Lut 122021
 

Miałem dziś pisać o Wajdzie, ale napiszę o Orlińskim. Pisałem o nim może ze dwa razy, bo dawno temu zaglądał na mój blog i próbował polemizować z naszymi treściami. Było to żałosne. Od kilku dni media trąbią, że Orliński zrezygnował z pracy w gazowni i poszedł uczyć chemii w szkole. Zrezygnował, albowiem giganci medialni wespół z rządem PiS dobijają wolne media. Szczególnie żal Orlińskiemu śledztw dziennikarskich, które w warunkach dyktatury mediów elektronicznych nie będą możliwe, ale za to będzie możliwa dyskusja na ich temat, pobijająca klikalność czyli fałsz w czystej postaci. Kaczyński, działający w zmowie z googlem, chce dodatkowo wprowadzić podatek od reklam, który całkiem zniszczy wolne media. W zasadzie nie wiadomo co powiedzieć, po przeczytaniu tych idiotyzmów. Gazownia przez dekady całe karmiła się pieniędzmi podatników kosząc honoraria za publikowanie reklam spółek skarbu państwa i wtedy Orliński uważał, że wszystko jest w najlepszym porządku, bo to „Kali ukraść komuś krowa”. Dziś udrapowany w szaty wieszcza, który już osiem lat temu przepowiadał dzisiejszą klęskę w swojej znakomitej książce, odchodzi w siną dal, do jakiegoś pokoju nauczycielskiego. Orlińskiemu nic się oczywiście nie stanie, podobnie jak i innym geniuszom, którzy przez lata całe, poprzez swoje teksty, sprawiali, że życie czytelników gazowni było pełniejsze, głębsze i bardziej intensywne. Będą pisać książki o niczym, wspominając swoje przeszłe życie. To znaczy co dokładnie? Głównie honoraria i wygodę tego życia, które to atrakcje zakończyły się raz na zawsze, bo media globalne nie mogą dalej utrzymywać takich darmozjadów, mając do dyspozycji dziesięć razy tańszych mediaworkerów, przypieprzających do światu do nocy za jakiś psi grosz. I teraz pytanie – czy Orliński i reszta mogli odwrócić ten trend? Mogli, ale nie chcieli, albowiem ilość wyjść awaryjnych, jakie sobie zabezpieczyli na wypadek nadchodzącego armageddonu była duża i katastrofa nie niepokoiła ich wcale. Tym głupiej dziś wybrzmiewają lamenty pana Orlińskiego, który śpiewa tęskną pieśń o taborach cygańskich, odjeżdżających ku linii horyzontu. I aż dziwne, że nie potrafi porównać rynku mediów w Polsce z rynkiem mediów brytyjskich, gdzie nikt jakoś nie lamentuje z powodu podatku do reklam i nikt nie porzuca pochopnie miejsca w redakcji. Ja oczywiście podejrzewam, że Orliński został z gazowni wywalony, a jego lament ma ów fakt ukryć, ale wobec tego, że rzeczywiście, w Polsce oni się nie mogą utrzymać, nie ma to znaczenia. Dlaczego nie mogą się utrzymać? Bo są nikim. Nie mają żadnego rzeczywistego poparcia poza środowiskowym. To znaczy nie mają czytelników, odbiorców swoich treści. Orliński twierdzi, że będzie pisał książki. Życzę szczęścia, ciekawe kto i czym będzie te jego książki promował. Hurtownie są zawalone tytułami i na miejsce jednego obrażonego na cały świat wydawcy i autora czeka dziesięciu innych. Drukarnie proponują wydawcom terminy z kosmosu i ceny z kosmosu, tak jakby nie było pandemii, a jednocześnie sprzedaż spada. Orlińskiemu zaś wydaje się, że ktoś go zapamięta z czasów gdy pisał przemądre teksty w Wyborczej i wyda 40 zł na jego nową książkę, przez sentyment po prostu.

