Maj 292015
 

Wszyscy wiemy jak uwodzicielska potrafi być ikonografia i symbolika znaków zodiaku. Chodzi mi, o wyobrażenia tych wszystkich cech, których lubimy czasem doszukiwać się w sobie, a których w nas z całą pewnością nie ma. Mnie zawsze podobały się symbole związane ze znakiem koziorożca, oraz cechy temuż znakowi przypisywane. Wszystko zapewne przez to, że urodziłem się pod zupełnie innym znakiem, któremu przypisuje się coś zgoła odwrotnego niż koziorożcom. No, ale ja nie chciałem być taki, jak to było opisane w moich horoskopach, chciałem być taki jak tamci, ludzie do których pasuje jak ulał sentencja per aspera ad astra. Opowiem wam teraz o dwóch ludziach spod znaku koziorożca, których życiorysy, jestem o tym dziwnie przekonany, a to za sprawą intuicji, którą astrologowie kojarzą z moim znakiem zodiaku, których życiorysy powiadam mogą zakończyć się w podobny sposób. To znaczy jeden się już zakończył, a ten drugi ciągle trwa. Oto Marek Migalski, urodzony 14 stycznia i Yukio Mishima urodzony 14 stycznia. I jeden i drugi byli czynnie zaangażowani w politykę. O zaangażowaniu Migalskiego mamy jakie takie pojęcia, przypomnijmy więc kim był Yukio Mishima. Naprawdę nazywał się on Kimitake Hiraoka, a Mishima to jedynie pseudonim literacki, którego używał, żeby ukryć przed apodyktycznym ojcem swoje pierwsze utwory, publikowane w prasie akademickiej. Prócz apodyktycznego ojca Yukio miał jeszcze apodyktyczną matkę i – co najważniejsze – apodyktyczną babkę. Ta ostatnia wychowywała go w dzieciństwie i ona odpowiada za ukształtowanie jego charakteru. Był Mishima człowiekiem ambitnym, jak to koziorożce, a do tego jeszcze praktycznym. Co oznacza, że wszystkie swoje pomysły wcielał w życie i one się zawsze udawały. To znaczy jak nie chciał iść do wojska, to nie poszedł, jak chciał zostać pisarzem, to został. Kiedy potem przyszła mu ochota by ukończyć cały wojskowy kurs oficera armii japońskiej, skończył go bez większego trudu. Wszystko co sobie Yukio Mishima postanowił musiało być zrealizowane. Był on człowiekiem bezwzględnego sukcesu, który w dyskusji posługuje się wymową faktów, a nie retoryką. Mishima potrafił walczyć, potrafił pisać, i znajdował się w najbliższych kręgach władzy i propagandy dworskiej. Swoje sprawy, jak to koziorożce, załatwiał na zimno i bez emocji. Przez swoją zwariowaną babkę, która wypaczyła mu charakter, był przez całe życie aktywnym homoseksualistą, co nie przeszkadzało mu spotykać się z obecną żoną cesarza Akihito. Jego mentorem i przyjacielem był największy – obok niego samego rzecz jasna – pisarz i dramaturg nowoczesnej Japonii Yasunari Kawabata. To on właśnie, a nie Mishima dostał nagrodę Nobla, co poważnie pogłębiło frustracje Yukio i wpędziło go w depresję, leczoną kompulsywnym seksem oraz coraz większą ilością ćwiczeń fizycznych. I tu dochodzimy do sedna naszych rozważań dotyczących symboliki znaków zodiaku. Oto człowiek, który ponosi pełną odpowiedzialność za własne czyny, człowiek całkowicie wolny, a to znaczy potrafiący narzucić swoją wolę innym. Człowiek mający oddanych wyznawców, bo tak trzeba mówić o otoczeniu Mishimy i w zasadzie skazany na sukces. I nagle okazuje się, że nie cały świat ulega jego woli, więcej, okazuje się, że nawet jego najbliższe otoczenie tej woli nie ulega, że to co on uważał, za swoje intrygi w istocie ma innego autora, w dodatku takiego, którego on – Yukio Mishima – nieprzeciętnie utalentowany, zdyscyplinowany i silny Japończyk, nie potrafi rozpoznać. Rzeczywistość zmienia kształt wyobrażeń i człowiecze ego zwyczajnie owego zakrzywienia nie potrafi znieść. Dlatego wszelka symbolika jest tylko zabawą.
Wśród pasji, którym oddawał się Yukio była także fotografia, zwykle fotografował siebie samego nago, związanego linami, (zupełnie jak Lisicki na okładce miesięcznika Press), albo młodych, białych chłopców w sytuacjach kojarzących się z seksem i torturami jednocześnie. To mu dawało poczucie mocy. Kiedy miał jej już wystarczająco dużo, Yukio zorganizowała paramilitarne bojówki, których celem było przejęcie władzy w Japonii i przywrócenie krajowi dawnego statusu, pozycji mocarstwowej po prostu, niezależnej od USA. Pewnego dnia, Yukio oraz wierni mu ludzie wkroczyli do koszar japońskich sił samoobrony w Tokio, zamknęli się tam wraz z dowódcą tych sił i usiłowali zrobić przewrót. Yukio liczył, że przewrót dokona się w zasadzie samoczynnie, wystarczy, że on wyjdzie na balkon, wygłosi przemówienie i armia, żyjąca w upokorzeniu, podniesie się i zetrze hańbę z twarzy mordując wrogów. Nic takiego się jednak nie stało, krążące nad budynkiem helikoptery zagłuszyły głos Mishimy, a on sam poczuł się ostatecznie pokonany. Wrócił do gabinetu, w którym znajdowali się jego oddani słudzy i tam popełnił rytualne samobójstwo mieczem wakisashi. Jeden zaś z jego uczniów odrąbał mu głowę kataną.
