styczeń 222021
 

Ciąg dalszy Lalki będzie jutro, albo pojutrze. Dziś będzie coś innego albowiem umarł Henryk Jerzy Chmielewski, czyli Papcio Chmiel. Jeśli w Polsce powojennej żył ktoś, kogo rzeczywiście można by nazwać wychowawcą młodzieży, to był nim właśnie on. Informacja o jego śmierci pojawiła się dzisiaj z rana, ale nie została umieszczona, jako temat główny, choć moim zdaniem powinna znaleźć się na samej górze wszystkich portali. Papcio Chmiel był bowiem człowiekiem, który zdominował cały, potężny segment rynku wydawniczego i utrzymał go, sam właściwie, przez dekady. Oczywiście, można powiedzieć, że zaczynał od wojska, jak wielu innych, a przygody Tytusa i jego kolegów miały, jak wszystko w PRL, wymiar propagandowy. To prawda, ale nie cała prawda. Tytus był istotą bezwzględnie autentyczną, podobnie jak jego przyjaciele. To może kogoś dziwić, ale tylko takich ludzi, którzy nie rozumieją czym jest dziecięca psychika i jakie mechanizmy ją napędzają. Papcio Chmiel, jak sądzę, wiedział na ten temat wszystko. To było bardzo widoczne. Owa znajomość targetu, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, wynikała z doświadczeń osobistych, był bowiem pan Chmielewski człowiekiem wychowanym przez grupę rówieśniczą. I to nie byle jaką. Po pierwsze chodził do przedwojennych szkół, gdzie uczono czegoś naprawdę. Potem był żołnierzem w AK, gdzie też uczono czegoś naprawdę, a po wojnie został żołnierzem LWP, był nim krótko, ale to zapewne także zostawiło w nim jakiś ślad. Chodzi o to, że człowiek ten od najmłodszych lat odpowiadał za siebie i brał odpowiedzialność za innych. Do tego jeszcze, żeby nie oszaleć i wyjść z tarapatów wojennych w miarę zdrowym psychicznie, musiał jakoś oswajać grozę sytuacji. To, jak sądzę, było fundamentem jego twórczości graficznej i fundamentem całego pomysłu znanego jako Tytus, Romek i A’tomek. My, wszyscy jego wielbiciele i czytelnicy jego książek, także byliśmy wychowani przez grupę rówieśniczą i choć nie ciążyła na nas tak wielka odpowiedzialność jak na nim, kiedy był w naszym wieku, doskonale odczytywaliśmy wszystkie podprogowe treści umieszczane przez niego w kolejnych częściach Tytusa.

