wrz 232026
 

Polska literatura, a co za tym idzie także kinematografia pełna jest szaleństwa w wydaniu damskim, które w dodatku zauważalne jest słabo lub wcale. Tymczasem w momencie kiedy zawierające wątki społecznie dysfunkcyjne dzieła powstawały i były drukowane, musiały wywoływać nielichy sprzeciw. I tak zapewne było z „Lalką”, której ekranizację powtórzono czyniąc z kontrowersji dewastującej relacje, wieśniacki wygłup. Wskazano to, co wskazał Prus, ale z intencją nie dotykającą nawet problemu, który on chciał opisać. Serial ten bowiem powstał po to, by zrobić możliwie dużą promocję filmowi kinowemu i zminimalizować koszt tej promocji. Myślę, że ktoś wpadł na taki właśnie pomysł – żeby samo żarło i ludożerka dostawała amoku, zróbmy dwie „Lalki” i jedna będzie nakręcała drugą. I tak się właśnie stało. My jednak dziś nie będziemy zajmować się problemami producentów, którzy wydają nie swoje pieniądze, a oszalałymi kobietami, których pełna jest polska literatura.

Wszystko przez to, że – takie mam wrażenie – ilość tutoriali zawierających wiedzę o tym, jak uwieść mężczyznę nie wychodząc z domu, znacznie przewyższyła ilość tych, które instruują, jak złowić medalowego sandacza w płytkiej wodzie, latem.

Zdecydowanie największa ilość kobiet o pokręconych i dewastujących relacje społeczne oczekiwaniach od życia pojawia się w powieści „Noce i dnie”, a co za tym idzie, zjawiają się one także w serialu Antczaka. Najważniejsza jest oczywiście sama główna bohaterka, czyli Barbara Ostrzeńska, po mężu Niechcic, osoba która przestrzeliła znacząco w życiu i pielęgnując marzenia o wielkiej miłości, wydała się za mąż za człowieka, który jej nie interesował z istoty. Przy czym, zauważamy od razu, realny wymiar jednego i drugiego obiektu męskiego, nie miał i pewnie do dziś nie ma żadnego znaczenia dla czytelników i widzów. Józef Toliboski, który śni się Barbarze do późnej starości, był gnojkiem, pewnie nawet zakochanym, ale przecież całkowicie uległym konwenansowi. Posłusznie zerwał z nią, bo mu kazali i ożenił się z panną, dysponującą stosownymi aktywami. Bogumił Niechcic, choć Dąbrowska starała się bardzo, żeby go w swoich opisach zdewastować, broni się dzielnie i właściwie do końca dotrzymuje placu wszystkim otaczającym go zwariowanym babom.

Przejdźmy do omówienia relacji soft porno. Antczak musiał pokazać Barbarę w prześwitującym peniuarze, jak – łaskawie – godzi się w końcu przespać z mężem, bo to i nuda panie doskwiera, ale też wiadomo, że nie można w nieskończoność przeciągać struny – a nuż się odwinie. Bogumił Niechcic jest człowiekiem odpowiadającym na wyzwania, ale tak się niestety składa, a może na szczęście, że choć kocha żonę, to jednak traktuje ją trochę jak wódkę. A wódki, jak pamiętamy, Niechcic Bogumił mógł nie widzieć miesiącami. Histerie małżonki, choć więc sprawiały mu przykrość, odbijały się od jego monumentalnej duszy jak groch od ściany. Co, przyznam, mnie także uspokajało, kiedy dawno temu czytałem powieść Dąbrowskiej.

