cze 102014
 

Doznałem wczoraj jednego z licznych w moim życiu olśnień. Sięgnąłem oto ręką do półki z książkami i wyjąłem stamtąd książkę Adama Grzymały-Siedleckiego zatytułowaną „Sto jedenaście dni letargu”. Jest to rzecz autentycznie wstrząsająca i całkiem zapomniana. Autor bowiem opisuje szczegóły swojego aresztowania i pobytu na Pawiaku. Myśmy już o tym zapomnieli, bo teraz mamy co innego do roboty i do przemyślenia, ale wszystkim serdecznie polecam tę lekturę. Od razu rzuca się w oczy jedna rzecz, ta mianowicie, że okrucieństwo Niemców spowodowane było autentycznym, niekłamanym strachem przed Polakami. Aresztowany autor, człowiek zbliżający się do sześćdziesiątki, siedział w gestapowskiej nysce, a w dłoni dzierżył laskę z drzewa wiśni, którą podpierał się na co dzień, miał bowiem chory kręgosłup. No i Niemiec za kierownicą, był do tego stopnia spięty i znerwicowany, że po którymś kolejnym postoju po prostu wysiadł z samochodu i odebrał Grzymale tę laskę, ze strachu, że tamten go w czasie jazdy zabije. Po obu stronach aresztowanego siedziało dwóch innych Niemców, którzy z pewnością by to uniemożliwili, ale – jak pisze autor – nerwy teutońskiego bohatera były mocno zszargane. Te wszystkie wrzaski i szykany, bicie, najścia na domy nocą, w towarzystwie plutonu żandarmów z pistoletami maszynowymi spowodowane były tylko i wyłącznie paniką, jaka uwiła sobie gniazdo w sercach i mózgach ubermenschów. Grzymała porównuje zachowanie Niemców do zachowania ochrany w czasie aresztowania i rewizji. I to jest niesamowite. Niemcy przychodzili w dziesięciu, z tłumaczem, prowadził podoficer, żandarmi byli uzbrojeni, wszyscy wrzeszczeli, cała ulica wiedziała, że jest nalot. Rosjanie przychodzili po trzech, czterech i tylko prowadzący miał rewolwer. Dość, przyznam ujmujący jest ten opis. No, ale nie o tym chciałem dziś opowiedzieć.
Oto „pod celą”, jakbyśmy dziś powiedzieli siedzieli ludzie poważni, rektorzy, profesorowie, a nawet książę Zdzisław Lubomirski, regent Królestwa Polskiego, wyznaczony w 1916 roku przez rządy Niemiec i Austro-Węgier. No i wśród tych ludzi, tworzyły się rozmaite hierarchie. Bardzo ciekawe opisy życia w więzieniu daje nam autor, najlepsze jest jednak wtedy kiedy przechodzi do opisywania kapo, którym w jego celi był pewien żydowski przemytnik, bez trudności robiący interesy za murami, mimo tego, że siedział w jednej celi z trzydziestoma więźniami i odpowiadał za porządek. Tu słowo wtrącenia, interesy z Niemcami, te malownicze, złote interesy, zawsze kończyły się dla królów podziemia gospodarczego śmiercią. Oni się łudzili, że będzie inaczej, ale nie było. Nie mogło być, bo z Niemcami w owym czasie nie dało się gadać. Oni łgali w żywe oczy i należało ich zabijać. Na nic więcej nie zasługiwali. Niech więc skończą już swoje opowieści ludzie celujący w taką figurę jak porozumienie się z okupantem. No i ten kapo, którego opisuje Grzymała, miał wielki sentyment do arystokracji, przez co życie księcia Zdzisława, 77 letniego starca było nieco znośniejsze niż życie innych więźniów. Miał on także jeszcze jedną cechę, którą autor określa tak: był niczym obrzędowy wesołek na żydowskim weselu. I ja w tym momencie przestałem czytać tę książkę, bo dotarło do mnie wreszcie w całej jaskrawości kim jest Łukasz Warzecha. Nie tylko on zresztą. Zaważcie, że w każdej redakcji, nie tylko prawicowej, ale też w gazowni jeden albo dwóch deleguje się zawsze do rozbawiania publiczności. W GW rolę tę przez długi czas pełnił Lizut, którego zapamiętałem z tego jedynie, że w jakimś programie publicystycznym dawno temu, trzymał sztamę z Igorem Janke i wspólnie z nim z kogoś szydził. Nie pamiętam