Środowiskowe poparcie jest na nic w momencie kiedy rynek kształtują media globalne. Środowiska są zamiatane jak pełechy z podłogi i wrzucane do pieca i trzeba być bardzo, bardzo klejącą i twardą gumą do żucia, żeby się na tej podłodze utrzymać i nie dać ściągnąć na szufelkę. Pokusa jednak by polityczne ugrupowania wespół z mediami społecznościowymi prokurowały geniuszy będzie jak dawniej nie do zwalczenia. Tyle, że produkcja i zużycie następować będą szybciej. No i mniejszy będzie nacisk na kontrolę jakości. Taki Orliński, nie umiejąc pisać, przesiedział w gazowni ze 40 lat i przez wielu był uznawany za autora. Dziś takimi głupstwami, jak brak umiejętności pisania nikt się przejmował nie będzie, a dowodem na to są 3 topowe miejsce na liście Empik zajęte przez Blankę Lipińską. To czy ktoś umie, czy nie, nie ma już znaczenia, ważne czym wypełni przestrzeń przeznaczoną na treść. Czy wypełnia Blanka wszyscy wiemy, co do Orlińskiego też nie mamy złudzeń, bo deklaruje on, że jego ukochaną partią jest ugrupowanie Zandberga. Czy mnie to wszystko jakoś bardzo niepokoi? W zasadzie nie. Dostałem dziś rano informację, że YT usunął jakiś wielki katolicki serwis ze swoich zasobów, tak po prostu – nie bo nie. Uważam, że to dobry znak. Po jaką cholerę katolicki serwis ma być oglądany przez satanistyczną klientelę? Niech wreszcie wyrzucą wszystkie niepasujące im treści i zostaną tylko sami ze sobą. Nazwałem to dzisiaj próbą opanowania umysłów po taniości. Wszyscy wiemy czym się kończy działanie „po taniości” i teraz nie będzie inaczej. Śpijmy więc spokojnie. Niech wyrzucają katolickie serwisy z oferty, niech cenzurują treści i niech kreują swoich geniuszy. Żeby się z tym wszystkim utrzymać na powierzchni będą musieli wprowadzić w końcu przymus uczestnictwa w komunikacji elektronicznej. Tak to widzę. Pomyślałem nawet, że gdyby żył Stanisław Lem, mógłby napisać takie opowiadanie fantastyczne: przywódcy nowego, wspaniałego świata zebrali się w obliczu kryzysu dystrybucyjnego. Nikt niczego nie kupuje przez sieć, bo wszędzie są cycki Lipińskiej albo dupa Biedronia. Otępiali ludzie siedzą w domach i zeskrobują zeschniętą gumę do żucia z podłogi, a potem wpychają ją do ust, bo nie widzą innego celu w życiu. Nikt się nie loguje, bo wszystkie ekscytacje są już tak zjechane, że aby wywołać reakcję trzeba klientów tłuc pałą o łbie. Nawet pedofilskie porno puszczane od rana do nocy nikogo nie rusza. Nawet podpisany z koncernami farmaceutycznymi kontrakt na dostawę extasy do każdego domostwa na koszt światowego rządu nic nie pomógł. I wtedy wnuk Orlińskiego, który jest szefem globalnej bezpieki wpada na pomysł, by w każdą niedzielę z rana emitować w globalnych mediach mszę świętą. Może to ruszy trochę muł w kanałach dystrybucyjnych?

Jednocześnie, co dość oczywiste, rozkwita dystrybucja bezpośrednia, która nie jest już naznaczona żadnym piętnem, a domokrążcy stają się posłańcami wolności. No i, to dla globalnego rządu było szokiem największym, okazało się, że ludzie tylko markują otępienie, sadzając przed monitorem w domu jakieś dyżurnego wujka z Alzheimerem, albo dziadka z Parkinsonem, a sami idą na zabawę do remizy, albo stoją przy płotach i śpiewają piosenki.

No, ale takiego opowiadania nikt nie napisze, na razie. Za rok nie jest to wcale takie pewne.

Życzę Wojciechowi Orlińskiemu dużo szczęścia, mając jednocześnie nadzieję, że nigdy nie wróci do tego, do czego nie nadawał się wcale, czyli do pisania. Jest tyle pięknych zawodów….

Na koniec skreślę kilka słów o promocji, albowiem co jakiś czas dostaję listy z prośbami o egzemplarze recenzenckie. Proszę Państwa, wobec wszystkich rynkowych diagnoz i przepowiedni, nie ma już od dawna ani jednego powodu, by komukolwiek wręczać jakieś egzemplarze recenzenckie. Recenzenci bowiem są nikim. I nie mają żadnej mocy. Globalne media, przed którymi umyka Orliński chcą by autorzy także byli nikim. Zero + zero równa się zero i tego rachunku nikt nie zmieni. Żeby sprzedawać, a nawet tylko żebrać, trzeba zająć się kreacją autorską, trzeba wymyślić i stworzyć najpierw siebie, poza systemem. Jeśli ktoś myśli, że pożywi się gdzieś tam na boczku, podgryzając system globalnej dystrybucji, ten niestety oszalał. Ja zaś nie jestem zainteresowany tym, by podtrzymywać czyjeś złudzenia. Dziękuję za uwagę.

