Maj 232015
 

Na targach książki, tych ostatnich, na stadionie, odwiedził mnie pewien Pan, który ciekawie opowiadał o polityce wewnętrznej i zagranicznej USA oraz o polityce rezerwy federalnej. Podawał mnóstwo szczegółów i nazwisk, opowiadał o tym jak Trocki został przywieziony przez Amerykanów do Murmańska przed rewolucją, a Lenin do Piotrogrodu, przez tych niby-Niemców. Myśmy tego słuchali, bo do większości źródeł, którymi nasz rozmówca dysponował nie mamy dostępu, a nawet gdybyśmy mieli, to nie mielibyśmy czasu tego przeczytać. Ja w całej jego wypowiedzi zwróciłem największa uwagę na pewien praktyczny szczegół zawodu, który wykonywał. Otóż pracował on w bankowości w USA i miał do czynienia z wieloma średniej wielkości domami bankowymi. Zdradził nam coś, co z pewnego punktu widzenia, jest absolutnie nieprawdopodobne. Otóż okazuje się, że wielu z owych średnich bankierów nie ma zielonego pojęcia skąd się bierze pieniądz, ani jak się prowadzi bank. Byli to laicy po prostu, którzy jakimś niezrozumiałym sposobem stali się dyrektorami banków. Jak zwykle kiedy coś mi się mocno wbije w mózg, oczekuję, że gdzieś ze świata przyjdzie odzew, jakieś echo tej informacji, którą uznałem za ważną. I tak było również tym razem, w dodatku wcale nie musiałem czekać długo. Dwa dni wcześniej bowiem na targach odwiedził mnie kolega Jarek, który podarował mi stary numer pisma „Skarpa”, wydawanego w warszawie periodyku popularyzującego w ten znany nam, nieznośny sposób, historię stolicy. Jest tam mnóstwo szczegółów dotyczących pojedynczych ludzi, z których nie wynika absolutnie nic. Na jeden artykuł jednak kolega Jarek zwrócił moją uwagę. Jest to tekst poświęcony antykwariuszom warszawskim z ulicy Świętokrzyskiej, w większości Żydom lub Żydom przechrzczonym. Ludzie ci opisywani są tak, jak nas już do tego przyzwyczaił profesor Estreicher. To znaczy ze swadą, polotem i ciepłem właściwym zakochaniu. Oto miłośnicy książek przychodzą do starych, zwariowanych antykwariuszy odzianych w aksamitne chałaty i tam wypraszają różne książki, których oni nie chcą sprzedawać. Przyczyna jest zawsze ta sama, szczera miłość do starodruków. W artykule cytowane są fragmenty pism Juliusza Wiktora Gomulickiego i Jana Michalskiego nazywanego wielkim myśliwym świętokrzyskiej kniei. Takie i podobne idiotyzmy wypisywali na swój temat miłośnicy książek, nie mający zielonego pojęcia co się wokół nich dzieje. Jan Michalski był jak się wydaje trochę bardziej przytomny niż Gomulicki, bo zauważył, że większość sprzedawców nie ma elementarnego przygotowania do handlu książkami, a część z nich to po prostu analfabeci, a jeśli już któryś potrafi pisać i czytać to wyłącznie po hebrajsku.
Antykwariaty na Świętokrzyskiej zorganizowane były dokładnie w ten sam sposób, co zakład Fabiana Himmelblaua w Krakowie, najpierw szpargały, potem mur na który składali się właściciel i jego rodzina, przeważnie wszyscy obecni w sklepie, dalej zaś tajemnica.
Jeśli zestawimy ze sobą te dwie informacje, tę o bankierach i tę o antykwariuszach, musimy skonstatować owo zestawienia w sposób następujący: istnieje jedynie handel sieciowy i jest on funkcją polityki. W sektorze bankowym jest to bardziej widoczne niż w księgarskim, bo tam są przecież bukiniści, nie pełnią oni jednak funkcji okoni w stawie, które polują na małe rybki-książki, ale właśnie pełnią rolę owych rybek, którym odbiera się co ciekawsze zdobycze. Teraz właściwie trzeba by opisać jedno i drugie zjawisko w czasie. To znaczy stwierdzić do kiedy istniał będzie sektor bankowy w takiej formie jaką znamy, do