mar 212024
 

Jak wszyscy wiedzą wydawnictwo „Klinika Języka” wydaje wyłącznie świetne książki. Z niewiadomych przyczyn niektóre z nich sprzedają się słabiej, a inne lepiej. Jedną z najlepszych książek jakie wydaliśmy jest „Sprawa Macocha” napisana przez Agnieszkę Kidzińską-Król. Jakoś jednak nie za wiele tych egzemplarzy sprzedaliśmy. Myślę, że powodem jest niezrozumienie tematyki tej książki, o której pisałem tu w tekście „Pitaval wszystkich pitavali”. „Sprawa Macocha” to panorama epoki, do której wszyscy występujący w podcastach historycy, publicyści, wróżbici i sprzedawcy odwołują się przynajmniej dwa razy do roku. Nie mając rzecz jasna o niej żadnego pojęcia. My mamy pracę naukową napisaną z zacięciem detektywistycznym. Materiał jest olbrzymi a książka, jak powiedziałem, znakomita. Nie obniżę więc ceny, na co pewnie niektórzy czekają. Na razie koniec z promocjami. Polityka teraz będzie prowadzona następująco – ja sobie trochę odpocznę, a Wy poczytacie, fragmenty fajnych książek.

Nie sposób zrozumieć sytuacji klasztoru jasnogórskiego bez znajomości losów Kościoła katolickiego w zaborze rosyjskim w drugiej połowie XIX w. W rozdziale poniższym losy tej instytucji zostaną nakreślone w sposób ogólny. Nie pretenduje on do wyczerpania tematu, nie jest to bowiem jego zadaniem: ma jedynie umożliwić czytelnikowi orientację w tym zagadnieniu.

Po upadku powstania styczniowego ziemie polskie pod panowaniem rosyjskim zostały dotknięte represjami. Odnosiły się one do wielu aspektów życia politycznego, społecznego, gospodarczego i kulturalnego. Jedne z najdotkliwszych spadły na polskie duchowieństwo i Kościoły rzymskokatolicki i greckokatolicki (unicki). Kler z arcybiskupem warszawskim Zygmuntem Szczęsnym Felińskim na czele zaangażował się patriotycznie jeszcze w latach poprzedzających wybuch powstania, w okresie tzw. odwilży posewastopolskiej. Liczne msze odprawiane w intencji ojczyzny, polskich bohaterów narodowych lub trzech wieszczów, udział duchowieństwa w manifestacjach patriotycznych – doprowadziły do zbezczeszczenia kilku świątyń stołecznych przez rosyjskich żołdaków. Ta aktywność często skutkowała zesłaniami, nie uniknął tego sam abp Feliński, który spędził 20 lat w Jarosławiu nad Wołgą.

Podczas insurekcji styczniowej Kościół także nie pozostał obojętny. Wśród powstańców ok. 2% stanowili przedstawiciele duchowieństwa; najsłynniejszym z nich był z pewnością ks. Stanisław Brzóska, który zorganizował własną partię partyzancką na Podlasiu, za zasługi mianowano go naczelnikiem powstańczym na terenie powiatu łukowskiego, a rozbicie jego oddziału i egzekucję walecznego kapłana uważa się za wydarzenie kończące powstanie styczniowe. Karę śmierci za walkę z bronią w ręku przeciwko zaborcy poniosło ok. 100 przedstawicieli kleru (tylko skazańcy z tej grupy społecznej nie mogli ubiegać się o łaskę carską), kilkuset duchownych skazano też na zesłanie w głąb Rosji.

Policja rosyjska słusznie żywiła obawy w kwestii prawomyślności kleru katolickiego. Istnienie w Cesarstwie, w którym Cerkiew prawosławna, całkowicie podporządkowana administracji państwowej, stanowiła jeden z filarów carskiego samodzierżawia, instytucji religijnej podległej władzy zewnętrznej (papieżowi), burzyło jedność polityczną, kulturową i religijną imperium. Polski Kościół zawsze mógł także liczyć na wsparcie duchowieństwa emigracyjnego: Polonia zachodnioeuropejska często powoływała stowarzyszenia kapłanów polskich na uchodźstwie, którzy przenikali nielegalnie na tereny objęte władzą zaborców, dostarczali literaturę religijną i zapewniali stały kontakt z Rzymem. Rosjanie nie mogli lekceważyć siły oddziaływania kleru polskiego na lud: kapłani często wykorzystywali swój autorytet, by szerzyć propagandę niepodległościową. Wyznanie katolickie stało się jednym z wyznaczników polskiej tożsamości narodowej kształtującej się w opozycji do rosyjskości i prawosławia; to właśnie wówczas narodziło się nośne hasło „Polak – katolik”.