z kogo. W prasie prawicowej obrzędowych wesołków jest więcej, to też figura ta ma ważniejszą funkcję. Ona maskuje to o czym tu piszemy od dawna, czyli biedę z nędzą oraz lenistwo pracujących w tych redakcjach ludzi. No i mamy po kolei: Mazurka i Zalewskiego, Gursztyna i Goćka, oraz Warzechę, który za wierną służbę dorobił się solówki, czyli tego krępującego felietonu na końcu gazety. Ja nie mam tu zamiaru przytaczać ich żartów, szydzić z ich słabości, bo nie o to przecież chodzi. Nie jest to przecież humor rzeczywisty ale obrzędowy, który firmuje całe to żydowskie wesele jakim jest dzisiaj sekcja tygodników opinii z przymiotnikiem „prawicowy” w nagłówku. Jeśli na sali jest jakiś etnolog specjalizujący się w obrzędach żydowskich wdzięczny będę za wskazanie innych, prócz obrzędowej wesołkowatości, cech upodabniających ten sektor rynku do żydowskiego wesela. One na pewno są, mamy kilku kandydatów na rabinów i mełamedów, choć sam nie wiem, czy ci ostatni biorą udział w uroczystościach ślubnych. No, ale nie jestem specjalistą, proszę jedynie o radę.
Z konstrukcją tą która stanie się, jak sądzę wdzięcznym polem do rozważań i dyskusji przez najbliższe dni, koresponduje inna, malowniczo dziś zaprezentowana przez Dominikę Cosić. Ten z kolei schemat omawiamy dość często, ale on zawsze powraca, więc i dziś nie będziemy żałować słów. Oto dziennikarze, tacy jak Cosić, ale także tacy jak Warzecha, kiedy porzucają wyznaczoną im funkcję obrzędową, usiłują pośredniczym w wymianie myśli pomiędzy mędrcami a tłuszczą czyli nami. Mędrcy, co oczywiste, zostali na swoje stanowiska przez kogoś mianowani, ale o tym się nie wspomina, bo unieważniłoby to rolę pośredników. Rezerwaty mędrców znajdują się na uniwersytetach bądź w wydawnictwach i oni się tam pasą na zielonej trawie, ci mędrcy. Potem zaś przychodzi dziennikarka Cosić i słucha w jakich tonacjach beczą, a kiedy już słuchać przestanie usiłuje przełożyć to na język ludzki. I o tym właśnie jest dzisiejszy tekst tej pani. Opisała ona starą już i nieważną książkę Jerzego Ilga pod tytułem „Mój Znak”, w której autor w całkowicie zakłamany sposób przedstawia życie intelektualnych tuzów Krakowa. Cosić się tym niesłychanie podnieca i wyraża jak zwykle w takich wypadkach żal, że wielkich już nie ma, odeszli, a ludzie nie chcą czytać książek. A także – co wynika z kontekstu – że nie ma już możliwości, by tłumaczyć czyjeś beczenia na polski. Nadszedł czas grozy, kiedy trzeba beczeć samemu, albo wspominać dawne pobekiwania. Cosić decyduje się na ten drugi wariant, a Warzecha, albowiem jest bardziej ambitny, na pierwszy. Nie przypominałoby nam to niczego znanego, poza oczywiście łąką ogrodzoną elektrycznym pastuchem pilnowanym dodatkowo przez milicjanta, gdyby nie Sowiniec. On jest tam zatrudniony na etacie szefa klaki, a więc mamy – co jest teraz całkiem jasne – do czynienia z wodewilem. W dodatku wodewilem szczególnego rodzaju. Na scenie są same nieboszczyki, konferansjer usiłuje nam ich przedstawić, jako ludzi żywych i aktywnych, Dominika Cosić mu wtóruje, a Sowiniec klaszcze. Po opublikowaniu mojego tekstu włączą buczenie. Sami zobaczycie. To tak działa. Mamy więc dwa schematy według których funkcjonuje obieg informacji na prawicy. Pierwszy – żydowskie wesele – dotyczy spraw bieżących i aktualnych. Drugi – noc żywych trupów – dotyczy spraw przeszłych, które mają nas ubogacić i podnieść na najwyższe piętra intelektu, o których mówił ostatnio profesor Ryba. Nic innego, ciekawszego, póki co ludzie ci nie wymyślili. Jak to dobrze, że są jeszcze stare książki o więzieniach, przy których można się naprawdę rozerwać i dowiedzieć czegoś ciekawego.