kiedy pieniądze pożyczane będą na procent. Handel antykwaryczny właściwie już nie istnieje, bo wszystkie ważne książki są od dawna pod kontrolą, a to co się dziś sprzedaje, to po prostu śmieci dobre dla jakichś „myśliwych świętokrzyskiej kniei”. Nasze wcześniejsze stwierdzenie można by jeszcze wyostrzyć i sformułować w ten sposób – handel antykwaryczny jako funkcja wojny i rewolucji. Ponieważ wojny i rewolucje przygotowywane są w ukryciu przez bankierów nie można po prostu wysłać na ogarnięty nimi teren kupców, którzy wygarną co tam jest cennego, zanim wkroczy armia lub faceci w czarnych kaszkietach zaczną rzucać bomby. Nie można, bo rewolucja i wojna zostanie ujawniona. Trzeba jakoś to wszystko zorganizować, dlatego właśnie potrzebny jest sektor handlu, który z jednej strony zamaskuje rabunek, a z drugiej udrożni kanały przerzutu rzeczy wartościowych. Kontrolerem tego układu mogą być albo banki, albo imperia, bo musimy zauważyć, że handel antykwaryczny właściwy jest epoce imperiów i skończył się wraz z nią. Pozostaje pytanie, co dzieje się z zasobami imperiów, kiedy ich samych już nie ma? A może nadal są?
Próba zamknięcia raz na zawsze sektora bankowego, czyli totalnej kontroli pieniądza i ludzi oraz przeniesienia tego zestawu w sferę sacrum, kończy się za każdym razem konfliktem. Przy czym zło przypisywane jest zwykle tym, którzy takiej kontroli nie chcą, a dobro tym, którzy do niej dążą. Nazywany jest ów trend postępem.
Przejdźmy teraz do obsługi tego układu, jeśli zgodzimy się, że najważniejsi są pośrednicy, a zwykle tak jest musimy ich jakoś zhierarchizować. Ci którzy stali przy Świętokrzyskiej, to z nielicznymi wyjątkami, pośrednicy niższego rzędu. Ich niewiedza dotycząca przedmiotu handlu była pozorna. W istocie byli oni dobrze poinformowani o trendach, a jedynie „myśliwym świętokrzyskiej kniei” wydawało się, że jest inaczej. Przywiązywali bowiem owi łowcy znaczenie do kwestii nieważnych i błahych, takich jak umiejętność czytania w językach innych niż hebrajski. Fabian Himmelblau był z pewnością jednym z rozgrywających na rynku antykwarycznym Europy środkowej i wschodniej, podobnie było z kupcem Jonaszem ze Świętokrzyskiej, który w roku 1939 spakował swoje rzeczy, sprzedał sklep i wyjechał, ponoć do USA. No, ale to ciągle byli pośrednicy niższego rzędu, wśród których wielu karmiło się złudzeniami, bo przecież zostali i zginęli. Prawdziwi pośrednicy byli gdzie indziej i oni narzucali pewien dość charakterystyczny sznyt całemu układowi, tworząc mianowicie mit wspólnoty, opartej na głębokich związkach natury religijnej. Mit w połowie fałszywy, w każdej bowiem chwili gotowi byli poświęcić część owej wspólnoty dla interesu imperium, które akurat obsługiwali. Pytanie czy mechanizm ten działa w drugą stronę, czy potrafią poświęcić imperium na rzecz wspólnoty, pozostaje otwarte, ale myślę, że już niedługo. Wkrótce się to okaże. Miejmy nadzieję, że będziemy daleko od miejsc w których prawda ta ujawni się w pełnej krasie i blasku.
Jak na tym tle wyglądają menedżerowie średniego szczebla różnych korporacji, bo doprawdy, rynek antykwaryczny służy nam tu jedynie jako malowniczy przykład do opisania zjawiska dominującego na planecie. Otóż wyglądają oni, jak przysłowiowa d…pa zza krzaka. W prezentowanych tu kategoriach to w ogóle nie są ludzie, to nawet nie jest plankton. To są istoty pozbawione mózgu, które inwestują w fałszywe świętości, w fałszywe wartości i i fałszywym bogom oddają cześć. Cały ten system zaś stworzony został dokładnie po to, by podnieść im samoocenę i nadać ich pracy