Już pod koniec 1865 r. zaborca postanowił więc uderzyć w samodzielność ekonomiczną Kościoła katolickiego. Państwo znacjonalizowało majątek nieruchomy tej instytucji, oficjalnie po to, by pozyskanym gruntem obdzielić uwłaszczanych chłopów, w praktyce – przeznaczając ogromne dobra na wynagrodzenie dla tych generałów i wysokich urzędników, którzy najbardziej wyróżnili się podczas tłumienia polskiego zrywu powstańczego. Duchownym przyznano status funkcjonariuszy administracji państwowej, wynagradzanych i utrzymywanych ze skarbu państwa (księża parafialni otrzymywali miesięczna pensję, zostawiono im także kilka mórg ziemi ornej). Kościołowi zabroniono pozyskiwania środków materialnych z innych źródeł, np. składek zbieranych od wiernych czy dziesięcin, a także przyjmowania prywatnych donacji. Dla ułatwienia kontroli nad działalnością kleru wprowadzono nowy podział administracji kościelnej, który musiał pokrywać się z podziałem państwowym. Namiestnik Kraju Przywiślańskiego (bo tak zaborca zaczął nazywać Królestwo Polskie) Fiodor Berg nakazał policji od 1866 r. zbierać świadectwa lojalności polskich duchownych; ich wynik decydował o nominacjach na urzędy i przyznawaniu godności kościelnych, przy czym gubernatorowie nie byli zobowiązani wyjaśniać diecezjom przyczyn takich awansów.

Cesarstwo Rosyjskie zerwało w 1866 r. konkordat ze Stolicą Apostolską (obowiązujący od 1847 r.), w odpowiedzi na postawę papieża Piusa IX, który gorąco popierał nie tylko niezależność Kościoła na ziemiach polskich, ale i polskie dążenia niepodległościowe. Był to prawdopodobnie najbardziej propolski papież w dotychczasowej historii Kościoła. Po 1847 r. wielokrotnie interweniował u cara w sprawie utrudnień stosowanych przez władze zaborcze wobec polskich wiernych, niestety, bezskutecznie. Uczynił kilka gestów, które miały podtrzymać ich w wierze, np. ofiarował korony dla obrazu Matki Boskiej w Berdyczowie, w 1853 r. beatyfikował ks. Andrzeja Bobolę, jezuitę zamordowanego w 1657 r. przez Kozaków. Podczas powstania styczniowego Pius IX za pośrednictwem Napoleona III i Franciszka Józefa I próbował wpłynąć na zmianę represyjnej polityki Rosji wobec Polaków. Założone w Rzymie przez księży zmartwychwstańców Kolegium Polskie, powołane dla kształcenia duchownych, uważał za nieformalne przedstawicielstwo narodu polskiego przy Stolicy Apostolskiej. W 1866 r. ojciec święty w niedwuznacznych słowach dał do zrozumienia ambasadorowi rosyjskiemu, że stał się w Watykanie persona non grata. Rok później kanonizował abpa Józefata Kuncewicza, świętego unickiego, którego kult przyczynił się do wytrwania grekokatolików w wierze pomimo prześladowań. W latach 1870-1877 wielokrotnie zabierał głos w sprawie rusyfikacji nabożeństw katolickich na ziemiach polskich.

Polska hierarchia kościelna została podporządkowana zwierzchnictwu Rzymskokatolickiego Kolegium Duchownego w Petersburgu, instytucji nie mającej sankcji kanonicznej Stolicy Apostolskiej, i jedynie za jego pośrednictwem mogła kontaktować się z papiestwem. Protestujący przeciwko takiemu stanowi rzeczy biskupi byli przez władze rosyjskie masowo deportowani (pierwszą ofiarą represji padł biskup płocki Wincenty Chościak-Popiel zesłany do Nowogrodu), a wobec niemożności porozumienia się z Rzymem i uzyskania zatwierdzenia dla innych kandydatów, ich stolice pozostawały przez wiele lat nieobsadzone (zarządzali nimi wikariusze generalni). Po 1870 r. na ziemiach polskich pod panowaniem rosyjskim nie wakowały tylko dwa biskupstwa: w Sandomierzu i w Kielcach. Władze żądały, by w Kolegium zasiedli przedstawiciele wszystkich polskich diecezji znający prawo kanoniczne oraz władający językiem rosyjskim, jednak, pomimo kuszenia materialnym luksusem, nie znalazło się wielu duchownych-oportunistów.

