Wrz 082020
 

Wszystko to tak naprawdę było jedynie pierwszym aktem rozgrywanej sztuki; jest bardzo prawdopodobne, że większość aktorów nie wiedziała co miało się zdarzyć w drugim akcie, ani jaki obrót miała później przyjąć akcja…

Emanuel Małyński „Nowa Polska”

Wspominaliśmy tu kiedyś Andrzeja Bobkowskiego i wspominaliśmy go źle. Było o tym, że został wysłany do Francji tuż przed wojną, bo miał dziwne i niezrozumiałe kontakty z niemieckim ambasadorem. Był wtedy młodym człowiekiem , zatrudnionym w kluczowym zakładzie zbrojeniowym, w Katowicach Ligocie. Pod sąd wojskowy nie trafił tylko dlatego, że miał ojca generała. Andrzej Bobkowski był dziwnym facetem, w którym Jerzy Giedroyć rozbudzał ambicje literackie, jak podejrzewam ze złą intencją. Pomysły polskiej emigracji powojennej na literaturę to była komedia omyłek, humbug i kult cargo. Po Bobkowskim zostały wspomnienia wydane dwa razy w ostatnich dwóch dekadach pod tytułem „Szkice piórkiem”, zupełnie fatalnym, a także tom listów do Giedroycia. Te listy warto przeczytać choćby z tego względu, że wymienia się tam nazwiska ważnych bardzo osób w przedwojennym światku i demaskuje się ich złudzenia. Aha, jeszcze niewielka książeczka pod tytułem „Coco de oro”, bardzo pretensjonalna, poruszająca tak zwaną problematykę moralną. Andrzej Bobkowski miał zapewne talent, ale lepiej by było gdyby się ów talent zrealizował bez pomocy Jerzego Giedroycia. Kłopot jednak był taki, że Giedroyć był zawiadowcą jedynego ryneczku, na którym mogli zabłysnąć literaci piszący po polsku nie związani z reżimem. I stąd właśnie tak istotne jest, by – zanim człowiek zacznie pisać o sprawach ostatecznych i poruszać problematykę moralną – stworzyć możliwie duży, wielopoziomowy i oryginalnie posegmentowany rynek treści, gdzie autorzy mogliby błyszczeć światłem własnym a nie odbitym. O to nikt nigdy nie zadba, albowiem powszechne jest mniemanie wśród literatów iż wystarczy opuścić spodnie, wypiąć pośladki i wokół roztoczy się taki blask, że wszyscy oślepną. Otóż nie, to jest zła droga panie Mróz, panie Krajewski i cała reszto. Musi być duży rynek.

Wracajmy jednak do Bobkowskiego. W listach do Giedroycia opisał on kilka postaci, co do których można było mieć jakieś wątpliwości czytając trzy tomy Baśni socjalistycznej i podejrzewając autora przy tym, o to, że ma złe i podstępne intencje. Powodowany bowiem nienawiścią do zdolniejszych i wybitniejszych od siebie osób, wypisuje na ich temat jakieś niesprawdzone kalumnie. Oto choćby o Żeromskim.

Bobkowski Żeromskiego nienawidził, albowiem pan ten miał osobliwe poczucie humoru. Kiedyś, w domu Bobkowskich, albo na jakimś kinderbalu, kiedy pan Andrzej był jeszcze chłopcem, Żeromski zorganizował taki oto żart: kazał małemu Bobkowskiemu patrzeć w rękaw marynarki, gdzie miał podobno ukazać się wyjątkowej urody księżyc (albo coś innego, nieistotne), po czym z drugiej strony rękawa nalał zimnej wody. Wszyscy się śmiali z wyjątkiem Andrzeja Bobkowskiego, a najgłośniej sam Żeromski. To z całą pewnością jest prawda, bo Bobkowski wraca do tego w listach i w tych całych szkicach piórkiem. Nie wiem kim trzeba być, żeby robić dziecku takie numery, ale stać na to chyba tylko pisarzy społeczników, do głębi przejętych losem mas pracujących, co wypruwają z siebie żyły w fabrykach.

