Sty 122019
 

Wczoraj wieczorem właściwie nie było internetu, wszystko się rwało i nie mogłem nawet obejrzeć obrazków pod tekstem Stalagmita, że o przeczytaniu go nie wspomnę. Sięgnąłem więc na półkę, która stoi tu obok i zacząłem czytać książkę, która jako jedna z nielicznych ocalała z mojej starej, domowej biblioteki. Są to znane Wam także zapewne „Klechdy domowe”. Pamiętam, że kiedy byłem dzieckiem ciarki chodziły mi po plecach kiedy mama czytała mi te historie, a ich edytorski format posłużył, o czym mówię wprost, do stworzenia nowej, ilustrowanej formuły Baśni jak niedźwiedź. Do moich ulubionych historii należała ta, która nosi tytuł „O Panu Jezusie i zbójnikach”. To piękna opowieść i kiedy ją wczoraj przeczytałem ciarki, tak jak dawniej, gdy byłem mały, przeszły mi po plecach. Oto lasem, na Podhalu, szli sobie Pan Jezus ze św. Piotrem. No i spotkali ich zbójnicy. Św. Piotr się wystraszył, bo chcieli ich zabrać ze sobą, ale Pan Jezus poszedł z nimi chętnie i bez oporów wykonywał wszelkie prace, która mu zlecili. Kiedy tak szli, spotykali po drodze jakieś nieszczęścia, a to pobite dziecko, a to zmarzniętego staruszka, a to płonący dom z kobietą w środku, nad losem, której lamentowały dzieci. Każdy z trzech zbójników w jakiś sposób pomagał tym biedakom, a Pan Jezus to wszystko obserwował. Potem oczywiście chciwa karczmarka, widząc z kim ma do czynienia posłała po hajduków i ci związali zbójników, Pana Jezusa i św. Piotra no i zawlekli do wójta. Tam był sąd i trzej sędziowie orzekli dla zbójników śmierć. Pan Jezus zaś w czasie rozprawy siedział spokojnie i palcem po podłodze pisał. Jeden z sędziów zapytał go co pisze, na co on – wyrok wasz piszę. Potem zaś powyciągał tym sędziom różne brudy, na podziwienie ludzkie, a skazanych na śmierć zbójników zamienił w jabłonie. Sam zaś, wraz ze św. Piotrem zniknął i wtedy wszyscy poznali z kim przyszło im się spotkać.

