Cze 272021
 

Taką oto wzmiankę znalazłem wczoraj w „czeluściach internetu”, zanim na naszej stronie pojawił się tekst betacoola, podkreślający wybitne zasługi prof. Estreichera dla polskiej kultury. Nie będę się wyzłośliwiał nad tymi jego dokonaniami, bo o co innego mi chodzi. Zaraz powiem o co, ale najpierw przeczytajcie ten fragment.

 

Zmarły w r. 1984 historyk sztuki i kultury, profesor UJ Karol Estreicher

zdążył jeszcze wydać pierwsze polskie tłumaczenie Gesta Francorum

et aliorum Hierosolimitanorum (albo Itinerarium Jerosolimorum) nieznanego

autora opisującego dzieje pierwszej wyprawy krzyżowców (1095—99).

Tłumacz oparł się na tekście łacińskim opracowanym przez wybitnego

bizantynologa francuskiego Louis Brehiera (1924). Opis barwny i realistyczny,

utrzymany konwencji średniowiecznej, ale nie legendarny, zyskał

na wyrazie w pięknym przekładzie Estreichera, który zadbał o jego

płynność i klarowność. Nieznany autor opisu pochodził być może z południowych

Włoch, z Normanów, którzy po zdobyciu Sycylii i Kalabrii tam

osiedli. Prawdopodobnie był duchownym, sam brał udział w krucjacie,

w' trzeciej armii krzyżowców pod dowództwem Boemunda, księcia Tarentu,

stąd autentyzm opisywanych scen. Niewątpliwie mamy tutaj do czynienia

z pierwszym historycznym opisem pierwszej krucjaty zakończonej zdobyciem

Jerozolimy w piątek 15 lipca 1099 r. Anonim chciał nam zostawić

opis nie tyle kronikarski co religijny. Przypuszcza się, że pierwotny

manuskrypt Anonima znajdował się w Jerozolimie, skoro opat bawarski

Eckhard wspomina, że czytał w Jerozolimie w r. 1101 niewielką księgę

z opisem pierwszej wyprawy; byłaby to — jak przypuszcza Estreicher

(s. 9) — nasza opowieść. Oryginalny rękopis zaginął, są tylko apografy,

z których najważniejsze znajdują się w Madrycie i w Watykanie. Drukiem

ukazała się kronika Anonima po raz pierwszy w Hanowerze w r. 1612.

Edytorem był historyk i dyplomata francuski Jacques Bongars z Orleanu.

Historiografii polskiej został przyswojony nowy dokument, a jest też zasługą

zmarłego profesora, że i strona graficzna książki jest elegancka.

Partactwa edytorskiego — jak i wszelkiego innego — nie zniósłby Karol

Estreicher, który zostawił po sobie pamięć wielkiego uczonego i humanisty.

Kraków, KS. JERZY CHMIEL

 

Rzecz wygląda tak, jakby Estreicher i ksiądz Chmiel byli osobistymi znajomymi opata bawarskiego Eckharda, choć o nim samym trudno w ogóle znaleźć jakiś ślad w sieci. Łatwo za to zlokalizować pierwszego edytora Gesta Francorum, czyli Jacquesa Bongars z Orleanu. Jak nas poucza docent wiki pan ten zebrał kilka tekstów źródłowych dotyczących wyprawy krzyżowej z lat 1098-1099, zwanej pierwszą krucjatą i je opublikował w roku 1612. Był to rok jego śmierci. Przyznam, że nie zajrzałem do tego, choć leży u mnie w biurze i zostało wydane już kilka razy. Ksiądz Chmiel jednak, chwaląc Estreichera, nie wspomina nic o tym, że dzieło jest kompilacją, wskazuje tylko na pochodzenie autora z południowej Italii. Co dokładnie zebrał Bongars i jak to połączył, tego nie wiemy i do rozwiązania tej zagadki nie przybliży nas zapewne praca wybitnego francuskiego bizantynologa, na której bazował Estreicher.

