wrz. 032021
 

Powstał nowy i w sumie nowoczesny format propagandowy, rozpoznawalny pod nazwą babka od histy. Twarzą projektu jest jakaś pani z Poznania, której niestety nie udaje się zobaczyć na żywo, a to co mówi w radio, nie od siebie bynajmniej, ale nagabywana przez prowadzącą, nie wychodzi poza standardowy zestaw banałów znany z bardzo starych tekstów gazowni. Babka od histy przypomina studentów z Nowego Jorku zafascynowanych kulturą Indii. Studenci ci bredzą coś o duszy i nirwanie, a chodzi im wyłącznie o twarde narkotyki dostępne w przystępnych cenach i łatwe dziewczyny, także zafascynowane Indiami. Babka od histy chrzani coś o demokracji, pogłębieniu wiedzy, odejściu od schematów i temu podobnych głupstwach. Wnoszę stąd, że nie ma ona pojęcia o przedmiocie, którego naucza, ani o metodzie, chciałaby za to bardzo zostać twarzą jakiejś antyrządowej kampanii. Najłatwiej taką kampanię zorganizować na niwie edukacyjnej, albowiem tam jest najwięcej deficytów, a minister Czarnek, jak to mówią – daje do pieca. Zastanówmy się teraz czy gdyby na miejscu Czarnka był ktoś inny sytuacja znacząco by się zmieniła i babki od histy, a także ich promotorzy siedliby do jakiejś dyskusji z ministrem? Oczywiście, że nie, bo nie o to chodzi. Tego rodzaju projekty są spektaklem, w którym należy pokazać gdzie jest inteligencja i wrażliwość, a gdzie głupota i chamstwo. Ćwiczyliśmy to już wielokrotnie, ale nikt nie zajmuje się, jak to lubią mawiać różne wyluzowane babki od histy, rozkminianiem metody. Mieliśmy hasło Giertych do wora, wór do jeziora, a potem Giertych stał się jak najbardziej swoim człowiekiem i sam nawoływał do różnych niepięknych akcji mieszając do tego jeszcze swoją żonę. Czarnek, nawet gdyby był aniołem i tak zostałby przez babki od histy okrzyknięty chamem i szkodnikiem. Nikt jednak nie próbuje poddać analizie, nawet powierzchownej, tego co mówi babka od histy. No, a ona plecie od rzeczy przecież. Tylko, że fakt ten z niezrozumiałych przyczyn, nie może stanąć jako problem w publicznej dyskusji. Ta bowiem jest moderowana bardzo starannie i jedyny dyskutant, który mógłby się tym zająć, czyli Janek Pospieszalski został oddelegowany na odcinek covidowy, gdzie walczy z bezdusznością urzędników i lekarzy. Inni zaś milczą.

Powtórzę – nie jest ważne co mówią babki od histy, ważne, by dobrze to wyglądało w mediach. I ten projekty wypali. Mają już symbol – czerwoną ekierkę. Będą z tym łazić po ulicach i podnosić do góry na umówiony znak. Babka od histy zaś będzie opowiadać w radio, że w tym nauczaniu historii, to wiecie państwo, chodzi o coś głębszego. Uczniowie zaś lubią mnie nie dlatego, że realizuję program, ale dlatego, że chodzę na demonstracje i mam swoje zdanie. Tako rzecze babka od histy, a my nie możemy się tego jej zdania nigdzie doszukać. Widzimy bowiem, że to jest ten sam zestaw komunałów i komunikatów które emitują Michnik z Wojewódzkim.

O co chodzi w nauczaniu historii i dlaczego uczniowie nie lubią tego przedmiotu? Podręczniki do historii są chyba najgorsze ze wszystkich, treść zaś w nich zawarta może być określona jako wytrych. Tym narzędziem uczniowie mają otwierać skrzynki, jakie przed nimi stawia niełatwa rzeczywistość polityczno-społeczna, w której przecież chcą uczestniczyć i do tego ma ich przygotować szkoła. Podręcznik do historii to w zasadzie zbiór kłamstw i przeinaczeń, służący do umocnienia, jakże przecież niepewnej, wizji współczesnego świata. Treść, która go wypełnia jest niewiarygodna na poziomie elementarnym, a przez to stanowi wdzięczne tło dla różnych lansów uprawianych przez wyluzowane babki od histy. Cóż to bowiem jest zbuntować się przeciwko nie opresyjnemu wcale systemowi, który produkuje podręczniki mające być jakimś konsensusem, świeczką i ogarkiem, zbiorem baśni i pogodnych historyjek, z pocieszną pointą na końcu? Nic. To jest bardzo proste, tym prostsze, że sam ten podręcznik zachęca do działań określanych jako niestandardowe. Wskazuje też dokładnie co to znaczy postawa obywatelska, a czyni to na przykładach wziętych wprost z czasów pierwszej Solidarności. Tak naprawdę więc wszystkie babki od histy na świecie zajmują się umacnianiem narracji zawartej w podręcznikach do historii, ale nie podoba im się rząd, który uzurpuje sobie niesłusznie prawo do reprezentowania systemu demokratycznego. W rzeczywistości zaś jest rządem faszystowskim.