Oczywiście wiemy, że kolejne księgi przygód powstawały pod ciśnieniem propagandowym. Nie miało to jednak dla nas znaczenia, kiedy byliśmy dziećmi, albowiem Tytus i jego koledzy byli przede wszystkim samodzielni i to podobało się nam najbardziej. Sami chcieliśmy mieć takie przygody i wielu z nas je miało, wykraczając swoją wyobraźnią daleko poza horyzont codziennych obowiązków czy szkolnej nudy. Bez Papcia Chmiela byśmy zwariowali, wiem to na pewno. Bylibyśmy innymi ludźmi, o wiele mniej twórczymi i o wiele bardziej nudnymi. I niech się nie obrażają ci, co nie lubili Tytusa. Nie piszę tego przecież po to, by ich spostponować. Tytus wskazywał wielu uzdolnionym, nie tylko graficznie, osobom drogę, z której nie zejdą do końca życia. Wszyscy znani mi graficy są miłośnikami Tytusa. Jak wiemy całe pokolenia mówiły grepsami wymyślanymi przez Papcia Chmiela i umieszczanymi w książeczkach o Tytusie. A przecież wszyscy wiedzą też, że okres największej świetności Papcio przeżywał w końcu lat siedemdziesiątych. Później było już tylko gorzej. Niczego to nie zmieniało, albowiem Tytus był postacią żywą i nie starzejącą się nigdy. Ja wielokrotnie wracałem do starych ksiąg z przygodami uczłowieczonej małpy i dwóch harcerzy. Najgłupszą rzeczą jaką zrobiłem w życiu, było sprzedanie całego kompletu komiksów, nie tylko Tytusów, jakie miałem w domu. Mniej więcej do XII księgi Tytus był bezwzględnie autentyczny i nie dało się mu nic zarzucić. To jest oczywiście zaskakujące, bo to są te odcinki przygód, które powstały w PRL. Z chwilą kiedy zaczęła się tak zwana wolna Polska, Tytus trochę się pogubił. Nie wiem kto podsuwał Chmielewskiemu pomysły w tamtych czasach, ale mnie one jakoś nie brały. Tytus, który walczył z przestępczością, albo Tytus, zajmujący się nowoczesnym malarstwem, to były rzeczy ciężkie do przeżycia dla kogoś, kto pamięta, jak chłopcy latali mielolotem albo przenosili się w przeszłość za pomocą aparatu prof. T. Alenta. Ja już tych ksiąg nie czytałem. Co, powtórzę, nie zmienia niczego w mojej ocenie twórczości Henryka Jerzego Chmielewskiego. Być może zapisując małpę do PiS i próbując nadążać, naiwnie i po dawnemu, za polityką, Papcio Chmiel popełnił błąd. Nie będę tego oceniał. Myślę, że dostał jakąś tam nauczkę, albowiem nie zauważyłem, by jego postać i jego twórczość były jakoś szczególnie eksploatowane przez „naszych”. Myślę, że było na odwrót. „Nasi” chcą być tak bardzo serio, chcą być tak poważni, że oferta, którą im złożył Chmielewski, wprawiał ich w nielichy ambaras. Oni?! Z małpą?! Uczłowieczanie?! A gdzie bohaterstwo?! Gdzie miłość ojczyzny?! No i gdzie demaskacje wrogów Polski?! Przypomnę, że to Chmielewski a nie Targalski był żołnierzem AK, przypomnę, że Chmielewski nie miał ojca w KC, a w wojsku ludowym był, bo go powołali.

Tytus, Romek i A’tomek to był i ciągle jest, jeden z najsilniejszych brandów na wewnętrznym rynku treści. Próby eksportu nie powiodły się, choć przecież dzieci Papcia Chmiela mieszkają w Ameryce. Nie musimy jednak z tego powodu załamywać rąk. To jest świetny produkt, który pewnie nie przetrwa próby czasu i my, pokolenie drugiej połowy lat sześćdziesiątych, będziemy ostatnią grupą, która podnosić będzie jego znaczenie. Jest to bowiem produkt, który trafił do serca wielu roczników i pozostał tam na zawsze.

Jedno jest trudne do zrozumienia. Papcio Chmiel, człowiek, który przeżył wojnę, żył w komunizmie, miał jeden fach w ręku, potrafił myśleć w sposób rynkowy, mimo że tworzył na zlecenie opresyjnej władzy. Stworzył produkt, który powinien zakończyć życie w latach dziewięćdziesiątych. Stało się inaczej. Produkt ten żył nadal, ale nie dzięki nowym pomysłom, ale właśnie dzięki tym dawniejszym.

Dziś nie mamy już opresyjnej władzy, każdy może się realizować ze swobodą, mamy rynek, gdzie rozkwita dystrybucja, a komiksy są tak słabe, że strach je nawet brać do ręki. Ja wiem, że epoka komiksu kończy się i nie powróci, wiem także, że Polacy legitymują się tym specyficznym rodzajem głupoty, która ma twarz mądrego profesora, a każdy oszust, byle tylko mówił mądrze patrząc w oczy, znajdzie w nich wdzięcznych słuchaczy. Przygody Tytusa, Romka i A’Tomka, nie nadają się już dla kolejnych pokoleń, ani nie nadają się już dla obecnej, polskiej przecież, władzy. Ona musi utwierdzać swoją dominację na rynku treści za pomocą innych brandów. Takich jak Zenek Martyniuk, Sławomir Zapała i im podobni. A jak władza się zmieni i znów przyjdzie Tusk, zostaniem sam na sam z Robertem Górskim i jego kolegami z kabaretu.

Całe szczęście Henryk Jerzy Chmielewski już tego nie będzie oglądał.

