wrz 172021
 

Dalej choruję, niestety. To chyba wariant delta jednak. Całe szczęście ogłosili, że niebawem będzie nowa szczepionka, która wykosi wszystkie mutacje wirusa. Wiadomość ta jednak nie ukazała się na hot spocie, ale gdzieś poniżej, w okolicach komunikatów o ciążach piosenkarek. Może więc nie należy się do niej za bardzo przywiązywać? Sam nie wiem.

Jakiś czas temu dostałem list od asystenta dyrektora TVP Kultura, Mateusza Matyszkowicza, w którym zawarta była prośba o dwa egzemplarze recenzenckie książki o Stanisławie Poniatowskim. To jest doprawdy niezwykłe, kiedy państwowa instytucja, która ma wspierać kulturę i wskazywać na wartościowe w niej zjawiska, prosi o darmowe egzemplarze małego wydawcę, nie pobierającego żadnych dotacji od państwa. Niby co miałbym zyskać na wysłaniu im tych egzemplarzy? Sławę? Pieniądze? Prestiż? Odpisałem dziś, że nie wysyłamy egzemplarzy recenzenckich, albowiem recenzje nie mają wpływu na sprzedaż. To jest prawda, a fakt ów powiązany jest ściśle z dotowaniem wydawnictw. Nie widzę więc żadnego powodu, by komukolwiek dawać coś za darmo, szczególnie zaś dyrektorowi TVP Kultura prowadzącemu program Chuligan literacki. Poza tym, jasne jest, że jako wydawca, którego nie ma w żadnym rozdzielniku i kluczu, narażony jestem na recenzje nieprzychylne. A te choć, nie będą miały wpływu na sprzedaż, sprawią mi przykrość. Czego, na przykład, nigdy nie doświadczy Cherezińska. Ona bowiem jest tą osobą, która została wytypowana do rozmiękczania tematów historycznych i ma wszelkie możliwe certyfikaty gwarantujące jej bezpieczeństwo i spokój.

Jeśli więc ktoś chce ode mnie jakąś książkę i ma zamiar ją recenzować, musi za to zapłacić. TVP Kultura ma pieniądze, zatrudnione tam osoby zarabiają dobrze, więc nic się nie stanie, jak wydadzą parę złotych na tego Poniatowskiego. Jeśli im oczywiście zależy, bo jeśli nie, to przymusu przecież nie ma.

Tyle o skuteczności. Teraz o tym drugim. Nie wiem, jak to się dzieje, ale kiedy włączam emitowane na fejsie filmy, wyświetlają mi się od jakiegoś czasu pogadanki na tematy religijne. A to siostra Michaela Pawlik, a to ksiądz Mieczysław Piotrowski, a to wreszcie ten profesor, który coś tam opowiadał o współżyciu i zrobiła się z tego afera nakręcona przez feministki. Zacząłem słuchać tych wystąpień, a nigdy wcześniej tego nie czyniłem, i trochę się zdziwiłem. Oto ksiądz Piotrowski powiedział, że Pan Jezus ukazując się Rozalii Celakównie, wskazał iż największym grzechem, jaki popełnia człowiek, gorszym niż morderstwo, nawet niewinnego dziecka w łonie matki, jest nieczystość. Ja rozumiem, że to jest pojęcie bardzo szerokie, rozumiem też, że wystąpienie księdza, a także wspomnianego wyżej profesora, który opowiada wyłącznie o takich sprawach, mają aspekt wychowawczy. Mam też jednak świadomość, że jeśli chodzi o tę całą nieczystość, spora część wspólnoty katolickiej niestety upadła bardzo nisko, zanim zdążyła wstąpić w związek małżeński. Ta część będzie duża, także wtedy, kiedy odejmiemy od niej małżeństwa żyjące bez sakramentu i tak zwane wolne związki. Zastanawiam się więc, niech mi obecni tu kapłani wybaczą, jaki jest sens emitowania tych pogadanek akurat na fejsie, pomiędzy półpornograficznymi filmami, walką ruskich piechurów z niemieckimi czołgami, Chińczykami co zabijają potwory i kosmitami atakującymi ziemię? Nie kwestionuję ich wychowawczej roli, bo to nie jest moja sprawa. Mogę co najwyżej stwierdzić, że wobec tak twardego stanowiska, łatwość z jaką uzyskuje się rozgrzeszenie z postępki gorsze niż zabicie nienarodzonego dziecka w łonie matki, nieco dziwi.

