Gru 082020
 

Jest niestety pułapką. Zaraz wyjaśnię rzecz dokładniej, ale najpierw powiem może, że co jakiś czas w kościele, ten i ów proboszcz wyciąga przed ołtarz ojców w różnym wieku i robi dziwną pokazówkę. Każe im stać razem, trzymając się pod ręce i modlić się. I z tego zestawu ma emanować siła i moc. Powiem tak, zbierzcie kilku przypadkowych facetów w zimowych kurtkach, takich co właśnie ściągnęli czapki i nie zdążyli poprawić przetłuszczonych włosów. Ustawcie ich obok siebie i każcie coś deklamować pod miarę. Potem zaś wyobraźcie sobie, że nie słyszycie słów i odpowiedzcie sobie sami szczerze na pytanie: jak to wygląda?

Sam nigdy nie stanąłem w takim wianku, albowiem jest to demaskacja bezradności i degradacji mężczyzn, którzy przychodzą do kościoła i spotykają tam rozmodlone kobiety w różnym wieku, które robią wrażenie takie, jakby przestrzeń sakralna była zorganizowana specjalnie dla nich. To jest ciekawe zjawisko, o którym już kiedyś chyba pisałem. Faceci są w tym kościele jakimś dodatkiem, który wywołuje dysonans. Być może tylko ja mam takie wrażenie, ale wiele osób przyzna mi, że coś jest na rzeczy. Ksiądz zwykle, jeśli już to czyni, zwraca się do zaprzyjaźnionych pań, z którymi łączą go jakieś serdeczniejsze relacje, albowiem to zwykle kobiety zasiadają w radzie parafialnej. Jeśli zaś jest tam jakiś facet, to przeważnie emeryt, który stanowi dekorację albo parawan, zależnie od tego jakie cele sobie rada parafialna wyznacza. Myślę, że najlepiej jest jeśli tam jest emeryt, bo wtedy on nie przeszkadza dziewczynom we wdzięczeniu się do proboszcza, ewentualnie w prowokowaniu go lub szantażowaniu. Zależnie, powtórzę, jakie cele sobie rada parafialna wyznacza. Tak zwany mężczyzna w sile wieku, albo nie daj Bóg młody, żeby w ogóle zaistnieć w opisanych realiach powinien być dotknięty jakąś dysfunkcją, bo wtedy nie będzie peszył pozostałych i nie popsuje aspiracji, jakie niektórzy realizują w życiu parafialnym. Poza tym dziewczyny nie osadzą go w roli konkurenta proboszcza, co zwykle następuje w przypadku, kiedy pan ten nie jest dysfunkcyjny. Jeśli księża spotykają się mężczyznami, żeby omówić jakieś sprawy dotyczące parafii, czynią to na osobnych zebraniach. Tak jest lepiej, wygodniej i poręczniej.

Myślę, że wszyscy są świadomi tej dziwnej zależności, albowiem co jakiś czas organizowane są specjalne konferencje dla mężczyzn chadzających do kościoła, które mają ich utwierdzić, że bycie mężczyzną katolikiem to coś fantastycznego. Ja wczoraj właśnie dostałem zajawkę takiej konferencji, którą reklamował niejaki Tomasz Samołyk. Tego Samołyka ktoś mi już kilka razy polecał, ale jakoś się nie przekonałem. Tym razem wysłano mi go z komentarzem ironicznym, albowiem pan ten kojarzy się z wieloma rzeczami, ale akurat nie z męskością i przywództwem. Zresztą sami zobaczcie.

https://www.youtube.com/watch?v=nKtEoL53mSk

Praktyka jednak dnia codziennego dowodzi, że mężczyzna w Kościele jest przede wszystkim podporządkowany kobiecie, a komunikaty płynące od ołtarza, są zwykle kierowane do niej.