O mały włos nie zapomniałem o jednej ważnej rzeczy. Oto 11 czerwca w Zebrzydowicach odbędzie się uroczystość rocznicowa poświęcona sprowadzeniu relikwii św. Andrzeja Boboli do Polski.  godz. 18.00 – Msza św. –  Kościół pw. Wniebowzięcia NMP, godz. 19.00 – uroczystość złożenia kwiatów na peronie stacji kolejowej, warta honorowa, przemówienia (ks.proboszcz Marian Brańko, Przemysław Miśkiewicz przewodniczący Stowarzyszenia Pokolenie)

Bardzo przepraszam Pana Andrzeja, który prosił mnie o umieszczenie tego ogłoszenia wcześniej, że czynię to dopiero teraz. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, poza tym oczywiście, że za dużo się dzieje i ja już tego wszystkiego nie potrafię uporządkować. 
Zapraszam na stronę www.coryllus.pl

  54 komentarze do “Prawicowa prasa jak żydowskie wesele”

  1. na książkę Ilaga złakomiłam się dawno …. kiedy była wydana …… potem nie śmiałam jej nawet nikomu podarować … co czynię zazwyczj gdy mi ciasno …

    noc żywych trupów ….. cóż dodać ….

    nie znam się na obrzędowości żydowskiej …. wiec ciekawa jestem jakie mogą być inne funkcje wesołków ?

  2. ksiązkę Ilga … oczywiście wyrzuciłam , więc nie sprawdzę już dokładnie detali ..

  3. Cztery żydowskie wesela czyli sekcja tygodników opiniii po sekcji Coryllusa czeka POgrzeb 😉

  4. dowiedziałam się świerzo , że na miejsce prawicowych tygodników pcha się do młodzieży seminaryjnej i zakonnej Fronda ………….. przedstawiając się jako reprezentant PRAWDZIWIEJ opinii młodych prawicowców …..

    że mają swoją ofertę dla młodych ludzi którzy poczuli powołanie do życia konsekrowanego ..

    te chłopaki są młode … rzeczywiście przyszli do seminarium ze współczesnego świata …..

    włosy mi dęba stanęły …. czy to kupią ? czy formacja w seminariach temu sprosta … jak opiekunowie i przewodnicy duchowi żywieni tą rybą …… nie mają narzędzi poznawania współczesności ….

  5. …Tzw tygodniki opiniii prawicowej (cztery wesela w rycie żydowskim) teraz, po sekcji Coryllusa, czeka niechybnie pogrzeb – BUT OF COURSE! Dobrze mówisz, nasz HENRY.

    Napisałem to już wczoraj, jako analizkę drwiącej z rozumu okładki, a tu salwa burtowa coryllusowa kładzie i rozkurza nie tylko okładeczki. Całe żydowskie wesela, sprzedawane w kioskach jako „prasa prawicowa”. Dobrze wycelowana salwa z poprawką na wiatr, i efekt Coriolisa, tfu, co ja mówię: EFEKT CORYLLUSA.

    To się tym razem nie skończy buczeniem, lecz zapaścią oszukańczego projektu „prasa prawicowa”. Pomocy Kościołowi trzeba udzielić, może tu mniej salw burtowych, a więcej poprawek na EFEKT CORYLLUSA. Niech pracują nad doktryną mierzoną w milleniach, a nie „do następnych obsad kierowniczych pozycji”. Kto ma przekonać Watykan, do tego, że „można ufać Polakom”, jak nie seminarzyści, diakoni, klerycy, księża. To jest zadanie dla duchownych. A co świeccy, co mamy my?

    Wspomagajmy tych księży, którzy są szczerzy, gdzie tylko umiemy.

  6. Jest taka biesiadna piosenka pt „Kto ukradł kiszkę?”, myslę że pasowałaby jako hymn wesołków prawicowych gazet (o których piszesz)

  7. Że Wam się chce czytać takie wpisy… Ponad 1800 znaków o tym jak trzech uzbrojonych Niemców boi się Polaka z drewnianą laską, by na końcu przeczytać stwierdzenia autora, że nie o tym chciał dzisiaj opowiedzieć. Teksty pierwsza klasa, nie ma co.

    Czy trzech uzbrojonych Niemców może bać się Polaka z drewnianą laską? Następne dzieło C. „Wiśniowa laska na wyposażeniu każdego Leoparda.”

