoisku oznaczonym numerem 45 BC.

Aha, jeszcze trailer komiksu i zapowiedź planszowa

Teraz trochę prywaty. Tak jak w zeszłym roku potrzebujemy dla szkoły, w której uczy moja żona, trochę gadżetów na różne czerwcowe uroczystości. Jeśli ktoś mógłby nam pomóc, będę bardzo wdzięczny.

W dniach 19-22 maja zapraszam na Stadion narodowy. Będzie mnóstwo niespodzianek, aż drżę cały na myśl o nich, bo z całą pewnością się ich nie spodziewacie. Toyah też będzie, przyjedzie w sobotę i w niedzielę.

 

Teraz ogłoszenie. To ważne ogłoszenie i chciałbym, żeby wszyscy je dobrze zrozumieli. Targi, które odbędą się w dniach 4-5 czerwca w Bytomiu nie są miejscem lansu dla polityków. Politycy mogą tam oczywiście wejść, ale muszą wcześniej kupić bilet, bo impreza jest biletowana. Powinni też zostawić w domu immunitet, bo to nie jest impreza dla nich, ale dla czytelników i wydawców. Jeśli jakiś polityk pojawi się tam i zacznie się popisywać wezwiemy do niego policję, a w skrajnych przypadkach karetkę z kaftanem bezpieczeńśtwa. I wszystko nagramy. Odmówiliśmy już kilku z nich i odmówimy wszystkim, którzy będą się domagać wpuszczenia na targi na jakichś specjalnych warunkach. Nie ma mowy! Jedynymi obecnymi tam politykami będą przedstawiciele władz miasta Bytomia, które jest współorganizatorem targów. To wszystko. Lepiej będzie jeżeli politycy zrozumieją tę deklarację właściwie i się do niej zastosują.

 

Zbliżają się targi książki w Bytomiu, zapisywać się już nie można, lista jest zamknięta. Mam jednak coś do zakomunikowania. Oto w trakcie targów publiczność będzie wybierać najbardziej popularnego autora. Będą kupony rabatowe i będzie można głosować na tego autora. Bardzo proszę o nie oddawanie głosów na mnie, albowiem włączyłem się w organizację tej imprezy i nieładnie byłby, żeby organizator startował w zawodach, które przygotowywał.

Nagrodą dla najpopularniejszego autora będzie emaliowana rozeta z brązu, z odpowiednią dedykacją. O wiele gustowniejsza niż ta cała Nike. Nie mówiąc już o złotej rybie z gipsu, co ją sobie „nasi” wręczają.

 

Ważna informacja! Tragi objęte są patronatem medialnym TVP Katowice, na imprezie akredytowane będą ekipy nagraniowe, którym akredytacje wystawił organizator. Nikt kto nie ma akredytacji nie będzie mógł nagrywać i robić wywiadów z gośćmi targów. Piszę to teraz, jasno i wyraźnie, żeby nie było potem niedomówień.
Ja zaś zapraszam na stronę www.coryllus.pl, do sklepu FOTO MAG, do księgarni Tarabuk i do księgarni Przy Agorze oraz do antykwariatu Gryf przy ul. Dąbrowskiego.

 

Na koniec jeszcze krótka pogadanka o targach książki w Bytomiu. Przepraszam wszystkich, za to machanie rękami, ale inaczej nie potrafię i do telewizji się jak widać nie nadaję.

 

http://rozetta.pl/slow-o-targach/

 

http://rozetta.pl/zaproszenie-na-targi/

  52 komentarze do “O narracjach skutecznych i propagandowych”

  1. Najlepsze preferencyjne warunki to monopol sieciowy 😉

  2. Pisarzem, który robił w reklamie i napisał książkę to Carlos Ruiz Zafon. Ile w tej książce reklamy, a ile a
    wyrachowania marketingowego to nie wiem. Jedno co wiem to książka jest kryptoreklamą rodziny niepełnej lub dysfunkcyjnej. Zagądam w zyciorys autora i wszystko jasne.

