Miałem dziś promować naszą nowowydaną książkę, ale znów wpadło coś ze spraw bieżących i muszę Wam o tym opowiedzieć. Tak, zgadliście, znów chodzi o tak zwaną popularyzację i budzenie ducha. Jak wiecie sprawy te traktuję serio, to znaczy kiedy nie widać pracy włożonej w owe zatrudnienia, a jedynie samą chęć, uważam że rzecz jest co najmniej podejrzana. Nie żyjemy bowiem na kwietnej łące, po której uganiają się pracowite pszczoły pragnące jedynie przychylić nieba tym, którzy chcą wąchać kwiatki. Żyjemy w zupełnie innym miejscu, które jest pełne pułapek i niepięknych wcale niespodzianek. I wobec takich założeń powinniśmy się określać. Co to znaczy? Już tłumaczę na przykładzie. Oto wczoraj jeden z szanowanych użytkowników portalu iks wrzucił na swoim profilu skopiowany z wiki biogram tego pana:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dragan_Sotirovi%C4%87
Pod owym tekstem wysypały się komentarze, wszystkie jak jeden entuzjastyczne. Ja jeden, nie lekko bynajmniej oburzony tą treścią, zwróciłem uwagę na fakt, że mamy do czynienia z komunistycznym agentem, jeśli nie kimś znacznie gorszym. Dostałem oczywiście odpowiedź, bardzo kulturalną w dodatku. Poproszono mnie mianowicie o to, bym wskazał adres bibliograficzny tych swoich rewelacji. Nie powiem, poczułem się zaskoczony. Żyjemy w kraju, w którym nie dokonała się żadna sprawiedliwość po roku 1989, przeciwnie dokonało się wiele niesprawiedliwości, Franz Maurer i pułkownik Stopczyk popalili wszystkie papiery na wysypisku, i w tych okolicznościach ktoś proponuje mi, bym podparł się dokumentami, z których jasno wynikać będzie, że pan Sotirović prowadził działalność agenturalną? To trochę ekstrawaganckie, nie sądzicie? Zwłaszcza, że rozmawiają ludzie dorośli i świadomi pewnych spraw. Sam zaś popularyzator postaci, nie włożył w swoją popularyzację nic poza chęcią. Czyli przekleił notkę z wiki do swojego profilu. Pomyślałem więc, że pomogę mu zrozumieć w czym tkwi problem. Nie spodziewam się sukcesu, ale może przynajmniej inni coś przeczują.
Nie wierzę w zadziwiającą karierę Dragana Sotirovicia, a to z tego powodu, że przeczytałem sobie wczoraj, dobrze w wiki udokumentowany, opis aresztowania oficerów AK we Lwowie. Jest to opis wstrząsający, albowiem stawia elity tej organizacji oraz nas samych, rozumianych jako przedstawiciele narodu o pewnej, długiej tradycji, w świetle jak najgorszym. Oto oficerowie, świadomi przecież tego kim jest Stalin i kim są sowieci, podejmują z nim grę, gotowi będąc jednocześnie na jakiś rodzaj służby u ich boku, albowiem czują się sojusznikami. Można oczywiście złożyć to na karb niedoinformowania, albo sytuacji politycznej, instrukcji z Londynu i temu podobnych kwestii, no ale są jeszcze odruchy. Te nie powinny zawodzić ludzi, którzy pamiętają rewolucję, a wielu z nich przecież pamiętało. I ja właśnie odbieram ten rodzaj popularyzacji, jako ukrytą chęć pozbawienia nas zdrowych odruchów. Wróćmy jednak do opisu tak zwanego Powstania Lwowskiego, bo pod taką nazwą Akcja Burza opisana jest w angielskiej wiki. Ja nie będę tu wchodził w szczegóły, bo te znajdziecie w u wspomnianego docenta:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Akcja_%E2%80%9EBurza%E2%80%9D_we_Lwowie
Chodzi o to, że przytomni i doświadczeni ludzie, dali się zwabić w pułapkę. Zmuszono ich do odegrania jakiegoś cyrku, po którym zostali najzwyczajniej w świecie aresztowani i po kilkudniowych udrękach skierowani do łagru, z którego spora ich część nigdy nie wyszła. Jeden tylko człowiek wydostał się z tego kotła – Dragan Sotirović. W jego biogramie napisane jest, że uciekł wraz z innymi oficerami, ale pod drugim linkiem znajdujemy nazwisko tylko jednego oficera i jeszcze jakiejś pani. Żeby nie komplikować sprawy odstąpię od tego wątku, a skoncentruję się na głównym bohaterze. Otóż był on jugosłowiańskim oficerem, który po zajęciu kraju przez Niemców został czetnikiem. I to nie byle jakim, bo drugim szefem sztabu u generała Mihajlovicia oraz jego adiutantem. Mihajlović teoretycznie miał prowadzić walkę z Niemcami, ale jej jednak nie prowadził tak, jak tego oczekiwali alianci zachodni. Jego adiutant Sotirović zaś dostał się do niewoli aresztowany przez członków tak zwanego Legionu Ochotniczego. Następnie został przewieziony o obozu w Rawie Ruskiej, na terenach byłej już II RP. I stamtąd, z tego obozu, uciekł symulując, jak powiada polska wiki, zapalenie wyrostka robaczkowego. Niemcy zawieźli go do szpitala, a on z tego szpitala zwiał, po ucieczce zaś nawiązał kontakt z AK i został wcielony w jej struktury. Pomijając już tę ślepą kiszkę, która jest motywem wyjętym z serialu Podróż za jeden uśmiech, gdzie Poldek Wanatowicz symuluje taki atak, warto zapytać w jakim języku Dragan Sotirović porozumiewał się z AK i jak wyglądały owe procedury uwiarygodnienia? Już kiedyś tu o nich pisaliśmy, niestety szyderczo.