  8. Napisz lepszy tekst, nie krytykuj tylko po prostu napisz lepszy.

  9. Coryllus … mam nadzieję , że masz nie tylko aktualne ksiązki ale jakbyś miał pierwsza Szkołę Nawigatorów zachomikowaną ….. bo komuś bym sprezentowała parę Twoich rzeczy ….. to by się u nich rozeszło szerzej ……
    Jak nie , to po prostu skseruję swoja a kupię drugą , bo tam jest ciągłość przecież i przeciw lewiatanowi … i przemysł włókienniczy nasz itd …

    A nagranie powyżej ciekawe bardzo … i lepiej mi słuchać niż czytać .. 🙂

  10. Mario droga, kochana jak to się nie znasz na obrzędowości żydowskiej ? Rok w rok, na krakowskim Kazimierzu odbywa się tydzień kultury żydowskiej, a może festiwal ?. Jest muzyka, są tańce, nawet jeden klezmer został honorowym obywatelem Krakowa, na dniach.
    I nawet jedna młoda pani, co to ten tydzień czy festiwal organizuje lub wspiera, mówiła, że placki ziemniaczane to wcale nie polska potrawa ale jakaś żydowska jest. I wtedy padła jej nazwa, co mnie dość zszokowało bo sobie pomyślałem, że dla przykładu placek po węgiersku to też niby z ziemniaków i z sosem mięsnym i w oryginale chyba nawet wołowym, choć ja częściej robię z drobiu lub ze świniny. No i jeszcze, żeby była kuchnia i książka to się pochwalę taką pozycją „Polska kuchnia koszerna, zawierająca najrozmaitsze potrawy i pieczywa, konfitury i soki, oraz szczegółowy przewodnik do urządzenia koszernego gospodarstwa”.
    A i żeby jeszcze słowo wspomnieć o obrzędowości to ja mam skojarzenie z drejdlem (bączkiem Chanukowym). Może w tych prawicowych redakcjach jak coś mają zrobić to sobie puszczają drejdlem, nie wiem natomiast jakie mają akcje na ściankach baczka rozpisane.

  11. Jeszcze mam pierwszą szkołę, ostatnia paczka leży pod biurkiem.

  12. Jak na merytoryczną obronę tekstu na blogu L I T E R A C K I M to wygląda to marnie. Bo czemu miał służyć ten wstęp?

    Zupełnie jakby bloger kulinarny pisał tekst o naleśnikach z wstępniakiem o smarowaniu zamków w drzwiach. No proszę… może jednak jest jakieś uzasadnienie, może wszyscy się dowiedzą? Przynajmniej jak następnym razem przeczytają o tym, że przed napisaniem tekstu był Pan po maślankę w Biedronce, ale nie o tym chciał Pan pisać, to będą przynajmniej szukali drugiego dna lub też przeciwnie – nie będą się głowić.

  13. No i nie przeszliśmy na TY. Pisanie w odpowiedzi zobowiązuje do zachowania pewnych standardów, przynajmniej takich jak tekst na który się odpowiada.

  14. Łukasz Warzecha swiadomie stosuje podwojna moralnosc (Dr Jekyll and Mr Hyde). Jest na prawicy jako trust reżimowy (obiecane konfitury) , quasi bojownik na dole. Tak ze niestety > jest to kolejny najemnik (a to dosc nieprzyjemne/pouczajace „odkrycie” dla np. ogladaczy Klubu Ronina).

    Reżim zwiera szyki na schedzie po generale > (kolejny kamyczek do ogrodka „uklad wroclawski” i trust okraglostolowy)

    Zamowione przez utrwalaczy spotkanie we Wroclawiu (byle powielac i kolportowac klamstwa z jednostajna czestotliwoscia). Tym razem :

    Wladyslaw (trust) Frasyniuk „kontra” Stanislaw Ciosek (Spor o okragly stol).

    „Obudźcie się, my mamy poczucie dumy! Jakby nie było „Solidarności”, żaden Jan Paweł II, żaden Gorbaczow nic by nie zrobił – mówił podczas debaty o Okrągłym Stole Władysław Frasyniuk.”

    Zapowiedz :

    http://www.tuwroclaw.com/wiadomosci,wladyslaw-frasyniuk-kontra-stanislaw-ciosek,wia5-3277-20479.html

    Debata : (wygwizdana)

    http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,16082916,Spor_o_Okragly_Stol__Oburzony_Morawiecki_wyszedl_z.html

  15. dawno nie byłam na Kazimierzu :))))

    a poza tym ja się nie znam na gotowaniu …. ze mna się gada … u mnie się nie je …… w sensie ucztowania :)))))))

    jakoś nie mam do tego serca … poczekam aż mnie poczęstujesz :))))
    może doczekam ???????????