Po co ja Wam to opowiadam? Otóż po to, byście wyraźnie zobaczyli, że żadne czary nie skutkują, bez wiedzy strategicznej i taktycznej, nie ma polityka. Nie ma go bez zaplecza i bez kontaktów z siłami, która grają w grę globalną. Nie istnieje nic takiego jak lokalny lider. Najmniej zaś jest tego polityka w artyście, który miał apodyktyczną babkę, matkę i ojca. Takich zaś kandydatów na polityków mamy w Polsce dziś kilku i nie mam tu teraz na myśli wyłącznie Migalskiego. Yukio Mishima był człowiekiem upojonym sukcesami. Nie zauważył jak płytkie były te sukcesy, albowiem cała jego uwaga była pochłonięta perfekcjonizmem w dochodzeniu do sukcesu. Takie właśnie są koziorożce. W tym czasie, kiedy Yukio zgłębiał tajniki własnej duszy i innych dusz, ktoś zwyczajnie podmienił trąfy w talii, on zaś tego nie zauważył. Jakie to przykre, prawda?
Kiedy dziś próbujemy czytać cokolwiek autorstwa Mishimy uderza nas sztuczność tych utworów. Może po japońsku brzmi to lepiej, ale po polsku fatalnie. Ja próbowałem kiedyś obejrzeć sztukę Yukio o markizie de Sade, w której grała Szczepkowska. To było coś absolutnie strasznego i niestrawnego. Gorszy od tego jest chyba tylko Migalski. On bowiem wygląda i zachowuje się jakby był negatywem Mishimy. To znaczy najpierw postanowił wejść w politykę, a potem w sztukę. Polityka w wykonaniu Migalskiego, urodzonego 14 stycznia, pod znakiem koziorożca, okazała się totalną kompromitacją. W zasadzie ktoś powinien odrąbać mu głowę kataną, ale wśród wyznawców i kolegów pana Marka nie ma osoby z odpowiednimi kwalifikacjami, nie otaczał się on bowiem perfekcjonistami i poważnymi młodzieńcami o pięknych duszach, ale koleżkami, z którymi mógł pobrzdąkać na gitarze. Jego ego rosło podobnie jak ego Mishimy, ale w drogą stronę, do dołu, Migalski, im więcej się udzielał publicznie, tym mocniej czuł potrzebę wyjaśniania i usprawiedliwiania swojej obecności w tej sferze, co zakończyło się napisaniem kompromitującej i kokieteryjnej powieści, która prócz licznych wad ma i tę, którą miały fotografie Mishimy – wprowadza nas w świat jego nędznych obsesji.
Wczoraj na tweeterze Migalski tłumaczył, że jego książka, nie jest wymierzona ani w Jarosława Kaczyńskiego, ani w Andrzeja Dudę, że on po prostu chciał powiedzieć jak było naprawdę. Myślę, że Yukio Mishima z wielką chęcią torturował by Migalskiego, wieńcząc ten sukces czareczką sake. Tak bowiem w świecie wybitnego japońskiego dramaturga traktowano mięczaków, zdrajców i sprzedawczyków, próbujących zasłaniać swoje szmatławe intencje wrażliwością i miękkością charakteru.
Jakie szczęście ma Migalski, że nie ma wśród polskich polityków i ludzi do polityki aspirujących kogoś takiego jak Yukio i jego chłopcy. Tak więc nie może nasz bohater liczyć na żaden tragiczny i widowiskowy koniec swoich poczynań, nie będzie przemówienia na balkonie, nie będzie harakiri, będzie jakaś nędzna piwnica, biuro w podziemiach, gdzie Migalski, wyautowany już ze wszystkiego, założy gabinet kołcza-wróżbiarza, być może będzie się lansował w internecie pod hasłem – Typowy koziorożec – droga do sukcesu.
Życzymy mu tego ze szczerego serca, nie chcemy przecież żeby rozpruwał sobie brzuch. On w zasadzie już zaczął wróżyć, poczytajcie o czym rozmawia na tweetrze z Warzechą.
Aha, nie doczekałem się odpowiedzi na nurtujące nas tu pytania, ani Józef Orzeł, ani Maciej Świrski, ani nikt z inicjatywy ‚Uczciwe media” nie napisał co dalej będzie z Migalskim i Lisickiem, jak zostaną potraktowani. Wnoszę, że nijak, bo to są po prostu wszystko kumple, w dodatku szczerze oczekujący na sukces, który ktoś im poda na tacy. I w ogóle przy tym nie słyszą, że warkot wojskowych helikopterów ciągle narasta.