  3. W Polsce gorsze rzeczy się trafiają

  4. I cały wysiłek, wszystko co Państwo robicie z opieką i łaską Ducha Świętego. Amen

    A okładka II części Woyniłłowicza – cudo. No to jest właśnie natchnienie.
    Moje wyobrażenie okładki „kręciło się” gdzieś wokół obrazu mapy rozerwanej wzdłuż granicy, czy jakoś tak, … a tu proszę (dla mnie) na okładce podtekst egzekucji, Ujęcie właściwe. Bo to była egzekucja.

  5. Przeczytałem artykuł po łebkach i wracając tutaj widzę ile szczerości emocjonalnego zaangażowania z jednej i drugiej strony…
    http://ksiazki.wp.pl/tytul,Arcydziela-literackie-sztucznie-nadmuchane,wid,21629,wiadomosc.html

  6. To nie są książki, to jest inwazja Marsjan, którą my powstrzymamy puszczając z głośników pieśń konfederatów barskich. Łby im popękają.

  7. Jeszcze raz, bo nie wszyscy zauważyli. Wilanów wystawił O’Connora w pdf. Taki list dostałem wczoraj

    Szanowny Panie,

    uprzejmie informuję, że Muzeum udostępniło „Historię Polski” O’Connora w wersji elektronicznej:
    http://www.wilanow-palac.pl/historia_polski_bernarda_o_connora_w_wersji_elektronicznej.html

    Nakład (1000 egz.) został wyczerpany, dlatego wycofaliśmy tytuł ze sklepu internetowego.
    Ostatnie egzemplarze kupił Pan i osoby zainteresowane Pańskimi wypowiedziami na blogu.
    Życzymy miłej lektury wszystkim kolejnym czytelnikom, którzy skorzystają z tej publikacji..

  8. Pieśń Konfederatów Barskich

    https://youtu.be/qdWy7YIELSc

    .

  9. Współczesna sprzedaż to ” nieważny produkt ” najwazniejsze opakowanie ,Sprzedaj chłam i znikaj z rynku. A gospodarz mówi najwazniejszy produkt a w tle opakowanie.

  10. Współczesna sprzedaż to utrzymanie globalnego systemu dystrybucji opartego na wielkich pośrednikach. Co się do niego wpuści nieważne, byle działał

  11. Koresonudjący z tym artykuł o dystrybucji sieciowej WalMart w Ameryce jest w najnowszej Opcji na Prawo.
    Podobne mechanizmy, ale w początkowym okresie i zakresie, obserwowałem pracując kiedyś dla jednej niemieckiej sieci handlowej.

    Pośrednik, zwłaszcza duzy i dobrze zarządzany w czasem w bardzo wielu miejscach zajmuje miejsce dostawcy, przejmuje jego marże, robi z niego kawałek własnej maszyny biznesowej, przerzuca na niego koszty i terminy płatności, zwroty, straty itp.

    Nieproporcjonalność skali stron na to pozwala, a brak wartości w głowach i sercach menadżerów pozwala i zacheca. Jakich wartości? No tych, o których sobie tu ciągle rozmawiamy. Szacunku dla drugiego.

  12. Ładna okładka drugiej części wspomnień E. Woyniłłowicza. To jest, jeśli się nie mylę, to samo miejsce i ta sama armata, na której pozował Woyniłłowicz do zdjęcia, a które to zdjęcie Gizela Chmielewska na zamieściła na okładce „Ciernia Kresowego”.

  13. Tak. Kupiliśmy je w Instytucie Sztuki PAN

  14. W każdym razie okładka jest niezwykle przez to przejmująca, poruszająca, że tak to ujmę w prostych słowach.

  15. Po co mam to wydawać? Już jest wydane. Tyle, że nikt tego nie kupi, a jak kupi, to nie będzie o tym rozmawiał. To jest najlepsze zdanie w tym tekście promocyjnym

    Jego celem jest zapoczątkowanie wszechstronnego, interdyscyplinarnego i ogólnie dostępnego opracowania i zinwentaryzowania dziedzictwa kulturowego pozostałego po skasowanych klasztorach, jako ważnej części duchowego i materialnego dziedzictwa narodowego.