Serbska wiki nie jest tak wylewna jak polska, bo też i Serbowie wydają się być bardziej od Polaków przytomni. Prawdopodobnie przez doświadczenia ostatniej wojny na Bałkanach. Piszą, że Sotirović symulował chorobę, nie precyzując jaka to była choroba. Piszą też, że jego żona przeżyła wojnę i mieszkała z synem w Jugosławii, ale on nie mógł ich odwiedzać, bo rządzili tam komuniści. W polskiej wiki zaś stoi jak byk, że została brutalnie zamordowana, przez członków tego Legionu Ochotniczego. Dlaczego w ogóle o tym mówimy i dlaczego Sotirović został na iksie zaliczony do panteonu polskich bohaterów? Albowiem dowodził atakiem na ukraińską wieś, gdzie znaleźli schronienie dowódcy UPA. No i wszystkich tam wykończył. Niestety nie udało mi się znaleźć nazwisk tych dowódców. Może trochę szkoda. No, ale skupmy się ponownie na barwnym życiorysie majora Sotirovicia. Bo w AK awansował on do stopnia majora. Facet ledwie się zjawił, po brawurowej ucieczce, natychmiast go zweryfikowano, posłano do akcji, a on ją jeszcze szczęśliwie ukończył. NKWD aresztowało go dwa razy, ale on uciekał raz połamawszy sobie nogę, a drugi raz podał się za oficera francuskiego, który zbiegł z więzienia w Odessie i przez to go wypuszczono. Skupiam się na najważniejszych fragmentach życiorysu. Oczywiście w serbskiej wiki nie ma nic o połamaniu kości stopy, w czasie skoku z okna, ale w naszej już to uszczegółowienie się znajduje, żeby całość wyglądała bardziej wiarygodnie. Serbowie piszą jedynie o tym, że złamał sobie nogę.
Najlepsze jest na końcu. Po kolejnej ucieczce Sotirović znalazł się na Dolnym Śląsku i wraz ze swoimi byłymi podwładnymi przejął władzę w miasteczku Leśna nad Kwisą. Był tam burmistrzem. Potem zaś wraz z tymi sekretarkami i adiutantami dołączył do ewakuujących się Niemców i zabierając ze sobą całe wagony fantów wyjechał do amerykańskiej strefy okupacyjnej, a stamtąd do Monako gdzie mieszkał do roku 1987. Wtedy to zmarł, podczas dorocznej pielgrzymki na górę Athos.
Byłbym zapomniał – na Dolnym Śląsku, niedaleko Leśnej, znalazł się również ten pan https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Filipkowski To z nim właśnie Dragan miał brawurowo uciec z więzienia.
Można więc zasugerować, że Sotirović był jeszcze lepszy niż Igor Newerly. My zaś, jesteśmy coraz głupsi i coraz mniej rozumiemy z preparowanej na naszych oczach historii. Może przypomnę, że Zygmunt Szyndzielarz – Łupaszka – nie zachował się tak lekkomyślnie, jak oficerowie AK we Lwowie, ale wycofał się wraz ze swoimi ludźmi z Wilna na zachód. To jednak niewiele mu pomogło, bo żadnym burmistrzem nie został, a i w Monako nie dane mu było mieszkać.