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl, do Sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy, a także na kiermasze IPN, gdzie będę sprzedawał swoją nową Baśń i nowy album, odbędą się one 10 i 13 czerwca przy Marszałkowskiej, w dawnym lokalu kawiarni Budapeszt.

I jeszcze informacja o wystawie obrazów Agnieszki Słodkowskiej

Czynna jest ona do 1 lipca w Bibliotece Publicznej im. St. Staszica w Dzielnicy Bielany m.st. Warszawy, ul. Duracza 19, od poniedziałku do piątku w godzinach od 10-20, w soboty od 10-15, a w najbliższą środę (27 maja) z powodu odbywającego się tam szkolenia wystawę można oglądać między 16-19.

  33 komentarze do “Migalski – Yukio Mishima a rebours”

  1. Tak sobie wrednie pomyślałam, że to może i kumple ale przy okazji także agenci wpływu?
    Czyżby od poniedziałku kanalizowali nasze myśli we wskazanym (przez kogoś) kierunku.

  2. Niech kanalizują, tyle samo warte to ich kanalizowanie, co zamach stanu Mishimy.

  3. Kukiz nie ma zaplecza! A jest! Podejrzana sprawa 😉

  4. Naprawdę podejrzana? Skąd ta intuicja, czyżbyś się urodził pod znakiem ryb Henry?

  5. To kobieca intuicja 😉

  6. Jakżesz mogłem tego nie rozpoznać…!

  7. Okazuje się, że kilka osób którym zwracałem uwagę na Twojego bloga, czyta go i wyciąga wnioski. Grono ludzi chcących rozumieć lepiej troszkę się poszerzyło.
    Dzisiejszy tekst ma też warstwę dla mnie zabawną, nawet jeśli to nie było Twoją intencja:)