    Dziedzictwo kulturowe po skasowanych klasztorach ma być częścią duchowego i materialnego dziedzictwa narodowego? A którego narodu, że spytam? Czy szef tego projektu był w Żaganiu może kiedyś i widział tamtejszy zespół poaugustiański?

  16. Nieźle to wygląda, te zapowiedzi.
    Także nieźle pod względem finansowym.
    Oczywiście takie „Wspomnienia” Woyniłłowicza nie będą bardzo dochodowe ze względów gatunkowych, ale na pewno to cenne wydawnictwo. Jest dostępne w necie za darmo ale to nie to samo co książka papierowa. Chyba, że ktoś jest e-bookowcem.

    Książka o islamie – intrygujące. Czekam.

  17. Tak jest dokladnie we Francji… nieprawdopodobne tony papieru z wielkich sieci trudnego
    do recyklingu. Wybor zaden, temetyka beznadziejna… tzw. dobrej ksiazki nie spotka sie
    w markecie! Generalnie w marketach ksiazka sprzedaje sie kiepsko, zwyczajnie sa drogie,
    wiekszosc pozycji w przedziale od 10-25€!

    Dla koneserow pozostaja tylko nieliczne anykwariaty z cenami bardzo zroznicowanymi
    od niskich do bardzo wysokich… ewentualnie targi staroci… internet… idzie znalezc prawdziwe
    perelki.

  18. Co jest dostępne w necie za darmo? II cześć wspomnień?

  19. http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Hereditas_Monasteriorum/Hereditas_Monasteriorum-r2012-t1/Hereditas_Monasteriorum-r2012-t1-s357-368/Hereditas_Monasteriorum-r2012-t1-s357-368.pdf polecam bardzo Główne założenia projektu „Dziedzictwo kulturowe po
    klasztorach skasowanych na
    ziemiach dawnej Rzeczypospolitej
    oraz na Śląsku w XVIII i XIX w. : losy,
    znaczenie, inwentaryzacja”.

  20. Bracie, dawaj linki do tych darmowych wspomnień, albo wylatujesz…

  21. Nie potrafie wytlumaczyc dlaczego, ale mnie baaardzo podoba sie okladka z I tomu wspomnien
    sp. Woynillowicza… widze jego twarz w tle jego dwor-dorobek… cos pieknego, dostojnego
    i majestatycznego… druga okladka bardzo wymowna, ale ta pierwsza spodobala mi sie…
    od pierwszego zobaczenia.

  22. jaka jest odpowiedź na pana pytania o 11:35 ?

  23. Panie Gabrielu, Panskie plany sa piekne i jestem spokojna o ich realizacje… no moze bedzie
    jakis poslizg czasowy albo i nie… bo bedzie Pan mocno rozchwytywany… a doba ma tylko
    24 godziny, ale jestem dobrej mysli… osobiscie czekam na te Katalonie, ale Islam tez moze
    byc ciekawy.

    W kazdym razie nie mam zadnych zastrzezen, propozycji, „dobrych rad” dla Pana… uzbrajam sie
    tylko w cierpliwosc i czekam az ukaza sie na rynku… i zycze aby te pany i marzenia
    spelnily sie Panu bez wiekszych perturbacji.

  24. Jest link do wspomnień Woyniłłowicza wydanych jeszcze przed wojną w Wilnie przez Komitet Uczczenia ś. p. E. Woyniłłowicza w roku 1931. Nie dawałem go, aby nie mieszać.

