Cze 282016
 

Będę się powtarzał, ale musicie mi wybaczyć. Są wakacje, dzieci w domu i nie można już tak swobodnie snuć myśli, jak w czasie roku szkolnego. Najpierw więc stara anegdota. Jeden z moich pryncypałów powiedział mi kiedyś, co to jest w praktyce wartość dodana, chodzi o takie pojęcie z zakresu ekonomii. Tłumaczył to mnie prostemu tak – dawno, dawno temu Polacy jeździli do Berlina Zachodniego i tam sprzedawali na ulicy różne rzeczy. Między innymi sprzedawali też jajka. Żeby jajka były bardziej autentyczne, co sprytniejszy handlowiec wiózł ze sobą słoik z gęsim guanem i na miejscu, starą szczoteczką do zębów mazał tą substancją po jajkach, żeby każdy Niemiec wiedział jak dobrej jakości towar kupuje. To guano w słoiku było wartością dodaną właśnie.

W jednym z ostatnich nagrań Grzegorz Braun powiedział coś, co, jak kilka jego wcześniejszych bon mots, wejdzie na stałe do języka potocznego. Rzekł mianowicie, że obecny rząd jest grupą rekonstrukcyjną sanacji. I ja patrząc na to co się dzieje u mnie w domu i to co się dzieje na świecie, przy całej mojej sympatii do Beaty Szydło, nie mogę się z tym twierdzeniem nie zgodzić. Zacznę od tego co się dzieje na świecie. Wczoraj czy przedwczoraj w okolicach miejsca zwanego w dawnych, zapomnianych już czasach Dżebel al Tarik, a dziś po prostu Gibraltar wyłonił się z morza brytyjski okręt podwodny o napędzie atomowym. Wyłonił się, wszyscy go zobaczyli, a on się potem schował znów pod wodę. Flaga załopotała, żeby wszyscy wiedzieli do kogo należy jednostka i sprawy dla wielu osób stały się jasne. Niebawem zaś, o czym nie wszyscy pamiętają, będą wybory w Hiszpanii. Mnie jedynie zdumiewa, że ta Hiszpania, kraj podupadający dzięki polityce komisarzy unijnych jest tak poważnie traktowana przez Brytyjczyków. Podwodny okręt o napędzie atomowym? Nie wystarczyła zwykła kanonierka?

W Portugalii, w mieście Sintra z kolei miał się odbyć sabat czarownic bankierskich, mieli się zjechać w jedno miejsce szefowie banków Unii, Londynu i FED. Nie pamiętam ich nazwisk, wiem, że FED reprezentować miała kobieta. No i co? Okazało się, że ona i ten czarnoksiężnik z Londynu nie przyjadą. Biedny szef unijnych alchemików został sam. Ja nie próbuję nawet zgadywać co to znaczy i jakie będą konsekwencje. Nie mam stosownej szczoteczki do zębów, żeby się z tym problemem zmierzyć. Wiem za to co się dzieje u mnie w domu. Mimo wakacji moja żona chodzi do pracy. Pracuje zaś w szkole. Rząd się zmienił, Kluzicę odstawiono w bezpieczne jakieś miejsce, gdzie może mazać po jajkach szczoteczką do zębów, ale nauczyciele chodzą nadal do szkoły w wakacje, choć nie ma tam ani jednego dziecka. W sierpniu, dwa tygodnie przed zakończeniem wakacji też będą chodzić. Żeby im się w głowach nie poprzewracało. Ostatnio mój kolega, dowiedziawszy się ile moja żona zarabia w tej szkole, rzekł, że jego żona w obliczu takich propozycji nie wychodzi nawet z domu. A teraz jeszcze dowiedziałem się, że zwiększą staż dla nauczycieli, żeby dłużej i jeszcze dokładniej kształcili się po to, by móc głębiej poczuć potem swoje upokorzenie, kiedy przegrywać będą awantury ze skretyniałymi rodzicami, co wiedzą lepiej czy ich dziecko ma niedosłuch czy nie.

Ja wiem, że w tym zakresie są różne szkoły interpretacyjne, ale moja jest taka właśnie, bo mam te sprawy pod ręką i cholera mnie bierze. Jak to będzie od września wyglądać tak jak w tym roku, wszyscy ci rodzice muszą się liczyć z tym, ze zostaną tu wymienieni z nazwiska. Potem zaś będą sobie mogli biegać po sądach, pisać pisma i różne okólniki i okaże się, że jednak mają czas, którego wcześniej im brakowało dla dzieci.

Czym jest polityka PiS wobec nauczycieli? Jest przygotowywaniem gruntu pod zwycięstwo KOD czy jak tam ta lewica będzie się nazywać przy następnych wyborach. To jest jasne już teraz. Nikt z osób pracujących w szkołach, tych bardziej zaangażowanych i tych leniwych rutyniarzy, nie pójdzie głosować na PiS jeśli sprawy nie wrócą do porządku normalnego. To znaczy, jeśli media nadal będą pisać, że nauczyciel to leń co krzywdzi dzieci, jak to miało miejsce za Tuska i Kopaczowej. Dziś trochę przestali, ale tylko trochę.

Jak mi się to w tej biednej głowie połączyło z okrętem atomowym i bankierami? Wszystko jest możliwe na tym najlepszym ze światów….Brakuje mi w działaniach PiS wartości dodanej. I to zarówno w polityce międzynarodowej, jak i w polityce wobec jedynej grupy zawodowej, która może tę partię poprzeć bezwzględnie, wystarczy kilka prostych ruchów. Ktoś powie, że przywrócono ośmioletnią podstawówkę właśnie. Okay, jestem za, ale tu nie chodzi o to ile lat dzieci będą chodzić do szkoły powszechnej.

Po czym ja poznaję, że nie ma wartości dodanej na przykład w finansach? Po tym, że Sakiewicz ogłosił wejście na giełdę jego gazety. Ktoś powie, że nie ma to związku z PiS. Akurat. Gapol na giełdzie to – powtórzę za Braunem – grupa rekonstrukcyjna udająca Gazetę Wyborczą. I to jest już kolejny krok w tym kierunku – żeby być jak oni. Toyah opowiadał mi wczoraj, że w telewizji Republika odbywają się regularne sabaty czarownic z udziałem Lisiewicza i Targalskiego oraz jakiegoś mocno sepleniącego pana, gdzie bez przerwy opowiada się o podstępnych technikach manipulacji. Jeśli do tego dołożymy wyszydzony tu już program Yayo – nomen omen – to widzimy, jasno, że bez słoika z gęsim guanem się nie obejdzie. Szczególnie Makowskiego i Dłużewskiego przydałoby się tym wysmarować, żeby podnieść jakość ich występów.

Występy ministra Waszczykowskiego nie są niestety dużo lepsze, jeśli zważyć na ten okręt i na ten zjazd bankierów.

A dlaczego Gapol ma nie wejść na giełdę? Niech wchodzi, ale ci, którzy kupią te akcje z pobudek patriotycznych mogą się mocno zdziwić w niedługim czasie. To rzecz pierwsza. Druga zaś jest taka, że tam nie ma żadnej wartości dodanej. Gazownia w porównaniu z Sakiewiczem miała poważny, wielopiętrowy plan o złożonej strukturze, której dziennikarze Gapola nie potrafili nawet dobrze opisać, a demaskować mogą ją jedynie poprzez seplenienie o technikach manipulacji. Sakiewicz zaś nie ma nic poza Targalskim. To trochę mało żeby osiągnąć finansowy sukces. No, ale mogę się mylić, bo przecież na finansach się zupełnie nie znam.

Po co ja się tym zajmuję? Zaraz przecież, podobnie jak wczoraj, zjawi się tu ktoś, kto napisze, że to wszystko z zazdrości. To jest standard i ponad takie argumenty także nie wyskoczymy. Nie da się bowiem ludziom wytłumaczyć, że sukces to jest coś innego niż prezentacje Sakiewicza, niż telewizja Republika, Lisiewicz i studio Yayo. Sukces to jest coś innego niż przywrócenie ośmioklasowej podstawówki. To jest także coś innego niż kariera Łysiaka, która kończy się pisaniem durnowatych felietonów. Sukcesu nie zjada się szczoteczką do zębów, służącą do nakładania wartości dodanej. To pomyłka. Szczoteczką tą nie czyści się już także zębów. Do konsumpcji sukcesu potrzebna jest srebrna łyżeczka, a tej póki co nie widać. Wszyscy zaś ochoczo demonstrują te nieco przybrudzone szczoteczki. Nie rozumiejąc, że one właśnie powinny być niewidoczne.

Ostatnio eska wrzuciła w salonie tekst o tym, że teraz, po brexicie rola Polski jako lidera Europy środkowej wzrośnie. Fajnie, ja się cieszę, pamiętam jednak jak miało wzrosnąć poparcie dla PiS po 10 kwietnia 2010 roku i co się stało z tymi wszystkimi ludźmi, którzy przyszli do siedzib partii zaoferować swoją pomoc. Okazało się, że są niepotrzebni, bo wśród nich mogą być agenci służb obcych. Dziś okaże się to samo. Tragalski umazaną w gównie szczoteczką do zębów będzie pasował swoich kumpli na rycerzy odrodzonej Rzeczpospolitej liderki polityki środkowoeuropejskiej. Nauczyciele zaś po staremu będą chodzić w wakacje do szkoły.

