lut 292024
 

Nie ma co lamentować nad tym, że prawo jest rozmontowywane, skoro logika została rozmontowana już dawno i leży sobie teraz w częściach, porzucona gdzieś w krzakach za stodołą i tam rdzewieje. Ostateczną wyrocznią we wszystkich właściwie sprawach są ludzie posiadający największą ilość lajków na twitterze i YT, bo skoro mają tyle tych polubieni, to przecież nie mogą się mylić. Stąd kreacje niektórych sprytnych pracowników naukowych, którzy deklamując przed kamerą, z odpowiednią intonacją, fragmenty podręczników do fizyki, usiłują dogonić w tych lajkach dziewczyny co pokazują cycki. Okazuje się, że to nie jest niemożliwe. Ryzyko jest jednak takie, że fragmenty rewolucyjnych, fizycznych teorii zleją się i zostaną postawione na równi z bełkotem czystym i nie skalanym żadną myślą. Mam jednak wrażenie, że to nikomu nie przeszkadza. Oto, dla przykładu, Edyta Górniak oznajmiła właśnie, że jej wielką miłością był Bruce Lee, który miał na nią zaczekać, żeby mogli wziąć ślub. No, ale umarł. Brednie te nie podlegają żadnej weryfikacji, podobnie jak inne, wygłaszane z całą powagą, albo też i mającą je uwiarygodnić ironią w programach takich jak Kanał Zero. Czynnikiem przemożnym, który gwarantuje, że duża część widowni łyknie każdy idiotyzm są profesjonaliści demonstrujący swój profesjonalizm. Do takich zaliczam wujka Czarka czyli Cezarego Pazurę. Nie mogę bowiem oderwać się od jego podcastów i słucham tych coraz starszych. To są niesamowite rzeczy. Wczoraj, na przykład, widziałem, jak na nagraniu sprzed lat pan Cezary układał ranking polskich seriali. Czynił to za pomocą losowania, wyciągał karteczki z plastikowego worka, a na każdej była zapisana nazwa serialu. Dokonywał krótkiego omówienia, a potem układał to według jakości, albo raczej lepiej rzec, według tego co za jakość uważał. Pierwszy serial jaki wyciągnął to była „Chyłka”, nieprawdopodobny szajs, który nie ma ani jednego punktu stycznego z realiami, bo chyba że za takowy uznamy podobieństwo głównej bohaterki do prokurator Wrzosek, ewidentnie się na Chyłkę kreującej. To jest groza, bo takich rzeczy nie bywało jeszcze. Mam na myśli sytuację, kiedy oskarżyciele publiczni usiłują upodobnić się do słabej bardzo fikcji. No, ale pan Cezary Pazura ocenił ten serial wysoko, bo – jak powiedział – widać, że scenariusz napisali ludzie znający się na prawie. I to mnie po raz kolejny utwierdziło w przekonaniu, żeby za nic na świecie nie wierzyć ludziom, którzy „dobrze gadają”, a do tego jeszcze potrafią być zabawni. Najmniejsza próba estetyzowania wypowiedzi jest sygnałem, że kryje się za nią potężna manipulacja. I nie chodzi tu przecież o Cezarego Pazurę, który swoimi podcastami mąci co prawda ludziom w głowach, ale przynajmniej widać, że jest aktorem i usiłuje coś odgrywać. Chodzi o innych ludzi, którzy swoim deklaracjom, składanym w złej wierze i ze złymi zamiarami, nadają brzmienie szlachetne i osadzają je w malowniczych, ale całkowicie zakłamanych kontekstach. Przyjdzie kiedyś pora na przykłady, ale na razie pozostańmy przy tym ogólnikowym opisie.