Nie wiemy też gdzie Bongars odnalazł owe teksty pochodzące z XI wieku, które posłużyły mu do stworzenia Gesta Francorum. Pewną sugestią może być informacja z wiki, mówiąca, że kiedy hugonockie wojska plądrowały klasztory nad Loarą, Bongars ocalił część manuskryptów, które stały się zaczątkiem jego wielkiej biblioteki. Kim więc był naprawdę Jacques Bongars z Orleanu? Złodziejem, to jasne. Jeśli ktoś jest hugenotem i bierze udział w plądrowaniu klasztornych bibliotek, a potem nazywa się to ratowaniem zbiorów, to równie dobrze można nazwać Goeringa wielkim dobroczyńcą Żydów.

Skoro Bongars był złodziejem, to kim był Karol Estreicher? Oszustem, to przecież oczywiste. Pozostaje jeszcze tylko ustalić kim był Louis Brehier, wybitny bizantynolog, którego opracowanie Estreicher przetłumaczył. Bongars wykonywał robotę dyplomatyczną na zlecenie króla Henryka IV, wcześniej króla Nawarry, głównego bohatera wszystkich antykatolickich i antyfrancuskich książek pisanych w XIX i XX wieku. Jeździł z misjami do Anglii, Niemiec i na Węgry. Tam też się wsławił, albowiem na podstawie wziętych nie wiadomo skąd rękopisów stworzył pierwsze zestawienie źródeł do historii Węgier – Rerum Hungaricarum scriptores varii. Co to znaczy – stworzył? Zapewne, w czasie rabunku klasztorów na Węgrzech, który nadzorował z ramienia miejscowego władcy, kiedy niszczono niepotrzebne protestantom treści, zachował kilka woluminów dla siebie, a potem opublikował je, co zostało mu poczytane za zasługę. Tym samym, na wieki całe sformatował początki węgierskiej historii. Nie wiemy co było jeszcze w klasztornych bibliotekach Węgier i gdzie się podziało. Znamy tylko to, co ukradł z nich szpieg króla Henryka IV i złodziej, zwany dla niepoznaki humanistą.

Charakter misji Bongarsa nie jest znany dokładnie, albowiem kryje się za działalnością bibliofilską. Dodam tylko jeszcze, że na Węgrzech przebywał on w tym samym czasie, co John Smith, znany wszystkim z animowanego filmu, przyjaciel indiańskiej dziewczyny imieniem Pocahontas.

Kiedy to wszystko czytałem wczoraj, tknęła mnie myśl taka oto – jeśli ktoś miałby być organizatorem zamachu na króla Henryka IV, to właśnie Bongars. Jak pamiętamy Francois Ravaillac, który zadźgał króla długim, myśliwskim kordelasem, działał sam, bez pomocy z zewnątrz, a Henryk irytował go, albowiem był nawróconym protestantem. Zamach był zaskoczeniem dla wszystkich, dokonano go w czasie kiedy król ogłosił mobilizację armii na wojnę z Habsburgami. Przygotowania szły pełną parą, a władca który cieszył się dużą popularnością, lekceważył zagrożenia. Tak piszą, choć lata poprzedzające śmierć Henryka, to jeden nieustający ciąg prób pozbawienia go życia. Przynajmniej trzech przedstawicieli wielkich francuskich rodów położyło głowy, po oskarżeniu o próbę zamordowania króla.

Ravaillac był służącym i nauczycielem, a do tego katolikiem. O zamach oskarżono więc jezuitów. Było to spreparowane oskarżenie, które nie mogło się utrzymać. Opisy tego niby przypadkowego zamachu wskazują, że była to akcja dobrze przygotowana. Król nie miał ochrony, a ulicę, którą przejeżdżał zatarasował właśnie wóz z sianem. Ravaillac skądś się tam wziął, choć przecież nie mógł wiedzieć, którędy przejeżdżał będzie powóz Henryka. Cała historia dotycząca tego zamachu została pracowicie spreparowana, podobnie jak inne historie, które dziś traktujemy bardzo serio i uważamy za poważne teksty źródłowe. Ravaillac został okrutnie zamęczony, a kawałki jego ciała, jak napisał obecny wówczas w Paryżu, Jakub Sobieski, mieszkańcy zbierali i gotowali na nich rosół. Był to więc mord rytualny i wielka szkoda, że Sobieski nie zanotował nazwisk tych osób, które kładły do garnka kawałki Franciszka Ravaillac, mordercy króla. Dom Ravaillaca został zniszczony, a jego rodzina musiała zmienić nazwisko.

