Lis 112020
 

Zacznę od przypomnienia jeszcze raz pewnej sceny z filmu „Siedmiu samurajów”. Oto szef grupy, Kambei Schimada, organizuje werbunek. Polega to na tym, że każdy kolejny kandydat musi wejść w otwarte drzwi pomieszczenia, gdzie ma się odbyć rozmowa kwalifikacyjna. Kłopot w tym, że angaż nie zależy od wyniku rozmowy. Za drzwiami stoi gość z pałą i wali w łeb każdego, kto nie zrozumiał o co chodzi. Mój ulubiony samuraj, taki grubcio, okrągły na twarzy, staje przed tymi drzwiami, uśmiech się i mówi – żartujecie, prawda?

No więc ja teraz widząc drzwi z napisem „Każemy księży pedofilów od ręki, każdy może wejść i popatrzeć” staję przed nimi i mówię do tego naganiacza – żartujesz bracie, prawda? Oni wszyscy żartują, dając na hot spota tytuł „Dobry przyjaciel papieża miał troje dzieci, które wielokrotnie gwałcił”. Każdy kto im uwierzy, ze szczególnym wskazaniem na księży dostanie pałą w łeb. Jeśli nie wierzycie, wejdźcie do środka. Powiem jeszcze jedno tytułem wstępu. Ofiarami tę akcji nie będą pedofile, którzy dokonywali swoich brudnych czynów przed półwiekiem, ani ci, co ich kryli. Oni albo już nie żyją, albo zaraz umrą, to jest pułapka zastawiona na wszystkich tych, którzy wierzą Szustakowi i wierzą w to, że teraz, znany nam Kościół powinien się rozpaść, a na jego gruzach powinno powstać coś nowego i czystego. Pokusa i nowe drzwi, do których będzie się zapraszać księży entuzjastów, ozdobione będą napisem „Każdy może być Synem Bożym”. Za drzwiami jednak nie będzie czekała sympatyczna pani w czystej recepcji, ale brutalny homoseksualista w mundurze przypominającym mundur SS, który dokona najpierw rytualnego gwałtu na kandydacie, pragnącym zostać synem bożym, a potem każe mu podpisać oświadczenie, że to on sam go do tego zmusił. A teraz przechodzimy do doktryny prezydenta Monroe i do znanego pedofila Mariciala Maciela, który nie żyje od roku 2008. Doktrynę Monroe w rzeczywistości sformułował John Quincy Adams, autor fantastycznych „Listów o Śląsku”. Mówi ona, że żadne europejskie państwo, które nie rządzi się zasadami demokratycznymi nie może prowadzić kolonizacji, ani polityki w Ameryce. Czy Watykan jest europejskim państwem? W świetle prawa międzynarodowego tak. Czy państwo to rządzi się zasadami demokratycznymi? A gdzież by tam, to jest tajna struktura kooptacyjna, wzorowana na organizacjach feudalnych, ze sztywną hierarchią. Czy Watykan prowadzi kolonizację Ameryki? A jakże, od bardzo dawna, czyni to od czasów dawniejszych niż te, w których powstała doktryna prezydenta Monroe. Czy wobec tego Watykan może być uważany za wroga USA? W świetle doktryny prezydenta Monroe na pewno tak. Czy jest to jedyny wróg USA? Nie, są inni, znacznie gorsi. Jest Wielka Brytania ze swoim uniwersalnym kościołem heretyckim, jest Francja, która w XIX wieku usiłowała złamać doktrynę Monroe i jest wreszcie ZSRR. Czy wobec takich wrogów USA mogą zajmować się zwalczaniem Kościoła i jego misjonarzy? Mogą, ale po co? Lepiej usiąść i porozmawiać, tym bardziej, że Kościół też ma kłopoty, wybuchają rewolucje, wszędzie do władzy dochodzą socjaliści, a gdzieniegdzie, na przykład w Meksyku rządzonym przez prezydenta Callesa, księży się rozstrzeliwuje. Czy to znaczy, że prowadząc politykę globalną, tak jak Kościół, USA może pozwolić na zniszczenie tej organizacji w Ameryce? No nie, albowiem wtedy na jej miejscu powstaną inne organizacje, które będą stokroć gorsze, albowiem wprowadzą taki chaos, że z takiego Meksyku do USA, nie przejedzie ani jednak ciężarówka z alkoholem i ani jeden transport koki. Komu to potrzebne? USA mogą, a nawet w pewnych momentach muszą, popierać Kościół, ale na swoich zasadach. I tu dochodzimy do kwestii najważniejszej, czyli do kwestii wiary. Czy, mając świadomość, czym jest doktryna Monroe, ktoś z przytomnych publicystów w Polsce wierzy, że w Meksyku, gdzie toczyła się Cristiada, rządził Calles, przedstawiciel Kościoła, Marcial Maciel, osobnik mający 16 lat, mógł stworzyć sam jeden, korzystając jedynie z protekcji swoich czterech wujów biskupów, którzy musieli się ukrywać, albo emigrować, organizację taką jak Legion Chrystusa? Jeśli ktoś w to wierzy, to ja mogę powtórzyć tylko jedno – żartujecie towarzysze, prawda? Nie wierzycie w to co mówicie, macie nas za durniów, ale po prostu zostaliście wynajęci do tej roboty i wstydzicie się przyznać. Powtórzę – jeśli ktoś wierzy w to, że Marcial Maciel stworzył swoją organizację bez pomocy, wsparcia, pieniędzy i agentów CIA, ten chyba oszalał i nie rozumie co to jest doktryna Monroe. Po takiej konstatacji możemy już tylko patrzeć kto i w jakich zakresach robi z siebie durnia. Czasem warto takiego spytać, ile wziął, może się zapomni i powie.