Najbardziej lubię, jak wujek Czarek opowiada o swoich kolegach aktorach, których określa mianem – wybitni. Słuchałem takiego kawałka, w którym mówił, o tym że niektórzy aktorzy stali się sławni, albowiem mieli wrodzony talent, potem zaś już jako dorośli ludzie, zdali eksternistyczny egzamin przed komisją złożoną ze swoich kolegów z planu. Do takich zaliczył Cezary Pazura Olafa Lubaszenkę. Ten ponoć wygrał casting do serialu „Życie Kamila Kuranta”, w wieku 12 lat. My oczywiście w to wierzymy, albowiem w stanie wojennym kiedy powstał serial nikt nie zawracał sobie głowy jakimiś castingami i nie ściągał na nie setek dzieci, żeby wybrać to najlepiej się prezentujące. Wzięli syna starego Lubaszenki, bo na tle trzech innych, co się zgłosili wypadł najlepiej. Poza tym miał nazwisko, a które w tamtych czasach może nie znaczyło zbyt wiele, ale przecież telewizja emitowała, powtarzając go kilkakrotnie, serial „Układ krążenia” z Edwardem Lubaszenko, ojcem Olafa. Po co więc daleko szukać i martwić się później, że widz nie będzie kojarzył z nikim głównego bohatera? Pokaże mu się w jednym serialu ojca, w drugim syna i gitara. Ja się tu nie podejmuje oceny gry aktorskiej Olafa Lubaszenki, ale mam wrażenie, że znałem w szkole podstawowej i średniej, czterech przynajmniej kolegów, którzy znacznie lepiej radzili sobie ze skupianiem na sobie uwagi. A nie mieli do dyspozycji ani charakteryzatora, ani oświetleniowca, ani nawet scenariusza. Wszystko, cały swój występ, opracowywali sami, w mgnieniu oka i od razu dokonywali prezentacji, nierzadko z wokalem. Wszyscy, którzy tego słuchali tarzali się po podłodze ze śmiechu. Może coś się dzieje z moją wrażliwością, ale widząc na ekranie Olafa Lubaszenkę nigdy nie mogłem się nawet uśmiechnąć. Może po prostu nie posiadam tej wrażliwości, która umożliwia ludziom rozpoznanie prawdziwego talentu.

Kolejnym wybitnym aktorem jest, według Cezarego Pazury, Borys Szyc. Jest on siostrzeńcem czy też bratankiem, jakiejś znanej charakteryzatorki, która malowała aktorów do roli. No i Cezarego Pazurę także. Kiedyś wujek Czarek pokazał jakąś scenę, w której Szyc gra z Lubaszenką, jeden jest profesorem filozofii, a drugi studentem, którzy przyszedł na egzamin. I znowu nie mogłem zobaczyć w tej scenie tego, co tam widział wujek Czarek. Szyc przyszedł się pokazać, czyli zagrać aktora Szyca, który usiłuje zmierzyć się z potęgą umysłu wybitnego uczonego. Był to pokaz aktorskiej kokieterii realizowanej do słabego bardzo scenariusza. Tak nie wygląda egzamin. Być może tak wygląda prezentacja młodych ludzi szukających pracy w luksusowym hotelu, gdzieś nad morzem, ale nie egzamin. Żeby zagrać egzamin nie można wyglądać jak Szyc, to po pierwsze, po drugie Pazura sam wielokrotnie odkrywał swoich profesorów, którzy egzaminowali studentów w szkole teatralnej. I to było przekonujące, jeden Pazura w roli egzaminatora i studenta był lepszy niż 10 Szyców i Lubaszenków obsadzonych w tych samych postaciach. Pazura pokazał jak wygląda egzamin. Nie wiem dlaczego nie można było tego zrobić w filmie, gdzie w dodatku było dwóch, ponoć znakomitych aktorów. Pewnie ten film – „E=mc2” nie służył do pokazywania widzom czy w ogóle komukolwiek, ale do jakichś innych celów.

