Lis 262018
 

Jak widzimy, na naszych oczach zmienia się całkowicie wykładnia uczciwości dziennikarskiej i nikt nawet nie raczy tego zauważyć. Ja piszę o tym, ponieważ nigdy nie miałem zbyt dobrego zdania o uczciwości ludzi pracujących w mediach, a dziś moje przypuszczenia dotyczące tejże zamieniają się wręcz w kamień, tak są gęste. Wiecie co mnie najbardziej cieszy? Że ci wszyscy manipulatorzy i oszuści to są wychowankowie największych sław polskiego dziennikarstwa, tych, którzy w pocie czoła walczyli o wolność słowa, o swobodę wypowiedzi i inne takie historie. Dziś zaś ich uczniowie idą hajlować do lasu przed kamerę, w jakiejś prowokacyjnej ustawce, a potem mówią, że to jest reportaż wcieleniowy. Reportaż wcieleniowy? Gdyby facet z kamera pojawił się na tajnych urodzinach Hitlera organizowanych przez prawdziwych nazistów słuch o nim zaginąłby na zawsze. Czekajmy więc co powiedzą sądy, bo może być śmiesznie. No, ale też oczywiście strasznie, bo brak powagi i lekkomyślność w ocenianiu zdarzeń, a także uporczywe trwanie w błędach i fałszu powodują nieodwracalną degradację dużych grup ludzi. Żeby owej degradacji uniknąć należy się odsunąć na bezpieczną odległość od tych, którzy są jej powodem. Jeśli o mnie idzie w całej Polsce powinny być teraz wyłączone odbiorniki telewizyjne, a fejs zalewać powinna fala pytań kierowanych do tego pana, który ustawił się razem z „polskimi nazistami” do zdjęcia. Oczywiście wszystko dzieje się na odwrót, a to z tego względu, że ludzie głęboko wierzą iż prawda jest po tej stronie, gdzie panuje fajniejsza, towarzyska atmosfera. Ta zaś musi panować tam, gdzie są bardziej elastyczni i ciekawsi osobowościowo ludzie, którzy mają mniej kompleksów i są otwarci na świat. Według tych kryteriów ocenia się dziś uczciwość medialną i prawdę. Proszę Państwa, reportaż wcieleniowy jest wtedy, kiedy ktoś przebiera się za żula i idzie mieszkać na dworzec. Po tygodniu zaś pisze o tym co przeżył. Tak w ogóle to reportaż wcieleniowy jest pewnym mitem i wiąże się zawsze z dużym ryzykiem, no chyba, że jego bohater i autor są asekurowani na wszystkie strony, a ich misja polega na tym, by zrobić sobie nazwisko i opinię „ostrego pistoleta”. Wszystko to jednak i tak ma wymiar teatralny. Nie ma czegoś takiego jak przenikanie dziennikarzy w różne struktury, czasem tajne, to przeważenie owe struktury przenikają do mediów i udają dziennikarzy. W drugą stronę to nie działa, bo dziennikarze to w przeważającej masie durnie z ponad miarę rozbudzonymi aspiracjami, które ich demaskują zawsze i wszędzie.

Nie liczę na to, że TVN wyśle kogoś do Tłokini, żeby zrobił reportaż o tym, jak to tajna organizacja o kryptonimie Szkoła Nawigatorów celebruje polską tradycję narodową w pałacu, w którym bywał Roman Dmowski. Ten tytuł to taki żart. Chcę tylko podkreślić, że znajdujemy się w dziwnym bardzo momencie, w takim mianowicie, w którym przestrzeń publiczna nasyca się powoli kłamstwem, a także zasadami według których kłamstwo będzie się tłumaczyć i wykładać jako prawdę.

Ponoć Bartosz Węglarczyk powiedział, że wolne media denerwują każdą władzę. Czy tak bardzo ją denerwują jak Węglarczyk zdenerwował Danielsa nie odbierając jego telefonu? Nie wiem. Myślę, że chyba mniej, bo Daniels musiał być mocno wkurzony lekceważeniem jakie okazał mu pan dziennikarz. Wypadki te utwierdzają mnie w przekonaniu, że mam rację i mowy nie ma o tym, by realizować jakąś misję w przestrzeniach, które są otwarte dla wszystkich, w obszarach gdzie króluje wolność słowa i każdy może mówić to co uważa za ważne. Nie może, bo na naszych oczach wolność słowa i tak zwana dziennikarska rzetelność zamienia się w hucpę. Ta zaś nie może się utrzymać długo bez prowokacji, które ją umocnią i utwierdzą. Nie może też utrzymać się bez elementu siły, bo każdy, nawet małe dziecko może ją wyszydzić. Na to zaś organizatorzy hucpy pozwolić nie mogą. Szykują więc pałki i kastety, żeby jej bronić. Póki co zaś udają niewinne baranki i skrzywdzone dziewice, którym łzy leją się strumieniami na płowe warkocze. Moment, w którym się znajdujemy jest niezwykle ważny, jeśli bowiem sprawa trafi do sądu i ten sąd uzna, że sprawa urodzin Hitlera to reportaż wcieleniowy, a nagroda zań, jest rzeczywiście wyróżnieniem, to koniec. Możecie mi nie wierzyć, ale to będzie koniec świata jaki znamy i zaczną się po prostu walki uliczne, bo nic już nie będzie się liczyć. Każdy już będzie dobrze wiedział, co ma robić, albowiem ostatnia z zasad zostanie złamana. Jaka to zasada? Ja się tu rzadko powołuję na Andrzeja Mleczkę, ale tym razem zrobię wyjątek. Jest taki, bardzo wulgarny rysunek, w którym jakiś pan podnosi w górę sukienkę obcej kobiety i mówi do swojego synka – to jest goła du….a synku i nigdy nie daj sobie wmówić, że to jest coś innego. No więc jeśli wyrok sądu będzie korzystny dla dziennikarzy TVN, to będzie oznaczało, że daliśmy sobie wmówić iż goła d…a jest w rzeczywistości wolnością słowa. A skoro tak zdecydował sąd to można już wszystko.