No, ale zakładam też, że mogę czegoś nie rozumieć, albowiem wielu rzeczy po prostu nie pojmuję. Nie działają na mnie też opisywane tu wystąpienia, ani ich klimat, ani ich treść, ani wsakzywane tam przykłady Bożej interwencji, nie robią na mnie wrażenia. Przepraszam jeśli kogoś uraziłem. Przypominają mi one bowiem literaturę protestancką, dawno, dawno temu wysyłaną w grubych pakietach, bardzo pogubionej młodzieży. Nie pisałbym o tym, bo i po co, ale umieszczenie tych wystąpień w takim środowisku jak fejsbuk, otwiera, jak mniemam, drogę do dyskusji i krytyki. Zmniejsza też dramatycznie skuteczność tych wystąpień. Choć zapewne ludziom, którzy zdecydowali o ich emisji wydaje się, że jest odwrotnie, albowiem mają wrażenie, że oto owce weszły między wilki. To nieprawda. Taka sama, jak to, że Terlikowski jest prześladowanym chrześcijaninem.

Wyłączam z tego siostrę Michaelę Pawlik, bo ona mówi akurat ciekawie, przekonująco i opiera się na własnych, bardzo ciężkich, ale niezwykle przy tym inspirujących doświadczeniach. To akurat do mnie przemawia. Nie będę pisał i tłumaczył duchownym, co mają robić, bo oni to wiedzą lepiej ode mnie. Ktoś jednak zwrócił tu wczoraj uwagę na to w jaki sposób rozmiękczany jest Kościół. To są sprawy poważne, a ich mechanika zasługuje na poważny opis. Ja go tu nie przedstawię, bo nie mam kompetencji. Chcę zwrócić uwagę tylko na pewne aspekty. Wychowawcy, szczególnie wychowawcy młodzieży, wpadają w pewną prostą pułapkę. Zaczynają wierzyć w swój charyzmat. To jest ciężki błąd i łatwizna. Wynika ona zaś z tego, że młodzież potrafi bardzo wiarygodnie udawać, że słucha i że jej na czymś zależy. A także wynika ten fakt z przekonania, że temat i sposób jego poruszania, czyli demonstrowane głosem i gestem przejęcie, podnosi znaczenie przemawiającego. Moim zdaniem nie podnosi, a znacznie obniża. Jeśli cały w zasadzie przekaz jaki emituje Kościół w sieci dotyczy młodzieży i zachowania przez nią czystości przed ślubem, co ważniejsze jest nawet niż kwestie aborcyjne, to jest to moim zdaniem wyraz ograniczenia wpływów Kościoła, a nie ich poszerzenia. Może się mylę, ale tak właśnie myślę. Jeśli dodatkowo emisja tych komunikatów sprzęgnięta jest z jakąś niewyszukaną rozrywką, czysto mechanicznie w dodatku, to trzeba się zastanowić, czy nie jest to działanie celowe, podkreślające walor tej niewyszukanej rozrywki. Moim zdaniem tak właśnie jest, a im głębszym głosem przemawia wspomniany wyżej profesor, domagając się, by młodzi mężczyźni nie oglądali się za dziewczynami na ulicy, tym ów efekt się powiększa.

Do tego dochodzi coraz głębsze przekonanie wielu ludzi, że żaden duchowny, nie posiada innych kompetencji niż te dotyczące życia w czystości i grzechów nieczystości. Tylko o tym bowiem ciągle słyszymy. Może jestem po prostu stary i coraz mniej rozumiem, ale będę wdzięczny jeśli ktoś mi to wytłumaczy. A także rozważy, jaki sens wobec nachalnej i coraz mniej skutecznej, coraz bardziej wulgarnej przy tym, obecnej wszędzie pornografii, nużącej i zniechęcającej, mają wykłady, podkreślające jej znaczenie w rozwoju duchowym człowieka? Znaczenie rozumiane negatywnie, ale jednak znaczenie.

