Lip 222020
 

Od wczoraj przeciwnicy rządu, od gazowni poczynając na Konfederacji kończąc, trąbią o wielkiej klęsce rządu poniesionej w Brukseli. Nie będę tego oceniał, bo nie mam po temu ani narzędzi, ani chęci. Chcę zwrócić uwagę na coś innego, na sport który sam uprawiam z jakimś tam skutkiem, czyli na komunikację. Myślę, że to co napiszę poniżej powinno wyjaśnić różne nieporozumienia i wyprostować krzywizny w naszych tutaj dyskusjach. Zadajmy najpierw takie pytanie – co to jest ideowa prawica? To ważna kwestia, albowiem regularnie do wyborów stają ugrupowania podające się za ideową prawicę. Przypomnę, że za takową uchodziła kiedyś PO. Ideowa prawica, w sensie istotnym to organizacja, która stawia na komunikację wewnętrzną i liczy, że ta pomoże jej wygrać wybory. Jednocześnie ludzie będący liderami ideowej prawicy krytykują te wybory, twierdząc, że gdyby miały one coś zmienić już dawno byłby zakazane. Ideowa prawica to formacja, która przede wszystkim realizuje się w komunikacji. Ta zaś, jeśli idzie o politykę, musi być złożona. Robi się kłopot, bo złożoność polityki rozumiana jest tylko do pewnego momentu.

Politykę współczesną, zainteresowani nią ludzie, postrzegają jako funkcję doktryn, o których uczyli się na studiach i – biorąc rzecz osobiście, a także emocjonalnie – próbują do owych doktryn dopasować praktykę dnia współczesnego, o której mają bardzo mgliste pojęcie. Efektem tego jest oskarżanie wszystkich o socjalizm, a także wskazywanie jak zbawienne będzie dla nas wszystkich zlikwidowanie podatku dochodowego. Tak by oczywiście było, jednakowoż w tym tylko momencie, kiedy wszyscy należelibyśmy do bardzo zdecydowanej i dobrze uzbrojonej organizacji gotowej bronić naszego państwa i rynku, który to państwo ochrania. Ponosząc przy tym wielkie ryzyko. Tak jednak nie jest, albowiem zarówno liderzy ideowej prawicy, jak i ludzie ambitni postrzegający politykę poprzez doktryny, o których uczyli się na studiach, którzy na ideową prawicę głosują i są z nią emocjonalnie związani, charakteryzują się bardzo kokieteryjnym nastawieniem do rzeczywistości. Poznajemy to po tym, że realizowana przez nich komunikacja kierowana jest wyłącznie w kierunku wyborcy. Dlaczego tak? Otóż w mojej ocenie dlatego, że ludzie ci, nie mogą, z racji własnej słabości, niezrozumienia celów lub po prostu ukrycia ich przed wyborcą i wstawienia w ich miejsce celów pozorowanych, zajmować się polityką naprawdę. To znaczy mierzyć się z wyzwaniami, które narzucają silniejsi, globalni gracze, którzy zaczęli porządkować na nowo nasz region. Sprawy związane z ich aktywnością są w języku ideowej prawicy godne potępienia, albowiem godzą one w najważniejszy, silnie przez ideową prawicę eksploatowany mem – suwerenność narodową i państwową.

Powtórzę – państwo jest po to, by chronić rynki. Do roli tej jest wyznaczane przez finansistów, a elity państwa mają stworzyć złudzenie przed ludem, że istnieje jakaś inna skala jakości i wartości niż wyżej opisana, za którą trzeba będzie umierać i dla której trzeba będzie żyć. Prawdzie tej podporządkowani są także prominentni działacze ideowej prawicy, ale jeszcze o tym nie wiedzą. Dowiedzą się, w chwili kiedy uda im się przekonać większą grupę wyborców. Prą do tego z całych sił, nie z tego bynajmniej powodu, by wreszcie uzyskać tą mityczną suwerenność dla nas wszystkich, ale po to, by wreszcie znaleźć się w zasięgu wzroku bankierów, którzy przyjrzą im się uważnie i złożą jakieś propozycje. Mniej lub bardziej uczciwe, za które trzeba będzie czymś zapłacić. Jeszcze nie wiadomo czym, ale każdy lider ideowej prawicy łudzi się, że niczym, albo, że jest tak sprytny, przebiegły i cwany, iż łatwo się od płacenia wyłga.