To nic, że wszystko to nie trzyma się kupy. Chodzi o personalia, o stwierdzenie, że to Wałęsa był bohaterem, a Kaczyński siedział na piecu kiedy trzeba było demonstrować. Chodzi o to, że to Frasyniuk jest człowiekiem poważnym i godnym, a ludzie, którzy opluwa i lży to nie ludzie, ale podludzie. I tak wkoło Wojtek.

Babka od histy wypłynęła – tak mówią – bo wezwali ją do kuratorium. Że też jeszcze nikt wezwany do urzędu skarbowego nie zrobił jakiejś kariery medialnej. Po tym wezwaniu nie wywalono babki od histy ze szkoły, uczy ona nadal, a można wręcz powiedzieć, że teraz zasiliła i wzmocniła stado świętych krów, które spacerować będą po ulicach miast wskazując nam wszystkim jak powinny wyglądać demokratyczne standardy wyrażania sprzeciwu przeciwko władzy. Wszyscy dobrze wiemy jak, bo mieliśmy próbki latem i wiosną.

Czy wobec takich postaw i takich pretensji, nauczanie historii w szkołach ma w ogóle sens? Myślę, że nie ma. Można w ten sposób jedynie zniechęcić ludzi do tego przedmiotu. Jeśli już zdecydowalibyśmy się uczyć dzieci historii, to na pewno nie historii demokracji, która lada moment może zakończyć swój niesławny żywot. Na razie jednak nikt nie opracował żadnego podręcznika, pozwalającego na stworzenie innej wizji. Nikt też – o dziwo – bo temat narzuca się sam przez się, nie zrobił na YT żadnego porównania podręczników do historii, z których uczą się dzieci w Polsce i w innych krajach. To mogłoby być ciekawe, ale chyba nie przysłużyłoby się demokracji. Poziom edukacji za to wzrósłby po takiej lekcji znacznie i może jacyś uczniowie zainteresowaliby się historią serio, a nie w taki sposób, który lansowany jest przez babkę od histy. Czy tak się w ogóle jeszcze mówi? Babka od histy? To jest cytat z Niziurskiego chyba, albo ktoś to podsłuchał w serialu Wojna domowa.

  13 komentarzy do “O nauczaniu historii”

  1. Dzień dobry. Oczywiście, że z Niziurskiego, bo ta pani adresuje widownię w jego wieku przecież. Nie „młodzież” na pewno, bo ta ma w (…) takie osoby, może sobie najwyżej z nich „bekę robić” (też nie wiem czy tak się jeszcze mówi). Dla mnie to okazja do powrotu do mojej ulubionej starej śpiewki. Współczesna edukacja w Polsce przynosi więcej szkody niż pożytku i jedyne co można zrobić to ją zlikwidować. Konkretnie – obowiązek szkolny wprowadzony przez Fryderyka Wielkiego Króla w Prusiech. No ale on miał swoje powody i z tych samych powodów my teraz musimy to znieść. A tym którzy mogą oponować powiem tak; jeszcze za komuny były jakieś śladowe przywileje dla ludzi wykształconych. Były, śmieszne, ale były, np. dodatki do wynagrodzenia, itp. Dziś od dawna już fakt skończenia takiej czy innej szkoły nie ma wpływu dokładnie na nic. Zatrudnianie ludzi na wszelkie stanowiska odbywa się albo wg klucza towarzysko-rodzinnego (na te poszukiwane) albo z łapanki (na pozostałe). Pracodawcy zagraniczni mają swoje sposoby selekcji, ale oni na ogół lepiej płacą, więc te sposoby działają. A potrzebne w życiu umiejętności i tak trzeba zdobywać w tak zwanym życiu. W szkole można się nauczyć „wyrazów” i złapać różne wirusy. Tyle.