Rosjanie zlikwidowali też trzy diecezje: kamieniecką, mińską oraz podlaską. Kasacie uległa sieć kościołów parafialnych: najwięcej, bo aż 20% ich stanu zlikwidowano w guberniach litewskich i białoruskich, a także we wschodnich guberniach Królestwa Polskiego. Przejmowane przez państwo świątynie były z reguły przerabiane na cerkwie prawosławne. Działalność religijna kleru katolickiego także została poddana kontroli administracyjnej. Dążono do wprowadzenia języka rosyjskiego w liturgii katolickiej oraz nauczaniu religii, wprowadzono nakaz prowadzenia ksiąg parafialnych w języku państwowym. Kler został odsunięty od szkolnictwa elementarnego. Poddano go jawnemu oraz tajnemu nadzorowi policyjnemu, cenzurowano treść nabożeństw oraz wydawnictwa kościelne, zakazano urządzania rekolekcji oraz zjazdów, ograniczono działalność bractw i stowarzyszeń katolickich, a narzucono obowiązek odprawiania mszy galowych z okazji ważnych świąt państwowych. Księżom zakazano opuszczania granic swoich parafii; mogli to robić tylko otrzymawszy specjalny paszport wewnętrzny.

Nie mogąc demonstrować swego patriotyzmu przez symbole narodowe, Polacy uciekali się do symboliki religijnej. Noszenie żałoby narodowej po stłumieniu powstania styczniowego, charakterystycznej srebrnej lub stalowej biżuterii wykorzystującej elementy ikonografii chrześcijańskiej (np. krzyż i korona cierniowa jako symbol męczeństwa i przyszłego zmartwychwstania narodu), celebrowanie świąt i mszy w intencji ojczyzny lub bohaterów narodowych, tzw. chrzty patriotyczne, podczas których dzieciom nadawano imiona Kościuszki, Chłopickiego czy Traugutta itp. było źle widziane, a nawet zwalczane przez zaborcę. Na wszelkie sposoby utrudniał on praktykowanie religijności katolickiej, m.in. czyniąc trudności w stawianiu prywatnych kaplic czy kapliczek i figur przydrożnych.

Przedmiotem szczególnego zainteresowania Petersburga pozostawała Cerkiew grekokatolicka. Istnienie tego wyznania, obrzędowo bliskiego prawosławiu, lecz organizacyjnie podporządkowanego papieżowi, było Rosjanom solą w oku. Rząd uznawał wszystkich unitów za Rusinów tylko dlatego, że Rusini na ziemiach polskich zwykle byli unitami. Wierni Cerkwi grekokatolickiej zamieszkiwali wschodnie rejony Królestwa Polskiego (gubernie lubelską i siedlecką), byli także poddanymi austro-węgierskimi. Do systematycznej likwidacji unii administracja rosyjska przystąpiła w roku 1864, choć pamiętać należy, że jej kasatę na ziemiach zabranych przeprowadzono już w latach trzydziestych XIX w., podporządkowując jej sprawy duchowne ministerstwu spraw wewnętrznych, a na czele zarządu sprawami unickimi w Kongresówce stawiając kapłana prawosławnego. Zależność ta w następnych latach wciąż się pogłębiała.

Rychło zniesiono możliwość dokonywania prywatnych kolatorii, ograniczono biskupowi unickiemu wpływ na wybór proboszczów oraz władzę nad podległym klerem przez wprowadzenie nowego podziału na dekanaty zgodnego z podziałem administracyjnym na powiaty, wyznaczenie pensji oraz zatwierdzanie nominacji do konsystorza przez Petersburg. Dzięki ukazowi z 1866 r. konsystorz stał się w praktyce ważniejszy od biskupa. Kapituła katedralna została tak ograniczona w swych kompetencjach, że właściwie przestała istnieć. W jej miejsce wprowadzono godności typowe dla prawosławia (protojerejów) oraz sobór mający opiekować się katedrą. Zaczęto też „oczyszczać” liturgię unicką z latynizmów i polonizmów (np. usuwając organy, kolędy, modlitwę różańcową), zakazując przede wszystkim używania języka polskiego.