Język polityki, jaką uprawia się dziś realnie, jest językiem niezrozumiałym dla wyborcy. To jest oczywiste i nikt tego nie neguje, a na pewno nie tutaj. Pytanie czy on musi taki być? W mojej ocenie nie musi, ale jego uzdatnienie wymaga pewnego wysiłku. Przede wszystkim wiary w to, że wyborca nie jest kretynem, wybory jednak coś znaczą. Ideowa prawica zaś przede wszystkim w to nie wierzy. Podjęcie wyzwania, o którym piszę wyżej nie jest możliwe, w przypadku ideowej prawicy z kilku powodów. Nie najbardziej błahym są deficyty liderów ideowej prawicy. W niektórych przypadkach stanowią one wręcz podstawę budowy komunikacji pomiędzy liderem, członkami partii, a wyborcą. Kolejnym jest trudność w opracowaniu metody uzdatnienia języka i pułapki jakie przy tej czynności czyhają na spragnionych łatwego sukcesu liderów ideowej prawicy. Pokusa więc, by komunikować się z wyborcą na skróty jest ogromna i w zasadzie nie daje się zwalczyć. Do tego jeszcze dochodzi element strategii ideowej prawicy, która stawia przede wszystkim na młodych mężczyzn. Ludzie ci mają przeważnie jakieś plany kształtowane na podstawie nie swoich doświadczeń i właściwe swojemu wiekowi i dynamice sposoby porozumiewania się z otoczeniem. I teraz ważna konstatacja – sposoby owe nie mają nic wspólnego z polityką, którą robią organizacje kreujące i chroniące rynki. Wiele za to mają wspólnego z emocjami, życiem towarzyskim i pozycją w nim zajmowaną. Na styku tych obszarów – niezrozumianej w sposób należyty metody politycznej i młodzieńczych aspiracji powstaje – za każdym razem – antyjakość, którą określa się mianem dziecinada. Ta zaś może być mniej lub bardziej żenująca. I kolejna ważna kwestia – dziecinada nie ma nic wspólnego z wiekiem człowieka dziecinadę kreującego.

I teraz dochodzimy do seksu. Trafiłem wczoraj na nagranie, zatytułowane „Janusz Korwin Mikke przeleciał intelektualnie młodą socjalistkę”. Jeśli ktoś uważa, że ten tytuł to przypadkowy idiotyzm, ten się myli. To jest metoda, za pomocą której ideowa prawica na polecenie swoich liderów komunikuje się z fanami i wyborcami. Nie mam zamiaru oglądać i słuchać tego, co jest w tym nagraniu. Powiem tylko tyle, że mamy tam jakieś dziecko płci żeńskiej, które przedstawia się jako Polskie Stronnictwo Ludowe, to znaczy wymienia swoje nazwisko i zaraz potem nazwę organizacji. No i mamy Mikkego, który pieprzy to co zawsze od 30 lat. Nad tym wszystkim zaś ten triumfalny tytuł, który ma sprawić, że wszyscy onaniści będący zwolennikami ideowej prawicy natychmiast w to klikną, po to by dowiedzieć jak to się robi naprawdę i po męsku. Myślę, że całe to nagranie jest ustawką, bo nie wierzę, ani w szczerość pytania tej młodej osoby, ani rzecz jasna w intencje Mikkego. Chodzi tylko o to, by utrzymać komunikację z wyborcą we właściwym diapazonie. O to toczy się istotna walka w łonie (pardon) ideowej prawicy. To zaś wskazuje, nie wprost, ale na zasadzie poszlaki, na jakość intencji tej formacji. Ja oczywiście wiem, że są ludzie, którzy będą bronić ideowej prawicy w imię komunikacji właśnie, albo w imię wartości, których ta formacja nie kultywuje rzeczywiście, bo gdyby tak było, nikt nie sięgałby po takie tytuły.

Nie próbujcie mi tłumaczyć, że to są indywidualne przypadki szaleństwa niczego nie rozumiejących sympatyków i fanów. Dobrze wszyscy wiemy, że nie. Chodzi o zagospodarowanie emocji i ciągłe stymulowanie potrzeby dominacji w ludziach, którzy ani nie dominują, ani nie wiedzą jak to robić, a nawet gdyby im się raz czy drugi udało, nie wiedzieliby jak ten stan utrzymać.