Nazywanie Marciala Maciela przyjacielem papieża Jana Pawła II, jest czymś niesłychanym. Papież widział się z nimi kilka razy i był, jak sądzę, szantażowany przez jego organizację i tych, którzy za nią stali. Był też obezwładniony przez postać wuja Marciala, biskupa Veracruz, Rafaela Guizar y Valencia, który był w Meksyku prześladowany za czasów Cristiady i później. Musiał emigrować do Gwatemali, a potem na Kubę, gdzie otrzymał pomoc amerykańskiego rządu. Rozumiem, że nie za darmo. Marcial, który był jego siostrzeńcem, był ponoć w dzieciństwie bardzo religijny i przez to ojciec brutal bardzo go prześladował. Dochodziło do tego, że mulnicy, których zatrudniał, gwałcili Marciala. Nie wiemy czy to prawda, ale tak pisze wiki. Jednocześnie czterech wujów Marciala było biskupami, a jeden z nich – wyżej wymieniony, był protegowanym amerykańskiego rządu. Nie wiem niestety jak toczyło się, życie pozostałych trzech, ale może wy to sprawdzicie. Tego jednego, wymienionego w wiki, Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym, a Benedykt XVI go kanonizował.

Wśród oskarżeń rzucanych na Marciala, pojawia się i takie, że transferował on ogromne sumy pieniędzy do Watykanu, żeby wymuszać na różnych hierarchach poparcie dla swojej organizacji. Okay, niech będzie. Mnie najbardziej interesuje gdzie umarł Marcial, bo w przypadku takich egzemplarzy jak on, jasne jest, że kiedy czują, że ich czas się zbliża wędrują do źródeł, do miejsca, skąd wyszli. Gdyby traktować serio publikowane na temat JP II brednie, wychodziłoby na to, że Marcial, po przetransferowaniu miliardów do Rzymu, jak grunt zaczął mu się palić pod nogami, zwiał do swojego przyjaciela Karola Wojtyły i dokończył życie w zaciszu Castel Gandolfo. Nic z tych rzeczy, Marcial umarł w Houston. Rozumiem, że nie na ulicy? Pewnie w swoim luksusowym apartamencie, albo w rządowej klinice. I nikt go, jak na przykład Pinocheta, nie niepokoił. Nikt, w związku z tym faktem, nie wysuwa jakoś oskarżeń pod adresem USA, że kryły pedofila, który założył sfanatyzowaną, wrogą demokracji sektę.  I jeszcze pozwoliły mu umrzeć w spokoju bez kary, choć przecież było już jasne kim był ten człowiek. To ci dopiero historia! Prezydenci Monroe i Quincy Adams przewracają się zapewne w grobach. Papista kolonizujący Amerykę i jeszcze zboczeniec, umiera w demokratycznym państwie! Co za granda!

Myślę, że rząd Polski, a także polski prezydent powinni wydać wspólne oświadczenie. Jego treść mogłaby się streszczać w zdaniu: mili sojusznicy, odpierdolcie się od papieża Polaka i pilnujcie swoich pedofilów, tym bardziej, że jeden z nich właśnie został prezydentem.

Zwrócę teraz uwagę na jedną jeszcze kwestię. Marcial, w czasie wojny znalazł się w Hiszpanii, ale został z tej Hiszpanii wydalony. To jest ciekawe, bo czymś musiał się narazić panu Francisco Franco Behamonte, skoro jego pobyt zakończył się w taki właśnie sposób. Nie wiemy dokładnie czym.