Wśród popularyzatorów bohaterskich postaw lansowanych w polskim Internecie nie ma jakoś nikogo, kto zadałby proste pytanie – w jakim języku Sotirović porozumiewał się z radziecką administracją zajętych terenów? Zapewne po francusku. I co to znaczy – został burmistrzem? Wybrano go w demokratycznych wyborach? Czy może ktoś go na to stanowisko desygnował? A jeśli tak to kto? Mam tu pewne sugestie. Leśna bowiem to nie jest zwykłe, dolnośląskie miasteczko. Przekonał się o tym, już dawno temu sam pan poseł Bogusław Wołoszański. Poczytajcie – https://gminalesna.pl/wp-content/uploads/2022/12/galeria-historyczna-2021m3.pdf
Sami widzicie jak na tle Dragana Sotirovicia wyglądają polscy oficerowie próbujący wyzwalać Lwów z rąk Niemców. Zginęło w tych krótkich walkach sporo ludzi. Reszta zaś została zgarnięta do wora jak ślepe kocięta i wrzucona do bagna. No, ale mamy dobry powód, by promować Dragana, bo rozprawił się z UPA.
Skąd się biorą pomysły tak strasznie degradujące nas jako społeczność? Powiem Wam skąd – z doświadczenia. Bo już się kilka razy udało i nie ma powodu, by przypuszczać, że nie uda się kolejny raz. Najważniejsze by zademonstrować dobre intencje i gotowość do współpracy. Na to pójdzie każdy. Najważniejsze, by zademonstrować chęć wskazania dobrych wzorów do naśladowania, szczególnie zaś takich postaw, które pomagały nie tylko w ocaleniu, ale też w gwałtownym wzbogaceniu się.
Od kilku dni trwa festiwal przekrzykiwania się na tematy około ukraińskie. Opublikowałem na iksie kilka tekstów z tym związanych, postulując jednocześnie, by nie nurzać się w opisach bestialstw dokonywanych przez banderowców, bo to jest już kolejna, nie wiadomo która odsłona owych ekscytacji. I wszyscy, a szczególnie Ukraińcy, patrzą na to już wyłącznie z życzliwym zainteresowaniem. I nie można znaleźć innego powodu dla tych szaleństw niż wylansowanie kolejnej grupy szurów, która przez dwa sezony będzie rządzić emocjami Polaków. W tym także celu wyciąga się z pawlacza osoby takie jak Sotirović. Pozostaje mieć nadzieję, że ludzie którzy to czynią są po prostu głupi, a nie zadaniowani.
Gdzie w tym wszystkim miejsce na wieśniaczą hipokryzję i rycerską prostotę? Wielu już to dostrzegło. Ta druga cecha to pragnienie uczestniczenia w rzeczach i sprawach ważnych oraz podniosłych. Ta pierwsza to jedynie chęć oglądania, z bezpiecznej odległości, jak inni ryzykują. I tak się dzieje nawet, kiedy hipokryci deklarują zrozumienie dla rycerskich postaw. To jest moment arcyważny, bo z tych deklaracji przede wszystkim nic nie wynika. Chęć, szczególnie ogłaszana z bezpiecznego miejsca, to za mało. A jeśli ktoś odpowiednio ustawi optykę oceny tego zjawiska, można być jeszcze oskarżonym o współudział. Jeśli ktoś nie zrozumiał o co mi chodzi to bardzo dobrze. Na koniec dodam jeszcze tylko, że współczesna Rosja nie udostępniła nikomu żadnych dokumentów dotyczących działalności agentury sowieckiej na terenach II RP. Brytyjczycy zaś utajnili swoje dokumenty na kolejne dekady. O tym więc by znaleźć jakikolwiek adres bibliograficzny dotyczący osób takich jak Sotirović, nie może być nawet mowy.
To może jeszcze na koniec dodam tu – ku pokrzepieniu serc – notkę z wiki opisującą jak dokładnie wyglądał atak na ukraińską wieś Szołomyja, gdzie ukrywali się dowódcy UPA. Aż żal, że nie było tam Igora Newerlego. Opisałby to znacznie piękniej.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Atak_Armii_Krajowej_na_Szo%C5%82omyj%C4%99
Trafny tytuł.
Co jakiś czas piszę, że nikomu nic się nie wytłumaczy. Obserwatotom brak narzędzi poznawczych.
W ostatnich tygodniach zauważyłam kilka prób odkręcenia w głowach np kwestii wiatraków czy ogólnie zielonej energii. Próby te podjęły osoby z szerzej pojętego głównego nurtu. Temat muśnięty na poziomie przedszkola, dosłownie, nie w przenośni. I strach dziennikarki, żeby goscini 😉 nie rzekła nic zbyt dokładnie.
Bo ambitni słuchacze zatykają uszy, żeby nie usłyszeć nic nie poprawnego politycznie. Bo jeszcze im się wymknie potem w tzw towarzystwie.
Szkodniki medialne, zwane np publicystami, świetnie wiedzą że słuchają ich nie wykształceni idioci. Oraz co co w dzisiejszym tytule.