  8. Tekst znakomity. Znakomity przykład objawów i skutków działań takich ideowców z przerośniętym ego. Bezkarni w swoim wyobrażeniu, zajmują wysokie stanowiska, dla swoich celów rujnują porządek etyczny, prawny, gospodarczy, poza nimi nic nie jest ważne. Zapatrzeni w swoje chore mrzonki (na szczęście ) kończą jak ćma .
    Twój tekst to zimny prysznic dla aspirujących do roli zawracacza dziejów, o ile oczywiście jest w ich opętanych głowach miejsce na refleksję

  9. Myślę, że nie ma. Ich aktywność szybko zostaje dostrzeżona i wykorzstana przez system oraz tego, który nie omija żadnej okazji. Oni zaś nawet nie widzą kiedy zaczynają pracować nie na swój, ale na czyjś rachunek. Tak jest zawsze.

  10. Dobrze że masz poczucie humoru i to w wydaniu bardzo mi bliskim. Łatwie sie przełyka gorzkie fragmenty.

  11. Ja nie słyszę warkotu wojskowych helikopterów, choć mieszkam niedaleko lotniska wojskowego.Świrski i s-ka nigdy Panu nie dadzą odpowiedzi , Nie dlatego że są kumplami a dlatego że są tymi podmienionymi trąfami w talii kart.Dajmy spokój temu migalskiemu szmaciarzowi ,on skończy na śmietniku literatury zaangażowanej po złej stronie mocy. Jeśli chodzi o wojnę, to będzie ,ale jeszcze nie teraz,powiem więcej, ona musi być.To widać ,słychać i czuć.

  12. Kukiz ma zaplecze,bardzo poważne zaplecze.Mówiliśmy o unym kilkakrotnie ,więc skąd te zdziwienia?.

  13. Tak jak pisarz Migalski, skończą wszyscy ci cfelebryci z tych głupawych serialików dla kretynów, z Rodzinka. pl, na czele.

  14. Dzisiaj po 1-ej rano Sympatyczna Pani Renata z Francji na antenie Radia Maryja zareklamowała blogi Coryllusa,Toyaha i Pink Panther 😉

  15. Pani Renata z Francji jest OK

  16. Często słucham RM ,zdarzyło się usłyszeć o panu Braunie ostatnio przy okazji wyborów, ale o blogerach cisza do dzisiaj.

  17. WAJCHA została już dawno przestawiona .

  18. Spośród posłów, senatorów i eurodeputowanych godnymi rozmowy są tylko ci którzy przekazali całe swoje diety na cele charytatywne. Słyszałem w Polsce tylko o 1 przypadku senatora, który zrezygnował, a poza tym za prywatne, uczciwie zarobione pieniądze odbudował średniowieczny zamek, który następnie udostępnił do zwiedzania. Co boli Pana Migalskiego ? Koniec łatwej kasy i splendoru ! Wypadł z gry i nikt go nie potrzebuje, nikt go nie atakuje i nikt do niczego nie angażuje. Przypadkowy facet w przypadkowym miejscu. Stąd ta proza pełna obyczajowych rewelacji – rozpacz frustrata. Coryllus miażdży warsztatowo te wypociny napisanym od tak sobie tekstem. Kto to jest Migalski ?

  19. Kto (co) stoi za Migalskim- ŚCIANA.

  20. who the f-k is migalski?.. tak mogloby byc jak w piosence pt alice…

    nalezy umiec odejsc z gracja I honorem… on (rozumiem) nie umial / nie umie
    zobaczymy jak odejdzie wielki marszalek sikorski

  21. Jak samo nazwisko wskazuje, to jest gosciu ktory szybko sie pojawia i znika, to jest popierdulka, ktora sie bawi za budzetowe pieniadze. Zwyczajny oszust, pasozyt i manipulator. Nie ma sie co nim przejmowac za bardzo, ale przy kazdej nadarzacej sie okazji trzeba goscia aktywnie zwalczac.