By uniezależnić Cerkiew grekokatolicką od Rzymu należało wykształcić i wyświęcić zastęp kapłanów lojalnych wobec Rosji i gotowych w przyszłości bez oporów przejść na prawosławie. Niezbędne było do tego pozyskanie przynajmniej jednego biskupa unickiego, który udzielałby parochom sakry. Ponieważ biskup Jan Michał Kaliński stawił zdecydowany opór tym zakusom, został wywieziony do Wiatki, gdzie szybko zmarł. W jego miejsce wprowadzono uległego bpa Józefa Wójcickiego, który rozpoczął „reformowanie” liturgii unickiej. Nie został on jednak zatwierdzony przez papieża, dlatego drogą kompromisu Rzym i Petersburg zgodziły się na kandydaturę Michała Kuziemskiego, Ukraińca z Galicji Wschodniej wywodzącego się z grona świętojurców, zdecydowanego polonofoba. Został on wyświęcony przez papieża. Znalazł się w wielce niewygodnym położeniu: z jednej strony wierni oczekiwali od niego obrony przez zakusami rządu, z drugiej – tenże rząd liczył na jego współdziałanie w konwersji unitów na prawosławie. Po zaledwie trzech latach Kuziemski (licząc najwyraźniej na godność metropolity lwowsko-halickiego i traktując diecezję chełmską jako szczebel w karierze) samowolnie złożył rezygnację na ręce Aleksandra II. Pozwoliło to Rosjanom mianować administratora diecezji w osobie Marcelego Popiela, znanego zwolennika połączenia unii z prawosławiem. Kapłanów grekokatolickich wysyłano odtąd na święcenia do Lwowa lub Preszowa albo też zmuszano do udzielania im sakry porwanego i przetrzymywanego przez Rosjan bpa Józefa Sokolskiego, głowę Kościoła unickiego w Bułgarii.

Kandydatów na duchownych unickich dobierano bardzo starannie. Werbowano ich zwykle w Galicji, badano ich przeszłość i przekonania, kuszono wysokimi pensjami rządowymi, stworzono dla nich system ułatwień prawnych. Ludzie ci obsadzali konsystorz, obejmowali stanowiska nauczycieli religii oraz miejsca w seminarium diecezjalnym. Nowi kapłani nie składali już przysięgi papieżowi. Buntujących się parochów bezlitośnie usuwano, pozostawiając wiele parafii bez obsady. Państwo wydawało też znaczne sumy na remonty cerkwi (przy okazji dostosowując je go wymogów liturgii prawosławnej) i budowę nowych, zdejmując te koszty z barków wiernych. Zorganizowano dla unitów system szkół powszechnych na szczeblu podstawowym i średnim, z wysokim poziomem kształcenia i na znacznie korzystniejszych warunkach materialnych niż dotychczasowe. Program nauczania wzorowano wprawdzie na szkołach prawosławnych, a nauczycielami byli wyłącznie Rosjanie, lecz wszystkie te udogodnienia przyciągnęły skutecznie do greckiego katolicyzmu tych unitów, którzy wcześniej, uciekając przed prześladowaniami, dokonali konwersji na katolicyzm rzymski.

Teraz ogłoszenia. Ludzie mnie pytają czy spotkanie z Piotrem Naimskim 12 kwietnia to konferencja? Nie, to wieczorek. Spotykamy się, gadamy i wyjeżdżamy, no chyba, że ktoś sobie wykupił pobyt w hotelu. No, ale to jest już indywidualny wybór. Jedzenia też nie będzie tylko kawa. Impreza, jak wielokrotnie pisałem, ma charakter prywatny, wchodzą na nią ludzie z listy.