  19 komentarzy do “Geniusze”

  1. Zgodnie z prawem Orliński zostanie stażystą z pensją 2949 zł brutto. Pewnie ma jakiś plan B.  Jeśli ma zapas gotówki najmie kogoś do szkolnej biurokracji,( bo sam tego nie ogarnie, to znaczy ogarnie, ale nie będzie miał już czasu na żadne inne działania) i zacznie dorabiać. Jeśli szkoła duża może sprzedawać tam swoje książki… ale po covidzie.

  2. Orliński chyba jak najdalej powinien być  od pokoju nauczycielskiego to znaczy od uczniów, chyba żeby doznał olśnienia/iluminacji że źle czynił…

  3. może go wrzucą do związków 🙂  dla niepoznaki nazywanych zawodowymi jest taki ZNP i wieczny p. Broniarz

  4. w punkt, powszechna APATIA nie pozwoli im sprzedawać, nie bedą nas w niej trzymać.

    niestety korpo uczy i przyzwyczaja do bylejakości, jak mówi mój kolega, ludzie wychowani w korpo, gubią się za pierwzym rogiem ulicy, kiedy wyjdą z korpo.

    łatwa kasa demoralizuje, patrz niejaki Hołownia

  5. Pan jest, był w „Solidarności”, nie wiem tylko jak to godził ze Statutem…

  6. Sprawdziłam, w 2022 kończy się kadencja Dudzie.

  7. Absolwentka krawieckiego liceum a Puławach pisze książkę, tak mi się skojarzyło ze słynną niegdyś  Anastazją Pe, kiedy to na każdym polskim dworcu stał człowiek ze stertą jej wspomnień,  opisujących jej podobno osobiste przygody seksualne z  grasowania po sypialniach sejmowych i każdy podróżny w delegacji kupował tą książkę  na peronie.

    Czasy się zmieniły i książka Blanki  jest sprzedawana nie na peronie tylko w sieci księgarskiej ale spółdzielnia autorów chyba jest ta sama, bo trudno uwierzyć, że Anastazja księgowa z Pruszcza Gdańskiegpo czy z Pszczółek i licealistka z Puław stażująca  w Zatoce Sztuki, radziła sobie z budową zdania, z jego dynamiką z  treścią itd

    dla obu pań musiał być potrzebny stylista

    Ciekawe kto jest w tej spółdzielni autorów/stylistów  tandetnej pisaniny

  8. To jeszcze bardziej żenujące niż historia Nikodema Dyzmy. Proszę napisać coś znowu o otruciu Batorego lub Władysława I V. Bo wówczas wydaje nam się przynajmniej, że bierzemy udział w grze, jako świadkowie. I jawi się światełko, że nie jest to gra manichejska, w której rozdano z góry wszystkie czarno-białe role, fotokopie, zdania jak z dialogów polskich i wiekopomnych ekranizacji czegoś tam, ehej itp.

  9. „No, ale takiego opowiadania nikt nie napisze, na razie. Za rok nie jest to wcale takie pewne.”

    Pomysł na opowidanie świetny, niczym „Wspomnienia z przyszłości” Mistrza Pługa (z S24, wrócił do pisania)

    PS Najwięszą frajdę by mi dało jakby Klinika Języka wydała tamte stare opowiadania z 2015-16

  10. Ponoć jest świetnym dydaktykiem

  11. No i potrafią słuchać tylko o sobie

  12. Napisałem książkę o żydowskich fechmistrzach, właśnie weszła do sklepu

  13. Na razie Klinika Języka musi radzić sobie z kryzysem

  14. niezłe , prawie dziennikarstwo śledcze , dziennikarz  jako „stylysta” pań zamieszanych w sprawy obyczajowe

  15. PCh juz wrocilo na YT.

  16. Jakby okazało się, że brexit i covid19 przełamią sprzeciw Gospodarza do ebooków to by był jakiś pożytek z tych plag

    Ale to komentarz z kategorii „nie znam się więc się wypowiem”

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.