  37 komentarzy do “Epitafium dla Papcia Chmiela”

  1. Dzień dobry. Niech Papcio Chmiel spoczywa w pokoju. To była istotnie bardzo ważna postać dla mojego pokolenia. Pamiętam jak w podstawówce Panie Bibliotekarki wywiesiły na drzwiach kartkę z napisem: „Te same Tytusy wypożyczamy ponownie najwcześniej po upływie trzech miesięcy”. W szkole było dużo uczniów i wszyscy przychodzili tylko po „Tytusy”. Kupić w księgarni to było senne marzenie. Chyba że „rzucili” a człowiek akurat był w księgarni. A przecież trzeba było także dyżurować w mięsnym i w innych takich miejscach. Dla mnie te książeczki to przykład, że jak się chce i potrafi to można. Nawet będąc częścią opresyjnej komunistycznej machiny propagandowej można trochę się zabawić w kotka i myszkę z cenzurą i oficerami prowadzącymi i „przemycić” jakąś treść, „ezopowym językiem”, jak to było wczoraj określone. Może Papcio Chmiel i Prus musieli tworzyć w podobnych warunkach? Cześć Jego pamięci.

  2. Może nie istnieje inna komunikacja poza ezopową

  3. Pamiętam pomysł z „wannolotem” , dłuższy czas śmialiśmy się w rodzinie na samo wymienienie nazwy tego urządzenia.

    Tak jak Pan pisze, dobry polski komiks

    Wychowane na „Tytusie Romku i A`tomku” pokolenie siedzi w domu na „zdalnej” pracy, zaraz się odezwą, opiszą swoje wrażenia.

  4. Pewnie nie istnieje, albo – służy do czego innego. Ale jak człowiek jest tylko prostym inżynierem, to by chciał, żeby mu tak zwyczajnie, jak wójt krowie na miedzy wyłożył wszystko. Ja wiem, nie o to chodzi by schwytać króliczka, ale człowiek ma tak mało czasu w życiu..

  5. Cóż… PiS zaniżył i tak zdrenowane przez PO i SLD standardy. W wielu wymiarach popsuł państwo. Zamiast odpolitycznic KRS i sądy np poprzez wybieralnośc 2/3 głosów upolitycznil jak mało kto. Dorobil się swoich afer (respiratorowa, banasiowa, z komisjami w KRS i tłuczeniem kasy za nic, podsłuchowa z radnymi, sasinowa z maja).

    Najgorzej chyba jest jak pisze coryllus w kulturze. Nie wykreowano choćby jednego mądrego wzoru. Wyklętych nie liczę bo PiS się podczepił pod to co mozolnie robiły różne stowarzyszenia.

    Mamy co prawda „Koronę królów” ale to przecież serial ściągnięty z tureckiego „Wspaniałego stulecia”. Mnie strasznie wkurza to że naśladowanie z zagranicy. Wszystkie programy to licencję obce. Nawet „Rolnik szuka żony” jest z USA. Ba, mundury polskiej policji uderzająco przypominają francuskie, zresztą metody powoli też.

    Boli mnie to jako Polaka.

    Gdyby Chmiel był Amerykaninem przygody jego bohaterów byłyby kultowe jak Supermena. Chwała człowiekowi który stworzył coś pięknie i oryginalnie polskiego a jednocześnie uniwersalnego.

    Na pohybel badziewiakom z PiS.

  6. Ładnie to napisałeś. Myślę, że od teraz na Tytusa powinno się mówić Komiks, a wszystkie inne tytuły na to miano nie zasługują 😉

  7. Ja jestem pokolenie pierwszej połowy lat siedemdziesiątych. Dla nas też Tytus był nr 1. Wiem, że jedną z ksiąg znałem na pamięć (bo miałem ją w domu i mogłem swobodnie czytać). Często, mówiąc coś, cokolwiek, cytuje Tytusa. Wiem, że nie zawsze zdaję sobie z tego sprawę. To już właściwie nie są teksty Papcia Chmiela, tylko moje, przez zasiedzenie (zagadanie). Oczywiście młodsi nie rozumieją, co mówię a ja nie rozumiem, jak można nie rozumieć. Może Siedzący Bawół dmucha nie tym płucem?