jakąś motorykę. Gdyby bowiem stanęli w prawdzie, gdyby im pokazać jak się sprawy mają, spierniczaliby wszyscy gdzie pieprz rośnie. A tak mają swój fun, swoją siłownię, swoje wyjazdy integracyjne i jest dobrze. Nad nimi stoi jakiś ober kapo, cały zaś ten zestaw, cały ten biurowiec wypełniony ogłupionymi mrówkami, ot choćby taki jak te stojące przy Domaniewskiej w Warszawie nie jest wart życia jednego żydowskiego antykwariusza-analfabety z przedwojennej ulicy Świętokrzyskiej. I sądzę, że przyjdzie czas kiedy takie biurowce będą poświęcane przez ich rzeczywistych zarządców bez żalu.
Wobec takiego ustawienia spraw, jasno widzimy, że wszelkie systemy edukacji, wszelkie szkoły i inne wrota ku lepszemu bytowi, pełnią inną funkcję niż deklarowana. Mogłoby ich wcale nie być, a system by działał, czego dowodem są dobrze poinformowani antykwariusze ze Świętokrzyskiej nie umiejący czytać. Minimalna ilość dobrych informacji jest lepsza niż ocean informacji zbędnych i fałszywych. No, ale mamy te uczelnie, te seminaria, fundacje i inne szkoły liderów. Czemu to służy? Kontroli żywej informacji, mówiąc wprost. Ta struktura zastąpiła prawdziwy handel antykwaryczny. Tak jak napisałem, ważne książki są już pod kontrolą, a reszta to barachło. Teraz budujemy system kontrolujący mózgi, obsługują go półanalfabeci zaopatrzeni w szczegółowe instrukcje, tacy jak Eryk Mistewicz na przykład, albo nasz ulubieniec Andrew Michta. Można to także nazwać werbownią jeśli ktoś lubi dosłownośi, ale nie ma takiego przymusu. Z tym, że werbuje się nie najbystrzejszych, bo ci są od razu odrzucani, ale najgłupszych i największych koniunkturalistów, takich, którzy wypełniają instrukcje. Można do tego dodać także tych co nie mają odwrotu, czyli wyszli z takiej nędzy, że zrobią wszystko, by do niej nie wrócić. Tak wygląda system tworzenia elit, na które to elity wielu z nas pomstuje, a równie wielu w nie wierzy. System kontroli mózgów jest konieczny, bo struktura świata jest w istocie jawna. Nie da się jej ukryć. Nawet jeśli ktoś swoją przygodę z wiedzą rozpocznie od badania skamieniałych skorupiaków, prędzej czy później dojdzie do banków i informacji. Dlatego właśnie potrzebni są pośrednicy, którzy owe dążenia zniszczą w zarodku. Nazywani oni bywają mistrzami, tutorami, albo jakoś podobnie. Chodzi w każdym razie o to, by pilnowali, młodych głów, gdzie może zakiełkować coś prawdziwego.
Do kontroli totalnej pieniędzy i informacji służy tajemnica. Dlatego właśnie potrzebna jest cała warstwa pośredników, którzy łączą w sobie funkcje bankierskie i kapłańskie. I to właśnie niektórzy nazywają masonerią. Jest to struktura zbudowana na odwróconej lojalności, to znaczy, ci co stoją wyżej nie są lojalni wobec tych niższych stopniem, obowiązuje ich jedynie lojalność w górę. Inaczej system przestałby działać. Oczywiście w deklaracjach rzecz wygląda inaczej – jak ktoś jest w potrzebie wystarczy krzyknąć „do mnie dzieci wdowy” i już sprawa załatwiona, wszyscy lecą z pomocą. Szydzę rzecz jasna, dla dobra tych, którzy z rozmaitymi tajnymi związkami łączą jakieś nadzieje. W rzeczywistości jest inaczej, liczą się bowiem jedynie racje kręgu wewnętrznego. Ten zaś pozostaje poza zasięgiem wzroku wszystkich, łącznie z tymi co mają zaliczone wszystkie masońskie sprawności i noszą już te srebrne epolety, czy fartuszki, czy co tam się nosi. Dodać przy tym należy, że cała ta zabawa jest osobnym pionem, nikt bowiem nie wierzy chyba w to, że ktoś tak poważny jak Fabian Himmelblau zapisałby się do masonów.
Na tym kończę, bo muszę lecieć na festyn rodzinny.