Wskazanie Habsburgów jako głównych inspiratorów zamachu nasuwa się samo. Ravaillac, który był najpewniej obłąkany i specjalnie przygotowany do tej akcji, nie mógł wymienić na torturach żadnych nazwisk, albowiem ich nie znał.

Jeśli było tak, jak myślę, monsieur Bongars z Orleanu, zaprawiony w rozgrabianiu bibliotek złodziej, został na Węgrzech przewerbowany do służby cesarskiej. Jego pierwszym zleceniem było spreparowanie historii Węgrów, za co dziś wszyscy Węgrzy mu dziękują. Oto dowód w tłumaczeniu googla:

 

Artykuł skupia się na preambule napisanej po łacinie przez późnorenesansowego humanisty i dyplomatę Jacquesa Bongarsa. Wstęp do tomu Rerum Hungaricarum scriptores varii, pierwszego węgierskiego historycznego zbioru źródłowego, bada pochodzenie narodu węgierskiego i historię Królestwa Węgierskiego. Autor łączy Bongarsa, centralną postać w XVI-XVII-wiecznej Europie Środkowej, z europejskimi sieciami informacyjnymi, a także z kręgami węgierskich humanistów i kreśli paralelę między jego zbiorem źródłowym a twórczością Matthiasa Bela. Analizując wpływy objętościowe, Jacques Bongars jest przedstawiany jako kamień węgielny węgierskiej historiografii.

 

Ów kamień węgielny węgierskiej historiografii miał chrześniaka Jakuba von Graviseth, syna bankiera z Lotaryngii, protestanta. To jemu przekazał swój księgozbiór przed śmiercią. Stał się on potem zaczątkiem wielkiej biblioteki miasta Berna w Szwajcarii, gdzie mieszkał Jacob von Graviseth. Został on nobilitowany w roku 1618 przez cesarza Macieja. Nie wiemy w uznaniu jakich zasług. Ot w Bernie, gdzie nie sięga władza cesarska i nie ma obaw, że kirasjerzy Pappenheima zjawią się kiedyś po murami z żądaniem wydania niepokornych cesarskich sług, mieszka sobie protestant z Lotaryngii, syn bankiera, chrześniak znanego francuskiego dyplomaty, który oddawał wielkie usługi największemu wrogowi cesarstwa, królowi Henrykowi de Bourbon. Ma on pokaźną bibliotekę, którą przekaże kiedyś miastu. I to temu człowiekowi cesarz Maciej nadaje niemieckie szlachectwo, w dodatku czyni to w roku, w którym wybucha wojna całkowicie odmieniająca obliczę Niemiec. Czy to nie dziwne? Zamach na Henryka odwlókł jej wybuch o całe osiem lat. Niestety w tym czasie cesarstwo nie nauczyło się niczego. Nie zgromadzono ani odpowiednich środków, ani wojska w stosownej ilości i nie przygotowano się na atak zewnętrzny i wewnętrzny. Szlachectwo dla zięcia Bongarsa było wskazaniem gdzie należy szukać prawdziwych inspiratorów zamachu na Henryka, Francuzom zaś i Szwedom, których wynajęli oni do pustoszenia Niemiec, dało asumpt do tego, by kwestie religijne oddzielać zawsze od racji stanu i traktować je instrumentalnie. Czy to, co napisałem jest prawdą? Nie wiem. A sądzicie, że te pozbierane, a raczej ukradzione przez Bongarsa rękopisy z czasów pierwszej krucjaty, mówią nam prawdę o zdobyciu Jerozolimy w 1099 roku?

 

Przypominam, że promocja trwa tylko do końca czerwca

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-socjalizm-i-smierc-tom-i/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-socjalizm-i-smierc-tom-ii/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-socjalizm-i-smierc-tom-iii/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/sacco-di-roma/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/komisarz-zdanowicz-i-ponczochy-guwernantek-juz-wkrotce/

 

Po tym czasie ceny wrócą do poprzedniego stanu, a promocji nie będzie. Przynajmniej do czasu następnej jakiejś katastrofy.

  22 komentarze do “Człowiek, który zorganizował zamach na króla Henryka?”