Jeszcze lepiej opisuje Bobkowski oficerów, których znał przecież, bo bywali u jego ojca. O znanym nam już dobrze pułkowniku Sołłohubie- Dowoyno, samozwańczym adiutancie generała Hallera, w trudnych dniach grudniowych roku 1922, kiedy zaprzysiężono najpierw, a następnie zabito prezydenta Narutowicza, tym samym, który domagał się, by Haller na czele tłumu szedł do Pałacu pod Blachą i tam przemawiał głosząc potrzebę ustąpienia Narutowicza, pisze Bobkowski tak:

Dowoyno Sołłohub a powoyno prosta swołocz, jak mówiono o pułkowniku Sołłohubie. To o nim opowiadano, że raz został zaproszony przez Francuzów na obiad (w czasie wojny bolszewickiej) i podano oliwki. Ani rusz nie mógł żadnej nabić na widelec, co się zamierzył na jaką, uciekała mu. Na to kapitan Foglierini, siedzący przy nim, nabił zgrabnie jedną na wykałaczkę i podał mu mówiąc – widzi pan, to takie proste. A Sołłohub:Bardzo proste, bardzo proste, teraz, kiedy ona była już zmęczona.

Ktoś mógłby pomyśleć, że to niewczesne szyderstwo z biednego żołnierza frontowego, który – sterany w bitwach, marszach i kontrmarszach – nie daje sobie rady w „wielkim świecie”. To niestety nie jest prawda, a jeśli ktoś wątpi, radzę powrócić do III tomu Baśni socjalistycznej.

Jeszcze lepsze rzeczy pisze Bobkowski o Tokarzewskim Karaszewiczu. Proszę bardzo:

Miałem list, długi, od stryja ze Szwajcarii. Nic z tego nie zrozumiałem. Pisze mi o jakiejś „sprawie Bergu” Ki diabeł? Znowu ktoś zdefraudował forsę w Londynie? Potem o Raczyńskim. Pisze mi: „Uważaj z Raczyńskim”. Dlaczego ja mam uważać z Raczyńskim? W ogóle nie wiem kto zacz i „z jakich”. Potworne. Ci ludzie, biedni ludzie, utknęli w przeszłości jak wąskotorówka w zaspie śnieżnej i koniec. Jestem teraz w kłopocie, co mu odpisać. Do tego przysłał mi kopię listu generała Tokarzewskiego, którego uważa za bardzo mądrego, na wysokim poziomie etycznym, „bo on był nawet jakimś wysokim dygnitarzem, jakiejś sekty i raz w Morskim Oku zaprosił mnie nawet na rodzaj mszy”. Zapomniał stryj, ż ja też akurat byłem wtedy w Morskim Oku i dokładnie pamiętam, że Tokarzewski przyjechał tam z dwoma[?] dziwkami, pierwszorzędnymi, aż mi było zazdrość, i mogłem ocenić gatunek, bo stale jeździli we trójkę, nago na nartach w Dolince za Mnichem. Może to też był obrzęd. O rany, kto nami rządził.

Ten odpis listu Tokarzewskiego, to znowu coś, co człowiek przeciera oczy. Gdzie oni żyją? To wszystko do szpitala wariatów, to ciężko chorzy umysłowo. To mnie wprost przybiło, bo pomimo pozorów Polski nie ma w tym za grosz.

Nikt tu chyba nie miał wątpliwości, co do jakości postawy i przemyśleń generała Karaszewicza Tokarzewskiego. Sprawą dyskusyjną są jednak owe dwie dziwki, co to je generał przywiózł do Morskiego Oka. Jestem bowiem przekonany całkowicie, że Andrzej Bobkowski, człowiek wówczas młody jeszcze i impulsywny, niepotrzebnie rzucał tym epitetem, albowiem – mogę się nawet założyć – były to panie z bardzo dystyngowanego towarzystwa. I fakt, że jeździły z generałem nago na nartach niczego tu nie zmienia. Szkoda tylko, że nie mogliśmy poznać ich nazwisk, bo pewnie trochę by nas one zaskoczyły. Jedno jest tylko pewne – żadna z nich nie była Zofią Nałkowską, to możemy ustalić z całą pewnością, albowiem pani Zofia nie jeździła na nartach, a poza tym Bobkowski na pewno by ją rozpoznał. Pisze bowiem w listach do Giedroycia o fatalnym wpływie Nałkowskiej i nałkowszczyzny na całą przedwojenną literaturę polską. I to jest właśnie sympatyczne w Andrzeju Bobkowskim, że nie ma on żadnych zahamowań jeśli idzie o ocenę tak zwanych wielkich ludzi Międzywojnia, z którymi w większości, poprzez swoje koneksje rodzinne stykał się bezpośrednio.