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl, do Sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy, a także na kiermasze IPN, gdzie będę sprzedawał swoją nową Baśń i nowy komiks, odbędą się one 10 i 13 czerwca przy Marszałkowskiej, w dawnym lokalu kawiarni Budapeszt.

  58 komentarzy do “O prawdziwej naturze handlu”

  1. no pacz pan, jakie to proste. Tak zagmatwać w ludzkich głowach, żeby wszyscy (poza tymi gmatwającymi) myśleli że obserwowany stan rzeczy jest właściwy a nawet dodatkowo, że jest on zupełnie przejrzysty.
    Eufemizmy: kapo, ober kapo, tutor, kołcz, nadzorca, lider, menedżer, …..

  2. Prawda, że ładne….?

  3. Magiczne wzgórze Petrin w Pradze. … Labirynt luster 😉

  4. Pytanie postawine przez Ciebie: czy to działa w drugą stronę nurtuje i mnie od pewnego czasu, tzn od kiedy sobie uświadomiłem istnienie samej zależności. Może się przekonamy.

  5. powitanie przez „włatcuw europy” przywódcy Węgier
    https://www.youtube.com/watch?v=juFxBhDSK9s&feature=youtu.be

  6. Tajemnica tajemnicę tajemnicą pogania.
    Jak w przysłowiowej masonerii.

    Boże, czy ktoś może to napisać jakoś po ludzku? Dla prostego inżyniera?

  7. Pytanie – skąd się biorą pieniądze. Kluczowe i istotnie ludzie po studiach ekonomicznych tego nie wiedzą.

  8. @Krzysiek & @reporter
    Song Hong Bingh – Wojna o pieniądz tom I i II
    Obecny system monetarny ukształtował się 18-06-1815 (za chwilę będziemy obchodzić 200 rocznicę tego wydarzenia). W tym dniu, a właściwie w czasie do 48 godzin po tym zdarzeniu Rothschildowie stali się de facto właścicielami Banku Anglii.
    Jako ciekawostkę z tych książek warto również przytoczyć to, że w USA nie wolno było posiadać obywatelom złota w sztabkach przez okres 40 lat, od 1934 do 1974. Tak po prostu, można było za to pójść do więzienia.

  9. My wszyscy to mamy. To dobra książka. Podobno nie ma jej po angielsku, w kazdym razie na polski była tłumaczona z orginały. Może to jest powodem, ze bankierzy nie wiedzą skąd te pieniadze?

    Oczywiście drwię.

  10. Z ksiązek innych np. James Rickards „Wojny Walutowe”.

  11. Opisani przez Coryllusa bankierzy – rezydenci (analfabeci finansowi) zostali zmultiplikowani w III RP w zarządach jednoosobowych spółek Skarbu Państwa. Nic nie umią, kasę czeszą, bo się umią podwiesić i podzielić. Z kim? . Z tym z kim trzeba. Wylazło to niejednokrotnie a ostatni w zarządach kopalni.

  12. Ten znany antykwariusz też niebył masonem.

    Aby Warburg był pierworodnym synem Moritza Warburga, właściciela banku w Hamburgu z filiami w Nowym Jorku i Londynie, sukcesorem tej szacownej firmy.

    Jednak bardziej niż księgowością interesował się książkami i wcześnie zdecydował, że chce zostać uczonym (interesował się obrzędami Indian Hopi).