Sami widzicie, że dla dziecięcego serca to jest wyzwanie poważne. A jest tam tych historii więcej. Tak się jednak składa, że większość z nich to socjalistyczne lub komunistyczne wręcz agitki. Nie ma żadnej historii kresowej, za to jest bajka o gubińskich karzełkach, czysto oczywiście polskich. Ja byłem wielokrotnie w Gubinie i w Guben po drugiej stronie rwącej Nysy Łużyckiej i powiem Wam, że trzeba być naprawdę bezczelnym, żeby wymyślić coś takiego. W „Klechdach domowych” są utwory w zasadzie samych wybitnych autorów, a do tego są w tej książce przypisy (przypisy w książce dla dzieci?!!!! a tak, bo kiedyś takie sprawy traktowano serio) i nie ma tam ani jednego błędu edytorskiego i nic nie psuje propagandowej wymowy tej książki, która ma przekonać małoletnich, że Polska to ziemie od Odry po Bug i od morza do Karpat. Teraz zdradzę, kto napisał tę wzruszającą opowieść o Panu Jezusie i św. Piotrze. Otóż autorem jest Kazimierz Przerwa-Tetmajer, alkoholik, degenerat, bezbożnik, socjalista, wreszcie syfilityk. Autor jakże przeciętny i zmanierowany, który tylko dzięki temu, że w sposób najbardziej nachalny zagospodarował ludową narrację, uznany został za postać w literaturze wybitną. I teraz popatrzcie jak łatwo, mając we władaniu język i jego tajemne, choć przecież wcale nie tajemne, formuły, władać sercem, nie tylko dziecka, ale także osób świadomych i dojrzałych. To jest wprost diabolicznie proste. Aż strach pomyśleć jak proste. Cały ten schemat, który jest powyżej można interpretować na kilka sposobów, ja opiszę dwa. Oto człowiek wynajęty do zbudowania nowej całkowicie, ludowej, integrującej ceprów z Podhalem, panów z chamami, juhasów z dziewczętami z miasta i młode góralki z aspirującymi redaktorami pism krakowskich i stołecznych, człowiek zdegenerowany i w istocie nieciekawy, a jednak natchniony jakimś nieziemskim światłem, potrafił napisać proste i urzekające opowiadanie, które wzrusza nawet mnie. Ja zaś zanim bym się z kimś podzielił ostatnią koszulą, dobrze bym się nad takim gestem zastanowił. A i łzy dzieci oraz kobiet nie robią już na mnie od dawna wrażenia. To pierwsza interpretacja. Druga jest podobna – oto człowiek, taki jak powyżej go opisałem, bez cienia wahania, korzysta z formuły, o której wie, że nikt się jej nie oprze i za pomocą tej formuły lansuje siebie, swoje przykre nawyki, swoje nazwisko i swój styl. Korzysta na tym i nawet mu do głowy nie przyjdzie, że to może być nieuczciwe wobec czytelnika. On ma w nosie czytelnika, albowiem epoka, w której żyje, podpowiada jemu i jemu podobnym, że pisarz jest demiurgiem, półbogiem i władcą dusz ludzkich. On sam – pan Kazik – mógł się o tym wielokrotnie przekonać uwodząc dziewczęta, które gotowe byłby mu oddać wszystko co miały najświętszego, już po tym, jak opowiedział kilka tych swoich głodnych kawałków. Jak to pięknie ujął kiedyś Marek Hłasko cytując Żeromskiego – Śnica zapuścił sępie spojrzenie swych oczu w jej duszę…albo inaczej – pomnę jak niegdyś szliśmy razem w las, by mierzyć w sobie metafizyk głębię. Wszyscy wiemy jak to się kończy – poważnymi wydatkami na lekarza, bo nie każda z tych dziewcząt prowadziła się tak, jak o tym zapewniała pana Kazia, epoka zaś w której żył, prócz nadludzkiej mocy, jaką obdarzała pisarza, czyniła go jeszcze bezradnym wobec natury rozumianej nie jako tajemny poryw duszy, ale jako prątki Kocha i te drugie…no…krętki blade. Tak więc po chwilowych uniesieniach związanych ze swoim półbóstwem autor, jeden czy drugi, padał ofiarą bądź to prątków, bądź to krętków. One zaś nic nie wiedziały o swojej misji w świecie literatury, propagandy politycznej i dziedzictwa kulturowego ludu Podhala.