Czy ja chcę powiedzieć, że nie ma w ogóle osób żyjących w czystości? Oczywiście, że są. Ja mam jednak z niektórymi z nich bardzo marne doświadczenia, a także wiem, jak zwodnicza i uwodzicielska potrafi być ich postawa. Oto jakiś czas temu kolega Valser, który myśli poważnie o podejmowanych przez siebie inicjatywach, zaprotegował nam swojego znajomego, który był przykładem pobożnego i chrześcijańskiego życia. Miał ów człowiek, wspomóc nas w projektowaniu logo, na którąś edycję targów bytomskich. Zagłębiony był on w treści religijne i studiował jakieś poważne bardzo rzeczy. Takie, do których my, ciężcy grzesznicy, nie moglibyśmy się nawet zbliżyć. Valser był bardzo do niego przekonany, a uskrzydlała go wiara. Ja byłem trochę mniej przekonany, ale nic nie mówiłem, albowiem wiem, że przekonać może jedynie przykładem, nigdy słowem. O mało nie doszło do katastrofy i pamiętam jak dziś, że siedzieliśmy z Valserem w lokalu, tu w Grodzisku, usiłując wymyślić to logo. Z opresji wybawił nas Tomek Bereźnicki, który zbiór luźnych sugestii, będących owocem naszych przemyśleń, zamienił w piękny bardzo obrazek. Nie wiem, jak tam było z Tomkiem i jego czystością przedmałżeńską i nie będę tego dociekał, potrafił on jednak zrozumieć o co chodzi i nadać właściwy kształt myślom. Czego w żaden sposób nie mógł uczynić ów wspomniany wcześniej pan. Mimo tego iż żył przykładnie, studiował pisma ojców Kościoła i wiedział o sprawach, które nam się nie śniły nawet. Ktoś powie, że niepotrzebnie mieszam te rzeczy. Otóż potrzebnie, bo należy się zastanowić – tak sądzę – jaką treścią wypełni się życie ludzkie, kiedy sprawy płci zejdą na plan nieco dalszy. I co w tej kwestii ma dziś do powiedzenia Kościół. Mam wrażenie, być może mylne, że nic.

Na koniec jak zwykle reklama książek

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kredyt-i-wojna-tom-i-2/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kredyt-i-wojna-tom-ii/

 

No i zasygnalizowana wczoraj wrześniowa promocja

 

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-socjalizm-i-smierc-tom-i/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-socjalizm-i-smierc-tom-ii/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/miedzy-altransztadem-a-poltawa-stolica-apostolska-wobec-obsady-tronu-polskiego-w-latach-1706-1709/

  32 komentarze do “O skuteczności i życiu w czystości”

  1. Dobry w te klocki jest ks. Kostrzewa, egzorcysta.

  2. Wezmą się za Pana, bo system się domyka.

  3. czyżby ten Mateusz Matyszkowicz, był taką przewrotną osobą, że wkręca wydawcę, bo ma na niego wyrok …. no nieeee

  4. Sa rozne koncepcje walki ze zlem, ale generalnie czystosc serca pomaga.

    Janusz Korwin-Mikke i Grzegorz Braun maja mlode zony i dzieci, dlatego nie rozpraszaja sie i sa, o ile nie spektakularnie skuteczni, to przynajmniej ciagle aktywni, czego mozna im pozazdroscic, ale ta sila wynika z czystosci serca wlasnie.

    Korwin-Mikke wypowiada sie w wywiadach z kobietami bez kompleksow.

     

    Fajnie Pan zalatwil tego natreta  z TVP Kultura, ale mozna tez bylo zapytac wprost, dlaczego nie zamowia ksiazki normalnie przez internet.

     

    To moze ja tez pojde jutro do piekarni i poprosze o to, czy moge dostac po jednym z kazdego ciastka, bo chce wydac opinie na temat produktow? Albo do monopolowego?

  5. Kompletnie nie mam pojecia, co z niego za czlowiek, chociaz ma bogata notke w wikipedii.

    Na pewno jest blisko masonerii, a oni chca wszystko kontrolowac.

  6. Dzień dobry. Ano tak to jest i każdy chyba na swojej drodze takich ludzi spotkał. Ja ich nazywam autokreacjonistami, czyli samodzielnie kreującymi swój wizerunek w oczach bliźnich. Niestety – najczęściej z niskich pobudek. Język mainstreamowy nazywa ich zwyczajnie  hipokrytami. Powiedzmy sobie szczerze – możliwość zweryfikowania deklaracji składanych na prawo i lewo przez takie osoby jest znikoma. A ja się nauczyłem, że im kto więcej o tej czystości mówi, tym większy ma z nią problem. Kiedyś ratowały nas takie zapomniane rzeczy jak dobry smak i zasady współżycia, które nakazywały pewne tematy pomijać w sferze publicznej. Dziś, niestety, w dobie wszechobecnego ekshibicjonizmu, wszystko musi być wywleczone na wierzch. Skończę, bo mi niedobrze…

  7. Ostatnio nie moglem spokojnie zasnac po debacie, jaka odbyla sie wrealu24 pomiedzy doktorem Piotrem Rubasem – znanym antyszczepionkowcem i doktorem Bartoszem Fialkiem, zwolennikiem szczepien. Po debacie, ktora prowadzil redaktor Marcin Rola, czulem niesmak, bowiem wydawalo sie, ze doktor Fialek ma wiecej argumentow za szczepieniami i sprawial dobrewrazenie, jako inteligentny, blyskotliwy, mlody, kulturalny lekarz.
    Znalazlem w koncu blad w jego rozumowaniu, a to dzieki filozofii (ten mason, dyrektor w TVP Kultura jest zwyciezca olimpiady filozoficznej, a wiec tak mi sie skojarzylo).