    Według rodzinnej legendy trzynastoletni Aby oddał sukcesję młodszemu bratu Maksowi, później znanemu Kaiserjude – nie za miskę soczewicy, ale za obietnicę, że bank będzie mu kupował wszystkie książki, jakich kiedykolwiek zapragnie.

    Jak można się domyślić, Max nigdy nie żałował swojej zgody…

    W czasie I wojny światowej obsesyjnie zbierał wycinki z gazet i inne materiały przeczące angielskim doniesieniom o niemieckich zbrodniach wojennych w Belgii.

    Po wojnie mieszkał na zmianę w Hamburgu i we Florencji. Pracując samotnie, zdobył światowe uznanie jako historyk sztuki, zasłynął zupełnie nową interpretacją epoki renesansu.

    By udokumentować swoje widzenie sztuki i cywilizacji, zgromadził wspaniałą bibliotekę, która po jego samobójczej śmierci w 1929 roku została udostępniona publiczności, a w 1933 roku przeniesiona do Londynu.

    Jest coś talmudycznego w niestrudzonych studiach Aby’ego Warburga, w jego miłości do książek i wyjątkowym księgozbiorze…

  13. Skąd się biorą pieniądze? Z kredytu! W Polsce w stosunku 30:1.

    „TAJNIKI BANKOWOŚCI” – M.Rothbard.

    Tak – pod groźbą pistoletów wojskowych i policyjnych – skonstruowały to państwa.
    A może dokładniej – rękami państw – właściciele banków.
    Którzy mieli wieki i pokolenia na spokojne myślenie.

  14. Czyli gdyby wszystkie kredyty zostały spłacone, to pieniądze by prawie znikły.

  15. Zupełnie jak w Polsce za Bieruta 😉

  16. A to ostatnio „wyciekło” w rozmowie bieńkowskiej z tym drugim, wojtunikiem, jak to są ci ludzie z rodzin delegowani na stanowiska w spółkach. Nikt nic nie umie, nikt się na niczym nie zna, ale że z rodziny to praca w ministerstwie a potem delegacja do zarządu spółki. I kasiora leci.
    Teksty tam były tupu że ktoś tam nic nie umie a odpowiedź pytaniem, że czy ci którzy są teraz umieją? Czy znają się? Nie, więc nie ma się co przejmować, iść, chlać(bo o tym też była mowa) i kasę zbierać za nicnierobienie

  17. Gdzie są zasoby tych antykwariatów trochę wyjaśnia między wierszami, książka ,,W oficynie Elerta” Władysława Zambrzyckiego.

  18. a smalisz cholewki do tych co stoją wyżej i są w stosunku do ciebie nielojalni

  19. kiedys z mennicy, dzisiaj z drukarni.

  20. A ja głupi całe życie myślałem, że jak człowiek pracuje to za wykonaną pracę dostaje wypłatę, czyli pieniądze biorą się z pracy. Tak mnie przynajmniej rodzice uczyli.

  21. Prościej się nie da. Idź przeczytaj co napisał Auu na blogu w salonie. Wtedy zrozumiesz.

  22. Myślałem, że nikt tego nie napisze. Trzy osoby o jednym nazwisku: Paul, Abraham i Max Warburgowie. I niech mi ktoś jeszcze powie, że to Niemcy wysłali Lenina do Rosji.

  23. Czekaj, ale to kim był Lenin – poza tym co z grubsza wiemy? Czy jest coś „pod spodem”?

  24. To Roosevelt tak zarzadzil jak zostal prezydentem. Wprawdzie zniesli ten zakaz posiadania przez obywateli zlota w latach 70-ych ale w 1971 Nixon zerwal polaczenie dolara jako waluty ze zlotem. I to byl poczatek konca dolara. Podpiety do ropy i innych surowcow nadal istnieje jako swiatowa waluta rozliczeniowa ale to juz schylek obecnego system monetarnego. Trwa to tak dlugo bo nie moga jeszcze ustalic czym to zastapic.
    Moim zdaniem powrot do parytetu zlota jest nieunikniony i nastapi wczesniej czy pozniej. To tylko kwestia czasu.