Teraz wznieśmy się….to jest hasło, które posłużyło za inspirację twórcom pomnika tego degenerata Jima Larkina, pomnika, który stoi przed pocztą główną w Dublinie – Larkin ma wzniesione w górę ręce, w geście – jak to się mawiało na historii sztuki – oranta. Ponoć stawał tak przed swoimi towarzyszami komunistami i mówił – wznieśmy się….Oczywiście kiedy już powykańczał wraz z Eamonem de Valera wszystkich politycznych konkurentów, nie wcześniej. Wtedy on i jemu podobni mówili – wznieśmy się. No i to wznoszenie się Larkina zostało upamiętnione pomnikiem w mieście, w którym nie ma ani jednego pomnika Patricka Pearse’a. Pomyślicie pewnie, że oszalałem, bo mieszam wątki? Nie, 11 lutego jadę do Krakowa, żeby wraz z prof. Kucharczykiem wziąć udział w panelu na temat sytuacji Kościoła w Irlandii i ciągle o tym myślę. A Larkin, komunista i gangster, który zajął miejsce poetów i chorych na prątki arystokratów ze współczesnej iryjskiej mitologii, pasuje mi do tego tekstu jak nikt. No, ale wznieśmy się, przestańmy już o tych krętkach, prątkach i innych aspektach natury. Nie wiem kto, chyba Paweł Jasienica, pisał, że ksiądz kanonik Długosz, będąc dzieckiem, tak bardzo bał się pokusy, która odwiedzie jego uwagę od nauki, od spraw wzniosłych i poważnych, że powyrzucał swoje drewniane zabawki do stawu. Nie wiem, czy to prawda, czy może coś pomieszałem, nie wiem skąd wziął to Jasienica, być może od samego Długosza, powiem Wam jednak jedno – musicie powyrzucać swoje stare zabawki do stawu. Naprawdę. Nawet jeśli będzie Wam się chciało bardzo płakać przy tym, nie można inaczej. Strategie bowiem jakie się stosuje wobec zwartych i zintegrowanych grup są naprawdę groźne i naprawdę nie do obrony. Ja się wczoraj o mało nie rozpłakałem, a przecież wiemy, że Pan Jezus ze św. Piotrem nie chodzili po świecie, prawo zaś jest prawem, a zbójnicy, to źli ludzie, którzy krzywdzili innych, będąc przy tym często w stanie totalnego upojenia alkoholowego. Wiemy, że Kazio Tetmajer to wielki spryciarz, który miał oczywiście swój wdzięk, ale bez przesady. No, ale miało być o strategiach – najpierw trzeba zastosować prątki i krętki, które rozłożą i podzielą wspólnotę. Kiedy to już nastąpi, trzeba – w ciemnych piwnicach, bez rozgłosu – zlikwidować nieprzejednanych, a w gazetach napisać, że sami się powykańczali. Można też przypisać im różne niepiękne rzeczy – jak to, że nie dość mocno kochali Pana Jezusa, albo biednych, albo uciśnionych, albo nie reagowali na łzy dziecka tak jak należy, a może też nawet byli zwolennikami masowego odstrzału dzików. Jeśli krętki i prątki zrobiły już swoją robotę, taki zabieg unieważnia nieprzejednanych. Nie trzeba ich nawet zabijać. Kiedyś, nie tak dawno, funkcję unieważniającą pełnił antysemityzm, ale ten z kolei został unieważniony przez nachalną postawę sierżanta Danielsa. Taka szczepionka autoimmunologiczna. Na końcu zaś przyjdą fałszywi prorocy i poprzebierają się w ubrania po tych zabitych lub wygnanych i będą głośno odczytywać baśń o Panu Jezusie i zbójnikach. I nie będzie już wtedy do czego się odwołać, bo wszystkie inne treści zostaną unieważnione.

Na koniec powiem jeszcze jedną ważną rzecz – to nie autor jest demiurgiem, a wydawca. Nie można o tym nigdy zapominać, a i to wydawca taki, który potrafi kreować sprzedaż.

Mamy przerwę w nagraniach na www.prawygornyrog.pl ale niebawem wrócimy do formy.

  21 komentarzy do “O tym jak Pan Jezus ze św. Piotrem po świecie chadzali”

  1. Ile razy wspominasz o poetach międzywojennych szlag mnie trafia, gdy przypominam sobie pominiecie notoryczne i ciągłe Hemara. A także wspominam kumpla z liceum, który pytany przez 6 lekcji pod rząd o analizę wiersza Przybosia „Z Tatr” zaliczył 6 luf, które spowodowało brak promocji do kolejnej klasy.

  2. Muszę przyznać,  że odkąd czytam ten blog, stare zabawki są regularnie, w odpowiednich opakowaniach, wrzucane do stawu. Staw już prawie pełen, a zabawek specjalnie nie ubywa. Wielka jest kupa, pod którą leżymy. A robotników mało.

  3. no to takich małżeństwa powstałych w wyniku rekomendowania  juhasów  dziewczynom z miasta  – to było trochę. Zwłaszcza przez lansowanie hasła: Polska krajem ludzi kształcących się (wszyscy na uczelniach są jednakowi bo kształcący się), dopiero potem wyłaziła z juhasów potrzeba praktykowania w mieście swojej juhasowskiej kultury i stąd budowa sieci AA.