W przestrzeni publicznej pojawiały się rozmaite próby nadania męskości rozumianej, jako siła, jakichś cech chrześcijańskich i to za każdym razem wypadało bardzo słabo, wręcz żenująco. Mnie to na pewno nie uwodziło, jeśli ktoś ma inne zdanie, oczywiście zrozumiem. Myślę, że powód jest prosty – mężczyzna oderwany od działania i myśli konkretnej, staje się niestety kukłą albo gamoniem. Nic tego nie zmieni, a wszystkie wysiłki jakie obserwujemy zmierzające do tego, byśmy się czuli katolikami i mężczyznami, idą w tym właśnie kierunku, żeby nas oderwać od konkretu. Dlaczego? Bo jak się będziemy go uporczywie trzymać, to proboszcz nie zrozumie o co nam chodzi, a poza tym zaburzy ów konkret jego komunikację z dziewczynami z rady parafialnej. Dochodzi więc do modelowania wizerunku mężczyzny w przestrzeni sakralnej i to zawsze, w ocenie innych mężczyzn, kończy się katastrofą. Ta zaś polega na tym, że wobec aktywnego lansu owego modelu męskości, czyli chudego i bladego gościa, który coś opowiada ze sztucznym entuzjazmem, mężczyźni z kościoła wychodzą. W najlepszym razie chadzają tam z przyzwyczajenia. Rozumieją bowiem, że w przestrzeni sakralnej odbywa się pewien rodzaj spektaklu, ale wiedzą też, że święcenia kapłańskie nadają temu przedstawieniu rys autentyczności. Mężczyźni zaś bez święceń, obdarzeni jedynie nieszczerym entuzjazmem, tworzą w kościele jeszcze większy dysonans, niż mężczyźni zwyczajni, w przekrzywionych szalikach, z rozczochranymi włosami.

Po co w ogóle tworzyć takie konstrukcje i organizować takie konferencje? Ja nie wiem. Jeden z kolegów twierdzi, że Kościół nie przeżywa żadnego kryzysu. Skoro tak, po jaką cholerę te nawoływania mające przyciągnąć facetów? Nie ma kryzysu, kościoły są pełne, w czym problem?

Ja mam taką przypadłość, bardzo trudną do zwalczenia, że reaguję alergicznie na tak zwaną kulturalną atmosferę, a jak słyszę o kulturalnej atmosferze przy stole, to mam ochotę kupić sobie pół litra, kaszankę i słoik korniszonów, a potem iść z tym w krzaki do jakiegoś małpiego gaju i tam spożyć wszystko w spokoju i samotności. Im się robię starszy tym te chętki są silniejsze. Kreowanie zaś wizerunku mężczyzny związanego z Kościołem łączy się nierozerwalnie z tak zwaną kulturalną atmosferą. Jak to widzę i słyszę, od razu przypomina mi się moja matka, świeć Panie nad jej duszą, która patrząc na mnie ze smutkiem mówiła – czy ty nie możesz, jak ludzie? Ja zaś w ogóle nie mogłem zrozumieć o co jej chodzi.

No więc oferta Kościoła dla mężczyzn wygląda bardzo podobnie do tego co sobie moja rodzicielka roiła na mój temat. To jest bardzo zasmucające.

Powróćmy teraz do tematu siły. Lansowanie siły nie ma żadnego sensu jeśli ktoś nie planuje jakieś konfrontacji. No więc w tych zabiegach, których celem jest mężczyzna katolik, znajdują się z całą pewnością takie plany, pozostaje tylko stwierdzić czy są one uświadomione, czy też nie. Można bowiem roić sobie, że przyciągnięcie mężczyzn do Kościoła i nadanie im jakiegoś pędu, związanego z misją, spowoduje, że inne wzory zachowań, z istoty Kościołowi wrogie, zostaną jeśli nie unicestwione to na pewno bardzo osłabione. Nie mogę tego nazwać inaczej jak frajerstwem. Ludzie zaś, którzy w to wierzą i owych projekcji się imają, są na pozycji straconej i kiedy okaże się, że nie spełnili oczekiwań, ich aktywność zostanie zapomniana, a jeśli ktoś będzie o niej wspominał to z zażenowaniem.