    Ciekawe ze Niemcy nie tak dawno wyslali do USA komisje domagajaca sie zwrotu niemieckiego zlota. I pokazano im podobno kilka sztabek I jakies certyfikaty jako ekwiwalent kruszcu.

    Czy w Fort Knox jest jeszcze jakies zloto? Czy moze juz tylko kupa kurzu?

  25. Bienkowska nadaje sie do jednego: do prowadzenia stoiska z pietruszka i rzodkiewka na bazarze.

  26. Ten dlug wygenerowany przez obecny system papierowego pieniadza, polityke rzadow zachodnich, z ruchomymi kursami walut jest nie do splacenia.
    Kwestia tylko w co sie zamieni, kiedy i jak. Wszystkie scenariusze sa mozliwe: rozruchy na olbrzymia skale, wojna (takze swiatowa), krach swiatowej gospodarki (i to taki na czternascie fajerek).

  27. Jeszcze nigdy w histori ludzkosci tak niewielu robilo co chcialo z tak wieloma i to tak dlugo. To zbyt proste i oczywiste. Niemcy wystapily w charakterze sprzedawcow kuszetki.

  28. Tak tutaj jest w komentarzach poruszana kwestia pieniądza papierowego i innego. To ja sięgnąłem do wikipedi i tam w artykule „system waluty złotej” znalazłem takie coś:
    „Chociaż złoto odgrywało istotną rolę płatniczą od czasów starożytnych, to podstawy systemu waluty złotej zostały stworzone w Wielkiej Brytanii w roku 1844 (Ustawa Bankowa z 1844, zwana także aktem Peela, od nazwiska ówczesnego premiera sir Roberta Peela). Wtedy to Bank Anglii został zobowiązany do wykupywania swoich banknotów za złoto oraz uchylono restrykcje w przetapianiu monet i przesyłaniu złota.

    Wstępem do standardu złota w Anglii było przyjęcie standardu monety złotej (gold specie standard) w 1821 roku, kiedy to na żądanie było możliwe wymienianie pieniądza papierowego na złotego suwerena emitowanego przez Royal Mint w Tower Hill od 1816 roku. W późniejszym okresie, między rokiem 1870 a rokiem 1880, system waluty złotej został przyjęty przez dużą liczbę państw.”

  29. Raczej na czterdzieści.

    🙂

  30. bo to sa typy z inicjatywa…

    czytalem gdzies:
    3jkowi uczniowie zatrudniaja 4kowych, ktorzy byli ksztalceni przez tych 5tkowych…
    3, 4, 5 to oczywiscie oceny ze szkol

    tak wiec wydaje sie, ze najgorsi w szkolach ‚zostaja sie’ najlepszymi w byznesie…

  31. Ostatnie teksty na tym blogu są świetne. Albo są to przebłyski ostatniej jeszcze nie sprzedawanej książki albo autor napisze kolejną. Nawiązując do wczorajszego tekstu. To opowieści o zielonych ludzikach strasznie mi przypominają brednie snute przez Freuda i Hegla. Ten drugi mocno abstrahuje ale jak przechodzi do konsekwencji swoich teorii to czytelnik zagłębia się w zielonym bagnie. A teorie Freuda o synach którzy zamordowali i zjedli ojca itp. I to wszystko ma być alternatywą czego ? Chrześcijaństwa czy judaizmu z którego wyrósł ?
    A tak poza tym to kto jeszcze nie ma „Pijanowskiego w ręczniku na głowie” to niech się śpieszy. Dla mnie R E W E L A C J A ! Jak nie kupicie to będziecie się prosić o dodruk !

  32. Wymiana papieru na złoto nie istnieje nigdzie od dawna o czym w komentach powyżej. A skoro długi przekraczaja wielokrotnie dochody narodowe, to …? proszę sobie dopowiedzieć.

  33. A Aleksander Helphand vel Parvus ? On pojawia się i w Rosji i w … Turcji !

  34. Ale to ja się nie kłócę z tym co jest w komentarzach powyżej. Ja to wiem, że parytet złota został zarzucony, i wiem, że to niefajno. Tak tylko zarzuciłem fragmentem historii o ujednoliconym systemie walutowym.