Na koniec nagrania z Bytomia

Grzegorz Braun

https://www.youtube.com/watch?v=9pGHsAG8iwc

I poprzednicy

Dziś jeszcze raz zamieszczę tu linki do wszystkich opublikowanych nagrań z Bytomia, a także do swoich dwóch pogadanek z Wrocławia.

 

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl, do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze i do księgarni Tarabuk

I jeszcze nagrania

https://www.youtube.com/watch?v=ivZR3NYDdm8

https://www.youtube.com/watch?v=pnH4_CNnFHQ

 

https://www.youtube.com/watch?v=bz4wLIvJ5C8

 

 

Oto przed Państwem wykład który w czasie targów książki w Bytomiu wygłosił przeor klasztoru cystersów w Wąchocku Ojciec Wincenty Wiesław Polek. Dotyczy on kasaty zakonu cystersów na ziemiach Królestwa Polskiego, w początkach XIX wieku oraz dewastacji przemysłu stalowego zarządzanego przez ojców cystersów, co dokonało się rękami naszych narodowych bohaterów – Stanisława Staszica i Stanisława Kostki Potockiego. Miłego odbioru. Pod drugim linkiem są pytania z sali. 

 

https://www.youtube.com/watch?v=GLVOlqgspyg&feature=em-upload_owner

https://www.youtube.com/watch?v=UAUQxSEPJ_k&feature=em-upload_owner

 

Mam nadzieję, że wykład ten ukaże się w kolejnym, dodatkowym numerze Szkoły Nawigatorów. Niebawem przed nami pierwszy taki numer, dostępny poza prenumeratą, poświęcony Żydom i gospodarce. Kolejny zaś dotyczył będzie obecności Kościoła w przemyśle i finansach i tam znajdzie się, jak mniemam powyższy wykład. 

 

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl. gdzie można już kupić kolejny, polski numer Szkoły nawigatorów

 

Prócz tego zachęcam do obejrzenia wywiadów z laureatami nagród oraz transmisji z wręczenia bytomskich rozetek. 

 

https://www.youtube.com/watch?v=eQspcgDeRJI

https://www.youtube.com/watch?v=fmP_w6hZvQ4


Wystąpienie Leszka Żebrowskiego w Bytomiu. Nie ma co gadać, trzeba oglądać.

 

https://www.youtube.com/watch?v=REUBriCylFY

 

I pytania publiczności

 

https://www.youtube.com/watch?v=_I9sLyPcIAM

  115 komentarzy do “O wartości dodanej i grupach rekonstrukcyjnych”

  1. Diabeł tkwi w szczegółach. Na szkolnym boisku ustawienie 3+3+3+3 zostaje zamienione na 4+4+4.
    Zawodnicy pozostają ci sami tylko trener się zmienił 😉

  2. problem giełdy/finansów/.. dla ww środowisk ma podteksty: zazdrości, zawiści, podziwu, etc dla/wobec tych z GW, Skoku Wołomin, … oni też by tak chcieli, o tym marzą, ale jak przychodzi do sprzedaży owoców pracy [doktryna, wykonanie, itd.] to tylko gęsie guano zostaje;- to jest taki kompleks naśladownictwa i dokonywania konfrontacji jak pod trzepakiem na osiedlu;- po tym nic nie zostanie – tylko rzesze frajerow pozbawionych kasy i złudzeń

  3. Plotka głosiła że pewien minister zrobił podział Liceum Ogólnokształcące dwa żeby stworzyć możliwości podwyżek wynagrodzeń dla kilku tysięcy powstałych etatów dyrektorskich w gimbazie – bo w ten sposób chciał się wywiązać z przyrzeczenia jakie złożył ZNP że wywalczy nauczycielom podwyżki, podwyżek nie było ale znalazł sposób na stworzenie uzasadnienia dla wzrostu płac chociaż dla grupy. Jeśli taka jest prawdziwa geneza dawnej reformy oświaty to jest to malowanie młodzieży substancją ze słoika.
    Jeśli taka była prawda to chyba lepiej to zmienić , bo co to ma wspólnego z nauczaniem ?

  4. mitologizowanie rzeczywistości o tych: poparciach, szacunkach, zachwytach, … jest na użytek tych co nic nie potrafia robic i zrobić, dokładnie NIC;- tylko bredzenie z rojeniami jacy to my fajni i jak nas kochają;- a po prawdzie to w RP pustka – wręcz nihilizm w e wszystkich obszarach funkcjonowania tzw. państwa [o tzw. służbach to możemy się pośmiać;- kradną i to nieudolnie]

  5. oczwywiście, że zmienić, jestem za, ale dlaczego moja żona ma chodzić w wakacje do pracy?

  6. A ja tam myślę, że w paru wymienionych (zwłaszcza medialnych) kwestiach to została już tylko wartość dodana. Tam już nie ma nawet jaj, bo jaja serwowane poważnie to nic innego niż guano wpompowane w wydmuszkę.

  7. Wakacje są dla dzieci nie dla żon 😉

  8. wiele tzw. reform jest robionych tylko w celu zapewnienia pracy i przychodow konkretnym środowiskom, a właściwie ich liderom jako wytypowanym do lokalnych karier wodzów środowiskowych, mam zaplacze tj.popracie tylu a tylu i mam mieć budżet – tak to działa;- KasyChorych/NFZ, edukacja, wizyjne programy repolonizacji,… itd – najnormalniesza paranoja, ale otoczenie zewnętrzne tylko klaszcze i podrzuca kasę, dopóty aż to padnie;- wtedy zobaczymy rozgrywających w cezurach dziesięcioleci [będzie Breslau?]

  9. dla dyscypliny środowiskowej i na dowód lojalności wobec płacącego pensję; to taki pochod pierwszomajowy

  10. 🙂
    Zapomniałeś o rekonstruktorze Jabłonowskim, który rekonstruuje postać sowieckiego agitatora, przebranego w polski mundur.
    I pełna zgoda. Sakiewicz chce przejąć rząd dusz (ubogich) osierocony przez Michnika.
    Zawodowy prawicowiec. A zawodowców ideologicznych należy się wystrzegać.
    W sierpniu PiS czeka pewna niespodzianka, dla umocowanych w tej partii zawodowców bardzo przykra.
    Oczywiście zapowiedź tej niespodzianki, jest wpisana w niespodziankę 😛

    Czy Braun nie może się raz na zawsze odciąć od łatki rusofila, którą mu przypięto do pleców jak wilczy bilet na relatywistycznej zasadzie” „Skoro nie kocha Anglii – znaczy uwielbia Rosję”?
    Masz jakiś wpływ?
    Przecież swoim autorytetem ciągnie za sobą ogon pełen pasożytów.

  11. ja nie mam wpływu na nic. Nie mogę nawet żony zatrzymać w domu w wakacje, bo leci do szkoły.

  12. Nauczyciele mogą narzekać na biurokrację (moja była dziewczyna, przedszkolanka[!] miała taką ilość papierów, że szok)… ale nie na zarobki.
    Oczywiście punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
    Znajomy, który jest pracownikiem parku krajobrazowego i zajmuj się m. in. pracą edukacyjną, lekcjami itp. kiedyś był uczestnikiem rozmowy nauczycieli narzekających jak im źle. Nie wytrzymał i powiedział o swoich zarobkach. Zaniemówili.

  13. Naprawdę nie mogą narzekać na zarobki? Co ty powiesz? Nie zdradzę Ci ile lat moja żona pracuje w szkole i ile czasu pochłania jej ta praca…nie powtarzaj głupstw.

  14. inni mają gorzej… a pracują podobnie (o przywilejach nauczycieli państwowych mogą tylko pomarzyć), dlatego choć nauczyciele lekko nie mają to na tle ogólnym nie powinni narzekać na zarobki

  15. jasne, a górnik musi zjeżdżać pod ziemię. Może zostań nauczycielem, co? Na jakim tle mają nie narzekać? Na tle urzędników?

  16. Głównym szkolnym problemem jest to, że wynagrodzenie nauczyciela nie jest zależne od efektów jego pracy (formalnie od tzw EWD, edukacyjnej wartości dodanej) a tylko od stopnia awansu zawodowego. Ale żeby to zmienić to trzeba poczekać na ministra, który się jeszcze nie narodził 😉

  17. bez przesady, państwowi nauczyciele na karcie nauczyciela nie mają źle
    jak spojrzymy ile podwyżek dla nauczycieli było w ostatnich latach, głównie za PO… to gołym okiem widać, że nie mają aż tak źle by aż tak narzekać
    mają dodatek wiejski, dodatek mieszkaniowy, premie, dużo wolnego (wakacje, ferie, weekendy), dobre emerytury w porównaniu z innymi grupami społecznymi, nagrody na dzień nauczycieli, niezły stosunek płacy do wymiaru godzin

  18. Polska ma być liderem… Brytyjsko-chiński projekt międzymorze bis posiada silne właściwości halucynogenne. Jedwabny szklak + brexit = międzymorze czyli jak pisał autor pycha + ciężka praca dla obcych = herezja

  19. Dyskutowanie patologii jaka jest MEN, ktory od KEN sie tylko jedna litera rozni, nie ma sensu. A co to byla KEN to wystarczy posluchac ojca Wincentego.