Kościół zachowuje się jak samotna matka wychowująca syna, to znaczy usiłuje na tego syna zwalić odpowiedzialność za własne błędy, zaniechania i własne deficyty, a także za jego przyszłość, o którą on powinien osobiście zadbać, nie mając przecież żadnych wzorów.

Postawmy teraz kwestię wprost: czy hierarchia swoją postawą jest w stanie zainspirować mężczyzn dokonujących codziennie wielu trudnych wyborów? Nie jest. I to się okazuje każdego dnia niemal. Hierarchia bowiem, biskupi i kardynałowie, o których słyszymy w mediach, zajmują się wyłącznie pielęgnowaniem swojej słabości, a jeśli tego akurat nie czynią, to usiłują tłumaczyć innych hierarchów z ich słabości. Szczytem zaś męskich zachowań jest przyjmowanie na siebie win niepopełnionych i nazywanie tej postawy naśladowaniem Chrystusa. To nie jest naśladowanie Chrystusa, albowiem za taką postawę nie grozi nikomu śmierć, za taką postawę ten czy inny biskup może być przyjacielsko poklepany po plecach przez swojego kolegę polityka, kultywującego wartości lewicowe i socjalistyczne. I postawa ta nie wiąże się akurat z żadnym ryzykiem. Jakaś jednak się wiąże i to jest wyraźnie wyczuwalne. Ja zaś obawiam się, że owo przyciąganie mężczyzn do Kościoła, jakże biedne i nieautentyczne, organizowane jest po to, by wytypować grupę ludzi na ofiarę. Nie zachęca się ich po to, by bronili oni rodziny i wspólnoty, ale by można ich było, oszukawszy wcześniej co do intencji, złożyć w ofierze.

Ktoś powie, że przesadziłem. Może, ale co mam napisać, jak w każdym niemal portalu widzę piątkę przynajmniej duchownych bijących się w piersi za słowa Tadeusza Rydzyka. Ja nie lubię ojca Rydzyka, nie oglądam jego telewizji, ani nie słucham jego rozgłośni, nudzi mnie ten program, a sam ojciec Rydzyk wydaje mi się postacią mocno nieautentyczną. Nie rozumiem jednak dlaczego trzeba się z tych wypowiedzi tłumaczyć przed ludźmi, którzy nie zamierzają przychodzić do kościoła, modlić się tam i szukać prawdy, która rozświetli ich życie. Oni zamierzają, i wcale tego nie kryją, Kościół zniszczyć, albo przekształcić go tak, by należał tylko do nich. I na to hierarchowie biją się w piersi, a także lansują mężczyzn emanujących siłą, w typie pana Samołyka. A co zrobią, jak tamci tych mężczyzn zniszczą i upokorzą? Bo tak będzie? Co im zaoferują? Wykład Terlikowskiego o cudach Wenantego Katarzyńca?

  58 komentarzy do “Oferta jaką Kościół kieruje do mężczyzn”

  1. To że duchowni biją się w piersi to mogę zrozumieć ale dlaczego kościół ma płacić odszkodowania za indywidualne grzechy kapłanów to nie mogę. To tak jakby ZNP miał płacić za przestępstwa nauczycieli czy minister Gliński za ekscesy ekranowych celebrytów ☺

  2. Ci mężczyźni katolicy są potrzebni, by to uzasadnić, już nie raz przecież dawali dowody, że są biednymi durniami i frajerami, więc jak zrobią to raz jeszcze, nic się nie stanie.