  35. W Rosji, Turcji, Szwajcarii, Niemczech, Szwecji. Prawdopodobnie tez w Ameryce. Jak Warburg Brothers. Rezerwa federalna, Bretton Woods, doradzanie prezydentom w kwestii finansow.

  36. Parvus to byl ogniwkiem miedzy centrala a Leninem. Troche wyzej usytuowany. Ale tez robil za chlopca na posylki.

  37. Ja znam taką wersję:
    „5tkowi pracują u 3jkowych a 4kowi pracują na państwowych posadach.”
    Tak przynajmniej mówi Robert Kiyosaki

  38. Z drukarni to kiedyś. Teraz z komputera np. w Federal a Pan (i ja) wyciągam je ze ściany.

  39. Paul. Max, Aby Warburgowie …. a Niemcy jako sprzedawcy kuszetek, a co z Parvusem, który w tym projekcie I WŚ , też za scenarzystę robił, a jaka rola dla Róży Luksemburg, amantki (chyba) drugiego planu …..

  40. Jede3n pan w Libii to nie dość że wyzerował zadłużenie państwa,to jeszcze chciał oprzeć walutę na złocie. Ale już nie żyje…

  41. Jeszcze raz sobie przeczytałem ten tekst. Uciekło mi zdanie o mnie:) Choćby kto zaczynał poznawanie świata od skamienielin itd… Wprawdzie nie od skamienielin, ale istotnie na każdej ściezce wiedzy musimy dojść do tego samego, jeśli uczciwie patrzymy.

  42. Polemizowalbym z ta data, dopiero po przejeciu FED przez prywatny kartel bankowy- czyli monopolu na druk pieniadza najwiekszej gospodarki swiata.
    Zwrocilbym przy tej okazji uwage na mechanizm obecnego systemu finansowego: w przeciwienstwie do pieniadza opartego na zlocie ,pieniadz papierowy pozwala na dowolna kreacje popytu (poprzez wysokosc referencajna procentu na ktory mozna wziasc kredyt).

  43. „AUU z 11:14” brzmi jak transkrypcja na obiekcie topograficznym na Szlaku Coryllusa. Na szlaku po bezdrozach wiedzy-niewiedzy. Zasoby ludzkie i zwiazana z nimi wiedza jako materialowy komponent produkcji. Tworcy i wytworcy contra zbojcy z kapitalem jako narzedziem rozboju. Czy w tym nie ma dynamiki ukladow ofiara-drapiezca opisywanych na matematyczna modle? W takim ukladzie ofierze przypisana jest rola bierna. Czy ofiara nie moze posluzyc sie jakims „sprytnym dzudo” albo jeszcze sprytniejszym aikido by rozerwac te relacje? Wszak dysponuje potencjalem intelektualnym.

    PS: Rozumiem Krzysztofa. Pan wzbrania sie przed stawianiem kropki nad i.

  44. Parvus to pion. Paul Warburg był jednym z szefów FED, Max rządził niemieckim kontrwywiadem, a Aby kolekcjonował rzadkie książki.

  45. …pieniądze, z kredytu i wojny się biorą.

  46. Pion który przekazywał środki bolszewikom i młodym Turkom za które ci wytrzebili Rosjan i Ormian. Dla niektórych bylo kwestia przypadku czy uczą się o nich dzieci w Rosji czy w Turcji. Nazwiska i religia to rzecz drugorzędna.