  20. W moim mieście sprawdziłem zarobki nauczycieli to jest średnio 55 tysięcy rocznie dochodu od tego jeszcze trzeba odliczyć podatek. Więc 4583,33 zł miesięcznie minus podatki wychodzi 3208,33 zł netto, natomiast urzędnik w skarbówce otrzymuje 2450 zł netto średnio. Mówimy tutaj o zwykłych nauczycielach i zwykłych urzędasach. Więc z tymi dochodami nie jest tak tragicznie, dodatkowo dochodzi rok płatnego urlopu – w trakcie całej pracy zawodowej można z niego skorzystać trzykrotnie. Z drugiej strony nie słyszy się o nauczycielach którzy chcą, aby ich dzieci były również nauczycielami.

  21. a jeszcze inni mają najgorzej, a niektórzy to nawet pójdą do piekła;- i co z tego?

  22. toż to elita finansowa europy; to dlaczego to brzmi tak: obyś cudze dzieci uczył;-

  23. kapitan ma swoj wlasny swiat. Rzezbi pewnie na jakiejs pensji starszego referenta i nie ma Karty Nauczyciela, a ni deputatu na wegiel.

  24. Wiesz co, ja na ciebie mam oko od dłuższego czasu. Piszę tekst o mniapulacjach wokół płac nauczycieli, a ty mi wstawiasz linki do tych właśnie manipulacji. Mam nadzieję, że rozumiesz dlaczego wylatujesz? Pozdrów swoją dziewczynę

  25. taki kraj, że to co mają teraz nauczyciele nie jest złe w porównaniu (!) z innymi
    tyle chciałem powiedzieć

  26. Wykładający chemię (na półki) w Tesco mają faktycznie gorzej 😉

  27. Pieknie Qwerty… dokladnie tak! Lewa reka sie mozna przezegnac… SSSakiewicz i gielda!

    To jest resortowe, sprzedajne siolo wyjatkowych gamoni i nierobow kierujacych sie wylacznie
    nasladownictwem, zazdroscia i zawiscia… ktore umie wylacznie krzyczec, ze oni tez tak chca!

    To siolo wymaga dokladnej LUSTRACJI… rozumny czlowiek, polityk omija takie srodowiska
    szerokim lukiem.

    Tylko idiota w dzisiejszych realiach kupi… akcje Sakiewicza i europoslowie z Brukseli…
    Rychard Czarnecki… na 100%… dalej pewnie wszystkie „przybudowki”… niezalezne od rozumu,
    „republikanki i republikanie”, „solidarna Ewa” z profesurem z Danii, pewnie z Sejmu Lichocka,
    Czerwinska… to podstawa „na bank”!

  28. łańcuchem do kaloryfera 🙂 a właściwie na tym polega posiadanie władzy by udowodnić jej bezsens 🙂 im większa paranoja przepisów i rozporzadzeń tym władza jest bardziej zadowolona z swoich sukcesów 🙂

  29. Kasjerzy z Biedronki zarabiają więcej niż nauczyciele

  30. Do Berlina wozilo sie wódke i papierosy. Nigdy nie spotkałem tam nikogo z jajkami. Ktoś wstawia bzdety a ty je powtarzasz jako prawde oczywista. Ale 1000 zlotych dla tego kto udowodni ,ze jednak bylo inaczej. Nikt nie musi byc nauczycielem , tak samo jak nie musisz byc pisarzem I wydawca. Samozachwyt nad swoja quasi niepowtarzalnoscia cie totalnie zaslepia. Masz jaja to powiedz zonie niech siedzi w domu i skoncz marudzenie. Corrylus santo subito

  31. Po przeczytaniu jednym ciagiem o dwoch ostatnich notek Gospodarza o bezwzglednym i dyskretnym triumfie wersus heroicznej i halasliwiej klesce oraz instrukcji obslugi szczoteczki do waloru, objawil mi sie Jan Borysewicz, odziany w swoje zaloscia tchnace a brytyjsko brzmiace pseudo, a jakze umalowany, zaciagajacy „mniej niz zero” patriotyczno-patetycznym tremolem.
    Jako przewodnik duchowy taniej masy pracujacej i potencjalnych rekrutow na pionki na szachownice.

  32. urzędnikom w skarbówce zajrzyj na konta bankowe – to zobaczysz inny świat; policz znamiona wg posiadanego mienia;- to może dojrzysz gdzie żyjesz; płaciłeś kiedyś za ochronę w skarbowie? stawki nie są małe, i nie 2.5 tys. zł; wg stalinowskiej doktryny oni muszą oficjlanie mało zarabiać aby system był trzymany za pysk

  33. Nie mogę sobie przypomnieć momentu, w którym przeszliśmy na 'ty”

  34. słyszeliście państwo o Camp America ? https://www.campamerica.pl/witaj-w-swiecie-camp-america/

  35. Żeby nie odpoczęła i nie zadbała o siebie, dzieci, dom… no i męża oczywiście. Żeby nie miała czasu na myślenie o głupotach, ani ukiszenie ogórków.

    Jak to mowil drugi po Hitlerze, Matrin Borman: „Trzeba sprawić żeby Polakom żyć się odechciało.”

    Przypomnę, że Kluzica była przecież ministrem w rządzie PIS-u do wyborów 2007 roku.

  36. Gdzieś ktoś przypomniał niedawno o podsłuchanej i nagranej rozmowie z młodym Morawieckim. W zeszłym roku Newsweek w rewanżu na artykuły we Wprost, to zamieścił. I tam Morawiecki powiedział, cytuje z pamięci: „trzeba im dać pracę, niech kopią rowy, a potem zasypuja, byle robotę mieli”.
    Może ktoś ma tego Nesweeka. Na okładce był chyba taki zakapturzony osobnik. Sprawy tych taśm nie podchwycono, widocznie nie było rozkazu.

    Poszukam w sieci, bo aż sama rozbudzilam w sobie zaciekawienie.

  37. Ło matko, przeglądam Nesweekowe okładki. Toż to psychopaci je tworzą. Straszne. Egzorcyzmy potrzebne.

    Tak się tylko podzieliłam emocjami. Bez odbioru.

  38. wow, ależ wejście, a kto ma czytac publikacje naukowe z matematyki wyzszej;- uliczni handlarze tytoniem? toz się obudzisz na ręcznej reanimacji z modlitwą aby ktoś umial to urządzenie lub tamto uruchomić, i oby bylo na miejscu;-

  39. Znalazłam. Newsweek nr 6/2016. Kupować, żeby przeczytać całość, nie będę.
    Mam swoją opinię o herr Morawieckim i na razie i tak jej nie zmienię.

  40. Exacement!

    Na S24 „prym” w tym mitologizowaniu rzeczywistosci… zachwytach, poparciach, szacunkach…
    zupelnie bez pokrycia… bredniach o „podmiotowosci” panstwa polskiego… wczoraj Polska liderem Europy… itp.,…ta pani naprawde bredzi! Dla mnie osobiscie to po prostu szok… w koncu jest
    to pani z jakims doswiadczeniem, o zgrozo wykladowca… jadacy na budzecie… moze naprawde „musi” tak bredzic, zeby… podtrzymac ducha w narodzie!

    No we mnie ta pani jest w stanie… ewentualnie… tego ducha kompletnie zlamac, ale ja na swoje
    szczescie nie mam juz… 20 czy 30 lat! Mam dobra i wystarczajaca wiedze, poznalam naprawde
    tysiace ludzi, ktorzy tak samo czuja i mysla jak ja, dosyc sporo podrozowalam… i dzis do szczescia
    ani egzystencji, a raczej… wegetacji nie potrzebuje „madrosci i narracji” pani Eski ani innych
    „naszystuf”… oczywiscie przede wszystkim dzieki rodzicom i Panu Bogu.

    Dla mnie to po prostu jakis nawiedzony, zupelnie niezrozumialy… odlot kompletnego oderwania
    od rzeczywisosci… naszej polskiej przede wszystkim, jaki reprezentuje ta pani… ale pewnie
    jak to w zyciu… punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia!

    Ja wiem, ze ta pani ma jakis „wrodzony i nadzwyczajny” optymizm… niczym niepotwierdzony,
    no coz – ma do tego prawo, ta pani tak juz ma… tkwi w wielkim bledzie, zaklamaniu, ale jesli
    ona tak lubi – to mnie nic do tego… chce przez to powiedziec, ze „czary-mary” tej pani nigdy
    na mnie nie dzialaly i dzialac nie beda… tylko dlatego, ze ja dookola widze i odczuwam calkowite, totalne zaprzeczenie… jej „hura-optymizmu”!

    Stety… jestem bardzo szczesliwa i zadowolona ze… w sieci… w tzw. niszy… tu na blogu
    u Gospodarza mozemy – jak to chyba wczoraj albo najdalej przedwczoraj pieknie i prawdziwie napisales:

    „… tu mozemy poopowiadac realny swiat, a nie kreowac narracyjne iluzje na podstawie
    cudzej wiedzy i cudzych celow, dotyczacych wlasnosci i naszych praw do bycia na rynku”…

    Dopoki i rzadzacy i reszta naszgo spoleczenstwa, zwlaszcza rozni „magicy od zaklinania
    rzeczywistosci”: analitycy, stratedzy, liderzy, profesjonalisci i inna im podobna zaklamana
    i zaprzedana za „etaty panstwowe” albo „granty” LUDZKA MIERZWA tego nie zrozumie, nie zaczna sluchac ludzi, nie stana w prawdzie nie ma zadnych szans na to „mitologizowanie rzeczywisosci”… bo rzeczywistosc jest przerazajaca… i prowadzi ku katastrofie…

    … i co najwazniejsze prosty ludek i lemingi tych „mitow” juz nie KUPIA… juz tych „mitow”
    nie da sie tej gawiedzi WMOWIC… bo rzeczywistosc temu zaprzecza… a, jaki…

    … krol jest kazdy ma oczy i widzi, a… krol jest naprawde nagi !!!!!!!