  3. Na pewno coś w tym jest. Ja bym dodał jeszcze, że mężczyzna, który źle wygląda i dziwnie czuje się w kościele, źle wygląda i dziwnie się czuje jeszcze w innych miejscach, choćby na wczasach, czy na balach. Ogólnie mężczyzna niespecjalnie przystaje do naszych czasów: bić nie może, umierać z sensem mu nie wypada, natomiast tzw. męskie decyzje zawsze wiążą się z rozglądaniem na boki. Nie chcę tu mówić o kryzysie męskości w ogóle, bo to strasznie nudny temat, lecz niewątpliwie czasy luzu się skończyły. Z drugiej strony – może to i dobrze – trzeba kombinować i działać znacznie subtelniej, niż onegdaj.

  4. Facetów interesuje działanie, rywalizacja, hierarchia. Obce jest im gadanie o uczuciach i przeżyciach. Tymczasem kobiety wypełnione uczuciami i nastawione empatycznie są mile widziane w kościele. Facet przychodzi do kościoła i widzi że hierarchia już jest. Faceci lepiej czują się działając dlatego wola granic liście wokół świątyni , czy jej pilnować, tu akcja Bonkiewicza trafiła w somo sedno męskiej psychiki, po czym hierarchia ich olała, zamiast starać się zagospodarować.

  5. Problem jest głębszy i jutro postaram się go wyjaśnić po swojemu

  6. Nie ma żadnych męskich decyzji.

  7. Niestety to prawda aż porażająca, ale tak po prostu jest, jak pan napisał. I nie lepiej było w latach 80. Wtedy wydawało mi się, że to bląd tego lub owego księdza czy zakonnika. Teraz wiem, że to się popsuło znacznie wcześniej. Rousseau napisał swoje kłamliwe Wyznania niby na wzór Augustyna, w miejsce rycerza wstawił dzikusa pacyfistą, i poszło.

  8. 1) lubię Samołyka i dość często oglądam, gdyby on otrzymał na swój projekt jakieś pól bańki od pewnego ministra, co ostatnio rozdawał kasę, to może byłby tęższy, ale ja /to moje zdanie/ oglądam go dlatego, że moje widzenie świata zgadza się z tym co on wygłasza.

    2) nie martwię się o taktykę KK, bo na pewno ona nie wpisuje się w trendy, ale sobie z tymi trendami radzi i poradzi. Wszystkie te antykościelne projekty lewackie z Margotem z Koszalina, czy jego mentorką Klementyną, czy lampartem znikną przy pierwszym mrozie , dziś jest -2, galerie są otwarte  i założę się o 2 zł, że na mroziku w dniu 13 grudnia frekwencja będzie równa zeru, chyba że zapłacą więcej niż za uczestnictwo  w blokowaniu Rospudy.

    /Wtedy płacono podobno 50 zł za godzinę i większość studentów z okolicznych uczelni tam pobiegła dla połączenia draki i pieniędzy. Zresztą pani  Szyszko na YT opowiada o tym ile kasy dostali ludzie z EKO na tamtą blokadę./

  9. Dzień dobry. Ja też to zauważyłem, dawno temu i też mi się to nie podoba i też uważam, że to zła droga. Nie mam żadnej pozycji ani możliwości komunikacyjnych, ale, jako że poważnie potraktowałem przypowieść o białej szacie, postępuję tak; koszulę zakładam białą, z czystej dwuskrętnej bawełny, garnitur wełniany, grafitowy, krawat jedwabny, buty box-calf czarne, płaszcz zależnie od pogody. Pod rękę z żoną, ubraną również stosownie do odwiedzin Domu Bożego. Ona ma na imię Maria, dziś więc koniecznie musieliśmy uczcić uroczystość Niepokalanego Poczęcia, z samego rana. Śmiem twierdzić, że kiedy wyszliśmy z kościoła widziałem szczęście w jej oczach. Oczu innych parafianek nie widziałem, bo mi szkła zaparowało…