Z tego co opowiada Cezary Pazura można wyciągnąć wniosek następujący – środowisko aktorskie to obóz koncentracyjny, w którym każdy wie kto jest kapo, a kto jest muzułmanem (tak nazywano więźniów nie rokujących na dalsze życie). Rządzą nim nieskodyfikowane zasady, które jednak każdy dobrze rozpoznaje i nie skacze wyżej krzyża. Korzenie tego systemu sięgają daleko w przeszłość, gdzieś w okolice kiedy Aleksander Minkowski, który napisał książkę „Układ krążenia” ilustrowaną zdjęciami z filmu ze starym Lubaszenką, zaczynał swoją literacką karierę. Nic od tamtych czasów się nie zmieniło, poza tym może, że trochę więcej rosyjskich reżyserów mamy nad Wisłą. Całość tego horrendum maskowana jest opowieściami o przygodach na planie oraz o możliwych drogach kariery, jakimi kroczyć winni adepci zawodu. I tak Cezary Pazura, zawsze z uśmiechem, opowiada o tym, jak to będąc chłopcem ze wsi, z podłódzkiego Niewiadowa, zrobił karierę w świecie filmu. I wierzcie mi, że naprawdę bardzo się stara wypaść przekonująco. Niestety ani razu mu się to jeszcze nie udało.

Obiecuję, że od jutra będę pisał o czymś innym.

  48 komentarzy do “O unieważnianiu wszelkich kryteriów i estetyce wypowiedzi”

  1. Sułtani gadające głowy ścinali w pierwszej kolejności 😉

  2. Dzień dobry. Dobrze, że Pan o tym pisze, Panie Gabrielu. Ja wprawdzie od dawna mam tego powyżej dziurek od nosa i mam ochotę tylko się odwrócić i zapomnieć, ale – niesłusznie. Wszystko to bowiem działa według zdradzonej nieopatrznie zasady – „żeby nie było niczego”. Jeśli nie wie Pan (wie Pan…) dlaczego zrobiono jakiś film – to ja Panu powiem; dlatego, żeby nie zrobiono żadnego w oparciu o Pańskie teksty. Jako społeczeństwo nie możemy skutecznie zastosować francuskiej zasady „demerdez-vous!” właśnie dlatego, że odebrano nam komunikację na poziomie wspólnoty. Zatkano nam wszystkie otwory ciała tą mieszaniną gipsu i trocin (żeby tylko…), która pozwala czasem złapać łyk powietrza, ale to wszystko. Nie wygląda to optymistycznie, ale jeśli dzięki Pańskim tekstom komuś uda się choć trochę tego zwymiotować, to już będzie coś.

  3. Matka Olafa Lubaszenko urodziła się w roku 1940 w Żarach. W 1940 w Żarach, które nazywały się wtedy Sorau i leżały na terenie Rzeszy. Była Rosjanką!!!!!! Ojciec wyjechał, tuż po narodzinach z matką i towarzyszącym jej oficerem w stopniu kapitana do Archangielska, była jesień 1939 roku. Nie wiadomo kiedy wrócił. Egzamin aktorski, podobnie jak Olaf zdał eksternistycznie. Kiedyś obaj grali w filmie „Pamiętnik znaleziony w garbie” , gdzie główny bohater ze trzy razy przemienia się z esesmana w enkawudzistę i na odwrót. Myślę, że to są fragmenty jakichś autentycznych życiorysów. Obsadzanie Edwarda Lubaszenko z rolach największych cappo di tutti cappi półświatka wygląda na jakąś wewnętrzną komunikację. Jakby mrugali do reszty aktorów – i co nam ku…a zrobicie?

  4. Czy do bredni należy też zaliczyć zapowiedzi wywalenia w kosmos TK?

    Wypuścili „szczury”, aby zbadać czy da się zoperować pacjentów (tj. PiS i tzw. naród) bez silnej narkozy. Wiceminister sprawiedliwości od niechcenia zapowiedziała, że nie będą publikować wyroków TK, bo to nie wyroki tylko „nadużycia polityczne”. W kolejnej zapowiedzi jest już na odlew – w uchwale sejmu będzie apel do instytucji państwowych, by nie stosowały się do wyroków TK.