  41. Ja trochę z innej strony ale w temacie dzisiejszego felietonu. Termin „wartość dodana” dotarł do mnie w połowie lat dziewięćdziesiątych. Pełniłem funkcję jakiegoś członka zarządu d.s. finansowych w dużej firmie. Termin przyszedł z ministerstwa i od brygad z Mariota. Stwierdziłem nieśmiało, że normalnie w finansach to się liczy zysk. Spojrzeli na mnie jak na kogoś nienowoczesnego i nie idącego z duchem czasu. Dalej natomiast nie było gdzie ulokować w normalnych finansach tej „wartości dodanej”. Dopiero po jakimś czasie dałem sobie spokój z tym terminem, bo stwierdziłem, że służy on do uzasadnienia istnienia ministerstwa i wydawania pieniędzy na różne głupoty.
    Koło 2005 roku „wartość dodana” gdzieś się zapodziała. Wtedy zaś przyszło „bezpieczeństwo narodowe”. Nikt już wtedy nie uzasadniał wydatków „wartością dodaną” tylko podniesieniem poziomu „bezpieczeństwa narodowego”. Ten ostatni zaśpiew trwa do dziś a nawet jest wzmacniany.
    Przed wartością dodaną i bezpieczeństwem narodowym była „synergia”. Ale to już inna opowieść.

  42. To też w znacznej mierze zależy od dyrektora. Jeśli nauczyciel jest w wakacje w szkole, sama to przerabialam, tzn że dyrektor jest zwykłą… Większość dyrektorów szkół pcha się na ten stołek, żeby polechtac swoje ego, a potem zgrzyta zębami, że ktoś może mieć więcej czasu od niego za te same pieniądze. Tu też często zaczyna się mobbing. Moim zdaniem stało się tak dlatego, że zawód nauczyciela jest sfeminizowany i uważam to za tragedię naszej oświaty, choć sama jestem belfrem.
    Po wakacjach zaś, jak słusznie Pan napisał, trzeba będzie ruszyć do boju z nowym dziadostwem bez żadnych znowu podwyżek. Gorzej niż za sanacji, bo wtedy wiejski nauczyciel szkoły 4 klasowej zarabiał 200 zł a tyle kosztowała mleczna krowa. U moich dziadków takowy n-l pomieszkiwal, to stąd wiem.

  43. ZNP to ciekawa instytucja wystawiła dla Pani Zalewskiej ciekawe świadectwo, swoją drogą niech zgadnę kto tam podpisuje weksle. Rozumiem, że w tej chwili istnieje tylko jedna strona monety zanim ktoś dokona odwrócenia bilonu. A może nikt nie sięgnie po niego. ps. tylko po co w tych pustych szkołach trzymać tych nauczycieli?

  44. Grzegorz Braun pozamiatał jak zwykle Pod wczorajszym postem p.Grzegorza Brauna prawie w ogóle nie ma wpisów…hm?

  45. I to jest nawet logicznie,Biedronka to prężnie rozwijającą się firma,przynoszącą ogromny dochód,więc i pracownik też musi mieć lepiej,no a szkolnictwo w zapaści,niestety ale w budżetówce zawsze tak będzie i żaden cud tego nie zmieni…no poza cudem likwidacji państwowego szkolnictwa…no ale wiadomo wtedy będą sami analfabeci i też nie da rady.

  46. Tak samo jak ze służbą zdrowia,nie trzeba czekać na ministra tylko zlikwidować oba ministerstwa
    ..ale teraz to już sam czuje,że przesadzilem,nie dość że analfabaci to jeszcze na katar będą umierać,jak to biedne chłopstwo a panicza;-)

  47. Moja pierwsza praca jaka wystaralem sie po studiach to byl nauczyciel historii i wiedzy o spoleczenstwie w liceum. Mialem okazje poznac ta patologie na wlasnej skorze podczas tzw. przemian ustrojowych, czyli w czasie kiedy do przedmiotu „wiedza o spoleczenstwie” nie bylo zadnego podrecznika i zamiast programu byly tzw. wytyczne programowe. Slowem burdel na kolkach. Slowo kluczowe w edukacji nazywa sie „reforma”. Czyli ciagly bieg za postepem i nowoczesnoscia, ktora uzasadnia masowe zlodziejstwo pod haslami np. komputeryzacja (podczas gdy potrzebna jest tablicyzacja i kredyzacja). Caly schemat szkolnictwa jest wystrzelony z doopy – organizacja na zmiany, rejonizacja, „klasy integracyjne”, szkoly i klasy „profilowane”, schemat podstawowka-gimnazjum-liceum, itp. Wszystko jest sen wariata – jak budowa Orlikow podczas gdy 60%szkol nie ma wymiarowych sal gimastycznych, o prysznicach ni wspomne, itp.
    Organizacja roku szkolnego – jak to policzyc to bedzie ze trza miesiace letargu – bo wyglada to tak – od maja sie zaczyna swirowanie bo egzaminy gimnazjalne, matura, od polowy czerwca juz chodza tylko „stopnie poprawiac”, byle dociagnac do czerwca, potem na dwa miesiace amnezji co to jest szkola. Tak do wrzesnia. We wrzesniu, przez pierwsze dwa tygodnie jest taki burdel, ze ze trzy razy trzeba „optymalizowac plan” i rozgrzewac sie do sezonu szkolnego, ale to nie trwa za dlugo bo po drodze sa rozne swieta – dzien edukacji narodowej, wszystkich swietych, 11, listopada, andrzejki, przerwa swiateczna, potem jest koniec semestru i sa ferie, zaraz potem karnawal, Wielkanoc i znowu maj. I ta sie to mieli bez sensu i bez konca. W tej chwili w Szwajcarii dziatwa naparza do szkoly jeszcze 3 tygodnie, dopiero pod koniec lipca ma wakacje. Trzy tygodnie przerwy i do roboty.
    Organizacja dnia szkolnego: w Polsce to jest patologia. Wala na 8 rano, polprzytomni, bo wstac musza 6-6.30, najpozniej siodma jak szkola pod nosem i rzezbia do 14.30 z dluga przerwa, ale bez obiadu. Obiad jedza o 15-16 i maja pozadawane „zadania domowe”. Zmora, czyli idiotyzm. Przynoszenie roboty do domu, po robocie. Efekt tego jest taki, ze wyrabia sie w kliencie nawyk, ze robote, rowniez w zyciu doroslym trzeba brac do domu, bo to normalne. Na dodatek jest to tzw. obowiazek wiec nie podlega czas spedzony na tej czynnosci zadnemu wynagrodzeniu. Tak sie hoduje durni i niewolnikow. Prywatnie uwazam ze „zlew” na te bzdury i jazda na trojach to jest sposob na ocalenie zdrowego rozszadku. Nie wiem kto ten durny schemat wymyslil, ale jesli chodzi o skutecznosc w dzialaniu – wkurze znowu cytujac Szwajcarie, to ogolny schemat jest taki – do szkoly i do roboty na 9.00. Robota 3 godziny, lunch break – od 12 do 14, i dalsza robota lub szkola od 14 do 17/18. Potem wolne, zadnych „zadan domowych” i innych bzdur, ktore rozciagaja „obowiazek” na 24 godziny. Gdyby jakis minister sie odwazyl na zmiany w tym segmencie, to bylaby jakas „reforma”. Ale kto to ma zrobic? Premierem jest baba co byla KOwcem w domu kultury. Ona nawet nie wie kiedy Polska przystapila do Unii i kiedy EURO wprowadzili jako walute. CI wszyscy ministrowie to sa popierdulki, ktorzy sami nie potrafia dobrze sznurowadel zawiazac, a jakby kazac im psa wyprowadzic to sie zgubia.

  48. Voila!

    Baba… jak mowi Kossobor !

    Tak jest… trzeba sprawic zeby nam sie zyc odechcialo !!!

  49. Ja tez… i o seniorze i o juniorze tez.

    A tak serio to nie wroze mlodszemu Morawieckiemu… „wysokich
    lotow”… to co juz na jego temat jest w sieci… to totalna dyskwalifikacja!

    Zreszta ostatni „numer” starszego Morawieckiego… tez… zwyczajne
    guano.

  50. Niekiedy trzeba powiedzieć wprost 🙂 MEN – y i KEN – y służą/służyły do ogłupiania …..

  51. Są tacy co wożą do dzisiaj te specjały. Zyski gwarantują ponad – dostatnie życie 🙂 Na tych jajach jest przebitka tylko 100 % to i są rzadkością.

