październik 062021
 

Dzisiejszy tekst miał być kontynuacją wczorajszego, ale ślamazarna dyskusja pod tym wczorajszym felietonem i to co dzieje w sieci w związku z nowym filmem genialnego Wojtka Smarzowskiego skłoniło mnie do zmiany planów. Oto przed nami kolejna odsłona fantastycznego zupełnie obrazu pod tytułem Wesele, który demaskował i obnażał wszystkie wady i przywary narodu, którego mienimy się być członkami. I członkiniami oczywiście bo nie należy zapominać o kobietach. Ten nowy film, zapowiedziany jako wydarzenie roku niesie ze sobą jeszcze głębsze i jeszcze boleśniejsze przesłanie, albowiem wszyscy widzowie będą się musieli zmierzyć z traumami przeszłości, które – dzięki Wojtkowi właśnie – nie mogą zarosną błoną podłości. Obejrzyjmy ten film i spójrzmy na siebie potem, a następnie do wnętrza własnego serca. Co tam znajdziemy? Nie odpowiem na to pytanie, albowiem wielu bardzo recenzentów już to uczyniło. Nie mogę się z nimi równać i nie mogę swoim, jakże ułomnym piórem, sprostać temu wielkiemu zadaniu. Mam na myśli pośredniczenie pomiędzy twórcą a widzem, które pomaga w zrozumieniu tego pięknego, ale jakże przecież bolesnego obrazu.

Chciałbym więc, skromnie i na swoją miarę, zająć się opisem tego, co zawsze udaje mi się najlepiej, to znaczy kwestii technicznych związanych z promocją i produkcją tego filmu. Jak wiemy Wojtek Smarzowski ma genialne wręcz wyczucie sytuacji. Moment, kiedy po premierze filmu Wołyń, umieścił na allegro rekwizyt używany często w tym obrazie – okrwawioną siekierę – zasługuje na osobny akapit w wielkich dziejach kina polskiego. Te jeszcze nie zostały co prawda napisane, ale jestem przekonany, że ktoś się za tą monumentalną robotę w końcu weźmie. Być może będzie to któryś z laureatów nagrody NIKE, a może sam Szczepan Twardoch. Któż to może dziś zgadnąć? Niestety to genialne posunięcie promocyjne zostało zgaszone przez jakiegoś bałwana, jakiegoś prawicowego, czarnosecinnego głąba, który napisał na swoim blogu, że pomysł ten jest niesmaczny. I wyobraźcie sobie – co za zdziwienie i jakie zaskoczenie – że dziennikarze GW podchwycili tę myśl i również ten pomysł skrytykowali! No i siekiera została zdjęta z aukcji! Nie zdążyłem nawet zalicytować, a tak bardzo chciałem ją mieć! Na tym przykładzie dobrze widać, że tylekroć wspominana przez Adama Michnika błona podłości, może zarosnąć nawet bystre i czujne oczy postępowych dziennikarzy. Nie wolno dopuścić więcej do takich sytuacji. To jest pierwsza i najważniejsze zadanie recenzentów, którzy będą opisywać wszystkie zdarzenia po premierze filmu. Powtarzam – nie wolno dopuścić do takich sytuacji. Ten ciemny tłum, którym ciągle jesteśmy, hołubiąc w sercach zwierzęcy antysemityzm, musi wreszcie zrozumieć do czego został przeznaczony i jakie jest jego miejsce. Ludzie zaś, którzy podjęli wielki trud oświecania nas, tacy jak Wojtek Smarzowski i dziennikarze z GW, nie mogą iść na żadne kompromisy. Powinni być jeszcze bardziej drapieżni i jeszcze precyzyjniej wskazywać wszystkie, jakże straszliwe przywary Polaków. I nie powinni się przy tym łudzić, że one nie są dziedziczone, że nie przechodzą z pokolenia na pokolenie. Gdyby w to uwierzyli ich misja, jakże ważna, straciłaby sens. O tym zaś nie wolno nawet pomyśleć. Dlatego, jak przypuszczam, Wojtek Smarzowski umieścił w swoim nowym filmie, który tak naprawdę jest próbą rozliczenia kolejnego pokolenia Polaków za zbrodnię w Jedwabnem, scenę w której aktorka kopuluje z knurem. Nie widziałem filmu, ale tak to opisał jeden z recenzentów. Cóż za wspaniała scena, chciałoby się rzec. I jaka prawdziwa. Nie wiemy niestety jak nazywa się ta aktorka. A szkoda, bo należałoby jej przesłać kwiaty ze stosowną dedykacją. Przy tej okazji chciałbym zwrócić uwagę na to, że jednak lata całe edukacji, jakiej nasz ciemny naród poddawany był i jest nadal, przez filmowców, przyniosły jakieś efekty. Oto po emisji zapomnianego nieco filmu Borowczyka Dzieje grzechu, aktorka, która wystąpiła w scenach seksu została skazana na środowiskowy ostracyzm. To samo było z Jadwigą Jankowską-Cieślak po filmie Inne spojrzenie, opowiadającym o związku dwóch lesbijek. Dziś te straszne czasy mamy już za sobą, albowiem kopulacja z knurem w filmie Smarzowskiego otwiera dziewczynie drogę do naprawdę wielkiej kariery. Muszę też rzec słowo o tym, jak bardzo od czasu emisji dwóch wspomnianych filmów poprawiła się moralna i intelektualna kondycja środowiska aktorskiego. Żaden już nawet nie śmie pisnąć, żaden nie wyrywa się z niewczesną krytyką odważnej koleżanki. Wszyscy trzymają gęby na kłódkę i zgodnie kiwają głowami. I to jest, proszę Państwa, wielki sukces i wielka zasługa Wojtka Smarzowskiego.