Co mi pozostaje na koniec? Wezwać raz jeszcze do zaprzestania kultu osób, które na taki kult nie zasługują, wezwać raz jeszcze do krytycznej oceny naszej socjalistycznej przeszłości, która wywołała w wielu złudzenie, że przedwojenne państwo polskie może się utrzymać samo przez się, będąc przy tym okradane i ośmieszane jednocześnie przez swoich zarządców. To się udać nie mogło, trzeba ów fakt jasno wskazać. Nie ma też więc powodu, byśmy się dziś mieli ekscytować dwudziestoletnim niespełna okresem tak zwanej niepodległości odzyskanej. Nie wychowano wówczas bowiem nawet jednego pokolenia, które przeżyłoby całe swoje życie w warunkach względnej, nie mówię już o zasobnej, stabilizacji. To zaś jest jedynie słuszna i istotna definicja misji państwa z punktu widzenia obywateli. Reszta zaś to śmieci.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-socjalizm-i-smierc-tom-iii/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-socjalizm-i-smierc-tom-ii/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-socjalizm-i-smierc-tom-i/

  44 komentarze do “Wpływowi oficerowie sanacji w oczach Andrzeja Bobkowskiego”

  1. Podobno ,,Szkice piórkiem” w oryginale są mocno ,,antysemickie” to znaczy, opisują te środowiska bardzo realnie ale z wydania Giedroyca wszystkie te fragmenty zniknęły.

    Rękopis leży dostępny w USA i marzy mi się by tę wersję rękopisową wydała Klinika Języka z ilustracjami Bereźnickiego, to byłoby fantastyczne!

  2. Sanacja nie wychowała jednego pokolenia, za to komuna wychowała dwa ☺

  3. no daj spokój, komuna jako czynnik sprawczy, no przestań, nie była komuna demiurgiem , tylko grą w salonowca

  4. no daj spokój, komuna jako czynnik sprawczy, no przestań, nie była komuna demiurgiem , tylko grą w salonowca

  5. Zestawienie z Gombrowiczem pouczające ☺

  6. Prezydent Andrzej Duda jest w takim stopniu „polski”, jak Andriej Własow był rosyjski albo Stepan Bandera ukraiński.

    Żona Dudy nie jest Polska, a córce jest obojętna narodowość, wyznanie i poglądy.

    Pomijając fakt, że w 1918 roku ostatecznie pogrzebano wolność i niepodległość Polaków, to od tamtego czasu ulegliśmy zezwierzęceniu, bo jako ludność nieżydowska nie mamy możliwości tworzenia kultury, nauki, rozrywki, rozwijania religii, budowania dobrobytu opartego na własności.

    Wydawnictwo KJ to jest kropla na pustyni, ale razem z telewizją wrealu24 i grupą prawicowych publicystów i jednym prawicowym intelektualistą par excellence udało się wprowadzić kilka osób do sejmu, których strona przeciwna nazywa faszystami.

    Epitet słuszny w tym zakresie, że Niemcy walczyli o niepodległość w latach 1933-45, ale ta walka była nieporadna.

    Zresztą masy biednych chasydów też nie zaznały żadnych swobód podczas marnego żywota.

    Korzysta z życia tylko ścisła elita.

  7. i bywalcy wesel, którzy bawią się nielegalnie, konspiracyjnie. Tacy mają powodzenie u kobiet – ci co mają władzę lub ci, którzy mają ją w …

  8. Kolega przechowuje jak relikwię swoje zdjęcie zjeżdżającego nago, z wacusiem na wierzchu, w Bukowinie.

    Tak myśle, że nic w tym oryginalnego i niezwykłego, najważniejsze, żeby się chciało, żeby była wola zgrywu i radość istnienia 🙂

    Bo gdy człowieka ogarnie marazm i zniechęcenie – kończy się zabawa i nawet widok samej Afrodyty tańczącej na stole nie wzruszy….

    Bobkowski uczciwie wspomina o swojej zazdrości i ma za to punkt:)

  9. Duda jest bardziej polski niż Trzaskowski. Szwagier Dudy nie jest polski a siostra szwagra jest. To nie jest tak trudno zrozumieć jak się chce. Charakterek wyszedł z @Charakternika   ☺

  10. Szejkowie czy tam emirowie zbudowali w Dubaju stok narciarski w hali, żeby jeździć nago z dziwkami z Polski?

    Ja tego nie rozumiem. To bez sensu.

    Nago z wackiem to można iść do sauny.

    Można saunę wynająć tylko dla siebie i osoby lub osób towarzyszących. To jest kultura. Ja przynajmniej tak robię.

  11. Powinniśmy wybudować podgrzewaną, całoroczną halę ze stokiem narciarskim dla gości dewizowych, to znaczy na stoku śnieg, a temperatura powietrza +25 stopni, żeby członki nie marzły. Nikt do nas nie przyjedzie do aquaparku z krajów południowych, bo po co?