  52. Shork blada ta krytyka Jablonowskiego. Andrzejek Hadacz przebija kartę twierdzac, że to „prąć zwiazku jaszczurek, reptilian i salamander”, a inny facet, że był fluferem w gejowskim klubie dla ORMO-wcow, a warkoczykiem podgrzewal klime na gejparadach w Warszawie. I tak dalej.
    Kto da więcej?

    Przepraszam, ale zdaje się, że użyłam brzydkiego słowa… chyba. Nie znam znaczenia tych wszystkich inwektyw.

  53. Bo to nagranie ze środowiska, którego nikt nie kontroluje. I oni wiedzą, że jak zaczną tam szumieć, to się ich przywoła do porządku w sekundę

  54. Przykre to, ale niestety prawdziwe. Moja siostra kasjerka i ksiegowa juz od conajmniej 5 lat
    podwyzki nie miala, a praca „sluzbowa” w domu… to juz normalnie norma… zarabia 2.800 zeta
    „na reke”… zero tzw. bilansowki, zero „13” – nul! Cieszy sie i z tego… i nawet slowkiem
    nie piknie… zero sprzeciwu!

    Kierowniczka zarabia 6.000 zeta na reke… a glowna ksiegowa, swieta krowa chyba prawie
    70 lat, doslownie slepa z 3 parami okularow na sobie… podpisujac dokumenty musi miec
    przystawiony przez siostre palec… zeby widziec gdzie ma podpisac. Siostra codziennie
    ma pomazany palec wkladami od dlugopisow przez te stara, slepa ropuche… az wszystkie
    kolezanki sie z niej smieja… i mowia…. „o pani Lidko, u „Slepej” pani byla”.
    Glowna „Slepa” Ksiegowa ze wszystkimi dodatkami, „przywilejami” zarabia 17.000 zeta…
    plus nagrody.

    Czasami to „podpisywanie” trwa 2-3 godziny… tylko siostra, jest przez „Slepa” wyrozniona.

    Co do szkoly… to rzeczywiscie „mlodziez” w mojej rodzinie stosuje to co Ty nazwales „zlew”,
    wlasnie po to aby… ocalic zdrowy rozsadek. Moja mloda „kolezanka” Karolina studjujaca
    w „moim” Rennes na jednym z „wyzszych” uniwersytetow tez stosuje ten… „zlew” na bzdury.

    W tym roku duzo ludzi z jej roku mialo tzw. poprawke, ona tez… 2 tygodnie temu udalo
    jej sie zaliczyc te poprawke… byla bardzo przygnebiona… bo powiedziala, ze nie wyobrazam
    sobie nawet jakie… bzdury… kaza im zaliczac… a zaliczyla dopiero 2 rok… jeszcze 3 lata
    przed nia, no i powiedziala mi, ze nie wie czy psychicznie to wytrzyma.

    Co do „fachowcow” w naszym rzadzie, naszych ministrow… ich wiedzy, ogolnej orientacji,
    kompetencji… to zwyczajnie… stado baranow bez zadnego doswiadczenia… przede wszystkim
    bez doswiadczenia zyciowego… zwykli etatysci… zero wiedzy, zero pomyslunku…
    i co gorsza zero odpowiedzialnosci… optymistycznie mowie, ze… czarno to widze, ale moze
    myle sie, moze to tylko pozory…

    … chcialabym sie mylic… ale rzeczywiscie… kazac im psa wyprowadzic to wiekszosc
    sie zgubi!

  55. Na temat szkoły można by….ale szkoda godki.
    Tylko trzy zdania.
    Z osobistych obserwacji wnoszę ,że szwajcarscy nauczyciele w szkołach ogólnokształcących to zazwyczaj socjaliści(w szkołach zawodowych które cieszą się dobrą matką może być inaczej).

    W opinii znajomego pracującego w amerykańskim researchu szkoła powinna być płatna i nie obowiązkowa.

    Zdaniem pewnego księdza z którym całkowicie się zgadzam -ludzie nie dzielą się na wykształconych i nie wykształconych tylko na
    samołuków i niełuków …..

  56. Podstawa to jest selekcja. Wielu osobom w Polsce to sie z rama w Brzezince kojarzy, ale nic na to nie poradze. Ostatecznie – selekcja to dobra rzecz. Oddziela ziarno od plew.
    W Szwajcarii to jest calkiem prosty proces. Po gimnazjum, jak ktos ma slabe noty to idzie do Fachschule i przyucza sie do zawodu. 16-17 lat robi praktyke i pozniej do roboty. Najlepsi z wysokimi notami moze jeszcze sie starac dostac na studia techniczne. Ale generalnie droga dla debili na uniwersytet jest zamknieta raz, na zawsze.
    Gimnazjalisci z wysokimi notami ida do liceum i po nim na jakis uniwersytecki kierunek.
    W Polsce wielokrotnie to wyglada tak: debil po przyzakladowce, dostaje jakas robote poza konkursem i tam go szefo-rodzina gwalci, zeby debil poszedl i zrobil wieczorowo mature. No i trwa to kilka lat dluzej, ale mamy debila z matura. Po jakims czasie ktos daje robote debilowi, na „kierowniczym stanowisku” jako „pelniacy obowiazki”, no i zmusza debila, zeby poszedl na Studia zaoczne” i „uzupelnil wyksztalcenie”. No i ostatecznie debil staje sie magister. Cala komuna poczawszy od Bieruta, przez Gomulke, Gierka (doktorat na politechnice), Jaruzela i Kiszczaka to byly glomby po kilku klasach szkoly elementarnej. Tak jest do dzis. Wystarczy jak Tusk, albo Gronkowiec-Walec doopnie cos po angielsku. To sa typy, ktore w warunkach normalnej konkurencji gina jak muchy. To komusze bydlo serwuje do tego propagande, ze trzeba „byc elastycznym” i sie przyzwyczaic, ze kariere menagera sie robi na zmywaku w McDonaldsie. Wielu ludzi w to wierzy, i juz tam zostaje. Patrze na ten zasrany PiS i mnie szlag trafia, bo te durnie zaprzepaszczaja kolejna szanse na to, zeby cos zrobic do porzadku. Puszczaja durnia-kabareciarza Wolskiego z jego programem satyrycznym dla imbecyli, a za chwile on sie wypowiada jak ekspert od Brexitu. Niedojda kompletna. I taka fleja robi za prawicowego patriote. To wyglada na sabotaz. W kazdym razie, ja z takim partactwem nie chce miec nic wspolnego.

  57. ale to tylko margines świata;- istota jest gdzie indziej

  58. istota jest także rywalizacja rynkowa;- kto lepiej wykona pracę/produkcje/sprzedaż/.. ten w normalnym otoczeniu 'idzie w górę';- w RP nie ma ani normalności ani definowanego pozytywnie otoczenia; jak juz ci się uda to dowiesz się w skarbówie/sądzie/.., że nie jestes swoj zatem nie ma dla ciebie miejsca, i ludzie tego nie rozumieją bo nie chca rozumieć;- jak sprzedałem w 1995r. zakończoną inwestycję za ok. 1 mln zl to za trzy tygodnie w US Stare Miasto usłyszałem, „ma Pan dużo pieniędzy a my tu mało zarabiamy”; potem juz z górki „szkoda, że nie jest Pan z nami” to wyrzucił z siebie inspektor UKSu;- i tak bawimy sie do dziś: prokuratury, sądy, komornicy, policje [tajne, jawne i dwupłciowe];- stawki w grze: b.duże;- i jaj uslyszłem w sądzie 'Pan tu żadnej sparwy nie wygra' – no to trochę powygrywałem i gram dalej, bo to gra – wojenna o przeżycie

  59. Podwodny okręt o napędzie atomowym jest stanowczo lepszy od kanonierki.

    Kanonierka to jednodniowy news.

    Okręt podwodny to jak potwór z Loch Ness, to tworzy efekt śnieżnej kuli, rodzi plotki i domysły, ludziska „w tajemnicy” powtarzają wiadomość w nieskończoność i rzecz się rozchodzi szeroko. Kłócą się podzieleni na różne frakcje wierzących i niewierzących, itd. Stanowczo lepszy efekt propagandowy.
    A ponadto kanonierki mają zwykłe armatki, no a taki okręt ma zapewne głowice jądrowe, jakby co.

  60. A w Paryzu juz ze 2-3 lata temu tylko na kaszance i wedlinach swojskich
    z Polski… na ciastach domowej roboty… byla przebika czesto nawet i 300%, a przed swietami dobijalo nawet czasami do 500%!

    Dzis ceny troche spadly, ale i tak przebicie jest… bardzo atrakcyjne.

  61. Tak to niestety wygląda.I aby dać utrzymanie coraz większej liczbie wykształconych niełuków trzeba min mnożyć „stanowiska”i obciążać sfery produktywne.Bez kryzysu w fazie ostrej wyjścia nie widzę.A PIS dopuszczony jest do władzy aby później było na „patriotów”

  62. Odp.: >>Valser 15:52<<

    "Nie wiem kto ten durny schemat wymyslil…(…) "

    Jan Fryderyk Herbart.

    Talmudysta. W sieci mnóstwo gigantycznych a kretyńskich pochwał w j. polskim ma ten kolosalny gamoń.

    Pańska ocena herbartyzmu jest najlepsza, jaką kiedykolwiek przeczytałem! Skopiowałem sobie do archiwum.