  16. juz wiem , że będę… bo uzgodniłam z rodzinką …… jakoś dojadę :))))

  17. Polecam dzisiejszy wywiad w radio Wnet z prof. Musiałem. Jest o tym, że Polacy powinni zadbać o to, żeby samemu pisać swoją historie, żeby przebić się ze swoją narracja za granice, i ze książki wydawane na uniwersytetach przez partyjnych historyków w nakładzie 100 egzemplarzy nie maja sensu.

    http://www.radiownet.pl/#/publikacje/poranek-10-czerwca-2014

  18. Naprawdę? Dopiero profesor Musiał musiał to powiedzieć, żeby rzecz zyskała na znaczeniu? Niesamowite….a ciekawe jak tym wszystkim ludziom szła nauka korzystania z toalety. Też im jakiś profesor pomagał?

  19. kto to jest Musiał ?

  20. A co musiał ten pan Musiał? I kim on jest?

  21. Przeklajam uwagę sprzed dwóch dni, bo może jej nie zauważyliście.

    Mój kolega zaskoczył mnie kiedyś stwierdzeniem, że Czesi to tacy słowiańscy Żydzi.

  22. @coryllus Ja tylko mowie, ze inni dochodza do podobnych wnioskow.

    @markem Ja nie wiem, co on musial. Jesli cos musial, to nie w Polsce bo wychowal sie i pracuje w Niemczech.

    A co – mysleliscie, ze takie wywrotowe poglady to z jakiejs polskiej uczelni?

  23. Serdecznie dziękuję Panie Gabrielu za zamieszczenie informacji o uroczystościach w Zebrzydowicach. To bardzo ważne, po 76 latach przypominamy to wielkie wydarzenie. Pragniemy odwołać się do św. Andrzeja Boboli i pracować dla wolnej Polski. Program uroczystości rocznicowej uległ korekcie bowiem okazało się, że obecny dworzec to nie ten stary, który zaniedbany i podupadły znajduje się w innym miejscu. Dlatego całość wydarzenia odbędzie się wokół kościoła w Zebrzydowicach. Pozdrawiam

  24. Ale wodę albo herbatę z cytryną albo sok można u Ciebie dostać, ileż można gadać o suchym, no wiesz czym.
    To jak przyjdzie nam się spotkać to Ci upiekę ciasteczka z orzeszkami, tak po Królewsku.
    „… bo kiedy Króla boli ząb to nic już go nie cieszy, …” – z Króla Bula.

  25. Pan Bogdan Musiał, jak podaje angielska wikipedia niemiecki historyk polskiego pochodzenia, lub wg. polskiej wikipedii polski i niemiecki historyk, specjalizujący się w badaniu dziejów Niemiec, to pan który dość często występuje w produkcjach panów Kaczmarka i Brauna jako konsultant historyczny.

    I jak zauważył powyżej Andrzej Dwojczynski może mieć tak wywrotowe poglądy jak szerzej nieznany autor tego bloga (świetny tekst na wprowadzenie gdy się ma pewnie jedną z największych ilość odsłon na SALON24.pl ) gdyż operuje z Niemiec.
    A jak wiadomo w niemcowie jest taka demokracja, że rodzice mogą sobie wybrać czy ich 4 a może 5 latek będzie się uczył w przedszkolu jazdy na rowerze czy nakładania prezerwatyw i masturbacji, ale może coś pokręciłem. Pewnie dlatego, że jak każdy mężczyzna jestem wzrokowcem i za dużo obrazków oglądam. Zapomniałem dodać, tylko wtedy mogą wybrać gdy przedszkolanką nie jest Daniel Cohen-Bandit. Taki to strasznie demokratyczny kraj to niemcowo.