W o wiele korzystniejszej sytuacji znajduje się szwagierka Barbary Michalina, która całkowicie lekceważąc męża, podporządkowała go sobie sposobami, które są w książce i filmie tylko zasugerowane, a następnie rzuciła się w wir interesów. A tych, jak wiemy prowadzić się nie da, bez kontaktów także towarzyskich. No, a uczucia zwane głębokimi zarezerwowała dla synów. Siostra Barbary – Teresa, będąc żoną pijaka i aferzysty, zakochanego w samej Barbarze i nie rozumiejącego swojej delikatnej żony – nieszczęśliwie zakochała się w arystokracie. Nie wiemy o nim nic, poza tym, że ładnie wyglądał i miał właściwości magnetyczne. Przyciągał tę całą Teresę na Litwę, aż spod Kalisza. Sprawa była więc poważna i zakończyła się o ile pamiętam, głęboko ukrywanym samobójstwem Teresy. Jej mąż alkoholik zaś, umarł na raka.

Największą femme fatale w całej tej historii jest Celina Mroczkówna, którą grała Nehrebecka. W zasadzie nie wiadomo co powiedzieć, bo to taka, prawda, polska madame Bovary. Tu suknie, tiurniury, kapelusze, woalki, ale najlepiej by było polatać po mieszkaniu nago, w towarzystwie młodego Ostrzeńskiego granego przez Łukasiewicza. Babie odwala na poważnie, choć wydała się za mąż za ekonoma, bo nie miała za bardzo jak skorzystać z lepszej partii. Łazi za tym Ostrzeńskim, wkurza jego matkę, nie rozbiera się co prawda, ale za to demonstruje to swoje libido wprost na ulicy, zaczepiając tego biednego chłopaka, który i tak umrze na zapalenie opon mózgowych.

Najlepsza jest jednak Ksawunia. To znaczy panna Xawera, grana przez Zawadzką Magdalenę. Panna Xawera zakochuje się w starszym od niej o cały eon lat świetlnych Niechcicu i za nic nie daje sobie przetłumaczyć, że o spełnieniach mowy być nawet nie może. Oddać trzeba jednak Ksawuni, że nie odpiernicza takich cyrków, jak wszystkie pozostałe panie, choć jest najmłodsza. Zachowuje się godnie i trzyma pion. Może przez to, że pochodzi z rodziny arystokratycznej i boi się, że ją wydadzą za jakąś inną wersję Toliboskiego, za jakąś nędzę uzależnioną od matki i licznych ciotek. Mało kto pamięta, ale Ksawunia ratuje z opresji Niechciców, namawiając ojca, by przekazał im w darowiźnie majątek Pamiętów.

No to teraz do Lalki. Widzimy, że wiedza Prusa i kobietach była jeszcze wątlejsza  niż wiedza Sienkiewicza na ten sam temat, choć Henryk miał, prawda, wysokie aspiracje w tym zakresie. Im wyższe koturny zakładał, tym bardziej aspiracje rosły. Myślę też, że Prus, a my za nim, całkowicie przeceniamy charakter Izabeli Łęckiej. To jest głupia małpa z aspiracjami i nic więcej. Gdyby była tak poważna, jak Ksawunia, albo tak szalona jak Celina Mroczkówna, nie odstępowałaby na krok prezesowej Zasławskiej, z góry już planując, że musi ona zapisać Starskiemu cały majątek. Ze Starskim zaś panna Izabela znać się bliżej musiała już wcześniej, bo epizod w wagonie kolejowym na pewno nie był dla niej nowością. A, że głupota chodzi w parze z bezczelnością i brakiem dyskrecji, pozostaję przy mojej ocenie – głupia małpa z aspiracjami. Mogła namówić prezesową na przepisanie majątku Starskiemu, potem wziąć tego Kazia za mordę i wydzielać mu pół rubla dziennie na remika. Myślę także, o czym już pisałem, że „Lalka” ma drugie dno. To znaczy Szlangbaum, przejąwszy aktywa Wokulskiego, zaproponował Łęckiemu kontrakt na Izabelę, od czego Łęcki dostał zawału, a Iza poszła do klasztoru, bo okazało się, że wybór między salonami Kwirynału, a sklepem nie był jeszcze taki drastyczny. Dotarło do niej bowiem, zapewne w bardzo malowniczej scenerii emocjonalnej, że przyszły małżonek jest wszak obrzezany.