Po latach Marcial został oskarżony o dokonanie plagiatu. Wydał mianowicie pamiętnik, zatytułowany Psałterz moich dni, w którym opisywał prześladowania jakich doznał za rządów Callesa. Było to rzecz jasna oszustwo, bo Marcial nie był prześladowany, przeciwnie świetnie się za czasów Callesa odnajdował, no a w roku 1941 założył ten cały legion. Po co więc dokonał plagiatu? Był rok 1959 i pewnie chciał się jeszcze bardziej uwiarygodnić, jako obrońca wiary. Splagiatował, co znamienne, zapiski hiszpańskiego polityka chadecji, który był prześladowany zarówno za czasów republiki, jak i za czasów Franco, z tym, że Franco jak już się zorientował, że ten człowiek jest chory, wysłał go do jakiegoś lżejszego zakładu na Majorkę.

Ów hiszpański polityk nazywał się Louis Lucia Lucia i reprezentował chadecję, organizację całkiem prawicową. Po zwycięstwie komunistów zaś, uznał, że w imię stabilizacji i jedności narodu, trzeba poprzeć rząd republikański. Kiedy tylko złożył taką deklarację, został przez władze komunistyczne aresztowany. Siedział w ciężkim więzieniu, gdzie bardzo się rozchorował. Tuż przed zdobyciem Madrytu przez żołnierzy Franco, wypuszczono go z więzienia. Po kilkunastu dniach jednak nowa władza zamknęła go z powrotem i skazała na karę śmierci. Biskupi jednak wyjednali złagodzenie tej kary i zmniejszenie jej do 30 lat więzienia. Niestety w czasie odbywania wyroku okazało się, że Lucia Lucia, ma raka. Franco przeniósł go na Majorkę, ale niewiele to pomogło, bo człowiek zmarł w roku 1943. On właśnie był autorem wspomnień zatytułowanych Psałterz moich godzin, który zupełnie na chama splagiatował Marciel.

Co jest w tym wszystkim najciekawsze, jako koincydencja i zwornik tych wszystkich kłamstw i okropieństw, o których dziś piszę? Oto Lucia Lucia miał syna, nazwiskiem Luis Lucia Mingarro. Ten syn był sławnym hiszpańskim reżyserem, którego cały kraj kochał. W zasadzie całe jego twórcze życie przypadło na czasy rządów Franco, zmarł dopiero w roku 1984. Był on znanym odkrywcą młodych talentów. Szczególnie zaś interesowały go talenty młodych dziewcząt przed piętnastym rokiem życia. Wiki nazywa go odkrywcą następujących gwiazd

 

https://es.wikipedia.org/wiki/Marisol

 

https://es.wikipedia.org/wiki/Roc%C3%ADo_D%C3%BArcal

 

https://es.wikipedia.org/wiki/Ana_Bel%C3%A9n

 

Właśnie z tego względu, przez te młode talenty, zdecydowałem się dedykować ten tekst prezydentowi elektowi Joemu Bidenowi.

 

Aha, byłbym zapomniał, nawiązując do kupieckiego ducha Ameryki chciałbym jeszcze sprzedać trochę książek. Naprawdę niewiele mi już tego zostało.

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/cristiada/

  23 komentarze do “Doktryna prezydenta Monroe a Kościół Katolicki. Józefowi Bajdenowi”

  1. Jeden z nich właśnie zostaje prezydentem.

    https://www.niedziela.pl/artykul/60839/Czekajac-na-oficjalny-wynik-wyborow-w-USA

    Tak to się może potoczyć ☺

  2. no w wiki podają że ta pani jest demokratką, a łańcuch postępowania co do wyboru prezydenta, zacytowany w linku, wskazuje że ostatecznie funkcję prezydenta może pełnić pelosi …

    alpejska kombinacja czyli wielka pardubicka

  3. Mało znana doktryna amerykańska

    Republika nie potrzebuje władzy ludu czyli kompromis powyborczy 1877

  4. Książek może niewiele zostało ale przecież pojawią się nowe!

    Czy druga powieść kryminalna na dniach pojawi się w Empiku?!

    Fabuła drugiej powieści, tym razem w dystrybucji Empiku, rozgrywa się w PRL. Bohaterem jest pra-pra-wnuk komisarza Zdanowicza badającego sprawę damskich pończoch. W czasie zawieruchy wojennej pierwszej i drugiej wojny światowej nazwisko bohatera pierwszej powieści, przepisywane wielokrotnie przez Niemców i Rosjan, uległo zniekształceniu. Bohater najnowszej powieści nazywa się Zadaniowicz i jest byłym kapitanem Służby Bezpieczeństwa: „Zadaniowy, kapitan Jakub Zadaniowy, dawniej – komenda wojewódzka w Poznaniu” przedstawia się nazwiskiem legalizacyjnym w czasie swojego śledztwa.