    Otoz w przypadku szczepien nalezy najpierw odpowiedziec sobie na pytanie, czy jako spoleczenstwo jestesmy zbiorem jednostek, czy jednym stadem? Bo jesli jestesmy osobami, to kazdy z nas ma swoja wartosc, godnosc i wolnosc, jezeli zas stadem – to mozna nas leczyc podajac masowo rozne srodki, albo dokonac utylizacji stada, jezeli nie spelnimy oczekiwan hodowcy.
    Jezeli wiec jestesmy osobami, to kazdy z osobna ma prawo podjac decyzje, czy bedzie sie szczepil, czy nie. Doktor Fialek powiedzial, ze zycie kazdego czlowieka ma wartosc, wiec nalezy sie szczepic w jak najwiekszym zakresie. W tym zdaniu tkwi sprzecznosc, Nie mozna bowiem namawiac do masowosci w stosowaniu procedury medycznej powolujac sie na wartosc jednostki. Doktor Fialek zwyczajnie klamie, jest nieszczery i niespojny w przekazie.

    Egzorcysci tradycyjnie zmuszaja demona wychodzacego z czlowieka do tego, zeby wyglosil formulke, ze Jezus jest Panem. Chcialbym, zeby ktos zmusil doktora Fialka do tego, zeby glosno powiedzial, ze sie myli w swoich pogladach na temat szczepien.
    Niestety, redaktor Rola ma niedostateczne przygotowanie z filozofii, zeby od tej strony zaatakowac goscia, ktorego zaprosil do studia. Musialby skonczyc podstawowy kurs filozofii w Atenach Roztocza.

  8. A’propos szczypawy która wykosi wszystkie wirusy:

    https://www.unz.com/mwhitney/the-conspiracy-theorists-were-right-it-is-a-poison-death-shot/

    Zatem chyba już mamy ten środek, znany jako CyklonB.

  9. OT

    Za to na Onecie ciągle temat pańszczyzny i losu „biednych” chłopów…już pierwszy akapit to istne kuriozum   ”  Autorzy podręczników z pewnym niedowierzaniem przypominają, że chłopów zmuszano do pracy przez większą liczbę dni w tygodniu niż tych faktycznie było.”

    https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/panszczyzna-ile-dni-pracowali-polscy-chlopi/e5dp6jp,79cfc278

    Pozdrawiam

    z Bogiem

  10. Jedną ręką rozdają wielką kasę a tam gdzie jest ambitna wyższa kultura żebrzą o 2 egzemplarze?

    Widzę że jest coraz lepiej. Niedługo wydawcy będą chcieli by ktoś im płacił za to że zrobią łaskę i wydadzą książkę. Już widać co się dzieje na rynku książki historycznej – 80% to tłumaczenia zagranicznych historyków. Gdzie nasi?

    Z biegiem lat wszystko co pisał Pan o rynku książki się sprawdza.

  11. Ta recenzja to wg mnie kontrola w ramach zadań służbowych, co też tam wydawnictwo X wydaje oraz na zasadzie zdziwienia pomieszanego z uznaniem, że więzień o niskim numerze obozowym jeszcze dycha i konkluzją, że trzeba udoskonalić system.

    Jeżeli kontroler miał możliwość wyboru pozycji, to akurat padło na czasy stanisławowskie ciekawe same w sobie.

  12. A może ten pan uznał, że wartu mieć tę książkę i poszedł po najmniejszej linii oporu. Być może by ją kupić musiałby wypełnić tyle formularzy, że wymiękł i postanowił na pandę?

  13. Znowu literówka. warto… nie wartu…

  14. Jezeli zajmuje sie odpowiednio wysokie stanowisko w resorcie „kultury”, to mozna podejsc do kazdego autora, tworcy, artysty, poklepac go po policzku i zapytac: NO!? A co wy tam macie?… i sobie wziac.

  15. Ale trochę na bezczelnego od razu chcą dwa egzemplarze! Myślę, że jednak podczytują. Wiedzą, że na pewno ciekawych rzeczy mogą się dowiedzieć, ale nie potrafią się do tego przyznać. Niskie to bardzo.