Nie sposób tu ominąć Kazi Wąsowskiej, która korzystając z wachlarza walorów soft porno, usiłuje uwieść Wokulskiego, człowieka całkowicie opętanego przecież. W dodatku takiego, który nic nie rozumie. Najmniej zaś tego, jaką funkcję pełni na terenie oddzielającym ochranę – czyli Suzina, od żydów finansujących socjalizm – czyli Szlangbauma. I przez to właśnie, zostaje dyskretnie odsunięty. No, ale tego nie zauważa. Taka Kazia Wąsowska byłaby dla niego szansą. Miła pani, w pewnym wieku, z zasobami i nie całkiem oszalała. No, ale weź tu tłumacz wariatowi.

No dobra, Lalka, Lalka i po Lalce….Bohaterki Sienkiewicza pochodzą z mokrych snów samego pana Henryka. Był on jednakowoż realistą i dobrze wiedział, że ktoś taki, jak Krzysia Drohojowska nie jest dla niego. Trzymał się jednak myśli o niej na tyle uporczywie, że mało brakowało, a zacząłbym pisać sceny soft porno. Tak, jak to zrobił z Maszkową i Połanieckim, w „Rodzinie Połanieckich”. Nieszczęścia miłosnego jest u pana Henryka mnóstwo, ale czuje on także przyrodzone ograniczenia, dlatego – zamiast pisać o pościeli – woli opisywać wojnę.

Literatura polska wieku XX, szczególnie na początku, to całkowite załamanie konwencji. I nie mówię tu o Przybyszewskim, drewnianym demonie, z przeskalowanym o pięć długości fallusem. Taki Żeromski najwyraźniej dostał jakiś cynk, pozwolenie, albo wręcz nakaz, by tę swoją pornografię szerzyć. „Dzieje grzechu”, są książką niemożliwą do przeczytania. To jest nigdy nie spełnione marzenie pana Stefka, żeby zawaliły się wszystkie normy społeczne, a wtedy dziewczyny, samotne i bezbronne, staną się jego łupem. Co trzeba mieć w tym garnku na łbie, żeby snuć takie projekcje? Dziś nam się zawalił wszystkie normy społeczne, a efektem tego jest Minakowski i jemu podobni. Gdyby tak Stefana zamknąć w jednym pomieszczeniu z Minakowskim, niechybnie powiesiłby się na sznurówkach – Stefan, nie Minakowski. Jego geniusz bowiem nie przewidział takich sytuacji. Nie przewidział także oszalałych Julek, Marty Lempart i całego szeregu postaw, które dziś można oglądać codziennie, a w czasach Stefana były one nie do pomyślenia. Toczyła się bowiem walka o wyzwolenie kobiet. To znaczy o tu, czy Mroczkówna-Katelbina może zostawić swojego nudnego męża i rozwalić życie młodemu Ostrzeńskiemu. I czy powinna go zostawić, kiedy już zachowuje on na zapalenie opon mózgowych, czy jednak może nie? Dziś jest oczywiste, że tak – zostawić – bo wolność kobiety nie ma, prawda, ceny. I nie można się zmiękczać bzdurami typu jakieś tam zapalenie opon. Jednym słowem więc – w starciu z kobietami prawdziwie wyzwolonymi Stefan nie miałby najmniejszej szansy. Odgryzłyby mu łeb w połowie pierwszego zdania, które by do nich skierował z wyżyn swojego autorytetu.