Powtórzę więc jeszcze raz to co tu napisałem wczoraj – niech mnie nikt nie namawia do jakichś konspiracji, do jakiegoś schodzenia pod ziemię, albo do czegoś podobnego. Niech mi nikt też nie próbuje sugerować, że powinienem włączyć się w ogólnonarodową dyskusję o gołej du…ie. Nie ma mowy, moja odpowiedź na te wszystkie numery, które wprawiają w drżenie tłumy jest już znana i są nią wyjazdowe konferencje gdzie poważni specjaliści będą opowiadać poważnym ludziom ciekawe rzeczy. Życzę zdrowia tym wszystkim, którzy na tej karuzeli będą chcieli coś ugrać i zarobić parę złotych, bo im się będzie zdawać, że to świetna okazja. W piekle będziemy niestety siedzieć na różnych poziomach, ja z pewnością na tym trochę wyższym.

To jest naprawdę poważna sprawa, tak to oceniam. I komuś bardzo zależy, by zadekretowano to kłamstwo. A do tego jeszcze by tłumy wystąpiły w jego obronie.

Aha, byłbym zapomniał – czy ktoś może sprawdził jak zakończyła się sprawa pozwania przed sąd poety Jarosława Marka Rymkiewicza? Prawda zwyciężyła czy może przegrała?

Przypominam, że osoby, które chcą otrzymać fakturę za udział w konferencji 8 grudnia, proszone są o przesyłanie swoich danych na adres [email protected]

  20 komentarzy do “Czy dziennikarze z TVN zrobią reportaż wcieleniowy z Tłokini?”

  1. A może Cyba zabijając jednego człowieka i poważnie raniąc drugiego robił reportaż wcieleniowy? Może te wszystkie występy publiczne to reportaże. Gdzie jest ukryta kamera?

  2. Z tego co pamiętam to Rymkiewicz przegrał w sądzie, ale może się mylę.

  3. Tak, przegrał. Tego się właśnie spodziewałem. I wszyscy położyli uszy po sobie

  4. Rymkiewicz mówił „nie zmusicie nas do milczenia”, no może jednak położyliśmy uszy po sobie, zamilkliśmy, ale przestaliśmy kupować GW, nie wykluczam, że spadek sprzedaży tej gazety zastanawia kierownictwo, czy warto było wtedy  lecieć do sądu. Dużo spraw się nałożyło na spadek sprzedaży GW, ale ta z sądowymi zarzutami przeciwko Rymkiewiczowi też.

  5. Bardzo proszę nie iść do piekła. Czyściec i tak sam w sobie nie jest przyjemny i też ma różne poziomy.

  6. nie ma czyścca, albo piekło, albo niebo

  7. Ostatecznie tak,ale sporo ludzi będzie się musiało trochę pogrzać :). A najniższy poziom czyśćca jest jak piekło,tylko że z nadzieją na koniec imprezy.Tam nie dociera żadna modlitwa i duszyczki siedzą do Sądu Ostatecznego.”Siedzą” jest w tym przypadku ogromnym eufemizmem.

  8. Jest czyściec – jest nadzieja. Taka jest nauka katolicka. Ew. Mytarstwa – według nauki prawosławnej. Co do innych nauk polecam film „Reformacja”.

  9. nigdy nie miałem zbyt dobrego zdania o uczciwości ludzi pracujących w mediach

    Dodam jeszcze o nich zero kultury!

    Kilka lat temu, w lipcu, układałem siano na ostrewki niedaleko ruchliwej drogi. Nagle nadjechał samochód TVN. Wysiadło troje ludzi, zaczęło kamerować przyrodę, i ani me, ani be o pozwolenie na zdjęcia itd, czy tradycyjne Szczęść Boże! Po tym jak rozpocząłem szydzenie z ich kultury wsiedli w auto i pojechali. W 5 minut po nich zatrzymali się obcokrajowcy. Francuzi z Normandii, poprosili o możliwość zrobienia zdjęć, przynieśli piwo, pogadaliśmy jakoś i po ludzku się pożegnaliśmy. TVN kontra Francuzi. Ci drudzy wygrali.