  10. Ja też nie mam żadnych możliwości komunikacyjnych

  11. Oczywiście, że są. Kiedy nie wiadomo, co zrobić.

  12. Oczywiście, że są. Kiedy nie wiadomo, co zrobić.

  13. też lubię oglądać Adama Kownackiego /z Łomży albo z Brooklynu – jak kto chce/ – wygląda ładnie jak ukochany jedynak mamusi – przeciwnik się nie spodziewa takiej siły ciosu od podlaskiego chłopaka – a tu lekko otłuszczony Adam prezentuje siłę, wolę walki  i męstwo …

    i sport i dobrze przygotowane słowo, wszystko do zastosowania

    a ile mężnych zachowań opisał Valser ….

    teraz przez pracę zdalną,  wszystko się wywróciło do góry nogami, trudno non stop od 10 miesięcy siedzieć w domu przez 8 godzin przy kompie a potem jeszcze być dzielnym, gdy jest się wyłącznie osaczonym. Dobrze że wieczorne bieganie nie jest zabronione.

  14. A ja jestem fanką „Radia Maryja”. Ojciec Rydzyk, jak to Ojciec Rydzyk, jak coś walnie to czasami nie wiadomo co zrobić i powiedzieć … taka jego uroda. Ostatnio nazwał produkcje Siekielskiego filmidłami i ja się z nim zgadzam. Wielu dostało od tego apopleksji.  Samo radio jest naprawdę błogosławieństwem dla wielu ludzi. Ojciec Rydzyk dostaje teraz za linię redakcyjną konsekwentnej obrony życia dzieci nienarodzonych. I ciekawostka, do radia dzwoni bardzo wielu mężczyzn, a dziennikarzami są zakonnicy. I co dla mnie ważne, Terlikowski nie ma tam wstępu, a przebiera nogami by się tam dostać. Wszystkich już obleciał, a tam nie może się wymądrzać… i to jest piękne.

  15. Pamiętam czasy,gdy mężczyźni i kobiety siadali osobno w Kościele,nawet małżeństwa.Pamiętam prostych facetów,którzy potrafili się modlić głośno i wyznawać swoją wiarę,pamiętam też księży,którzy potrafili rozmawiać z mężczyznami jak facet z facetem,każdy wiedział co ma robić.Taka jest wiara ludowa,nieskomplikowana,bez nadmiaru teologii,bez padania sobie w ramiona,łapania się za ręce.Mężczyzna ma być silny dać przykład,i mówić w sprawach wiary „tak,tak-nie,nie”.Zmienili się mężczyźni,niestety,coraz ich mniej w Kościele,a jeśli już to średnia wieku 60 plus.Komunikacja zawsze była.

  16. Jasne, ale mogę tego nie oglądać, prawda?

  17. Radia się nie ogląda.  Ale posłuchać można, mają bardzo profesjonalny serwis informacyjny. I jeszcze jedno, nikt tam nikomu nie przerywa, nie ma dyskusji dla samej dyskusji, a rozmówcy podejmują próbę poglębienia tematów. Ważny jest temat, a nie kto mówi. Prowadzący dyskuję pyta i słucha, to duża umiejętność. Nie odpowiadają sami sobie itd. itp.

    Zachęcam, nie zmuszam… szanuję odmienne upodobania. Przyjmuję do wiadomości, że dla Pana to nuda, dla mnie nie. Wolno mi, prawda?

  18. Jeśli chodzi o mężczyzn i kościół katolicki proponuję porównać procesję w Polsce a np procesję w Maladze w Wielki Czwartek, Legii Cudzoziemskiej i jej hymn „El novio de la Muerte”.

    Minister od wojska w rządzie Zapatero zakazał żołnierzom udziału a legioniści odpowiedzieli , żeby ich w dupe pocałował.

    A tu link jak ktoś chce obejrzeć.

