Gru 072018
 

Jutro zaczyna się pierwsza konferencja, jestem raczej przejęty i, jak to mówią ludzie, nie do życia. Wczoraj spakowałem jeden samochód, a dziś po przejechaniu kilkoma ulicami, gdzie są spowalniacze, otworzyłem bagażnik i wszystko się wysypało. Szkody są niewielkie, ale jest nerwowo. Na konferencje przybywa wiele osób, z którymi nie widziałem się bardzo dawno, muszę więc zabrać sporo książek. Nie wszystko się zmieści, ale pewne rzeczy muszą być, bo konferencja będzie miała charakter skondensowanego maratonu. To znaczy, czego wcześniej nie bywało, na miejscu będzie sześciu autorów, w tym dwóch profesorów jeden doktor habilitowany, dwóch doktorów zwykłych no i ja. Do tego Pioter, który przygotował różne niespodzianki dla publiczności. Z książkami tych autorów jest różnie. Najgorzej jest z książkami Krzysztofa Kaczmarskiego, bo mam tylko dwa egzemplarze esejów o Ruchu Narodowym. Nic poza tym na rynku nie ma, a pewnie dopóki czegoś nie wydamy, też nie będzie. Trochę lepiej jest z książkami Andrzeja Gliwy, bo mam cztery egzemplarze „Krainy upartych niepogód”, a Andrzej zapowiedział, że przywiezie jeszcze kilka swoich. No, ale to są tak zwane ostatki. Więcej nie będzie. Trochę lepiej jest z książkami Marka Budzisza, ale nie mogę ich zabrać za dużo, bo spora część musi zostać na miejscu i pofrunąć do ludzi, którzy zamówili je przez internet. Tak więc książki „Koniec rosyjskiej Ameryki” będą, ale nie będzie ich tyle, żeby każdy mógł sobie kupić egzemplarz. Idźmy dalej – książek Grzegorza Kucharczyka jest sporo, ale sporo jest też zamówień, a ja przed świętami i nowym rokiem nie mogę sobie zawalić magazynu nową dostawą. Wezmę kilkadziesiąt sztuk, ale nie więcej, bo rozumiem, że Ci co już kupili zechcą przyjechać po autograf ze swoim, zakupionym wcześniej egzemplarzem. Piotr Tryjanowski przywiezie resztówkę swojej książki „Rozum z ptakami odlatuje” a także, o ile się uda, bo nic pewnego na tym świecie, nową swoją książkę zatytułowaną „Ptaki i wino”. Najwięcej będzie, rzecz oczywista, książek moich. I niech to nikogo nie dziwi.

Program konferencji widoczny jest w zakładce Latający Uniwersytet Leszczynowy na pasku portalu Szkoła Nawigatorów. Ja zaś mogę rzec tylko – jak ten czas leci – dopiero to zaplanowałem, a już trzeba tam jechać i szykować kolejną konferencję. Wczoraj rozmawiałem z jednym z prelegentów, których chciałem zaprosić na następną sesję LUL, jest to pan Ryszard Mozgol, który zajmuje się twórczością i myślą hrabiego Emanuela Małyńskiego. Tak, jak zapowiadałem książka Małyńskiego – „Nowa Polska” – ukaże się na początku nowego roku. Jesteśmy wstępnie umówieni, ale całkowitą pewność co do udziału Ryszarda Mozgola w konferencji będę miał w styczniu. Na pewno za to przyjedzie prof. Łukasz Święcicki, bo już się w tej sprawie umówiliśmy. Jarek przygotowuję do druku jego nową książkę, która nosić będzie tytuł „Buka u psychiatry”. Tomek zrobił wczoraj okładkę i jest ona „bardzo świetna”. Pozostałych wykładowców zwerbujemy lada moment. Być może ktoś z jutrzejszego składu wystąpi na kolejnej konferencji, ale pewności co do tego nie mam. Na pewno będą powtórzenia, ale czy raz za razem tego powiedzieć nie umiem.