  26. odp. dla gościa, (choć może nie warto), dobrze że jest ten tekst Coryllusa, pozwala mi to na wlepienie trzech listów żołnierzy niemieckich cytownaych w KARTA 44/2005 s. 98, które to listy ubarwią tekst A. Grzymały Siedleckiego o odczucia żołnierzy niemieckich przez nich samych opisane:
    1) „Przed paroma tygodniami zostali to Żydzi posłani na łono Abrahama. i ja odwiedziłem kilka razy getto. Możesz sobie żywo przedstawić że nie było bezowocne. zabrałem duży kosz pełen bielizny i materiałow ubraniowych, które zabiorę ze sobą lub Wam poślę. (Willy Scheider z Suchutzkommando 1942)
    2)”Ta cała banda żydowska zdechła już nareszcie, zresztą nie było ich dużo ok 17 tys.. Był już najwyższy czas by zlikwidować tę hołotę… Partyzanci się uspokoili albo pracują na innym odcinku albo brak im aminicji. Wychodzimy w sześciu – ośmiu więc się nie obawiaj (Wachtmaister Huwald 1942)
    3) „co do nie to gdyby was nie było ju z dawno wpakowałbym sobie kulkę w łeb, bo ja mam wszystkiego dość. Obserwując ten bałagan tutaj i te bezgraniczną niesprawiedliwość we wszystkim, mozna stracić głowe z rozpaczy. Konia cenią wyżej niż człowieka… Pytasz kto wojnę wynalazł? Niemcy rozpętali tę wojnę….trzy lata temu entuzjazm był szalony szczególnie u tych z PG, którzy dzisiaj siedzą za ciepłym piecem..” (S.H. Wippler 1942)
    Prywatne listy żołnierzy niemieckich z frontu wschodniego do rodzin i przyjaciół w Rzeszy przechwytywane były przez specjalną komórkę Oddziału II KG AK … – traktowane były jako źródło informacji o nastrojach żołnierzy.
    Gościu – zajrzyj do źródel i przestań szydzić – zreflektuj się, oceń jaki idiotyczny był Twój komentarz ,

  27. wodę ?tak … nawet herbatę , kawę …. zioła czaswm ..

    no kanapke , ale normalną , nie dzieło sztuki …..

    plomba mi wyleciała , nie ma mojej dentystki …jak ja się ludziom pokażę ?

    z plombą serio … tak wyprorokowałeś ….

  28. ja wiem , tak to jest w niemcowie ….

    dzięki za Musiała … potem sprawdze … jak wrócę 🙂

  29. Ania… 🙂

  30. Aniu, masz więcej tego? Bardzo smakowite.

  31. Może pan Musiał pamięta, jak się nazywa loża masońska grupująca niemieckich Żydów? Jak to to chętnie przypomnę. Ona się nazywa Hohenzollern. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Dodam jeszcze tylko, że loża ta już nie istnieje, albowiem Niemcy stwierdzili dnia pewnego, że Żydzi są im niepotrzebni.

  32. To jest moim zdaniem nadużycie. Z tymi Czechami. Według mnie Czesi to taka słowiańska rodzina Tataglia z książki Mario Puzo pod tytułem „Ojciec chrzestny”.

  33. Z tymi Niemcami coś złego porobiło się dopiero za Fritza, ja teraz jestem w wojnie 30 letniej i tam wszystko jest OK.