  25. To jest link do pierwszej części, poproszę o likt do drugiej

  26. Szanowny Mateuszu, Kindersztuba, to taka sroga pani i ona mówi, że jeśliś mniej doświadczony, masz mniej lat niż otoczenie to pomilcz, posłuchaj, porozglądaj się, a potem dopiero jak rozpoznasz zasady panujące w danym środowisku to będziesz mógł coś nieśmiało zaproponować.

    Odbiję piłkę na Twoją stronę boiska i powiem, że Ty możesz wydawać http://www.kasaty.pl/kasaty-klasztorow-na-obszarze-dawnej-rzeczypospolitej-obojga-narodow-i-na-slasku-na-tle-procesow-sekularyzacyjnych-w-europie/

  27. Informacja o przedsprzedaży biletów na bytomskie targi

    Rusza przedsprzedaż biletów.
    Bilety wstępu na targi w cenie 7 zł oraz odrębne, całodniowe bilety
    wstępu na wykłady i prelekcje w cenie 15 zł dostępne w kasie BCK przed
    imprezą. Ilość biletów na prelekcje jest ograniczona. Rezerwacje
    telefoniczne pod numerem telefonu: 32 389 31 09 w. 101 (Telefon
    odbierany jest w miarę dostępności kasjera. W przypadku problemów z
    połączeniem zachęcamy do rezerwowania biletów poprzez stronę internetową
    lub w sekretariacie pod numerem 32 389 31 09 w. 100) lub email:
    [email protected]
    Kasa czynna od poniedziałku do piątku od 9:00 do 19:00 oraz zawsze na
    godzinę przed imprezą. Można płacić kartą.

  28. Nie ma, bo jak sam pisałeś są te wspomnienia jedynie w formie rewkopisu i jak ktoś pisał w jakiś nieformalnych maszynopisach.
    Przy szukaniu znalazłem coś takiego:

    Roman Jurkowski
    O pożytkach i szkodach płynących z pisania i czytania „opowieści biograficznych” lub „opowieści dokumentarnych” : garść refleksji przy lekturze książki Gizeli Chmielewskiej „Cierń kresowy” :
    opowieść o Edwardzie Woyniłłowiczu i jego rodzinie”, Łomianki 2010 : [recenzja]
    Echa Przeszłości 13, 377-402 rok 2012

    Zafrapował mnie ten tekst na pierwszej stronie.
    Artykuł został opracowany do udostępnienia w internecie przez Muzeum Historii Polski w ramach prac podejmowanych na rzecz zapewnienia otwartego, powszechnego i trwałego dostępu do polskiego dorobku naukowego i kulturalnego. Artykuł umieszczony jest w kolekcji cyfrowej bazhum.muzhp.pl, gromadzącej zawartość polskich czasopism humanistycznych i społecznych.

    A teraz po czterech latach potrzebna jest polityka historyczna. Deklaracje, deklaracje…

  29. Jurkowski to jest ten, co od 7 lat obiecuje wydanie II części

  30. Tak, też tak uważam – dostojna, a przy tym ma coś w sobie nostalgicznego.

  31. Jestem bardzo ciekaw tej książki o islamie. O czym to będzie? Poza tym, że o islamie?

  32. Ja tu jeszcze dzisiaj wrócę i jeśli Gospodarz pozwoli, podzielę się moimi spostrzeżeniami i wynikajacymi z nich marzeniami. Będę się trzymać tematu, ale chciałbym zaprosić panie z bloga w kuluary.
    Teraz zerkam co się dzieje w Toruniu i załatwiam inne sprawy.

  33. pierwsza oczywiście

  34. nie no, przecież drugiej nie ma
    nie sprecyzowałem tego powyżej
    chodziło mi o pierwszą, czego nie napisałem, ok

  35. Zaczyna sie o 15.00 koronka… biegusiem ide tylko po bagieke, wracam
    i ogladam.

  36. Może inaczej. Współczesna strategia sprzedaży to zaniżanie cen by nie powstała konkurencja.Ponad 50 % marketów nie jest dochodowa . Istnieja tylko po to by żaden tubylec nie otworzył własnego sklepu.Podejrzewam że i książka w markecie jest po 2 lub 5 złotych po to by nikomu nie opłacało się uruchomić własnego wydawnictwa. Oczywiście nasz gospodarz jako wyjatek potwierdza regułę.