Wyjeżdżamy dziś bardzo późno, chyba wszyscy, którzy zarezerwowali pokoje w Tłokini będą na miejscu przed nami. Mały Gabryś kończy późno lekcje i nie mogę go z nich zwolnić niestety. No, ale nie martwimy się, bo sala jest i tak zajęta do dwudziestej. Potem Michał, który przyjedzie wcześniej, zacznie rozstawiać sprzęt. Koledzy, którzy będą na miejscu proszeni są o udzielenie mu wszelkiej pomocy. Będę też prosił wszystkich kolegów o pomoc w rozładowaniu samochodów. Tych książek jest naprawdę sporo. Jutro od rana zaczniemy rejestrację uczestników. Wszyscy wykładowcy będą na miejscu i będą cały czas dostępni dla uczestników, będzie można z nimi rozmawiać i wypytywać o różne sprawy. Wiem, że się powtarzam, ale czasem trzeba. Na miejscu będzie też kilku duchownych, na pewno wiem o dwóch, ale może być tak, że jeszcze jakiś ksiądz się zdekonspiruje. Prosiłbym więc od razu, z tego miejsca, proboszcza parafii w Liskowie, księdza Andrzeja Klimka, żeby nie spóźnił się na konferencję, bo ma najbliżej, żeby przyjechał tak, byśmy mogli rozpocząć spotkanie modlitwą, pod jego przewodnictwem. Bez tego nie zaczniemy księże proboszczu.

Bardzo proszę wszystkich wykładowców o utrzymanie dyscypliny czasowej i nie przedłużanie wykładów. Hasła przewodnie – maraton i kondensacja – muszą wybrzmieć we wszystkich uszach. Bardzo proszę uczestników o nie przerywanie wykładów pytaniami. Na te przyjdzie pora po zakończeniu wystąpienia albo w czasie przerwy i rozmów w kuluarach. Pałac jest tak fantastycznie zaprojektowany, że jak ktoś będzie chciał opuścić salę i pogadać z kimś po prostu, na pewno znajdzie miejsce.

Moja córka Michalina będzie sprzedawać książki, jest tym bardzo przejęta i jak coś pokręci, proszę nie mieć do niej żalu, ma dopiero dziesięć lat, ale jest bardzo ambitna i zaangażowana.

Nie wiem co jeszcze napisać, chyba tylko – szerokiej drogi. Uważajcie wszyscy, bo pogoda jest okropna, dziękuję Wam za to, że zdecydowaliście się poświęcić ten grudniowy, niepiękny przecież i nie sprzyjający podróżom dzień, na konferencję LUL. Do zobaczenia w Tłokini.

Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl

  22 komentarze do “Pierwsza konferencja czyli kondensacja”