Nagranie, o którym wspomniałem, to tylko jeden z biegunów obszaru komunikacji, jakim stale posługuje się ideowa prawica. Drugim, nie mniej ważnym są gawędy dotyczące ortodoksji religijnej. Ta zaś, w niezrozumiały dla mnie sposób godzi język wulgarny i komunikację wulgarną z postawą – bardzo przecież wymagającą – dobrego chrześcijanina. I tu dochodzimy do istotnego mechanizmu pułapki, w który wpadają, ku swojemu nieprawdopodobnemu zadowoleniu, członkowie i sympatycy ideowej prawicy, ale nie tylko oni.

Jeśli ktoś pisze i mówi o intelektualnym przelatywaniu młodych socjalistek, a rozgrywającym w owym procederze jest ktoś taki jak Mikke, to znaczy, że za tym gadaniem stoją konkrety. I zwróćcie uwagę, że one pojawiają się zawsze. To znaczy nie można tak sobie, bezkarnie pierniczyć o, przepraszam stosunkach płciowych i moralnych bądź niemoralnych postawach, żeby się nie okazało zaraz, że coś jest na rzeczy i żeby sprawy te nie zostały od razu wyciągnięte na światło dzienne. Jak sobie radzi z nimi ideowa prawica, wszyscy wiemy. Metody są dwie – to nie ja, to tamten – wariant pierwszy, albo – nie zazdrość już tak nie zazdrość – wariant drugi. Jest jednak w Polsce jeszcze prawica nieideowa, która zajmuje się praktyką polityczną, zaniedbując całkowicie komunikację lub dzierżawiąc ten obszar osobom przypadkowym. Taka prawica, jak Jacek Kurski na przykład, który bierze drugi kościelny ślub in odeore sanctitatis, a za chwilę pojawia się informacja, że jego syn molestował jakąś dziewczynkę. No i następuje reakcja, którą przewidział kłusownik zastawiający tę pułapkę – rozpoczyna się heroiczna obrona swoich. Że on mógł wziąć ten ślub, a ta pani przypomniała sobie o molestowaniu po latach. Tak mówią idioci, którzy nie rozumieją, że ci, co tę pułapkę zastawili, mają sposób na dotarcie do umysłu i serca wyborcy. Oni dobrze wiedzą, że wyborca będzie się zastanawiał nad kwestią owego molestowania, wiedzą, że on także ma dzieci, może dorastające i wiedzą, te dzieci nie są oskarżone o molestowanie. Nawet mocno naciągane. Nie są, albowiem w domu nie było atmosfery, która by w ogóle wprowadziła do komunikacji takie pojęcie. Jeśli zaś w domu Kurskich dochodziło do jakichś takich historii i histerii, to znaczy, że ta rodzina jest, że się tak oględnie wyrażę mocno nie halo. Obrona zaś pana Kurskiego to idiotyzm w najlepszym razie, a w najgorszym udział w mistyfikacji. Żeby oczyścić się z zarzutów rodzina Kurskich powinna wystąpić do sądu i publicznie tę sprawę przeprowadzić, z udziałem mediów. Do tego zaś nie dojdzie. Dlaczego? Otóż dlatego między innymi, że godzimy się, by w zajętym przez nas obszarze komunikacja polityczna odbywała się za pomocą metafor dotyczących życia zwulgaryzowanego. I wielu ludzi uważa, że to nic złego, a jeśli ktoś protestuje przeciwko takim praktykom, to zapewne impotent, albo mięczak. No więc ja protestuję i mówię – komunikacja polityczna nie może się odbywać za pomocą takich formuł, albowiem to czyni ją komunikacją niepolityczną i demaskuje ludzi, którzy się tym językiem posługują jako oszustów. Za tę łatwość zaś porozumiewania się z wyborcą płaci się cenę bardzo wysoką. O tym na razie przekonał się Kurski. Młodzi liderzy ideowej prawicy przekonają się o tym później. Mikke nie przekona się nigdy, bo on nie jest politykiem tylko człowiekiem politykę dewastującym, który do tego celu używa wszystkich sposobów, od pretensjonalnego powtarzania akademickich formuł, których nie rozumie, do lansowania się na dupie. Ja słowo to napisałem celowo, żeby sobie nikt nie pomyślał, że nie potrafię rzucić ciężkim wyrazem, albo oderwać nogi od krzesła, jak zajdzie taka potrzeba.