  34. Dla Marcina. Kolejne fregmenty listów niemców z frontu wschodniego z kwietnia 1942:
    „Rosjanie walczą wprost nieprawdopodobnie uporczywie, nawet gdy są ranni i konają. Większość rosjan nie chce słyszeć o Stalinie. jestem głodny. Głód!!!!!!!! (Szeregowy Franz kwiecien 1942)
    „Nasz batalion aktualnie w ataku, nie dochodzi do nas zaopatrzenie żywnościowe. Wszy i pluskwy, ani w dzień ani w nocy nie dają spokoju. Moje ciało jest całkowicie porozdrapywane, że człowiek dochodzi do szału i zwariować może. Stoję po kolana w wodzie i szlamie – ryczeć czasem mogę z wściekłości. Żeby tylko ta wojna znalazła swój koniec (Szeregowy Brandenburg)
    ” Stale strzały armatnie i szczekanie karabinów maszynowych…Przechodzimy przez palące się wioski, rozbite przez nasza artylerię. Ubiliśmy konia, bo musimy się dożywiać, Pierwszy raz w życiu jadłem koninę.( Szeregowy Barth kwiecien 1942)
    „Wiozą nas w tempie pospiesznym, muszą więc nas potrzebować. Sama płaszczyzna, żadnych gór, nic, tylko rosyjska równina. Na drodze przy kolei kości i groby i tylko groby. Strącone samoloty, przewrócone ciężarówki, spalone wozy pancerne, i potężne leje od granatów – to towarzyszy nam przez całą drogę.” (Szeregowy Erwin Matula)
    „Mam tej Rosji dość. Jesteśmy zawszeni od góry do dołu. W nocy spać nie można bo pluskwy są niczym w porównaniu z wszami. Poza wszami gnębi nas rozwolnienie, którego od dłuższego czasu nie możemy się pozbyć. Wiesz jestem tak rozdrażniony, że boję się abym nie popełnił jakiegoś głupstwa”
    (Szeregowy Muller ).
    „Ci przeklęci partyzanci w biały dzień napadli naszych, trzech żołnierzy zastrzelili a samochód podpalili, wzieli po zabitych umundurowanie. Jednym słowem mamy okrutnego nieprzyjaciela który częściowo walczy w niemieckich mundurach” (Szeregowy Dreschler)
    „Lazarety wojskowe przepełnione są chorymi na tyfus plamisty. Przyczyną są oczywiście wszy. Niestety 90 % umiera”. (kapral Schuster)
    ” Jestem jednym z tych którzy przyczyniają się do zmniejszenia liczby partyzantów. Ustawiam ich pod mur i każdemu w łeb – bardzo wesoła i ciekawa robota” (Kapral Mekler)
    ” A więc udało nam się pokonać olbrzymią maszynę wojenną bolszewików. Ich straty dzienne są tak wielkie, ze nie można sobie nawet wyobrazić. Każdy inny naród byłby już dawno przed tą bezsensowną wariacką walką skapitulował. Ale za tym wszystkim stoją żydzi, którzy wiedzą co ich czeka. I biada kazdemu Ickowi który wpadnie w nasze ręce, dla nich nie będzie litości.(Wachmistrz Konig)
    „Chętnie bym powrócił ..chciałbym znów pracować w Partii, a nie siedzieć tu na Wschodzie. mam nirezłomną nadzieję, że uda mi się porzucić wojsko i wrócić do mojej ukochanej służby partyjnej (szeregowy Nisko październik 1942)
    ” Mamy już dość wojny. Nogi już tych mrozów nie wytrzymują. Niestety co noc alarmy i leżymy w rowach, co sie wtedy z nami dzieje , tego nie możesz sobie wyobrazić. Bębenki w uszach pękają od detonacji. … do tego głód brak papierosów.(kapral Schvartz listopad 1942)
    ” Chcąć kupić kury czy jajka trzeba wyruszyć w trzydziestu ludzi a już trochę dalej i ta ilość nie wystarczy. W naszym sąsiedztwie jest pięciuset partyzantów i nic na to nie poradzisz. Co noc wysadzają tory, a wczoraj na przykład pociąg z robotnikami… Nieraz otrzymujemy fałszywe wezwania a gdy wracamy nasz dom płonie a posterunki zabite…Dziś rano przed naszym domem stały dwie czerwone chorągwie. Gdy koledzy podeszli chcąc je usunąć wylecieli w powietrze ponosząc śmierć na miejscu” (szeregowy Knodler)
    „Jak koń pada to pożeramy go momentalnie niczym lwy. Teraz to przynajmniej nic się nie marnuje.(starszy kapral Schvartz listopad 1942)
    Te fragmenty listów daja do myslenia dlaczego Gestapo było takie gorliwe wobec nas na ziemiach polskich (łapanki, terror), chcieli zapewne podkreslić swoją gorliwość i efekty w tępieniu podludzi – tak się bali frontu wschodniego.

  35. Do walki partyzanckiej byli używani desantowcy krasnoarmiejscy i Specnaz. Z rozkazem bycia okrutnym wobec wrogów. Jako że nie mieli żywności a chłopom też się nie przelewało, (poza tym wielu witało Wehrmacht jak wyzwolicieli) to „partizany” mieli wrogów we wszystkich ludziach na terenach na które trafili. W pierwszym roku wojny ojczyźnianej straty ich wyniosły ponad 90 % (z kilkudziesięciu tysięcy ludzi). Większość wydana przez miejscowych.
    Ale ich robota wydała żniwo zaplanowane przez Stalina – bo patrząc na zmasakrowane trupy „swoich” wcześniej wziętych do niewoli Niemcy zaczęli wierzyć, że „ci Słowianie to bestie” i zaczęli mścić się na cywilach. Co zakończyło mit o wyzwoleniu z systemu kołchozów, mniej więcej 3 miesiące od rozpoczęcia Barbarossy.