Przepraszam, nie podam źródłach tej sytuacji, bo zapowiedziano eskalację kształcenia słuchaczy. Nie chcę zaszkodzić.
SN to zbyt wysokie loty dla nielotów.
postulując jednocześnie, by nie nurzać się w opisach bestialstw dokonywanych przez banderowców, bo to jest już kolejna, nie wiadomo która odsłona owych ekscytacji. I wszyscy, a szczególnie Ukraińcy, patrzą na to już wyłącznie z życzliwym zainteresowaniem. I nie można znaleźć innego powodu dla tych szaleństw niż wylansowanie kolejnej grupy szurów – jestem dzieckiem kobiety o nazwisku Bogumił, która przeżyła bestialstwa dokonywane prze banderowców, na Bacajach – stąd mój pseudonim. I dopóki starczy sił będę nurzał siebie i innych w bestialstwach banderowców i żaden kryptoukrainiec/filoukrainiec nie przeszkodzi mi.
Każde odpuszczanie zła to ślepa uliczka. Kolejne polskojęzyczne rządy wpędzały nas w pułapkę, ślepą uliczkę pozornego załatwienia ważnych spraw. Można było, małymi krokami dużo zrobić:
– wybudować mauzoleum ofiar
– ścigać żyjących sprawców, wszak zbrodnie wojenne nie przedawniają się
– stawiać twarde warunki
– edukować mieszkańców Ukrainy, bez przymusu, ale stanowczo – np wręczając na granicach opracowania historyczne, a może nawet żądać wyrzeczenia się zbrodniczych idei w formie oświadczeń – jak nie pasowałoby, to zapraszamy z powrotem na Sicz
– prowadzić prawdziwe , profesjonalne badania historyczne, kompleksowe i dokładne, z udokumentowaniem ofiar, miejsc zagłady
W zamian mieliśmy Dudusia pouczającego księdza Isakowicza-Zaleskiego, Kwacha na pasku oligarchów, niezliczoną ilość ofensywnych ukraińskich działaczy w polskiej sferze itd, którzy grzeczność, kulturę itd traktują jak słabość i pospolite frajerstwo.
A jako podsumowanie przytoczę wypowiedź mojego kolegi, który wychował się pod Koszalinem wśród ukraińskich wiosek po akcji Wisła. I dopiero ostatnio trochę się otworzył: Nie wyobrażasz sobie nawet, jaka to była dzicz.
Aha, i panteon uczciwych Ukraińców, całkiem niedawno dowiedziałem się, że bliska rodzina uciekła z Wołynia po ostrzeżeniu przez Ukraińca – nauczyciele z trójką dzieci, ojciec rodziny mieszkał tam „od zawsze”, uciekli ze swojej Ojczyzny po prostu.
moja matka – Jej historia jest opisana w książce Siemaszków – też mówi o Ukraińce. która zatrzymała ich gdy nad ranem wracali z Kamieńca na Bacaje ostrzegając przed ukraińskimi mordami, w trakcie rozmowy zdjęłą chustkę, wkrótce potem pojawiła się banda. Do dziś nie wiemy, czy był to znak … Ukraińcy oszukiwali.
Ludzie podli nie umierają podczas pielgrzymki, nawet prawosławni na górę Athos. Są dostępne w języku polskim wspomnienia „Draży” Sotirovicia (pisane oryginalnie po francusku), stąd owa dokładność polskiej wiki. Paradoksalnie więc wspomnienia Sotirovica mogły nie ukazać się w języku serbskim. Proces weryfikacji tego Serba w A.K. sam tłumaczy kuzynem w londyńskim uchodźctwie serbskim (do sprawdzenia dla wnikliwego badacza), który za niego poręczył.
Jeśli szukać komunistycznego agenta na podstawie fantastycznego życiorysu to ewidentnie kłania się Bolesław Kontrym „Żmudzin”.
Co do „Draży” Michajlovicia faktycznie działania antyniemieckie ograniczał do samoobrony, po pierwsze by nie narażać ludności serbskiej na drakońskie represje, a po drugie dlatego że nie był frajerem pokroju Sikorskiego i czekał na pisemne gwarancje polityczne niepodległości i niepodzielności Jugosławii ze strony aliantów zachodnich w zamian za serbską krew. Serbowie stracili w wyniku I wojny 30% populacji a do wojny z Niemcami w 1941 doszło z powodu zamachu stanu, którzy przeprowadzili agenci, co najmniej wpływu, aliantów. Dlatego z powodu politycznych oczekiwań czetników doszło do zmiany wspieranych przez zachód sił na Titę. W tym momencie Michajlović zawarł z Niemcami de facto zawieszenie broni, skupiając się na walce z komunistami, którzy zresztą sami pierwsi zaatakowali jego czetników, łamiąc wcześniejsze porozumienia.
Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.