Na koniec słowo o jeszcze jednym ekstremalnym punkcie wyznaczającym obszar w jakim porozumiewa się z wyborcą ideowa prawica. Jest nim alkohol. Oto Sławomir Mentzen jeździ po Polsce i organizuje masowe spotkania przy piwie z sympatykami ideowej prawicy. I wszyscy piszczą ze szczęścia, bo wreszcie mogą zanurzyć się w tej niezwykłej atmosferze wolności i swobody. To jest, w mojej ocenie, coś niesłychanie żenującego. To tak, jakby siedmiu samurajów poszło negocjować poddanie wioski z szefem bandytów przeciwko którym mieli walczyć. No, ale o konsekwencjach tej metody porozmawiamy gdzieś w okolicach roku 2028.

  36 komentarzy do “Sex w języku polityki czyli pośredni dowód w sprawie oczywistej”

  1. Wyborcy Bosaka w 75% nie poparli Trzaskowskiego i to dzięki ich głosom w drugiej turze  wygrał Duda. Ciekawe, że ani PiS ani Konfederacja o tym nikomu nie komunikuje ☺

  2. Nie powiedzą o tym też goście specjalni przystanku Woodstock bracia Sekielscy i śpiewać też nie będą.

  3. Mają jeszcze jasnowidza i stonogę…

  4. Ideowa prawica to zupełnie coś innego. To ludzie i środowiska, które są wierne idei konserwatyzmu.

    A ten to przede wszystkim: wierność moralnej tradycji, myśl i strategia polityczna, sprawne państwo i wolny rynek przy zachowaniu zasady subsydiarności (dlatego liberałowie czy libertarianie spod znaku np. korwinowców to nie konserwatyści, bo konserwatyzm nie jest dogmatycznie wolnorynkowy), obrona porządku społecznego przed siłami rewolucji, suwerenne państwo narodowe, zdrowy rozsądek, kompromisy w taktyce ale nie w sferze moralnej, realizm polityczny, równe znaczenie ducha i ekonomii w patrzeniu na życie społeczno-polityczne, a także myśl Burka, że społeczeństwo to kontrakt pokoleń i należny być wiernymi dziedzictwu przodków oraz myśleć o potomkach, np. nie zadłużać kraju bo te długi to dla nich.

    Plus przekonanie, w myśl Marka Aureliusza „Nie spodziewaj ze osiągniesz kiedyś idealną republikę platońską, ale ciesz się z każdego kroku ku niej”.

    To metr z Sevrs w ocenie sił politycznych. Tak należny patrzeć na polskie siły polityczne. Jak pisał von Kuenhelt-Leddihn: „Wszelki ustrój polityczny powinien być osądzany od strony etycznej.”

    Tyle. Kto bliżej tego, ten zasługuje na głos, kto dalej nie zasługuje. Nikt idealnie, lub b. rzadko spełnia wszystkie te elementy. To realizm konserwatystów.

  5. Ergo – PiS jest dalej od tej idei, bo

    – zadłuża państwo,

    – nie jest wierny moralnej tradycji (np. aborcja, brak wierności prawdzie w TVP)

    – nie ma strategii i myśli politycznej,

    – nie jest wierny zasadzie subsydiarności ale rozbudowuje etatyzm i biurokrację, nie pozwalając rosnąć rodzimemu kapitałowi oraz powstaniu nowej przedsiębiorczości,

    – wychwala tradycję PPS (premier Morawiecki wprost) i ma wizję rodem z lewicowego „Kapitału” Piketego (Kaczyński go chwalił)

    – serwilizm wobec USA i Izraela (kłopot z suwerennością)

    – brak walki z siłami rewolucji obyczajowej (co zrobił w sprawie zatrzymania LGTB przez ost. 5 lat?)

    – instrumentalnie traktuje katolicyzm,

    – ma metodę rządów przez konflikt i antagonizowanie.

     

    Konfederacja, choć nie spełnia wielu wymagań, a korwiniści w szczególności, jest jednak bliżej (suwerenność, walka zadłużaniem, zdecydowana w kwestii LGTB czy aborcji eugenicznej) tej ideowej prawicy.