  1. Czasem dobry wpis poznać po tym, że niewielu komentujących zabiera głos

  2. Nie ma dyskusji, bo nie ma TEZY.

    Szanowny Autor przedstawił będąc na Ołbinie tak szeroką panoramę dziejów we wczesnym średniowieczu na obszarze od Maroka do Indii, że po wykładzie zapadła martwa cisza – bo nie było TEZY.

     

    Bibeloty w postaci walających się arcydzieł średniowiecznego piśmiennictwa w siedzibach możnowładców protestanckich w XVI wieku to jest norma.

     

    To samo było u Jerzego II Brzesko – legnickiego, pół – albo 3/4 – Hohenzollerna. Później te zabytkowe księgi „zawijali” żydzi, jak w XX wieku i wcześniej ziomkowie Estreichera.

    Teraz te nikomu niepotrzebne księgi walają się w Stanach, jak historia Mongolii z XIII wieku, spisana przez brata zakonnego z Brzegu na podstawie notatek z możliwością sji Benedykta Polaka. Oczywiście diecezja wrocławska będąca właścicielem tych ksiąg ma to w d***. Nie zwróci się do paserów o zwrot. Dotyczy to także kodeksu lubińskiego, też powstałego w Brzegu (XIV wiek).

    Zburzono klasztor na Ołbinie w 1529 r. bo Turcy zagrażali? Nie, bo kłuł w oczy protestantów, którzy budowali sobie domy z materiałów z rozbiórki, a cenne bibeloty walały się u nich na strychach. To samo działo się po II wojnie w Krakowie i jeszcze raz we Wrocławiu i na ziemiach odzyskanych. Najpierw kradli ruscy, potem partia, a na końcu żydzi i teraz są elitą kulturalno – intelektualną.

     

    Dlaczego niszczono i palono stare książki w XVI wieku? Ponieważ były przestarzałe. Wtedy aktualne były dwie koncepcje: kapitalizm, czyli droga do władzy poprzez pieniądz lub komunizm czyli droga do władzy poprzez herezję. Nikt nie traktował serio trzeciej możliwości, a mianowicie uczciwego dorabiania się w myśl zasady chrześcijańskich, dlatego traktowano z pogardą stare, kościelne księgi.

     

    I teraz Matwiej Morawer przyjeżdża do Trzebnicy i zapowiada, niczym Lenin na wiecu, że będzie budował Nowy Ład. Na czym oprze się PiS w budowie Nowego Ładu? Na kredycie i herezji, a chrześcijaństwo i jego wytwory będą tylko taką ciekawostką dla zbieraczy i dziwaków, jak wspomnienia po husarii.

  3. (notatek z misji Benedykta Polaka)

  4. Ponieważ Pan zachęca do wypowiadania się, więc dorzucę jeszcze grosik.

    Otóż, jaka jest kondycja intelektualna współczesnego Kościoła i czym jest spuścizna św. Jana Pawła II – o tym mówi pan Pospieszalski (brat Janka):

    otóż facio odstawia niesamowity numer każdy powinien to zobaczyć – od 1:29:00

     

    https://m.youtube.com/watch?v=1B3Bj1k-710

     

    (Sorry, ale odpowiadam na zachętę do pisania komentarzy)

  5. Nie deprecjonowałbym wykładu z W-wia. Ja bym tezę z Ołbinu widział w pokazaniu jak Europa w średniowieczu była uniwersalna. Inaczej było średniowiecze pokazane przez propagandę PRL tj średniowiecze w Czechosłowacji, NRD i Polsce, bo to dużo osób pamięta z młodych lat- o tym autor pisał na blogu przed wykładem. Postać św Idziego to był jednak jeden ze wspólnych mianowników pokazujący jak idee przechodziły przez kontynent i z jakimi barierami się już wtedy spotykały. Jeżeli polski król pielgrzymował do relikwii świętego z zamiarem błagalnej modlitwy, to pokazywało jak wiadomości istotne się rozprzestrzeniały . A, że później  natłok informacji z nowego numeru nawigatora mógł działać lekko przytłaczająco dla ewentualnych rozmówców jest innym aspektem.

  6. Wykład ciekawy, aczkolwiek w pewnym momencie się urywa i pozostawia słuchaczy samym sobie.

    Tymczasem historią we wczesnym PRL zajmują się żydzi do 1968, bo mają dostęp do źródeł  i pozwolenie od partii. Polacy zaczynają parać się tą dziedziną dopiero od czasów Łysiaka i dostają gwarancje od innych sił.