    Na to pacjent pos.prof. Czarnek z uroczystą deklaracją: „jesteśmy bezradni wobec [temu co] narzucili na rządzący” i nie pójdziemy na kancelarię rady ministrów, bo „nie mamy czołgów, nie mamy karabinów”. A poza tym nieprawdą jest, że Kaczyński „nie sprostał wielkiej odpowiedzialności”.

    To co, pozostaje tylko płacz oraz zgrzytanie zębów w pląsach tanga argentyńskiego?
    „Jedno co warto – podpowiada polski żyd Jan Maria Hescheles (Hemar) – to upić się warto/ Siedzieć i płakać, i śpiewać to warto”.
    Starsi i mądrzejsi zrobią nam porządki na wiosnę i będzie jak talala.

  5. No proszę, Czarnek, wielka nadzieja białych, człowiek czynu, powiedział, że nic się nie da zrobić. Niesamowite…

  6. – to właśnie jest ich największa przewaga nad nami. Oni mają organizację i komunikację, a my – nie. Ich organizacja jest tajna, komunikacja hermetyczna (gdzieś to już było…) a dla nas produkują kit, który ma nas zamulać. Dlatego dobrowolnie tego nie konsumuję…

  7. Cała komunikacja odbywa się poprzez celebrytów, bo tylko oni są wiarygodni – przecież występują publicznie i wzruszają widza, jak im nie wierzyć? Ludzie nie ufają ani swojemu sercu, ani rozumowi, bo to wiąże się z odpowiedzialnością. Chcą, żeby ktoś ją z nich zdjął. No i taki proces następuje. Potem jest płacz i zgrzytanie zębów, bo oszukali i wyprowadzili w pole. A miało być tak pięknie.

  8. – tak właśnie jest, niestety. Ja tych „ludzi” od dawna mam na oku i staram się jakoś przed nimi zabezpieczyć. Oni z pewnością dostaną to, na co zasługują, ale ja nie chcę mieć z tym (z nimi…) nic wspólnego. Bóg mnie osądzi.

  9. PiS powinien się cieszyć ze zdjęcia z nich odpowiedzialności za coś, co Tusk nazwał „poważną decyzją, taką, której w Polsce nie było od kilkudziesięciu lat”, cokolwiek to znaczy.

    Wiemy tylko, że za właściwą decyzję Tusk dostał od Ursuli worek kradzionych (od podatników, czytaj: frajerów) pieniędzy, coś około 130 miliardów euro, żeby mu w odpowiednim momencie ręka nie zadrżała. Ciekawe, o jakie decyzje chodzi?

  10. O wprowadzenie stanu wojennego, jak sądzę

  11. Może miał słabszy dzień, bo generalnie to oburza się wspaniale!

    W skeczach „Niebywały Skandal” też podaje tekst bardziej niż poprawnie. Jeśli jeszcze opanuje arkana „Prawdy, Która Poraża” to egzamin ma zaliczony przez aklamację!

  12. coś jest na rzeczy z tym stanem wojennym, dziś w RM /Rozmowy niedokończone/  wystąpi p. Antoni

  13. Stan wojenny a la française – dziwna wojna – czy coś w stylu wschodnioeuropejskim?

    Z pewnością wszystkim jest nie w smak, że Polacy ostatnio zanadto się wzbogacili.

    Sikorski, gdyby zależało mu na współpracy Polski z Chinami i parasolu ochronnym, to by to zrobił nie pytając się nikogo o zdanie, więc to był tylko bluff. Gra aktorska.

    Kupować już dolary?