  6. Jasne, kibicie i pseudokibice, niech pan nie chrzani, bo pana wyrzucę i będzie pan mógł sobie pogadać tylko ze swoją ideową prawicą

  7. Wywalę pana jak nic, za uporczywe nie rozumienie słowa pisanego.

  8. Są jeszcze eurosceptycy i znawcy rynku oraz kryzysu w Wenezueli . Zapowiadają kryzys ekonomiczny jak suszę tego roku . Krytykują każdy krok rządowy jako kolejny wykwit socjalizmu . Kryzys ekonomiczny ma  trwać jakieś 20 lat  i powrócimy do ubustwa z lat 90tych . Miało się zacząć dawno i jakoś poza  skokami cen w   niektórych   sprawach nic nie  słychać . Susza miała nas  zdewastoać żywnościowo ale jakoś sami nie  przewidzieli tej srandemii . Coś tu ciągle  nie gra . Skoro ultraprawicowcy są tak przedsiębiorczy to czemu nie wystawili jeszcze swojego polskiego Trumpa na  kandydata na  prezydenta .Kto miał nim być ? W poprzedniej kampanii to był Korwin-Mikke ale chyba  miał za mało nieruchomości . Może nawet nie miał ani jednego hotelu ,więc z czym do ludzi . Gdzie ten nasz model republikański ?

  9. Nie wiem gdzie jest mój błąd. Niech go Pan udowodni. Pisze Pan o ideowej prawicy, więc uszczegóławiam temat.

    Konfederacja nie jest ideową prawicą, ale jest jej bliżej niż PiS. Musimy patrzeć na to przez pryzmat konkretów a nie pi-aru.

    Takie podejście jak mam ja, czyli powrót do ideowych  korzeni i taka optyka, to jedyny ratunek dla Polaków z przekonaniami prawicowymi. Inaczej nas rozjada media, pi-ar, utracimy siły moralne jako naród.

    To mój komentarz. Jeśli nie życzy Pan sobie takich, to Pana blog. A wrogiem Pana nie jestem. Nie musimy przecież się we wszystkim zgadzać.

  10. Pracuje pan na etacie czy prowadzi pan firmę, czy w ogóle pan nie pracuje? Nie o to chodzi czy jest pan wrogiem, poprzez takie wpisy, cofa pan dyskusje do poziomu neolitu i jeszcze domaga sie za to pochwał. To jest dziecinada właśnie.

  11. „Nie spodziewaj ze osiągniesz kiedyś idealną republikę platońską, ale ciesz się z każdego kroku ku niej”.

    Idealna republika platońska to państwo totalitarne.

  12. Pracuję. Nie narzekam. Oby tak dalej.

    Nie domagam się pochwał. Zwykły anonimowy komentarz nie ma dużych ambicji. Chodzi o szukanie prawdy i mądrą dyskusję. I kulturalną.

    Nie sądzę bym cofał dyskusję, bo ją tylko uzupełniam o imponderabilia, a to nikomu i niczemu nie może szkodzić.

    Ma Pan swoją ścieżkę, ja swoją. Oświadczam, że nie będę już komentował Pana tekstów.

  13. W przypadku prawicy dochodzi jeszcze przemoc. Jakiś polityk, albo dziennikarz prawicowy ciągle kogoś masakruje. To słowo mi się zawsze kojarzy ze sceną z filmu „Casino”, kiedy Joe Pesci masakruje na miazgę dwóch gości w polu kukurydzy. Nic fajnego. Seks i przemoc, to chyba tylko prawicy zostało, bo 12-letnią Whisky zawłaszczył Kuźniar 😉

  14. Ja spróbuję wytłumaczyć. Gospodarz mówi o czymś, a Pan mówi też o czymś, ale o czymś innym. Przykład: bloger od diet wprowadza na swój blog informację, że diety są po to, by kształtować rynki zbytu, a Pan „rozwija” tę myśl i podaje składniki swojej diety. To są dwie różne rozmowy i jedynie wyszukiwarka gogle może je skojarzyć ze sobą.

  15. Dziwię się niezmiernie, że premier Morawiecki po powrocie z Brukseli nie padł ofiarą zamachu dokonanego przez jakiegoś przedsiębiorcę o słabych nerwach.