  4. No uczeń był raczej odporny na urok tego, co urzekło autora „Legendy Tatr” czy Szymanowskiego. No chłopak był stały w swych upodobaniach, nie ugiął się nawet pod groźbą powtarzania roku szkolnego. Chyba trzeba brać z niego przykład co do tej „nieugiętości”.

  5. Trzeba dzieci nie posyłać do propdegeneracyjnej instytucji państwowej dla niepoznaki zwanej szkołą. Mój ojciec unieważnił szkołę jak miałem 7 lat mówiąc że ona ma za zadanie zniszczyć mnie i to co zostanie wepchnąć w uniwersalne ramy.

  6. >a jednak natchniony jakimś nieziemskim światłem…

    Mimo, że na Północy światła mniej, to jednak Selma dostała Nobla.

    Wyciskacz łez

  7. Dlatego ja po tych doświadczeniach nie posyłam dzieci do szkoły, tylko nauczam domowo. Nie dość, że omijam wymienione wyżej pułapki oraz stratę czasu, to jeszcze dzieci swobodnie się rozwijają i biją na głowę rówieśników czego mam stałe potwierdzenie. Nie jest to tylko moje doświadczenie i niech nikt nie mówi, że to trudne i się nie da. Jest wręcz odwrotnie, obecnie po tych paru latach nie wyobrażam sobie aby moje dzieci marnowały swój czas w sformatowanych instytucjach i wbijały do głowy jakieś klucze do testów o kontakcie z kadrą nauczycielską nie wspomnę.

    Tetmajer wielkim poetą był ? O nie, nie …

     

    Pozdrawiam

  8. Drążenie tematów czyli o mechanicznej zabawce do kopiowania, która zniknęła w stawie niepamięci

    Wynalazcą Meccaneglofo był Augusto Bontempi z Parmy. Przywózł maszynę do Londynu latem 1903, gdzie promocją zajął się syndykat. Wcześniej była eksperymentalnie pokazywana we Florencji, gdzie rzemieślnicy wszczęli protesty, i w Neapolu. Maszyna miała bardzo zmyślny mechanizm hydrauliczno-elektryczny, niestety często marmur pękał.

  9. No doznała stosownego natchnienia, które podpowiedziało jej z której strony jest chleb posmarowany, no i za prawidłowe odczytanie natchnienia – w nagrodę Nobel czyli ta omasta co była na chlebku

  10. „powiem Wam jednak jedno – musicie powyrzucać swoje stare zabawki do stawu”

    No ale co? Te zabawki są z Wiednia? Wiedeński Cloudflare bowiem nadal unosi się między moim sprzętem a SN: Error 521 Ray ID: 498211f62d015960 2019-01-12 19:36:07 UTC Web server is down Vienna Cloudflare working szkolanawigatorow.pl Host Error.

    No dobra poczekam do jutra. Pojutrze i tak muszę do roboty, to będę miał przynajmniej chwilową dystrakcję.

    I jeszcze ci powiem, że ja będąc jeszcze licealistą, dostałem antologię bajek ukraińskich „Diabelskie skrzypce”. Wszystko tam było o czym mógłby zamarzyć młody a niewyżyty kozak oprawca, względnie kat z UPA. Aluzje pornograficzne również. Nadto mam jakieś dziwne przeczucie, że ta antologia raczej chyba na pewno miała coś wspólnego z Wiedniem.

  11. No wlasnie, tak chcialam sie niesmialo zapytac co to sie dzieje juz od paru dni z SN. Bo to nie internet sie rwie (jak napisal Gospodarz) tylko ta jedyna strona. Reszta chodzi u mnie normalnie.Ktos tam przy tym dlubie czy jak?

  12. Czyli prototyp plotera czy tam 3D.

  13. Znakomite podsumowanie

  14. Za mało wiem o Selmie. Czytałem w dzieciństwie jej „Cudowną podróż” i nie pamiętam, jakie zrobiła na mnie wrażenie. Matka Św. Piotra w piekle wygląda na popkulturę tamtego czasu tak jak klechdy Przerwy-Tetmajera. Można by uważać za moralitet, gdyby oderwać od ideowej postawy pisarki i jej powieści „Antikrists mirakler” (oto automatyczne tłumaczenie ze szwedzkiej wiki):

    „Obraz pozwala ludziom pomagać sobie nawzajem i budować kolej. Obraz Chrystusa, zwany „Antychrystem”, ponieważ wygląda tak jak Chrystus, nosi napis Moje Królestwo jest tylko tego świata i jest symbolem socjalizmu . Powieści cudów Antychrysta mają na celu pogodzenie chrześcijaństwa i socjalizmu”.