IX konferencja LUL Odbędzie się, zgodnie z zapowiedzią, w hotelu Polonia w Krakowie. Termin 8 czerwca tego roku. Ilość miejsc ograniczona do 50, bo sala jest mała. Wpłata – 380 zł od osoby. Na pewno wystąpi prof. Andrzej Nowak. Tytuł wykładu poda nam później.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/udzial-w-9-konferencji-lul/

Prócz prof. Nowaka potwierdzili swój udział: Piotr Kalinowski, czyli nasz kolega Pioter, który wygłosi wykład pod tytułem „Zaginione imperia”, kolejnym wykładowcą będzie Piotr Grudziecki, czyli nasz kolega Grudeq, który wygłosi wykład pod tytułem „Prawo spadkowe”. Sorry querty, ale z nimi o tym rozmawiałem już rok temu. Kolejnym wykładowcą na konferencji w Krakowie będzie prof. Ewa Luchter-Wasylewska, która wygłosi wykład „Enzymy – niezwykle biokatalizatory”. Wczoraj swój udział potwierdził dr Adam Witek, który wygłosi wykład pod tytułem „Kto się boi CO2 ? Albo co ma laser (molekularny ) do wiatraka”. Ostatnim wykładowcą będzie pan Michał Chlipała z Collegium Medicum UJ, który wystąpi z prelekcją zatytułowaną „Historia ewakuacji medycznej z pola walki”. Zostało już tylko 32 miejsca.

W dniach 6-7 lipca 2024 odbędą się Targi Książki i Sztuki. Tym razem w pałacu w Ojrzanowie.

Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, w dniach 10-11 sierpnia będziemy z Hubertem na festiwalu Vivat Waza w Gniewie. To duża impreza a my będziemy mieć tam spotkania autorskie w związku z książką „Gniew. Bitwa Wazów” oraz kolejną – „Porwanie królewicza Jana Kazimierza”. Dostaniemy też stragan w rynku, gdzie wystawimy nasz towar – książki i ilustracje, a także koszulki.

Wizyta we Wrocławiu zaowocowała tym, że znalazło się tam trochę egzemplarzy Wspomnień księdza Bliźnińskiego. Ja zaś odnalazłem jeszcze 6 egz. III tomu Baśni polskich. Sprzedaję drogo. Nie ma przymusu kupowania, to tylko oferta.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/waclaw-blizinski-wspomnienia-mojego-zycia-i-pracy/

  34 komentarze do “Sprawa Macocha. Kościół w epoce postyczniowej”

  1. Ale po co robić z tego zagadnienie?

  2. Powstanie styczniowe to faktycznie kryminał był. Zarobili ci co korzystali z wyprzedaży zrabowanych przez carat fantów 😉

  3. Na razie sprzedajemy książki, a nie dekonstruujemy powstanie

  4. A oto reakcja ks. Władimira Odojewskiego na wieść o wybuchu powstania: ” noc św. Bartłomieja”, ” Jezuici nie śpią.”

  5. Turbo patriotom przypomnę, że miłośnik sielskości i pacyfista Lew Tołstoj w liście do przyjaciela deklarował chęć zaciągnięcia się do wojska, by „bić Polaków”.  Wyraził się nieco inaczej niż toporna ówczesna propaganda, bo zardzewiały miecz chciał ze ściany zdejmować.

  6. 1863 był zemstą Zachodu za Krym. Są analogie do współczesnej wojny krymskiej.

  7. Tatarzy krymscy po wydarzeniach z 2014 najbardziej poszkodowani. Prosto – aniołki. Najbardziej demokratyczna i pokojowa nacja w regionie.

  8. Chyba należałoby zacząć od pozycji „что делать?”

  9. Dzień dobry. Temat w istocie arcyważny. Także dlatego, że w konstelacji politycznej mało się zmieniło – drobne zmiany w obsadzie aktorskiej i lekko tylko podretuszowany scenariusz. Powstania dekonstruujemy sobie, każdy po swojemu, na prywatny użytek – od pokoleń. Mnie – odkąd to do mnie dotarło – najbardziej interesują wątki prowadzące za granicę, do Londynu konkretnie, jakie bowiem były konsekwencje powstań z grubsza wiemy, kto na tym korzystał – też w sumie widać. Ale trzeba obnażyć fakty…

  10. Skoro poleca Pani księgarnię Gadowskiego, to jest tutaj „Syreniak, czyli komedia erotyczno-kryminalna”. „Znowuż przy manewrach seksualnych sprawdzimy czy język polski jest zdolny do ten-tego inaczej, niż ten-teges. Zatem wyśmienity Czytelniku, który to cacko nabyć raczysz, jeśli chcesz wiedzieć na jakim świecie żyjesz, czytaj, póki możesz”. 