    W drugiej cześci cyklu Zadaniowicz staje przed nie lada zagadką: na zapleczu łaźni dla bezdomnych znalezione zostają męskie majtki z napisem ROMA/AMOR, a rozgłośnia radiowa mieszcząca się w tym samym budynku zgłasza zaginięcie młodego kleryka odpowiedzialnego za łączność. Zadaniowicz zostaje wynajęty przez sekretarza kurii biskupiej w Poznaniu, który jest jego byłym osobowym źródłem informacji. Śledztwo prowadzi Zadaniowicza przez łaźnie, agencje towarzyskie, dworce kolejowe, parafialne zakrystie Poznania i Wrocławia, biura kancelarii prawniczych stolicy, aż do Rzymu i służb specjalnych Korony w podziemiach londyńskich banków obsługujących handel bałtycki.

    Jeżeli myślicie, że wiecie o czym jest ta książka to zapewniam, że się mylicie. Rozwiązania nie zdradzę, napiszę tylko, że jest porażające, łączy w czasie i przestrzeni świat pierwszej i drugiej powieści, prawnuczkę i pradziadka, świat Świętego Przymierza i Układu Warszawskiego. Czytelników o słabych nerwach ksiązka może przyprawić o atak kamicy nerkowej!

    Z samą książką wiąże się kolejna tajemnica: nie jest wyjaśnione dlaczego autor powieściowego cyklu Michał Radoryski zmienia się w autorkę Michalinę Radośnicką. Czy zmiana płci następuje pod wpływem ideologii gender? Czy operacji medycznej sex reassignment? Czy to nakaz sanepidu w czasie pandemii? Zabieg sprzedażowy wydawcy? Niebinarny autor(ka) nie udzielił(a) w tej sprawie komentarza.

    Przedsprzedaż tytułu Miłość Rzymu – Kapitan Zadaniowicz i majtki kardynałów – polecamy jako prezent z empiku pod choinkę Dziadka Mroza!

  5. Po co to tu wkleiłeś? Coś to wnosi do posta autora? Takie praktyki to trollowanie koleżko.

  6. Wyjaśniam w telegraficznym skrócie. O tym jak skorumpowany i nieudolny był gabinet Granta znajdziemy wiele na polskiej wiki. Był też antysemitą, ale o tym wiki litościwie nie wspomina. Miał na dodatek pecha, że ulubieniec płci pięknej Custer „Boy General” zginął w walce z „Siedzącym Bykiem” i „Szalonym Koniem”, którzy mieli lepszą taktykę i uzbrojenie (nie licząc łuków). Jego idea odbudowy Południa na własnych zasadach nie przysporzyła mu popularności ani na Północy ani na Południu, zwłaszcza jak musiał wprowadzić w wielu miejscach stan wojenny. W wyborach 1877 naród podzielił się na połowy, ale mądrzy Kongresmeni powołali komisję, która wypracowała kompromis i sama ustaliła zwycięzcę. Elementem kompromisu był zakończenie odbudowy Południa i wycofanie wojska.

  7. A, to wy Patlewicz, jakżesz mogłem się nie domyślić. Poznałem bo bańkach puszczanych kącikami ust.

  8. kurcze blade, ileż ci Ojcowie Założyciele,  słynni budowniczowie państwa demokratycznego na kontynencie ameryki pn,  zabili Indian, ileż mają ludzi na sumieniu, że też zawsze budowa równości pochłania tyle istnień ludzkich,

  9. Kwaśniewskich też media publiczne przedstawiały jak przyjaciela papież. Mało orgazmu towarzysze nie dostali, jak zaprosił ich do papa mobile, czy jak mieli audiencję.

    Krótko odwalić się od Jana Pawła II. Wara od Kościoła. Nie zainstalujecie nam GENDER.

    Natomiast dla homoseksualistów, a tym bardziej pedofili nie ma miejsca w stanie kapłańskim.

  10. Martwię się o to, jak tym razem zadziałają czynniki rządowe. Atak na Dziwisza nie został odparty jak poprzednim razem (przypominam sobie ten film o aktorach/celebrytach pedofilach). Ten atak zwrotny był średniej jakości ale był. Dziś rozgoniono Marsz Niepodległości (inna sprawa, że sami się prosili mam wrażenie, ale nie można wykluczyć działań spoza tej grupy). Martwię się, że sytuacja może się potoczyć w złym kierunku.