  7. Natchnienie płynie z Francji.

  8. Moim zdaniem trzeba zrobić rejwach w sprawie zwrotu ksiąg i Coryllus wcale nie musi tego robić osobiście. Widziałem grupę energicznych, młodych ludzi z bractwa św. Idziego, tylko czekających na przygody.

    Trzeba zawiązać spisek. Autor może pojechać jeepem, niczym Pan Samochodzik, do Krzeszowa, żeby wziąć udział w zaprzysiężeniu bractwa przy grobowcu książąt piastowskich. Trzeba zorganizować protest w tej sprawie przed siedzibą żydowskiej Wyższej Szkoły Prawa (Na Piasku) blokując tramwaje w godzinach szczytu.

    Wynająć kancelarie adwokackie i wysłać pozwy.

    Tak to się chyba robi?…

  9. Jacques Bongars miał więcej szczęścia, niż nasz Piotr Jaroszewicz, który wszedł podobno w posiadanie jakichś wrażliwych dokumentów poniemieckich, które znajdowały się w pałacu w Radomierzycach (między Zgorzelcem i Libercem).

    W każdym razie Bongars był kimś w rodzaju specjalistów współpracujących z NKWD albo niemieckich profesorów, którzy wiedzieli, czego szukać na okupowanych terenach.

     

    Jeżeli przed 1575 pali się klasztor Pannonhalma, najstarsze i największe opactwo benedyktyńskie na Węgrzech, czyli w czasach aktywności Bongarsa, to jest oczywiste, że musiał on penetrować to miejsce szukając w dokumentach haków na arcyopatów, a że wśród niedopałków znalazł interesujące, stare księgi, to je później wykorzystał do pracy naukowej albo do pisania esejów.

    Znajomy z Győr był przewodnikiem w Pannonhalmie, więc mi się skojarzyło.

    Potem klasztor zajmują Turcy, a w czasie II wojny kręcą się tam żydzi zaopiekowani  przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż, więc dzisiaj nie ma tam prawdopodobnie już niczego wartościowego.

     

    Haki wykorzystano, książki historyczne napisano.

     

    Dobrze byłoby nagłośnić fakt współudziału Amerykanów w rabowaniu dóbr kultury chrześcijańskiej przez żydów po wojnie w Polsce i innych krajach. Administracja Bidena musiałaby się tłumaczyć, zamiast nas Polaków teraz oskarżać i atakować.

  10. Obawiam się ,że do tego trzeba by było zwłaszcza zmultyplikowanych potomków tych co w nagły sposób odeszli w Palmirach,Wejcherowie,Katyniu i wielu innych ponurych miejscach. Byłoby ciekawe ale trudno mi kupić Pański entuzjazm do pomysłu.

  11. Moja teza jest taka, że CAŁY program historii podawany w szkole podstawowej i średniej jest pokłosiem i produktem ubocznym szabrowania klasztorów benedyktyńskich i ich bibliotek w okresie rewolucji protestanckiej XVI-XVII w. i odpowiednio także późniejszych rabunków w okresie Oświecenia, II WS itp. w celu niszczenia zasobów materialnych wrogiej strony, jak również poszukiwania kompromitujących dokumentów (dowody zdrady).

     

    Program historii opiera się na esejach, czyli gawędach autorów uznanych w danym momencie przez władzę za nieszkodliwych, właśnie takich Estreicherów czy Beynarów – Jasieniców.

     

    Obecnie ma miejsce jakieś małe przemeblowanie pod kierownictwem ministra Czarnia, ale niezbyt głębokie.

     

    Jeżeli nic nie zrobimy, to wszyscy w końcu trafimy do pracy do Amazona a ewentualnie ci najzdolniejsi będą mieli szansę zaistnieć w chórze Braci Pospieszalskich.

  12. W Amazonie będziemy przepakowywać za minimalne gwarantowane wynagrodzenie książki Tokarczuk, Mroza, Twardocha i autorów książek historycznych traktujących o tym, że Polska i Austria miały taki sam udział w zagładzie żydów w czasie II WS, o czym już się mówi.