  36. Czyli jak mówił Amos Komeński „żelazo ostrzy się żelazem”, co by w czasie II wojny wyrażało się słowami „na brutalność odpowiada się brutalnością”.

  37. Posłuchałam poranka we WNET. Bogdan Musiał napisał rozprawę doktorską pt Niemiecka polityka okupacyjna w Genralnej Guberni wobec żydów. (objętość pracy 300 stron).
    Wyjaśnił, że od 1985 roku niemiecka polityka historyczna idzie w 2 kierunkach: holokaust i wojna nazistowsko – sowiecka. Dzień 8 maja to rocznica wyzwolenia niemców spod okupacji nazistowskiej.
    Wg B. Musiała – My, w niemieckiej polityce historycznej, istniejemy jako ci co przyglądali się temu co naziści robili. Dziwne że od samego przyglądania się liczba polaków zmalała o kilka milionów.
    No zaleca tworzenie własnej polityki historycznej.

  38. Ja sobie cenię Musiała od pewnego czasu i wszedł mi przez okno „Na zachód po trupie Polski”, potem jako redaktor o przewrocie majowym w dokumentach sowieckich i „Wojna Stalina”. Teraz jest o sowieckiej partyzantce, ale nie znam jej jeszcze.Wydaje mi się, być bardzo ciekawym wypuszczając dokumenty w świat, które są świeże i niebezpieczne dla współczesnej mitologii. Jest polskim Suworowem w idei i a w treści Sołoninem.

  39. Generalplanost (zbrodniczy plan nazistowski wg orzeczenia norymberskiego) opiewał na propagowanie wśród Słowian konsumpcjonizmu, nasilanie polityki fiskalnej, zachęcanie do aborcji (była tam też wyraźna myśl, że dzięki temu bez mordowania z czasem będzie można ich zastępować niezdegenerowanymi, normalnie się rozmnażającymi Germanami).

    W konsekwencji przegranej wojny plan wszedł w życie – tylko na obszarze powiększonym też o Rzeszę.

  40. Nie udało się Niemcom w czasie wywołanej II WŚ szybko opanować terenów dla „niezdegenerowanych germanów” zrobili to metodą fabianizmu czyli powoli nawet się cofając na 40 lat (1945 – 1985), ot tak krok po kroku.

  41. Niemcy: kraj mający najwięcej patentów na świecie, w tym głównie chemia i farmacja (IG Farben!!!). Stany i Anglia mają o połowę mniej.
    Czytał ktoś reach.gov.pl?
    Polityka „Unii”: eleiminowanie substancji chemicznych z rynku. Po to, żeby obecni monopoliści mieli więcej. Po to, żeby zamknąć rynek i ograniczyć import gotowych produktów. Po to żeby to co tutaj było coraz droższe.
    IG Farben to Hoechst, Bayer, AGFA, Basf, teraz dzięki Sarkozyemu również „francuski” Servier.
    Kto przedłuża i cementuje prawo patentowe?

  42. Dodam, że w GeneralPlanOst nie było nic o mordowaniu Słowian jako rasy, tylko o stopniowym ich „skundleniu”.
    Natomiast wobec Żydów Niemcy mieli jeden plan, dobrze nam znany.

  43. Bogdan Musiał – Od 2010 roku profesor na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego 😉

  44. Może niemiecka instytucja patentowa podałaby do publicznej wiadomości skład chemicnzy tego zajzajera, którym to niemcy wyczyścili sobie sumienia z przestepstw popełnionych w czsie II WŚ.
    Bo to musi byc bardzo ciekawa i strategiczna substancja dla nas wszystkich. No bo tak: napadasz, mordujesz, rabujesz a potem mówisz, że właśnie sobie wyczyściłeś sumienie – czym? Czy to może być (zgaduję): kalihipergarmalicumoctantegoiowegosiarczansodu ?

  45. Tak, dokładnie. Wiem już od dawna, ale niniejszym pozwalam sobie na wycieczkę osobistą: jesteś bardzo mądrą osobą.

  46. zjadłeś trochę liter …

    przemądrzała…..ale to już na starość tylko gorzej będzie :)))))

    idę od komputera , papa

  47. Nic nie zjadłem niewłaściwego. Obudziłem się dzisiaj całkiem zdrowy i bez boleści.
    Kiedy zobaczyłem napisane przez Ciebie P.M. doznałem oświecenia. Oczywiście, pasuje jak ulał.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.