  19. https://www.youtube.com/watch?v=-6bNv6UkIfI Uwaga, przed włączeniem filmu proszę wyregulować swoje emocje. W sumie aż szkoda robi się tych gości na filmie, ale sami chcieli. Te wszystkie programy i nieautentyczne osobistości mają ośmieszyć, a innym zastąpić kościół youtubem i wyrugować księży z dyskusji publicznej, a nawet jakby jakichś się zaprosiło, to naszych, którzy absolutnie rozumieją nowoczesny apostolat świeckich.

    Ogólnie rakuje jeszcze jakichś PFDów za 9,99zł jak katolik mężczyzna powinien poderwać dziewczynę.

  20. Co to było, szkolenie Amway ?

  21. Valserowi trzeba to koniecznie pokazać

  22. Dziwy jakoweś,mężczyźni szkolą się jak być mężczyzną.

  23. na szkoleniu Amway byłam ze 20 lat temu, utkwiło mi w głowie, że miałam rozprowadzać jakiś płyn, którym można było coś wyczyścić, może umyć naczynia  a potem tym podlać kwiaty, więc zwątpiłam … w Amway

    i najwyższa nagroda za punkty z rozprowadzania ich produktów, to była jakaś tam gwiazda .. może brylantowa  i pani która to osiągnęła,  zginęła gdzieś w wypadku samolotowym … może z 15 – 10 lat temu i więcej o tej firmie nie  słyszałam

  24. A było robienie wspólnie rakiety? haha.

  25. Ten Samołyk chyba mówi do gościa, który na kacu przyszedł z żoną do niego na odwyk. Pewnie żona będzie zachwycona i mu zapłaci z zaoszczędzonego zaskórniaka.

  26. Obejrzałem ten film ze Smakołykiem . To mi przypomniało taki program z lat 80 w TV nazywał się chyba „W domu i zagrodzie” o rolnictwie był i o tym jak rolnictwo powinno wyglądać. Duch ten sam i atmosfera przekazu podobna. To nic, że za oknem rzeczywistość skrzeczy.

  27. Ja czasem chodze, mieszkam w Anglii. W radzie parafialnej same kobiety, czytaja kobiety czasem jakis zablakany koles. Stoje w tylnej lawce, kolesie przychodza do kosciola w dresie. Nikt nie slucha kazan. Dzieci biegaja i krzycza. Ale there is hope brothers.

  28. 😀

    bo to czasy ssą ostatnie. wygrają ci, którzy wytrwają. I to jest dobra wiadomość.

    Pytanie do Gospodarza: czy biografia Ludwika Świętego zawiera wspomnienie o paryskim sądzie/dyspucie nad Talmudem?

  29. Przeczytałem tytuł ” Ofiara jaką Kościół kreuje z mężczyzn” niby podobny…

  30. Bezradność Kościoła

    Wspomniałem wczoraj, że wysłuchałem prawie godzinnej pogadanki na temat pewnego obrazu. Dzieło to, uważane za największy mały obraz, namalował Piero della Francesca (1415-1492). Historycy sztuki od wieków sprzeczają się, co autor miał na myśli, a stosowany tytuł „Biczowanie Chrystusa” jest mylący, bo to nie Chrystus jest biczowany ale Konstantynopol. Scena biczowania jest statyczna. Lewa strona obrazu to Kościół Wschodni i Turek, a prawa to naradzający się Kościół Zachodni. Wszystkie postacie są zamarłe w bezruchu. Na ramie obrazu artysta umieścił napis „Convenerunt in Unum” (zebrali się razem), który jednak zniknął po konserwacji.

  31. A jak zinterpretowali postać Piłata?

  32. No i Ojciec Rydzyk ma liczący się wynik swoich działań. Stąd budzi taką wściekłość sług Złego. To człowiek czynu i nie ma w nim nic z kokieterii  – Gospodarz powinien to docenić.

  33. To jest pokazówa i teatr. Nic istotnego z tego nie wynika. Poza tym to margines w Hiszpanii – w tej Maladze to przedstawienie jest takim trochę show dla turystów. Niestety.