  1. Najlepsze sa spowalniacze na nawierzchni z kostki, nie pomalowane, w nocy lub pod sniegiem albo pod liscmi niewidoczne. Widocznie ktos nie lubi sportowych samochodow i spojlerow. Jest kilka innych dobrych rozwiazan (zwezenia, wysepki), ale kto by sie tym przejmowal. W tej sytuacji polecam furmanke z koniem, ktory zna droge, zeby woznica mogl sie zdrzemnac po drodze.
    Poniżej zapowiadany wcześniej fragment „Etyki protestanckiej” Maksa Webera nawiązujący do konfliktu etosu pracy i etosu frajdy między pewnym objawionym prorokiem neopurytanizmu z Tomaszowa Mazowieckiego oraz samozwańczym królem księgarzy z bagien Równiny Błońskiej. Dotyczy także naszych sportowców i kibiców: Justysie, Żyły, Kubice i inni napinający się powinni to przeczytać.
    „Purytańskie ujęcie zawodu i postulat ascetycznego sposobu życia musiały wywierać bezpośredni wpływ na kształtowanie się kapitalistycznego stylu życia. Asceza z całą mocą zwraca się głównie przeciw niefrasobliwemu korzystaniu z życia i oferowanych przez nie radości. Chyba najwyraźniej objawiło się to w zmaganiach o Book of Sports, którą Jakub I i Karol I z wyraźnym zamiarem zwalczania purytanizmu podnieśli do rangi prawa, a ten ostatni nakazał czytać ją ze wszystkich ambon. Jeśli purytanie wściekle zwalczali zarządzenie królewskie zezwalające w niedziele poza czasem nabożeństw na pewne ludowe rozrywki, to gniewało ich nie tylko zakłócanie spokoju szabatu, lecz także powodowane przez owe rozrywki odwracanie uwagi od uporządkowanego sposobu życia świętych. Gdy zaś król groził surową karą za jakiekolwiek naruszanie prawomocności tych sportów, to chodziło właśnie o złamanie tej niebezpiecznej dla państwa – gdyż antyautorytarnej – ascetycznej cechy tej religii. Monarchistyczno – feudalne społeczeństwo broniło >skorych do rozrywek< przed kształtującą się moralnością mieszczańską i przed wrogim władzy ascetycznym konwentyklem tak samo, jak dziś (1904) społeczeństwo kapitalistyczne broni >skorych do pracy< przed moralnością klasową robotników i przed wrogim władzy związkiem zawodowym. Niechęć purytanów do sportu  nie była pryncypialna. Musiał on jednak służyć racjonalnemu celowi: wypoczynkowi służącemu fizycznej sprawności człowieka. Natomiast jako środek niepohamowanego wyżycia się wydawał im się podejrzany, a stając się czystą przyjemnością czy budząc bojowe ambicje, pierwotne instynkty czy irracjonalną żądzę rywalizacji, był oczywiście naganny. Popędowe korzystanie z życia, odciągające zarówno od pracy zawodowej, jak i od pobożności, było samo w sobie wrogiem racjonalnej ascezy czy to jako >arystokratyczny< sport, czy jako chodzenie prostych ludzi na tańce lub do oberży”.

  2. W Polsce panuje malyszomania i musi byc dobre wyjscie z progu. Innej mozliwosci po prostu nie ma. Furmanka jest wielce ok, podobnie jak rower w zimie, bo aktorzyna z Kalifornii powiedzial w Katowicach, ze wegiel, ropa i gaz sa be, wiec spocony kon z wozem napelnionym ksiazkami to jest wizja na XXI wiek.

    Podczas swieta ludowego na wiosce w Bawarii, gdy w namiocie bylo z piecset osob, szescioletnie dziewczynki pchaly wozki i zabieraly ze stolow brudne naczynia, ale potrzebne sa kolezanki, bo samotne dziecko rzeczywiscie moze byc zestresowane.

    Ksiadz i psychiatra musi byc na sali. W ogolnych wystapieniach prof. Swiecicki jest troche monotematyczny, ale na pewno sprawdzi sie w indywidualnych poradach.

  3. Tez jestem bardzo przejeta…

    … wyobrazam sobie jak Pan to przezywa…  i choc przywalona swoimi sprawami handlowymi to mysle i modle sie – od rana do nocy – aby wszystko ulozylo sie dobrze i bedzie bardzo dobrze… jestem z Wami wszystkimi i trzymam kciuki…

    … tylko uwazajcie na siebie i bez nerwow… bo pogoda jest rzeczywiscie paskudna.

    Szczesc Boze wszystkim uczestnikom konferencji,  szerokiej drogi i szczesliwych powrotow,

  4. Z Panem Bogiem!

  5. Rowniez uwazam, ze sie uda i trzymam kciuki, tym niemniej uwazam, ze w tym polskim i europejskim „smutnym miasteczku”, o ktorym spiewal Mlynarski i ktore nie odjechalo, tylko powraca w coraz grozniejszych i bardziej absurdalnych formach, zyje sie coraz trudniej. Konferencja bedzie jasnym punktem i odskocznia od tej beznadziei. Ostatnia zapalka w nocy podczas sztormu.

  6. Gratuluje  . Fantastycznie ,że wesele  się uda  .

  7. Wspaniale! Modlę się, trzymam kciuki, myślę ciepło. Wspaniale!

  8. Dziwne to, ale pod hasłem „condensation” w Metropolitan Museum znalazłem ilustrację o sposobach ochrony „podróżujących książek”.