  63. Pies ma węch, przyprowadzi z powrotem, tak ja siostra pokaże „Ślepej” gdzie podpisać.

  64. Coś z mojej branży, jest duże zapotrzebowanie na programistów ale chętnych brak. Praca czysta za biurkiem, czasami wymagany „dress kode” przy kontakcie z klientem, wykaz proponowanych zarobków poniżej wraz z lokalizacją pracy. Dla domatorów też coś się znajdzie tzw. freelancer.

    http://4programmers.net/Praca

    W większości przypadków brak wymagań co do szkoły, dyplomy można zostawić mamie, przy rekrutacji należy tylko przejść testy.

  65. No, dolozyles do pieca… jak malo kto. Po prostu… nic dodac nic ujac!
    Tak wlasnie bylo i jest nadal… toczka w toczke… a selekcja… to nastepuje
    jak wiesz komu „zagadac do kieszeni”… ewentualnie… przez lozeczko.

    Opowiadala mi dziewczyna siostrzenca jak to odbywa sie na jej uczelni…
    prywatnej. Od razu „przyszly” stydent/studentka jest poinformowana/y
    jaki jest „cennik” dla debili… kto bierze, ile, kto bierze fifty-fifty… pol do kieszeni
    reszta w „naurze”… doyczy obojga plci.

    No i potem taki debil… a jakze „po studiach”… robi kariere!
    Nie ma co daleko szukac… rozne Kedryny w poblizu PAD’a, szafiarki
    kolo PBS… [email protected]… i reszta „zasluzonej choloty” do sukcesu PiS’u!

    I pelno tych kalmukow w merdiach u SSSakiewicza i te barany chca koniecznie
    mowic nam co jest dobre dla nas, a co nie… bo lune sa merdia… jelita…
    i wiedzom lepi !!!

  66. ponieważ to zamkniete grona/grupy towarzyskie i tylko to ich interesuje, dla nich układem odniesienia są ich adwersarze i to w takim ujęciu do jakiego są przywyczajeni;

  67. albo się jest nieukiem albo samoukiem

  68. Te idiotyzmy są zaplanowane i metodycznie realizowane, metodą powolnego gotowania żaby.

    Za moich czasów wakacje trwały od ok 23 czerwca do 31 sierpnia, w zależności kiedy niedziela wypadała, bo soboty nie były wolne.
    Były ferie zimowe 14 dni i ok. 5-7 na Wielkanoc. Czyli trzy przerwy i sześciodniowy tydzień pracy. Potem jak byłam w liceum pojawiły się ferie zimowe w lutym, w zróżnicowanych terminach – „Żeby dla każdego starczyło miejsc w schroniskach zimowych”. Ale i tego było mało, podstawówki i szkoły średnie z jednego województwa miały ferie w różnych terminach. Jaki to stwarzalo klopot dla rodziców.
    Reasumujac to było metodyczne przygotowywanie do następnego robioru. Nie ma wspólnych wspomnień, wrażeń, nawiazan do historii. I będzie mniej żal, jakby chcieli dołączyć do Berlina tym, co nie mieli wspólnych przeżyć z kolegami z „Kongresowki”.

    Mam dwie ciocie, które były nauczycielkami i wujka. I siostrę cioteczna, która jest nauczycielką w Szwecji. Tam to jest dopiero paranoja. Ta moja siostra to już tak zeszwedziala, że nawet nie dostrzega głupoty w jakiej bierze udział, ale zdrowie jej coraz bardziej szwankuje.

  69. Ma pani racje, pani Rozalio… stety. Psy to madre, inteligentne zwierzeta.

  70. No i jeszcze te wyksztalcone nieluki „zaprosili”… emigrantow
    do Europy… co do reszty obawiam sie, ze… sie pan nie myli.

  71. https://www.youtube.com/watch?v=x8kUjRUq-vo zgadza się pan ?Rozmowa z red. nacz. pisma „MICHAEL” – Januszem Lewickim o finansach, nowej ekonomii oraz idei kredytu społecznego.

  72. coz ja moge powiedziec… Bronski „Uskok” to najlepsze panaceum bylo.
    Teraz w zastepstwie moze byc ciemna ulica i ze dwa strzaly bejzbolem po piszczelach. Mysle, ze to jest fair.

  73. Napisłem wyżej ,że jestem nieukiem.

  74. z wiki najbardziej mi sie podoba ten fragment – „Jako dziecko uległ wypadkowi – wpadł do beczki z wrzątkiem, i ze względu na związane z tym problemy zdrowotne do trzynastego roku życia nie chodził do szkoły”.
    Facet co nie chodzil do szkoly, zostal wybitnym pedagogiem. Inny facet co zostawil wszystkie swoje dzieci w przytulku (Rousseau) napisal traktat o wychowaniu.
    To jest ten sam case co cherlactwo, ktore ma problem zrobic 10 pompek w jednej serii i zaczyna pisac poematy o nadczlowieku. Zasrana rewolucja.
    Nie bede sie wymadrzal o takich rzeczach jak rytm dobowy aktywnosci czlowieka i w ogole chronobiologia, co ma w sporcie zwlaszcza istotne znaczenie, bo to sa rzeczy oczywiste. Jak ktos wpadl do beczki z wrzatkiem to czasami byloby lepiej, zeby tam pozostal, albo przynajmniej byl na tyle skromy, zeby sie zajal samym soba,a nie jak innym zycie ustawiac.

    Jesli chodzi o selekcje to bez niej nic nie da sie osiagnac w sporcie. To jest w miare sprawiedliwa dziedzina, w ktorej rezultaty decyduja o powodzeniu (pomijajac jakas gimnastyke artystyczna i „przyznawanie punktow”) generalnie jest tak, ze kto pierwszy ten lepszy, kto silniejszy to zwycieza, kto ma spryt, technike, taktyke to wygrywa. Akceptacja takich regul przychodzi bez trudu i nikt do nikogo nie ma wielkich pretensji.
    Mysle, ze trza w tych wszystkich durni dookola, po kolei walic jak w beben. Szkoda czasu na dyskusje, negocjacje, bo ta sa glownie durnoty. Bytomskie targi daly mi mozliwosc kontaktu z ludzmi, ktorzy staneli na wysokosci zadania i z ludzmi, ktorzy na drugie imie maja Porazka. Za jakis czas o tym napisze. To sa ciekawe przypadki.

  75. To prawie tak samo jak we Francji… juz doszli do takiego absurdu, ze go znaczna
    czesc tego oczadzialego grona pedagogicznego nie widzi… inni co widza do czego
    to zmierza nic nie mowia… chcac zachowac prace, ale… tez zdrowie zwlaszcza
    psychiczne zaczyna mocno szwankowac.

    Voila,

    To jest pani Rozalio, to jest… „idiotyzm zaplanowany, metodycznie realizowany,
    metoda powolnego gotowania zaby”!

    Biada nam, a zwlaszcza… tym co po nas.

  76. Szkolnictwo- ferie- wakacje….

    To ciekawe jak to wyglądało przed wojną, może można mieć jakiś punkt odniesienia?

    Tyle się mówiło, żeby dzieciaki nie targały już tych ciężkich tornistrów/plecaków do domu i jest ciągle po staremu! Ale kiedy kilka lat temu, po raz pierwszy, zobaczyłem w Warszawie dzieci ciągnące do szkoły … walizki na kółkach (takie mniejsze turystyczne), to mi ręce opadły. Czy naprawdę nic z tym nie można zrobić?

    W rodzinie jest nauczycielka i zagaiłem ten temat, usłyszałem, że w Finlandii w szkołach planują w ogóle odejść od książki i nauczać komputerowo… .

  77. A to cieszy że są sukcesy ” to trochę powygrywałem i gram dalej, ” i dystans .

  78. Dla pocieszenia dodam że przed wojną też była tragedia w nauczaniu, w większości to mity.

    Krótka notatka dziejowa:
    „Ówczesnych obraz młodzieży zreferował występujący przed senacką komisją prof. Kazimierz Bartel – pięciokrotny premier i wykładowca Politechniki Lwowskiej. Stwierdził on mianowicie, że 58% studentów nie wiedziało kim był Rajmund Poincaré – prezydent i pięciokrotny premier Francji, zmarły przed paroma laty! Na dodatek: 11% nie mogło nic powiedzieć o Galileuszu. 48% nie wiedziało kto to był Ryszard Wagner.
    Jednakże najbardziej krytyczny był ekonomista, prof. Adam Heydel, pracujący na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przytaczał wiele „ciekawych” przypadków.
    I tak po pytaniu o definicję słowa „ortodoks” pada odpowiedź „Starozakonny”. Z kolei dla niektórych „kwestionariusz” to kartka używana w sklepie lub biurze do wypisywania nazwisk. Zdarzali się nawet tacy zdolni, którzy nie wiedzieli ile jest 5% od 200, tłumacząc się brakiem papieru i ołówka do ułożenia odpowiedniego… równania. Co gorsza:
    bywają doktorzy obojga praw, którzy nie wiedzą czy Węgry graniczą z Polską, a dawną Kurlandię określają: „taki mały kraj” położony między Litwą a Rosją, a Niemcy – to ich zdaniem kraj leżący między Rosją a Polską…
    Krakowski naukowiec nie tylko wytykał błędy, ale wskazywał również na przyczyny tak fatalnej kondycji polskiego szkolnictwa. Były to:
    – Złe przygotowanie w szkole średniej, wynika z jej organizacji i z jej nastawienia metodycznego.
    – Środowisko domowe wykazujące niesłychanie ubogie zasoby kultury ogólnej.
    – Przeludnienie uniwersytetów.”
    Źródło:
    Niski poziom młodzieży akademickiej jest skutkiem błędów w systemie nauczania w szkole powszechnej i średniej, „Ilustrowana Republika”, 8 marca 1939, s. 7.