    Na czym polegał deal w Brukseli?

    Otóż, pobrano od małych i średnich przedsiębiorstw podatki w wysokości 750 mld zł na Polskę lub 1,8 bln euro w skali UE z zamiarem przeznaczenia tych pieniędzy dla wybranych podmiotów, głównie dużych firm i koncernów, głównie niepolskich, działających na terenie Polski i UE.

    Nie ma mowy o żadnym obiektywnym kryzysie. Ma miejsce zarzynanie małych i średnich firm na naszych oczach i przy aplauzie publiczności (TVP chyba od wczoraj oszalało, nie oglądam).

    Lecą głowy na szafocie naszych ojców, braci, znajomych, nieznajomych, a my bijemy brawo. Tak wygląda dewastacja rynku w Europie, o ile coś z niego zostało i wkrótce nie będzie komu upiec chleba, czy wykonać jakiejkolwiek pożytecznej pracy poza koncernami i zautomatyzowaną produkcją, a w przyszłości zostaną sami „umysłowi” i totalitarne pieśni puszczane z głośników na opustoszałych ulicach.

    To tyle odnośnie „rynku”.

     

    Poza tym irytująca jest bezkarność pedofili w Polsce. Nie można skazać żadnego z nich, bo albo jest dyrektorem, albo Żydem, albo księdzem, albo krewnym znanego polityka, albo celebrytą, więc – wicie, rozumicie – nie można.

    To odnośnie moralności i wartości konserwatywnych w naszym kraju.

  16. Wg współczesnego słownika pojęć – nowomowy i przykładów pokazywanych w telewizorze i internecie, seksem jest wszystko to, co nie jest normalne w relacjach między mężczyzną i kobietą, np. chociażby intelektualne przelatywanie rozmówcy, czy rozmówczyni w przerwie walki z systemem.

  17. No właśnie, gdzie są hotelarze? Ja bym ich chętnie widział wśród liderów ideowej prawicy!

  18. No właśnie pracuje pan na etacie, a więc jest pan zależny, a nie niezależny i to determinuje pański sposób myślenia

  19. Masakruje, albo przelatuje, albo rżnie. To są wyrazy degradujące, ci ludzie tego nie rozumieją

  20. Od dłuższego już czasu chleb kupuje się w sieciach. Trzymają się duże sieciowe piekarnie takie jak Oskroba na Mazowszu, wielu ludzi idzie po pieczywo do Gruzinów, ktorych jest masa. Może poczekajmy co się stanie i nie panikujmy

  21. A jak przędą hotele Trampa  po pandemii ?Ciągle hodzi mi po głowie ten deweloper,budowlaniec i hotelarz .Kto u nas ma coś do powiedzenia na codzień?Lekarz i prawnik na państwowej posadzie.

    Hotelarzy to chyba nie mamy nawet sejmie ,mieliśmy tylko gorzelników.Jakby transfer własności już dawno się odbył w łapy rządu .

  22. „…ale przedtem będziemy jeszcze troszeczkę wieszali”
    Jak pohańbić bohatera

  23. Zbitka ,,ideowa prawica” skompromitowana , Korwin to mina kompromitująca wolny rynek , Ktoś inny  kompromituje Coś innego , wszystko prawda, ale niezauważanie przez Pana żadnych pozytywów na prawicy, choćby trochę kulawych , weksluje wszelkie nadzieje w stronę PIS . Myślę że Pańska wiara w to że PIS w obliczu potężnych sił prowadzi jakąś skomplikowaną propolską grę jest bezpodstawna.

  24. „Przeciwnie, ciągnął Tweedledee, jeżeli tak było, to mogło być; a gdyby tak było, to mogłoby być; ale, że tak nie jest, to nie jest. To jest logika.”