  9. Panie Walther’ze, co Pan wypisuje  ???

    Smutno i trudno to sie zylo w takiej Francji… a teraz bedzie jeszcze gorzej… chyba Pan troszke sledzi ten  pSZekaz  chocby na bfm…  od  2 tygodni tylko  w telewizorze  bla… bla… bla… cala Francja zyje tym  CYRKIEM  w telewizorze odgrywanym przez te – DZIS  „bezradne”  masonskie szczury polityczne i presstytucje, ktora jest tym wszystkim  pSZeraRZona  !!!

    To dopiero jest  SZCZYT…  SMUTKU…  ABSURDU… i co tu duzo dywagowac  najwyzszej  PATOLOGII  MASONSKIEJ  i  UPADKU   !!!    !!!    !!!

    U nas nie jest zle… trzeba wziazc tylko  zlodziejstwo za morde… i ogolnie  sprawy w swoje rece… nasze i polskie   !!!

  10. Ja nie trzymam kciuków ale się cieszę i życzę owocnego czasu.

  11. Szanowny Gospodarzu, trzymam kciuki za powodzenie konferencji/seminarium/spotkania ciekawych ludzi? Chyba nie potrafię dobrze nazwać tego co Pan zorganizował. Wielkiego SUKCESU życzę i kolejnych.

    To napisałem ja Telok:)

  12. Moja pierwsza przygoda z kondensacją zaczęła się już w wieku przedszkolnym, gdy za wypicie łyżki tranu (dzięki UNRRA) i zagryzienie posolonym razowym chlebem dostawałem szansę siorbania pysznego skondensowanego mleka z dziurki wykłutej w puszce dostarczonej przez UNRRA. Wiele lat później na pewnym etapie pracy naukowej zajmowałem się polikondensacją, ale skondensowane mleko, które wprowadził Gail Borden (1801-1874) dało mi dobry początek. Myślę, że kondensacja jako zagęszczenie treści wzięła swój początek od tego mleka, gdyż natrafiłem na rubryki w czasopismach amerykańskich o tytule „Condensed Milk”.

    Zagęszczona treść

  13. MODLITWA DO MATKI BOŻEJ GIETRZWAŁDZKIEJ
     
    Matko Niebieskiego Pana, Lekarko dusz i ciał ludzkich, Pani Gietrzwałdzka, Ty która wsławiłaś to miejsce Swoją obecnością, racz wejrzeć na nas łaskawym wzrokiem i uproś u Swego Syna Jezusa Chrystusa tak bardzo potrzebne nam łaski pomyslnosci w przebiegu pierwszej konferencji LUL
    Przyjdź, litościwa i miłosierna Pani Niebios, z pomocą naszym prośbom i postanowieniom. Amen.
    Panie Gabrielu , Bog zaplac za inicjatywe  i szczere Szczesc Boze

  14. Gabriel, Niepokalane Poczęcie i rycerscy adwersarze

    8 grudnia

  15. Raven mógłby chociaż fotkę wrzucić z tego całego spotkania w Tłokinii, pokazalibyście Wasze roześmiane twarze i nam pozostającym w domu byłoby miło.

    geolog narzekał że musi być w domu, ja muszę i pewnie gromadka innych – no prosimy o jedno zdjęcie z obrad

  16. Było super! Wszystkich (W tym Coryllusów w komplecie z Babcią) widziałem całych i zdrowych jeszcze ok. 20:00 więc jest ok. A jutro 6:30 Sanktuarium Św. Józefa w Kaliszu, bo to przecież Dzień Pański. Dobrej nocy no i za kwartał kolejna dawka LUL-u. A teraz lulu, czego i Wam życzę 🙂

  17. Dzięki za info, jesteśmy spokojniejsi. Do jutra a raczej do dzisiaj.

  18. Wpisu Gospodarza jeszcze niema , czyli konferencja LUL udana.

  19. Modlitwa z pewnością wysłuchana.

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)