  22. Tymi wszystkimi bżdziuchami,istniejącymi tylko i wyłącznie dzięki łunijnej kasie ,nie ma co się zajmować .Jest tyle istotnych tematów ,że naprawdę szkoda klawiatury.

  23. Np. bardzo dla nas POLAKÓW istotny temat : http://korwin-mikke.salon24.pl/651565,podatek-katastralny

  24. Yukio Mishima naprawdę nazywał się Kimitake Hiraoka, no to Marek Migalski też naprawdę musi nazywać się inaczej. Nie znam japońskiego, więc nie wiem czy Mishima brzmi też tak nieszczęśliwie jak u polskiego odpowiednika. Marek Migalski tym nowym nazwiskiem się nie przejmuje i na swojej oficjalnej stronie ma wypisane hasło >>wiedza i odwaga<< i nie wiem czy ma odwagę, by posiadać wiedzę, czy wiedza daje mu odwagę. Jeśli ma taka wiedzę i odwagę, że wchodzi do japońskiej chaty i obrywa w łeb drągiem to ja dziękuję.

  25. Migalski dokonał swojej próby zamachu stanu – to on podpuścił i rozbuchał aspiracje pijonków aby przegranego w wyborach prezydenckich JK ubezwłasnowolnić, zamienić w woskową figurę i przejąć PiS. No i jak było wiemy – przewalili sprawę z kretesem. Nie znam całej tej political fiction Migalskiego ale spodziewam się, że uczciwie opisze jak zerżnął Kluzik-Rostkowską i tą drugą, grubą, aby je namówić do spisku. Kto wie może przeleciał też Poncyla i Misia Kamińskiego w tym celu?
    W kulturach takich jak japońska czy chińska tym co napędza mężczyznę jest pojęcie twarzy. Jej utrata to praktyczne śmierć. Niestety nie w naszej opartej na miłosierdziu kulturze chrześcijańskiej. Niestety

  26. Tak za Migalskim ściana z drzwiami prowadzącymi w stronę śmietnika.

    Obejrzałam w internecie wręczenie aktu nominacyjnego prezydentowi A.Dudzie. Bardzo elegancka uroczystość. Powrót kultury wysławiania się, Mówi o odpowiedzialności o jedności . Nowa jakość.
    Jak na tym tle wyglądała p. premier? Robiła miny i wywracała oczy, no kultura rozpuszczonej 16 – latki. Czyli wyglądała tak samo jak podczas oficjalnej wizyty w Niemczech gdzie, dygała po czerwonym dywanie moderowana przez Złotą Anielę, podśmiewując się z tego że myli krok, kierunek i że się jej nogi plączą. .

  27. Wojna, i to taka na wszystkie mozliwe fajerki jest prawdopodobna i to bardzo. Ale sa tez inne scenariusze. Moze nastapic np wielkie poruszenie umyslow.

  28. Ale on juz sie kasy napchal, sam pisal ze w ciagu tej kadencji europosla zaoszczedzil ponad million zlotych.

  29. Ktoś wymyślił sobie Ewkę, by obrażać (nas). Tymczasem wyszło, że ona obnaża (ich).

  30. Myślę że ona (premierzyca) uosabia cechy tej grupy: lekkomyślności, krótkowzrocznego cwaniactwa, bezmyślności, lenistwa, łgarstwa itp. Człowiek inteligentny zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności za to co mówi i robi, obecny dwór nie kuma tego.

  31. Ciasteczko ma zaplecze i to potężne. W internecie pojawiły się zapisy rozmów Kukiza, zdaje się z przed dwóch lat, odnośnie jego wycofania się z kapituły Marszu Niepodl. Oczywiście kontekst i rozmówca jest bez znaczenia, ale materiał stanowi tzw. materiał źródłowy. Można zeń wyczytać z kim, kiedy i jak często. Bije po oczach, to że jest człowiekiem Dudy tego dużego Dudy nie małego.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.