  13. Żydowska rodzina Furmanów z Wiednia ODZYSKAŁA po wojnie kodeks lubiński z legendą o św. Jadwidze, BĘDĄCY ICH WŁASNOŚCIĄ, skonfiskowany  im w latach 1930-tych przez hitlerowców.

     

    Teraz jak polskie dziecko chce dowiedzieć się czegoś o historii Śląska w średniowieczu, to musi uiścić opłatę za prawa autorskie i poprosić żydów, żeby łaskawie się zgodzili na udostępnienie dzieła.

    To samo jest z inną księgą:

    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Historia_Tartarorum

  14. Rodzina Gutmanów.

  15. Jeżeli przyjąć, że WSZYSTKIE czynności dokonywane przez ludzi dzielą się na przedprocesowe i procesowe, to historię en bloc należy traktować jako materiał dokumentujący czynności przedprocesowe, ponieważ nawet zakończone postępowania można wznowić i teraz pojawia się kwestia: kto posiada dokumenty i jakie i kto będzie nas sądził? A co my mamy?

  16. Malinowy! Załóż se bloga.

  17. Henryk IV (1553 – 1610) nieszczery konwertyta, niemyty lubieżnik śmierdzący potem, stajnią, nogami, czosnkiem i padliną został zamordowany przez innego mentalnego. Ten, François Ravaillac (1578-1610), na mękach był zadziwiająco szczery podając nazwiska wszystkich katolików, którym chciał opowiedzieć o swoich wizjach i planach, ale ich nie obciążał. Mimo to musieli się tłumaczyć i twierdzili, że on kłamie. Przeczytałem przebieg procesu i wszystkie jego zeznania. Spójne i elokwentne, jakby wyuczone. Te zanotowane zeznania nie przeszkadzają historykom i artystom w ich twórczości. Na portrecie Rawajaka na wiki widzimy wymyślny sztylet, a François sam przyznał, że to był nóż, który ukradł z szynku. Złamał w nim niechcący ostrze, lecz potem wyostrzył na kamieniu. Trzonek z ości wieloryba zamienił u znajomego na róg jeleni. Jest jeszcze coś, co nie wzbudziło ciekawości historyków. Portret Rawajaka we wspaniałym  pałacu lorda Cecila w Hatfield. Wiadomość pochodzi z roku 1891. Brak zdjęcia, więc podaję tylko tekst ze spisem portretów (i oczywiście obrazy męki z epoki – konie nie dawały rady rozerwać złoczyńcy).

  18. Bezczelność tych ludzi jest niesamowita, mam na myśli historyków

  19. Henryk wspierał zamorskie wyprawy do Ameryki Północnej. To mogło się nie podobać wielu. 

  20. Nie plujcie na historyków, archologowie sa prawdopodobnie na poziomie dna absolutnego,  zaraz obok psychologow.

    Kto ma stare wydania,  moze zweryfilować.

    Funkcjonariusze egiptologii (bo przecież nie „naukowcy”) napisali chronologie Egiptu tak,  ze najazd „ludów morza” (prawdopodobnie Agamemnon & Co) wypadał w XIII wieku p.Ch.

    Tymczasem nagle w 1960tych geolodzy badajacy Santoryn zaczeli przebąkiwać o wieku XVIII! Skandal panie,  ile profesur trzeba by odwołać panie!

    Zaczęła sie jazda po geologach tak ostra,  ze w koncu w 1985, na wspolnym kongresie na Krecie „wytargowano” eksplozję Santorynu, zagladę imperium kretenskiego i bajazdy Achajów na XV wiek.

    To tyle,  jesli chodzi o nauke akademicką.

    PS. Na pustyni jordanskiej,  pod nietypowym powiedzchniowym złożem siarki znajduje sie siedem zniszczonych miast. Siarka sie utlenia,  a to zloże wyglada plonacy pierwiastek w postaci czystej rozlal się po obszare. Sklad siarki odpowiada siarce z Santorynu a biblisci juz dawno wyliczyli,  że deszcz ognisty zniszczył Sodomę i Gomorę 1800+ lat przed Chrystusem.

    Qed

  21. Ludy morza to ciekawy trop. W Aszkelonie archeolodzy żymiańscy odnależli artefakty ze słowiańskimi napisami 1200 rok przed Chrystusem.

    https://www.researchgate.net/publication/305817709_The_Philistine_Inscription_45_from_Ashkelon_Israel

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.