    Trochę statystyki pozującej obraz szkolnictwa przedwojennego :
    https://sites.google.com/site/ksztalcenienauczycieli/organizacja-ksztalcenia-nauczycieli/lata-1918-1939

  79. Niedawno, dwa tygodnie temu odwiedziła nas moja ciocia, właściwie to wujenka, mama tej wspomnianej przeze mnie siostry. Oni całą rodziną zamieszkali w Szwecji. Teraz to jak wnuki podorastaly to śmigają po świecie to tu to tam, ale tymczasem główna baza jest jeszcze w Szwecji.

    Tam jest coraz więcej tych islamistow, więc wiadomo, że problemy narastaja. Ciocia do swojego zięcia Szweda mówi, ja od 30 lat twierdzę, że Szwecja zeszła na psy, a ty mi nie chciałeś wierzyć. Jeszcze będą dokwaterowywac rodziny islamskie do mieszkań, tak jak w Polsce po wojnie. Wtedy on się śmieje i mówi że to niemożliwe, „nie w Szwecji”. A ona: „W Polsce też nikt się tego nie spodziewał”.

    Siostra jest nauczycielka nauczania początkowego. Teraz to już dwulatki w pieluchach idą do szkoły . Ostatnio z mężem sprzedali dom, który mieli na wyspie i przeprowadzili się na lad. No i siostra zmieniła pracę, ale strasznie żałuje. Na dwadzieścia parę dzieci tylko pięcioro, to Szwedzi, reszta kolorowi, przeważnie muzułmanie. Jak ją jakiś islamski dzieciak ugryzl w rękę, to na wylot, zęby się spotkały.
    I wiecie Państwo co? Ona jest bardzo tym dzieciom współczuje, bo to takie problemy wielkie, one nie rozumieją języka, denerwują się itd. itp.

    W Polsce jeszcze maturę zdawała, prawie na samych piątkach.

    Jak to się można wtopić w tło. Może jak w przypadku tego czarnego rycerza z Monty Pytona, co to ktoś wrzucił link na bloga, jak jej obie ręce odgryza, to zrozumie, że coś nie halo z tymi muzułmanami.

    I dwulatkami w szkole też. Paranoja.

  80. Dla ciekawych polecam gazety przedwojenne w oryginale, link poniżej 🙂

    http://bc.wimbp.lodz.pl/dlibra/docmetadata?id=30436&from=publication

  81. Ale ten tekst to nie Morawiecki. To Keynes sprzed 85 lat. Nakręcanie tzw. koniunktury. Trzeba by to osadzić w kontekście. I żeby nie było niejasności: Keynes to parszywa postać ekonomii.

  82. I jeszcze w 1937 roku maturę w całym kraju zdało tylko 13 362 uczniów pomimo faktu, że tematy rozprawek nie były wyjątkowo trudne.
    Np. w 1939 roku (10 maja) uczniowie z klas humanistycznych mieli do wyboru następujące tematy:
    1/ Odbicie konieczności państwowych w literaturze polskiej XVI w.
    2/ Pan Tadeusz i Wesele jako sąd nad rzeczywistością polską.
    3/ Pierwiastki religijne w twórczości J. Kasprowicza.
    Z kolei klasy matematyczne miały wybór wśród kolejnych trzech tematów:
    1/ B. Prus jako apostoł dobroci.
    2/ Zagadnienie wojny u H. Sienkiewicza i S. Żeromskiego.
    3/ Pierwiastki wieszcze w Nie-boskiej Komedii.

  83. Tatuś walczył o „wolną Polskę” dla synekur synalka,podobnie jak Romaszewski-nie wypada mi pisać z małej litery

  84. To jest etap, żeby rodzice byli szczęśliwi, że dzieci nie dźwigaja i nie trzeba płacić za książki. Już kilka lat temu na antenę RM zadzwoniła słuchaczka z Australii i opowiedziała, że tam właśnie jest już nauczanie komputerowe, a zeszyty i jakieś podręczniki w szafkach szkolnych, dzieci ich w ogóle do domu nie przynoszą. Rodzice całkowicie tracą możliwość zapoznania się z ze szkolnym programem.

    Skutki są opłakane. Gender, okultyzm, szał ciał i w ogóle … paranoja.

    Bardzo, ale to bardzo, trzeba walczyć, żeby do tego nie doszło. Nie wiem co robić. Na początek może awanturę?

  85. Podobno nauczyciele mieli zarabiać więcej od policjantów… ale to takie państwo że nauczycieli nie potrzebują-nie ten kierunek rozwoju..

  86. No i komentuje się słowa Tarczynskiego, a nie potworne groźby Wałęsy.

    Idiota albo sabotazysta.

  87. Przepraszam a gdzie kolejną szansę Pan widzi…

  88. To wszystko co piszesz Valser jest tak oczywiste i proste jak wlos Mongola.

    I masz zdecydowanie racje, ze trzeba w tych wszystkich gamoni walic
    jak w beben… wyszydzac jak robi to Gospodarz… az do porzygania, na kazdym
    kroku i o kazdej porze dnia i nocy… tym bardziej, ze to my na nich pracujemy,
    a nie odwrotnie.

    Tak jest… szkoda czasu na dyskusje… z durnota i debilami sie nie dyskutuje,
    ze zlem i falszywcami nie zawiera zgnilych kompromisow!
    Ani w kraju, Ojczyznie ani w Europie czy ogolnie w swiecie… tylko prawda
    nas wyzwoli!

    To jest zelazna zasada i podstawa w zyciu!

    Zatem czekam cierpliwie, ale… z niecierpliwoscia… na ten Twoj
    „podsumowujacy wpis”… po Targach Byomskich, bo napewno bedzie
    baaardzo ciekawy.

  89. Kiedyś pytałem psychologa, jak to jest że przedwojenni uczniowie tak pięknie piszą ręcznie i bez błędów ortograficznych (po cichu podziwiałem mojego ojca jak pisał na białej kartce).
    A ten mi mówi, to żadna tajemnica, przy popełnionym błędzie dostawałeś trzciną po łapie i to powodowało pamięć emocjonalną, drugi raz takiego błędu już nie robiłeś.

    I jakimi metodami uczyć 🙂

  90. Dzieki Apes Cornelius,
    w podanym artykule taki oto rodzynek:

    (…) Jednakowoż faktem jest, że szkoła dzi­siejsza kładzie za mały nacisk na przy­swajanie i poprostu zmechanizowanie wiadomości elementarnych, zasadni­czych, których nie wiedzieć dawniej nie było wolno! A dzieje się to dlatego, że programy nauczania są przeładowane. I znów nie tylko w szkole średniej, lecz także i w szkole powszechnej.

    Należy jak najrychlej znieść nakaz promowania co najmniej 90 % uczniów
    do klas następnych. Jeżeli co, to przede wszystkim ten nakaz wpływa na
    obni­żanie się poziomu(…)
    Republika 8III1939 ,s7

    Czyzby KEN wiecznie zywa?

  91. Pani Rozalio, Skandynawia jest juz chyba kompletnie zdewastowana,
    zwyczajnie pozbawiona instynktu samozachowawczego. To jest kara
    boska… i nikt mnie nie przekona, ze jest inaczej… za bezboznosc,
    za pyche… i za inne grzeszki tez.

    Nie zal mi Skandynawow, nie zal mi Francuzow, Anglikow, Belgow
    maja to co chcieli… a my mamy wielkie… ogromne szczescie
    i laske u Pana Boga aby… nie brac z nich przykladu i aby nie isc
    ich droga.

    Tu tez we Francji Polacy, ktorzy sa bardzo dlugo, conajmniej 25-30
    lat tez juz sa „wtopieni w tlo”… znam bardzo wiele takich osob…
    oni lada moment „zamkna oczy”, ale maja przeogromny strach
    o te swoje dzieci i dorastajace wnuki, ktore… maja letkie glowy
    i puste kieszenie… no i ten islamski potop… od tego juz chyba nie
    ma ratunku… dlatego ja i wielu Polakow we Francji juz przygotowujemy
    sie do powrotu do Polski, do rodzin… takich Polakow jest tu sporo, ale
    wielu jest juz tu uwiazanych… kredytami na samochody, na domki,
    na appartement prive… i wielu juz zdaje sobie sprawe, ze w „razie co”
    to wszystko… przepadnie.

    À le jednoczesnie musze przyznac, ze brak przewidywalnosci
    wsrod rodakow zwlaszcza mlodych, to slepe nasladownicwo jest
    tez przerazajace… czesto wyprane, wyprasowane mozgi, kompletna
    bezmyslnosc, jakas dzika zawisc zazdrosc, zeby miec duzo i szybko
    to naprawde jakis obled… miec ferrari i wiatr we wlosach… no po prostu
    nasrane i nie wymieszane we lbach…

    … a filmik z „czarnym rycerzem” – extra… i bardzo na czasie… sporo
    jest dzisiaj takiego… rycerstwa.