  11. Z tym zaproszeniem to było coś nie tak. Nie pamiętam szczegółów, ale Jan Paweł został postawiony w bardzo niezręcznej sytuacji, nikt z nim tego nie uzgodnił, postawiono go przed faktem dokonanym.

  12. jak to mówimy w sytuacjach napaści, przeganiając zło czepiające się naszego palta, wykrzykujemy taki rusycyzm:

    ... won… !!!

     

    od naszego papieża

  13. Papież i Sodano wiedzieli co robią.

  14. W to nie wątpię. Konkordat i zapisy w Konstytucji. Nie udało się z EU.

  15. Ciekawe gdzie jest zdjęcie Marciala Maciele z Józefem Hieronimem Retingerem. Bo panowie na pewno się znali.

  16. Znany ze szczerości Clinton powiedział trochę na okrągło: „Forsa głupcze”. Terytoria indiańskie to była wielka forsa. Jeśli nie można było od razu Indian wykończyć, to trzeba było zagłodzić. Po zlikwidowaniu milionów bizonów przez Bufallo Billa i kumpli Indianie byli już gotowi, by występować w cyrkach.

  17. Indian pokonała odmienność cywilizacyjna. Biali kupowali ziemię, a oni pukali się w głowę i mówili, że biali są nienormalni. Jak można sprzedawać czy kupować coś, co nie należy do człowieka? Indianie uważali, że ziemia jest własnością bogów. Zawierali transakcje nie rozumiejąc ich skutków, sprzedawali za bezcen. Jak się zorientowali o co chodzi, było za późno. Przy kolonizacji wykorzystano mit Ziemi Obiecanej. Skutki tragiczne.

  18. W historii USA trudno jest dyskutować o ludobójstwie Indian,jest to poza zasięgiem ich głównego nurtu.Kolonizacja Ameryki, przekłada się na ludobójstwie 65 do 70 milionów ludzi. Te monstrualne liczby nie są tylko statystyką. Przyczyną były zarówno choroby, jak i zbrodnie.

  19. Ja nie usprawiedliwiam tego co się stało, próbuję zrozumieć to, co się stało. Różnice cywilizacyjne zawsze prowadzą do walki. Nie da się ich zniwelować. Silniejszy i brutalniejszy zawsze narzuca swoją narrację, pokonani są niemi. Tak jak my teraz.

    Jan Paweł mówił za nas, w naszym imieniu, stąd te ataki. Chcą to unieważnić.

  20. Każdy kraj, którego naród dobrze się prowadzi, może liczyć na naszą serdeczną przyjaźń. Jeśli kraj okazuje iż wie, jak należy działać skutecznie, z zachowaniem zasad w sprawach społecznych i politycznych, jeśli zachowuje ład i spłaca swoje zobowiązania, nie potrzebuje obawiać się interwencji ze strony Stanów Zjednoczonych. Systematyczna zła wola, nieudolność, która prowadzi do rozluźnienia więzów z cywilizowanym społeczeństwem, może w końcu wymagać interwencji ze strony Ameryki lub innego cywilizowanego narodu, i jeśli chodzi o zachodnią półkulę, może zmusić Stany Zjednoczone – zgodnie z doktryną Monroe – choć niechętnie, w jaskrawych przypadkach złej woli i nieudolności, do działania w charakterze międzynarodowej siły policyjnej”.

    Jest to tak zwane Rooseveltowskie uzupełnienie doktryny Monroe’a ☺

  21. Nie rozumiałam tego jako usprawiedliwienie,bo o liczbach ludobójstwa każdy wie.Ja tylko dla porządku.”Nowy Porządek Świata” przestaje być już teorią spiskową,bo zabrali się za JP II…-uwiera ich ten ostatni bastion oporu.Sorry,że się wyrażę,ale to łomot palantów prymitywnymi cepami.Tak to odbieram,a przerażające jest to,że mają podatny grunt, a cepy zamienili na internet i coraz to zwiększającą się liczbę „uczonych” fachowców.

  22. No pięknie szanowny Henry.Od roku 1823 doktryny Monroe’a do Rooseveltowskiego uzupełniana 1904 upłynęło trochę czasu.Do wizyty naszego generała w 1985 w budynku Rockefeller Center,gdzie często gęsto zapadały decyzje zmieniające losy kraików…105 minut rozmowy do dzisiaj opiewa tajemnicą…Czyżby tam testowano Rooseveltowskie doktryny uzupełniające? Ja tylko tak się zastanawiam…bo „pokora”Transformacji kupczyła wszystkim co się dało.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.