  25. Jasne, kulawi ją poprowadzą…ruszą ławą do szarży

  26. Co warta jest ideowość?

    Co zrobić z ideowym generałem Bemem, którego Węgrzy wg polskiej wiki obdarowali gwiazdą orderową z diamentem wyjętym z korony św. Stefana. Wszyscy piszą o nim tylko dobrze mimo, że uciekł do Turcji, gdzie wg wiki dokonał formalnej konwersji na islam. Znalazłem formalne usprawiedliwienie tego czynu. Otóż:

    Ambasador rosyjski zażądał od Turcji wydania Polaków, poseł zaś austriacki — Węgrów. Rosja opierała się w swym żądaniu na artykule drugim układu pokojowego w Kuczuk Kainardżi (dzisiejszej Dobrudży) narzuconego Turcji przez Katarzynę II w roku 1774. Układ zawierał postanowienie, że „każda z układających się stron odmówi schronienia takim poddanym drugiej strony, którzy są winni zdrady lub złamania posłuszeństwa“. Według brzmienia tego artykułu „mają oni być natychmiast wydani, lub co najmniej wydaleni, chyba, że w Rosji przeszliby na wiarę chrześcijańską, lub w Turcji przyjęli mahometanizm“. Orzeł Biały, 9 sierpnia 1947

    Pozostają jednak pytania: dlaczego Kossuth nie przeszedł na Islam; czy formalna konwersja Bema usprawiedliwia pochowanie go w Tarnowie w 1929 roku zgodnie z muzułmańską tradycją głową do Mekki? Co warta jest ideowość po śmierci?

  27. Tutejsze pogawędki coraz bardziej zaczynają przypominać s24.

    Gospodarz grzeje wyciągniętego z internetowych czeluści starego kotleta (zabrakło mi doń sosu w postaci obleśnej michalkiewszczyzny ze szczyptą suszonego Ziemkiewicza) i serwuje go jako asumpt ku nader letnim rozważaniom w temacie komunikacji (zgodzę się, że doktrynerstwo słabo się sprzęga z życiową praktyką.)

    Pointblack fałszywie deliberuje nad rzekomo prawicowym odcieniem terminu „masakracja”, zaś tradicjon usiłuje głosić dobrą, konfederacką nowinę starym, zgorzkniałym ezoterykom. Zatrzymał mnie dopiero komentarz georgiusa. Mimo wszystko będę tu dalej zaglądał. Pozdrawiam.

  28. Konfederacka dobra nowina? Jak nie płacić podatków i żyć długo i szczęśliwie zapatrzonym we własny pępek, no może jeszcze w portret Katarzyny.

  29. Szanowny Panie, musze przyznać, że jedną z rzeczy do ktorej mnie Pan przekonał jest Pańska teza o dewastacji emocji. Boli mnie fakt, że konfederacja nadaje temu ton w internecie, właśnie na to obliczony i piszę to jako wieloletni wyborca tego środowiska. Z drugiej strony mam jednak wrażenie, że ostatnie sukcesy i pewien sznyt profesjonalizmu świadczy o tym, że w konfederacji zaczęto zdawać sobie sprawę jak w tę demokratyczną grę grać. Liczę tylko na jedno, że w odpowiednich proporcjach, wpływ konfederatów na dyskurs polityczny bedzie na tyle znaczący, że skłoni pozostałych przynajmniej do ustosunkowaniansie co i tak będzie olbrzymim sukcesem. Proszę pamiętać, że są na dorobku i pukają do wszystkich drzwi, także tych w akademikach, a kto nie otworzy ziomkowi z kuflem w ręku żeby toczyć nocne Polaków rozmowy.

  30. Ależ nie musi pan,  może pan czytać to co podają w salonie. Niech mi pan wskaże, gdzie jeszcze prócz tego bloga są gorętsze rozważania na temat komunikacji? Albo nie, skoro przypomina to panu salon, to ja pana stąd, według dawnych salonowych praktyk usuwam. Niech pan niczego nie wskazuje i tu nie zagląda

  31. na dyskursie podlanym piwem budować partię polityczną ?  proszę nie wierzyć w monachijskie piwiarnie jako wylęgarnie myśli politycznych, ci z monachijskich piwiarni  byli jedynie słupami, proszę poczytać i dowiedzieć się czyimi słupami

  32. popijając piwo które dostarczą liberałowie, a rano po wytrzeźwieniu przejrzeć w bibliotece publicznej „Bogactwo Narodów” Smitha, żeby wreszcie pojąć u źródeł o co chodzi z tymi liberałami

  33. Myśli Pan, że bym o tym wiedział? Po prostu nie do końca rozumiem Pański przekaz.

  34. Kolędowanie po wszystkich drzwiach z kuflem piwa skutkuje wyłącznie przyciąganiem alkoholików, donosicieli i  tym podobnych typów.

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)