  8. Od trzydziestu lat jestem poszukiwaczem a nie znajdywaczem

  9. moim zdaniem Papcio Chmiel był autentyczny, dzieci i młodzież rozpoznają nieautentyczność.

    komiksy miały też wysoką jakość i to też przyciąga, rysunek , dialogi oraz jakoś papieru.

    Korona królów jest nieautentyczna i młodzi nie kupią

  10. Wspaniały wpis, Panie Gabrielu. Też wychowałem się na Tytusach (jestem rocznik 1978). Nie zapomnę, jak człowiek czekał na nowe odcinki oraz wznowienia starych, bo te wydawane przez Horyzonty były właściwie niedostępne, chyba, że na bazarach. Muszę uczciwie wyznać, że jeszcze ok. 20 lat temu lubiłem wracać do tych ksiąg od pierwszej do osiemnastej, potem, faktycznie, seria zaczęła tracić impet, a i wiek Papcia pewno zrobił swoje. Rany, to były i są wciąż genialne komiksy, pełne świetnych tekstów i cudownych wręcz rysunków (zwłaszcza do księgi XI-XII). Na Allegro kupowałem na początku XXIw. stary Świat Młodych ze względu na rzadkie i niepublikowane nigdzie indziej odcinki Tytusa, ale szybko spasowałem, bo tego jest tak dużo…Część z tego wydano w dwóch grubych tomach, ale raczej ze słabym rezultatem. Może w końcu ktoś to porządnie wyda, jest okazja. Papcio opowiadał kiedyś, że pomysłów miał na kilka książeczek rocznie, ale mógł wydawać tylko jedną.

    A na koniec cytat, jeden z moich ulubionych.

    – Tytus, przeczytaj napis na afiszu.

    – Bubu gugu

    – Doskonale, kompletny analfabeta. Możemy zacząć edukację od początku.

  11. Oznaką jakości jest atrakcyjność i trwałość. Komiksy Papcia Chmiela ludzie czytali, czytają i będą czytać, bo są dobre. Znam współczesną młodzież przerzucającą się cytatami z tych komiksów w czym tam oni to teraz robią (instagram?). Być może z czasem czytelnictwo ograniczy się to do najlepszych ksiąg. A w ogóle to „Ypsilon, nie kiwaj, wypuść na budę!”

  12. Nie kiwajcie bez potrzeby, bo wygrają wtedy Teby

  13. Oczywiście jestem wielkim fanem Tytusa i urodzonego na barbakanie Papcia Chmiela.

    Trochę mi tylko smutno, że był ateistą.

  14. Tytus był istotą bezwzględnie autentyczną, podobnie jak jego przyjaciele.

    Muszę Pana rozczarować. Owe postacie są bezwzględnie fikcyjne.

  15. Zasłużysz się u Apolla kiedy strzelisz Tebom golla.Albo z innej księgi ,,Dobra organizacja pracy to zwiększone efekty produkcyjne i lepsze samopoczucie załogi.Romek ładuje ,Tytus wozi taczki a ja ….ja liczę taczki…,,

  16. obejrzyj seriale z posiedzeń sejmowych Komisji:  VAT-owskiej i Amber-Gold – od razu życie nabierze rumieńców. Na deser zostaw tego od zegarków.

  17. „2453 zegarki po dolarze za sztukę to będzie razem …”

  18. cytaty z przygód tej trójki w Bitwie Warszawskiej 1920 roku:

    bolszewik woła do Tytusa ruki w wierch, Tytus pyta jaki Wierch ? Kasprowy

    bolszewik do Tytusa – ruki czornyje, krasnaja rubaszka, z bukwą T, kak komandir Tuchaczewski, bieriom jego w agitbiuro

    bolszewik do Tomka pokazitie ruki, ruki nierabotajuszczije, wot pany, pojdiosz w łagier uczitsia raboty

    no i z trójka jak o powstańcy Warszawy w 1944 roku:

    mucha kraulem pływa w zupie, my Hitlera mamy w … nosie

  19. Saturn z Jowiszem jady trujace wydzielaja ,ktore pod kazdy pancerz wejda i armie twoja zgubia…

  20. Napatrzyłem się na to złodziejstwo. Gdzie wyroki? Film Latkowskiego każe zadać pytanie co władza zrobiła żeby to rozjechać.