  92. To byly dobre metody wychowawcze… mowie z autopsji… co prawda
    trzciny nie znam, bo pewnie „wyszla z mody”, ale „lapy” linijka drewniana
    albo cyrklem albo wytarganie za ucho pamietam doskonale… i to do dzis!

    A w domu czesto tata stosowal szeroki na jakies 7 cm pas skorzany, gruby,
    wojskowy… a jak schowalismy to bywal… i sznur od zelazka, czasami
    skakanka… wiec szybko ten „zaginiony pas” sie odnajdywal…

    … albo za stawiennictwem mamy… kleczki w rogu… na grochu. To bylo
    naprawde wredne i dokuczliwe.

  93. Ta zeszwedziała siostra chyba jednak żartowała, pani Rozalio. Nawet Szwedzi nie posyłają dwulatków do szkoły!
    Co oczywiście nie zmienia faktu, że szwedzki system szkolnictwa jest chory. Na tym narodzie eksperymentuje się od bardzo dawna, no ale to są heretycy, sami sobie zgotowali ten los.

  94. A synalek teraz bedzie robil „dobra zmiane” dla swoich dzieci…
    przeciez zdolniejszego od juniora Morawieckiego… to ze swieca
    w Polsce szukac…

    … Pani Romaszewska-Guzy tez sie dobrze ustawila… i robi
    „krecia” robote Polsce i Polakom…

    … az sie zolc przelewa od tych wielkich „bojownikow”… i jeszcze
    wiekszych… niezastapionych dzieci!

  95. też mam teorię, że 6latki trzeba było dobrać do szkół, bo się niż demograficzny objawia, i nauczycieli byłoby za dużo.
    Tylko szkoda, że do dziś moje dzieci miewają klasy pod 30 uczniów.
    Może utrzymać liczbę nauczycieli, a rozrzedzić klasy…

  96. Tak, to kociokwik i dom wariatow. Bo Polacy po strasznych przejsciach XX (a i XIX wieku) jeszcze nie staneli z powrotem na zadnich nogach.

  97. Szydlo zaliczyla przyspieszony kurs, jakby to powiedziec „administracji” w USA. To taka Centralna Kuznia Mlodych czyli wykuwanie kadr ktore maja administrowac tym tubylczym ludem. Podobny kurs
    konczyl wczesniej Kwasniewski czy Cimoszewicz. Albo i nawet Oleksy.

  98. Caly ten bajzel po objeciu wladzy przez PiS zostal po prostu przepasany bialo-czerwona wstega. Zeby nam sie lepiej zrobilo.

  99. Do Tepaz:
    Szwedzi to nazywają szkołą, ale to raczej obejmuje roczniki przedszkolne, niemniej jednak dwulatki tam są, w tej obowiązkowej „szkole”.

    W połowie lat osiemdziesiątych Szwecja była jeszcze bardzo spokojnym i czystym krajem, ale charekteryzowala się poblazliwoscia dla wszystkich idiotyzmow. Np. nie wolno było karcić dzieci. Do czwartego roku życia, jak dziecko coś zniszczyło, np. w sklepie, to rodzice za to nie odpowiadali materialnie.

    Syn mojego brata, to bylo weneckie poldiable, strasznie był niegrzeczny, a energii miał za trzysta dzieci. Jak go ojciec lub matka skrzyczeli, to ich straszyl, że zadzwoni na policję. Brat jednak potrafił odpowiednio wziąć go w karby, mówiąc co mu zrobi jak jeszcze raz zastosuje takie pogrożki. Myślę, że czarnemu rycerzowi jeszcze sporo członków zostało, w porównaniu z tym co zrobiłby brat ze swoim synem, gdyby ten się nie opamiętał. Niestety tak ja wspomniałam, siostra się tam natychmiast wpasowała, nawet swoim wyglądem i zachowaniem, wszystko jej się tam podobało.

    Kiedy po raz pierwszy moja mama odwiedziła rodzinę w Szwecji to byla zachwycona czystością wszystkiego, nawet nawierzchni ulic. Za każdym razem, jak wracali do domu, nie mogła się napodziwiać, że nie mają wycieraczki przed drzwiami. Nie była potrzebna. Ale to jej gadanie spowodowało, że na dwa dni przed jej powrotem do Polski, ciocia wycieraczke kupiła.

  100. Kaligraficzne pismo starszych pokoleń nie wynika raczej ze skuteczności trzciny, a z tego, że pisało się piórem. Jak ktoś chciał przyspieszyć pisanie, to na kartce pojawiał się „żyd, jaśnie panie”.

    Jeszcze ja w pierwszej klasie pisałam piórem, ale wiecznym.

    A później to już były długopisy, cienkopisy, flamastry, komputer Word i słownik, który sam byki poprawia. Trudno się spodziewać kaligraficznego, a nawet ortograficznego pisma po takiej nauce.

  101. Ja też pamiętam i sobie chwalę takie metody wychowawcze, ale w moim przypadku sędzią i egzekutorem była mama. To ona brała pacha i przylala porządnie. Ojciec wstawial się za mną. Mama czasem była nieprzejednana, bo jak coś bardzo przeskrobalam, to tata nie chcąc podrywać maminego autorytetu, próbował jakoś rozładować ciężką atmosferę.
    Kiedyś mama nie odzywala się do mnie, a to kara o wiele gorsza od lania, i tata wyjął kartkę zaczął pisać, mówiąc głośno co pisze, „Prośba o ulaskawienie…” Kiedy list już był niemal ukończony, nie potrafiła się nie roześmiać.

    Ojciec uważał, że jestem nieprzyzwoicie grzeczna. Jak byłam w trzeciej klasie, coś żeśmy z koleżankami narozrabialy w świetlicy.
    A dokładnie, to ganialysmy się, wywracajac krzesła na zakrętach, a potem stawalysmy w oknie chłodząc się na mroźnym powietrzu. Świetliczanka nie wytrzymała i wpisała nam uwagi do dzienniczków. To była moja pierwsza i jedyna taka uwaga.

    Trzeba było dać dzienniczek do podpisu rodzicowi. No i co tu zrobić.
    W niedziele rano ukradkiem wsunelam im dzienniczek pod poduszkę. Tato go zobaczył przy ścieleniu łóżka.
    „Co to jest – pyta ojciec”.
    Trzeba podpisać – odpowiadam.
    On czyta, czyta, i aż pokraśniał z dumy. Podpisał z wielkim zawijasem. Poczuł że ma normalne dziecko.

  102. Usmialam sie, pani Rozalio… ale w szkole, a zwlaszcza po pierwszej
    komunii swietej… to ja sie zmienilam nie do poznania… poza podrecznikami, kaligrafowaniem literek, malowaniem szlaczkow
    prawie… swiata nie widzialam.

    Bylam pilna, sumienna ucznnica… prawie prymuska. Moj tata
    na wywiadowki mogl nie chodzic… pani dyrektorka, ktora byla
    jednoczesnie moja wychowawczynia… bardzo dobra, wymagajaca
    i sprawiedliwa nauczycielka powiedziala kiedyw do mojego taty:
    „Pan, panie Malewski to nie ma po co przychodzic… z corka
    nie ma zadnych klopotow… zeby wszystkie dzieci takie byly…
    a jak bedzie jakis klopot… to ja sie do pana pofatyguje”!

    À le moj tato na wywiadowki przychodzil… zeby czasami sasiadom
    „gula wypracowac” tym jaka to ma zdolna corke… no, ale zanim
    poszlam do szkoly to niestety, ale bylam dzieckiem bardzo krnabrnym,
    zdecydowanie takim „weneckim poldiablem” jak pani bratanek

  103. Exactement!

    Ja tez bylam oczarowana tym piorem wiecznym… takim na tzw.
    plastikowe naboje. Czesto cale rece i ciuchy mialam wypaprane
    atramentem… ale mama szybko to pioro wybila mi z glowy.

  104. „Do Berlina woziło się wódkę i papierosy.” (i tak, i nie)
    Pół litra żytniej i karton Marlboro wwozili ci, co mieli daleko (np. z Krakowa);
    natomiast Polacy (gospodynie) z dzisiejszego Lubuskiego i podobnych na ścianie zachodniej
    wwozili tydzień w tydzień metodycznie i z uporem – domowe przetwory.
    Były to różności w przypadkowych słoikach, głównie: powidła, kompoty …i byli na to chętni. Patrole Policji przez szczekaczki radiowozów – nienaganną polszczyzną (Berlin Zachodni) informowały;
    „Gości z Polski prosimy o nie handlowanie na chodnikach”.

  105. Pani Rozalio! (29 czerwca 11:39)
    Czy fakt, że w nazwie przedszkole tkwi cząstka '-szkole' kojarząca się ze szkołą, uprawnia do twierdzenia, że w Polsce 3-latki wysyłane są do szkoły?

    Po szwedzku 'skola' to szkoła, a förskola to przedszkole.

    W szwedzkim przedszkolu (förskola) są 12. miesięczne maluszki i dzieci starsze (do 5. roku życia). Najmłodszymi zajmują się pielęgniarki, starszymi wychowawczynie.
    Przedszkole w Szwecji NIE JEST obowiązkowe i podobnie jak w Polsce, niektórzy rodzice narzekają na brak miejsc.
    To tyle gwoli ścisłości.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.