  12. Ja bym proponował Karpacz.

  13. Wywalę pana. Jeszcze raz mnie pan zestawi z telewizją wrealu24 i pan wyleci

  14. W zeszłym roku w Oberstdorfie na Nebelhorn w lutym było w słońcu plus 25, a śniegu full. Murzyn niedaleko restauracji wykopał łopatą igloo, bo śniegu było 5 metrów i można było nocować na rozłożonych skórach, a na dole dziewczyny skakały na dużej skoczni, ale żeby dziewczyny nago, na nartach? Nigdy bym nie pomyślał.

    Poza tym trzeba umieć jeździć, a ja już tylko chodzę z kijkami.

  15. Stało się teraz jasne, skąd ustawa o zakazie hodowli zwierząd futerkowych J.K. – powtót do natury. Chodzenie w futrze zimą, to przecież jakiś element kultury. I hołd… dla generała Karaszewicza Tokarzewskiego.

  16. Czy kulturą jest pierdzenie do mikrofonu?

  17. Czytaj dokładnie, napisał Coryllus o wychowaniu we względnej stabilizacji. Tej – wbrew pozorom – za komuny nie było.

  18. Prezes poparł taktycznie extinction rebellion, bo nie mógł przejechać Świętokrzyską

    https://images.app.goo.gl/gcHgVew97E4GnLKP7

    Absurdalne posunięcie. To już dawno nie jest Polska.

  19. Dojrzała demokracja, proszę Pana, charakteryzuje się tym i prowadzi do tego, że człowiek zaczyna się zachowywać jak zwierzę.

    Planowane objęcie ochroną przez Kaczyńskiego zwierząt futerkowych ma takie uzasadnienie, że są to być może przyszli wyborcy. Może nie od razu będą to futerkowe, tylko najpierw naczelne albo człowiek z psem będzie miał 1,5 głosu,.ale do tego dojdzie.

    Bo fantazja jest od tego, aby bawić się na całego, jak śpiewał zespół Fasolki.

  20. Nie musisz się tym sam zajmować, zleć to @parasolowi ☺

  21. Nomenklatura miała stabilizację ☺

  22. Znany publicysta lansuje podział państw na poważne i pozostałe, poniekąd bardzo słuszny.

    Tak samo jest z ludźmi.

    Do której grupy należała władza w II Rzeczpospolitej? Gdzieś w tle niezłe osiągnięcia, wysyp zdolnych ludzi, startujące państwo pokazuje ząbki – jedna z pierwszych tv, syntetyczna guma, Luxsport i Luxtorpeda, a potem Zaleszczyki.

    Gdy w czasach AWS zobaczyłem na koncercie Bregovica Buzka z córką Agatą pomyślałem – co on tu robi, powinien jako premier pracować non stop na rzecz Polski, przecież to czas przełomu ! Nie znałem wtedy podejrzeń co do jego osoby, uważałem, że jest typowym etatowym belfrem, który nie rozumie, że w prywatnym biznesie i dla Polski pracuje się 24 h.

    Poważni ludzie międzywojnia powinni pracować dla Rzeczpospolitej 24h, zwiększając szanse w nieuchronnym rozdaniu, a nie balować . Ale jak widać, tak nie było. Człowiek lubi sobie dogadzać, chwytać chwile, oddawać się romantycznym uniesieniom na stoku. A zawodowcy w tym czasie szykują się i biorą całą pulę.

  23. Ludzi władzy od zwykłych zjadaczy chleba różni jedno:

    a) są świadomi swoich ograniczeń (Piłsudski) lub

    b) wiedzą, jak się katapultować w razie W (Śmigły-Rydz).

    Ci, którzy są uczciwi lub ideowi i nie mają w zanadrzu wariantu a ani b, nie są zawodowcami (Adolf Hitler).

    My zawsze siedzimy z tyłu, w wagonikach rozpędzonego rollercoastera bez hamulców.

  24. Ludzi poważnych cechuje świadomość i analiza wariantów.

    Pewien stary komuch ładnie mi to naświetlił, że nawet w czasie bardzo męskiej czynności z panienką świadomy pokerzysta analizuje warianty. Przyjąłem tą wiedzę za ważną.

    Ludzie władzy są różni, ale na ogół sporo mogą dla tej władzy poświęcić. I łatwo nie ustępują pola. I nie mówię o zwykłych prostytutkach, najczęściej męskich, sprzedających się za jakieś ochłapy, etat, odprawę itd.

    Ludzie władzy chcą tej władzy, a potem nie chcą jej oddać, bo mają jaja. Są wygryzieni we władzę jak bulteriery w ratlerka. I trzeba ich zabić.