  14. Można kupić paszport turecki albo założyć rodzinę na Filipinach. Podobno Panama też jest niezła. Albo olać to wszystko i ożenić się z Rosjanką:

    https://youtu.be/jWErslBsPs4?si=wANB9XwrVF0hdCPJ

  15. jeśli o unieważnieniu wszelkich kryteriów to …

    kiedy p. Olechowski na początku lat 90-tych przywiózł z Brukseli zasady budowy samorządów, to na wykładach w tym temacie powiedziano, że w latach powojennych przy budowie rad narodowych i powiatowych i innych itp obowiązywało kryterium narodowościowe, wysokie funkcje w tych strukturach były zarezerwowane dla mniejszości narodowych czyli na szefostwo byli wyznaczani ukraińcy,  białorusini i inni itp

    obecnie przywracani praworządności, chyba też bazuje na tamtym kryterium narodowościowym, bowiem powierzono to zadanie ministrowi, którego pochodzenie opisuje wiki jako ukraińskie

    może są to  kryteria niezmienne

  16. Małżeństwo z Rosjanką, jako początek kariery. Interesujące.

    W latach dziewięćdziesiątych chłop z Mazur ożenił się z „ruską” z obwodu kaliningradzkiego. Potem okazało się, że kobieta pochodzi z jakiejś ważnej organizacji mafijnej, ale bliscy chcieli, żeby poszła za głosem serca i wybrała miłość – imponował jej facet z Polski.

    Ostatnio ktoś wyrwał Chinkę, która – jak się okazało – jest właścicielką fabryki w Shenzen, ale to też była prawdziwa miłość. Chinki lubią Europejczyków.

    Większość jednak może sobie pozwolić na Filipinki albo Wietnamki.

    Osobiście bym wolał Rosjankę.

    https://youtube.com/shorts/4oq6Bx5L8PI?si=lDAb_nNFpPxVwHKN

  17. pewnie tak, ale pomyślałam o jego udziale w tworzeniu wojsk obrony terytorialnej i tak mi się skojarzyło, bo na portalu Strona Dakowskiego tez coś niecoś jest jakby o tym wikłaniu nas w wojenną awanturę.

    można znów zdemolować żeby na gruzach powstało coś niekonfliktowego

  18. Wiadomo, że stary Edward Linde – Lubaszenko ma zboczone myśli. Powiedział kilka lub kilkanaście lat temu w jakimś wywiadzie, że jego przyszła żona nie ukończyła jeszcze szkoły podstawowej.

  19. I tu dotykamy wrażliwej kwestii dużej różnicy wieku w związkach aktorów. Wyjątkiem jest ten porządniejszy z braci – Radosław Pazura. Dorota Kapusta jest od niego o 3 lata starsza.

  20. Radka można by zaprosić na konferencję do Ojrzanowa.

  21. jestem za zaproszeniem,

    p. Radosław może opowiedzieć o swojej roli w filmie Szwadron, gdzie pokazał sytuację młodego wychuchanego oficerka w zderzeniu z autorytarną carska armią

  22. A może zapytać go o to, dlaczego zagrał w antypolskim filmie?

  23. Nie wypada.

  24. może nie „skumał”, że film jest antypolski, zależy jakie ma przewody myślowe, ja na przykład mam za długie te myślowe przewody i dopiero teraz skumałam kryteria obsady w obszarze kultury polskiej, tak się zdziwiłam, że moje ustalenia pozostawiam do własnej wiadomości,

    no kurczę blade, prawie się wstydzę,   że nie skojarzyłam tego kryterium wcześniej

  25. A co było do wygrania w tej wojnie 1863?

    Krzesimir Dębski zerżnął z Woody Allena – wykorzystał motywy muzyki Musorgskiego. Allen zdecydował się na Prokofiewa, bo uznał, że inni kompozytorzy są zbyt poważni. Czy jego film był antyfrancuski? Tak, no i co z tego?

    https://youtu.be/wJuA5ftL8G8?si=Hwp1VmaHwdlQE0nK

  26. Henry! popapuguję deczko gospodarzowi .„Słusznie,oj słusznie”-a gdybym to ja była sułtanką- chociaż,to chciałabym ja chciała: pościnać troszkę te PO-wskie łby co to gdaczą w telewizjach wkoło Wojtek „władza w ręce narodu”…no ale pozostał mi tylko pilot w ręce zamiast topora. No biedna ja…

  27. Wybitnego aktora można ewentualnie zapytać, czy uważa, że film z 1992 roku można odebrać jako antypolski?

    Poza tym to był offset za wyjście ruskich z Polski i wsparcie dla Jelcyna.