  47. No to urządzili nam świat od A do Z

  48. …póki co, bo przecież gotówka taka niewygodna i droga w produkcji, niech tylko rozpowszechnią się moduły NFC pozwalające użyć komórki jak zbliżeniowej karty płatniczej a będzie można porzucić ten uciążliwy anachronizm…
    Sporo znajomych programistów nie ma kont na facebooku, używa starych laptopów – wiedzą więcej o technologii i trzymają ją z dala od siebie

  49. I zaczął sprzedawać ropę za euro a nie petrodolara, który aktualnie jest w fazie schyłkowej. W kolejnej odsłonie rewolucyjnej waluty poetrodolar zostanie zastąpiony SDR-ami. Ale to chyba młodzieńcze zauroczenie jedynie będzie…

  50. Mechanizm obecnego system finansowego a wlasciwie monetarnego to droga donikad i generowanie gigantycznego dlugu.
    Dolar drukowany w szalonych ilosciach zamienia sie powoli w papier toaletowy.
    Wez do reki $20 dolarowy banknot I pomysl co mogles z tym zrobic powiedzmy 20lat temu. Mogles np. kupic za to zarcie na tydzien. Teraz ten sam banknot wystarcza na dwa sniadania.

  51. ..”Prawdziwi pośrednicy byli gdzie indziej i oni narzucali pewien dość charakterystyczny sznyt całemu układowi, tworząc mianowicie mit wspólnoty, opartej na głębokich związkach natury religijnej. Mit w połowie fałszywy, w każdej bowiem chwili gotowi byli poświęcić część owej wspólnoty dla interesu imperium, które akurat obsługiwali. Pytanie czy mechanizm ten działa w drugą stronę, czy potrafią poświęcić imperium na rzecz wspólnoty, pozostaje otwarte, ale myślę, że już niedługo.”

    Bardzo podoba mi się ten fragment. Prawdziwi pośrednicy żyją iluzją, w której odgrywanie przewodniej roli pełni ta samo funkcję co kolekcjonowanie wyjątkowego księgozbioru u Warburga. Oni nawet nie przypuszczają, że smycz, której obecności nie odczuwają, posiada nie tylko regulację długości ale także mechanizm sterujący kierunkiem marszu.
    Gdzie jest pilot tego automatu?

  52. To mi przywodzi na myśl elekroniczny pieniądz, okrzykiwany nieraz przez wolnościowców cudownym pomysłem – Bitcoin.

    A tu – wyłaczamy technologię na czas wojny – nie ma kasy.
    Albo – konstruujemy kilka wielkich kompów – i wpływamy na fałszowanie.

  53. O ile pamiętam, USA odpowiedziało, że oczywiście że zwrócą.
    Ale to trochę potrwa. Czas miał być mierzony w latach.
    Na połowę swojego złota Niemcy mają czekać do 2020.

    Nawet jak im w końu otworzyli skarbiec – to tylko „jedno z 9 pomieszczeń, pozwolili tylko patrzeć, i nie mieli prawa dotykać ani wejśc do środka”

    http://nsnbc.me/2013/04/18/federal-reserve-refuses-to-submit-to-an-audit-of-germanys-gold-held-in-u-s-vaults-2/

  54. W nawiązaniu do ostatnich zdań tekstu,cytat z książki ,,Chiński maharadża” Wojtka Kurtyki-reprezentanta ,,Złotej Dekady”polskiego alpi/himalaizmu. ,,Tak właśnie rodzi się opętanie cyfrą.Dopada każdą szlachetną dyscyplinę:poezję,muzykę i trud naukowca.Cyfra jest podstępną alfonsicą ,która w zamian za miłość naszego życia podsuwa ponętną kurwę-sławę.Ta dziwka czyni z nas wygłodzone widma pożądające jedynego ścierwa-uznania i zaszczytu.Wprawdzie ścierwo-zaszczyt karmi widmo,lecz głodu nie syci.W ten sposób obsuwamy się w wyścig wygłodzonych szczurów.Zatracamy się w durnym złudzeniu, że jesteśmy warci tyle,co wyłudzony od świata zaszczyt.Oto poklask,a poczucie własnej wartości nadyma się.Oto krytyka, a zraniona duma gorliwie szuka imponującej cyfry i kombinuje,jak korzystnie sprzedać miłość naszego życia.No i proszę, handlujemy własnymi duszami,a sztuka przestaje być sięganiem do gwiazd i staje się kupczeniem”.

  55. No ten cytat z „Chińskiego maharadży” świetny.

  56. Dziękuję za ocenę cytatu. Ten Kurtyka to lewak i agnostyk .

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.