Kolejna sprawa techniczna to świetne zgrania premiery filmu Wesele 2, z niszową i niby demaskatorską produkcją firmowaną przez Sumlińskiego. To jest po prostu majstersztyk. I wyobraźcie sobie, że ten film Sumlińskiego, już został ściągnięty z YT, a cała ta prawicowa banda baranów, rzuci się teraz do obrony tego śmiecia, nie rozumiejąc, że wszystko to jest elementem promocji filmu Wojtka. Nie wiadomo co powiedzieć o tych durniach. Łapią się na każde plewy i ustawiają się wręcz tak, by można ich było łatwiej kopać po tyłkach. Niech sobie bronią tego gniota, będzie ich można wtedy wskazać wprost i na ich tle, na tle tych nędznych istot, pokazać jeszcze więcej wartościowych treści. Chciałbym w tym miejscu wyrazić uznanie dla ludzi, którzy ten manewr opracowali i wdrożyli w życie. Powinni awansować w trybie natychmiastowym, co najmniej o dwa stopnie w górę.

Śledząc przygotowania do zdjęć i całą produkcję filmu Wesele 2 miałem pewne obawy co do tego, że pisowski reżim nie zablokuje finansowania filmu Wojtka przez PISF. Zgodnie z przewidywaniami podjęto takie próby, a pretekstem miały być konsultacje historyczne. To znaczy reżimowi historycy nie chcieli wydać opinii dotyczących autentyczności scen widocznych w tym filmie. Genialny Wojtek znalazł jednak takich historyków, w dodatku w gronie naukowców oddanych PiS, którzy wystawili pozytywną opinię jego filmowi. I dzięki temu PiSF mógł przeznaczyć miliony na produkcję. Niestety nie znam nazwisk tych odważnych uczonych, których prace powinny znaleźć się w kanonie lektur szkolnych. Być może nie można ich ujawniać z obawy przez zemstą prawicowej tłuszczy? Sam nie wiem co o tym myśleć.

Zastanawiam się, na jaki odważny pomysł promocyjny wpadnie tym razem Wojtek Smarzowski. Bo naprawdę ciężko będzie przebić tę okrwawioną, wołyńską siekierę. Może na premierze każda kobieta dostanie wysuszone prącie knura? Takie wiecie, które się kupuje psom do zabawy? To by było naprawdę odważne i nowatorskie. I na pewno podniosłoby ciśnienie antysemickiej, katolickiej, ciemnogrodzkiej masie. Nie ma jednak pewności, czy wszystkie postępowe organizacje dobrze by ów gest odebrały. Nie wiemy bowiem, czy posłanka Spurek nie zechce oprotestować filmu ze względu na dość bezceremonialne wykorzystanie tego knura. No, ale może jej ktoś, na przykład poseł Palikot, albo inna osoba równie zasłużona dla walki z ciemnotą i antysemityzmem, wytłumaczy, że knur miał orgazm, więc nie ma się o co pieklić i wszystko jest w porządku. Zwierzęciu zapewniono także, prócz satysfakcji, godne warunki bytowania na planie oraz – co oczywiste – wiadro parujących kartofli.

Na tym kończę. Myślę, że wszyscy już dokładnie zrozumieli jak ważne miejsce w naszych sercach zajmuje Wojtek Smarzowski i jego twórczość. Kochamy Cię Wojtku! Żyj długo i szczęśliwie! Twój film rozsławi Polskę w świecie. I na pewno nie zostanie nigdzie zakazany. Nie dopuścimy do tego! Możesz być spokojny!

  23 komentarze do “Za co kochamy Wojtka Smarzowskiego?”

  1. jasne że tak, tekst świetny ,

    też uważam że wszystkiego najlepszego dla ekipy całej, za ten jednoznacznie miażdżący nas obraz, musimy umożliwić powrót opozycji do władzy wtedy opozycja zrobi o nas fajny film  .

    tak jest Polacy jesteście do niczego … ale  w Polsce jest wszystko możliwe,

    w niedzielnej telewizyjnej audycji pani Anna  Maria Żukowska powiedziała że dzieci w Polsce są wynoszone na piedestał, … no to jak nazwać performans pani Lempart z jesieni  zeszłego roku … dotyczący aborcji na życzenie …

    atakuje się i filmem i  ulicznymi protestami i targowicą i wszystkie chwyty dozwolone żeby tylko  jak powyżej … przez zmiażdżenie zwykłych Polaków powrócić do władzy

  2. Bibi z knurem:

     

    https://m.youtube.com/watch?v=vrYQbWwHKVo

     

    Bibi i zjedzone ciastko czekoladowe:

     

    https://m.youtube.com/watch?v=Jx7Lf2CUMUM

  3. I jeszcze jedno, jeśli jeszcze raz będzie pan razem z panem JK trolował dyskusję wylecicie obydwaj.

  4. No tak… u Borowczyka była bestia, czyli taka duża małpa, a Zelnik, który jako młody aktor grał w „Dziejach grzechu”, po konwersji na chrześcijaństwo odciął się od swojej przeszłości, a zwłaszcza durnej młodości i teraz został narratorem u Wojciecha Sumlińskiego w „Powrocie do Jedwabnego”, za co jest wściekle atakowany.