  28. Dyrygent ten sam. W 2014 w czasie majdanu rozmawiałam z młodym chłopcem z Ukrainy i on się strasznie cieszył , że nareszcie władza przeszła w ręce narodu. „Naród rządzi” wykrzykiwał.

  29. Właśnie czytam „Pamiętniki” Marii Dąbrowskiej. Ona chodziła do kina na różne gnioty, a potem dawała, krótkie notatki na ich temat. Wyszło jej, że nie wolno złego słowa powiedzieć o Rosjanach, Żydach, sąsiadach z demoludów, komunistach, źle obowiązkowo należy mówić o Polakach, przypisując im wszelkie zbrodnie i niegodziwości. Pisała również o reakcjach publiczności, która potrafiła na tych filmach kasłać, prychać czy buczeć… Od 1949 obowiązkowo musiał pojawić się dobry Niemiec. Uważała, że to operacja  rusyfikacji i że Wielkorusy nigdy nie spoczną, bez względu na okoliczności. Pisała, że wszystko się w niej gotuje, bo to plucie narodowi w twarz.

  30. Oj tak Ado—„naród rządzi ,wykrzykiwał” i nie potrzeba  spowiednika,bo gotowa odpowiedź „naród nas wybrał”… Dlatego w desperacji wzdycham do komentarza @Henry. „Sułtani gadające głowy ścinali w pierwszej kolejności”

  31. Teraz baby idą chętniej do wojska od chłopaków, bo mają więcej tego… testosteronu.

    https://youtu.be/GqBD9E-cFvA?si=IEpujHZltqvyaDd8

  32. A może jednak Pan Bóg chce nas ocalić? Skoro mężczyźni nie mają woli walki, to się zachowamy jak Czesi?

  33. Czesi to są faceci z jajami.

     

    Kilka razy w ostatnim stuleciu mieli szansę pokonać ZSRR i jednocześnie Trzecią Rzeszę.

     

    Przypomnę Legion (Korpus) Czechosłowacki oraz fakt, że Czesi wytwarzali 30% produkcji wojennej na potrzeby Niemiec hitlerowskich do walki z ZSRR. Z drugiej strony kilku czeskich asów lotnictwa walczyło w Dywizjonie 303.

     

    Ostatnio pokaz roztropności i odwagi dał premier Słowacji Fico.

     

    My w Polsce możemy tylko pomarzyć o takich mężach stanu.

     

    Wojciech Mann opowiedział kiedyś w programie telewizyjnym legendę, że kiedy Pan Bóg stwarzał świat, rozdał wszystkim narodom ziemię, dla siebie zostawiając najlepszy kawałek. Okazało się, że jednak są jeszcze ludzie, którzy nie otrzymali swojego terytorium i Pan Bóg musiał odstąpić swoją ziemię. W ten sposób powstała Czechosłowacja i NRD.

     

    Na dowód, że Mann powiedział prawdę załączam krótki filmik, w którym zobaczymy Fernsehballett z Berlina Wschodniego, a jako solista wystąpi przed Państwem Jiří Korn:

    https://youtu.be/CrwFQURAXgk?si=aWy6Fztk0tyMgiqh

  34. Nejkrásnější je ta naša rodná česka a slezská zem. Víc se nedá říct.

     

    https://youtu.be/0d4VWjLU5mw?si=YZ6G_F-PEK5nw_PJ

  35. A Polska w końcu siebie odnajdzie.

  36. A właściwie za co oni tego Masaryka przez okno wyrzucili?

  37. Nie pasował do układanki.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.