    Zdaje się, że Coryllus popełnił kilka książek w tych klimatach kryminalno – erotycznych. Które książki lepsze?

  11. Czy miałoby sens kupować do domu kawę „Wolność” 250g u Gadowskiego, skoro sposób zaparzania też ma duże znaczenie? Gadowski ma chyba porządny ekspres i doświadczenie w parzeniu kawy.

  12. Nie dostrzegł Pan ironii czy udaje, że nie dostrzega?

  13. moja wiedza:

    pan od historii na lekcji konfidencjonalnie powiedział nam, że powstanie styczniowe wybuchło bo  Prusacy  zaoferowali Chłapowskiemu broń (strzelby) po niskiej cenie z podpowiedzią żeby ruskim trochę tyłów przetrzepać … i stąd to wszystko, bo strzelby tanio zakupiono … itd

  14. Wydaje mi się, że to Pani nie dostrzegła ironii.

  15. Słowem Chłapowski był idiotą?

  16. – to, że Prusacy mieli w tym interes to dla mnie jasne. Ale bardziej ich sponsorzy, toczący „Wielką Grę” i zaangażowani z drugiej strony Rosji – w Azji. To nie nowości. Ja chciałbym poznać szczegóły, które ukryto zasłaniając je „oficjalnymi” wersjami powstań.

  17. akurat wtedy prusactwo wymieniało broń, lufy nowych strzelb niosły ileś tam centymetrów dalej niż te co były na wyposażeniu angielskiego wojska, chyba to opisał Coryllus zajmując się wojną Burów z Angolami , był to tekst o Transylwanii

    no i prusactwo szukało nabywcy na stare modele,

    być może ruskie strzelby były gorsze od tych pruskich i Chłapowski mógł zostać przekonany co do swojej dobrej zakupowej decyzji

    chyba tylko prof Kucharczyk zna kulisy

  18. Ale wg @Ady to Tołstoj był winien, a nie kolektywny Zachód.

  19. Wszystkim to powstanie było na rękę. Francji i Anglii, ale i samej Rosji. Każdy tu miał interes. A Prusy jak to Prusy, byle interes kwitł.

  20. strategiczna ofensywa:

    zbrojeniówka jest dochodowa gdy są zwycięstwa, a taka Wielkopolska pełna rekruta,  (w rodzinach po 8 dzieci) no dla prusactwa tylko działać, tylko musztrować i zbroić

  21. Ponoć były plany ataku od strony Petersburga i Litwy opracowane we Francji i Anglii.       W Rosji po klapie na Krymie  mnóstwo ognisk zapalnych. Na wiadomość, że w Polsce powstanie wybuchło  –  wszyscy zjednoczeni  i nic tylko „bij Polaka” . Lud straszyli Zachodem, nic tylko: „Polacy idą na Moskwę”. To, co działo się w Polsce, jednak osłabiało Moskali, oni za każdym razem musieli mnóstwo pieniędzy wpakować w tłumienie buntów, a te przecież nie tylko u nas się ciągle tliły. Oj głupi ten Moskal , głupi….

  22. Zapowiada się ciekawie. Autorka ma dobre, lekkie pióro.

  23. Wczoraj podali, że Moskal z pomocą przyjaciół z Zachodu, nazbierał mnóstwo pieniędzy na wojnę z Ukrainą. Mogli to spokojnie zainwestować u siebie, ale gdzie tam, bunty muszą stłumić i imperium odbudować. Przestawili gospodarkę na tryb wojenny, produkują broń a zdobyte tereny równają z ziemią. Gdzie tu logika?

  24. Ale jaja! Wielomski jest na żywo (live) w dwóch różnych miejscach równocześnie!

    https://youtu.be/hiPkwqoC_MI?si=D2gINPmlArEL55K-

     

    https://youtu.be/HmEcW1ffeWE?si=hNlvmGow60gxzdph

  25. I nic ciekawego nie mówi tu ani tu.

  26. Powstaniec styczniowy albo marcowy lub marcujący:

    https://youtu.be/7BGNlekff-0?si=B4GBqpCD6do9ZhEr

  27. Unosi się na skrzydłach naukowej polityki. Smok Wawelski?

  28. Chodzi o ruch w interesie zgodny z ideą moje na wierzchu 🙂

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.