No, ale to nie koniec, bo cały przegląd postaci kobiecych naznaczonych szaleństwem mamy dopiero w filmowych produkcjach z PRL, które udawały tylko swoje literackie pierwowzory. Czyli takich, jak „Widziadło” czy „Thais”. Tyle, że wtedy, żeby zrobić kasę na filmie i jednocześnie osiągnąć efekt deprawacyjny, wystarczyło pokazać Dorotę Kwiatkowską bez ubrania, jak tańczy na stole. To było tanie, mało angażujące i załatwiało sprawę. Dziś, ponieważ kobiety się wyzwoliły, czyli przebierają się za nie faceci, takie rzeczy są nie do wykonania. Wszelkie fizyczne walory straciły na znaczeniu, nie działają już wcale, a wręcz mogłyby przynieść szkodę budżetowi takiej produkcji. Poza tym są niemodne. Dlatego właśnie do roli Łęckiej w nowym serialu „Lalka” zaangażowano panią, co wygląda jak kaczor Donald, pozbawioną wszelkich, nie tylko kobiecych walorów. W tym samym celu na stanowisku Wokulskiego postawiono gościa, który powinien grać co najwyżej Wielką Stopę, gdzieś w dalekich plenerach gór Ałtaj. No i kazano im przeklinać i bluźnić sobie nawzajem i nam przy okazji. Tak właśnie, tańce na stole bez ubrania już są passe. No chyba, że będzie tańczył Minakowski, wtedy nie.

Moja teza jest łatwa do udowodnienia, albowiem kaczor Donald bez cycków, oglądany teraz w serialu „Lalka” zagra Violettę Villas. Wszyscy mniej więcej pamiętamy, jak wyglądała pani Villas. Jakby wskoczyła na stół i zaczęła tańczyć, Minakowski musiałby wyskoczyć oknem, nie otwierając go uprzednio. I paru innych wraz  z nim….Tak, że ten, oczywiste jest, że mam rację.

 

Musiałem urządzić promocję, kurde balans…I ten tekst też napisałem, żeby ją trochę podkręcić. Potrwa ona do soboty wieczór. Śpieszcie się kochać książki, tak szybko odchodzą…

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/rydwany-bojowe-boguslaw-sujkowski/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/wojna-brandenburska-ludwik-kubala/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/historia-wojny-chocimskiej-1621/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-48-hohenzollernowie/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/zmierzch-izraela/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/historia-komunizmu-w-starozytnosci-i-w-sredniowieczu-karl-kautsky/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/maryna-mniszchowna-aleksander-hirschberg/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/dymitr-samozwaniec-aleksander-hirschberg/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-polskie-historie-tom-1/

 

Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

  14 komentarzy do “Wariatki i nimfomanki w polskiej klasyce literackiej czyli o istotnych funkcjach soft porno”

  1. Dostałam ataku śmiechu, popatrz, noce i dnie czytałam jak leci. Przez popołudnie i noc do oporu. Czyli do końca. Późno dostałam książki i musiałam coś wiedzieć „na jutro”.

    Obawiam się że głównie wkurzał mnie Niechcic z przyczyn których nie pamiętam już dokładnie. Natomiast reszty po prostu nie pamiętam. Z filmu nic nie wiem, bo nie oglądam sfilmowanych, znanych mi wcześniej tekstów. Mam swoje wyobrażenie bohaterów i żaden aktor mi nie pasuje -:)).

    Cieszę się, że też tak patrzysz na lalkę, choć tego rozwiązania nie wymyśliłam. Też ładne -:)).

  2. P.s. zdaje się możesz pracować w jakiejś firmie typu swatka, żeby cię tylko klienci słuchali -:).

  3. Oczywiście, że tak, mam do tego wrodzone predyspozycje

  4. Niezły przegląd Pan urządził,zgadza się,tak było,a Noce i dnie omijam w telewizji, kojarzą się z biedą peerelu i wszelkim nieszczęściem. A Sienkiewicz to inna sprawa, miał w rodzie tatarskiego przodka i marzył o wielkim szlachectwie polskim,dzielne polskie szlachcianki były jego obsesją.Trylogia mu się udała bo pisana na cześć ukochanej żony,podobnie  w Quo vadis? wzniósł się na wyżyny pisarstwa pod wpływem młodziutkiej narzeczonej,strasznie zapłacił cierpieniem za oba arcydzieła,taki koszt prawdziwego talentu. O innych jego powieściach nie ma co mówić,nic szczególnego. Z Lalkami faktycznie upieczono dwie pieczenie na ogniu zainteresowania,co pokolenie to chce to widzieć film po swojemu, wersję Neffliksa zrobiono dla skandalu by lepiej wypadła kinowa Lala,to jasne. Efekt może będzie taki że wielu się chyci za książkę,nie dowierzając temu co widzi. Prus jednak był rozczarowany do kobiet,nie zrobił świetnego małżeństwa jak Sienkiewicz z Szetkiewiczowną a ino z kuzynką z którą nie miał dzieci,więc mścił się na wielkich paniach z arystokracji a my wierzymy mu na słowo bo umie pisać bestia! Ja jednak wolę powieści Kraszewskiego z jego trzeźwym patriotyzmem.