    Bobkowski był synem jakiegoś lewego generała, bo w przeciwnym razie musiałby strzelić sobie w łeb. (Mówiąc Charakternikiem widziałem to przedwczoraj w Klossie).

    Pytanie czy ten generał z gołymi damami na stoku analizował w czasie jazdy na nartach warianty, czy raczej horyzonty ograniczały mu damskie pośladki?

  25. Warto by omówić ten temat.

    Absolutnie jest potrzebna konferencja gdzieś w okolicach Zakopanego.

  26. „Bobkowski był synem jakiegoś lewego generała, bo w przeciwnym razie musiałby strzelić sobie w łeb.”

    A miał powód? Generał w wieku 49 lat odszedł w stan spoczynku. W 1920 był szefem sztabu 11 Dywizji Piechoty, walczył w obronie Warszawy. 11 DP powstała na bazie 2 Dywizji Strzelców Polskich , a ta wchodziła w skład armii Hallera. Tako rzecze wiki.

  27. Bez wizji lokalnej będzie rzeczywiście trudno coś stwierdzić, gorzej, że Witkiewiczówkę, idealne miejsce na mały zlot dyskusyjny, przejął klan Staraków, blokując tym samym wypływ energii z tego czakramu.

    Tak serio nazwisko Bobkowskiego intensywnie przewijało się wśród słynnych emigracyjnych nazwisk literackich, chyba w czasie lektury Pisarza dla dorosłych. To chyba on obrażał się na Mackiewicza za jego podejścia do tematyki Watykanu?

    Imponowało mi, że był taki odrzucony, utracony świat fajnych ludzi, trochę zdolnych, trochę niezłomnych, na pewno odrzuconych. Gdy zagłębiłem się w felietony Czapskiego, byłem zauroczony. Ale gdy dotarły do mnie informacje, że Giedroyc odstawił od łóżka Czspskiego, bo zrobił się stary i nieapetyczny, troszkę wymiękłem.

    Czy wszystko musi być aż takie kolorowe?? 🙂

  28. Pojawiła się kwestia zarzutu agenturalnego. Uciszyli sprawę, jeżeli to prawda, wysyłając Bobkowskiego z Polski.

    Polska międzywojenna była tyglem wywiadowczym, polski wywiad miał sukcesy, ale wywiady wrogie też. Czy to przypadek, że umiera facet odpowiedzialny za budowę supersilnika do zamówionego dla wojska myśliwca? Czy to przypadek, że dość mimo wszystko duża armia polska nie miała w 39 łączności ? Im więcej będziemy o tym wiedzieć i mówić tym lepiej dla zrozumienia naszych i następnych czasów.

  29. Nie wiem, może Bobkowski naraził się czymś innym , był dość niepokorny, może komuś wygarnął… może chodziło o odsunięcie jego ojca, we wrześniu nie dostał przydziału, a był doświadczonym, świetnie wykształconym dowódcą.

    Ostatnio czytałam, że ogromne składy świetnej broni były zgromadzone w Dęblinie           i Stawach, ąle była to broń niepełna. Zawsze do każdej sztuki broni czegoś brakowało. Dziwne.

  30. Gierdroyc nie uprawiał tego sportu. Tak wynika z jego listów do Bobkowskiego.

  31. Kogo uważa pan za prawdziwego intelektualistę par excellence?

  32. Autor książki w kratkę.

  33. U znanego, powszechnie szanowanego w Dęblinie i okolicy historyka. Ostatnio miał nawet promocję swojej nowej książki w Muzeum Lotnictwa. Pan historyk prowadzi też żarliwe polemiki z Mirosławem Sulejem.

    https://www.tygodnikprzeglad.pl/zmarnowany-arsenal/

  34. I wyrażał się pogardliwie na temat amatorów tego greckiego „sportu”?

  35. …- zdolnych, niezłomnych odrzuconych – …też tak przeżywałam w latach 90 -tych lekturę wielkich nieobecnych w literaturze prl

  36. Z całym szacunkiem ale o Korwinie można wiele powiedzieć, ale nie to, że jest intelektualistą, chyba że wg polskiego klucza: blagier mędrcem.

  37. „Szkice piórkiem” to jest fantastyczny przewodnik turystyki rowerowej po francuskim interiorze. Za dużo nadęcia chcą dziś wycisnąć z tej w sumie prostej i w gruncie rzeczy lekkiej&przyjemnej książki. Góry, zamki, plaże, Lazurowe Wybrzeże i francuska kuchnia.

    A jeszcze czytane przez Ferenca są bardzo przyjemnym audiobookiem.

  38. Ale nie chodzi o Korwina.

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)