    Jerzy Zelnik wg Sumlińskiego zaczyna każdy dzień od Mszy świętej. Były takie okresy, że portale internetowe z lubością wyciągały Zelnikowi przeszłość i przypominały jego udział w pikantnych scenach, zatem wszystko rozgrywa się w tym samym, wąskim kręgu osób, ale Zelnikowi i paru innym osobom udało się wyjść z tego szamba.

  5. Oj bo pęknę! Zelnik jest narratorem w filmie Sumlińskiego? Nie mogę. Jakby tego Sumlińskiego zrobili szpiegiem, to by sobie przykleił wąsy i nosił ciemne okulary dla niepoznaki.

  6. Nie śledzi pan na bieżąco sytuacji.

    Na marginesie trzeba dodać, że film Dody o dziewczynach z Dubaju ma ogromne kłopoty, może być klapa i moim zdaniem Smarzowski jest bardziej jako skandalista konkurentem filmów Dody i Vegi, niż Sumlińskiego, ale to jest subiektywna opinia.

    Na rozpoczęcie roku szkolnego i akademickiego, Święta i walentynki powstaje najczęściej tylko jeden film, który w założeniach ma zgarnąć całą pulę biletów, a prawica wciska się ze swoimi produkcjami kiedy popadnie.

  7. To pan nie rozumie, nigdzie nie napisałem, że film Smarzowskiego jest konkurencyjny wobec filmu Sumlińskiego

  8. A czy ktoś może wie, jak brzmi właściwe imię  i nazwisko tego Smarzowskiego?

  9. Ktoś kiedyś użył takiego terminu jak „pedagogika wstydu”. Kiedy mówię w swoim środowisku, że produkcje Smarzowskiego i jemu podobnych mają w nas utrwalać poczucie wstydu i winy to wszyscy mają niezły ubaw. Popyt jest duży na filmy szkalujące naród polski, a ci, którzy oglądają takie gnioty często mają NICZYM nieuzasadnione poczucie wyższości. Stasiu Michalkiewicz mówi o nich polskojęzyczna ludność tubylcza.

  10. I źle robi, albowiem wszystkie te bon moty służą tylko ubezwłasnowolnieniu biednych ludzi. Tylko szczery entuzjazm dla produkcji pana Wojtka może nas uratować

  11. Oj tam, oj tam. Wszystko wraca na swoje miejsce. Smarzowski zostanie bohaterem narodowym za śmiałe sceny i wierne portretowanie własnego środowiska, bo jak mawiał największy autorytet III RP wszyscy jesteśmy umoczeni. Czekam teraz na szczere wyznania, kto kiedy i w jakich okolicznościach oddawał się zoofilii na znak protestu… oczywiście przeciwko faszyzmowi.

  12. Mnie mógłbym Pan zostawić w spokoju? Ja popiskujących pedałów tu nie wrzucam ani  innymi dziwadłami nie odwracam uwagi od tego, co Pan pisze. Ja tu nie trolluję i Pan dobrze  o tym wie.

  13. Wiem, odstawia pan tak zwaną manianę…to mnie wkurza czasem.

  14. To jest pana przodek, czyli charakter tego typu, że nie może być chwili spokoju:

     

    https://m.youtube.com/watch?v=dUwy_-X71KQ

  15. A mnie zawsze wkurza, jak Pan do mnie wyjeżdża taką taczanką 🙂

    Chciałbym kiedyś się z Panem napić i to – być może – usunęłoby między nami tego rodzaju sytuacje.

    Bardzo Pana szanuję i cenię za to, co Pan robi, ale chwilami jest Pan nie do wytrzymania…

  16. Szukam pilnie kwitów na Janusz Kondratiuka. Człeczyna już wprawdzie odszedł na łono patriarchy, ale bliski mi człowiek, wysoce ceniący owego reżysiora, śmiertelnie się na mnie obraził, gdy mu przypomniałem, że film, jak mawiał Lenin, najważniejsza ze sztuk, i że Kondratiuk robił te filmy za pieniądze z budżetu PRL, a nie własne, więc nie ma mowy, by nie były elementem tzw. propagandy specjalnej, a sam reżyser – nie współpracował z kontrolującą film bezpieką wojskową. Pomożecie?

  17. Spodziewałem się takiej odpowiedzi.

  18. Zelnik nie grał w ,,Dziejach Grzechu,,.Grał tam Łukaszewicz.

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)