  34. To kapitał zakonu. Pokazali, że jeśli się chce można i Polsce robić rzeczy niezwykłe. Myślę, że chętnie by to rozkradli… tyle dobra.  Ale jak w Tyńcu znowu piwo warzą, cisza, bo to pomysł zakonników z Holandii.

  35. odpowiem ci na poważnie, bo to był poważny zamysł, aby wśród powiększającego się grona  ludzi skokietowanych przez Amway, sprzedawać wyroby wyłącznie Amway, taka forma zamykania rynku przed innymi producentami itd

    a cło do rakiet to pod Piasecznem miał Amway  siedzibę, znajdź adres  i się o te rakiety zapytaj.

  36. Piłat symbolizuje imperatora bizantyjskiego Jana VIII Paleologa. Ma obuwie w kolorze purpury, które przysługiwało jedynie cesarzom.

  37. Nie będę się spierać, ale to bardziej pasuje do : Łukasza Notarasa, który powiedział:  „Wolałbym widzieć turecki turban w mieście niż mitrę papieską.”

    Jan Paleolog VIII szukał pomocy na Węgrzech i ją dostał. Chciał unii z katolikami. Władysław Warneńczyk przypłacił to życiem.

  38. Silvia Ronchey, autorka wyjaśnienia, które przedstawiłem, jest włoską profesorką bizantologii. Szczegółowo i przekonująco objaśniła wszystkie elementy dzieła i postacie po prawej stronie. Jan Paleolog VIII zapewne nie mógł zrobić więcej przeciw Osmanom niż zrobił.

  39. A, może niech każdy modli się tak jak potrafi ?. W telewizji Trwam polecam wiadomości i różaniec. Każdy „wykształcony i z dużego miasta” nie ogląda i nie słucha mediów Rydzykowych- i bardzo dobrze !- to nie dla Was ?

  40. Ta pani jest zapewne profesjonalna. Mnie nurtuje co innego. Jest taka moda, że wszystko co złe przypisuje się KK. A przecież to, co wyprawiał patriarchat Jerozolimy i Konstantynopola na naszych dawnych terenach, zwłaszcza w 17 wieku, woła o pomstę do nieba. W późniejszych czasach nie było lepiej. Katolicy to dla nich wróg najgorszy.           A pijar mają zawsze skuteczny. U nas to się klajstruje, ale to wylezie wcześniej czy później.

  41. O. Rydzyk to postać nieautentyczna? A dlaczego?

  42. Ani patriarchat Konstantynopolu ani Jerozolimy nie miały nic do powiedzenia w Rosji. Najpierw był patriarchat Moskiewski a potem Świętobliwy Synod praktycznie zależny od władzy świeckiej, co miało związek z roskołem, rozłamem w cerkwi. Autor blogu świetnie to opisał w związku z powstaniem Pugaczowa. Natomiast pani stwierdzenie wynika z przerzucania realiów znanych na zachodzie na prawosławie. To błąd, warto poznać historię Bizancjum i Rosji, to bardzo pouczające.

  43. Z pracy o św.  Andrzeju Boboli: „W czasie bitwy pod Beresteczkiem (7. VII. 1651) zginął, znajdujący się w obozie kozackim, patrjarcha jerozolimski, a do niewoli dostał się poseł patrjarchy carogrodzkiego, biskup Koryncki, który przywiózł Chmielnickiemu złotą szablę i „benedykcją imieniem wszystkiej religiej greckiej.”

  44. Bo to cbyba dlatego ze Chrystus stawia modlitwe, post i jałmużnę przed najlepszymi ukladami i taktykami.

    Osobiscie jestem zdumiony ze Pana podejsciem.