  10. „nie ma czyśćca, albo piekło, albo niebo” – tak gadają heretyki luterski. Ale chyba jakimś głosowaniem zlikwidowali na wszelki wypadek też piekło. W niebo chyba również nie wierzą – czyli „NIC NIE MA„.

  11. Patrząc realnie wkraczamy w erę globalnego KABOTYNIZMU. Aby to zrozumieć wystarczy przeczytać definicję słowa „kabotyn”.

    P.S. Kluczem do powstających „tryndów” jest słowo” globalny”, a przed nami ostatni stopień „kabotynizmu” czyli globalne ocipienie . Wyjątki, nawet liczne, nic nie zmieniają.

  12. > jakiś pan podnosi w górę sukienkę obcej kobiety i mówi do swojego synka – to jest …

    dziennikarska półprawda

  13. Oczywiscie, ze nie mialo wplywu…

    … smiem twierdzic, ze polowa Polakow nie wie kto zacz ten Rymkiewicz… dla mnie osobiscie  decydujaca byla „afera – przychodzi Rywin do Michnika”… od tamtej pory  SZMATLAWCA   SPRZEDAWCZYKA  i  ZDRAJCY  Michnika nie biore do reki… tvn niedlugo po tym tez przestalam ogladac…  moj prywatny BOJKOT obejmuje rowniez  Sakiewiczowska  SITWE, takze te w kurwizorze…  przerzucilam sie wylacznie na RM… potem na Coryllus.pl…

    … i tak jest do dzis… i w moim przypadku, nie ma mowy o jakiejkolwiek innej zmianie.  A czy tvn zrobi z Panskiej konferencji reportaz wcieleniowy – to sie dopiero okaze.

  14. Motywem ilustracji jest obraz „Zuzanna i Starcy”. Inspirację Rembrandt zaczerpnął ze starców, kłamliwych sędziów. „Jeden z nich, łapie ją za prześcieradło okrywające jej ciało. Coś szepcze do ucha dziewczyny. Drugi sędzia stoi z boku lubieżnie patrząc na odkrytą jasną skórę rozświetlaną padającym światłem. Zuzanna nie jest przestraszona, raczej zła. Ma złożone ręce do modlitwy a jednocześnie patrzy na widza, oczekując od niego zgody lub oczekując od niego podpowiedzi co począć w takiej sytuacji. Widz wchodzi w rolę podglądającego, w rolę sędziego”. Uwspółcześniłem ten motyw. W dzisiejszym świecie pół Salomonem są dziennikarze – „polscy” i obcy.

  15. O dziennikarzach pół Salomonach wiedzę zaczerpnąłem z amerykańskiego tygodnika z lutego 1907:

    „Dziennikarz, biedaczek, jest zwykle postrzegany przez swych kolegów, tak jak Macaulay postrzegał Broughama [Zachary Macaulay (1768 – 1838), Henry Peter Brougham (1778 – 1868)]: „Rodzaj na wpół Salomona, w połowie wszystko wiedzący, od Cedru do Hyzopu”.

    W pierwszej Księdze Królewskiej (5,13) jest werset dotyczący Salomona: „Rozprawiał też o drzewach; od cedrów na Libanie, aż do hizopu rosnącego na murze”

    „Hyzop wraz z cedrem używane były przez Izraelitów w ceremonialnym oczyszczaniu przez kapłanów z trądu, gdy stwierdzili oni, że chory wyzdrowiał (Księga Kapłańska 14,1-32). Cedr symbolizował dumę i pychę, hyzop poniżenie (jako roślinka, która rosła na kamienistych ścieżkach i każdy mógł ją zdeptać)”.

  16. Scripps Networks Interactive – a miało być tak pięknie… Miało być dziedzictwo Jana Pawła II. Wstrzymałem oddech, ale mogę już oddychać spokojnie. Model amerykański nie różni się zbytnio od niemieckiego, bo recepta na osłupienie Rodaków osiągnęła w TVN swoją przepustowość i została zoptymalizowana na dobre. Gaz amerykański, telewizja amerykańska – to i kto teraz się wychyli z dekoncentracją, skoro i Niemiec musi swoje zarobić. A miało być tak pięknie…

  17. A dla mnie była książka „GW -początki i okolice”. Ale ilu czytelników GW czytało te książkę…

  18. Napewno niewielu czytelnikow…

    … przeczytalo te ksiazke… ja jej nie znam, ale kapitalna role w uswiadamianiu co to za szmatlawiec w onym czasie ta cala gw  to odegralo RM… i to jest kwestia bezsporna  !!!

    Zreszta, ta afera „przychodzi Rywin do Michnika”  byla naprawde szokiem dla Polakow… juz potem nic nie bylo takie samo jak przed  afera  !!!

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.