    A Nobla dostała za „za obecny w jej pismach wzniosły idealizm, żywą wyobraźnię oraz duchowe postrzeganie”

  15. Celne spostrzeżenie. Mam jeszcze w zanadrzu kilka ilustracji sprzed 100+ lat, które wyglądają jak najnowsze osiągnięcia. Czekam na pretekst Coryllusa, by trochę naciągnąć temat i wrzucić.

  16. Jim Larkin i Eamon De Valera to były różne gangi. Ciekawą sprawe wypuszczono do prasy w 1999 r.  Amerykańska profesor Culleton dostała z FBI akta dotyczące planowanego zamachu na życie Larkina przebywającego w 1919 r. w USA (Larkin uciekł z Irlandii, kiedy zaczynało tam być gorąco). Ludzie Sinn Fein nie chcieli, żeby Larkin wrócił do Irlandii – chcieli go otruć i w jego miejsce podstawić sobowtóra, który miał namawiać socjalistów w Irlandii do głosowania na Sinn Fein. Jacy to ludzie chcieli zamordować Larkina, tego już pani profesor  się nie dowiedziała, bo nazwiska spiskowców zamazano w kopii akt przeslanej do niej z FBI. Najlepsze w artykule „Irish Timesa” o spisku  jest zdanie: „ona (czyli prof. Culleton) wskazuje, że Eamon De Valera był w Nowym Jorku w tym czasie, ale wierzy, że nie ma powodu łączyć go z tym spiskiem”. Dziwnym trafem, kiedy ginął Michael Collins, to też De Valera był w okolicy. No, ale Jima Larkina uratował amerykański wymiar sprawiedliwości, który zamknął go do więzienia na parę lat. Spiskowcy nie zrealizowali swoich planów, ale mogli być spokojni, że Larkin nie zaszkodzi Sinn Fein przy najbliższych wyborach. Kiedy Larkin przyjechał do Irlandii było już pozamiatane – ludzie po kilku latach walk nie chcieli słyszeć o komunistycznej rewolucji.

    https://www.irishtimes.com/news/plot-to-poison-jim-larkin-in-1919-unearthed-in-us-1.212928

  17. Bardzo zgrabnie Pan to ujął. Mam podobne wrażenie.

  18. To Larkin według ciebie jest tym aniołem, tak? Nie tłumacz mi z łaski swojej kim byli Collins i de Valera, okay….

  19. Nie napisałem, że Larkin był aniołem. W tekście była sugestia, że byli z tej samej bandy i do tego się odniosłem. Ale to mało istotny szczegół. Ciekawe jest to, że z mało ważnej postaci, jaką był Larkin (miał tylko swoje 5 minut w 1913 r.) robi się jakiegoś superbohatera. Ten pomnik, artykuły o nim.

  20. Zapewne komunizm degenerował masy, ale degeneracja Polaków zdaje się na dobre przyspieszyła po transformacji a to dlatego, że wtedy to jeszcze wróg był widoczny i łatwo definiowalny, obecnie wróg jest mglisty i zlokalizowany cholera wie gdzie. A Rosję chroni czupurny enkawudzista a Chiny paradoksalnie utrzymywanie tej ochronnej komunistycznej klamry.

    Kościołowi też łatwiej było działać w tamtych niż w tych nowych „wolnych” czasach.

    Wiecie dlaczego w większości krajów świata jest podatek VAT?
    Rządy różnych krajów lubią wprowadzać go dlatego, że po prostu jest ukryty.

    Obecnie wiadome jest, że niejawna degeneracja społeczeństwa jest lepsza niż ta hybrydowa jawno-podprogowa.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.