  16. Niestety, redaktor Rola ma niedostateczne przygotowanie z filozofii, …

    Rola to głupek, dobrze pan o tym wie. Choć przez te kilka lat nieco się wyrobił.

  17. Jedną służbowo, drugą do prywatnej biblioteki albo na prezent tak jak kiedyś w dobrym tonie było podarować przełożonemu zrabowanego Malczewskiego czy Kossaka (bez motywów żydowskich rzecz jasna), a właściciel tymczasem już leżał martwy w dole albo gnił w jakiejś piwnicy.

  18. A może ma 20 tys na miesiąc i go stać kupić?

  19. Niestety Rola nie jest mistrzem Yodą, ale ma parcie. Ktoś go zachęca czy tak ma?

  20. W sumie ten pan MM jest jednak żałosny.

  21. Nie jest żałosny facet, który wygrał olimpiadę filozoficzną, natomiast jest zapewne zadaniowany, a przy okazji bezczelny i pewny siebie, skoro w taki sposób próbuje wydębić coś od umierającego Coryllusa.

  22. Dodałem materialny drogocenny symbol czystości sprzed ponad tysiąca lat

  23. Niech się Pan nie wygłupia .Coryllus nie umiera tylko choruje.

  24. jedna zasada. Jak ktoś Ci deklaruje o swoim katolicyzmie czy swoim chrześcijaństwie, to wchodzi 2 przykazanie, fałsz, obłuda i to że cię przekręci

  25. Ten temat Pana przerasta. Niech Pan go zostawi w spokoju. Najpierw niech się Pan dowie jaka jest definicja szczepionki i dlaczego ją zmieniono. Potem to samo z definicją epidemii. Niech Pan nie używa słowa „szczepionka” na preparat, którym nim nie jest, bo wprowadza Pan w błąd czytelników.

    Zadaje Pan sobie pytania od czapy. Farmacja i medycyna już dawno kompletnie stała się niewiarygodna, gdyż jest w rękach koncernów i może nawet masonów. Trzeba by ją zresetować i budować od nowa. Oni są tak samo wiarygodni jak rząd i sejm  III RP, który również za nic nie odpowiada.

    Dyskusje na temat szczepionek nie mają ogólnie za bardzo sensu, bo nie bada się innych substancji zawartych w szczepionkach. Mieszanie tego bałaganu z preparatami, które mogą zmieniać trwale ludzkie DNA dopełnia chaosu. Ludzie nazywają szczepionkami zarówno preparaty terapii genowej,  i typowe szczepionki zapominając że substancje czynne połączone są z szeregiem innych niebezpiecznych substancji.

    Tak naprawdę należy zakladac, że obecnie KAZDA substancja wyprodukowana przez jakikolwiek koncern a nazywana lekiem, substytem diety czy szczepionką jest substancją potencjalnie niebezpieczną. I to jest punktem wyjścia do dyskusji i to ich zadaniem jest nas przekonać, że jest inaczej. Sorry, ale reklama z ładną Panią nie stanowi dla mnie uzasadnienia zastosowania preparatu. Tym bardziej straszenie „konsekwencjami” finansowymi, dot. podróży zagranicznych, czy innymi formami segregacji sanitarnej.

    Jak dla mnie oficjalbe media, banki, koncerny i rządy mają wiarygodność na poziomie od -10 do 0 + w skali od -10÷10.  Oznacza to ,że tak naprawdę działają na naszą szkodę, przeciw nam i wbrew naszym interesom. Gdyby nawet miliard ludzi zmarł w ciągu najbliższych dziesięciu lat po tej ” szczepionce” NIKT nie pójdzie nawet na rok więzienia – taki jest układ rządów rządów z koncernami.

  26. Wrealu 24 odbyla sie debata miedzy doktorami medycyny i taka narracja jak wyzej nic by nie wnosila do dyskusji. Chodzi o to, ze albo ma Pan argumenty medyczne, a to wymaga specjalistycznej wiedzy, albo argumenty pozamedyczme, ktorymi mozna szermowac i sa zrozumiale dla publicznosci. Brak zaufania to jest zaden argument, bo prosze w takim razie pokazac swoje badania na ten temat?…

    Ja moge natomiast z marszu stwierdzic, ze doktor Fialek jest oszustem i wynika to z argumentacji pozamedycznej. Nie musze miec dyplomu ani skrotow przed nazwiskiem. To jest taki intelektualny koktajl molotowa.

  27. ktory w kazdej chwili moge rzucic w oponenta.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.