    A inne sprawy? Gdzie raport WSI?

    A teraz się okazuje że PiS sam ma swoje za uszami.

    No takie fakty. Opcja nie ważna, liczy się kraj. Nie czepiał bym się PiSu gdyby nie marnował wielkiej szansy na jaką w 2015 liczylem. Teraz wiem że nic z tego nie będzie.

  21. zagłosuj na Trzaskoskiego

  22. Co by PiS nie zrobił

    Dobrze zrobił.

    Lokdawn, podatki, zadłużenie,

    Toż to rząd jak marzenie.

    Afery, pi ar bajery, radnych klikę,

    To są rządy znakomite.

    Prawicowcu biedny, co znasz konserwatyzmu sprawy,

    zobacz lepiej Kurskiego zabawy,

    Weź nie pytaj, weź zaglosuj,

    Nie wykujesz lepszego losu.

    To co że chcesz prawicy prawdziwej, idącej w stronę lepszą,

    Pelikany nazwą ciebie  gnidą platformerską

    Na ogłupienie nie ma sposobu?

    Czy elektorat nie rozumie inteligentnego wywodu?

    Ano taka to prawicy i patriotów atrapa,

    Że im się całkiem pomyliło słowo Patria ze słowem Partia.

  23. „Może nie istnieje inna komunikacja poza ezopową” . żEBY PUBLICZNIE GŁOSIĆ PRAWDĘ o rzyczywistości, w której Aktualnie żyjemy musimy stosować najczęściej mowę ezopową … Pozdrawiam i dziękuję za twórcze myślenie na Pana blogu…

  24. najlepsze są takie sytuacje, gdzie 13 – latek wychowywany na literaturze „papcia Chmiela”, praktycznie wykorzystując dowcipy z tych komiksów, podchodzi do rodziców pracujących zdalnie i zaambarasowanych sprawami swych urzędów i zapytuje: dlaczego nie ma ziół maje – wieczór, maje – południe a są zioła maje -ranek ?

    Rodzice powinni sią śmiać, ale …. nie przeganiają dowcipnisia… zero zrozumienia

  25. wyemigruj najlepiej do Niemiec.

  26. Bezwzględnie się pani myli. Może za dużo czasu w dzieciństwie spędzała pani w domu, a za mało na podwórku

  27. Niech go Rozalia prowadzi po bezdrożach nieba.

  28. Ale coś w tym jest. Traktuje Pan język jak nowotwór stworzony przez niemieckich idealistów. Tymczasem wszędzie indziej, nawet u Greków, język bazuje na metaforze, nie zaś na rzekomym uszczegółowienie. Proszę więc przyjąć te uwagę nie jako złośliwość. ale jako trop, coś, co do niepewnego sensu jednak prowadzi.

  29. Dziś mi dzieci przypomniały jeszcze o powiedzonku z sytuacji Tytus, Romek i A`Tomek są w Paryżu podczas rewolucji francuskiej. Gilotyna na chodzie i żeby przeżyć trzeba wykrzykiwać hasła przeciwko dotychczasowej monarchii, więc cos tam wykrzykuje Tomek  ze słowami precz,  A~Tomek tez z jakimś uzasadnieniem woła precz i dla Tytusa zabrakło uzasadnienia do słowa precz, ale przerażony ewentualnym ścięciem woła „precz z preczem’ i to go uratowało.

  30. Podobne było w XVI księdze, w której Tyusowi się śni średniowiecze, w którym zaczął drukować odezwy do ludu, zostaje zatrzymany przez wojsko i poddany batożeniu, a przez sen mówi „Precz z preczem”.

    Dobre było w XIV księdze, gdy zdawał egzamin i przygotował sobie masę ściąg, a Romek i A’Tomek, jako ciało pedagogiczne, kazali mu się rozebrać, a Tytus w myślach do siebie coś w stylu „Leżę na siedząco”.

  31. Papcio Chmiel wspomina wojnę, Powstanie Warszawskie i dzieciństwo na Starówce
    https://www.youtube.com/watch?v=W92U3fsz9G8

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.