  2. Z wyrazami chyba też już kłopot

  3. ,,Pani od histy,,czyli Czerwona Racica ucząca Czarne Macice jak wychodzić na ulicę .

  4. – ja prawie współczuję tym biedakom, którzy czekają tylko aż ich ktoś na te ulice wyprowadzi. Kilka razy przypadkiem widziałem te twarze i słyszałem te głosy i dla mnie to oni są przede wszystkim ofiarami komuny. Jej produktem ale i ofiarami. I oczywiście tego nie rozumieją, ale oni nic nie są w stanie zrozumieć, nawet tragizmu własnego położenia. Nie mam dla nich cienia sympatii, ale chrześcijańskie miłosierdzie nakazuje litość i współczucie. Niech im…

  5. Wątek z Pospieszalskim jako cenne uzupełnienie do tytułu wczorajszego tekstu jako istotne „ale” 🙂

  6. jak tylko zobaczysz na dziewczęcej głowie na seledynowo ufarbowane włosy to od razy proś Opatrzność o miłosierdzie dla niej

    nic nie rozumie, nie trybi , jedynie co kuma to w gromadzie ta manifestacja uliczna,  protest na temat dowolny –  klimat, jego ocieplenie, oziębienie, budowa elektrowni, burzenie elektrowni, … itd

  7. Podręczniki mogą, ale nie musza być obrazem nauczania historii w szkole. Cześć nauczycieli rezygnuje z podręczników na rzecz autorskich programów.

    Podręczniki bywają złe, pełne błędów, pisane przez indolentów. Są także podręczniki ciekawe/ Proszę np. zobaczyć, jak wyglądały podręczniki do historii np. profesora Ziókowskiego czy Manikowskiej kilknaście lat temu.

  8. placek  całkiem jak keks a w nim różności, te najlepsze to takie że RON to

    – spetryfikowany konserwatyzm

    – zacieśniony widnokrąg umysłowy

    – obojętny pracom postępu które to prace dzieją się w europie zach.

    – wreszcie obalono straszną machinę szkolnictwa jezuickiego … /no to chyba był wyraz postępu jak by go nie nazwać/

    jednym słowem my zawsze na końcu europejskiego peletonu

  9. zawartość Georgiusowego placka poniżej

  10. Rynek podręczników jest opan owany przez dwie firmy,, Nowa Era i WSiP – PO sprzedała te wydawnictwo.

    Nie wiem dlaczego ministerstwo nie może zlecić napisania podręczników konkretnym osobom. Jeżeli ma to związek z ustawą prawo zamówień publicznych, to należy tą ustawę napisać od nowa. Osobiście uważam tą ustawę, podobnie jak konkursy w urzędach i te wszystkie certyfikaty jakości – za narzędzia destrukcji, takie kamienie uwiązane w worku u szyi.

    Myślę, że dzieci powinno się uczyć Wiedzy o własnym państwie, natomiadt uczy się Wiedzy o społeczeństwie. Natomiast wiedza o poństwie to aspekt polityczny, gospodarczy, społeczny.

    Państwo nie ma dziś kontroli nad wydawnictwami, które zdominowały rynek podręczników.

    Więc należy zacząć od tego i podstawy programowej. Niestety okres pani Zalewskiej to okres stracony. Teraz jednym z rzeczoznawców opiniujących podręczniki od histori jest prof. Grzegorz Kucharczyk.

    Skoro nie ma własnej doktryny politycznej, a RON pali w ręce, to młodzież ma gdzieś historię, psństwo itd. Uważa ten przymus za zbędny. Dekalog przegrywa z okrągłym stołem – czyli z Konsesusem Waszyngtońskim.

  11. Podręczniki trzeba napisać na nowo. No to trzeba napisać!

    Jaki jest jednak praktyczny sens, poza dążeniem do prawdy, poznawania prawdy?

    Weźmy jako przykład redaktora Michalkiewicza. Facet może nie jest alfą i omegą, ale posiada niewątpliwy dar gawędy politycznej, w wielu sprawach o prawdę się ociera, a to, że w wielu tematach jego poglądy są dyskusyjne, nie zmienia faktu, że kładzie większość konkurencji na łopatki pod względem niezależności i wiarygodności. I co z tego? Ktoś go zaprasza? Wspiera? Wykorzystuje w dyspucie publicznej?

    Jest cisza ….

    W świecie zarządzanej biomasy kierownictwo nie może sobie pozwolić na jakieś wolne wybiegi….

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.