  45. u nas Boga wywaliła zapijaczona przedwrześniowa hołota płknikowska, więc tej tradycji wtedy nie budowano. W PRL armia była tym czym była. Taką Tradycję po 89 to kto miał budować. Jesli chodzi o ofertę dla mężczyzn to KK ma: wystarczy spojrzeć na topowych kapłanów, a i Marka Jurka którego maturzystom na pielgrzymce na Jasnej Górze pokazywano jako wzór. Jak ks wyszedł ostatnio pod bronią jak przedwojna kapelam pułsudskiego to go bepe z parafii wykopał

  46. Bo to byli faceci. W ramiona też sobie padali, tylko wtedy nie było tych amorystów z Romy.

  47. Szustak ci wytłumaczy na kazaniu, że post to naleciałość w tekście źródłowym ewangelii.

  48. Z całym szacunkiem ale nie mogę patrzeć jak Łomżyniak blokuje wszystko twarzą. Serce chłop ma, ale może to skończyć ciężkim kalectwem.

  49. Nie wiedziałem. Ciekawe kto ich wynajął. Rosja? A tym bardziej sułtan, bez jego wiedzy i zgody nie dojechali by tam.

  50. Czytając Pana teksty mam wrażenie, że uzależnia Pan stan Królestwa Bożego na ziemi bardziej od dobrych międzynarodowych umów i politycznej strategii Kościoła niż od życia ludzi po Bożemu.
    W przypadku faceta choćby od tego że zamiast oglądać pornole lub siedzieć z piwskiem przed Netflixem odmówi różaniec czy poświęci czas żonie i dzieciakom.

  51. Uważa pan, że takie są współczesne dylematy? Netfliks kontra dzieciaki? A jak dzieciaki nie chcą, żeby im poświęcać czas? To co, nie żyjemy po bożemu?

  52. No, zaglądam tu rzadko, bo często nie rozumiem przedstawianych specyficznych zawiłości historyczno-filologicznych. Ale wreszcie coś zrozumiałem, aż się sam sobie dziwię, że taki mądry jestem. Fakt, że podjął się Pan jakoś z przypadku tego tematu jest oznaką pewnej intuicji związanej z próbą samodzielnego myślenia.

    No, ten temat tak naprawdę zalicza się do tych kluczowych, określających nasz byt, świadomość, kulturę i ducha naszych czasów. Na dzień dzisiejszy jednak nie ma takiego człowieka, który potrafiłby go przedstawić w sposób pozamałostkowy, wykraczający poza epokę i bez emocji osobistych. Można ten temat oczywiście nakreślić z grubsza, czyli raczej fałszywie niż prawdziwie, sygnalizując jedynie, że jakiś problem w tej materii istnieje.

    No cóż, sam rozmyślałem nad tą materią wielokrotnie, nie z wyboru, ale z wymuszenia sytuacją. Zapewne doszedłem w tym do nawet jakiegoś „stanu wysokiej świadomości” ograniczonej jednak brakiem pewnej wiedzy historycznej, społecznej czy teologicznej. Niestety, ludzie wiedzy zaprzeczają wnioskom z niej płynącym, stając się tym samym kłamcami wprowadzającymi w błąd innych. Dziś kryterium wiedzy jest skompromotowane, bo czym jest w istocie to kryterium, w oparciu o jakie normy funkcjonuje? Dziś mamy problem wzorca, ważymy różne przedmioty w kilogramach, ale czym jest kilogram?

    Stąd też ja stosuję jedyne kryterium, które  mogę, to znaczy zdrowy rozsądek, rozum i tę Tradycję Świętą, którą odrzuciła hierarchia kościelna. Kościół moi Państwo? O jakim Kościele mówimy? Tym medialnym z głównego nurtu? czy podziemnym? A może jakimś eklektycznym? Czy myślą Państwo, że taki biskup Nycz albo Polak należą do Świętego Kościoła? Czy oni wogóle pasują do Niego? Tak, rzeczy podstawowe, definicje, od tego należałoby zacząć.

  53. no tak, najpierw czy należą, czy pasują ,  a potem czy są z tym chrześcijańskim społeczeństwem

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.