  5. Galapagos Films – FOLWARK ZWIERZĘCY (Animal Farm) https://share.google/iioCReOprbCJw6jb0

     

    My to o lalkach nie dla dzieci. A w kinach Folwark zwierzęcy, podają że dla dzieci.

    Głowa mała.

  6. I żeby już odejść ze świata fikcji, USA ogłosiły właśnie na szczycie G 20, że porzucają normy emisji CO2, na rzecz rozwoju.

  7. Jeszcze o serialu. Słyszę że zakończenie jest jeszcze inne. Izabela bardzo przytomnie usiłowała się wybić na samodzielność. Bynajmniej nie czuła się oblegana przez Wokulskiego, odwrotnie, skorzystała z jego pomocy i współdziałania by uciec. Niestety, ktoś by to musiał obejrzeć. To kompletnie inna historia, prawie nie związana z książką.

  8. Ten film „Lalka”  z Drzymalską, to przynajmniej nie jest nudny. Pamiętam po przeczytaniu ksiązki w którejś tam klasie Liceum, byłam zawiedziona zachowaniem głównej bohaterki, że ona taka nudna,  zawiedziona Wokulski że taki niezaradny w relacjach społecznych i brakowało mi jakiejś dozy optymistycznego zakończenia tej książkowej fabuły.

    w tym Netflixowym ujęciu,  zakończenie serialu jest kapitalne, Wokulski trafia na roponośną działkę, Izabela dostaje kasę i ma przeczucie że będzie reporterką albo kimś  w tym rodzaju, a kuzyn Izabeli co na oczach Wokulskiego bezkarnie uwodził mu  wymarzoną Izabelę zostaje zatłuczony  ręką  klasy robotniczej.

    ten robociarski odwet skojarzył mi się z ogromnym kamulcem rzuconym w von Borowieckiego w wajdowskiej ” Ziemi obiecanej ”

    Tyle, ta scena z zatłuczeniem szanownego kuzyna to prawie jak z filmów Tarantino

  9. Ach, pięknie. Izabela chciała być redaktorem naczelnym Bluszczu, gdyby Wokulski jej go kupił. A tu proszę, inaczej sobie poradzili.

    Jakieś to normalniejsze dla nas.

    Maślona powinien dać info że to na motywach, nie było by tyle oburzenia. Ale wygląda na to że chciał to właśnie oburzenie wywołać. Tania reklama i skuteczna.

    Przy okazji przypomniało mi się, czemu Niechcic mnie irytował. To jego uparte trzymanie się beznadziei mnie wkurzało.

  10. https://www.youtube.com/watch?v=6RrZR0PXQGQ

    proszę zobaczyć poziom niektórych kobiet

    pozdrawiam z końca świata

  11. tak Niechcic był irytujący przez swą naiwność ze pracą ludzie się bogacą  bo to nieprawda a na dodatek  poświęcił swoją kasę żeby poprawić meliorację w cudzym, majątku…… no ileż tej naiwności, czy raczej wiary że wokół są osoby honorowe….

    Niechcic   jak dziecko we mgle. Wokulski z serialu takiej ilości naiwności w sobie nie miał, jak się zorientował.. „że nie rządzi” to zmienił się z zalotnika w „osobę rafineryjną”

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)