  37. Ciekawość to pierwszy stopień do ….

  38. Zresztą o czym by nie było i tak kupię 😉

  39. jeszcze jest wzmianka o Woyniłłowiczu (tzn rozdział ok 30 str) w książce J. Puchalskiej ” Kresowi sarmaci”, kupiłam ją ze względu na kapelana sióstr nowogródzkich ks. Zienkiewicza ostatni rozdział książki pt.: Kapelan Białej Fary.
    Tyle że ja nie mam czasu czytać, żyję w biegu, a kiedy czytam w środkach lokomocji to przejeżdżam przystanki. Ale wakacje i trochę czasu się znajdzie.

  40. Oj długo trwało to nabożeństwo, chyba już dzisiaj nic nie napiszę. Zresztą może dobrze, bo odczucia miałam chwilami ambiwalentne. Lepiej spokojnie przemyśleć, zanim się wypowiem.

  41. Troche nie na temat : Francuski bloger i publicysta Johan Livernette, katolik – tradycjonalista, monarchista-dosc na fali ostatnio – bardzo jasny i zywe prelekcje na tematy wiadome- dekadencja Francji, masoneria, talmudyzm, walka z Bogiem, Kosciolem, i rodzina etc. Facet z Tulonu, z poludniowym „heretyckim” akcentem… Pisze tu o nim, bo w ostatniej swej ksiazce ” Le Complot contre Dieu” (Spisek przeciwko Bogu), wielokrotnie powoluje sie na prace Emmanuela Malynskiego, ktore byly w orbicie zainteresowania wydawniczego Szanownego Gospodarza.

  42. Gościnność Holenderska……:)))

    W Holandii mają pomysł gdzie przechowć uchdzców…w wiezieniach..:))

    Link

    http://www.zerohedge.com/news/2016-05-18/surprising-decision-where-house-thousands-dutch-refugees-prison

  43. OK, rozumiem… a ja skupie sie na walorach optycznych… tak
    ogolnie. Nabozenstwo trwalo rzeczywiscie bardzo dlugo… 5 godzin, ale to tez nie bylo zwykle nabozenstwo… ceremonial jednak wymaga czasu… udzielanie komunii swietej tez dlugo trwalo… przemowienia.

    Sama uroczystosc konsekracji swiatyni podobala mi sie… zreszta
    pierwszy raz via TV bralam udzial w takiej uroczystosci.

    Sanktuarium piekne… z ta antresolka waznych historycznych, polskich postaci kapitalny pomysl, kaplica poswiecona pamieci Zydow uratowanych przez Polakow tez dobra mysl… oprawa muzyczna rowniez super… przyjaciel byl zachwycony i oczarowany… powiedzial, ze nigdy nie widzial takiej pieknej celebry… wzruszyl sie nawet bardzo,
    bo byl ze mna w RM 3 lata temu, rozmawial z Ojcem Rydzykiem
    i specjalnie dla nas umozliwiono nam zwiedzenie WSKSiM… no
    i troche kojarzyl… odzyly wspomnienia… stad nawet mial… lzy
    w oczach.

    Transmisje ogladalam przez TV Polonia… duzo ludzi i ladna
    pogoda dopisala.

  44. Dobrze wiedziec… widze, ze ma strone na fb, na wiki tez, wystepuje w tv gloria… „Spisek
    przeciw Bogu” wydana w grudniu 2014… jest juz jego 4 ksiazka o podobnej tematyce.

    38 lat, dziennikarz sporowy, wczesnie stracil ojca… do tego jezdzi po calej Francji
    z prelekcjami…

  45. Tata tak mi mówił:
    za darmo – to jest nic nie warte.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.